Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy warto ponownie nawiązać kontakt po trudnym rozstaniu?

Jakiś czas temu zaczęłam na nowo spotykać się z mężczyzną. Na ostatnim spotkaniu pokazałam mu zdj. z Baby Shower na którym byłam ze znajomymi z pracy. Zwrócił uwagę na jedną ładną dziewczynę. Spytał o Nią (ile lat, czy wolna). Stwierdziałm, że wiem, że nie jestem tak ładna jak ona, na co usłyszałam w odpowiedzi: może Ty taka jesteś, tylko nie wierzysz w siebie (tak - mam niskie poczucie wł. wart). Potem zaczął, niby żartem, prosić żebym dała mu jej numer. Powtórzył to kilkakrotnie, zapewniając zarazem, że nie mam być o co zazdrosna, bo gdyby chciał to już by sobie znalazł kogoś innego: "mało tu jest takich?". Rozstaliśmy się jak zawsze. Po powrocie do domu otrzymałam sms: dziękuję za miło spędzony wieczór. Pamiętaj załatwić mi nr do tej Pani". Zdenerwowałam się, jednak zaczęłam żartować pisząc: "jak ci będzie lepiej to idź; może pokażę jej twoje zdj jak będę pytać o ten nr", itp. Na końcu spytałam, czy na prawdę uważa, że jest ładniejsza ode mnie. W odpowiedzi (odczytanej następnego ranka) otrzymałam: "Co do Was to musiałbym ją zobaczyć na żywo". Wściekłam się - poczułam się brzydsza, gorsza i że na prawdę wolałby kogoś innego. W odpowiedzi napisałam, że ja nigdy nie będę jak ta laska, więc albo bierze co jest, albo niech spada na drzewo. Jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie wprost. Wieczorem zadzwoniłam i przeprosiłam, bo poczułam, że moja reakcja była jednak przesadzona. Najpierw usłyszałam w słuchawce” kazałaś mi spadać na drzewo, więc spadam”. „Obrażony” – pomyślałam. Zadzwoniłam znowu – rozpoczynając od słów: dobra ale nie obrażaj się, zapomnijmy o tym. Przeprosiłam, wytłumaczyłam, że nie zrozumiałam żartu; Z drugiej strony usłyszałam że: sama Go kusiłam, po co mu to zdjęcie pokazywałam; że nie szanuję Go, bo użyłam „spadaj na drzewo”, co to w ogóle jest; że myślał nad tym cały dzień i stwierdził, że to nie ma sensu, rozstańmy się w zgodzie; że nie pasujemy do siebie, że nie będzie się z dzieckiem bawił (bo jestem nerwowa, znowu przyjdę obrażona, a potem go zostawię bo posłucham innych), po co mu to itp. Tłumaczyłam, że ja mogę jedynie przeprosić i jeśli tak uważa jak uważa to zostańmy przyjaciółmi; że ja TYM razem zadzwoniłam i przepraszam, nie uciekam, nie słucham się nikogo; że z każdej trudności która jest między nami wynoszę jakąś lekcję dla siebie. Jeszcze raz przeprosiłam ze łzami w oczach i powiedziałam, że możemy być przyjaciółmi. 8 marca dostałam życzenia na Dzień Kobiet. Nie powiem, że się nie ucieszyłam. Podziękowałam. Za jakiś czas wysłałam mu sms że polecam wyjść z psem bo piękna pogoda. Pod wieczór napisał, że był i spytał jak mi minął dzień. Odpisałam za 3 godz. Za chwilę przesłał do mnie sms, który nie miał trafić do mnie, a zapewne do jego siostry. Stoczyliśmy krótką rozmowę, w której wyjaśnił, że to nie była wiadomość do mnie, spytał ponownie jak mi minął dzień i spytał, czy wpadnę. Odparłam: ooo, no teraz i tak nie przyjadę (było dość późno). Odpowiedział, że wie i że no on chciał tylko życzenia złożyć bo się znamy. Twierdził, że nie jest obrażony, no ale… Życzył mi dobrego wieczoru. Odpisałam, że ja zawsze na kawę wpaść mogę, ale już raczej nie jako jego dziewczyna, ale koleżanka. W odpowiedzi dostałam kilka smsów w stylu: czy chciałabym się przytulać do kolegi, że ma na mnie ochotę etc. jednocześnie deklarował, że wiem, że czuje cos więcej do mnie, zawsze myśli o mnie i jest ze mną. Zaproponowałam szczerą rozmowę, a On się przeraził? i odpisał: „ nie dziękuję nie spotykamy się”. W następnym sms dałam mu do zrozumienia ze z mojej strony nic się nie zmieniło, że chciałabym żeby było jak 2 tyg temu, ale jeśli mamy być znajomymi to proszę aby nie pisał mi o tuleniu. Dwa dni później złożyłam mu życzenia na dzień mężczyzny oraz raz spytałam, czy to nie go mijałam w przejeżdżającym samochodzie. Odpisał: „dziękuję” , „tak, tobie również miłego dnia” (normalnie). Z mojego punktu widzenia przyczyna rozstania ze mną jest głupia ( z 2 strony rozumiem, że może się bać, że znowu odejdę - bo faktycznie obraziłam się i pierwszy raz odeszłam mimo, że nie chciałam, bo posłuchałam innych - natomiast podczas mojej 3 dniowego pobytu w domu rodzinnym nawet się do mnie nie odezwał). Nie wiem, czy mówił poważnie o zerwaniu, czy pod wpływem emocji. Może to głupie, ale brakuje mi Go, był mi bardzo bliski, być może zbyt wiele sobie wyobraziłam, ale dawał mi do zrozumienia, że chce próbować. Popadam w paranoję, za dużo analizuję.. Chciałabym z Nim jeszcze raz porozmawiać, ale nie wiem, czy ma to sens. Czy może czekać na jego ruch, bo właściwie jeśli żywi prawdziwe uczucie to się odezwie… Bardzo proszę o poradę w tej kwestii – odezwać się, spytać o pewność jego decyzji i ewentualnie się pożegnać, czy zostawić sprawę samej sobie?
Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Witam,

To, co szczególnie zwraca uwagę w opisanej przez Panią sytuacji, to przerzucanie na Panią odpowiedzialności za zachowanie mężczyzny. Fakt, że pokazała mu Pani zdjęcie, nie stanowi uzasadnienia dla jego reakcji ani dla okazywania zainteresowania inną kobietą w tak bezpośredni sposób. W relacji naturalne jest dostrzeganie atrakcyjności innych osób, jednak kluczowa jest umiejętność regulowania własnych zachowań i szacunek wobec partnera.

 

Opisuje Pani również jego ambiwalentne zachowanie. Z jednej strony pojawiają się deklaracje bliskości i chęci kontynuowania relacji, z drugiej brak spójności w działaniu;  brak kontaktu przez kilka dni, wycofywanie się w momentach konfrontacji. Tego typu niespójność może budzić niepewność i nasilać Pani trudne emocje.

 

Warto też zwrócić uwagę na moment, w którym postawiła Pani granicę. Jasno zakomunikowała Pani, że jako znajomi nie życzy sobie rozmów o bliskości fizycznej. Reakcją z jego strony było wycofanie się, co może wskazywać na ograniczoną gotowość do budowania bardziej zaangażowanej i dojrzałej relacji.

 

Pani reakcje emocjonalne; złość,smutek, poczucie zranienia, a także potrzeba wyjaśnienia sytuacji są w tej sytuacji w pełni zrozumiałe. Jednocześnie warto przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje w relacji i jakie zachowania ze strony partnera są dla Pani akceptowalne.

 

Pomocne może być zadanie sobie pytania: czy sposób, w jaki została Pani potraktowana, jest zgodny z tym, jak chciałaby Pani być traktowana w bliskiej relacji? Czy w przypadku powtarzania się podobnych sytuacji w przyszłości byłoby to dla Pani do przyjęcia?

 

Zamiast koncentrować się na tym, czy on się odezwie, warto skupić się na własnych granicach i potrzebach. 

O jakich Pani potrzebach mówi ta sytuacja i czy mogą one być zrealizowane w danej relacji?

 

Ewentualna rozmowa ma sens wtedy, gdy służy Pani domknięciu sytuacji lub jasno określonemu celowi, a nie podtrzymywaniu nadziei przy braku spójnych sygnałów z drugiej strony.

 

Pozdrawiam,

Karolina Jatczak


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

z tego, co Pani opisuje, pojawia się kilka ważnych kwestii, nad którymi warto się zatrzymać:

Jak Pani się czuje w relacji, w której pojawiają się „żarty” o innych kobietach i porównywanie wyglądu?

Co mówi o drugiej osobie sytuacja, w której jednocześnie odpycha („nie spotykamy się”), a za chwilę przyciąga („mam na Ciebie ochotę”)?

Czy to daje Pani poczucie bezpieczeństwa i bycia ważną?

Na ile przeprasza Pani za swoje reakcje, a na ile druga strona bierze odpowiedzialność za swoje słowa i zachowanie?

Czy bardziej tęskni Pani za tą konkretną osobą, czy za tym, co Pani sobie z tą relacją wyobraziła?

I najważniejsze: czy taka relacja wzmacnia Pani poczucie wartości, czy raczej je podważa?

Czasem odpowiedź nie przychodzi z tego, co druga osoba zrobi, tylko z tego, co my zaczynamy wyraźnie widzieć i czuć.

Z życzliwością,

Kinga Osmulska 

psycholog, psychoterapeutka 


 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Moim zdaniem tu nie chodzi o jedno „spadaj na drzewo” ani o to zdjęcie, tylko bardziej o styl tej relacji  czyli on raz przyciąga, raz odpycha, mówi jedno, robi drugie. Pani w tym zaczyna się gubić i coraz bardziej podważać siebie.

Emocje, które Pani poczuła (złość, zazdrość, zranienie) było adekwatne. To, że zaczęła Pani za to nadmiernie przepraszać, już mniej, gdyż w tej historii nie tylko Pani przekroczyła granicę. Najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy on się odezwie?”, tylko: czy ja chcę relacji, w której czuję się niepewnie i „porównywana”?

Jeśli chodzi o działanie:
jeśli potrzebuje Pani domknięcia: można napisać jedno, spokojne zdanie i zamknąć temat.
Jeśli nie: cisza też jest odpowiedzią i często zdrowszą.

Czekanie, aż on „zdecyduje”, będzie tylko przedłużać napięcie. On już pokazał, jaki jest w relacji. Teraz ruch jest bardziej po Pani stronie moim zdaniem, czy to Pani wybiera i jeszcze jedno: to nie wygląda na brak Pani „wartości”, tylko na kontakt z kimś, kto tę wartość rozchwiewa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pani opisuje, to bardzo wyczerpujący emocjonalnie taniec przyciągania i odpychania, w którym Pani poczucie własnej wartości jest wystawiane na ciężką próbę. Warto spojrzeć na fakty. Zachowanie tego mężczyzny, polegające na wielokrotnym proszeniu o numer do innej kobiety w Pani obecności, a następnie porównywanie Was i pisanie o tym w SMS-ach, nie było żartem, lecz brakiem szacunku i empatii. To naturalne, że Pani zareagowała złością – każda osoba dbająca o swoje granice poczułaby się w tej sytuacji upokorzona.

Jego późniejsza reakcja, czyli robienie z Pani osoby niedojrzałej lub nerwowej, to odwracanie uwagi od faktu, że to on zainicjował konflikt swoim niewłaściwym zachowaniem. Proszę zauważyć, że on unika szczerej rozmowy, a jednocześnie wysyła dwuznaczne sygnały np. o ochocie na przytulanie, co sugeruje, że zależy mu na utrzymaniu kontaktu na jego własnych zasadach, bez brania odpowiedzialności za Pani uczucia. Dalsze zabieganie o tę relację i przepraszanie za niezrozumienie żartu, który obiektywnie był raniący, tylko pogłębia Pani lęk i niskie poczucie wartości.

W tej chwili najlepszym ruchem z Pani strony będzie brak ruchu. Jeśli mężczyzna deklaruje, że nie pasujecie do siebie i odmawia szczerej rozmowy, to kolejna próba wyjaśniania czegokolwiek z Pani strony prawdopodobnie skończy się kolejnym odrzuceniem lub manipulacją. Proszę dać sobie przestrzeń na odzyskanie spokoju i nie czekać na jego ruch jako na wyrok o Pani wartości – Pani wartość nie zależy od opinii kogoś, kto testuje Pani wytrzymałość, flirtując z myślą o innych kobietach na Pani oczach.

Wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mama wrażenie, że nie potrafię kompletnie rozmawiać z ludźmi. Wyłączam się, stresuję, nie jestem w stanie ciągnąć rozmowy. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi.
Nie dam rady poznać nowych osób, boję się do kogoś zagadać, komuś odpowiedzieć. Chcę móc z kimś porozmawiać na jakieś tematy, spędzać czas. Osoby, z którymi obecnie mam kontakt, czyli 2 według mnie, nie wiem czy dobrze odczytuję, ale mają gdzieś moją osobę, narzucam się im. W towarzystwie więcej niż 1 osoby nie umiem z nikim rozmawiać, nie wiem nawet z kim, czuję się odepchnięta, nie wiem jak się wtedy zachować, bo każdy ma swoje tematy, a ja nawet nie mam pojęcia jak uczestniczyć w rozmowie. Potrafię również mieć po pół godzinie, czasem dłuższym czasie momenty, że się wyłączam, nie dam rady słuchać, orientować się co się dzieje dookoła wokół mnie, za dużo bodźców dociera do mnie, przez co czuję się otumaniona, dodatkowo lekkie problemy ze słuchem nie pozwalają wychwycić wszystkich słów, które ktoś do mnie kieruje i proszę nawet kilkukrotnie kogoś, by powtórzył co mówił, przez co mam wrażenie, że to kogoś wyprowadza z równowagi.
Wróciłam do chłopaka po zdradzie. Jednak czuję, że jestem na odczepkę.

Dwa miesiące temu wróciłam do chłopaka po zerwaniu, który mnie zdradził z "koleżanką" z pracy. Co prawda nie doszło między nimi do niczego fizycznego, ale z wiadomości, które znalazłam na jego telefonie wynikało, że to tylko dlatego, że ona nie była zainteresowana. Czułam, że nadal go kocham, dlatego zgodziłam się dać mu szansę powrotu. Mój problem dotyczy innego tematu niż sama zdrada, z którą wiem, że muszę się pogodzić, jeśli zdecydowałam się dać mu szansę. Podczas naszego miesiąca przerwy (po zerwaniu) miałam urodziny. Oczywiście nie dostałam nic od niego, bo nie byliśmy razem. Po tym jak do niego wróciłam dowiedziałam się, że w ciągu tego miesiąca ta "koleżanka", o którą się starał też miała urodziny i kupił jej kwiaty. Zakomunikowałam mu, że oczekuję, że jeśli do siebie wrócimy to ja też oczekuje prezentu i kwiatów. Powiedział, że ok, później mówił, że na spokojnie pamięta, ale minęły dwa miesiące i nic. Czuję się jakby dla niego ta, która mu "dała" już nie potrzebowała prezentów i kwiatów, a dla tamtej kupował, żeby ją zdobyć.

Lęk i dyskomfort przez współlokatorkę i jej chłopaka – jak reagować na łamanie zasad najmu?
Przez nową współlokatorkę obudziły się stare lęki. Wynajmuję pokój w mieszkaniu 3-pokojowym. Wprowadziła się nowa dziewczyna, niby spoko, ale... już w weekend sprowadziła chłopaka, który nocował i spędził w mieszkaniu praktycznie cały weekend. Ściana między pokojami jest bardzo cienka. Sprowadzanie kogoś na nocki jest niezgodne z umową. Do tego ten chłopak pali i smród od dymu czuć w całym mieszkaniu. Nie wiem, jak zareagować. Boję się, że jak cokolwiek powiem, to zacznie utrudniać mi życie, ale z drugiej strony nie mogę pracować, nie mogę odpoczywać, bo cały czas wszystko słyszę. To obcy mężczyzna za ścianą i czuję się z tym bardzo niekomfortowo. Nie chcę też od razu skarżyć do właściciela, ale muszę coś zrobić, bo potrzebuję odpoczynku w weekend, a obecna sytuacja jest bardzo uciążliwa :(
Mam poważne problemy zdrowotne, dzieci z niepełnosprawnościami, a mąż (przez pewną znajomość) utracił moje zaufanie. Co robić?
Mam pytanie, otóż od około 5 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową, obecnie pod kontrolą psychiatry i na lekach , gdy pojawiło się najmłodsze dziecko- córka upragniona przez narzeczonego ,a był on wtedy pół roku po ciężkim wypadku na skuterze , depresja poporodowa i nerwica niszczyły mnie i jego ,bałam się sama przebywać w domu i inne nawet wymyślane powody z perspektywy czasu ,obecnie do dziś mierze się z nerwicą , do sedna - od porodu córki zaczęła nerwica brać całość na związek, otoczenie , a od początku roku pojawił się kryzys - do narzeczonego przyczepiła się inna kobieta, on początkowo tylko wysłuchiwał jej, aż wbiła się w nasz związek, gdzie już diagnoza w zeszłym roku syna - autyzm i niedawna drugiego dziecka asperger plus niedotlenienie, jest obciążeniem szczególnie dla mnie - ja nie pracuję, cały czas z nimi jestem, od kwietnia do sierpnia powiedzmy, że spotykał się, powiedział mi , ale u nas wyglądało tak, że jakby nie do końca się zmieniło, 1 września poroniłam w około 10 tygodniu , czuję pustkę itp. Ta kobieta, mimo że wyjechała, to wygląda jakby nic się w ich relacji nie zmieniło, nie wie o moim poronieniu ,o chorobie drugiego dziecka, bo tylko jedno wiedziała, i wróciliśmy z narzeczonym do siebie - przepraszam za długie pytanie , jakieś 2 tygodnie temu zaczął traktować mnie jak kiedyś za dobrych czasów, czułam uczucia itp ,szczególnie na wspólnych wyjściach, potem schody - bo dotknęłam jego telefonu, jak zgubił i nim mu przekazałam, pokasowałam wiadomości od tej kobiety , w tych wspólnych wyjściach powiedział, że rozumie mnie i przestanie pisać- że mam się nie przejmować , od tamtego momentu kłócimy się, moja nerwica ,,plus zdrowie po poronieniu, mam wyniki na przetaczanie krwi , to wzięło całość, znów z osoby, z której wydobył uśmiech, życie, jazda chwilą, zaczęłam kontrolować go , być nieznośna, czepiać się itp. , ale też nie pomaga ile powinien , zależy mi na tym związku , na całej rodzinie, nie chcę, żeby nerwica niszczyła relacje ,chcę też spokoju od tej kobiety , mam do niej numer, ale nie chcę żeby odbiło się to na mnie , nie wiem, co ze wszystkim zrobić i w tym wszystkim już wcześniej lekarz też podejrzewał u mnie białaczkę, dlatego zależy też mi na przeżyciu tyle ile mam czasu z nim , z dziećmi.
Jak wspierać bliską osobę z depresją, która nie chce podjąć terapii?
Jak wspierać osobę z depresją, która się leczy lecz nie chcę za bardzo pójść na terapię. W ostatnie dwa tygodnie stała się dla mnie bardzo chłodna i mimo że ją kocham i chcę pomóc po woli tracę wiarę.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.