Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak radzić sobie z nieposłuszeństwem 11-letniej córki i problemami w komunikacji?

Malutka

Dzień dobry.

Mamy 11-letnią córkę. Od pewnego czasu w ogóle nas nie słucha, spóźnia się, pyskuje, obraża, pokazuje język, krzyczy, a w ataku złości uderza, w co popadnie. Jako rodzice jesteśmy już wykończeni. Mamy ustalone zasady, ale córka wcale się do nich nie stosuje. Internet i telefon zostały jej zabrane.

Możemy prosić o radę, jak rozmawiać z nastolatką? Dodam, że czasami jestem niekonsekwentna, ponieważ bardzo kocham córkę i zdarzają się momenty, kiedy wszystko jest w porządku. Ona jednak wygaduje bzdury, że nie mamy dla niej czasu. Pracujemy, a każdą wolną chwilę staramy się jej poświęcać. Dużo czasu spędza na dworze z koleżankami. Kiedy mówię jej, że tęsknimy za wspólnymi chwilami, reaguje tylko głupim uśmiechem.

Nie chce się pakować do szkoły, brakuje mi już słów. Jestem psychicznie wykończona.

Dzień dobry,

 

bardzo doceniam, że szuka Pani wsparcia. Rozumiem, że przy takich zachowaniach dziecka rodzic może czuć się bezsilny, zmęczony, zrezygnowany. Państwa córka powoli wchodzi w okres dojrzewania i warto pamiętać, że ten czas często wiąże się z buntem, testowaniem granic i silnymi emocjami - to nie znaczy, że robicie Państwo coś źle jako rodzice. W Pani wiadomości zatrzymał mnie fragment o tym, że córka komunikuje w pewien sposób, że brakuje jej wspólnego czasu. Myślę, że można spróbować wziąć to jako sygnał - czasem nastolatki potrzebują innego rodzaju uwagi, niż nam się wydaje. Można dopytać się córki, co dokładnie ma przez to na myśli, czego jej brakuje, czego by potrzebowała, a następnie zastanowić się wspólnie, jak można o te potrzeby wspólnie zadbać. Czasami jest tak, że duże zmiany w zachowaniu dziecka wobec rodziców mogą być oznaką, że w jakiś innych obszarach jego życia dzieje się coś niepokojącego - można delikatnie (na pewno nie w czasie kłótni) zapytać o to, jak się jej układa w szkole, z rówieśnikami, z przyjaciółmi itd. Czy ma jakieś problemy, z którymi jest jej ciężko albo czy jest coś, o czym boi się powiedzieć, a jednak jest to dla niej źródłem nieprzyjemnych emocji? Warto być delikatnym, wspierającym, podkreślić, że jesteśmy dla niej, a także zadbać o to, aby córka czuła się bezpiecznie w rozmowie, nieoceniana i aby mogła wyrazić wszystko, co leży jej na sercu. I może na koniec jeszcze trzecia rzecz - proszę pamiętać o chwaleniu córki za jej mocne strony i pozytywne zachowania. Jest to bardzo podbudowujące dla dziecka. Czasami proste zdania typu "super sobie poradziłaś, jestem z Ciebie dumna/y" są dla dziecka na wagę złota.

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, 

Szanowna Pani, rozumiem, że to, przez co obecnie przechodzicie, jako rodzice jest dla Państwa niezwykle trudne. Okres pokwitania jest szczególnym czasem w rozwoju. Wiąże się z wieloma napięciami i kryzysami w życiu rodzinnym. Zmienia się także nieco hierarchia w życiu rodzinnym - niekiedy już w tym okresie rodzice schodzą na dalszy plan w sferze relacji. Co jest bolesne i niezrozumiałe - jeszcze tak niedawno byli przecież całym światem i niezbędnym warunkiem do dobrego samopoczucia i bezpieczeństwa. 

Wspomina Pani o zachowaniach córki, które wskazują, że przeżywa ona obecnie dużo złości. Z pewnością ma ona swoje źródło w jakichś doświadczeniach córki. To bardzo ważne, by podjąć próbę dowiedzenia się, co obecnie może przeżywać w takich sferach jak - dojrzewanie płciowe (zmieniające się ciało, jego kształt, a nawet zapach, być może pojawiająca się menstruacja, zmiany dermatologiczne), a w związku z tym także samoocena, relacje z przyjaciółmi oraz w klasie (czy nie dochodzi do niepokojących konfliktów, nękania, wykluczenia, poczucia osamotnienia), relacje z nauczycielami i nauką oraz w zakresie trybu życia (snu, odpoczynku, apetytu). Wymienione powyżej sfery to zaledwie element całości wyzwań, z jakimi obecnie mierzy się córka. Choć nam dorosłym wydają się one naturalne i oczywiste - dla dziecka stanowią niepokojącą nowość, nawet, wtedy gdy owego niepokoju nie werbalizuje wprost. 

Zachęcam do potraktowania alarmujących zachowań córki jako tzw. czerwonej flagi oraz wglądu w jej sytuację poza domem, a także tą związaną bezpośrednio z dojrzewaniem. Dobrym pomysłem może być rozmowa z wychowawcą oraz nauczycielami - jak widzą córkę w czasie lekcji, a także w relacjach z innymi uczniami, znajomymi, czy zauważają jakieś zmiany w zachowaniu, podejściu, słownictwie, ubiorze. Jeśli córka spędza czas w domach znajomych, być może warto porozmawiać także z rodzicami rówieśników, czy zauważają podobne zmiany i zachowania u swoich dzieci lub spostrzegli jakieś zmiany w relacjach Państwa dzieci. 

Wspomniała Pani o zasadach - córka obecnie wchodzi w okres nastoletni, co naturalnie wiąże z podważaniem dotychczasowego porządku oraz panujących zasad. Jest to niezwykle frustrujące dla rodziców - co oczywiście nie jest zaskakujące. Wspominam o tym także dlatego, by uspokoić Panią co do niektórych zachowań córki - ich pojawienie się jest nieodłącznym elementem tego etapu rozwojowego. Natomiast nadal niepokojące pozostają agresywne zachowania w postaci np. uderzenia w co popadnie. Drażliwość, jest niekiedy jednym z pierwszych nieoczywistych sygnałów w diagnostyce m.in. depresji.

Myślę, że przyjrzenia się wymaga  także kwestia komunikatu, że nie mają Państwo czasu dla córki - tymczasem wspomina Pani o poświęcaniu jej wolnych momentów poza pracą. Jak rozumiem, nawet gdy one występują, córka nie zawsze jest zainteresowana ich wykorzystaniem (pisze Pani o reakcji w postaci prowokacyjnego uśmiechu). Ta rozbieżność jest zastanawiająca i mówi o jakiejś potrzebie, której być może córka sama nie ma sprecyzowanej. Rozmowa na zasadzie nazwania tego dysonansu i dopytaniu: “mówisz, że nie mamy dla ciebie czasu, co dokładnie masz na myśli?”, “po czym poznałabyś,  że mamy dla ciebie czas?”, “jak chciałabyś spędzać razem czas, jak sobie to wyobrażasz?” może być pierwszym korkiem do zrozumienia się. Z moich doświadczeń z pracy z rodzicami i nastolatkami wynika, że dzieci potrafią w takiej sytuacji nie udzielić żadnej konkretnej odpowiedzi, zirytować się, powiedzieć “nie wiem” i dążyć do zakończenia rozmowy. Pozostawienie im wówczas możliwości zastanowienia się, może być czymś w rodzaju uchylonych drzwi - zasiewają Państwo ziarno “Ok, teraz nie wiesz, tak może być. To dla mnie ważne, żeby wiedzieć, czego potrzebujesz. Daj mi znać, jak się namyślisz”. Ta strategia pozostawia także decyzje i autonomię po stronie nastolatka, a to bardzo ważne, aby adolescent czuł dostępność i sprawczość w wykorzystywaniu swojego zdania w podejmowaniu decyzji. 

Pisze Pani o poczuciu wykończenia. Wyobrażam sobie, że narastająca frustracja i bezradność nie znajdują ujścia w żadnych dotychczas przyjętych działaniach i rozwiązaniach, więc jedynie się piętrzą i utrudniają porozumienie. Proszę pamiętać, że istnieje możliwość umówienia się na konsultacje rodzicielskie z psychologiem, które pozwalają na otrzymanie zrozumienia, wypracowanie indywidualnych rozwiązań, w dostosowaniu do potrzeb rodziny i dziecka. 



Życzę Pani i Pani rodzinie wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie 

Joanna Łucka 

Psycholożka i Psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

Szanowna Pani,

 

Pani frustracja jest całkowicie zrozumiała. Jest Pani w trudnym momencie, a zachowanie córki choć bolesne, jest typowe dla dzieci wkraczających w okres dojrzewania. Córka "testując" granice próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie. Może też próbować na nowo zdefiniować waszą relację. To, że Pani sama bywa niekonsekwentna, jest naturalne. Miłość do dziecka często każe nam łagodzić, a nawet łamać własne zasady. Jednakże z perspektywy psychologii, konsekwencja to klucz do poczucia bezpieczeństwa u dziecka. Zamiast karania zachęcam do porozmawiania z córką właśnie o konsekwencjach. Niech córka doświadczy naturalnych następstw swoich działań, na przykład, jeśli nie spakuje się na czas do szkoły, to sama będzie musiała zmierzyć się z tym, co ją spotka.

Ważne jest, aby spędzać z nią czas bez osądzania. Nawet jeśli to tylko chwila, kiedy nie rozmawiacie o szkole czy zasadach, ale po prostu jesteście razem. Pokazanie, że zależy wam na jej obecności, a nie tylko na jej zachowaniu, może stopniowo zburzyć mur, który zdaje się, że właśnie buduje.

Zachęcam do szczerej rozmowy, gdzie powie jej Pani, co czuje – że jest pani zmęczona i że tęskni Pani za wspólnymi, spokojnymi chwilami. To pomoże jej zrozumieć, że jej zachowanie ma wpływ na wasze uczucia. Być może warto pomyśleć o wsparciu psychologa, aby zyskać nowe narzędzia do radzenia sobie z tym trudnym etapem w rozwoju dziecka.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Dzień dobry, 

dorastanie dzieci bywa trudne dla rodziców. Zwłaszcza, że dzieci właśnie na nich testują granice. Robią tak, ponieważ czują, że to bezpieczna przestrzeń.

Zamiast kar zachęcam do rozmowy i tłumaczenia konsekwencji, zapraszania do wyrażania uczuć i potrzeb.

Ważne, żeby córka zawsze wiedziała, że dom to bezpieczna przystań, do której może wrócić nawet gdy popełni błąd.

 

Serdeczności

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholożka
141 odpowiedzi na forum

Bardzo rozumiem Pani zmęczenie. Okres dojrzewania potrafi być dla rodziców ogromnym wyzwaniem. To, co Pani opisuje, brzmi jak typowe zachowania nastolatków wchodzących w okres silnego buntu i testowania granic. Córka sprawdza, na ile może sobie pozwolić, jednocześnie sama zmagając się z burzą emocji, których jeszcze nie potrafi dobrze kontrolować. 

To nie znaczy, że córka nie potrzebuje Waszej bliskości. Spróbujcie połączyć konsekwencję z ciepłem: jasne zasady + spokojne rozmowy o uczuciach („widzę, że jesteś zła…”, zamiast od razu oceniać zachowanie). Dobrze też zaplanować regularny, choćby krótki czas tylko dla niej, bez telefonów i pośpiechu. Jeśli napięcie w domu nadal będzie bardzo duże, warto rozważyć wsparcie psychologa rodzinnego.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Rozumiem, że jesteście bardzo zmęczeni, czas wchodzenia w okres nastoletni bywa trudny zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Wiele zachowań, które opisujesz: pyskowanie, bunt, sprawdzanie granic, to część rozwoju: córka testuje swoją niezależność i w ten sposób pokazuje emocje, z którymi sama nie umie sobie jeszcze poradzić.

Co może być pomocne:

Konsekwencja:nawet jeśli to trudne, warto trzymać się ustalonych zasad, bo wtedy córka widzi jasne granice.

Rozmowa w spokojnym momencie: nie wtedy, gdy jest awantura, tylko kiedy emocje opadną. Warto wtedy też nazwać to, co widzicie („widzę, że się złościsz…”) i powiedzieć, co czujecie.

Docenianie dobrych zachowań: nastolatki często słyszą głównie krytykę, a zauważenie drobiazgów na plus może działać wzmacniająco.

Czas razem-nawet krótki, ale regularny- nie zawsze chodzi o ilość, a o jakość.

Jeśli poczucie wyczerpania będzie narastać, warto rozważyć konsultację rodzinną u psychologa, czasem wspólna rozmowa w obecności specjalisty pomaga znaleźć inne sposoby reagowania.

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Dzień dobry,

 

Córka  emocjonalnie i hormonalnie wchodzi powoli w okres dojrzewania. To czas ogromnych zmian na różnych obszarach: biologicznych, psychicznych oraz społecznych. Dzieci w tym wieku testują granice rodziców, próbują zaznaczyć niezależność, a jednocześnie mają trudność ze zrozumieniem swoich emocji co może skutkować wybuchami złości, krzykiem, buntem i skrajnymi reakcjami.

Zachowania opisywane przez Państwa (krzyk, impulsywność) mogą być sposobem na regulację napięcia emocjonalneg, które są trudne do zaakceptowania, niekoniecznie wynikają ze złej woli.

Dziecko może odczuwać wewnętrzne rozterki i chaos, którego nie potrafi w inny sposób wyrazić niż przez opór czy agresję.

Ważna jest zmiana postawy i przekonania: chcę wygrać z córką -> zależy mi na odbudowaniu relacji.

Dbajcie o codzienność, nawet 15 minut dziennie sam na sam (bez telefonu, bez oceniania, po prostu „bycie obok”). Dzieci, które są zauważone, czują się zaopiekowane i wysłuchane w momentach niekonflktowych, mniej walczą o uwagę przez „złe zachowania”.

 

Pozdrawiam serdecznie

psycholog Magdalena Nowakowska

Dzień dobry,

to, co Państwo opisują, wskazuje na silne napięcia w relacji z córką i duże wyczerpanie emocjonalne z Państwa strony, to całkowicie zrozumiałe. Córka ma 11 lat, a to trudny okres rozwojowy tzw. preadolescencja. Zachowania buntownicze, wybuchy złości czy testowanie granic są częste. Często stoją za nimi silne emocje, których dziecko nie umie jeszcze nazwać ani wyrazić inaczej niż przez zachowanie. 

Choć ustalanie zasad i konsekwencji jest ważne, równie istotna jest próba zrozumienia, co stoi za jej zachowaniem. Kiedy mówi, że „nie macie dla niej czasu”, być może chodzi nie o ilość czasu, a o jakość kontaktu: czy czuje się wysłuchana, ważna, zauważona.

Co możecie Państwo spróbować:

Rozmawiać poza konfliktem, spokojnie, z ciekawością, np.:
„Widzę, że często się kłócimy. Chciałabym Cię zrozumieć. Co się dzieje?”

Wprowadzić drobne rytuały, np. wieczorne rozmowy, wspólny spacer raz w tygodniu, chwila bez telefonu tylko dla niej.

Zastanowić się nad konsultacją z psychologiem dziecięcym, jeśli zachowania są bardzo nasilone i trudne do opanowania, warto skorzystać ze wsparcia specjalisty.

Dla Pani:

Proszę pamiętać, że Pani stan psychiczny też się liczy. Warto pomyśleć o rozmowie z psychologiem, by odzyskać siłę i perspektywę, nie musi Pani dźwigać tego sama.

Z wyrazami szacunku,
Weronika Berdel (Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli)

To, co Państwo opisują, brzmi bardzo obciążająco - bycie rodzicem nastolatki to naprawdę trudne zadanie. Córka wchodzi w okres dorastania, a więc naturalnego buntu i testowania granic. To w gruncie rzeczy dobra wiadomość, fakt, że dziecko w tym wieku przeżywa silne emocje, oznacza prawidłowy rozwój.

Okres nastoletni to czas szczególny: pojawiają się nowe potrzeby, rośnie presja rówieśnicza, a potrzeba zaistnienia w grupie staje się dominująca. Dzieci w tym wieku odkrywają swoją autonomię, a jednocześnie nadal potrzebują wsparcia i bliskości rodziców, stąd sprzeczne komunikaty: z jednej strony „nie chcę spędzać z Wami czasu”, z drugiej „brakuje jej Waszej obecności”. Stawanie się dorosłym to naprawdę bardzo trudny czas,stąd pod złością często kryje się lęk.

Dla Państwa to również trudny etap, dlatego warto pamiętać o zadbaniu o siebie. Zrozumiałe, że towarzyszy Państwu lęk i poczucie bezradności, w takich sytuacjach pomocna bywa rozmowa z przyjaciółmi lub grupa wsparcia dla rodziców. Dobrym punktem wyjścia może być też lektura książki „Emocjonalne potrzeby dziecka”. Lepsze rozumienie reakcji córki może zmniejszyć Państwa poczucie bezradności i pomóc w odzyskaniu poczucia sprawczości. 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem
Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem, ona ma jakiś problem i przez długi czas jest do niego niemiła, traktuje go tak, jakby jej przeszkadzał. Nieraz jej się coś nie podoba, nie wiadomo co, jest bardzo wybredna i ciężko trafić w jej gust - za dużo ludzi, za dużo tego, nie podobają jej się ładne miejsca, woli siedzieć w brzydkich miastach. Gdy kilka lat temu mieliśmy okazję mieszkać za granicą, w bardzo ładnym mieście, ludzie uprzejmi, spokojni, to ona stwierdziła, że jest tam okropnie i dostaje depresji, że nie rozumie francuskiego (przecież mogła się uczyć, miała dużo wolnego czasu) i że kraj jest paskudny. Mój tata mieszkał tam sam, mama stwierdziła, że będzie czasem jedynie przylatywać i za każdym razem była obrażona i gdy ja przyleciałam tam również, codziennie rano mówiła, że nigdzie nie jedzie, była obrażona i do kogo nie odzywała się. Gdy teraz patrzę na tę sytuację, żałuję bardzo, że nie wyprowadziłam się tam, ponieważ było to o wiele lepsze miejsce niż Polska. Nie zrobiłam tego ,bo wychowując się z tak niestabilną matką, sama nie wiedziałam, czego chcę i byłam smutna podróżując gdziekolwiek. Na szczęście teraz odzyskałam siebie i wiem, gdzie chcę być, na pewno nie tu. Jednakże ciężko mi jest jakkolwiek planować pobyt gdzieś z rodzicami, bo skąd mam wiedzieć co mojej mamie znowu uderzy do głowy? Ona często ma humory, mój tata pomimo przepracowania, zmęczenia nią i innymi sprawami nigdy się nie skarży. Boję się, że ona go zamęczy. Wolała siedzieć w szarej małej miejscowości w Polsce, w której i tak siedzi w domu i robi tylko zakupy, nie rozwija się w żaden sposób, nie pracuje, ma jedynie całkiem blisko do rodziców. Oczywiście jej matka, czyli moja babcia też podporządkowuje sobie męża, drze się na niego i strasznie go obraża, jest jeszcze gorsza niż moja mama. Mój tata jest ambitny i ma dobrą pracę a moja mama zupełnie na odwrót i widzę w niej często zazdrość wobec niego, mimo że nikt jej nie zabraniał pracować. Czasami jak jesteśmy razem w domu ,to mama daje mu do zrozumienia, żeby najlepiej sobie poszedł, wtedy on się wycofuje i idzie do innego pokoju. Ciężko jest mi z tym, pomimo że nie jest to zachowanie skierowane do mnie, to przecież jest to mój tata, a gdy ona tak się zachowuje, to ja czuję napięcie i niepokój, wpływa to na mnie negatywnie. Nie mogę zaakceptować takiej sytuacji, wiele w przeszłości mnie ominęło przez jej zachowanie, bo miałam problemy ze sobą, swoimi emocjami i przez to nie interesowałam się pozytywnymi rzeczami, a ciągnęło mnie do złych i toksycznych. Potrzebuję mieć wsparcie w rodzinie, bo wiele osób w życiu i tak jest przeciwko nam, a gdy jeszcze w rodzinie źle się dzieje, to czuję się podwójnie źle. Mój ojciec z kolei nie powinien być tak bierny i podporządkowany. Rozmawiałam z nimi na ten temat, on twierdzi, że nic nie poradzi, a ona, że ma do niego żal, że gdy byli młodzi, to rodzice mojego taty za bardzo wtrącali się do ich życia, a także jego siostra i szwagierka były wobec niej niedobre. Jest to przykre, ale nie może to wyglądać tak, jak wygląda. W sumie to nawet nie wiem, czy ten argument to jedyna sprawa, raczej chodzi też o inne jej braki. W dodatku ona nie pracuje od wielu lat i skupia się na domu, nie ma ochoty za bardzo wychodzić poza prostymi czynnościami jak zakupy. Mi to kompletnie nie odpowiada i widzę, że ja jestem kompletnie inna od moich rodziców. Czuję, że mając z nimi kontakt czuję się słabsza. Ostatnio spędziłam u nich kilka dni i wróciłam zdołowana, bo moja mama znowu była dla niego niemiła. Nie wiem, co mam zrobić i czy da się cokolwiek z tym zrobić. Wiele razy im mówiłam, że to nie jest normalny stan rzeczy, jestem już zmęczona.
1 odpowiedź
Jak radzić sobie z nadopiekuńczymi rodzicami i trudną sytuacją rodzinną?

Witam, od dłuższego czasu mam problem, z którym sobie nie radzę i chciałabym prosić o poradę. 

Chodzi o moich nadopiekuńczych rodziców - bardziej mamę. 

Od zawsze chce kontrolować wszystko, co robię i chce dyrygować moim życiem. Odkąd zaczęłam podstawówkę, byłam zmuszona do bycia najlepszą uczennicą w klasie i nie tylko. Jak tylko wracałam do domu, to kazała mi się uczyć, przez co nie miałam czasu ani dla siebie, ani dla znajomych, czy też hobby. 

Jeżeli nie rozumiałam jakiegoś materiału, to kazała mi siedzieć w nocy i wkuwać, dopóki go nie umiem. Często mnie pytała i wyzywała, jak ocena była mniejsza od 4 (co bardzo rzadko się zdarzało). Pamiętam, że jak dostałam 3 ze sprawdzianu, to popłakałam się przy klasie i nauczycielce, bo wiedziałam, że dostanę opieprz za to. Byłam wyzywana za swoje oceny, co przyczyniło się też do moich problemów z jedzeniem i stresem, które trwają do dziś. Dodam jeszcze, że od urodzenia do około 18 urodzin mój ojciec był alkoholikiem i robił awantury cały czas, więc nauka w takiej atmosferze była trudna, patrząc jeszcze na nagonki ze strony mojej mamy. Mój ojciec próbował kupić moją miłość głupimi prezentami, których nie chciałam. Nie rozumiał, że jedyne co chciałam to, to, żeby nie pił. Jak byłam już starsza, to się buntowałam i przez to mnie wyzywał np. od "krowy jebanej" itp. Mój brat miał dosyć zachowania moich rodziców i w wieku 16 lub 17 lat się wyprowadził to moich dziadków. Ja niestety nie miałam i nie mam takiej opcji. Moje nastoletnie lata też nie były kolorowe. Ojciec dalej pił, a mój kontakt z bratem był do dupy od zawsze, bo mój ojciec ograniczał nam kontakt i nie pozwalał, np. mojemu bratu się ze mną bawić jak byłam młodsza. I przez co do dzisiaj nasza relacja jest, jaka jest. Od 13. roku życia mam myśli samobójcze i jestem po 3 próbach, podczas których się rozmyśliłam, chociaż nie wiem czemu. Od 1 podstawówki do 1 liceum co roku miałam świadectwa z paskiem i wyróżnienia, ale komuś to nie wystarczyło. Jeżeli miałam okres lub ogólnie źle się czułam i chciałam się zwolnić ze szkoły, to moja mama robiła mi o to awanturę. Mój okres od zawsze wygląda tak, że bardzo, bardzo boli i często mdleje albo wymiotuje. Według mojej mamy zawsze zmyślałam moje symptomy i samopoczucie. Jak tylko się zwolniłam, to krzyczała na mnie i nazywała różnymi wyzwiskami. Muszę dodać też, że odkąd chodzę sama do szkoły (podstawówka, liceum i teraz studia), muszę dawać mamie znać, że jestem na miejscu (inaczej wypisuje, wydzwania i robi awantury). Moje przyjaciółki zawsze się dziwiły, że nawet po 18 muszę do niej pisać, ale nic nie mogłam na to poradzić. 

Było mi ogólnie wstyd przez to. Odkąd ukończyłam 18 lat, to szukam pracy u siebie w mieście, jednak nieskutecznie. 

Jestem studentką zaoczną, ale i tak nikt nie chce mnie przyjąć, bo w większości chcą kogoś z doświadczeniem. Moja mama tego nie rozumie i mówi, że jestem leniwa, ma dosyć mojego zachowania i cały czas wygania do pracy. Cały czas składam CV, ale na razie nie mam od nikogo odpowiedzi. Od prawie 2 lat jestem w związku. Z chłopakiem mieliśmy i mamy podobną sytuację rodzinną (ojcowie alkoholicy, rodzina jest skłócona itp.), jednak moja mama przez to, że mój ojciec ma niebieską kartę, czuje się jakaś lepsza i nie chce mnie do chłopaka puszczać (chociaż mój ojciec był pijany, jak mój chłopak do mnie przyjechał). 

Nasz związek się przez to pogorszył. On był u mnie praktycznie cały czas (nawet podczas szkoły), był na moich 18 urodzinach (a ja na niego nie, bo moja mama mi chamsko znalazła robotę na ten dzień i kazała mówić, że jestem zajęta) i w zeszłym roku też mnie nie chciała puścić. Twierdzi, że skoro mieszkam u nich, to mam się słuchać i nie mam nic do gadania. Mój ojciec jest niby po mojej stronie, a tak naprawdę jest manipulowany przez moją matkę. Podsumowując, mój chłopak przyjechał do mnie ponad 30 razy, a ja do niego z 5 razy. Raz byłam z nim i jego rodziną nad morzem, potem musiałam kłamać, że jadę do niego na próby do poloneza (ale tańczyliśmy go tylko na mojej studniówce), bo inaczej bez powodu by mnie matka nie puściła. I tak podczas jednego pobytu zrobiła mi awanturę. Mój brat miał po mnie przyjechać, ale pasowało mu tylko wieczorem (bo spędzał czas ze swoją dziewczyną), a moja mama krzyczała na mnie, że mam do niego pisać i dzwonić i kazać mu przyjechać po południu. 

Uparł się i przyjechał wieczorem, a ja ze stresu przez całą drogę płakałam, to też mój brat się wkurzył i opieprzył mamę za jej zachowanie. Jak wróciłam, to oboje rodziców się zachowywało, jakby nic się nie stało. Ostatnio zaczęłam się buntować i udało mi się pojechać do niego 2 razy z rzędu i teraz na sylwestra (mieszkamy od siebie ok. 40 minut i albo on, albo jego rodzice po mnie przyjeżdżają i zawsze jestem u nich mile widziana). 

A teraz opowiem ostatnią sytuację, czyli sylwester u chłopaka. Moja mama była jak zawsze przeciwna i się fochała i robiła mi awantury, ale i tak postawiłam na swoim. I problem w tym, że miałam tam jechać tylko na 4 dni, ale postanowiłam zostać na 2 tygodnie. I muszę powiedzieć, że czułam się tam naprawdę dobrze i bezpiecznie. Miałam z kim porozmawiać i się pobawić (z młodszą siostrą chłopaka). U mnie każdy siedzi u siebie i zajmuje się sobą (ojciec gra, mama wychodzi albo siedzi w telefonie, a ja gram lub gadam z chłopakiem). 2 dni przed moim powrotem zadzwoniłam do ojca, aby mu powiedzieć, kiedy wracam i o której (bo moja mama była już obrażona i nie chciała ze mną gadać). 

On spokojnie powiedział, że okej i tyle. Następnego dnia, kiedy mój chłopak był akurat w pracy i tego nie słyszał, to znowu zadzwonił ojciec i tym razem z krzykiem mówił, że jak nie wrócę w termin, to po mnie na chama przyjedzie. Dodał też, że przeze mnie moja mama płacze i nie je. Sam potem powiedział, że matka się okropnie zachowuje i wzięła go wtedy na litość. 

Jak tylko wróciłam, to była i jest obrażona, a ojcu skarży się, że to ja jestem. Ostatnio nazwała mnie rozkapryszonym gówniarzem, który nie dostaje tego, czego chce. Do teraz jestem na nią zła, bo nie dość, że mnie tak traktuje, płacze, bo nie idzie coś po jej myśli, to jeszcze za każdym razem każe mi rządzić się rodzicami chłopaka (żebym wróciła o tej godzinie, o której mama chce, a nie tak jak pasuje jego rodzicom, żeby mnie odwieźć). 

Jestem załamana i zaczęłam szukać pracy nawet niedaleko mojego chłopaka, aby w razie czego się na chwilę do nich wprowadzić i zarobić na siebie, a potem być na swoim. 

Nie wyrabiam w tym domu. Dodam, że miałam z rodzicami dużo rozmów, ale przez moją mamę zawsze były to bardziej kłótnie, z których i tak się nic nie nauczyła. Zdaniem mojego ojca jestem już dorosła i mogę robić to, co chce i uważam, a on będzie mnie wspierał, dopóki może. Tak więc moje pytanie. 

Czy mam zacząć myśleć poważnie nad tą pracą przy miejscowości chłopaka i się tam przeprowadzić?

1 odpowiedź
Związek na odległość – brak entuzjazmu partnerki i poczucie niezrozumienia
Witam. Zwiazek na odleglosc. Rozne jezyki wsparcia i milosci… Po roku czasu oznajmilem swojej partnerce, ze jak sie uda to byc moze wreszcie zjade za 3 tygodnie i zostane na dluzej - zobacze jak wszystko sie uklada i wyglada zeby moc zdecydowac o powrocie do kraju. Bylem zadowolony sam z tej decyzji ktora zalezala od mozliwosci pracy zdalnej, co jednak niestety sie nie udalo. Problemem przynajmniej dla mnie jest to, ze spodziewalem sie jakiegos entuzjazmu, jakiejs pozytywnej reakcji. Jakichs slow albo chociaz jednego “wreszcie”. Dostalem w odpowiedzi jednak bardziej odpowiedz ksiegowej “wiesz musisz to sobie dobrze przemyslec, czy znajdziesz prace, czy bedzie Ci sie to tutaj oplacac, zeby potem nie bylo, ze to moja wina, bo tam wrocic juz nie bedziesz mogl. Sprawilo to u mnie bardzo duze rozczarowanie i zawod. Dzisiaj ona tlumaczy to tym, ze “to byly tylko slowa, gadanie z ktorego nic nie wyniknelo a ona chce konkretow a przypuszczen, dlatego nie nastawia sie zeby sie nie rozczarowac”. Ale nawet jednego “byloby super”…. Dzisiaj planowalismy lot na krotki urlop w zwiazku z feriami jej dziecka. Jednak bilety bardzo drogie i rozwazam moze zmiane planow… rozmawialismy chwile o tym, ona mowi “to jednak moze nie przylecimy bo ta cena jest kosmiczna ja jednak na pewno wezme urlop, zeby spedzic go tutaj z dzieckiem” na co w kolejnej wiadomosci napisala “a Ty przyjezdzasz w lutym”. Odebralem to dosyc byc moze negatywnie bez potrzeby… ale poczulem sie jak ktos na doczepke - najwazniejsze zorganizowac czas dziecku a Ty tez moze bedziesz? Nie poczulem “wreszcie wezme urlop, musisz byc zebysmy go wykorzystali - skoro nie przylecimy to Ty do nas?”… Nie wiem co mam myslec ani o swoim zachowaniu/wrazliwosci ani o jej…
8 odpowiedzi
Dziecko partnera, a nasze wspólne i trudności ze znalezieniem miejsca.
Mamy 3-pokojowe mieszkanie. Dziecko z poprzedniego związku partnera jest tylko 4 noce w ciągu miesiąca u nas. W pokoju, który wcześniej był jego, urządzamy pokój dla naszego dziecka. Po włożeniu komody i łóżeczka jest tylko 100cm wolnej przestrzeni. Jego dziecko ma w tym pokoju duże łóżko jednoosobowe i biurko. Jak jest u nas i tak większość czasu spędza w salonie i również śpi tam często na kanapie. Zaproponowałam, aby łóżko tego dziecka złożyć, bo zajmuje zbyt dużo miejsca. A jego dziecko może przecież spać na kanapie. W pokoju będzie miało również miejsce na odrabianie lekcji i miejsce na swoje rzeczy. Nie ma miejsca nawet, żeby rozłożyć się z matą i pobawić z maluszkiem. Nawet w sypialni i salonie, bo nie ma miejsca ! Mój partner zaproponował, że będziemy w takim razie bawić się w kuchni 😳 jak to rozwiązać ?
1 odpowiedź
Czy można łączyć terapię psychologiczną i pedagogiczną dla 14-latka?
Dzień dobry, czy można łączyć terapię psychologiczną i terapię pedagogiczną (u dwóch różncych specjalistów) dla 14-latka ? Z góry dziękuję za wszystkie komenatrze i pozdrawiam serdecznie :)
5 odpowiedzi
Problemy z akceptacją partnera przez mamę i poczucie niesprawiedliwego traktowania
Dzień dobry mam na imię Agata mam 32 lata. Choruje na guzkowe zapalenie naczyń od urodzenia. Mieszkam narazie z rodzicami. I jest taki problem moja mama nie akceptuje mojego faceta. Poza tym traktuje mnie jak służąca. Jestem tylko od zapierdzielania w domu i zadowalania jej. Mam również młodszą siostrę o 3 lata. Ma dobrą pracę i męża. I moja mama traktuje ją jak boginię. Próbują ingerować w mogę życie. Najlepiej one by wybrały mi faceta. Jestem już tym wszystkim zmęczona. I czuje się gorsza od siostry. Że je rozczarowuje. Wiem że nie powinnam ich zadowalać bo to moje życie. Ale mamy zachowanie w stosunku do mnie boli mnie. Traktuje mnie jak małe dziecko które trzeba prowadzić za rączkę.
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: nastolatka robi selfie telefonem i pokazuje znak victorii, obok uśmiechnięty chłopiec z piłką

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.