Left ArrowWstecz

Jak przestać obawiać się oceny innych i skupić się na swoim samopoczuciu?

Mam taki problem, że za bardzo skupiam się na mimice ludzi. Np. w pracy. Pracuję teraz jako barmanka/kelnerka. Nie lubię tego kiedy ktoś mnie obserwuje ze stolika. Albo tak mi się wydaje, że mnie obserwuje? Poruszałam podobny temat kiedyś na terapii. Psychoterapeutka mnie zapytała co ja myślę w momencie kiedy ktoś patrzy na mnie dłużej? A ja odpowiedziałam, że ta osoba pewnie myśli o mnie coś złego, skądś mnie zna.. albo ktoś jej coś powiedział o mnie.. Ona się na to uśmiechnęła i powiedziała "A może patrzą, bo jesteś ładna?". To było dla mnie jak objawienie. Bardzo mi to pomogło. Bo faktycznie często słyszałam w swoim życiu "Ty i ona jesteście najładniejsze w ***(małe miasto)" albo "Najładniejsza w klasie" itd. Ja zawsze uważałam, że są ładniejsze dziewczyny ode mnie. Czułam się niedowartościowana. Teraz już jest lepiej. Dalej czuję że ten temat mam nierozpracowany. Za bardzo się skupiam na ludziach i analizuje ich emocje na twarzy lub ich brak. Nie wiem czy to jest związane z moją empatią? Nie wiem po czym poznać, że ktoś mnie nie lubi albo uważa, że jestem niekompetentna? Czy to się da w ogóle poznać tak odrazu? Czy to może "wyjść" tylko po czasie jak mam więcej kontaktu z tą osobą? Czy ja mam to olewać jaki ktoś ma wyraz twarzy? Nie wiem jak znaleźć balans. Między "nie zwracaniem uwagi" a np. zapytaniem czy wszystko ok. Ja się nawet czasem przejmuję kiedy ktoś ma twarz "neutralną", bo ta osoba może sobie w tym czasie coś myśleć o mnie. Proszę o pomoc, czy ja mam wrócić na psychoterapię czy wystarczy tylko kilka konsultacji? Byłam na terapii poznawczo-behawioralnej. Prawie rok. Miałam zdiagnozowane zaburzenia lękowe.
User Forum

I.K

4 miesiące temu
Julia Otremba

Julia Otremba

To, co opisujesz, jest bardzo typowe przy lęku społecznym i wysokiej wrażliwości. Skupianie się na mimice innych i przejmowanie się neutralnymi twarzami wynika z Twojej potrzeby przewidywania reakcji innych, co w ADHD, zaburzeniach lękowych czy wysokiej empatii jest częste. Ważne jest, żeby pamiętać, że nie wszystko da się odczytać od razu – często dopiero czas i obserwacja pokazują, czy ktoś nas lubi lub ocenia nas krytycznie.

To, co psychoterapeutka Ci uświadomiła – że ktoś może patrzeć, bo jesteś ładna – to przykład przesunięcia interpretacji w neutralną lub pozytywną stronę. Ćwiczenie takich myśli w codziennym życiu pomaga zmniejszać lęk i nadmierną analizę. Praca w miejscu, gdzie spotykasz wielu ludzi, daje Ci naturalną przestrzeń do oswajania tego stresu, a jeśli nadal czujesz, że temat jest nierozpracowany, kilka sesji u psychoterapeuty może być bardzo pomocne – nie musisz od razu wracać na długą terapię, a na kilka konsultacji :)

Pozdrawiam serdecznie,

Julia

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, bardzo dobrze wpisuje się w obraz zaburzeń lękowych, z którymi już wcześniej pracowałaś, i nie świadczy ani o „przesadnej empatii”, ani o realnej umiejętności czytania ludzi. To raczej mechanizm nadmiernej czujności. Pani umysł automatycznie skanuje otoczenie pod kątem oceny i zagrożenia, a mimika innych staje się dla niego sygnałem alarmowym, nawet jeśli obiektywnie nic nie znaczy. Neutralna twarz, dłuższe spojrzenie czy obserwowanie Pani w pracy nie są informacją o tym, co ktoś o Pani myśli. Myśli innych ludzi nie są widoczne na twarzy i nie da się ich wiarygodnie odczytać w jednej chwili. Poczucie, że „na pewno coś złego myślą”, to głos lęku, a nie fakt.

Uwaga Pani terapeutki byla bardzo trafna. Uwaga innych nie musi oznaczać zagrożenia, często bywa neutralna albo nawet pozytywna. Jeśli przez lata miałaś w sobie przekonanie, że bycie zauważoną jest niebezpieczne, to nic dziwnego, że ciało i umysł reagują napięciem. Tego nie da się „wyłączyć siłą woli”, ale da się to dalej przepracować. W mojej ocenie nie musi Pani od razu wracać na długą terapię, ale kilka ukierunkowanych konsultacji może bardzo pomóc domknąć ten temat i nauczyć się nie podążać za każdą lękową interpretacją.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

4 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


nadmierne skupianie się na mimice innych to częsty mechanizm po przebytym lęku społecznym, w którym umysł traktuje neutralną twarz jako potencjalne zagrożenie, próbując za wszelką cenę "odczytać" intencje otoczenia, by poczuć się bezpieczniej. To, co Pani opisuje, to nie tyle empatia, co wzmożona czujność. Taki proces, w którym Pani mózg filtruje rzeczywistość przez pryzmat oceny, a każdą niejednoznaczną minę wypełnia własnymi, często krytycznymi domysłami. W rzeczywistości nie da się trafnie i natychmiast poznać, co ktoś o Pani myśli, ponieważ wyraz twarzy klienta może wynikać z jego osobistych trosk, zmęczenia czy głodu, co nie ma żadnego związku z Pani kompetencją czy urodą. Balans polega na tym, by uznać, że nie ma Pani obowiązku kontrolować cudzych myśli i pozwolić ludziom mieć ich "neutralne twarze", bez konieczności interweniowania czy dopytywania, czy wszystko jest w porządku. Skoro czuje Pani, że ten temat nadal wpływa na Pani komfort pracy, warto rozważyć kilka konsultacji przypominających, które mogą pomóc Pani wygasić nawyk nadmiernego skanowania otoczenia i przywrócą Pani spokój w sytuacjach społecznych.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

4 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękuję, że tak szczerze i uważnie opisała Pani swoje doświadczenia. Już z samej tej wiadomości widać dużą samoświadomość i wrażliwość na siebie  to naprawdę ważny zasób.To, co Pani opisuje, jest bardzo częste u osób z dużą empatią i historią lęku: umysł automatycznie „skanuje” otoczenie w poszukiwaniu sygnałów zagrożenia, zwłaszcza w relacjach z innymi dlatego, że kiedyś ten mechanizm miał Panią chronić.Zatrzymam się przy tym, co już Pani odkryła: ta sytuacja z terapii i zdaniem „A może patrzą, bo jesteś ładna?” była ważnym momentem zmiany perspektywy. To pokazuje, że Pani potrafi wyjść z jednego, automatycznego wyjaśnienia i zobaczyć inne możliwości. 

 

Jeśli chodzi o pytanie „czy da się od razu poznać, że ktoś mnie nie lubi albo uważa za niekompetentną?”: w ogromnej większości przypadków nie. Mimika, szczególnie neutralna, bardzo rzadko jest wiarygodnym źródłem informacji. Ludzie myślą o setkach różnych rzeczy: są zmęczeni, skupieni, rozkojarzeni, mają swoje sprawy. To, że ktoś ma „neutralną twarz”, nie mówi jeszcze nic o Pani.

Balans, o który Pani pyta, często polega nie na całkowitym ignorowaniu sygnałów, ale na zadaniu sobie pytania:

„Czy mam jakiekolwiek konkretne dowody na to, co teraz myślę?”

Jeśli ich nie ma: można potraktować myśl jako myśl, a nie fakt.

Pytanie wprost „czy wszystko w porządku?” bywa pomocne dopiero wtedy, gdy jest realny kontekst (np. dłuższa relacja, zmiana zachowania, konkretna sytuacja). W innych momentach często więcej ulgi przynosi powrót uwagi do siebie i do tego, co Pani robi tu i teraz.

Co do terapii, nie musi to oznaczać powrotu na długi proces. Czasem kilka konsultacji wspierających, nastawionych na dopracowanie tych właśnie tematów (interpretacja sygnałów, regulacja lęku, wzmacnianie poczucia kompetencji), w zupełności wystarcza. To raczej kwestia „doszlifowania” niż zaczynania od zera.

Proszę pamiętać: to, że Pani się nad tym zastanawia i szuka balansu, świadczy o dojrzałości a nie o problemie. Jeśli będzie Pani chciała, możemy wspólnie przyjrzeć się temu, co już działa i jak częściej z tego korzystać.

 

Zapraszamy ponownie do kontaktu na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu
Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

 

Mimika innych ludzi, nawet taka, która nam nie pasuje nie musi oznaczać, że te osoby nas nie lubią, bo ich wyraz twarzy może oznaczać, że są zamyśleni, zmęczeni, przeżywają swoje problemy albo patrzą w dal nie wiadomo na co.

Ludzie raczej nie zajmują się innymi ludźmi, bo mają sporo własnych problemów.

 

Pyta się Pani „Czy ma olewać wyraz twarzy innych osób, ale to nie o to chodzi tylko raczej o nadawanie temu znaczenia ( czyli jak to dla mnie ważne) i wartości, która może być na plus np. na pewno im się podobam lub na minus pewnie myślą coś złego o mnie. Na razie z tego co Pani pisze to nadaje temu wyrazowi twarzy duże znaczenie i negatywną wartość.

 

Warto byłoby zastanowić się z czego to wynika a następnie popracować nad tym, żeby to zmienić na taki który byłby dla Pani pomocny.

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry Pani, 

dziękuję, że tak konkretnie to Pani opisała. Słychać tu dużo czujności i napięcia w sytuacjach społecznych, a jednocześnie ważny znak, że Pani już potrafiła przesunąć perspektywę z -na pewno myślą coś złego- na -to może znaczyć też coś neutralnego albo nawet dobrego — i że to realnie Pani pomogło. To jest dobra informacja o Pani zasobach i o tym, że zmiana w tym obszarze jest możliwa.  

To, co Pani opisuje, brzmi jak próba uzyskania bezpieczeństwa poprzez szybkie odczytanie, co inni myślą — co przy doświadczeniu lęku bywa zrozumiałe.  

Co do pytania -czy wracać na terapię, czy wystarczy kilka konsultacji-:  zwykle pomaga tu doprecyzowanie, jakiej zmiany Pani chce i po czym Pani pozna, że temat jest „wystarczająco domknięty” — czyli że dalsze spotkania nie są już potrzebne. Gdyby miała Pani nazwać swoją największą nadzieję związaną z taką konsultacją, to co musiałoby się zmienić w Pani codzienności w pracy i po pracy, żeby Pani powiedziała: „to było warte”? I czy od czasu, kiedy Pani zauważyła, że „jest lepiej”, zdarzają się momenty, choć krótkie, kiedy mniej Pani analizuje twarze ludzi — i co jest wtedy inaczej (w Pani, w sytuacji, w otoczeniu)?

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

To, co opisujesz, pokazuje ogromną wrażliwość i świadomość własnych reakcji – Twój umysł stale analizuje sygnały z otoczenia, żeby poczuć się bezpiecznie. To normalne u osób, które mają wysoką empatię lub w przeszłości doświadczały lęku społecznego. Twoja refleksja i przykład z psychoterapii pokazują, że jesteś w stanie dostrzegać nowe perspektywy, które pomagają zmieniać negatywne schematy myślowe.

Jeżeli czujesz, że nadal te obawy wpływają na Twój komfort w pracy czy w codziennych kontaktach, powrót do psychoterapii lub kilka konsultacji z psychologiem może pomóc w wypracowaniu balansu – między uważnością na innych a spokojem i pewnością siebie. To miejsce, w którym możesz testować strategie, które pozwolą Ci mniej „przeczytywać” ludzi i bardziej ufać sobie.

Twoja świadomość już jest dużym krokiem – warto tylko wesprzeć ją praktycznymi narzędziami, które terapeuta może zaoferować.

Składanowska Daria

4 miesiące temu
fobia

Darmowy test na fobię społeczną (Skala lęku społecznego Leibowitza)

Zobacz podobne

Test na gaslighting w małżeństwie - jak rozpoznać, czy jesteś ofiarą manipulacji?
Witam moje pytanie brzmi czy mogłabym sobie zrobić test na gaslighting? Uświadomiłam sobie że jestem ofiarą w z moim małżeństwie .
Jak pokonać lęk przed skutkami ubocznymi leków przy depresji i stanach lękowych?

Witam, od ponad 2 lat cierpię na depresje i stany lękowe po przygodach z substancjami psychoaktywnymi :(. Bardzo boję się przyjmować leki, bardzo boję się działań niepożądanych. 

Gdy jakimś cudem udało mi się zacząć przyjmować lek o nazwie Escitil, skończyło się na wszystkich objawach niepożądanych. Sytuacja z Escitilem bardzo zraziła mnie do przyjmowania leków. Dzisiaj psychiatra przepisał mi Leki o nazwie Liryca i Afobam. Naczytałam się w internecie, że Liryca to bardzo mocny lek i że bardzo często występują skutki uboczne. 

Czy mogłabym prosić o jakąś rade, wypowiedź na ten temat lub o uspokojenie mnie? Bardzo potrzebuje leczenia lekami, mój stan tego wymaga, ale bardzo boję się, że coś złego stanie mi się po tych lekach :(

Jak radzić sobie z emocjami i niepokojem podczas kłótni, które wywołują łzy?

Witam. 

Mam 30 lat i od około 1,5 roku, gdy po kłótni z kimś zaczynam z nim rozmawiać, automatycznie głos mi się załamuje, łzy napływają mi do oczu. Nigdy wcześniej nie miałam takich reakcji. 

Zawsze potrafiłam powstrzymać się od łez, natomiast teraz zwyczajna sprzeczka, nie mówiąc już o większej kłótni, wymianie zdań zaczynam czuć wewnętrzny niepokój, głos, który wskazuje, że zaraz zacznę płakać. Powyższe reakcje doprowadzają do tego, że boję się wyjaśniać sprawy z bliskimi, bo nie chce, aby zakończyło się to znów płaczem z mojej strony. 

Przykro mi, że nie mam nad tym żadnej kontroli. Wcześniej zawsze uważałam się za twardą osobę, nieokazująca słabości. 

Proszę o pomoc.

Czy medytacja i oddechy naprawdę działają?
Hej, może ktoś podpowie... Od jakiegoś czasu po prostu nie mogę przestać się stresować 😣 Każdy dzień w pracy to męka – od rana czuję, jakby serce miało mi wyskoczyć z klatki, a nawet po pracy nie mogę się wyciszyć… Cały czas analizuję, co zrobiłem źle, co jeszcze powinienem zrobić, co mogłem zrobić lepiej 🤯 Bliscy mówią, że jestem wiecznie zmęczony i drażliwy, a ja wiem, że to prawda, ale nie umiem inaczej... Czy są jakieś techniki relaksacyjne, które naprawdę działają? 😞 Słyszałem coś o medytacji i oddechach, ale czy to naprawdę może pomóc komuś takiemu jak ja?
Jak pomóc synowi z lękami i problemami z lekami po urazie głowy?
Witam, mój syn obecnie 18lat - 2 lata temu uderzył się głowa w betonowy balkon , 2 miesiące wcześniej przywłaszczył sobie cudzą własność czego konsekwencją była nagana w szkole oraz zeznania na komisariacie i ostatecznie umorzona sprawa sądowa. Od tamtej pory diagnozujemy się z powodu pogorszenia pamięci, lęków, stres, najprawdopodobniej bóli somatycznych i sam Bóg jeszcze wie czego. Byliśmy chyba u wszystkich specjalistów nie widać nigdzie przyczyny , neurolog odesłał nas do psychiatry i zaczęło się pierwszy psychiatra stwierdził że to lęki zalecił prabalginę ale po jawiły się myśli samobójcze kazał odstawić, kolejny stwierdził że wygląda to na nerwicę zalecił zotral i chlorprotixen przy dawce pierwszego 10 mg było naprawdę spoko, ale syn szedł na 18-kolegi i Pan doktor powiedział że może odrobinę się napić , niestety nie skończyło się na odrobinie, na drugi dzień po 18-ce syn czuł się zdecydowanie gorzej , mówił że ma dziurę że nie pamięta nic choć po powrocie z imprezy wszystko opowiadał, skontaktowaliśmy się z lekarzem zlecił ziększyć zotral do 20 mg i po 3-4 dniach masakra, syn mówił że muszę go pilnować że nie chce sobie nic zrobić ale niewidzi innego wyjścia jak iść do rzeki i skończyć to, po odstawieniu leków w decyzję lekarza te myśli ustąpiły jak ręką odjął alby syn był rozbity twierdził że nie pamięta, wylądowaliśmy więc u kolejnego psychiatry " z polecenie" zapisał na escitalopram 10 mg i przez kilka miesięcy było stosunkowo nieźle, potem posprzeczał się z rodzicami dziewczyny stres wrócił a wraz z nim lęki , strach, drżenie w ciele, problemy z rozumieniem w szkole, koncentracją- lekarz zapisywał leki z grupy benzo coś jak Alprazolam i coś jeszcze ale po nich synowi plątał się język, usypała na lekcjach w szkole , potem lekarz stwierdził że odstawimy escitalopram ot tak po prostu z dnia na dzień ale drżenia się utrzymywały i syn nie czuł się dobrze , ale finalnie w ciągu tygodnia miał aż 3 zmiany w lekach więc nie do końca wiemy gdzie była przyczyna, lekarz kazał wrócić do escitalopramu a na następniej wizycie zapiał syrop rispolept , próbowaliśmy chyba dawkę 0,75 ml ale syn czuł się więc lekarz kazał odstawić od tak z dnia na dzień , więc syn znowu się posypał, ale na wizycie doktor powiedział że to raczej nie z powodu rispoleptu i kazał wrócić do jego stosowania gdy znów doszliśmy do dawki 0,75 syn czuł się kiepsko , wirowało mu przed oczami, załapało go jakieś przeziębienie, bolała go bardzo głowa, koncentracja też do kitu, więc skontaktowaliśmy się znowu z lekarzem kazał odstawić , jak zapytała czy tak ot z dnia na dzień to powiedział ze w ciągu tygodnia bo to mała dawka, my jednak schodziliśmy wolniej na dawce 0,50 ml było chyba nieżle , no ale chcąc wykonać decyję lekarza zaczęliśmy schodzić dalej, gdy doszliśmy do 0,25 ml syn poczuł się źle praktycznie w 3 albo 4 dzień do zmniejszeniu , wiruje mu wszysko w środku , drży , wraz z upływem czasu nasilił się lęk ,strach , zmęczenie, bol w cieli i mięśniach kontaktowała się już z psychiatrą kazał odczekać 3 dni, odczekaliśmy , znów się kontaktowałam przedstawiając my objawy że syn siedzi a zdaje mu się że w środku wiruje że jest skupiony tylko na tych objawach że nie mam na nic siły , kazał odczekać jeszcze 3 dni jak zapytała że może jakiś lek pomostowy np. proplanolol to powiedział że nie chce dokładać kolejnego leku ,że musimy zdecydować na jakim zestawie syn czuł się lepiej czy więcej rispoleptu czy więcej escitalopramy , a przecież cały czas odkąd jesteśmy u niego syn ma dawkę escitalopram 10 mg , w szkole idzie kiepsko. Syn mówi że wolałby nie brać tych leków bo ma wrażenie że go blokują, mówiłam to lekarzowi ale on mówi że do matury by nie zmieniał nic w lekach , tylko co robić jeśli teraz jest fatalnie, syn nie wierzy że będzie lepiej, paralizuje go strach, mówi że czuje jakby był kompletnie niezaradny życiowo. Co robić
ocd

OCD - Czym jest zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne?

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (OCD - Obsessive Compulsive Disorder), nazywane potocznie nerwicą natręctw to zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpłynąć na jakość życia. Jeśli Ty\Twój bliski zmaga się z OCD, warto szukać profesjonalnej pomocy.