Left ArrowWstecz

Jak wyrazić potrzebę częstszego kontaktu w związku?

Od jakiegoś czasu spotykam się z mężczyzną poznanym w aplikacji randkowej. Początki były dosyć specyficzne, ponieważ nie mieliśmy wielu wspólnych tematów, natomiast coś nas do siebie ciągnęło. Spotykamy się od jakiegoś miesiąca. Mamy za sobą rozmowę jedną z poważniejszych co dalej robimy, ponieważ pojawiły się chwile zwątpienia. Zdecydowaliśmy się dalej spotykać, ale mnie nie daje spokoju fakt, że on nie kontaktuje się ze mną. Wiem, że miał różne przejścia w poprzednim związku i przywyknął do życia w samotności, ale ja jestem z tych martwiących się, które chcą wiedzieć, co słychać u danej osoby. Wydaje mi się, że powinnam mu zwrócić uwagę, że nie odpowiada mi takie zachowanie. Nie wiem tylko, w jaki sposób to zrobić, aby nie poczuł się zaatakowany czy przytłoczony. Co więcej, jak się spotykamy, okazuje mi wsparcie i czułość, spędzamy razem czas, natomiast ciężko mi zrozumieć ten jego brak kontaktu. Czy ktoś z Państwa może mi coś doradzić?

User Forum

monia12

9 miesięcy temu
Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Dzień dobry Pani Moniu,

To, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe. Kiedy pojawia się bliskość i zaangażowanie, naturalne jest pragnienie kontaktu i poczucie niepokoju, gdy druga osoba się oddala. Potrzeba rozmowy, obecności i wzajemnego zainteresowania to ważna część relacji – nie jest to „zbyt wiele”, lecz wyraz troski i wrażliwości.

Warto, aby powiedziała Pani o tym w sposób spokojny i nienarzucający się. Może to brzmieć np. tak:

„Lubię, kiedy mamy kontakt, nawet krótki. Daje mi to poczucie bliskości. Kiedy długo się nie odzywasz, czuję niepewność i zastanawiam się, czy wszystko jest w porządku.”

Taka forma nie jest wyrzutem, tylko opisem Pani uczuć i potrzeb. Jeśli partner reaguje zdystansowaniem lub wycofaniem, to także istotna informacja – pokazuje, na ile jest gotowy na relację, w której obie strony mogą czuć się bezpiecznie i zauważone.

 

Z życzliwością,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Majewska

Justyna Majewska

Dzień dobry Pani Moniko

Zauważam, że czuje Pani coś wartościowego w tej nowej relacji, ale z drugiej strony pojawia się napięcie, bo potrzeba kontaktu z partnerem nie jest wystarczająca. To bardzo zrozumiałe i może wpływać na poczucie bezpieczeństwa w tej tworzącej się relacji. Budowanie relacji jest procesem, zawsze coś można dodać, przebudować czy odnowić - jeśli relacja jest wieloletnia. A jakby to było podzielić się właśnie, że trochę bardziej Pani czegoś potrzebuje np. codziennego kontaktu? Posprawdzać w trakcie rozmowy co jest możliwe? na co mogą się zgodzić obie strony, by nie czuły się przeciążone? Powiedziała Pani, że już macie za sobą pogłębione rozmowy, co byście chcieli dalej dla siebie w tej relacji, więc mogę sobie wyobrazić, że jest miejsce na pogłębianie bliskości między wami.

Pozdrawiam ciepło

 

Justyna Majewska

Psycholog, Practitioner Sandplay Therapy

 

9 miesięcy temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Moniko,

W tej sytuacji dobrze jest wyrazić swoje potrzeby, skupiając się na swoich emocjach i z uważnością na drugą stronę. W ten sposób unikniecie nieporozumień. Warto spróbować komunikacji bez przemocy, czyli: fakty --> uczucia --> potrzeby --> prośby, czyli np. "Pomiędzy spotkaniami wymieniami tylko X wiadomości. Czuję się wtedy od Ciebie bardzo daleko, wywołuje to we mnie smutek, bo pojawiają mi się wtedy myśli, że może wcale nie chcesz spędzać ze mną czasu. Wiem, że cenisz swój czas dla siebie, ale potrzebowałabym z Twojej strony częstszego kontaktu. Czy myślisz, że moglibyśmy przynajmniej codziennie wieczorem wymienić kilka wiadomości z update'em, co się u nas wydarzyło danego dnia?"

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska.

9 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. Myślę, że warto powiedzieć o tym wprost, jednak bez pretensji czy oskarżeń. Możesz powiedzieć np. "Kiedy się nie odzywasz przez dłuższy czas, trochę się martwię, bo nie wiem, z czego wynika ta cisza." To ważne, że zauważasz jego potrzebę samotności, ale Ty też masz prawo wiedzieć, co się dzieje i oczekiwać przynajmniej krótkiej informacji.  Serdecznie pozdrawiam,

 

Justyna Bejmert 

Psycholog 

9 miesięcy temu
Anna Stępniewska

Anna Stępniewska

Pani Moniko,

 

To ważne, że zauważa Pani uczucia obu stron. Warto zakomunikować swoje potrzeby bez presji, na spokojnie. Jednak to co może Pani dla siebie zrobić to zadbać o siebie i przyjrzeć się temu czemu wybiera Pani takiego partnera, który nie odpisuje lub ma inny sposób komunikacji. Warto rozmawiać o różnych potrzebach i różnych sposobach komunikacji i jej natężeniu. Choć z drugiej strony jest ciekawe, że wybiera Pani partnera, którzy nie potrzebuje (lub nie potrafi) komunikacji na takim poziomie jak Pani ? 

 

Powodzenia

Anna Stępniewska

Psycholog, Psychoterapeuta

9 miesięcy temu
Paweł Zamojć

Paweł Zamojć

Dzień dobry, 

 

bardzo dobrze, że zdecydowała się Pani sięgnąć po poradę. Początek nowej relacji często wiążę się z konfrontowaniem swoich przekonań co do nowo poznanej osoby. W opisywanej przez Panią sytuacji, widać pewne różnice, natomiast nie wiadomo z czego one wynikają. Szczere i otwarte podejście do tego tematu oraz przedstawienie swojej perspektywy partnerowi, może przynieść zrozumienie i rozwiązanie powyższej sytuacji. Poznanie perspektywy partnera i jego potrzeb dotyczących częstotliwości kontaktów, może wiele wyjaśnić oraz być pomocne w wypracowaniu schematu kontaktów, który będzie odpowiadał zarówno Pani jak i Pani partnerowi. 

 

Pozdrawiam serdecznie 

Paweł Zamojć

9 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Moniko,

to naturalne, że potrzebuje Pani kontaktu i bliskości — szczególnie gdy zależy Pani na tej relacji. Brak odzewu może budzić niepokój i poczucie, że coś jest nie tak. Warto powiedzieć o tym wprost, ale spokojnie, podzielenić się tym, co Pani czuje. Na przykład: „Kiedy długo się nie odzywasz, czuję niepewność, bo zależy mi na naszym kontakcie.”

Taka szczerość nie przytłacza, a pozwala lepiej się zrozumieć. To też dobry sposób, by zobaczyć, czy ta relacja ma przestrzeń na wzajemne potrzeby i otwartość.

Z serdecznością,
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

9 miesięcy temu
Michał Jarzębowski

Michał Jarzębowski

Pani Moniko,

 

To powszechne, że początek relacji, to takie "chciałbym/chciałabym, ale trochę się boję". Każdy człowiek ma jakiś bagaż doświadczeń, a odsłonięcie serca przed nową osobą wymaga odwagi... czasu.

 

Może być tak, że mężczyzna ów stara się wejść w tę relację powoli, to daje poczucie kontroli i dzięki temu osoba taka czuje się jakby bezpieczniej - robiąc małe kroki.

 

To ciekawy dobór słów - skąd założenie, że powinna Pani zwrócić uwagę? Pytanie, czy Pani chce?! :) A jak najbardziej ma Pani prawo powiedzieć o swoich potrzebach, emocjach, ba oczekiwaniach nawet!

 

Tu warto odważyć się zadać te pytania i powiedzieć o uczuciach, ale też warto zadać sobie Pytanie, co Panią powstrzymuje przed ich zadaniem. Czasem boimy się nie zadać pytanie, a raczej usłyszeć odpowiedź ;).

 

Bywa też tak, że właśnie osoby martwiące się mają tendencję zakochiwać się w tych nieco niedostępnych, choć to jedynie hipoteza i absolutnie nie mam pojęcia jak jest w Państwa przypadku.

 

Zdecydowanie jednak warto dotknąć tematu asertywności i tu mogę polecić świetną książkę: "Stanowczo, łagodnie, bez leku.".

 

Warto też zastanowić się, czego obawia się Pani w związku z otwartą i szczerą komunikacja o potrzebach. Tu warto dodać, że wiele, wiele osób ma z tym pewne trudności i to naturalne. Nie jesteśmy tego uczeni.

 

Jeśli obawia się Pani, by swoim komunikatem go nie urazić to warto zastosować model komunikacji z Porozumienia bez przemocy - NVC - Spostrzeżenie, uczucie, potrzeba, prośba.

 

np. : Mam poczucie, że mało kontaktujesz się ze mną, jest we mnie jakaś niepewność, potrzebuję mieć w sobie spokój i bezpieczeństwo. Chciałabym wiedzieć, że też taktujesz to poważnie. - To oczywiście moja interpretacja. Proszę się przesadnie nie sugerować tym komunikatem.

 

Czasem fajnie też działa nazwanie intencji - jeśli jesteśmy jej świadomi. Ja nazywam to "komunikatem zabezpieczającym relację". Zanim przejdzie Pani do rzeczy można nazwać to, czego się Pani obawia. To ułatwia komunikację i paradoksalnie zmniejsza strach. Wiesz, boję się, że odbierzesz to jako presję z mojej strony, a zupełnie nie o to mi chodzi. Jesteś dla mnie ważny, ale i chcę, żeby to wszystko było naturalne i niewymuszone.

 

Trzymam kciuki za Państwa uczucie!

 

Michał Jarzębowski,

psycholog, psychoterapeuta CBT w trakcie szkolenia

9 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Wiem, że takie rozmowy nie są łatwe. W końcu nikt nas tego nie uczy :). Ale wydaje się być to dla Pani ważne i dla Państwa relacji, więc trzeba będzie to przegadać :). 

Może Pani poprowadzić rozmowę w ten sposób:

- skupić się na faktach, np. "nie piszesz do mnie w ciągu dnia" - ważne, żeby to był fakt a nie Pani interpretacja czy ocena

- wyrazić związane z tym emocje, np."czuję się samotna, kiedy nie mamy kontaktu cały dzień, i czasami zastanawiam się czy coś się nie stało"

- poprosić - i tutaj ważne aby się Pani zastanowiła, czego Pani tak naprawdę oczekuje. Dobrze jest to konkretnie sprecyzować. Czy to będzie wiadomość, telefon, codziennie wieczorem?

Istotne w tej rozmowie będzie również poznanie perspektywy partnera - czy on potrzebuje kontaktu? Czy to jest coś nowego/zaskakującego dla niego? Jak to wyglądało w jego innych relacjach?

Trzymam kciuki! Im więcej trudnych rozmów ćwiczymy, tym łatwiej nam one przychodzą. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

9 miesięcy temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

kluczem mogłaby się okazać kolejna szczera rozmowa. Może ona być przeprowadzona w spokojnym otoczeniu, gdy jesteście państwo zrelaksowani. Istotna jest szczera komunikacja potrzeb, o których Pani mówi. Nie w charakterze pretensji, a bardziej obserwacji. Np. "Wiem, że lubisz spędzać czas sam, ale kiedy długo się nie odzywasz, trochę się martwię, bo nie wiem, z czego wynika ta cisza. Gdybyś do mnie napisał, kiedy dłużej się nie widzimy, poczułabym się lepiej. Myślisz, że następnym razem mógłbyś to zrobić?". Jest to model komunikacji z Porozumienia bez przemocy, gdzie najpierw podajemy swoje spostrzeżenie, a następnie uczucie, potrzeby i prośbę.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog 

9 miesięcy temu
Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry. Jeżeli jest pani "z tych martwiących się", to zrozumiałe, że ta sytuacja jest dla Pani źródłem niepokoju. Fakt, że mimo fizycznego przyciągania i miło spędzanego czasu, odczuwa Pani brak bezpieczeństwa z powodu rzadkiego kontaktu, jest bardzo naturalny. Pani potrzeba bliskości i pewności może być w pewnym w konflikcie z jego potrzebą autonomii, która, jak Pani wspomniała, może wynikać z trudnych doświadczeń w poprzednim związku. Ten brak kontaktu, przy jednoczesnym okazywaniu czułości podczas spotkań, to sprzeczny sygnał, który mógłby frustrować. Kluczowe jest, aby spróbować z nim porozmawiać o tym otwarcie i spokojnie, bez obwiniania. Zamiast mówić: "Nie odpowiada mi takie zachowanie", można by spróbować sformułować to w komunikacie, który skupia się na Pani uczuciach, na przykład: "Gdy się długo nie odzywasz, odczuwam niepokój. Jestem osobą, którą potrzebuje bliskości. Chciałabym wiedzieć, jak ty na to patrzysz. Moglibyśmy wówczas razem znaleźć taki sposób na komunikację, który będzie dobry dla nas obojga". 

 

Życzę powodzenia dla was obojga. 

Pozdrawiam Krzysztof Chojnacki, psycholog

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Proszę o wskazówki dla poradzenia sobie z traumą i rzutowaniem jej na mój związek, na radzenie sobie z pracą.
Witam serdecznie, od jakiegoś czasu nie radzę sobie z życiem, wszystkim wydaje się, że jestem osobą silną, a w środku przeżywam katusze. Mój problem sięga dzieciństwa przepełnionego alkoholem mojego ojca i brata. Mam stresującą pracę. Po bardzo długim czasie jestem w związku, w którym nie czuję się stabilna, na każdym kroku doszukuję się zdrady, braku zaufania. Jak mam sobie z tym poradzić?
Od 2 lat uczęszczam do psychologa. Od długiego czasu zaczęłam odczuwać bardzo silne emocje do swojej Pani. Czuje się z tym źle. Mam wrażenie, że to uczucie miłości.
Dzień dobry, od 2 lat uczęszczam do psychologa. Od długiego czasu zaczęłam odczuwać bardzo silne emocje do swojej Pani. Czuje się z tym źle. Mam wrażenie, że to uczucie miłości.Czuje z tego powodu poczucie winy i wstydu. Pojawia się ta osoba również w moich snach. Potem wybudzam się z płaczem,ponieważ nie chcę tego doświadczać. Jest to dla mnie trudne i niekomfortowe . Wiem,że terapeuta nie jest przyjacielem ani rodzicem. Ja nawet nigdy nie miałam zamiarów przenosić tej relacji poza gabinet. Po prostu czuje do niej miłość jako do człowieka. Jest bardzo piękną,atrakcyjną i mądrą kobietą. Największy przypływ pozytywnych emocji odczuwam gdy darzy mnie komplementami. Często podkreśla moją urodę i charakter. Niestety ja wiele razy przekroczyłam granice tej Pani. Potrafiłam pisać codziennie po kilka wiadomości. Teraz już ona wycofała się z tego,mamy większy dystans. Doskwierają mi natrętne myśli na temat jej osoby. Nie chcę czuć tego co czuje. Przynajmniej nie wobec człowieka,który ma mi pomóc i jest tylko specjalistą. Nie umiem sobie z tym poradzić i nie wiem jak rozwiązać tą sytuacje. Próbowałam terapii u innego terapeuty,ale nie chcieli mnie przyjąć mówiąc,że uczucia przeniesienia, utarte schematy które ciagle powtarzam mogłyby powielać się w następnej relacji. Czy powinnam powiedzieć tej Pani o tym co tak naprawdę do niej czuje? Czy nie spotkam się z odrzuceniem ? Jest mi wstyd za to co czuje i nieraz płacze z tego powodu.
Czy dać byłemu partnerowi drugą szansę po raniących słowach i braku planów na wspólną przyszłość?
Witam. 3 miesiące temu zakończyłam związek z partnerem, m.in ze względu na to, że finalnie nazwał mnie defektem i schorzeniem, ze względu na moją szczupłą budowę i brak z jego strony po blisko 2 latach związku wspólnych planów na przyszłość. Bliższy zarys mojej historii można znaleźć pod linkiem https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/zwiazek-bez-pociagu-fizycznego-szansa-na-przyszlosc-i-rozwoj-5286 . Po zakończeniu związku podjęłam psychoterapię, która nadal trwa, by uleczyć rany i dojść do siebie( spotkania co tydzień lub dwa). Kilka dni temu spotkałam byłego partnera w sklepie przy kasie samoobsługowej. Bo zasygnalizowaniu do niego odezwu 'czesć' (partner był odwrócony plecami) odpowiedział na przywitanie ale nie przystał na rozmowę. Sądziłam, że stoi pod sklepem i chce jednak zamienić kilka zdań. Jednak moje myślenie było inne i już widziałam go w oddali w swoim aucie na ulicy. Po tym zdarzeniu zdecydowałam się napisać do niego wiadomość, że sądziłam że zamienimy kilka zdań po prostu i zabolał mnie fakt, że nie miał odwagi porozmawiać. W odpowiedzi na moją wiadomość partner napisał że pierwotnie planował poczekać pod sklepem, lecz obawiał się że jednak nie będe chciał z nim rozmawiać i czuje on wstyd i wciąż głupio mu że tak bardzo mnie zawiódł i do dziś nie może tego 'przetrawić' i chyba sam sobie nie wybaczy mimo, że ja mu wybaczyłam. Oznajmił też, że nie ma dnia by o mnie nie myślał, lecz nie chce już by przez niego płakała czy była smutna. Na tę wiadomość odpisałam że dla mnie dialog był otwarty skoro powiedziałam sama ze swojej strony cześć i oznajmiłam że po rozstaniu zapisałam się na terapię by poczuć się silniejszą. Po tej wiadomości ponownie oznajmił że 'pamięta o mnie' i dziękuje 1 jeszcze ze mu wybaczyłam i to on sam sobie jeszcze musi wybaczyć. Powyższe spotkanie i 'wywody' partnera zasiały w mojej głowie chaos. W moim sercu narodziła się myśl, by dać 2gą szansę, lecz gdy przechodzę do punktu 'b' co by z jego strony miało się zmienić to nie widzę odpowiedzi i stary schemat zdarzeń. Sądzę, że 'całe rozsypane domino' można by jakoś poskładać, gdyby partner nie mieszkał już z matką, jednak ze względu na jego silne przywiązanie do niej sądzę, że to kompletnie nie możliwe i nigdy nie 'odetnie pępowiny' mimo że aktualnie jest już 32 letnim mężczyzną. Przez to spotkanie mam gorsze dni a sesję ktorą mam z moim psychoterapeuta dopiero w sobotę, i jeszcze większe psychosomatyczne bóle niż wcześniej. Proszę uprzejmie o poradę, czy rzeczywiście przepracować ból i oswoić się z faktem, że ze strony partnera nie zobaczę już realnej zmiany i nie wchodzić ponowne w związek? Chciałabym chronić siebie jednak uczucia jakie jeszcze są we mnie co do partnera mimo ran całkiem tworzą chaos. Pozdrawiam
Partner nie odzywa się, ja mam wrażenie uzależnienia emocjonalnego. Jest też wiele spraw w przeszłości, które mi się nie podobają.
Witam, mam 36 lat, byłam (jestem) w związku od 1,5 roku. Około miesiąca temu mój partner zaczął się rzadziej odzywać, mniej pisać, mniej dzwonić, nie mieszkamy razem, około 2 tygodni temu po moich pytaniach w końcu napisał, że potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, żeby wiedzieć czego chce, że nikt mu nie może pomóc i sam musi sobie z tym poradzić. Że spędziliśmy dużo fajnego, miłego czasu razem, ale ostatnio to się pogorszyło. Ja nie zauważyłam żadnych znaków, chociaż teraz jak patrzę z perspektywy czasu to było inaczej, ale zaślepiona uczuciem nic nie zauważyłam. I teraz przejdę do sedna, zaczęłam przeglądać internet, czytać, oglądać filmy, dlaczego facet karze mnie milczeniem, chociaż nie doszło do żadnej kłótni, ostatnim razem, kiedy się widzieliśmy w styczniu, wydawało mi się, że było wszystko w porządku. Od momentu, kiedy to napisał, nie mam z nim żadnego kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Przypominając sobie związek od początku wszystko wskazuje na to, że jest on narcyzem. Po pierwszej fazie lovebombingu, czyli po jakimś 1.5 miesiąca, gdzie nie mógł chociaż na chwilę oderwać ode mnie oczu, w trakcie wspólnych wakacji, ubzdurał sobie, że w restauracji patrzyłam się na jakiegoś faceta i przestał się odzywać, długo zajęło mi wyciągnięcie od niego co się stało, że nagle jego zachowanie się tak zmieniło. Wytłumaczyłam, że tak nie było, że nawet nie pamiętam nikogo kto by siedział za nami i na kogo mogłabym patrzeć. Następnego dnia kiedy jedliśmy razem obiad, przyczepił się, że w trakcie posiłku siedzę z telefonem, były moje urodziny, więc odpisywałam na życzenia, pomyślałam, ok- mój błąd i przeprosiłam. Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, że jeżeli powiedziałam lub zrobiłam coś, co mu się nie podobało, przestawał się odzywać i dopóki " nie zrozumiałam, że zrobiłam coś źle" to milczał. Na samym początku opowiedziałam mu wszystko o sobie, o każdym związku, o rodzinie, znajomych, bo chciałam, żeby wiedział przez co przeszłam i poznał mnie lepiej, poza tym bardzo go to interesowało. Powtarzał, że mam śmiesznych znajomych, chociaż nigdy ich nie poznał, na podstawie tego, co mu opowiadałam, nie spodobali mu się. Moja przyjaciółka jest w związku z facetem, który pochodzi z tego samego kraju co on, miał okazję ze mną ich odwiedzić i poznać, ale stwierdził, że nie chce, bo go nie polubi, bo ludzie z tej części kraju gdzie mieszka mąż przyjaciółki są inny, źli, że on ich zna i nie chce ich poznać. Tak samo jak całą moją rodzinę polubił to miał dla mnie widoczny dystans do cioci, która jest rozwódką i jest teraz w nowym związku. Ja jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, staram się nie robić sobie ani innym nie potrzebnych problemów, kiedy robię coś źle to potrafię się do tego przyznać. Chociaż wydawał mi się pogodnym i uśmiechniętym chłopakiem to często odnosiłam wrażenie, że jest zawsze niezadowolony, nie potrafi być wdzięczny za to, co ma i co dostaje, a ja zawsze pozytywnie nastawiona do życia. Był zazdrosny o kumpla- geja, nie ufał mu, bo był kiedyś też z dziewczyną i w sumie nie wiadomo czy lubi chłopaków, czy dziewczyny ,czy to i to. Często mieliśmy sprzeczki przez to, więc utrzymywałam minimalny kontakt, bo pracujemy ze sobą , przestałam pisać, nie dzwoniliśmy do siebie, żebym tylko nie musiała się z nim kłócić i być znowu ukarana. Zdarzało się też, że kiedy schodziło mi dłużej na siłowni to zaraz były komentarze, że co ja robiłam 4 godziny na siłowni. Jak gdzieś przypadkowo miałam siniaka czy siniaki to już były podejrzenia, że pewnie ktoś mi to zrobił, a ja nawet nie pamiętałam skąd to mam, że dziwne miejsce, że symetryczne są, że nie mogą być od tego, czy tamtego. Pretensje, że nie potrafię stawiać innym ludziom granic, ale jemu już tak. Jestem raczej bezkonfliktową osoba, więc jeżeli ktoś zrobił coś co mi, bądź jemu by się nie spodobało, to zamiast głupio dyskutować to olewałam i ignorowałam, bo nie interesowało mnie co ktoś inny o mnie myśli. Po jakiś 4 miesiącach związku, dostałam powiadomienie na maila, że ktoś próbował się zalogować na moje konto na fb, z lokalizacją z miasta, w którym mieszka. Byłam rozczarowana i nie chciałam z nim rozmawiać, ale przyjechał wtedy niezapowiedziany i jakoś się dogadaliśmy. Żeby nie słuchać komentarzy, że ktoś zareagował sercem na moje zdjęcia, gdzie było, to zanim zaczęliśmy być razem, zdezaktywowałam fb. Wielokrotnie powtarzałam się, że chcę, żeby częściej pisał, dzwonił, meldował się jak wróci do domu czy jak wychodzi gdzieś, mówił, że dobrze, mam rację, poprawi się. Tego samego oczekiwał ode mnie tyle, że ja to robilam, z szacunku do niego. Nie mieszkam w Polsce, ale 2 razy zdarzyło się kiedy byliśmy u moich rodziców w odwiedzinach, to za głupotę przestawał się odzywać, gdzie moja mama to zauważała, że nagle nie wychodzi z pokoju, że się nie odzywa, nie uśmiecha. Obraził się za to, że po spotkaniu z koleżanką, na które nie chciał ze mną iść, powiedziałam mu co robiłyśmy, ale nie opowiedziałam o czym rozmawiałyśmy, nie żebym miała coś do zatajenia, po prostu nie padło takie pytanie z jego strony a ja nie domyśliłam się, że o to mu chodziło. I w tym momencie nie wiem na czym stoję, pisałam i pytałam czy to koniec, że chcę wiedzieć, żeby móc pójść do przodu, zero odpowiedzi. Czuje się emocjonalnie uzależniona chociaż wiem, że jest toksykiem, narcyzem. Ta niewiedza, dlaczego nagle urwał kontakt bez żadnego wytłumaczenia, nie daje mi normalnie funkcjonować. Nie myślę o niczym innym, nie mam siły się uśmiechać, jeść, rozmawiać z ludźmi, czuję się jakbym spała i miała jakiś koszmar. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Czy powinienem wspierać wnuczkę po karceniu przez jej mamę?
Dzień dobry, mam pytanie odnośnie zachowania się mojego do wnuczki. Moja córka nakrzyczała na córkę bo była noe grzeczna i wymyślała różne rzeczy, zaczęła płakać i przyszła do mnie, do dziadka aby ja przytulić. Ja do niej powiedziałem ze mama ma rację bo jest nie grzeczna i jej nie przytuliłem i zaraz córka do mnie wyskoczyła że co ja jestem zły dziadek więc mówię że dziecko musi wiedzieć że źle robi a nie ty na nią krzyczysz a ja będę przytulał to nie będzie wiedziała ze źle robi. Moim zdaniem to ja miałem rację, Pozdrawiam
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.