Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nudności w pracy i brak energii po godzinach - jak sobie poradzić?

Nudności w pracy... To już kolejny raz, kiedy czuję, że w pracy jest mi niedobrze. Z rana - jest ok, w normalny dzień bez pracy - jest ok. Przychodzę do pracy i zaczyna mi być niedobrze. I nie tylko to, ostatnie 2 tygodnie w ciągu tygodniu nic mi się nie chciało i to NIC oznacza to, że nie chciało mi się czytać książek, oglądać TV itd, czyli nawet czynności typowo rozrywkowych. Bo zazwyczaj po pracy spędzam czas na pisaniu książek. Nie wiem już, co z tym robić. Zaakceptowałam już, że nie lubię swojej pracy, że nie lubię zawodu, który wykonuję, bo chcę być pisarzem, jednocześnie zaakceptowałam, że nie odejdę, bo ta praca daje mi pieniądze i pewne benefity, i też spokój pod takim względem, że każda zmiana pracy to stres itd. Ale jest coraz gorzej... I martwi mnie szczególnie że po pracy jestem nie do życia :(
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Kasiu, 

 

wygląda to na mocno obciążającą sytuację, w której Twoje ciało coś najwyraźniej chce zakomunikować. 

Napisałaś, że zaakceptowałaś już to, że nie lubisz swojej pracy i zawodu, ale z różnych powodów zdecydowałaś tam zostać. To zrozumiałe, że potrzebujesz zadbać o kwestie finansowe i stabilność. Jednocześnie wyczerpanie, które czujesz już od 2 tygodni i brak chęci na cokolwiek jest dość niepokojące. Czy możesz sprawdzić - tak dla spokoju - podstawowe badania, tak, aby wykluczyć organiczne przyczyny i skupić sie na tym, jak możesz poprawić samopoczucie? Konflikt wewnętrzny, który odczuwasz może z całą pewnością powodować objawy somatyczne. Głowa mówi jedno, ciało drugie.  

Może jakieś malutkie zmiany po pracy pozwolą się trochę 'odciąć' i zresetować głowę - krótki spacer, pisanie spontaniczne, jakaś wyciszająca mantra lub coś, co sprawiało Ci przedtem radość? 

Wypalenie jest czymś mocno wyczerpującym, więc jeśli nie nastąpi poprawa, proponuję rozważenie profesjonalnego wsparcia. Wszystkiego dobrego!

 

Anna Kapelska

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Twoje objawy, takie jak nudności pojawiające się tylko w pracy i całkowity brak energii po godzinach, mogą wskazywać na silny stres lub wypalenie zawodowe, zwłaszcza że łączysz to z niechęcią do pracy. To częsty problem, gdy umysł i ciało sygnalizują przeciążenie. Nudności w specyficznych sytuacjach, jak wejście do pracy, często wiążą się z lękiem lub reakcją somatyczną na stres , kiedy organizm "uczy się" kojarzyć miejsce z dyskomfortem.
Dodatkowo brak motywacji do czegokolwiek (nawet hobby jak pisanie) po pracy sugeruje objawy depresji lub chronicznego zmęczenia, nasilone rutyną zawodową. Inne czynniki to np. słaba wentylacja w biurze, dieta czy brak snu, ale kontekst wskazuje głównie na psychikę.​

Szybkie sposoby na ulgę

W pracy z rób krótkie przerwy.  Wyjdź na świeże powietrze, napij się ciepłego naparu z mięty lub melisy, oddychaj głęboko (wdech 4 s, wydech 6 s).

Po pracy i  po powrocie do domu unikaj ekranów; zamiast tego spacer lub ciepła kąpiel, by przerwać "tryb pracy" w głowie.​ Jedz lekkie śniadanie przed pracą, planuj dzień z marginesem na odpoczynek i ustal granice (np. odmawiaj nadmiaru zadań).

Rozważ wizytę u lekarza rodzinnego (na wykluczenie fizycznych przyczyn jak niedobory) lub psychologa/psychiatry - terapia (np. CBT) pomaga w lęku i motywacji. Skoro akceptujesz pracę dla stabilności, wprowadź małe zmiany: negocjuj elastyczne godziny lub znajdź w niej choć jedną plus (np. benefity na kurs pisarski).​ Prowadź dziennik objawów (kiedy się nasilają, co pomaga).  To da jasność i poczucie kontroli. Jeśli trwa to dłużej, nie ignoruj; lepiej działać wcześnie. Życzę zdrowia i sił.

Anna Popiołek

Anna Popiołek

Dzień dobry, 

 

z tego, co Pani opisuje można wywnioskować, że być może dzieje się w Pani dużo więcej trudnych rzeczy względem Pani pracy niż tylko fakt, że jej Pani nie lubi. Często ciało daje nam sygnały, gdy coś trudnego emocjonalnie z nami się dzieje, są to psychosomatyzacje. Mają miejsce wtedy, kiedy czasami bardzo trudno nam myśleć i czuć własne stany emocjonalne i przeradza się to w rozmaite napięcia, które są odczuwane w ciele - np. nudności. Rozumiem, że ostatnio problem się nasila i zaczyna dotykać nie tylko pracy, ale też czasu po niej. Myślę, że warto rozważyć zasięgnięcia fachowej pomocy w postaci konsultacji psychoterapeutycznych. Psychoterapia pomaga w tym, aby różne emocje, które z jakiegoś powodu nie mogą zostać przez nas przeżyte lub doświadczane, stają się bardziej dostępne i możliwe do przepracowania, zwrotnie wpływa to też na ustąpienie psychosomatyzacji.

Arkadiusz Czyżowski

Arkadiusz Czyżowski

Droga Kasiu,
 

w takich przypadkach często pada: "ciało mówi to, czego umysł nie chce przyznać". I chociaż można doszukiwać się tutaj związku między ciałem a psychiką, to jednak w pierwszej kolejności warto wykluczyć czynniki organiczne. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś (lub zrobiłaś to dawno), skonsultuj się z lekarzem i sprawdź czy cała ta sytuacja nie wpływa na Twój organizm - to bardzo ważne.

 

Równolegle warto przeanalizować, dlaczego akurat nudności Ci towarzyszą. Twój organizm posiada całe spektrum reakcji, których mógłby użyć, jednak sięga właśnie po tę - co to dla Ciebie znaczy? Zaopiekuj się tym, co uważasz o swojej pracy. Być może ważniejsze od tego, co to za praca, jest to jaką wartość emocjonalną jej przypisujesz.

 

Na podstawie Twojego wpisu można wyciągnąć jeszcze wiele hipotez, jednak w pierwszej kolejności zaopiekuj się sobą i swoim ciałem. Praca z psychiką powinna iść równolegle do tego procesu, jeśli będziesz tego potrzebowała :)

Trzymam kciuki, 
Arkadiusz Czyżowski

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam.

Aż skręca mnie, by dopytać, co Pani robi zawodowo, że to jest aż tak nudne? Dlaczego Pani kiedyś tym czymś się zajęła? 

Skoro tyle stresu kosztuje Panią wykonywanie nudnej pracy, to mniejszym stresem będzie chyba jednak zmiana pracy, bo żyć z czegoś trzeba. Zrobiłabym sobie wewnętrzny audyt: 

- co lubię robić?

- co umiem robić?

- co byłabym w stanie ew. zaakceptować, czyli na jakie ustępstwa pójść?

- a gdybym w ogóle tylko pisała książki, to na ile wystarczy mi pieniędzy?

itd, itd.

Tkwienie w stanie rozterki tylko kumuluje stres. Ma Pani tzw. stan przeddecyzyjny, który charakteryzuje się wysokim niepokojem i lękiem o przyszłośc, a także ma to to siebie, że znika magicznie, gdy decyzję się podejmie.

Zatem: jak w tej piosence: "coś zróbmy, coś zaróbmy, trochę żywności kupmy, ale cóż, kiedy ryby", itd.

To najpierw analiza, potem decyzja. 

Powodzenia

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Droga Pani Kasiu,

mówi Pani że na poziomie myśli (poznawczym) zaakceptowała Pani to, że pozostanie Pani w pracy której nie lubi ale na poziomie emocji, Pani ciało mówi Pani, że jest Pani źle i Pani cierpi. Obawiam się że trwanie w tej sytuacji może doprowadzić do jeszcze poważniejszych konsekwencji somatycznych (bóle brzucha się nasilą) i psychicznych (może rozwinąć się u Pani pełno objawowa depresja). Skoro Pani napisała na forum to znaczy, że Pani sama czuje, że musi dokonać zmiany jednak ma Pani w sobie bardzo dużo lęku który Panią powstrzymuje. Zalecałabym się zastanowić nad źródłami tego lęku. Być może warto byłoby wdrożyć techniki które pozwolą Pani lepiej radzić sobie ze lękiem i zmartwieniami. Jedno jest pewne. Zmiany są nieuchronne i tylko od nas zależy czy będziemy naszym życiem sterować czy damy się porwać nurtowi, jednak jak damy się porwać obierzemy sobie możliwość wpływu na wynik. Zachęcam do zrobienia drugiego kroku i zwrócenia się o pomoc do specjalisty od zdrowia psychicznego. 

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Jeśli praca jest przeżywana jako coś, co trzeba „przetrwać”, nawet przy racjonalnej decyzji, że na razie się w niej zostaje, napięcie często znajduje ujście właśnie w objawach z ciała i w psychicznym „odcięciu” po pracy. To, że po powrocie nie ma Pani już zasobów nawet na pisanie, nie oznacza braku pasji, tylko wyczerpanie.

Warto w takiej sytuacji rozważyć kilka kroków. Po pierwsze, dobrze byłoby wykluczyć przyczyny somatyczne u lekarza, zwłaszcza jeśli nudności się powtarzają. Po drugie, pomocne bywa przyjrzenie się w rozmowie z psychologiem temu, jaką rolę pełni obecnie praca w Pani życiu, jakie myśli pojawiają się w momencie wejścia do niej i gdzie dokładnie narasta napięcie. W podejściu poznawczo-behawioralnym często pracuje się nad tym, jak zmniejszyć koszt psychiczny pozostawania w niechcianej sytuacji oraz jak odzyskiwać energię po pracy, zamiast całkowicie ją tracić.

Jeżeli przez kolejne tygodnie utrzymuje się brak przyjemności, wyraźny spadek energii i objawy z ciała, warto potraktować to jako sygnał do sięgnięcia po wsparcie, a nie coś, co trzeba „przeczekać”. To nie jest oznaka słabości, tylko informacja, że Pani system jest przeciążony i potrzebuje regulacji, zanim objawy jeszcze się nasilą.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Kasia,


Objawy, które opisujesz – nudności pojawiające się wyłącznie w pracy, spadek energii i utrata zainteresowania nawet przyjemnymi aktywnościami – mogą wskazywać na silne przeciążenie psychiczne, przewlekły stres lub wypalenie zawodowe. 

 

To sygnały, których nie warto bagatelizować, zwłaszcza że zaczynają wpływać na funkcjonowanie także poza pracą.

 

W tej sytuacji zasadne jest skontaktowanie się z psychologiem, aby przyjrzeć się wpływowi pracy na Twoje samopoczucie i zdrowie psychiczne. Równolegle rozmowa z doradcą zawodowym może pomóc uporządkować dylemat między bezpieczeństwem a potrzebą realizacji siebie w pracy, bez konieczności podejmowania gwałtownych decyzji.

 

Szukanie pomocy nie jest oznaka słabości, lecz sygnał, że organizm domaga się wsparcia. Pomoc specjalistyczna może realnie przynieść ulgę i większą jasność sytuacji.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca zawodowy

Anna Błażejewska-Woźniak

Anna Błażejewska-Woźniak

To, co opisujesz, bardzo często pojawia się w sytuacji przewlekłego stresu i przeciążenia emocjonalnego związanego z pracą. Fakt, że nudności występują głównie po przyjściu do pracy, a poza nią ustępują, może wskazywać na reakcję psychosomatyczną – ciało reaguje na coś, co psychicznie jest dla Ciebie trudne lub niezgodne z Twoimi potrzebami.

Zwraca uwagę również to, co piszesz o braku energii i utracie zainteresowania nawet czynnościami, które wcześniej dawały Ci przyjemność. Jeśli przez dłuższy czas nie masz siły ani chęci na rzeczy, które były dla Ciebie ważne (np. pisanie), warto potraktować to jako ważny sygnał ostrzegawczy. Może on wskazywać m.in. na wypalenie zawodowe, przewlekłe napięcie lub obniżony nastrój.

Akceptacja faktu, że nie lubisz swojej pracy, była ważnym krokiem, jednak czasem sama akceptacja nie wystarcza, gdy organizm zaczyna reagować coraz silniej. Ciało często „zabiera głos” wtedy, gdy przez dłuższy czas funkcjonujemy wbrew swoim potrzebom.

W takiej sytuacji warto rozważyć:

-konsultację lekarską, aby wykluczyć przyczyny somatyczne nudności,

-rozmowę z psychologiem, by bezpiecznie przyjrzeć się temu, co dokładnie w pracy uruchamia te reakcje i jak można odzyskać energię oraz poczucie wpływu,

-poszukanie możliwych form regeneracji lub drobnych zmian, nawet jeśli zmiana pracy nie jest teraz realna.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Kasiu,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czytam i czuję z tej wiadomości coś bardzo ciężkiego i naprawdę nie jest to „wymyślone”. 

Nasze ciało często reaguje, gdy psychika ma już dość – nudności, brak energii, brak radości nawet z rzeczy, które kiedyś dawały przyjemność, to sygnały przeciążenia, a nie słabości. Pani trwa w tej pracy z rozsądku, nie znaczy to jednak, że ma Pani przestać czuć. Pani marzenia, zmęczenie i frustracja są ważne.
Może warto na razie nie zmuszać się do „ogarniania wszystkiego”, tylko dać sobie trochę łagodności i rozważyć rozmowę z psychologiem lub lekarzem – nie dlatego, że „jest z Panią coś nie tak” ale dlatego, że zasługuje Pani na wsparcie. Nie jest Pani z tym sama - proszę o tym pamiętać. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Sebastian Wilk

Sebastian Wilk

Dzień dobry,

Jeśli nudności pojawiają się wyłącznie w kontekście pracy, to nie jest wymyślanie ani żadna „słabość”. To może być odpowiedź Twojego organizmu na zmęczenie — ciało daje znać, że jesteś przeciążona i być może przekraczasz swoje granice.

Każdy ma prawo czuć się zmęczony, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy ewolucyjnie nasze organizmy nastawione były raczej na przetrwanie trudniejszego czasu. Być może potrzebujesz po prostu na chwilę się zatrzymać i dać sobie prawo do zmęczenia — to szczególnie ważne dla Twórców.

To nie jest moment na podejmowanie „wielkich decyzji”. Warto porozmawiać (również online) z kimś, kto spojrzy z boku i pomoże znaleźć sposób na skuteczne odzyskanie energii. Na pewno warto słuchać swojego ciała — ono wysyła Ci bardzo czytelny sygnał 🙂  

 

 

Weronika Sztukowska

Weronika Sztukowska

Dzień dobry, to co Pani opisuje brzmi jak sygnał od organizmu. Ciało może alarmować, że dzieje się coś obciążającego, stresującego lub że przeżywa Pani wewnętrzny konflikt. Napisała Pani o akceptacji sytuacji związanej z pracą, jednak na poziomie ciała/emocji może nie być zgody na taką sytuacją. Zastanowiłabym się, czy to akceptacja czy jakiś rodzaj rezygnacji/bezsilności? Dodatkowo pomocne mogą być pytania: Od kiedy ma Pani nudności w pracy? Czy wcześniej były sytuacje, w których już tak było? Z czym Pani wiąże gorsze samopoczucie? Dobrze, że szuka Pani wsparcia - dobrze zaopiekować się sobą, szczególnie gdy w czasie wolnym nie ma Pani siły na swoje życie. Powodzenia! :)

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry, 

To, co Pani opisuje, bardzo jasno wygląda na reakcję organizmu na długotrwałe przeciążenie i wewnętrzny konflikt, a nie na „zwykłą niechęć do pracy”. Nudności pojawiające się tylko w pracy są częstym objawem lęku i stresu. Ciało reaguje szybciej niż głowa. Skoro rano i w dni wolne jest w porządku, a źle robi się po wejściu do pracy, to sygnał, że układ nerwowy kojarzy to miejsce z czymś, co Panią wyczerpuje albo dusi. To nie jest symulowanie ani „słaba psychika”. Druga rzecz jest bardzo ważna i niepokojąca: brak chęci nawet na rzeczy, które kiedyś dawały radość, w tym pisanie. To nie jest lenistwo. To klasyczny objaw przeciążenia emocjonalnego albo wypalenia, a czasem też obniżonego nastroju. Organizm mówi „stop”, bo już nie ma z czego brać energii.


Widać u Pani silne rozdwojenie. Z jednej strony akceptacja pracy jako źródła bezpieczeństwa. Z drugiej strony ogromna strata sensu, bo to nie jest życie, którego Pani chce. Taki konflikt, jeśli trwa długo, często kończy się objawami z ciała, dokładnie takimi jak nudności, pustka i „bycie nie do życia” po pracy. To, że Pani została w tej pracy „rozsądnie”, nie znaczy, że Pani psychika wytrzyma ją bez kosztów. Teraz ten koszt zaczyna być widoczny. 

Pozdrawiam. 


 

Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Rozumiem, że obecna sytuacja jest dla Pani trudna i wyraźnie obciążająca. Objawy fizyczne pojawiające się w pracy oraz spadek energii i motywacji po jej zakończeniu mogą wskazywać na długotrwałe napięcie emocjonalne związane z funkcjonowaniem zawodowym.

Warto zastanowić się, czy doświadczane emocje są związane wyłącznie ze środowiskiem pracy, czy też praca stała się miejscem, w którym kumuluje się szersze poczucie frustracji lub niespełnienia. Istotnym pytaniem może być również to, jakie realne, stopniowe i bezpieczne kroki mogłaby Pani podjąć, aby zbliżać się do swojego docelowego kierunku zawodowego, jakim jest pisanie, bez konieczności nagłych zmian.

Praca nad emocjami i objawami, które się pojawiają, wymaga czasu i uważności. Wsparcie specjalisty może pomóc w lepszym zrozumieniu reakcji organizmu, uporządkowaniu przeżyć oraz wypracowaniu strategii radzenia sobie z obecną sytuacją. Zachęcam do potraktowania tych sygnałów jako punktu wyjścia do pracy nad poprawą swojego funkcjonowania i dobrostanu.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Katarzyna Losoń

Psycholog, doradca zawodowy

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


opisane nudności i brak energii pojawiające się wyłącznie w dni robocze mogą być reakcją organizmu na długotrwały stres i wewnętrzny konflikt związany z pracą. To sygnał przeciążenia, a nie „słabości”. Warto rozważyć stopniowe odciążenie psychiczne (np. wyraźne granice pracy, regenerację po pracy) oraz rozmowę z psychologiem, zanim objawy się nasilą.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Kasiu, Pani organizm wysyła bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy: mdłości pojawiające się tylko w kontekście pracy to klasyczna reakcja somatyczna na silny, przewlekły stres i wewnętrzny opór. To, co nazywa Pani „akceptacją” sytuacji, dla organizmu jest w rzeczywistości formą przymusu, na który ciało reaguje fizjologicznym odrzuceniem. Najbardziej niepokojącym objawem jest jednak fakt, że przestała Pani czerpać radość z pisania i innych rozrywek – to sygnał, że Pani zasoby adaptacyjne się wyczerpały i stan ten zaczyna przypominać depresję reaktywną lub wypalenie zawodowe.

W psychologii mówimy o „koszcie alternatywnym” – spokój finansowy i benefity, które trzymają Panią w tej pracy, są obecnie opłacane Pani zdrowiem fizycznym i pasją życiową. Skoro „niechęć do wszystkiego” odebrała Pani nawet siłę do pisania książek, to znak, że cena ta stała się zbyt wysoka. Proszę rozważyć konsultację z psychoterapeutą, aby popracować nad tzw. „zamrożeniem”. Czasami nie trzeba od razu rzucać pracy, ale konieczne jest znalezienie sposobu na odzyskanie energii po niej, zanim mdłości i apatia zmienią się w pełnoobjawową chorobę, która i tak uniemożliwi Pani pracę. 

Pani Kasiu, Pani ciało już nie prosi o zmianę – ono jej żąda.

Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Poczucie winy i lęk przed odejściem od partnera uzależnionego. Dlaczego czuję wyrzuty sumienia? Jak sobie poradzić?
Co mam zrobić, by przestać czuć się winna tego, że chcę odejść od partnera, który jest uzależniony od alkoholu, hazardu i narkotyków? Chce ratować siebie i dzieci. Nie chce dłużej tak żyć, bo dzieci są małe jest ich 2 i za chwilę rodzi się 3. On nie pracuje. Nie dba o dzieci, nie dba o mnie nawet podczas mego pobytu w szpitalu. Mimo to ciągle mam poczucie winy, że chcę wychodząc ze szpitala odejść i niego wraz z dziećmi. Czuję jakbym go zostawiła ma pastwę losu, bo wiem, że zostanie bez dachu nad głową. Jak wyleczyć te poczucie winy, dlaczego czuję strach i boję się, że popełniam błąd. Wiem, że nie, ale tak bardzo boję się samotności, boje się, że pęknie mi serce jeśli okaże się, że szybko znalazł inną kobietę. Dlaczego się wgl tym przejmuję? Jak mam z tym walczyć?
Doświadczenia z niewłaściwymi psychologami - gaslighting, krytyka i brak empatii
Spotkałam mnóstwo paskudnych psycholożek/terapeutek. Doświadczałam tego, o czym dzisiaj się trąbi na prawo i lewo, żeby tego nie robić, że tak nie wolno - gaslighting, nieproszone rady, podważanie moich decyzji, krytyka, zawstydzanie że pokazuję emocje, że czuję, tłamszenie emocji, obwinianie za przemoc, obwinianie za sytuację, na którą nie mam wpływu, oschłość, arogancja, nieprzyznawanie się do winy, przekonanie że ona wie najlepiej i ja nie mogę mieć swojego zdania, namawianie do związku z osobą uzależnioną. Naprawdę, strefa psychologów ma mroczną stronę niczym pedofilia w kościele czy mobbing w pracy. I to były osoby po studiach i szkole psychoterapeutycznej!! Tak jak napisałam, tych patologicznych zachowań było mnóstwo i to straumatyzowało mnie przed otworzeniem się na nowego terapeutę. Każdy z nich ogłaszał się na znanych portalach dla specjalistów i niektórzy mieli nawet dobre opinie, co tym bardziej mnie dziwi.
Jak poradzić sobie z bolesną przeszłością i znaleźć empatycznego terapeutę w Warszawie?

Dzień dobry, 

Nie mogę pogodzić się z przeszłością. Powracają do mnie obrazy i ciągle o niej myślę. Nie mogę żyć teraźniejszością. Jak myślę o przeszłości, mam bóle brzucha, nudności. Bardzo mnie ona boli i stresuje. Proszę o pomoc, jaki nurt wybrać. Może polecicie psychoterapeutę z Warszawy, który jest empatyczny i mi pomoże. Pozdrawiam i życzę zdrowia!

Czy pytanie o późne macierzyństwo może być bolesne na pierwszej konsultacji?
Czy takie pytanie na pierwszej konsultacji mogło zaboleć? Tytuł: **Czy takie pytanie na pierwszej konsultacji mogło zaboleć?** Dodałem wątek o wieku, wrażliwości i ruminacjach — ale bez zbyt dużego dramatyzowania, żeby forum nie poszło od razu w „to Pani reakcja jest problemem”. Byłam kiedyś na pierwszej konsultacji u psychoterapeutki i padło pytanie, dlaczego moja mama urodziła mnie „tak późno jak na 1998 rok”. Mama miała wtedy 32 lata. Wiem, że dziś 32 lata to nie jest nic dziwnego, ale rozumiem też, że w latach 90. średnio kobiety rodziły wcześniej. Nie chodzi mi jednak o samą statystykę. To pytanie bardzo mnie zabolało, bo zabrzmiało dla mnie tak, jakby późniejsze macierzyństwo było po prostu wyborem kobiety. A przecież nie zawsze tak jest. Nie każda kobieta ma taką samą pozycję na rynku matrymonialnym, nie każda szybko znajduje partnera, który chce z nią założyć rodzinę, nie każda ma realne warunki do dziecka wtedy, kiedy „statystycznie wypada”. Dodatkowo w Polsce samotna kobieta nie ma prostego dostępu do in vitro, więc to też nie jest tak, że może sobie po prostu sama zdecydować: „teraz zostanę matką”. Dlatego pytanie „dlaczego tak późno?” może boleć. Może brzmieć trochę tak, jakby kobieta miała się tłumaczyć z tego, że wcześniej nie miała partnera, nie była wybrana albo nie miała realnej możliwości macierzyństwa. Nie twierdzę, że terapeutka na pewno miała złe intencje. Zastanawiam się tylko, czy takie pytanie na pierwszej konsultacji nie powinno być zadane ostrożniej, np. „czy wie Pani coś o historii związku rodziców przed Pani urodzeniem?” albo „jak wyglądały okoliczności Pani urodzenia?”, zamiast „dlaczego tak późno?”. Mam też szerszą wątpliwość. Mam 28 lat i często słyszę, że jestem „cholernie wrażliwa”, że moje pokolenie to „płatki śniegu” itd. Z jednej strony wiem, że to pytanie dotknęło dla mnie bardzo bolesnego tematu. Z drugiej strony zastanawiam się, czy adekwatne do wieku 28 lat jest tak mocne przejmowanie się takim pytaniem i wracanie do niego w myślach po czasie. Czy Waszym zdaniem moja reakcja bólu była zrozumiała, nawet jeśli samo pytanie mogło być elementem wywiadu? I czy takie ruminowanie o tym po czasie oznacza po prostu dużą wrażliwość/przewrażliwienie, czy raczej to, że pytanie dotknęło realnie trudnego tematu? Dzięki z góry za odpowiedź.
Czy powiedzieć psychiatrom o niebraniu leków i radzeniu sobie z depresją?
Dzień dobry. Chodzę już do psychiatry prawie od roku i niedługo mam teleporadę, bo coś się stało i nie można mieć takiej standardowej wizyty i boję się każdego dnia, bo nie wiem co powinnam zrobić. Czy powinnam powiedzieć, że nie brałam leków, które mi przepisano, bo nie mogłam wstać z łóżka i czułam się jak w depresji? Trwało to jakiś miesiąc. Boję się osądu. Czy powinnam również w końcu zdradzić swoją tajemnicę o radzeniu sobie z takim stanem w przeszłości?
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!