Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak psychoterapia może pomóc w nawiązywaniu relacji i radzeniu sobie z samotnością?

Dzień dobry, Mam 30 lat, nigdy nie byłem w związku ani nie mam żadnych doświadczeń seksualnych i jest mi z tym ciężko. Chodziłem już na terapie, ale w przypadku samotności nikt nigdy nie miał mi nic do powiedzenia (mam normalne relacje z innymi ludźmi, mam przyjaciół i nie mam problemów psychicznych powodujących ten problem) - jednocześnie cały czas widzę twierdzenia, że psychoterapia jak najbardziej może w tym pomóc (artykuły pisane przez psychologów, wypowiedzi na yt, nawet na stronach z umówieniem wizyty często wymieniane są: samotność lub "problem ze znalezieniem partnera/partnerki"). W jaki sposób psychoterapia może mi pomóc w takiej sytuacji? W jaki sposób rozmowy z psychologiem mają sprawić, że wejdę w związek?
User Forum

Anonimowo

6 miesięcy temu
Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Przede wszystkim psychoterapia może pomóc zrozumieć i poznać powody, dla których jest Ci trudno wejść w związek. Być może Twoje trudności związane są z kwestią zależności lub ogólnie większej bliskości. Gdy zdecydujesz się ponownie na psychoterapię - warto przede wszystkim rozmawiać z psychoterapeutą o wszystkich swoich wątpliwościach. Być może to, że czujesz, że nie możesz nic dostać od terapeuty, jest czymś podobnym, co może utrudniać Ci budowanie bliskiego związku. To są oczywiście tylko hipotezy i można je potwierdzić tylko w bliższym i stałym kontakcie, jakim m.in. jest psychoterapia. 

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marzena Przekwas-Siemiątkowska

Marzena Przekwas-Siemiątkowska

Witam, jasno Pan opisał swoje wątpliwości i są one jak najbardziej zrozumiałe. Zastanawia się Pan jak psychoterapia może pomóc w kontekście relacji. Realnie psychoterapia w nurcie CBT nie sprawi niestety, że ktoś wejdzie w związek, nie ma niestety złotej recepty (choć i ja bym chciała). Niestety psycholog również nie ma wpływu na to, czy właściwa osoba pojawi się w Pana życiu i będziemy mogli się cieszyć. 

Psychoterapia może pomóc w zbadaniu procesów, które istotnie wpływają na możliwość tworzenia relacji. Na przykład CBT pomaga zbadać sposoby myślenia o sobie i relacjach: 

- zbadać przekonania, które Panem kierują 

(np. „ze mną coś jest nie tak”, „i tak to się nie uda”),

- zastanowić się nad reakcjami emocjonalnymi, które pojawiają się w sytuacjach romantycznych (np. napięciem, lękiem, wycofaniem, nadmierną kontrolą), 

- zachowaniami, które mają działaś ochronnie, ale jednocześnie nieświadomie ograniczają możliwość wejścia w relację (np. unikanie inicjowania kontaktu, szybkie rezygnowanie, trzymanie dużego dystansu), 

- umiejętnościami związanymi z nawiązywaniem i podtrzymywaniem relacji intymnych, które są inne niż relacje koleżeńskie czy przyjacielskie.

Psychoterapia pomaga zidentyfikować bariery, które sprawiają, że mimo iż Pan bardzo chce, relacja się nie zadziewa - nie pojawia się i nie rozwija. Trudno te bariery zobaczyć samodzielnie. To trochę jak ze staniem blisko przy tablicy - stojąc blisko nie widzimy, co jest na niej napisane - potrzeba drugiej osoby, która stoi trochę dalej/z boku i może zobaczyć i przeczytać, co jest napisane. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Marzena Przekwas-Siemiątkowska

6 miesięcy temu
Paulina Bednarczyk

Paulina Bednarczyk

Psychoterapia może pomóc odkryć pewne nieświadome mechanizmy, który utrudniają/uniemożliwiają wejście w związek.  Może być to związane z trudnością z wejściem w zależność, koniecznością pewnego rodzaju odkrycia się, otworzenia przed partnerką, może ma Pan przekonania, które utrudniają. Może miał Pan doświadczenia życiowe, które, nawet pośrednio wpływają na niemożliwość wejścia w związek. Na pewno warto byłoby przyjrzeć się historii rodziny, całego systemu rodzinnego.  Trudno odpowiedzieć na Pana pytanie bardzo wprost, nie znając kontekstu, natomiast mam nadzieję, że to o czym napisałam trochę rozjaśni jak terapia może pomóc. Pozdrawiam serdecznie 

6 miesięcy temu
Katarzyna Hałdaś

Katarzyna Hałdaś

Dzień dobry,

dziękuję, że podzielił się Pan swoimi myślami. Psychoterapia jest elementem i procesem w życiu człowieka, który wpływa na procesy poznawcze, schematy budowania relacji, myślenie o sobie. Nie jest ona gwarantem wejścia w związek, czy zbudowania rodziny, ale może w całym procesie uświadomić Panu wiele rzeczy, które być może są podświadomie schowane lub wyparte. Proces terapeutyczny zazwyczaj uświadamia nam nasze nawyki, pozwala inaczej spojrzeć na sytuację, inaczej spojrzeć na samego siebie w budowaniu relacji, co ma równoczesny wpływ na to jak wchodzimy w relację z drugą osobą, w jakim momencie życia się to dzieje i z kim chcemy w tym związku być. 
Ważne, żeby mieć świadomość, że bycie z drugą osobą to nie tylko "traf", ale również praca nad sobą i rozwijanie się w związku, w czym także jak najbardziej pomocna jest psychoterapia. 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Hałdaś

6 miesięcy temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry, psychoterapia może Panu wskazać pewne schematy w myśleniu lub zachowaniu, które utrudniają Panu wejście w związek. Jednak największa część „pracy”  jest po Pana stronie. To od Pana zależy, czy coś się wydarzy, czy nie. Warto przyjrzeć się temu, na jakich etapach kończą się potencjalne relacje romantyczne, co powoduje, że relacja nie przechodzi na kolejny etap. Pomoc psychoterapeuty w tym przypadku nie jest niezbędna, jednak może Panu pomóc poukładać pewne kwestie i dostrzec szerszy kontekst funkcjonowania w tym aspekcie.

Pozdrawiam serdecznie
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry :) Rozmowy z psychologiem czy psychoterapeutą nie działają jak magiczna różdżka, dzięki której na pewno wejdziesz w związek, ale mogą Ci pomóc zrozumieć, co dokładnie sprawia Ci trudność w budowaniu relacji. Często jest to kwestia pracy nad poczuciem wartości, komunikacją, lękiem przed oceną. Serdeczności,

 

Justyna Bejmert

psycholog

6 miesięcy temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

 w dzisiejszych czasach można znaleźć ogrom kursów, metod, różnorodnych podejść. Poprzez afirmacje po wizualizowanie wymarzone partnera etc. Jeżeli problem nie leży w nawiązywaniu kontaktów czy w ogóle poznawaniu osób, psychoterapia pomoże Panu lepiej poznać samego siebie - a co za tym idzie być może dostrzec i zrozumieć pewne mechanizmy, które mogą mieć wpływ na Pana życie w sferze relacji romantycznych.  Czasami zupełnie nieświadomie sabotujemy znajomości, powodowani lękiem wycofujemy się przedwcześnie. Przyczyn może być wiele. 

Jednocześnie, będąc siebie pewnym i samoświadomym, łatwiej będzie stworzyć udany, karmiący związek. 

Zachęcam do spróbowania:)

Wszystkiego dobrego!

Anna Kapelska

Psycholog

6 miesięcy temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


psychoterapia nie „załatwia” partnera ani nie gwarantuje związku, dlatego mogło Pan mieć poczucie, że nikt nie ma konkretnej odpowiedzi. Jej realna rola polega na czym innym: pomaga zobaczyć co dokładnie blokuje wejście w relację w praktyce. Często są to nieuświadomione schematy (np. wycofywanie się w kluczowym momencie, zbyt wysokie wymagania wobec siebie, lęk przed oceną, brak inicjowania kontaktu), które z zewnątrz wyglądają jak „nic złego się nie dzieje”. Terapeuta nie tylko rozmawia, ale pomaga to nazwać, przećwiczyć inne reakcje i przełożyć wnioski na konkretne działania. Jeśli terapia była ogólna i bez celu, mogła nie trafić w sedno. W Pana przypadku sens ma terapia skoncentrowana na relacjach i zachowaniach, nie na „leczeniu samotności”.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

 

5 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Terapeuta ma sporo trudnych sesji. Ja mam wrażenie, że jestem za łatwa dla jego kompetencji.

Dzień dobry, Co musiałoby się wydarzyć, co powinnam powiedzieć, jak zachować się, aby terapeuta stwierdził, że moja sesja była bardzo trudna? 

Często słyszę od terapeuty, że miał dużo trudnych sesji w tygodniu. Poświęca im dużo czasu, czasami kosztem naszych spotkań. Chciałabym, aby mi też tyle uwagi poświęcał na sesjach, jednak najwyraźniej jestem "za łatwa" i nasze spotkania są, aby je tylko odbębnić. 

Chcę więc, abym ja też miała bardzo trudną sesje. Tylko jak się za to zabrać?

Witam, od kilku lat zmagam się prawdopodobnie z depresją, chociaż sam do końca nie wiem, co mi jest.
Witam, od kilku lat zmagam się prawdopodobnie z depresją, chociaż sam do końca nie wiem, co mi jest. Pomimo prób podejmowania aktywności fizycznej, odstawienia alkoholu i nikotyny, większość czasu odczuwam zmęczenie, niechęć, brak chęci do życia. Często zmieniałem lub traciłem pracę, a ostatnimi czasy więcej dnia spędzam w łóżku. Staram się robić wysiłek fizyczny 3 x w tygodniu, rzadko sam robię sobie potrawy, często mam brak apetytu i czuje się jak na granicy. Nie chce mi się żyć, ale jednocześnie nie chce umierać. To wszystko sprawia, że trudno mi się odnaleźć i poruszać. Czytanie książek, oglądanie filmów, słuchanie muzyki, granie w gry pływanie, wszystko, co mi przynosiło radość, teraz nie odczuwam tej radości i trudno mi się skupić na jednej rzeczy. Z dynamicznego pozytywnego chłopaka stałem się zmęczony życiem i bezsilnością człowiekiem. Życie personalne i finanse mi się przez to zawaliły. Czy mogę z tego wyjść lub uzyskać jakąś pomoc finansową? Problem jeszcze polega na tym, że pracowałem za granicą w UK i 2 lata temu wróciłem do Polski. Od tamtej pory nie podjąłem pracy, bo nie byłem w stanie ze względu na swoje problemy zdrowotne, bezsenność itd. Dziękuję za każdą odpowiedź. Nie wiem, gdzie zacząć, ale postanowiłem tutaj.
Nieetyczne i niezgodne z zawodem zachowanie psychologa.
Poproszę o opinie na temat działań psychologa. Pani psycholog prowadząca terapię mojego przyjaciela -dzwoni i opowiada płacząc o swoich problemach związkowych -dzwoni i prosi o pomoc w kwestiach prywatnych np. Poszukiwanie mieszkania,remontu mieszkania swojej matki -dzwoni do niego i pyta cytuję ,, dlugo się nie odzywasz. Co się dzieje ? Martwię się, czy u Ciebie wszystko w porządku? Usłyszałam też,od przyjaciela ,gdybyś słyszała co ona o Tobie mówi. Czyli pani psycholog na mój temat. -Mój przyjaciel aktualnie buduje dom dla pani psycholog i jej męża -kiedyś skierowałaosobiście do mnie slowa. ,,powinnaś mi podziękować bo to dzięki mnie go masz,, -zaprosiła mojego przyjaciela na przyjęcie urodzinowe swojego męża -konsultowała się z moim przyjacielem w kwestii wyboru prezentu dla swojego męża Dziękuję
Mam obecnie problem w związku.
Dzień dobry. Zwracam się z prośbą o pomoc, a mianowicie też o jakieś wyjaśnienie, podpowiedź. Mam obecnie problem w związku. Od niecałych dwóch lat jestem związany z partnerką, z którą jest mi cudownie, nadmienię tylko, iż zawodowo jest psychologiem, psychoterapeutą (leczenie zaburzeń osobowości, zaburzenia lękowe, Borderline, Depresja) pracuje metodą psychoterapii psychodynamicznej. Oboje mamy po 40 lat także doświadczona moja Kochana Terapeutka. Jak się poznaliśmy to zaiskrzyło na momencie, od razu wyczułem, gdzie pracuje (psycholodzy nie są mi obcy, mam siostrę też psycholog). Ale wiadomo nie może być za łatwo w życiu to i tym razem też tak jest, mieszkamy od siebie 180 kilometrów. Jak się poznaliśmy, ja byłem świeżo po rozstaniu (około 6 miesięcy) z żoną, która mnie zostawiła. Ona również jest po przejściach tylko już jakiś czas temu. Oboje mamy dzieci i wszystko i niby ok. Od samego początku czułem się przy niej tak, jakbym znał ją od dawna i Ona również ze mną czuła podobnie. Problemy zaczęły się w momencie, jak moja była żona zmieniła się nie do poznania (chodzi o zachowanie, zmiana osobowości). Dzieci mieszkały z nią, bo wydawało mi się to po prostu normalne, jak człowiek się rozwodzi (nadmienię tylko, że nie z mojej winy pojawił się po prostu ktoś inny na jej drodze). Kontakt z dziećmi miałem cały czas, przychodziły do mnie, jak remontowałem nowe mieszkanie. Nie będę opowiadał dokładnie, co było dalej, powiem tylko tyle, iż dzieci mieszkają ze mną. Zmiana osobowości ich mamy była tak drastyczna, iż zaczęło dochodzić w starym domu do znęcania psychicznego nad starszym synem. Zabrałem go do siebie, a tak naprawdę to On sam prosił, żebym mu pomógł i zabrał stamtąd. Młodszy z kolei deklarował już wcześniej, że chce mieszkać ze mną. Ja nie miałem pojęcia, że przechodzą tam piekło, bo bali mi się powiedzieć, a widywaliśmy się praktycznie w tygodniu codziennie. Mam takie osobiste spostrzeżenie, że wszystko zaczęło między nami się delikatnie nie tyle, co psuć, ale paskudzić jak starszy syn się do mnie wprowadził. Już nie mogłem być na zawołanie, a z kolei Ona zaczęła nazywać to tak, że potrzebuje oparcia, stabilizacji, bo tak wygląda normalny związek, częste kłótnie właśnie przez to. No i dobrze wiemy, że wykład od psychologa to nie jest łatwa sprawa, bo to jest cała analiza sytuacji, problemów itd. Mi osobiście to w ogóle nie przeszkadza, ale wiadomo, że zaczęło się, że widzę tylko siebie, jestem skupiony na sobie, dzieciach i nie ma przestrzeni na związek. Mamy wspólny jakiś pomysł na życie, przeprowadzkę do niej, tylko na razie muszę zakończyć stary etap i Ona niestety nie wytrzymuje ciśnienia. Wiele mi pokazała, że czasami ma racje, bardzo często zarzuca mi, że nie czuje we mnie wsparcia, choć ja uważam inaczej. Robię, co mogę i jestem przy niej, jeśli tylko mogę. Staram się pomagać w każdej dziedzinie, w jakiej ma problem na tyle ile można. Tylko dla niej to za mało. W trakcie tych wszystkich kłopotów i żeby ratować swoje dzieci odpuściłem trochę firmę, co oczywiście się odbiło. Wiadomo wszystko, co przeszedłem do tej pory ze swoim rozwodem, też zostawiło ślad, psychicznie mnie to wykańcza, a problemów zaczęło przybywać. Pojawiły się długi w firmie i zacząłem mieć załamkę. Oczywiście mój osobisty psycholog wysłał mnie na terapie i do psychiatry, bo zaczęły się stany lękowo depresyjne. Impulsywność, jaką posiada, zaczęła doprowadzać do tego, że co jakiś czas rozstawaliśmy się (no może nie za moją zgodą) tylko po prostu cały czas jest brak stabilności w związku, Ona potrzebuje oparcia na co dzień. Wzajemna miłość nas utrzymuje w tych kłótniach. Ja po drodze miałem parę razy tzw. zjazd depresyjny (spałem 2-3 dni). Problemy, jakie mi się pojawiły, zaczęły mnie dobijać i zacząłem być nerwowy, czasami nieprzyjemny. Najbardziej dotknęły mnie problemy finansowe, o których nie chciałem z Nią rozmawiać, bo sprawiało mi to wielką trudność i taki wstyd, brak poczucia męskości, czego nie może zrozumieć. Bo podejście psychologa rozmowa jest najważniejsza w związku, zgodzę się, ale dla mnie to było takie upokarzające, że mam kłopoty finansowe i ma jeszcze opowiadać o nich swojej Kochanej Kobiecie. Może tak trzeba było zrobić, ale nie umiałem. Kłótnie, jakie powstawały były zarzucane w moją stronę, bo najładniejszy psychologiczny zwrot mój ulubiony "to jak się wczoraj zachowałem i co Ci powiedziałam w złości, to jest reakcja na to, jak się ostatnio zachowujesz w stosunku do mnie i taki ma na mnie wpływ". I to też wiem, jak nazwać, bo żyje z psychologiem "Projekcja". Ale to nie działa tak, jak mi się wydaje, ponieważ ja robię coś źle i jest wykład jak w gabinecie, a Ona jak to zrobi to samo, po jakimś czasie to nie przyzna mi racji, tylko skuteczna technika wyszkolona przez wiele lat "to nie jest to samo bo...." Proszę, aby nikt nie zrozumiał mnie źle, że pokazuje obraz psychologa w jakimś złym świetle. Moja siostra psycholog robi to samo, nie dać dojść do słowa, a gadać. Wszystkich psychologów, jakich znam są gadułami, z ADHD, nie usiedzą na miejscu, w towarzystwie lubiani, ale życie prywatne niestety rozwalone. Pomagają innym, tylko nie wiem, czemu nie chcą widzieć swoich błędów, że też popełniają przecież to normalne, bo są tylko ludźmi. Ja oczywiście nie jestem święty, przyznaje, że często widzi to, czego nie widzą inni i ma racje. Potrafi na momencie po rozmowie z nową osobą zanalizować ja i się praktycznie nie myli. Psychologiem nie zostaje byle kto, to tego trzeba się nadawać i trochę tych szkół skończyć. Ja również chodziłem na terapię, po jakimś czasie przerwałem, ale nie dlatego, że stwierdziłem, że już ok. Absolutnie widzę, że mam problem, bo tak się nie zachowywałem, często mam kryzysy, bo tych kłopotów zebrało się masę. Przerwałem, bo nie miałem za co chodzić po prostu, a Jej wstydziłem się do tego przyznać. Facet traci poczucie męskości, jak ma takie problemy, że czasami musiałem coś wymyślić, bo nie miałem za co do niej jechać i to mnie dobijało. Walczy ze mną o te rozmowy, a ja z kolei nie jestem w tym łatwy, bo uważam, że nie chcę jej martwić swoimi problemami, i słyszę, że nie nadaje się do związku, bo w byciu razem o problemach się rozmawia. Proszę ją często, żeby z nas nie rezygnowała i wytrzymała jeszcze trochę, co prawda do tej jej złości czasami dokładam, ja jak potrafię właśnie położyć się i przespać dwa dni, bo to jest taka ucieczka od problemów dla mnie, a wiem, że mam problem i jestem chory. Chodzę również do psychiatry, bo mój osobisty terapeuta mi nie odpuszcza i może dobrze czasami przeciągam wizyty, bo nie mam kasy. Walczymy ze sobą o to ostatnio strasznie, Ona chce, żebym regularnie się leczył (ja o tym wiem, ale za co?) i powstają kłótnie. Złości się często przeze mnie, bo mam jeszcze niezamkniętą przeszłość. Co chwilę słyszę, że jej nie wspieram w trudnych dla niej chwilach (co uważam, że przesadza), bo gdy miała badanie rezonansem głowy i było podejrzenie, byłem ciągle z nią i wspierałem, w tygodniu telefonicznie, w weekendy przy niej, czy jak dzieci chorowały, tylko Ona na momencie zapomina i widzi tylko tę chwilę, o którą się kłócimy i tamtych nie pamięta. Też ją proszę, żeby mi pomogła swoją obecnością przy moim problemie to słyszę, że nie może mnie niańczyć, co mnie boli. Wiele we mnie na pewno wyćwiczyła i pokazała, że można inaczej. Ostatnio wróciłem na terapie (nie koniecznie finansowo jest już ok, ale już niedługo) zrobiłem to Dla niej, bo ja Kocham i nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Z terapeutką oczywiście doszedłem do decyzji jednej, że ma racje co do bycia w związku i rozmowy o problemach a dokładnie moich długach (bo nie chciałem powiedzieć dokładnie ile). Przełamałem się i w ten weekend powiedziałem wszystko, bo wiem, że tego oczekiwała i wiele mnie to kosztowało wewnętrznie, żeby powiedzieć kobiecie, z którą się jest, ile ma się długu przez ostatnie sytuacje. Wszystko było ok, ale w poniedziałek miałem swoje dwa dni. Rozmowa była ciężka, przeprosiłem, nie wiem, czemu tak wyszło, bo nic na to nie wskazywało w ostatnich dniach, że może mi się przytrafić, próbowałem załagodzić. Na drugi dzień oznajmiła, że mam się ogarnąć, uporządkować swoje życie i zdrowie i wtedy do niej się odezwać, bo ona na tym etapie nie chce tego kontynuować. Prosiłem, żeby mi pomogła, bo wiem, że mam problem, to usłyszałem, że Ona więcej pomóc mi nie może i mam się wyleczyć i dopiero skontaktować. Na sam koniec powiem tak nie gadamy około trzech dni, a ja czuje się strasznie, jeszcze nikt mnie tak nie potraktował zimno, jeśli chodzi o osoby, które się Kocha, jest mi bardzo przykro, jak mnie potraktowała na koniec, bo nie byłem w barze z kolegami, tylko ona wie, z czym jest problem i mnie zostawi w chorobie. Ja jak miała gorączkę i nie przyjechałem w sobotę tylko w niedziele, musiałem słuchać, że nie dbam o nią, bo jest sama w takim stanie. A najbardziej czuje się zdeptany, że parę dni wcześniej przełamałem wszystko w sobie i powiedziałem o szczegółach swoich problemów finansowych i nie wiem czemu, mam jakieś przeczucie, że to mogło być główną przyczyną jej decyzji, bankrut u boku. Zastanawiam się tylko właśnie nad jednym, że osoba, którą Kocham, prowadzi terapię, pomaga ludziom, zostawia mnie w chorobie i problemach i każę zadzwonić, jak się z tym uporam. O co tu chodzi??? To jakaś nowa technika w psychologii???? Proszę przeczytajcie to chociaż i spójrzcie na to jakoś i pomóżcie. Ja nie chcę, żeby ktoś myślał, że oczekuje, że macie zjechać psychoterapeutkę, nie, pomóżcie mi zrozumieć, co ja robię aż tak źle, że Kochająca osoba opuszcza Cię w momencie, gdzie jej potrzebujesz. Dziękuję.
Witam, mam pytanie odnośnie tzw. dysonansu poznawczego.
Witam, mam pytanie odnośnie tzw. dysonansu poznawczego. Chodzi o tzw. zabieg psychologiczny, który stosuje się u dziewcząt/kobiet. Poruszane są wówczas często tematy i sformułowania związane z np. miesiączką czy błoną dziewiczą. Chciałabym wiedzieć, jaki jest cel stosowania tego "zabiegu", jeśli jest możliwość, proszę o jakikolwiek materiał na ww. temat, źródła, sformułowania, wypowiadane zdania itp. (ciężko nazwać to formą "terapii" czy czemuś, co ma służyć w tak dobrej i osobistej kwestii, dlatego nazywam to zabiegiem) Świadomość siebie i intymność w tak ważnym obszarze samej czy też z osobą bliską była dla mnie zawsze wartością równą z pozostałymi.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.