
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z emocjami po zranieniu przez sąsiada?
Anonimowo
Wiktoria Waszczuk
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, jest naprawdę trudne emocjonalnie. Z jednej strony chęć odcięcia, ochrony siebie, a z drugiej pojawiające się poczucie winy, wstyd, złość, myśli, które wracają, mimo że starasz się je puścić.
Tak działa psychika, kiedy emocja była bardzo silna i kiedy ktoś przekroczył nasze granice.
To, że wracają uczucia takie jak wściekłość czy zazdrość, nie oznacza, że robi Pani coś źle. To często naturalny etap przetwarzania zranienia.
Pani reakcja, czyli taka tzw. potrzeba obojętności jest zrozumiała. Ale obojętność zazwyczaj nie przychodzi od razu, to proces, który czasem wymaga przejścia przez fale złości czy poczucia niesprawiedliwości.
To, co myślę, że może pomóc, (na podstawie tych informacji, które Pani zawarła) to:
1) uznanie swoich emocji bez oceniania („tak, to we mnie jest, to minie z czasem”),
2) danie sobie zgody na stopniowe odsuwanie się, niekoniecznie idealne od razu,
3) zauważanie, że nie musisz nikogo karać, tylko możesz po prostu dbać o siebie.
I ważne jest to, że te emocje się mieszają, nie oznacza, że „wracasz” do tej osoby emocjonalnie.
To raczej Pani system wewnętrzny porządkuje coś trudnego.
Z czasem stanie się to spokojniejsze.
Życzę dużo spokoju.
Pozdrawiam,
Psycholog Wiktoria Waszczuk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Szczypiorska
Rozumiem, jak ciężko jest pogodzić poczucie winy z potrzebą ochrony własnych granic. Najważniejsze to jasno określić, co jest dla Ciebie nieakceptowalne, i konsekwentnie trzymać się tej linii- to nie jest egoizm, a zdrowa autoprotekcja.
Jeśli pojawia się wstyd lub gniew, spróbuj je wyładować w bezpieczny sposób (krótki trening, spacer, zapisanie listu, który nie musi być wysyłany) i używać prostego „groundingu” 5‑4‑3‑2‑1, by wrócić do chwili obecnej. Regularna praktyka uważności (kilka minut oddechu dziennie) dodatkowo zmniejszy przyklejanie się do myśli o tej osobie. Gdyby emocje nadal przytłaczały, rozmowa z terapeutą może pomóc przepracować te uczucia i wzmocnić Twoją pewność siebie.

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi.
Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą.
Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany.
Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem.
W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd.
Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze.
Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)
Mój mąż choruje na depresję, ale nie chce pomocy specjalisty. Ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy (narodziny dziecka), chociaż już przez 2 miesiące widziałam poprawę, to od dwóch tygodni znowu jest gorzej. Jest zobojętniały, wycofany, nie ma ochoty na bliskość, często nie chce jeść, ma problemy ze snem. Jak mogę mu pomóc? Staram się mu powtarzać, że go kocham i jest dla mnie ważny, ale mam wrażenie, że jemu jest to obojętne, mówię żeby spróbował zrobić coś co wcześniej sprawiało mu przyjemność, ale cokolwiek mówię to jak zderzenie ze ścianą.
Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.
