Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jestem oceniany, czuję się inny - ludzie tworzą okropne plotki.

Ludzie uważają, że jestem ćpunem. Jako nastolatek miałem typową nastoletnią depresję, byłem przybity i roztargniony. Słyszałem jak się ze mnie śmiali, że jestem " naćpany". Możliwe, że mam jakieś dziwne ruchy ciała, które się ludziom nie podobają, bo nawet rodzice i brat mówili mi, że dziwnie chodzę. 

Po latach pracy nad sobą w końcu zacząłem żyć radością i dostrzegać śmieszność we wszystkich rzeczach. Poszedłem do pracy z uśmiechem do ludzi a oni uznali, że "na pewno ćpam, bo szczerzę się jak głupi do sera". Są plotki na mój temat, że ciągle się uśmiecham, bo biorę narkotyki. Nie wiem jak mam żyć. Wszystko co robię to źle, jestem smutny źle, uśmiecham się też źle. Może ja po prostu jestem "jakiś inny" i nie pasuję do społeczeństwa. Raczej stronię od ludzi, bo zawsze spotyka mnie fala krytyki. Czy coś rzeczywiście jest ze mną nie tak?

Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, brzmi bardzo trudno i samotnie. Ma Pan prawo czuć się zagubiony i zraniony, skoro z różnych stron — od młodości — spotykały Pana nieprzyjemne komentarze, krzywdzące oceny i poczucie niezrozumienia. Bardzo możliwe, że te doświadczenia sprawiły, iż dziś ciężko jest Panu uwierzyć, że może być inaczej — że może Pan być po prostu sobą, bez konieczności dopasowywania się do oczekiwań innych.

To, że dziś ludzie odbierają Pana uśmiech czy radość jako coś podejrzanego, może mówić więcej o nich niż o Panu. Świat niestety bywa okrutny wobec tych, którzy nie wpisują się w „średnią” i nie chowają emocji za fasadą obojętności. Ale to nie znaczy, że z Panem jest coś nie tak.

Poczucie, że „wszystko, co robię — to źle”, bywa bardzo bolesne i może z czasem mocno wpłynąć na poczucie własnej wartości. Warto byłoby przyjrzeć się temu bliżej, być może z kimś, kto spojrzy na Pana z uważnością i zrozumieniem — np. w relacji terapeutycznej.

Być może to, co Pan teraz przeżywa, to nie „inność”, którą trzeba naprawiać, ale głęboka wrażliwość, która domaga się przestrzeni, akceptacji i troski.

Z wyrazami szacunku,
Maria Sobol

psychoterapeutka integracyjna

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Wydaje się, że opisuje Pan przykre konsekwencje, jakie ma negatywna ocena społeczna i wykluczenie przez grupę.  Nawet jeśli,  jakoś inaczej Pan chodzi lub często się uśmiecha, wszystko z Panem w porządku. Doświadczenie depresji i wykluczenia przez rówieśników w wieku nastoletnim mogło zostawić w Panu bolesny ślad. Teraz, kiedy zaczyna Pan coś nowego, ono się odzywa. Całkowicie zrozumiałe jest, że stroni Pan od ludzi i boi się kolejnego urazu z ich strony.  Z pełnym przekonaniem rekomenduję skorzystanie z psychoterapii indywidualnej. Bardzo ważna w Pana przypadku będzie praca nad sobą, nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości, autorefleksyjne przyjrzenie się swojemu funkcjonowaniu w grupie. Może to stanowić podstawę dalszej pracy nad doskonaleniem umiejętności społecznych -np. sposobowi wchodzenia w kontakt, umiejętności stawiania granic- odmowy, obrony siebie. Myślę, że wrażliwie się sobą opiekując i wzmacniając w oparciu relację psychoterapeutyczną, będzie Pan mógł doświadczyć, "jak bardzo wszystko z Panem tak".  A to naprawdę niezbędny krok do zmiany w życiu.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Monika Marszałek

Monika Marszałek

Dzień dobry,


bardzo mi przykro słyszeć, że doświadczył Pan tak wielu krzywdzących i oceniających komentarzy, zarówno w młodości, jak i teraz. Tego rodzaju etykietowanie – szczególnie we wczesnej dorosłości, gdy potrzeba przynależności i akceptacji jest bardzo silna – może zostawiać głębokie ślady w obrazie siebie i w relacjach z innymi.

 

Warto podkreślić: to, że ktoś postrzega Pana przez pryzmat stereotypów czy powierzchownych obserwacji, nie świadczy o Panu, tylko o ich braku zrozumienia i empatii. Smutek, roztargnienie, a także radość i ekspresyjność nie są "złe" same w sobie — to ludzkie emocje i sposoby ich przeżywania, które u każdego mogą wyglądać inaczej.

 

To, co Pan opisuje – poczucie, że cokolwiek Pan zrobi, jest źle – może wskazywać na głęboko zakorzenione zranienia, być może wynikające z wielokrotnego niezrozumienia lub odrzucenia. I to zrozumiałe, że może się Pan czuć inny czy wręcz niepasujący. Ale to nie znaczy, że coś jest z Panem "nie tak".

 

Chciałabym jednak podkreślić coś ważnego: dobra wiadomość jest taka, że pracując z psychologiem lub psychoterapeutą, może Pan odbudować swoje poczucie tożsamości, wartości i zacząć patrzeć na siebie z większą życzliwością i stabilnością.

 

Serdeczności i dużo siły dla Pana, 

Monika Marszałek

psycholog, coach kryzysowy

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Anonimie,

 

1) co to znaczy "typowa nastoletnia depresja"? Nie każdy nastolatek ma zaburzenia depresyjne;)

2) czy te ruchy, o których wspominasz, utrudniają Ci codzienne funkcjonowanie? Czy miałeś może w tym kierunku specjalistyczną konsultację lekarską?

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Mam poważne problemy zdrowotne, dzieci z niepełnosprawnościami, a mąż (przez pewną znajomość) utracił moje zaufanie. Co robić?
Mam pytanie, otóż od około 5 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową, obecnie pod kontrolą psychiatry i na lekach , gdy pojawiło się najmłodsze dziecko- córka upragniona przez narzeczonego ,a był on wtedy pół roku po ciężkim wypadku na skuterze , depresja poporodowa i nerwica niszczyły mnie i jego ,bałam się sama przebywać w domu i inne nawet wymyślane powody z perspektywy czasu ,obecnie do dziś mierze się z nerwicą , do sedna - od porodu córki zaczęła nerwica brać całość na związek, otoczenie , a od początku roku pojawił się kryzys - do narzeczonego przyczepiła się inna kobieta, on początkowo tylko wysłuchiwał jej, aż wbiła się w nasz związek, gdzie już diagnoza w zeszłym roku syna - autyzm i niedawna drugiego dziecka asperger plus niedotlenienie, jest obciążeniem szczególnie dla mnie - ja nie pracuję, cały czas z nimi jestem, od kwietnia do sierpnia powiedzmy, że spotykał się, powiedział mi , ale u nas wyglądało tak, że jakby nie do końca się zmieniło, 1 września poroniłam w około 10 tygodniu , czuję pustkę itp. Ta kobieta, mimo że wyjechała, to wygląda jakby nic się w ich relacji nie zmieniło, nie wie o moim poronieniu ,o chorobie drugiego dziecka, bo tylko jedno wiedziała, i wróciliśmy z narzeczonym do siebie - przepraszam za długie pytanie , jakieś 2 tygodnie temu zaczął traktować mnie jak kiedyś za dobrych czasów, czułam uczucia itp ,szczególnie na wspólnych wyjściach, potem schody - bo dotknęłam jego telefonu, jak zgubił i nim mu przekazałam, pokasowałam wiadomości od tej kobiety , w tych wspólnych wyjściach powiedział, że rozumie mnie i przestanie pisać- że mam się nie przejmować , od tamtego momentu kłócimy się, moja nerwica ,,plus zdrowie po poronieniu, mam wyniki na przetaczanie krwi , to wzięło całość, znów z osoby, z której wydobył uśmiech, życie, jazda chwilą, zaczęłam kontrolować go , być nieznośna, czepiać się itp. , ale też nie pomaga ile powinien , zależy mi na tym związku , na całej rodzinie, nie chcę, żeby nerwica niszczyła relacje ,chcę też spokoju od tej kobiety , mam do niej numer, ale nie chcę żeby odbiło się to na mnie , nie wiem, co ze wszystkim zrobić i w tym wszystkim już wcześniej lekarz też podejrzewał u mnie białaczkę, dlatego zależy też mi na przeżyciu tyle ile mam czasu z nim , z dziećmi.
Nie radzę sobie z rolą matki, żony i partnerki – codzienne poczucie bezsilności w wieku 45 lat
Witam mam 45 lat i nie daję rady z życiem z byciem matka żoną oraz dobrą partnerką. Codziennie budzę się z poczuciem bezsilności że nie podołałam wyzwaniom w życiu.
Podejrzenia zdrady: czy zaufać mężowi po plotkach o romansie z koleżanką z pracy?

Jestem od roku w szczęśliwym związku, wieloletnim — stażem aż 20 lat, lecz były kłopoty, wzloty, upadki, kłótnie, rozstania.
Przejdę do rzeczy. Mąż przez miesiąc spotykał się z koleżanką z pracy. Zaczęły krążyć plotki, że mają romans, czemu mąż zaprzecza, a kobieta pisała mi niestosowne SMS-y treści: „Jakbym chciała, to zabawiłabym się z nim nawet dziś po pracy”.
Mąż sądzi, że to plotkara, każdemu mówi co innego. Nawet męża kierowniczka z pracy wybiegła do mnie z tekstem (cytat): „To, co łączyło twego męża z Agnieszką, nie powinno cię interesować”.
Zaczęłam mu przestawać ufać. Po roku proszę o spotkanie celem wyjaśnienia sytuacji w oczy — on odmawia, twierdząc, że nie chce plotek, że do niczego nie doszło, że temat jest zamknięty, że tylko ja dla niego się liczę.
Uważam, że już ma dość, nie chce po prostu czegoś mi powiedzieć. Zaczął kupować kwiaty, drogą biżuterię, twierdząc, że na to zasługuję. Kobiety poblokował — numery telefonów i na Facebooku. Jednak uważa, że mu nie ufam. Tłumaczę — zaufałam, ufam, ale żeby mieć pewność, mam do tego prawo. On nie rozumie.
Co mam myśleć? Czy faktycznie nie doszło do zdrady? Czy temat go boli, chce zapomnieć?
Pytam, czy napisać jej SMS-a, pogadać sama — czy coś było, co było? Mąż mówi, żebym z nią nie rozmawiała. Uważam, że coś ukrywa. A wy? Seks — zawsze obłęd, nie mam co narzekać, chemia, magia, zdjęcia — idealne małżeństwo.
Lecz niechęć, unikanie, ponad rok chęci udowodnienia, że jest „czysty” — czemu???

TW. Kryzys samobójczy, epizod depresyjny. Nic nie ma sensu.
Mam 40 lat i nie widzę sensu życia. Ja nie żyje, ja po prostu funkcjonuje. Praca, dom, praca. Nie mam partnera, znajomych, przyjaciół. Rodzina ma mnie w dupie. Gdy zwierzyłam się siostrze pół roku temu z myśli samobójczych, odcięła się ode mnie. Zamiast pomóc, przestała się odzywać. Pewnie dostanę odpowiedzi, żebym poszła do terapeuty tylko po co ? Biorę seronil, trochę mnie wyciszył , zmniejszył intensywność myśli samobójczych. Żadne leki, terapia nie zmienią mojego życia, może skoro i tak kiedyś umrę to po co to ciągnąć i się męczyć
Jak radzić sobie z nieokreślonymi lękami i stresem w szpitalu psychiatrycznym?
Dzień dobry… jestem w szpitalu psychiatrycznym i nie umiem sobie poradzić z lękami i ciągłym stresem. Lęki są często nie określone. Czy jest jakiś sposób żeby sobie z tym poradzić jakkolwiek sensownie? Bo nie daje już rady, a tu w szpitalu są bardzo przeciwni doraźnym lekom (diazepam, lorazepam itd.)
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!