Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z depresją przy chorobie dwubiegunowej pomimo leczenia?

Walczę z chorobą dwubiegunową i pomimo brania leków i psychoterapii nie mogę uporać się z depresją. Co mogę jeszcze zrobić?
User Forum

Anonimowo

6 miesięcy temu
Katarzyna Gołębiewska

Katarzyna Gołębiewska

W chorobie afektywnej dwubiegunowej epizody depresji mogą trwać równie długo. Nie ma regularności co do częstości i długości trwania stanów u poszczególnych osób, co trochę stawia pacjenta w obliczu oczekiwania na poprawę - niestety bywa to wyczerpujące. Farmakoterapia jest podstawową formą leczenie, więc w sytuacji braku zmiany stanu warto umówić się na szybszą wizytę z lekarzem psychiatrą, niż to było wcześniej zaplanowane i omówić, co Pana/Pani zdaniem nadal w ogóle się nie zmienia, a co zmienia się, ale nie w satysfakcjonujący sposób. Niezwykle istotne jest również bycie w tym czasie w psychoterapii (kontunuowanie jej, a nie przerywanie mimo braku zmiany ogólnego samopoczucia). Psychoterapia pomaga radzić sobie z emocjami i poczuciem bezsilności albo braku wpływu i daje zapewnienie o uważności kogoś z boku, kto równocześnie jest specjalistą. Ma to ogromne znaczenie w sytuacji, gdy terapeuta Pana/Panią zna i może się odnieść do stanu, kiedy było lepiej. 

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


w chorobie dwubiegunowej depresja bywa szczególnie oporna i to nie oznacza, że leczenie „nie działa”, lecz że wymaga modyfikacji. 

 

Warto omówić z psychiatrą dokładną optymalizację farmakoterapii (np. stabilizatory nastroju, strategie na depresję w ChAD), rozważyć inną formę lub intensywność terapii, a także zadbać o rytm dobowy, sen i regularność dnia. Jeśli objawy są ciężkie lub utrzymują się długo, sensowne bywa leczenie w oddziale dziennym lub konsultacja w ośrodku specjalistycznym. Proszę nie zostawać z tym sama/sam są jeszcze realne opcje pomocy i wsparcia terapeutycznego i psychiatrycznego.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska D

5 miesięcy temu
Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Pani pytanie dotyka czegoś bardzo trudnego i jednocześnie bardzo częstego w chorobie dwubiegunowej. To, że mimo leczenia nadal pojawia się depresja, nie oznacza porażki ani nieskuteczności  Pani starań. ChAD bywa chorobą falującą i wymagającą dużej cierpliwości, także wobec samej siebie.

Ważne jest, by zobaczyć, że depresja to nie tylko objaw do usunięcia, ale też sygnał organizmu. Czasem mówi o przeciążeniu, braku kontaktu z własnymi potrzebami, zbyt dużych oczekiwaniach wobec siebie albo o emocjach, na które nie ma przestrzeni. Warto przyjrzeć się, czy w Pani życiu jest miejsce na odpoczynek, granice, regulację napięcia.

Jeśli leczenie farmakologiczne nie przynosi ulgi, warto wrócić do psychiatry i otwarcie powiedzieć, jak Pani się czuje. Czasem potrzebna jest zmiana dawek, leków albo strategii. Równolegle w terapii można skupić się nie tylko na objawach, ale na codziennym funkcjonowaniu: rytmie dnia, śnie, relacjach, sposobach przeżywania emocji.

Depresja w ChAD nie oznacza, że coś z Panią jest  nie tak. To choroba, z którą się żyje, a nie którą zawsze da się całkowicie wyciszyć. Czasem celem nie jest idealne samopoczucie, ale stopniowe odzyskiwanie wpływu, poczucia sensu i łagodności wobec siebie.

Jeśli ma Pani poczucie, że jest bardzo ciężko, warto to powiedzieć wprost swojemu lekarzowi lub terapeucie. Z tym nie trzeba być samej.

 

Pozdrawiam

Malwina Wamej

5 miesięcy temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

Dzień dobry,

 

To, co Pani/Pan opisuje, jest niestety dość częste w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej depresja bywa oporna na standardowe leczenie i czasem utrzymuje się pomimo stosowania leków i psychoterapii.

Kilka kwestii, które warto rozważyć:

Konsultacja farmakologiczna gdyż czasami konieczne jest dopasowanie leczenia: zmiana dawki, dodanie leku przeciwdepresyjnego lub stabilizatora nastroju, a w niektórych przypadkach rozważane są nowoczesne metody leczenia, np. neuromodulacja. Wszystkie zmiany powinny być omawiane z psychiatrą.

Psychoterapia wspomagająca leczenie farmakologiczne . Niektóre formy terapii, takie jak terapia poznawczo-behawioralna ukierunkowana na depresję dwubiegunową lub terapia w nurcie humanistycznym, mogą być szczególnie pomocne przy uporczywej depresji. Ważne są systematyczne działania: regularna aktywność fizyczna, stały rytm dnia, kontakt z bliskimi, dbanie o sen i dietę. Stabilizacja rytmu dobowego może mieć duży wpływ na nastrój przy chorobie dwubiegunowej. Prowadzenie dziennika nastroju pozwala zauważyć subtelne zmiany, szybciej reagować i ułatwia lekarzowi ocenę skuteczności leczenia. Grupy wsparcia dla osób z chorobą dwubiegunową mogą dawać poczucie zrozumienia i zmniejszać poczucie izolacji. Jeżeli depresja jest bardzo głęboka lub pojawiają się myśli samobójcze, należy niezwłocznie kontaktować się z psychiatrą lub udać się na oddział ratunkowy.

Taka sytuacja wymaga cierpliwości i czasem kilku prób dopasowania leczenia, ale nie oznacza porażki choroba dwubiegunowa jest złożona, a czasami potrzeba więcej czasu, aby leczenie przyniosło pełną poprawę.

 

pozdrawiam

Izabela Koczur

5 miesięcy temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Walka z depresją w przebiegu choroby dwubiegunowej bywa niezwykle wyczerpująca, zwłaszcza gdy standardowe leczenie wydaje się nie przynosić poprawy. Jeśli farmakoterapia i psychoterapia CBT są już wdrożone, warto skonsultować z lekarzem psychiatrą metody wspomagające, które są obecnie stosowane w przypadkach lekoopornych.

5 miesięcy temu

Zobacz podobne

Do kogo iść po pomoc, gdy nadmiernie się zamartwiam o córkę?
Do kogo iść po pomoc, gdy nadmiernie się zamartwiam o córkę?
Mam niemożność powiedzenia, że czegoś nie wiem, przyznania się, że coś nie działa albo że źle się czuję w sytuacjach społecznych
Mam niemożność powiedzenia, że czegoś nie wiem, przyznania się, że coś nie działa albo że źle się czuję w sytuacjach społecznych z ludźmi spoza grona moich bliskich. Mam tak przez fobię społeczną. Już wyjaśniam, o co w tym chodzi w moim przypadku. Nie umiem powiedzieć, że czegoś nie wiem na spotkaniach ze specjalistami od zdrowia psychicznego, oni zadają pytanie, na które nie znam odpowiedzi a zamiast to wyrazić, to ja wymyślam jakąś odpowiedź, która jest najbliższa prawdzie, ale nie robię tego celowo, tylko przez fobię społeczną. Jeśli chodzi o brak przyznania, że coś nie działa to miałam tak na spotkaniu z psycholożką na oddziale psychiatrycznym - ona stosowała metodę wyobrażania sobie swojego "bezpiecznego miejsca" i poleciła mi sobie najpierw wyobrazić dowolną sytuację ze szkoły z tyranem, która była negatywna, a potem miałam przejść do bezpiecznego miejsca - nie przeczę, że to może być skuteczne i pewnie byłabym w stanie sama w domu to wykonywać, ale nie w sytuacji społecznej, gdy mam pustkę w głowie i nie mogę sobie nawet przypomnieć żadnej sensownej sytuacji z tym tyranem... A przyznanie się, że źle się czuję jest dla mnie niemożliwe, gdy ktoś obcy pyta "jak tam?", było tak na oddziale psychiatrycznym, gdzie otwarcie mogłam powiedzieć, że jest nie za dobrze, a tylko się uśmiechałam i odpowiadałam "dobrze" (a pytali mnie inni pacjenci i tylko ich mam na myśli, jak psychiatrzy pytali o moje samopoczucie na obchodzie to starałam się mówić prawdę, ale z rozwinięciem się na ten temat był problem, zwłaszcza że obchód był przy innych pacjentach). Czy to normalne w fobii społecznej i podobnych zaburzeniach?
Podejrzewam u siebie derealizację, jak sobie radzić, czy to właśnie to?
Witam, od około miesiąca czasu mam takie jakby stany lękowe, czytałem na internecie i ponoć jest to derealizacja (czy jakoś tak). Generalnie mam takie uczucie jakby to co było, to jedna wielka fikcja. Mam uczucie jakby wszystko zaraz miało zniknąć, jakby miał się po prostu pojawić czarny ekran przed oczami i wszystko miało zniknąć. Dodatkowo wtedy wpadam w stan lękowy, gdyż bardzo zależy mi na życiu. Zacząłem się izolować, gdyż najbezpieczniej i najlepiej czuje się w swoim pokoju. Rozmawiam dużo z rodziną, dziewczyną, znajomymi i to mi czasami pomaga załagodzić ten napad. Zauważam, że często dużo huku, szumów (np. w sklepie) powodują u mnie ten stan lękowy. Dodatkowo zauważyłem, że ponura pogoda, niewysypianie się wpływa na mój stan. Za życia miałem już takie przypadki, ale jeżeli dobrze sięgam pamięcią zdarzyło się to 2 dni pod rząd i tyle. Teraz codziennie się budzę i myśle o tym, jako że bardzo długo to już trwa. W szkole na lekcjach się nudzę, jestem niewyspany i wpływa to dodatkowo na lęk, aczkolwiek w takich sytuacjach jak szkoła, spotkanie rodzinne, nie uciekam, tylko się powiedzmy wewnętrznie wyciszam i staram się poradzić sobie z tym lękiem, a jak mam okazję pójść do siebie do pokoju to to robie. Przy ataku staram się z kimś rozmawiać lub słucham muzyki, bądź odpalam jakiś film (aby odwrócić moją uwagę, dać mi bodziec, że żyje i wszystko jest dobrze). Jestem umówiony w poniedziałek na pierwszą terapię, ale tak ciągle o tym myślę, czy to faktycznie derealizacja czy mam się spodziewać czegoś innego? Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Nie potrafię się zebrać
Nie potrafię się zebrać do kupy. Brak chęci na życie i stres, kłopoty ze zdrowiem i zmiana pracy. Po 12 latach wróciłem z UK do Pl, posypało mi się życie z kobietą i zdrowie kuleje i czas się zebrać na badania i lekarzy a ja nie mam siły na nic....
Samotność, brak miłości i lęki w młodym wieku - jak sobie radzić?

Miałem zadać pytanie, lecz podczas pisania uświadomiłem sobie, że lepiej się poczuje, gdy słowa opiszą i być może otworzą mi oczy, jak głęboko na dnie się obecnie znajduję. 

Mam 24 lata nigdy nie miałem dziewczyny. Najpiękniejsze uczucie, jakim jest miłość i coś, co leży w naturze ludzkiej, jest mi zupełnie obce (pisząc ten fragment, poleciały mi natychmiastowo łzy). Ponad to, od 10 lat nie mam choćby jednego znajomego, z którym mógłbym popisać o wypadach na miasto, nawet nie myślę, są to zbyt odległe marzenia. Nie mam również rodziny. 

Ojciec zmarł, gdy miałem dwa latka, od tamtego momentu mama kompletnie nie dawała sobie rady pod żadnym aspektem wychowywania dziecka, nigdy nie przekazywała mi żadnych wartości, nigdy niczego mnie nie nauczyła, a nawet nie obdarowała mnie matczyną miłością (uświadomiłem to sobie, dopiero gdy się od niej wyprowadziłem). 

Miała partnera, który ją bił, miałem wtedy 6-12 lat nie mogłem nic zrobić, tylko płakać i patrzeć się na to z nadzieją, że przestanie. Przez 6 lat życia z nim, jako dziecko, nie wychodziłem z pokoju do kuchni czy łazienki, gdy pierw nie upewniłem się, że nie będę musiał go mijać w przedpokoju. 

W wieku 21 lat chciałem zacząć nowe życie, więc sam wyprowadziłem się do Belgii, mam dobrze płatną i stabilną pracę, lecz przez to, że wychowałem się bez ojca, kompletnie nie radzę sobie z rzeczywistością i realiami, które wiążą się z samodzielnym życiem. Mam lęki przed wyjściem do sklepu, nawet gdy coś pilnie potrzebuję, to często strach daje za wygraną. 

W tym momencie uświadomiłem sobie, że to, co teraz robię, nie ma żadnego sensu i nie zmieni to mojego życia.

Dodam jeszcze tylko, że gdy mój stan jest wyjątkowo krytyczny, uspokaja mnie wtedy myśl o samobójstwie, że wtedy przecież już zupełnie nic nie będzie miało znaczenia. 

Znam odpowiedź specjalisty, który podejmie się mojej sprawy -zmień dotychczasowe nawyki, z dnia na dzień stawaj się lepszy o 1%. Bardzo bym chciał, żeby to było takie proste, ale wiem, że już jest na mnie za późno

żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.