
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w budowaniu trwałych przyjaźni?
Agnieszka Sokal
Dzień dobry.
Przede wszystkim chcę Panią zapewnić, że wszystko z Panią jest w porządku – nie ma Pani pecha ani żadnej „wady”. Przeżywa Pani po prostu naturalny, choć bardzo bolesny proces, który w psychologii nazywamy żałobą po stracie przyjaciółki.
Strata relacji z dzieciństwa zostawiła w Pani pustkę i lęk przed samotnością. To sprawia, że bardzo szybko angażuje się Pani w nowe znajomości i oddaje im całe serce. Niestety, kiedy inwestuje Pani energię w ludzi, którzy nie są gotowi na bliskość (jak koleżanka ze studiów), pojawia się bolesne poczucie odrzucenia. Prawda jest taka, że to, iż ludzie odwołują spotkania, najczęściej wynika z ich własnego zabiegania, a nie z niechęci do Pani.
Co warto zmienić w swoim podejściu?
Przede wszystkim proszę zdjąć z siebie presję, że musi Pani natychmiast znaleźć przyjaciółkę „na zawsze”. Prawdziwe relacje budują się powoli i wymagają wzajemności. Proszę dać sobie czas. Życzę Pani dużo wiary w siebie.
Pozdrawiam
Agnieszka Sokal
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, nie brzmi jak „coś z Tobą nie tak”. Brzmi jak ktoś, kto bardzo chce bliskości, naprawdę się stara i jednocześnie trafia na ludzi, którzy nie zawsze odwzajemniają to w podobnym stopniu. To jest bolesne, ale też… dość częste, szczególnie w czasie studiów, kiedy relacje są bardziej płynne i wiele osób „testuje” różne znajomości.
To, że nadal za nią tęsknisz, jest zupełnie naturalne. Straciłaś coś bardzo ważnego i długotrwałego. I masz rację, często tęskni się nie tylko za osobą, ale za tym, czym ta relacja była kiedyś. To nie znaczy, że nie ruszyłaś dalej. Po prostu ta relacja była dla Ciebie znacząca. To jest kluczowy fragment tego, co piszesz. Relacje nie powinny opierać się tylko na jednej osobie. Jeśli ktoś regularnie odwołuje spotkania, kontaktuje się głównie „po coś”, nie inicjuje nic od siebie, to nie jest kwestia Twojej wartości, tylko ich zaangażowania. I to są dwie różne rzeczy.
Masz dużą odwagę w tym, że zaczęłaś wychodzić z inicjatywą mimo lęku przed odrzuceniem, a to jest to naprawdę ważny krok. Ale warto też dodać drugi element: obserwowanie, kto odpowiada podobnym wysiłkiem.
To, że dziewczyna powiedziała „za dwa tygodnie”, nie musi oznaczać złej intencji. W praktyce często lepiej działa coś bardzo konkretnego, np. „To może od razu ustalmy konkretny dzień - środa czy piątek?”
To drobiazg, ale pomaga odróżnić osoby, które faktycznie chcą się spotkać, od tych, które mówią „tak” bardziej z uprzejmości. To wrażenie, że „wszyscy mają bliskich ludzi, tylko ja nie”, jest bardzo mylące. Wiele osób wokół Ciebie może mieć dokładnie podobne odczucia, tylko tego nie widać na zewnątrz.
Bliskie relacje powstają wolno, wymagają powtarzalności (regularnych spotkań, nie jednorazowych),i często kilku prób z różnymi osobami, zanim „kliknie”. To nie jest tak, że inni mają łatwiej, a Ty masz pecha, ale raczej jesteś w procesie, który trwa. Zawęż krąg osób. Zamiast wielu znajomości, wybierz 1–2 osoby i spróbuj je konsekwentnie pogłębiać. Dawaj inicjatywę, ale nie ciągnij wszystkiego sama: jeśli ktoś nie odwzajemnia przez dłuższy czas .
Stawiaj na regularność: np. „chodźmy co tydzień na kawę po zajęciach” zamiast jednorazowych planów.
Mów trochę więcej o sobie: bliskość rośnie, gdy ktoś widzi, co naprawdę u Ciebie. Masz przyjaciela (nawet jeśli na odległość), chłopaka, umiejętność nawiązywania kontaktów i gotowość do pracy nad relacjami. To nie jest punkt wyjścia osoby „skazanej na samotność”. To raczej ktoś, kto jest w połowie drogi i jeszcze nie trafił na właściwe osoby w odpowiednim czasie. To, że bardzo chcesz bliskiej przyjaźni, nie jest słabością ,tylko sygnałem, że jesteś zdolna do głębokich relacji. Teraz chodzi bardziej o to, z kim ją budujesz, niż „czy robisz coś źle”.
Jagoda Jek
Dobrze, że zdecydowałaś się to tutaj opisać i wyrzucić z siebie te myśli. W tym, co piszesz, bardzo mocno wybrzmiewa tęsknota za bliskością, stabilną relacją i poczuciem, że jesteś dla kogoś ważna.
Z Twojego opisu widać też, że realnie podejmujesz wysiłek, żeby budować i pogłębiać znajomości - wychodzisz z inicjatywą, proponujesz spotkania, próbujesz dawać relacjom szansę. To, że nie zawsze spotyka się to z taką odpowiedzią, jakiej potrzebujesz, może być po prostu bardzo frustrujące i bolesne.
Warto pamiętać, że relacje często rozwijają się w różnym tempie i nie zawsze od razu przeradzają się w bliską przyjaźń, nawet jeśli jest dobra rozmowa czy sympatia. To nie musi oznaczać, że „coś jest z Tobą nie tak” - raczej, że jesteś w procesie szukania swoich ludzi, co bywa długim i nie zawsze prostym doświadczeniem.
Dobrze też, że zauważasz swoje potrzeby i o nich mówisz, to jest ważny krok w stronę budowania bardziej satysfakcjonujących relacji. Jeśli masz potrzebę się wygadać, to jest w tym coś bardzo ludzkiego i zrozumiałego. Czasem samo nazwanie tego, co się dzieje, przynosi chwilę ulgi i porządkuje emocje.
Magdalena Ratajczyk
Dzień dobry,
Opisuje Pani trudność w budowaniu bliskich relacji z innymi oraz nierównowagę w dawaniu i braniu. Na początek zachęcam do zastanowienia czy pozwala Pani sobie na wyrażanie własnych potrzeb i emocji w relacjach? Czy i kiedy są takie momenty w relacji, kiedy czuje sę Pani bezpiecznie? Może Pani również poszukać materiałów na YouTube, które opowiadają o stylach przywiązania.
Prawdopodobnie u podłoża Pani trudności leżą doświadczenia związane z brakiem bezpiecznej więzi na wcześniejszych etapach życia. Nad takimi doświadczeniami można pracować na psychotrapii i stopniowo zmieniać sposób funkcjonowania w relacjach.
Życzę dużo sukcesów w pracy nad sobą.
Pozdrawiam


