Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z nieposłuszeństwem 11-letniej córki i problemami w komunikacji?

Dzień dobry.

Mamy 11-letnią córkę. Od pewnego czasu w ogóle nas nie słucha, spóźnia się, pyskuje, obraża, pokazuje język, krzyczy, a w ataku złości uderza, w co popadnie. Jako rodzice jesteśmy już wykończeni. Mamy ustalone zasady, ale córka wcale się do nich nie stosuje. Internet i telefon zostały jej zabrane.

Możemy prosić o radę, jak rozmawiać z nastolatką? Dodam, że czasami jestem niekonsekwentna, ponieważ bardzo kocham córkę i zdarzają się momenty, kiedy wszystko jest w porządku. Ona jednak wygaduje bzdury, że nie mamy dla niej czasu. Pracujemy, a każdą wolną chwilę staramy się jej poświęcać. Dużo czasu spędza na dworze z koleżankami. Kiedy mówię jej, że tęsknimy za wspólnymi chwilami, reaguje tylko głupim uśmiechem.

Nie chce się pakować do szkoły, brakuje mi już słów. Jestem psychicznie wykończona.

User Forum

Malutka

7 miesięcy temu
Aleksandra Żochowska

Aleksandra Żochowska

Dzień dobry,

 

bardzo doceniam, że szuka Pani wsparcia. Rozumiem, że przy takich zachowaniach dziecka rodzic może czuć się bezsilny, zmęczony, zrezygnowany. Państwa córka powoli wchodzi w okres dojrzewania i warto pamiętać, że ten czas często wiąże się z buntem, testowaniem granic i silnymi emocjami - to nie znaczy, że robicie Państwo coś źle jako rodzice. W Pani wiadomości zatrzymał mnie fragment o tym, że córka komunikuje w pewien sposób, że brakuje jej wspólnego czasu. Myślę, że można spróbować wziąć to jako sygnał - czasem nastolatki potrzebują innego rodzaju uwagi, niż nam się wydaje. Można dopytać się córki, co dokładnie ma przez to na myśli, czego jej brakuje, czego by potrzebowała, a następnie zastanowić się wspólnie, jak można o te potrzeby wspólnie zadbać. Czasami jest tak, że duże zmiany w zachowaniu dziecka wobec rodziców mogą być oznaką, że w jakiś innych obszarach jego życia dzieje się coś niepokojącego - można delikatnie (na pewno nie w czasie kłótni) zapytać o to, jak się jej układa w szkole, z rówieśnikami, z przyjaciółmi itd. Czy ma jakieś problemy, z którymi jest jej ciężko albo czy jest coś, o czym boi się powiedzieć, a jednak jest to dla niej źródłem nieprzyjemnych emocji? Warto być delikatnym, wspierającym, podkreślić, że jesteśmy dla niej, a także zadbać o to, aby córka czuła się bezpiecznie w rozmowie, nieoceniana i aby mogła wyrazić wszystko, co leży jej na sercu. I może na koniec jeszcze trzecia rzecz - proszę pamiętać o chwaleniu córki za jej mocne strony i pozytywne zachowania. Jest to bardzo podbudowujące dla dziecka. Czasami proste zdania typu "super sobie poradziłaś, jestem z Ciebie dumna/y" są dla dziecka na wagę złota.

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

Szanowna Pani, rozumiem, że to, przez co obecnie przechodzicie, jako rodzice jest dla Państwa niezwykle trudne. Okres pokwitania jest szczególnym czasem w rozwoju. Wiąże się z wieloma napięciami i kryzysami w życiu rodzinnym. Zmienia się także nieco hierarchia w życiu rodzinnym - niekiedy już w tym okresie rodzice schodzą na dalszy plan w sferze relacji. Co jest bolesne i niezrozumiałe - jeszcze tak niedawno byli przecież całym światem i niezbędnym warunkiem do dobrego samopoczucia i bezpieczeństwa. 

Wspomina Pani o zachowaniach córki, które wskazują, że przeżywa ona obecnie dużo złości. Z pewnością ma ona swoje źródło w jakichś doświadczeniach córki. To bardzo ważne, by podjąć próbę dowiedzenia się, co obecnie może przeżywać w takich sferach jak - dojrzewanie płciowe (zmieniające się ciało, jego kształt, a nawet zapach, być może pojawiająca się menstruacja, zmiany dermatologiczne), a w związku z tym także samoocena, relacje z przyjaciółmi oraz w klasie (czy nie dochodzi do niepokojących konfliktów, nękania, wykluczenia, poczucia osamotnienia), relacje z nauczycielami i nauką oraz w zakresie trybu życia (snu, odpoczynku, apetytu). Wymienione powyżej sfery to zaledwie element całości wyzwań, z jakimi obecnie mierzy się córka. Choć nam dorosłym wydają się one naturalne i oczywiste - dla dziecka stanowią niepokojącą nowość, nawet, wtedy gdy owego niepokoju nie werbalizuje wprost. 

Zachęcam do potraktowania alarmujących zachowań córki jako tzw. czerwonej flagi oraz wglądu w jej sytuację poza domem, a także tą związaną bezpośrednio z dojrzewaniem. Dobrym pomysłem może być rozmowa z wychowawcą oraz nauczycielami - jak widzą córkę w czasie lekcji, a także w relacjach z innymi uczniami, znajomymi, czy zauważają jakieś zmiany w zachowaniu, podejściu, słownictwie, ubiorze. Jeśli córka spędza czas w domach znajomych, być może warto porozmawiać także z rodzicami rówieśników, czy zauważają podobne zmiany i zachowania u swoich dzieci lub spostrzegli jakieś zmiany w relacjach Państwa dzieci. 

Wspomniała Pani o zasadach - córka obecnie wchodzi w okres nastoletni, co naturalnie wiąże z podważaniem dotychczasowego porządku oraz panujących zasad. Jest to niezwykle frustrujące dla rodziców - co oczywiście nie jest zaskakujące. Wspominam o tym także dlatego, by uspokoić Panią co do niektórych zachowań córki - ich pojawienie się jest nieodłącznym elementem tego etapu rozwojowego. Natomiast nadal niepokojące pozostają agresywne zachowania w postaci np. uderzenia w co popadnie. Drażliwość, jest niekiedy jednym z pierwszych nieoczywistych sygnałów w diagnostyce m.in. depresji.

Myślę, że przyjrzenia się wymaga  także kwestia komunikatu, że nie mają Państwo czasu dla córki - tymczasem wspomina Pani o poświęcaniu jej wolnych momentów poza pracą. Jak rozumiem, nawet gdy one występują, córka nie zawsze jest zainteresowana ich wykorzystaniem (pisze Pani o reakcji w postaci prowokacyjnego uśmiechu). Ta rozbieżność jest zastanawiająca i mówi o jakiejś potrzebie, której być może córka sama nie ma sprecyzowanej. Rozmowa na zasadzie nazwania tego dysonansu i dopytaniu: “mówisz, że nie mamy dla ciebie czasu, co dokładnie masz na myśli?”, “po czym poznałabyś,  że mamy dla ciebie czas?”, “jak chciałabyś spędzać razem czas, jak sobie to wyobrażasz?” może być pierwszym korkiem do zrozumienia się. Z moich doświadczeń z pracy z rodzicami i nastolatkami wynika, że dzieci potrafią w takiej sytuacji nie udzielić żadnej konkretnej odpowiedzi, zirytować się, powiedzieć “nie wiem” i dążyć do zakończenia rozmowy. Pozostawienie im wówczas możliwości zastanowienia się, może być czymś w rodzaju uchylonych drzwi - zasiewają Państwo ziarno “Ok, teraz nie wiesz, tak może być. To dla mnie ważne, żeby wiedzieć, czego potrzebujesz. Daj mi znać, jak się namyślisz”. Ta strategia pozostawia także decyzje i autonomię po stronie nastolatka, a to bardzo ważne, aby adolescent czuł dostępność i sprawczość w wykorzystywaniu swojego zdania w podejmowaniu decyzji. 

Pisze Pani o poczuciu wykończenia. Wyobrażam sobie, że narastająca frustracja i bezradność nie znajdują ujścia w żadnych dotychczas przyjętych działaniach i rozwiązaniach, więc jedynie się piętrzą i utrudniają porozumienie. Proszę pamiętać, że istnieje możliwość umówienia się na konsultacje rodzicielskie z psychologiem, które pozwalają na otrzymanie zrozumienia, wypracowanie indywidualnych rozwiązań, w dostosowaniu do potrzeb rodziny i dziecka. 



Życzę Pani i Pani rodzinie wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie 

Joanna Łucka 

Psycholożka i Psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

7 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowna Pani,

 

Pani frustracja jest całkowicie zrozumiała. Jest Pani w trudnym momencie, a zachowanie córki choć bolesne, jest typowe dla dzieci wkraczających w okres dojrzewania. Córka "testując" granice próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie. Może też próbować na nowo zdefiniować waszą relację. To, że Pani sama bywa niekonsekwentna, jest naturalne. Miłość do dziecka często każe nam łagodzić, a nawet łamać własne zasady. Jednakże z perspektywy psychologii, konsekwencja to klucz do poczucia bezpieczeństwa u dziecka. Zamiast karania zachęcam do porozmawiania z córką właśnie o konsekwencjach. Niech córka doświadczy naturalnych następstw swoich działań, na przykład, jeśli nie spakuje się na czas do szkoły, to sama będzie musiała zmierzyć się z tym, co ją spotka.

Ważne jest, aby spędzać z nią czas bez osądzania. Nawet jeśli to tylko chwila, kiedy nie rozmawiacie o szkole czy zasadach, ale po prostu jesteście razem. Pokazanie, że zależy wam na jej obecności, a nie tylko na jej zachowaniu, może stopniowo zburzyć mur, który zdaje się, że właśnie buduje.

Zachęcam do szczerej rozmowy, gdzie powie jej Pani, co czuje – że jest pani zmęczona i że tęskni Pani za wspólnymi, spokojnymi chwilami. To pomoże jej zrozumieć, że jej zachowanie ma wpływ na wasze uczucia. Być może warto pomyśleć o wsparciu psychologa, aby zyskać nowe narzędzia do radzenia sobie z tym trudnym etapem w rozwoju dziecka.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

7 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry, 

dorastanie dzieci bywa trudne dla rodziców. Zwłaszcza, że dzieci właśnie na nich testują granice. Robią tak, ponieważ czują, że to bezpieczna przestrzeń.

Zamiast kar zachęcam do rozmowy i tłumaczenia konsekwencji, zapraszania do wyrażania uczuć i potrzeb.

Ważne, żeby córka zawsze wiedziała, że dom to bezpieczna przystań, do której może wrócić nawet gdy popełni błąd.

 

Serdeczności

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

7 miesięcy temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Bardzo rozumiem Pani zmęczenie. Okres dojrzewania potrafi być dla rodziców ogromnym wyzwaniem. To, co Pani opisuje, brzmi jak typowe zachowania nastolatków wchodzących w okres silnego buntu i testowania granic. Córka sprawdza, na ile może sobie pozwolić, jednocześnie sama zmagając się z burzą emocji, których jeszcze nie potrafi dobrze kontrolować. 

To nie znaczy, że córka nie potrzebuje Waszej bliskości. Spróbujcie połączyć konsekwencję z ciepłem: jasne zasady + spokojne rozmowy o uczuciach („widzę, że jesteś zła…”, zamiast od razu oceniać zachowanie). Dobrze też zaplanować regularny, choćby krótki czas tylko dla niej, bez telefonów i pośpiechu. Jeśli napięcie w domu nadal będzie bardzo duże, warto rozważyć wsparcie psychologa rodzinnego.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

7 miesięcy temu
Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Rozumiem, że jesteście bardzo zmęczeni, czas wchodzenia w okres nastoletni bywa trudny zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Wiele zachowań, które opisujesz: pyskowanie, bunt, sprawdzanie granic, to część rozwoju: córka testuje swoją niezależność i w ten sposób pokazuje emocje, z którymi sama nie umie sobie jeszcze poradzić.

Co może być pomocne:

Konsekwencja:nawet jeśli to trudne, warto trzymać się ustalonych zasad, bo wtedy córka widzi jasne granice.

Rozmowa w spokojnym momencie: nie wtedy, gdy jest awantura, tylko kiedy emocje opadną. Warto wtedy też nazwać to, co widzicie („widzę, że się złościsz…”) i powiedzieć, co czujecie.

Docenianie dobrych zachowań: nastolatki często słyszą głównie krytykę, a zauważenie drobiazgów na plus może działać wzmacniająco.

Czas razem-nawet krótki, ale regularny- nie zawsze chodzi o ilość, a o jakość.

Jeśli poczucie wyczerpania będzie narastać, warto rozważyć konsultację rodzinną u psychologa, czasem wspólna rozmowa w obecności specjalisty pomaga znaleźć inne sposoby reagowania.

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

7 miesięcy temu
Magdalena Nowakowska

Magdalena Nowakowska

Dzień dobry,

 

Córka  emocjonalnie i hormonalnie wchodzi powoli w okres dojrzewania. To czas ogromnych zmian na różnych obszarach: biologicznych, psychicznych oraz społecznych. Dzieci w tym wieku testują granice rodziców, próbują zaznaczyć niezależność, a jednocześnie mają trudność ze zrozumieniem swoich emocji co może skutkować wybuchami złości, krzykiem, buntem i skrajnymi reakcjami.

Zachowania opisywane przez Państwa (krzyk, impulsywność) mogą być sposobem na regulację napięcia emocjonalneg, które są trudne do zaakceptowania, niekoniecznie wynikają ze złej woli.

Dziecko może odczuwać wewnętrzne rozterki i chaos, którego nie potrafi w inny sposób wyrazić niż przez opór czy agresję.

Ważna jest zmiana postawy i przekonania: chcę wygrać z córką -> zależy mi na odbudowaniu relacji.

Dbajcie o codzienność, nawet 15 minut dziennie sam na sam (bez telefonu, bez oceniania, po prostu „bycie obok”). Dzieci, które są zauważone, czują się zaopiekowane i wysłuchane w momentach niekonflktowych, mniej walczą o uwagę przez „złe zachowania”.

 

Pozdrawiam serdecznie

psycholog Magdalena Nowakowska

7 miesięcy temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,

to, co Państwo opisują, wskazuje na silne napięcia w relacji z córką i duże wyczerpanie emocjonalne z Państwa strony, to całkowicie zrozumiałe. Córka ma 11 lat, a to trudny okres rozwojowy tzw. preadolescencja. Zachowania buntownicze, wybuchy złości czy testowanie granic są częste. Często stoją za nimi silne emocje, których dziecko nie umie jeszcze nazwać ani wyrazić inaczej niż przez zachowanie. 

Choć ustalanie zasad i konsekwencji jest ważne, równie istotna jest próba zrozumienia, co stoi za jej zachowaniem. Kiedy mówi, że „nie macie dla niej czasu”, być może chodzi nie o ilość czasu, a o jakość kontaktu: czy czuje się wysłuchana, ważna, zauważona.

Co możecie Państwo spróbować:

Rozmawiać poza konfliktem, spokojnie, z ciekawością, np.:
„Widzę, że często się kłócimy. Chciałabym Cię zrozumieć. Co się dzieje?”

Wprowadzić drobne rytuały, np. wieczorne rozmowy, wspólny spacer raz w tygodniu, chwila bez telefonu tylko dla niej.

Zastanowić się nad konsultacją z psychologiem dziecięcym, jeśli zachowania są bardzo nasilone i trudne do opanowania, warto skorzystać ze wsparcia specjalisty.

Dla Pani:

Proszę pamiętać, że Pani stan psychiczny też się liczy. Warto pomyśleć o rozmowie z psychologiem, by odzyskać siłę i perspektywę, nie musi Pani dźwigać tego sama.

Z wyrazami szacunku,
Weronika Berdel (Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli)

7 miesięcy temu
Helena Rychel

Helena Rychel

To, co Państwo opisują, brzmi bardzo obciążająco - bycie rodzicem nastolatki to naprawdę trudne zadanie. Córka wchodzi w okres dorastania, a więc naturalnego buntu i testowania granic. To w gruncie rzeczy dobra wiadomość, fakt, że dziecko w tym wieku przeżywa silne emocje, oznacza prawidłowy rozwój.

Okres nastoletni to czas szczególny: pojawiają się nowe potrzeby, rośnie presja rówieśnicza, a potrzeba zaistnienia w grupie staje się dominująca. Dzieci w tym wieku odkrywają swoją autonomię, a jednocześnie nadal potrzebują wsparcia i bliskości rodziców, stąd sprzeczne komunikaty: z jednej strony „nie chcę spędzać z Wami czasu”, z drugiej „brakuje jej Waszej obecności”. Stawanie się dorosłym to naprawdę bardzo trudny czas,stąd pod złością często kryje się lęk.

Dla Państwa to również trudny etap, dlatego warto pamiętać o zadbaniu o siebie. Zrozumiałe, że towarzyszy Państwu lęk i poczucie bezradności, w takich sytuacjach pomocna bywa rozmowa z przyjaciółmi lub grupa wsparcia dla rodziców. Dobrym punktem wyjścia może być też lektura książki „Emocjonalne potrzeby dziecka”. Lepsze rozumienie reakcji córki może zmniejszyć Państwa poczucie bezradności i pomóc w odzyskaniu poczucia sprawczości. 

7 miesięcy temu

Zobacz podobne

Niepokój w związku na odległość: czy brakuje mi bliskości i zrozumienia?
Witam, zastanawia mnie moj niepokoj, ktory obiektywnie nie ma podstaw i sam nie raz powtarzalem w zyciu, ze w zwiazku nalezy miec przestrzen i nie wolno sie ograniczac natomiast w przypadku kiedy moja dziewczyna wychodzi ze znajomymi na miasto nie czuje sie dobrze… Czy moze wynikac to z tego, ze mamy slaby kontakt i mi go wiecznie brakuje (zwiazek na odleglosc, ona 2 dzieci). Dla mnie szokiem jest ze zdarzaja sie dni kiedy nie potrafi znalezc nawet 5 min na krotki telefon przed snem -“jak chcesz to sam mozesz zadzwonic”. Jest dzien ze zadzwoni, na drugi np. jest cisza, ja czekam na sygnal az da mi znac ze juz wszystko wokol dzieci zrobila - dostaje tylko wiadomosc “dobranoc”. Bliskosc i czulosc na zero. Byla syt. kiedy chodzila do psychologa mowila, ze wszystko ja meczy, brak sily na cokolwiek, zero checi, problemy finansowe - ograniczyla nawet pewne zajecia z dziecmi, zeby wrocic do siebie. Nagle telefon od kolezanki ktorej dawno nienwidziala 8 godzin ze znajomymi 2 w nocy powrot mimo, ze z samego rana obowiazki. Wczoraj az mnie zaszkowalo jak zadzwonila na te 5 minut powiedziec dobranoc - dzisiaj wyszla znowu. Mam tutaj na mysli, ze zycie ja przytlacza tak, ze nie ma na nic czasu ale jakby zaproszenie kolezanek potrafi zawrocic calym planem dnia, zmeczeniem - czas i energia nagle sie znajduja… Byc moze drazni mnie cos innego… te dwie kolezanki ciagle narzekaj na to jakie zycie z dziecmi jest ciezkie… i ja mimo, ze ich nie posiadam jestem swiecie przekonany, ze problem tkwi w czyms innym a nie dzieciach - na pewno natura nas tak nie stworzyla zeby spelniajac potrzebe potomstwa tracic chec do zycia… byla syt. “Powiedzialam do syna w nerwach juz “wypier na gore” - ja uwazam to za mocno karygodne… natomiast jej kolezanka powiedziala, ze “ona tez tak juz ma bo nie wytrzymuje wiec to normalne” i oczywiscie - moje zdanie sie nie liczy bo “nie mam dzieci” ale jej kolezanka ma racje bo zachowuje sie tak samo i na pewno “nie mozna tego nazwac patologiczna reakcja”. Kiedy druga zazywa leki bo wykancza ja opieka nad dzieckiem mimo, ze ja dzieli i wlasciwie 50% czasu jest wylaczona z opieki - tez ma racje bo ona tez tak robi. Chodzi o to, ze te moim zdaniem bezpodstawne negatywy potem zamiast znalezc na nie rozwiazanie sa utrwalane “bo te 2 znajome tez tak maja”. Byc moze tez dostaje “zlote porady” dot. Naszeto zwiazku. Nie wiem ale czuje niepokoj - moze nie potrafie ufac, i cala nazwijmy to “wina” lezy po mojej stronie?
Problemy zaczęły się z moimi braćmi. Starszy brat lat 26 aktualnie ma stwierdzoną schizofrenie paranoidalną od 7 lat, do tego bierze narkotyki
Dzień dobry. Mam 27 lat, pochodzę z domu z problemami- ojciec alkoholik (awantury, podnoszenie ręki na Mamę, krzyki, bieda), rodzice rozwiedzeni od moich 12 urodzin (całe szczęście- jestem za to wdzięczna Mamie). Problemy zaczęły się z moimi braćmi. Starszy brat lat 26 aktualnie ma stwierdzoną schizofrenie paranoidalną od 7 lat, do tego bierze narkotyki- na odwyk nie chce iść. Dostaje rentę i potrafi jednego dnia wydać na narkotyki(przyznaje się po dokonanym fakcie), co 2-3 miesiące trafia do szpitala psychiatrycznego na 2-3 miesiące i wraca do domu, chwila przerwy tydzień/dwa i sytuacja od początku ta sama-idzie ćpać. Drugi brat lat 22 aktualnie-jest w toksycznym związku od 4 lat. Ma problem po alkoholu jest bardzo agresywny, nie panuje nad sobą, miał próby okaleczeń (podpalanie siebie podobno-wiem to od jego dziewczyny-nie jest dla mnie wiarygodnym źródłem), na moich oczach próba uduszenia się samemu sznurkiem, wpychanie sobie palcy do oczu(również wiem od jego dziewczyny). Sam wie, ze ma problem ze sobą- zapisał się 2/3 razy do specjalisty-na wizytę nie docierał. Dzisiaj 26 grudnia Mama wróciła do domu od Dziadków (Brat obiecał, ze sam dojedzie na święta-nie dojechał, skłamał że jedzie do dziewczyny- razem z nią i znajomymi urządzili sobie święta w naszym domu), Mama wróciła do domu-umywalka i płytki w łazience potłuczone, choinki z bombki potłuczone, kartka od brata, że przeprasza.. takich sytuacji było już kilka w domu. Mama płacze, nie ma siły, stara się jak może, żeby było w domu dobrze, żeby wszyscy mieli co jeść, dba o dom, bardzo dba, jest psychicznie zmęczona. Ja mieszkam od 1,5 roku za granicą, przerasta mnie to na odległość co dzieje się w domu. Sytuacja jest już dramatyczna, nie godzę się na takie traktowanie Mamy przez braci- nie ma od nich żadnej pomocy, nawet mają problem, żeby rozpalić w piecu, Mama jest traktowana przez nich bez szacunku. Zwracam się z prośbą o radę, jakąkolwiek, nie wiem już co robić, jak pomoc Mamie, i braciom. Obaj mają ze sobą problem, szkoda jest mi i ich i Mamy. Nie godzę się, żeby w domu dalej działy się takie sytuacje, Mama nie jest w stanie wyrzucić braci z domu… Bardzo dziękuje za odpowiedź :)
Rozpadł się mój związek z uwagi na przemoc psychiczną.
Rozpadł się mój związek z uwagi na przemoc psychiczną. Były partner ma kontakt z dziećmi i mamy wspólne mieszkanie. Kiedy nie dostaje ode mnie tego, co chce (wspólnych wycieczek, wspólnego czasu), znów jestem ta najgorszą i to wszystko przeze mnie. Chciałabym mieć normalną rodzinę, ale kiedy mnie wyzywa, zamykam się i nie potrafię się obronić. Czy jestem chora? I czy to moja wina, że nie potrafię się przełamać w stosunku do niego?
Jak radzić sobie z presją rodziców przed egzaminami i potrzebą niezależności?

Witam, chciałabym prosić o poradę. Mam 20 lat i nadal mieszkam z rodzicami, studiuję zaocznie w Poznaniu. W przyszłym tygodniu mam finałowe egzaminy, jednak sytuacja w domu nie pozwala mi na naukę. Moi rodzice cały czas się kłócą albo nie odzywają się do siebie. Zazwyczaj problemem są pieniądze albo ja. Od 2 lat jestem w związku, jednak przez jego większość to mój chłopak musiał przyjeżdżać do mnie do domu, a nie ja do niego, ponieważ moja mama miała z tym problem. Za każdym razem zabraniała mi do niego jeździć, a jeżeli próbowałam się jakkolwiek buntować, to kazała mi się pakować i się do niego wyprowadzić. Wcześniej tyle wystarczyło, żebym po prostu odpuszcza i płakała mojego chłopaka, żeby to on po raz kolejny do mnie przyjechał. Był taki moment, kiedy chciał ze mną zerwać, ponieważ miał dosyć tego, że cały czas nie mogę przyjechać do niego. Od początku tego roku zaczęłam się buntować i byłam u niego w Sylwestra, na 2 tygodnie stycznia, w lutym, w marcu i w maju. Jak wcześniej wspomniałam, W przyszłym tygodniu mam egzaminy i chciałam teraz do niego pojechać nie tylko spędzić z nim, ale też żeby się pouczyć i nieco zrelaksować. Mój chłopak mieszka na wsi, przebywanie tam bardzo mnie uspokaja patrząc na to, że sama mieszkam w mieście. Zawsze w domu Byłam narażona na stres przez to że mój ojciec był alkoholikiem przez 17 lat mojego życia, a moja mama szantażuje mnie emocjonalnie praktycznie każdej okazji i płakała z byle jakiego powodu, kiedy tylko nie chciałam jej słuchać. Ostatnio przy nerwowej sytuacji zaczęło boleć mnie serce, zacząłem źle się czuć oraz dostałam palpitacje serca, co może być spowodowane przez wieczny stres. Dzisiaj Powiedziałam moim rodzicom, że może pojadę do chłopaka, aby się u niego pouczyć, mój ojciec zaakceptował ten fakt, ponieważ twierdzi, że jestem dorosła i wiem, co robię i nie będzie mi nic zabraniał. Moja matka zrobiła mi awanturę. Nasze i tak za często tam jeżdżę, że siedzę tam za darmo, że się do niczego nie dokładam, że mnie tam nie chcą i zapytała się, czy nie jest mi wstyd, że dziewczyna cały czas siedzi u chłopaka. Powiedziała też, że wie, że nie będę się tam uczyć, chociaż jest to częściowy powód, dla którego chce tam jechać. Odpowiedziałam jej, że gdyby mnie tam nie chcieli to by nie proponowali mi, żebym do nich przyjeżdżała mówili, by mi wprost, że mnie nie chcą. A po drugie w zeszłym roku przed maturą zmuszona jechać z nią na wieś do mojego dziadka gdzie również był mój brat i jego dziewczyna oraz jej syn, kiedy tylko się chciałam pouczyć do matury, to wszędzie biegał, hałasował i trzaskał, przez co nauka nie była możliwa. Moja mama zapytała, kiedy jadę, jakiej odpowiedziałam, że nie wiem to stwierdziła, że mam się porządnie spakować, a najlepiej wyprowadzić. Potem zaczęła mówić, że najlepiej jakby ona się wyprowadziła to bylibyśmy z moim ojcem szczęśliwi i tak dalej. Przykro mi, że moja własna mama tak mnie stresuje przed egzaminami, ale nic z tym nie mogę zrobić. Nie wiem, co mam zrobić. I tak raczej pojadę do chłopaka, ale czy to będzie moment, w którym się naprawdę do niego wyprowadzę, bo moja mama mnie wyrzuci z domu nie wiem. Co mam zrobić?

Dzień dobry. Powiem prosto z mostu. Rozpadło mi się życie. Teściowa długi czas nękała nas psychicznie. Groziła, że odbierze nam dziecko i robiła wszystko, żeby się to udało. Mops, policja i tak w kółko. Nie mieliśmy sobie nic do zarzucenia, uważamy, że jesteśmy najlepszymi rodzicami, jakimi potrafimy być, małemu niczego nie brakuje od samego początku. Bardzo ingerowała w nasze życie rodzinne, krytykowała mnie, do tego stopnia, że zwątpiłam w swoje rodzicielskie umiejętności, nastawiała męża przeciwko mnie, twierdziła, że jestem nieudolna, że z niczym sobie nie radzę. Później zaczęła nastawiać mnie przeciwko niemu, proponowała mi zakup mieszkania, żebym tylko zniknęła z jej życia. Ograniczyliśmy jej kontakt z małym, ponieważ zaburzała jego dobowy rytm i rutynę, przychodząc chwilę przed usypianiem i twierdząc, że ona się musi nacieszyć wnukiem, a 15 minut nas nie zbawi. Na nic grzeczne prośby, żeby tak nie robiła, zaczęliśmy mówić dosadniej, aż w końcu zaczęły się wywiązywać awantury. I tak z miesiąca na miesiąc, patrole policji w domu wzywane zupełnie bez powodu (jej przewagą było to, że mąż był karany), kontrole mopsu, wizyty kuratora.. Powoli mieliśmy dosyć. W końcu wysłała nam wezwanie do eksmisji, później pozew do sądu. Planowaliśmy wyprowadzkę, mieli nam pomóc moi rodzice, jednak nie zdążyli. Ponieważ kolejny raz sprowokowała męża, niestety tym razem do tego stopnia, że ją uderzył. Ja pracuję, więc musiałam pójść na zwolnienie, mamy małe dziecko, on w tej chwili przebywa w areszcie w zakładzie karnym. Miałam nadzieję że go tam nie umieszczą i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Do tego jest cukrzykiem, wylądował w szpitalu ponieważ stres wywołał skok glikemii. Bardzo się martwię co będzie dalej, dziś wymiotowałam ze stresu, cały czas się trzęsę, mam bóle głowy, nie mogę spać ani jeść, od piątku przespałam łącznie może 6 godzin i zjadłam może 4 posiłki, a mamy poniedziałek. Nie mam siły rano wstać, nie mam ochoty nic zrobić, jedyne co mnie jeszcze motywuje to syn. Mąż popełnił błąd, wiem, że tego żałuje. Jest miłością mojego życia, bardzo za nim tęsknię i obawiam się, że przestaję sobie z tym radzić sama, ciągle płaczę albo jestem wściekła, nie potrafię czuć radości z niczego. Przepraszam za tak długą wiadomość, ale czułam potrzebę opowiedzenia tego komuś, kto potrafi spojrzeć z dystansu. Mam pytanie.. czy ja w tym stanie kwalifikuję się już na wizytę psychiatryczną? Czuję, że jestem na granicy załamania.
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.