Left ArrowWstecz

Czy warto ponownie nawiązać kontakt po trudnym rozstaniu?

Jakiś czas temu zaczęłam na nowo spotykać się z mężczyzną. Na ostatnim spotkaniu pokazałam mu zdj. z Baby Shower na którym byłam ze znajomymi z pracy. Zwrócił uwagę na jedną ładną dziewczynę. Spytał o Nią (ile lat, czy wolna). Stwierdziałm, że wiem, że nie jestem tak ładna jak ona, na co usłyszałam w odpowiedzi: może Ty taka jesteś, tylko nie wierzysz w siebie (tak - mam niskie poczucie wł. wart). Potem zaczął, niby żartem, prosić żebym dała mu jej numer. Powtórzył to kilkakrotnie, zapewniając zarazem, że nie mam być o co zazdrosna, bo gdyby chciał to już by sobie znalazł kogoś innego: "mało tu jest takich?". Rozstaliśmy się jak zawsze. Po powrocie do domu otrzymałam sms: dziękuję za miło spędzony wieczór. Pamiętaj załatwić mi nr do tej Pani". Zdenerwowałam się, jednak zaczęłam żartować pisząc: "jak ci będzie lepiej to idź; może pokażę jej twoje zdj jak będę pytać o ten nr", itp. Na końcu spytałam, czy na prawdę uważa, że jest ładniejsza ode mnie. W odpowiedzi (odczytanej następnego ranka) otrzymałam: "Co do Was to musiałbym ją zobaczyć na żywo". Wściekłam się - poczułam się brzydsza, gorsza i że na prawdę wolałby kogoś innego. W odpowiedzi napisałam, że ja nigdy nie będę jak ta laska, więc albo bierze co jest, albo niech spada na drzewo. Jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie wprost. Wieczorem zadzwoniłam i przeprosiłam, bo poczułam, że moja reakcja była jednak przesadzona. Najpierw usłyszałam w słuchawce” kazałaś mi spadać na drzewo, więc spadam”. „Obrażony” – pomyślałam. Zadzwoniłam znowu – rozpoczynając od słów: dobra ale nie obrażaj się, zapomnijmy o tym. Przeprosiłam, wytłumaczyłam, że nie zrozumiałam żartu; Z drugiej strony usłyszałam że: sama Go kusiłam, po co mu to zdjęcie pokazywałam; że nie szanuję Go, bo użyłam „spadaj na drzewo”, co to w ogóle jest; że myślał nad tym cały dzień i stwierdził, że to nie ma sensu, rozstańmy się w zgodzie; że nie pasujemy do siebie, że nie będzie się z dzieckiem bawił (bo jestem nerwowa, znowu przyjdę obrażona, a potem go zostawię bo posłucham innych), po co mu to itp. Tłumaczyłam, że ja mogę jedynie przeprosić i jeśli tak uważa jak uważa to zostańmy przyjaciółmi; że ja TYM razem zadzwoniłam i przepraszam, nie uciekam, nie słucham się nikogo; że z każdej trudności która jest między nami wynoszę jakąś lekcję dla siebie. Jeszcze raz przeprosiłam ze łzami w oczach i powiedziałam, że możemy być przyjaciółmi. 8 marca dostałam życzenia na Dzień Kobiet. Nie powiem, że się nie ucieszyłam. Podziękowałam. Za jakiś czas wysłałam mu sms że polecam wyjść z psem bo piękna pogoda. Pod wieczór napisał, że był i spytał jak mi minął dzień. Odpisałam za 3 godz. Za chwilę przesłał do mnie sms, który nie miał trafić do mnie, a zapewne do jego siostry. Stoczyliśmy krótką rozmowę, w której wyjaśnił, że to nie była wiadomość do mnie, spytał ponownie jak mi minął dzień i spytał, czy wpadnę. Odparłam: ooo, no teraz i tak nie przyjadę (było dość późno). Odpowiedział, że wie i że no on chciał tylko życzenia złożyć bo się znamy. Twierdził, że nie jest obrażony, no ale… Życzył mi dobrego wieczoru. Odpisałam, że ja zawsze na kawę wpaść mogę, ale już raczej nie jako jego dziewczyna, ale koleżanka. W odpowiedzi dostałam kilka smsów w stylu: czy chciałabym się przytulać do kolegi, że ma na mnie ochotę etc. jednocześnie deklarował, że wiem, że czuje cos więcej do mnie, zawsze myśli o mnie i jest ze mną. Zaproponowałam szczerą rozmowę, a On się przeraził? i odpisał: „ nie dziękuję nie spotykamy się”. W następnym sms dałam mu do zrozumienia ze z mojej strony nic się nie zmieniło, że chciałabym żeby było jak 2 tyg temu, ale jeśli mamy być znajomymi to proszę aby nie pisał mi o tuleniu. Dwa dni później złożyłam mu życzenia na dzień mężczyzny oraz raz spytałam, czy to nie go mijałam w przejeżdżającym samochodzie. Odpisał: „dziękuję” , „tak, tobie również miłego dnia” (normalnie). Z mojego punktu widzenia przyczyna rozstania ze mną jest głupia ( z 2 strony rozumiem, że może się bać, że znowu odejdę - bo faktycznie obraziłam się i pierwszy raz odeszłam mimo, że nie chciałam, bo posłuchałam innych - natomiast podczas mojej 3 dniowego pobytu w domu rodzinnym nawet się do mnie nie odezwał). Nie wiem, czy mówił poważnie o zerwaniu, czy pod wpływem emocji. Może to głupie, ale brakuje mi Go, był mi bardzo bliski, być może zbyt wiele sobie wyobraziłam, ale dawał mi do zrozumienia, że chce próbować. Popadam w paranoję, za dużo analizuję.. Chciałabym z Nim jeszcze raz porozmawiać, ale nie wiem, czy ma to sens. Czy może czekać na jego ruch, bo właściwie jeśli żywi prawdziwe uczucie to się odezwie… Bardzo proszę o poradę w tej kwestii – odezwać się, spytać o pewność jego decyzji i ewentualnie się pożegnać, czy zostawić sprawę samej sobie?
User Forum

Anonim

3 miesiące temu
Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Witam,

To, co szczególnie zwraca uwagę w opisanej przez Panią sytuacji, to przerzucanie na Panią odpowiedzialności za zachowanie mężczyzny. Fakt, że pokazała mu Pani zdjęcie, nie stanowi uzasadnienia dla jego reakcji ani dla okazywania zainteresowania inną kobietą w tak bezpośredni sposób. W relacji naturalne jest dostrzeganie atrakcyjności innych osób, jednak kluczowa jest umiejętność regulowania własnych zachowań i szacunek wobec partnera.

 

Opisuje Pani również jego ambiwalentne zachowanie. Z jednej strony pojawiają się deklaracje bliskości i chęci kontynuowania relacji, z drugiej brak spójności w działaniu;  brak kontaktu przez kilka dni, wycofywanie się w momentach konfrontacji. Tego typu niespójność może budzić niepewność i nasilać Pani trudne emocje.

 

Warto też zwrócić uwagę na moment, w którym postawiła Pani granicę. Jasno zakomunikowała Pani, że jako znajomi nie życzy sobie rozmów o bliskości fizycznej. Reakcją z jego strony było wycofanie się, co może wskazywać na ograniczoną gotowość do budowania bardziej zaangażowanej i dojrzałej relacji.

 

Pani reakcje emocjonalne; złość,smutek, poczucie zranienia, a także potrzeba wyjaśnienia sytuacji są w tej sytuacji w pełni zrozumiałe. Jednocześnie warto przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje w relacji i jakie zachowania ze strony partnera są dla Pani akceptowalne.

 

Pomocne może być zadanie sobie pytania: czy sposób, w jaki została Pani potraktowana, jest zgodny z tym, jak chciałaby Pani być traktowana w bliskiej relacji? Czy w przypadku powtarzania się podobnych sytuacji w przyszłości byłoby to dla Pani do przyjęcia?

 

Zamiast koncentrować się na tym, czy on się odezwie, warto skupić się na własnych granicach i potrzebach. 

O jakich Pani potrzebach mówi ta sytuacja i czy mogą one być zrealizowane w danej relacji?

 

Ewentualna rozmowa ma sens wtedy, gdy służy Pani domknięciu sytuacji lub jasno określonemu celowi, a nie podtrzymywaniu nadziei przy braku spójnych sygnałów z drugiej strony.

 

Pozdrawiam,

Karolina Jatczak


 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

z tego, co Pani opisuje, pojawia się kilka ważnych kwestii, nad którymi warto się zatrzymać:

Jak Pani się czuje w relacji, w której pojawiają się „żarty” o innych kobietach i porównywanie wyglądu?

Co mówi o drugiej osobie sytuacja, w której jednocześnie odpycha („nie spotykamy się”), a za chwilę przyciąga („mam na Ciebie ochotę”)?

Czy to daje Pani poczucie bezpieczeństwa i bycia ważną?

Na ile przeprasza Pani za swoje reakcje, a na ile druga strona bierze odpowiedzialność za swoje słowa i zachowanie?

Czy bardziej tęskni Pani za tą konkretną osobą, czy za tym, co Pani sobie z tą relacją wyobraziła?

I najważniejsze: czy taka relacja wzmacnia Pani poczucie wartości, czy raczej je podważa?

Czasem odpowiedź nie przychodzi z tego, co druga osoba zrobi, tylko z tego, co my zaczynamy wyraźnie widzieć i czuć.

Z życzliwością,

Kinga Osmulska 

psycholog, psychoterapeutka 


 

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Moim zdaniem tu nie chodzi o jedno „spadaj na drzewo” ani o to zdjęcie, tylko bardziej o styl tej relacji  czyli on raz przyciąga, raz odpycha, mówi jedno, robi drugie. Pani w tym zaczyna się gubić i coraz bardziej podważać siebie.

Emocje, które Pani poczuła (złość, zazdrość, zranienie) było adekwatne. To, że zaczęła Pani za to nadmiernie przepraszać, już mniej, gdyż w tej historii nie tylko Pani przekroczyła granicę. Najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy on się odezwie?”, tylko: czy ja chcę relacji, w której czuję się niepewnie i „porównywana”?

Jeśli chodzi o działanie:
jeśli potrzebuje Pani domknięcia: można napisać jedno, spokojne zdanie i zamknąć temat.
Jeśli nie: cisza też jest odpowiedzią i często zdrowszą.

Czekanie, aż on „zdecyduje”, będzie tylko przedłużać napięcie. On już pokazał, jaki jest w relacji. Teraz ruch jest bardziej po Pani stronie moim zdaniem, czy to Pani wybiera i jeszcze jedno: to nie wygląda na brak Pani „wartości”, tylko na kontakt z kimś, kto tę wartość rozchwiewa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pani opisuje, to bardzo wyczerpujący emocjonalnie taniec przyciągania i odpychania, w którym Pani poczucie własnej wartości jest wystawiane na ciężką próbę. Warto spojrzeć na fakty. Zachowanie tego mężczyzny, polegające na wielokrotnym proszeniu o numer do innej kobiety w Pani obecności, a następnie porównywanie Was i pisanie o tym w SMS-ach, nie było żartem, lecz brakiem szacunku i empatii. To naturalne, że Pani zareagowała złością – każda osoba dbająca o swoje granice poczułaby się w tej sytuacji upokorzona.

Jego późniejsza reakcja, czyli robienie z Pani osoby niedojrzałej lub nerwowej, to odwracanie uwagi od faktu, że to on zainicjował konflikt swoim niewłaściwym zachowaniem. Proszę zauważyć, że on unika szczerej rozmowy, a jednocześnie wysyła dwuznaczne sygnały np. o ochocie na przytulanie, co sugeruje, że zależy mu na utrzymaniu kontaktu na jego własnych zasadach, bez brania odpowiedzialności za Pani uczucia. Dalsze zabieganie o tę relację i przepraszanie za niezrozumienie żartu, który obiektywnie był raniący, tylko pogłębia Pani lęk i niskie poczucie wartości.

W tej chwili najlepszym ruchem z Pani strony będzie brak ruchu. Jeśli mężczyzna deklaruje, że nie pasujecie do siebie i odmawia szczerej rozmowy, to kolejna próba wyjaśniania czegokolwiek z Pani strony prawdopodobnie skończy się kolejnym odrzuceniem lub manipulacją. Proszę dać sobie przestrzeń na odzyskanie spokoju i nie czekać na jego ruch jako na wyrok o Pani wartości – Pani wartość nie zależy od opinii kogoś, kto testuje Pani wytrzymałość, flirtując z myślą o innych kobietach na Pani oczach.

Wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska 

3 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Źle mieszka mi się z partnerką, chciałbym się wyprowadzić. Przechodzę kryzys, mam myśli samobójcze.
Mam problem, mieszkam z dziewczyną od 4 lat w jednym pokoju , tłumie w sobie to w jakim bałaganie żyjemy i raz na jakiś czas wybucham z tego powodu, bałagan jest głównie jej . Po takim wybuchu po znowu jakimś czasie wybucham z powodu finansów , zarabiam 2 razy więcej od niej , dostaję więc na życie i mieszkanie , tylko ja nic z tego nie mam i żyję w tym bajzlu, chce się uwolnić i wyprowadzić, ale od 2 lat mi to się nie udało, czuję, że stosuje jakieś psychologiczne triki, przez które rezygnuje, i ostatnimi czasy siada mi psychika, mam myśli samobójcze, w których nie czuję zawahania, gdybym miał to zrobić Co ja moge zrobić dalej ze swoim życiem, nie mam rodziny ani znajomych, moje życie to głównie praca.
Moja przyjaciółka jest z facetem, którego my z narzeczonym nie lubimy
Witam  Moja przyjaciółka jest z facetem, którego my z narzeczonym nie lubimy,  tym bardziej mieliśmy sporą spinę. Para zarzuca narzeczonemu, że opowiadał o przyjaciółce niestworzone rzeczy, gdzie to nieprawda, bo rozmawiałam z narzeczonym. Będąc na wspólnej imprezie, tamten facet podleciał do mojego faceta z tekstem czy mu nie wyje**ć. Po rozmowie przed salą tamtemu odwaliło i zaczął z ręką iść na mnie. Stwierdziliśmy, że tego sporu już nie zażegnamy. Zbliża się nasze wesele, wypadałoby zaprosić przyjaciółkę, ale mój facet powiedział, że nie ma opcji, żeby jej facet był u nas. Bo nie będzie groził mu czy przede wszystkim mi. Zresztą tamten Pan nie ma sobie nic do zarzucenia i nie twierdzi, że źle zrobił. Powiedziałam przyjaciółce, że jeżeli byłaby gotowa przyjść sama, miejsce na nią czeka. Ona oczywiście (zrozumiałe) stanęła po jego stronie i stwierdziła, że skoro mój facet tak decyduje, to ona mi życzy, "zajebistego życia" z nim i udanego małżeństwa. I że nie ma, co dalej ciągnąć takiej beznadziejnej relacji. Jestem tym faktem bardzo załamana. Każdy mi prawie mówi, żebym w końcu zajęła się sobą. Co uważacie? 
TW: Samookaleczanie. Problemy z emocjami, brak przynależności, samookaleczanie - szukam pomocy

TW samookaleczanie

 

Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. 

Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. 

W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. 

Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?

Co mam zrobić, jak od jakiegoś czasu każdy, kto jest mi bliski, się oddala?
Co mam zrobić, jak od jakiegoś czasu każdy, kto jest mi bliski, się oddala? I co mam zrobić, bo mój partner nieświadomie przy mnie jak spał dotykał przez sen moją przyjaciółkę, we 3 byliśmy mocno podpici i spaliśmy w jednym łóżku i od tamtej pory oboje się ode mnie oddali, nawet jak już sobie wszytko wyjaśniliśmy? Co mam zrobić, aby nie stracić z nimi relacji?
Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał?
Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał? Zraniłam go bardzo, do tego stopnia, że zrezygnował z bycia ze mną w związku, uważając mnie za toksyczną. Wciąż mamy kontakt, ale nie chce rozmawiać o „nas”. Co mogę zrobić, żeby do mnie wrócił? Żeby znów mnie pokochał.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.