
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca
- Sztygar zmusza do...
Sztygar zmusza do sprzątania, mimo że nie ma tego w umowie. Czy to mobbing?
Dzień dobry Nie wiem, czy dobrze interpretuje zachowania mojego sztygara zmianowego. Jestem pracownikiem na stanowisku obsługa przenośników taśmowych. Sztygar każe mi sprzątać ich bura i publiczną toaletę, na mój sprzeciw zareagował dość agresywnie twierdząc, że jestem tylko pracownikiem, który nie ma nic do gadania że jak mi nie pasuje to mogę sobie iść nawet do BHP albo wziąć urlop. Na moje pytanie dlaczego mają sprzątać to tylko kobiety skoro mamy równouprawnienie zaczął kpić ze mnie teraz codziennie słyszę sarkastyczne dogaduszki. Na koniec stwierdził że jestem pyskata i że złą drogę obrałam że wystawi mi złą opinię i mnie zwolnią. Stresuje się idąc do pracy o co znów się doczepi choć do momentu kiedy się odezwałam wszyscy twierdzili że jestem bardzo dobrym pracownikiem teraz cały dozór patrzy na mnie z góry. W mojej umowie nie jest zawarte sprzątanie tym bardziej ubikacji z której korzystają 4 kobiety i około 30 męższczyzny. Jak to sztygar podsumował że tak się przyjęło że do takich prac wysyła się Panie nie Panów. Moje koleżanki z pracy widzą co się dzieje i jaki jest jego stosunek do mnie ale nic nie mogę z tym zrobić bo tu ręka rękę myje i zostałam z tym sama. Czy to jest mobbing ? Czy ja mam urojenia …
Kobitka
Anna Szczypiorska
Dzień dobry, z tego, co Pani opisuje, sytuacja wygląda bardzo poważnie i wcale nie jest „urojeniem”. To, co Pani doświadcza, ma cechy mobbingu i dyskryminacji ze względu na płeć. Nakazywanie wykonywania czynności wykraczających poza zakres obowiązków służbowych, agresywne reakcje na sprzeciw, sarkastyczne komentarze, groźby złej opinii i zwolnienia oraz stosowanie podziałów ze względu na płeć stanowią poważne naruszenie standardów prawa pracy i zasad etyki zawodowej.
To wszystko składa się na sytuację stresującą i niedozwoloną prawnie. Nie jest to Pani wina ani przesada, te reakcje są realne i mają wpływ na Pani komfort i poczucie bezpieczeństwa w pracy.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Bejmert
Dzień dobry. Nie, to nie są urojenia. To, co opisujesz, w mojej ocenie wygląda na mobbing i dyskryminację ze względu na płeć. Masz prawo czuć się w tej sytuacji niesprawiedliwie traktowana i masz również prawo reagować. Zastanawiam się czy masz wsparcie kolegów lub koleżanek w pracy? Czy istnieje u Was w firmie jakaś formalna procedura zgłaszania mobbingu? Czy jesteś w stanie zebrać świadków tych niewłaściwych zachowań? To wszystko może być pomocne.
Justyna Bejmert
psycholog
Izabela Piórkowska
Czytam, że sytuacja bardzo Panią obciąża i odbiera poczucie bezpieczeństwa w pracy. Z tego, co Pani pisze, można zobaczyć kilka rzeczy. Po pierwsze – zareagowała Pani, gdy poczuła, że coś jest niesprawiedliwe. Zauważyła Pani granicę i spróbowała ją postawić. Po drugie – wcześniej była Pani postrzegana jako dobry pracownik, a trudności zaczęły się dopiero wtedy, gdy się Pani odezwała. To ważna informacja o kontekście, a nie o „Pani jako pracowniku”. Opisane zachowania sztygara – wyśmiewanie, groźby zwolnienia, publiczne docinki, straszenie opinią, izolowanie – są zachowaniami raniącymi i przekraczającymi granice. Niezależnie od nazwy („mobbing” czy „nadużycie władzy”), kluczowe jest to, że Pani doświadcza poniżania i zastraszania. To nie jest „przewrażliwienie”, bo inni widzą, co się dzieje, wcześniej było dobrze, reakcje przyszły po Pani sprzeciwie, boi się Pani iść do pracy. Kto Panią może wesprzeć rozmową, może ktoś z pracy? Może warto skonsultować sprawę z jakimś prawnikiem?
Ewelina Blicharz
Dzień Dobry,
przede wszystkim współczuję Pani tej sytuacji. Myślę, że tutaj mamy dwie kwestie: kwestię związaną z reagowaniem na takie zachowania oraz kwestię prawa pracy. Jeśli chodzi o prawo pracy, warto najpierw sięgnąć do zakresu Pani obowiązków, powinien być zawarty w umowie o pracę lub w opisie Pani stanowiska. Do tego należałoby się w pierwszej kolejności odwołać. Należy jednak zaznaczyć, że pracodawca, może przez określony czas powierzać inne obowiązki niż te zawarte w opisie stanowiska. Artykuł 42.4 Kodeksu Pracy wskazuje, że może tak się stać w przypadkach uzasadnionych potrzebami pracodawcy na okres nieprzekraczający 3 miesięcy w roku kalendarzowym, jeżeli nie powoduje to obniżenia wynagrodzenia i odpowiada kwalifikacjom pracownika. W innym wypadku musiałby Pani dostać propozycję zmiany stanowiska. Tak czy owak proszę skonsultować się z przedstawicielem pracodawcy czy sprzątanie ma należeć do Pani obowiązków i najlepiej dostać ta informację na piśmie.
Z opisu ciężko wnioskować, czy zachowanie tej osoby podchodzi już pod definicję mobbingu, choć na pewno jest nie na miejscu. Zgodnie z polskim prawem mobbing ma takie cechy jak "działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników."
Jeśli ma Pani taką możliwość radziłabym zorientować się jakie ma Pani procedury postępowania w firmie w takiej sytuacji, zazwyczaj można zgłosić tego typu zachowania do działu HR i tam uzyskać wsparcie.
Niezależnie proszę nie godzić się na takie nieakceptowalne zachowania, jasno mówić jakich odzywek sobie Pani nie życzy.
Życzę powodzenia i dużo siły!
Urszula Małek
To, co opisujesz, nie brzmi jak „urojenia”, tylko jak realnie niepokojąca sytuacja w pracy. Kiedy przełożony zleca zadania, których nie ma w Twojej umowie, reaguje agresją na sprzeciw, straszy , kpi i publicznie Cię poniża, to mieści się w zachowaniach, które mogą być elementem mobbingu.
Formalnie mobbing wymaga czasu, powtarzalności i udokumentowania, ale kierunek, w jakim to idzie, jest bardzo niezdrowy i niszczący. W Gestalcie często patrzymy na to, jak ciało reaguje. Ty piszesz, że idziesz do pracy ze stresem i napięciem. Twoje ciało już pokazuje, że coś jest naruszane. To ważny sygnał. Masz prawo nie zgadzać się na zadania, których nie masz w obowiązkach. Masz prawo do szacunku. Masz prawo do poczucia bezpieczeństwa.
Zastanów się, jakiego wsparcia teraz potrzebujesz: rozmowy z kimś z HR/BHP, konsultacji prawnej, może spotkania z psychologiem, który pomoże Ci uporządkować sytuację i przygotować dalsze kroki. Nie musisz dźwigać tego sama.
Twoje odczucia są adekwatne, warto siebie w tym posłuchać.
Pozdrawiam,
Urszula Małek

Zobacz podobne
Mam poważny problem, związany z moim zdrowiem psychicznym, a także relacjami z moją rodziną. W skrócie: będąc dzieckiem (5-6 lat, lub mniej), doświadczyłem przemocy, ze strony opiekunki, która została zatrudniona przez moich rodziców, gdy oni pojechali do Niemiec na zarobek (wczesne lata 2000), podczas ich nieobecności, karała mnie i moje rodzeństwo, szczególnie mnie, pamiętam moment, gdy kazała mi na zimnej podłodze w łazience, klęczeć, z rękoma do góry, podawała też nam niedogotowane jedzenie. Po przyjeździe do Polski, gdy moi rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli, zwolnili ów opiekunkę i nawet pojechali w jej rodzinne strony i opowiedzieli o wszystkim jej rodzinie. Wiele lat później, doświadczyłem przemocy ze strony mojej matki, potrafiła mnie bić przedmiotami, na przykład, zrywała rózgę z drzewa i biła mnie ją, więcej niż raz, i ów rózga pękła na moim tyłku, był taki epizod, że potrafiła zapalić palnik w kuchence i kazać mi przyłożyć rękę do ognia, dzięki Bogu, mój ojciec się za mną wstawił, nigdy nie zapomnę tego incydentu. Raz powiedziała mi, że jestem zakałą rodziny. Moja matka jest manipulatorką, potrafi zastraszać, manipulować, grać na emocjach, a także stosować szantaż emocjonalny, gdy się ktoś jej przeciwstawi i coś nie pójdzie po jej myśli, to idzie na skargę do mojej młodszej siostry i razem plotkują na temat danej osoby, źle o tej osobie mówiąc. Potrafi być osobą wybuchową, agresywną i opryskliwą, nie przyznaje się do swoich błędów, stwarza konflikty i robi z siebie ofiarę, lubi naśmiewać się z innych i komentować wygląd drugiej osoby, podczas gdy sama nie dba o swój wygląd. Za każdym razem próbuje znaleźć wymówkę, by położyć rękę na moich pieniądzach, zawsze musi być według jej myśli. Mój ojciec jest nie lepszy, agresor, manipulant jak moja matka, osoba wybuchowa, konfliktowa, mitoman, kłamca, uważa, że przemoc i agresja jest jedynym rozwiązaniem, potrafi popisywać się przed ludźmi, szczególnie, gdy jest po kilku piwach, wielokrotnie groził mi pobicie, wyzywał mnie, moją matkę, kilkukrotnie pojawiał się w domu pijany, raz powiedział mi, że mnie załatwi, nie wiem, co przez to miał na myśli, zabić mnie czy pobić. Raz, gdy rzucał się do mojej matki pijany, powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to wezwę policję, później wparował do mojego pokoju i zaczął mnie wyzywać i powiedział, że policja nic mu nie może zrobić. Był taki epizod, że moja młodsza siostra, korzystała z pomocy psychologa i psychiatry, bo miała ataki paniki, czy coś w tym stylu i gdy mój ojciec dowiedział się o tym, wyśmiał ją i powiedział, że jest chora psychicznie, używając wulgarnego słownictwa. Gdy moja matka miała złamaną rękę, ani razu jej nie pomógł, nawet na rehabilitacje ją nie zawiózł, na piechotę musiała daleko iść do szpitala, a gdy zapytała się go, dlaczego jej nie pomógł, powiedział, że nie zasłużyła. Moja młodsza siostra nie jest świętoszkiem, rozpieszczona, od najmłodszych lat, wszystko, co chciała, to miała, podczas, gdy ja, na swój pierwszy telefon, musiałem zarobić, ciężko pracując na budowie. A teraz ona twierdzi, że jest lepsza od innych, bo jest po studiach, śmieje się ludziom prosto w twarz, bo ktoś jest wierzący i ma konserwatywne podejście do życia i uważa, że ci co tak wierzą, są chorzy psychicznie (ona sama jest ateistką). Każdego próbuje pouczać, rozstawiać po kątach i uczyć życia, mimo, że ma zaledwie 26 lat. Mam starszego brata, 32 letniego, ma on swoją własną rodzinę, dwoje dzieci, ma firmę budowlaną, jest trochę nerwowy, wybuchowy i opryskliwy, ale jesli pracujesz, starasz się i pokazujesz zainteresowanie, to normalnie się zachowuje, obecnie u niego pracuje, ale jestem teraz na miesięcznym zwolnieniu lekarskim, z powodu skręconej lewej kostki, zostały mi ostatnie dni zwolnienia lekarskiego i według zaleceń ortopedy, mam ćwiczyć kostkę, nie przeciążać jej, brać leki i odpoczywać. Można w nim (moim bracie) mieć wsparcie, jesli tak jak wcześniej wspomniałem, ktoś angażuje się w pracy, a czasami nie. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem na zwolnieniu lekarskim, zostały mi raptem kilka dni i po zwolnieniu lekarskim muszę znowu iść na kontrolę do ortopedy, gips mam zdjęty i mogę normalnie chodzić. No i tu problem się zaczyna, bo mój ojciec jest sfrustrowany, bo nie jestem w pracy, nie jeżdżę do pracy, mówił to podobnie, gdy miałem nogę w gipsie, jak niby miałbym z nogą w gipsie i o kulach iść do fizycznej pracy i pracować? przecież jestem na zwolnieniu lekarskim, prawnie pod groźbą kary jest zakazana praca na zwolnieniu lekarskim. Całe praktycznie życie byłem pod kontrolą mojej rodziny, nie mogłem mieć własnego zdania, nie mogłem naturalnie i swobodnie się zachowywać, nie mogłem żyć po swojemu, bo im to nie odpowiadało, zniszczyli mi tak psychikę, że jestem bezradny, nie wiem co mam w życiu robić, gdzie iść, jestem bezsilny, i na samą myśl, że muszę przebywać wśród obcych ludzi lub szukać innego miejsca pracy i pracować w innym miejscu pracy, czuję lęk i strach, mimo, że mam 28 lat. Nigdy nic nie mogłem dla siebie zrobić, bo później nachodziła mnie myśl, że im się może to niespodobać, gdy wielokrotnie próbowałem się zbuntować przeciwko nim, czułem wyrzuty sumienia. Raz, gdy powiedziałem im, że skoro pracuje u swojego starszego brata, legalnie, to rozsądne by było, gdyby mi płacił, jak normalnemu pracownikowi, więc byłbym finansowo niezależny, moja matka sfrustrowana powiedziała, że nie ma takiej opcji. Moja rodzina nigdy mnie na poważnie nie traktowała, albo drwili sobie ze mnie, albo sie ze mnie śmiali, albo celowo mnie prowokowali, żeby wzbudzić we mnie agresję i zrobić ze mnie złego bohatera. Mam jeszcze najstarszego brata, od około dwudziestu lat mieszka w Anglii i pracuje jako manager w jakieś brytyjskiej firmie, a po pracy jeździ swoim prywatnym tirem, przez moich rodziców, nie mam z nim kontaktu, moi rodzice wmawiali mi i mojemu rodzeństwu, że on zerwał z nami kontakt i wybrał rodzinę swojej byłej żony, niż swoją, co jest nie prawdą, bo on chce z nami się kontaktować. Raz na pogrzebie mojego dziadka (ze strony ojca) on się pojawił w domu pogrzebowym i normalnie z każdym się przywitał, a mój ojciec z wrogością nie chciał mu podać ręki, dopiero moja matka go do tego zmusiła, a teraz jak gdyby nigdy nic, mój ojciec zaczął się przyznawać do mojego brata i mówi, że ma syna w Anglii. Obecnie stosuje emocjonalny dystans (emotional detachment), względem mojej rodziny i czuję napiętą atmosferę, nikt się do mnie nie odzywa, a jak już na przykład matka się odezwie, to z frustracją, podniesionym głosem. Na obecną chwilę, leżę finansowo, mam 800 euro, plus 300 zł, szukam dalej odpowiedniej pracy (jestem z Suwałk) a w moim rodzinnym mieście trudno o dobrą pracę, mieszkania pod wynajem są drogie, a o wzięciu kredytu nie myślę, bo to zbyt wielka odpowiedzialność. Byłem na dwóch sesjach psychoterapeutycznych, ale nie skończyło się to dobrze, dlatego, że trafiłem na nieodpowiednią psychoterapeutkę, która nawet nie chciała wysłuchać mojego problemu, na samym starcie mi przerwała, zaczęła mówić coś o czakrach, punktach energetycznych, co w ogóle nie miało nic wspólnego z moim problemem, w ogóle nie chciała mi pomóc i dawała mi bezużyteczne rady, nawijając o swojej rodzinie. Potrafiła podnosić na mnie głos i po wszystkim skasowała ode mnie 250 zł i tyle po terapii. Gdy zadzwoniłem do niej po raz pierwszy, to niechętnie chciała mnie przyjąć na sesję indywidualną. Czuję, jak moje zdrowie psychiczne się pogarsza, jestem zestresowany, rzadko się uśmiecham albo się smieje, a jak już to robię, to czuje dziwny dyskomfort, jakby ktoś z mojej rodziny chciał mnie zbesztać, za to, że się śmieje. Z tego też powodu od dawna borykam się z uzależnieniami od pornografii i masturbacji. Totalnie straciłem motywację do działania, nic mi się nie chce.
Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.

