Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z poczuciem niedocenienia w pracy?

Jak radzić sobie z niedocenieniem w pracy?

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Panie Piotrze,

 

Poczucie niedocenienia w pracy często rodzi frustrację, ale można je złagodzić, działając na dwóch poziomach. Po pierwsze - wewnętrznym - warto wzmacniać świadomość własnych kompetencji i osiągnięć, np. prowadząc listę zrealizowanych zadań, sukcesów czy pozytywnych opinii od klientów i współpracowników. To pomaga, gdy zewnętrzne potwierdzenie nie przychodzi. Po drugie - zewnętrznym - można spokojnie, w konkretny sposób komunikować przełożonemu swoje wkłady i efekty pracy, np. podczas podsumowań projektów lub rozmów okresowych. Ważne też, by dbać o równowagę: budować satysfakcję z życia poza pracą, bo wtedy opinia otoczenia w pracy ma mniejszy ciężar. Jeśli jednak mimo starań poczucie niedocenienia utrzymuje się, warto szukać wsparcia np. psychologa lub psychoterapeuty.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Piotrze,

 

proszę, opisz bardziej szczegółowo sytuację: w czym czujesz się niedoceniony, kto Cię nie docenia, jakie są Twoje oczekiwania, czym się zajmujesz?

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Olga Żuk

Olga Żuk

Poczucie niedocenienia w pracy potrafi mocno wpływać na motywację i samopoczucie. Warto przyjrzeć się temu z kilku stron:

-Zidentyfikuj źródło – czy chodzi o brak pochwał, niesprawiedliwy podział obowiązków, czy pominięcie w awansach? Im lepiej nazwiesz problem, tym łatwiej będzie działać.

-Komunikuj swoje osiągnięcia – czasem inni nie zauważają naszej pracy, dopóki jej nie pokażemy. Podsumowania projektów, raporty czy krótkie informacje przełożonemu mogą pomóc.

-Rozmawiaj otwarcie – zaplanuj spokojną rozmowę z przełożonym, skupiając się na faktach i swoich potrzebach, a nie na pretensjach.

-Buduj wsparcie – dbaj o relacje w zespole, szukaj sojuszników i osób, które doceniają Twoją pracę.

-Doceniaj siebie – zapisuj swoje sukcesy, nawet te małe. To pomaga utrzymać poczucie wartości, niezależnie od zewnętrznej opinii.

-Rozważ zmianę środowiska – jeśli pomimo starań nic się nie zmienia, może to być sygnał, by szukać miejsca, w którym Twoje umiejętności będą lepiej zauważane.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Piotrze, 

poczucie niedocenienia to sygnał, że Twoje zaangażowanie trafia w próżnię, co szybko prowadzi do wypalenia. Warto zacząć od przeniesienia punktu ciężkości z opinii szefa na własną samoocenę – proszę stworzyć listę swoich sukcesów, by Pana wartość nie zależała od cudzego humoru. Następnie proszę umówić się na konkretną rozmowę o feedbacku; czasem brak pochwał wynika z niedopatrzeń menedżera, a nie z braku Twoich kompetencji. 

Jeśli mimo jasnych sygnałów sytuacja się nie zmienia, proszę zastanowić się, czy to środowisko w ogóle zasługuje na Twój potencjał, bo zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż czekanie na uznanie tam, gdzie go nie ma.

 

Pomyślności 

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z utratą pracy i odzyskać pewność siebie?
Dzień dobry. Piszę, ponieważ od pewnego czasu bardzo źle radzę sobie emocjonalnie z sytuacją, która mnie spotkała i chciałabym prosić o pomoc oraz spojrzenie specjalisty. Kilka miesięcy temu straciłam pracę, która była dla mnie bardzo ważną częścią życia. Nie była to dla mnie tylko praca zarobkowa, ale miejsce, w którym czułam się wartościowa, potrzebna i kompetentna. Trafiłam tam zaraz po szkole jako pracownik biurowy i koordynator w małej firmie. Zajmowałam się dokumentacją, kontaktem z klientami, wystawianiem faktur, przygotowywaniem umów, organizacją różnych spraw, a także serwisowaniem laptopów i egzaminowaniem. Z czasem nauczyłam się wszystkiego bardzo dobrze i byłam z siebie dumna, że w tak młodym wieku udało mi się znaleźć taką pracę i utrzymać się w niej przez kilka lat. Czułam się tam naprawdę dobrze. Miałam poczucie stabilności, bezpieczeństwa i tego, że jestem na właściwym miejscu. Wiedziałam, co robię, widziałam swoje umiejętności i czułam, że się rozwijam. Jedynym problemem był mój szef, przez którego ostatecznie nie wróciłam do tej pracy na początku tego roku. Nie spodziewałam się jednak, że przez kolejne pół roku nie uda mi się znaleźć podobnego zatrudnienia. Wysłałam i dostarczyłam osobiście kilkadziesiąt CV, ale byłam zaproszona tylko na dwie rozmowy kwalifikacyjne, po których otrzymałam odmowę. Z czasem zaczęłam coraz bardziej tracić wiarę w siebie i zastanawiać się, co jest ze mną nie tak. Kilka dni temu, dzięki znajomemu, rozpoczęłam pracę w sklepie spożywczym na dziale mięsnym. Chciałabym podkreślić, że nie piszę tego z brakiem szacunku do tej pracy ani do osób, które ją wykonują. Wiem, że każda uczciwa praca ma wartość. Problem polega na tym, że ja bardzo źle przeżywam tę zmianę i nie potrafię sobie z nią poradzić. Od momentu rozpoczęcia tej pracy czuję ogromny smutek, lęk i poczucie straty. Jadąc do pracy zdarza mi się płakać. Mam silne napięcie, nie mogę spać w nocy, ciągle analizuję swoją sytuację i mam wrażenie, że moje życie potoczyło się w kierunku, którego nigdy nie chciałam. Od kilku dni praktycznie nie jem, ponieważ stres odbiera mi apetyt. Najbardziej przeraża mnie to, że mam poczucie, jakbym straciła nie tylko pracę, ale również część siebie. Tęsknię za dawnym życiem, za poczuciem, że jestem kompetentna, potrzebna i że robię coś, w czym jestem dobra. Mam wrażenie, że razem z tamtą pracą straciłam swoją pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wiem, że z boku może wyglądać to jak “tylko zmiana pracy”, ale dla mnie jest to bardzo duża strata emocjonalna. Chciałabym zrozumieć, dlaczego reaguję aż tak silnie i czy jest to normalna reakcja na utratę czegoś ważnego. Nie wiem, czy problemem jest sama obecna praca, czy bardziej to, że nie potrafię pogodzić się z utratą poprzedniego życia i tego, kim wtedy byłam. Chciałabym zapytać, co mogłoby mi pomóc przejść przez ten okres. Jak pracować nad zaakceptowaniem obecnej sytuacji, odzyskaniem poczucia własnej wartości i odnalezieniem się na nowo? Czy najlepiej zrezygnować z tej pracy?
Pracuje w szpitalu na oddziale psychiatrii jako opiekun medyczny, piszę, gdyż chce zapytać, co mogę zrobić w sytuacji, gdy w zespole, którym pracuje, są pielęgniarki lub pielęgniarze, którzy czepiają się mnie bez powodu
Dzień dobry, jestem prostym człowiek ze średnim wykształceniem, pracuje w szpitalu na oddziale psychiatrii jako opiekun medyczny, piszę, gdyż chce zapytać, co mogę zrobić w sytuacji, gdy w zespole, którym pracuje, są pielęgniarki lub pielęgniarze, którzy czepiają się mnie bez powodu, sytuacja polega na tym, że jestem osobą pracowita i dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, przynajmniej tak myślę, mam obowiązki, które muszę wykonać, np. poukładać pościel czy przywieźć z magazynu medyczne rzeczy, z rozkazu oddziałowej posprzątać w pralni, zająć się pielęgnacja pacjentów, pójść po obiad z panią kuchenkowa itd. Poprostu w ciągu 12 h cały czas czymś się zajmuje głównie potrzebami pacjentów. Na obserwacji jestem z pielęgniarzem lub pielęgniarka zawsze we dwójkę a na odcinku są kolejne dwie, ale sytuacja polega na tym, że mam osobę, która bez powodu czepia się mnie, że ciągle mnie nie ma, bo gdzieś sobie łażę a mam siedzieć i być z nią, a zawsze staram się meldować gdzie jestem, ale niestety tak się do końca nie da, bo obowiązki salowego i moje muszę wykonać, bo nie się siedzieć i koc nie robić, bo pielęgniarze ma swoje obowiązki, a ja swoje a tu ciągle jest czepianie się co do mojej pracy, a ja niestety reaguje złością do tej osoby, bo wkurza mnie to, że tak ciężko pracuje i nie obijam się, a tu jest ciągle jakieś, ale a później plotkowanie na mój temat z drugą koleżanka, że nie nadaje się do pracy w zespole, że jestem zaburzony psychicznie, że pacjenci nie czują do mnie żadnego respektu, bo jestem za miły i za spokojny do nich, bo niektórzy mówią mi na ty...... Co nie jest moja wina, bo to osoby chore zaburzone, mimo że staram się tłumaczyć, że jest dystans pacjent personel, z resztą pani dyrektor wymyśliła, że ma plan zamiany pielęgniarek na opiekunów medycznych na próbę i stąd też jest atak ze strony pielęgniarek, bo nie chcą nas w zespole, a my mamy być tylko jako pomoc....... Poprostu wiem, że nie jestem idealny, ale staram się dawać całe serce w pacjentów, bo kocham tę pracę i bardzo często pacjenci mówią mi, że jestem osobą z powołania w tym, co robię i że cieszą się, gdy jestem na zmianie, bo zawsze pomogę, wytłumaczę i mam cierpliwości do osób chorym psychicznie a tu. Ciągle słyszę atak ze strony kolegów i koleżanek, że wszystko robię nie tak, bo za dużo mówię co też może i jest moja wada chodź pacjenci to chwala a personel mnie krytykuje, poprostu ogólnie jestem gaszony, że to, co robię i jakie serce wkładam w pacjentów jest źle i nie taktyczne bo niby spoucheakam się z pacjentami itd oddziałowa na mnie się nie skarży, więc nie rozumiem......ostatnio byłem świadkiem plotek na mój temat, że nie nadaje się do tej pracy, że wykraczamy poza swoje kompetencje, że jestem jednym opiekunem na oddziale, to czuję się jak Bóg wie kto.....że zaburzam cały ład pracy, bo nie jestem ostry dla pacjentów itd to wszystko tak boli i w końcu sam nie wiem, czy może oni mają rację, że jestem beznadziejny, a ja okłamuje sam siebie, sam nie wiem.......proszę o pomoc w tej sprawie co mogę zrobić..... Wiem że dużo ja muszę zmienić o popracować nad sobą......ale co zrobić, gdy ciągle jestem na językach, no ciągle coś komuś nie odpowiada chodź cały czas pracuje, a jak siedzę, to słyszę, że o personel znowu siedzi i się obija, pracuje źle, bo mnie nie ma, tak źle i tak nie dobrze......
Lubię siebie i swój wizerunek, ale ludzie źle na mnie reagują. Nie chcę się zmieniać, co mam robić?
Dzień dobry! Zastanawia mnie dlaczego ludzie nie lubią mojego wyglądu. Mam specyficzny wygląd nosa, ogólnie twarzy oraz ubieram się niestandardowo, ale nie wulgarnie czy niechlujnie. Nie przeszkadza mi to wcale. Polubiłam swój nos, twarz i akceptuję swój wygląd. A ubiór jest taki jak kocham wyglądać. Mimo to często ludzie mówią mi uwagi na temat wyglądu, że coś niby jest nie tak z moim wyglądem, że ,,pewnie mam ciężko w życiu z takim wyglądem" i w ogóle. Poza tym jestem zawsze źle oceniana na początku. No może nie zawsze, ale w większości przypadków. A później jak ktoś mnie pozna to się grubo myli. Najgorsze w tym wszystkim jest, że ja wcale nie widzę brzydkiej osoby w sobie i nie chcę się zmieniać. Ale denerwuje mnie podejście innych. To nie jest tak, że nie mam znajomych. Mam, bardzo dobrych zresztą. Lecz przez to, że ludzie mnie traktują w ten sposób poważnie się zastanawiam czy nie zmienić czegoś w swoim wyglądzie. Co robić? Chcę być normalnie traktowana i akceptowana.
Gdzie mam swoją miłość?
Gdzie mam swoją miłość?
Izolacja społeczna po pandemii - kiedyś byłem inny. Co robić?

Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi. 

Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą. 

Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany. 

Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem. 

W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd. 

Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze. 

Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

Mobbing

Mobbing – definicja, objawy i jak sobie radzić?

Mobbing w pracy to poważny problem wpływający na życie zawodowe i osobiste. Sprawdź, jaka jest definicja mobbingu, objawy, skutki oraz sposoby ochrony przed nim. To pomoże ci lepiej zrozumieć zjawisko i chronić swoje prawa w pracy.