Wstecz

Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w budowaniu trwałych przyjaźni?

Julia

Dzień dobry, Potrzebuje się wygadać, więc postanowiłam się podzielić tym tutaj. 3 lata temu rozstałam się z moją najlepszą przyjaciółką, którą znałam całe życie. Nasi rodzice przyjaźnili się w młodości oraz nasze siostry. Bardzo trudno było mi się pogodzić z tą stratą, ona powiedziała, że już nie jest w stanie przyjaźnić się tak jak kiedyś z jedną osobą, że teraz poznaje cały czas nowe osoby, więc nie może mi dać tego co kiedyś. Tęsknię za nią, myślę o niej czasem, ale myślę, że żyje trochę bardziej wyobrażeniem. Międzyczasie poznawałam i poznaje mnóstwo osób na studiach, poza studiami oraz poprzez hobby, zainteresowania i wyjazdy. Zauważyłam, że mam tendencję do tego, że czasem wolę poznawać nowe osoby, bo zawsze jest jakaś nadzieja, że ta znajomość się rozwinie, że nie będzie na chwilę. Próbuje utrzymywać kontakty i je pogłębiać, początkowo bardzo bałam się proponować spotkań, bo od razu zakładałam odrzucenie, ale udało mi się to przełamać i starałam się wychodzić z inicjatywą coraz częściej, ponieważ czułam i czuję się czasami bardzo samotna, mam wrażenie, że nikogo tak naprawdę nie interesuje, że nie jestem dla nikogo ważna. Poznałam jedną dziewczynę przez mojego byłego chłopaka, kiedy byliśmy w związku bardzo dobrze się dogadywałyśmy, później po rozstaniu dalej utrzymywałyśmy kontakt, ale było to trudne, ponieważ musiałam poradzić sobie z rozstaniem. Z czasem zauważyłam, że trochę przeceniam tą przyjaźń, ona zazwyczaj odzywała się do mnie, gdy potrzebowała coś na studia, gdy proponowałam spotkanie była chętna, lecz później odwoływała lub przekładała, albo zapominała i spotykała się z kimś innym. Było mi przykro, bo naprawdę na to liczyłam, teraz myśle, że ona się już w ogóle nie odezwie. Mam też jedną dziewczynę na studiach, z którą fajnie mi się rozmawia i chciałabym pogłębić tą znajomość i wyjść poza tylko uczelnianą znajomość, nigdy jednak nie udało nam się spotkać, pomimo tego, że wiele razy to planowałyśmy. Ostatnio zaproponowałam jej wyjście na pizzę i powiedziała, że chętnie, ale dopiero za 2 tygodnie. Boję się, że ona też zapomni i nic z tego nie będzie. Dalej się staram pogłębiać znajomości z innymi, ale mam czasem wrażenie, że to ja tylko się staram, boję się, że gdy przestanę to nie będę mieć nikogo. Mam jednego najlepszego przyjaciela i od niedawana chłopaka, ale oboje mieszkają za granicą, kiedy mnie odwiedzają to chciałabym ich komuś przestawić, bo oni poznają mnie ze swoimi znajomymi, a mi jest tak wstyd, że ja bym bardzo chciała ich z kimś poznać, ale jak przychodzi co do czego to nikt nie może, albo nie czuje że jestem z kimś na tyle blisko żeby zapromować spotkanie. Chciałabym mieć bliską przyjaciółkę, czy kilku bliskich przyjaciół na których mogę liczyć. Mam wrażenie, że każdy ich ma, a mi jest tak trudno ich znaleźć…nie wiem czy jest że mam coś nie tak, czy mam takiego pecha. Chciałabyś się moc z kimś podzielić tym co się dzieje u mnie w życiu, nawet tym, że poznałam chłopaka. A ciągle czuję, ze mimo starań wszystko idzie gorzej. Nie wiem już co zmienić I jak zmienić.

Dzień dobry. 

Przede wszystkim chcę Panią zapewnić, że wszystko z Panią jest w porządku – nie ma Pani pecha ani żadnej „wady”. Przeżywa Pani po prostu naturalny, choć bardzo bolesny proces, który w psychologii nazywamy żałobą po stracie przyjaciółki.

Strata relacji z dzieciństwa zostawiła w Pani pustkę i lęk przed samotnością. To sprawia, że bardzo szybko angażuje się Pani w nowe znajomości i oddaje im całe serce. Niestety, kiedy inwestuje Pani energię w ludzi, którzy nie są gotowi na bliskość (jak koleżanka ze studiów), pojawia się bolesne poczucie odrzucenia. Prawda jest taka, że to, iż ludzie odwołują spotkania, najczęściej wynika z ich własnego zabiegania, a nie z niechęci do Pani.

Co warto zmienić w swoim podejściu?

Przede wszystkim proszę zdjąć z siebie presję, że musi Pani natychmiast znaleźć przyjaciółkę „na zawsze”. Prawdziwe relacje budują się powoli i wymagają wzajemności.  Proszę dać sobie czas. Życzę Pani dużo wiary w siebie.

 

Pozdrawiam 

Agnieszka Sokal 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
935 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

 

  To, co opisujesz, nie brzmi jak „coś z Tobą nie tak”. Brzmi jak ktoś, kto bardzo chce bliskości, naprawdę się stara i jednocześnie trafia na ludzi, którzy nie zawsze odwzajemniają to w podobnym stopniu. To jest bolesne, ale też… dość częste, szczególnie w czasie studiów, kiedy relacje są bardziej płynne i wiele osób „testuje” różne znajomości.

To, że nadal za nią tęsknisz, jest zupełnie naturalne. Straciłaś coś bardzo ważnego i długotrwałego. I masz rację, często tęskni się nie tylko za osobą, ale za tym, czym ta relacja była kiedyś. To nie znaczy, że nie ruszyłaś dalej. Po prostu ta relacja była dla Ciebie znacząca. To jest kluczowy fragment tego, co piszesz. Relacje nie powinny opierać się tylko na jednej osobie. Jeśli ktoś regularnie odwołuje spotkania, kontaktuje się głównie „po coś”, nie inicjuje nic od siebie, to nie jest kwestia Twojej wartości, tylko ich zaangażowania. I to są dwie różne rzeczy.

Masz dużą odwagę w tym, że zaczęłaś wychodzić z inicjatywą mimo lęku przed odrzuceniem, a to jest to naprawdę ważny krok. Ale warto też dodać drugi element: obserwowanie, kto odpowiada podobnym wysiłkiem.

 To, że dziewczyna powiedziała „za dwa tygodnie”, nie musi oznaczać złej intencji. W praktyce często lepiej działa coś bardzo konkretnego, np. „To może od razu ustalmy konkretny dzień - środa czy piątek?”

To drobiazg, ale pomaga odróżnić  osoby, które faktycznie chcą się spotkać, od tych, które mówią „tak” bardziej z uprzejmości. To wrażenie, że „wszyscy mają bliskich ludzi, tylko ja nie”, jest bardzo mylące. Wiele osób wokół Ciebie może mieć dokładnie podobne odczucia, tylko tego nie widać na zewnątrz.

Bliskie relacje  powstają wolno, wymagają powtarzalności (regularnych spotkań, nie jednorazowych),i często kilku prób z różnymi osobami, zanim „kliknie”. To nie jest tak, że inni mają łatwiej, a Ty masz pecha, ale raczej jesteś w procesie, który trwa. Zawęż krąg osób. Zamiast wielu znajomości, wybierz 1–2 osoby i spróbuj je konsekwentnie pogłębiać. Dawaj inicjatywę, ale nie ciągnij wszystkiego sama: jeśli ktoś nie odwzajemnia przez dłuższy czas .

Stawiaj na regularność: np. „chodźmy co tydzień na kawę po zajęciach” zamiast jednorazowych planów.

Mów trochę więcej o sobie: bliskość rośnie, gdy ktoś widzi, co naprawdę u Ciebie. Masz przyjaciela (nawet jeśli na odległość), chłopaka, umiejętność nawiązywania kontaktów i gotowość do pracy nad relacjami. To nie jest punkt wyjścia osoby „skazanej na samotność”. To raczej ktoś, kto jest w połowie drogi i jeszcze nie trafił na właściwe osoby w odpowiednim czasie. To, że bardzo chcesz bliskiej przyjaźni, nie jest słabością ,tylko sygnałem, że jesteś zdolna do głębokich relacji. Teraz chodzi bardziej o to, z kim ją budujesz, niż „czy robisz coś źle”.

Zdjęcie Jagoda Jek

Jagoda Jek

Psycholog
553 odpowiedzi na forum

Dobrze, że zdecydowałaś się to tutaj opisać i wyrzucić z siebie te myśli. W tym, co piszesz, bardzo mocno wybrzmiewa tęsknota za bliskością, stabilną relacją i poczuciem, że jesteś dla kogoś ważna.

Z Twojego opisu widać też, że realnie podejmujesz wysiłek, żeby budować i pogłębiać znajomości - wychodzisz z inicjatywą, proponujesz spotkania, próbujesz dawać relacjom szansę. To, że nie zawsze spotyka się to z taką odpowiedzią, jakiej potrzebujesz, może być po prostu bardzo frustrujące i bolesne.

Warto pamiętać, że relacje często rozwijają się w różnym tempie i nie zawsze od razu przeradzają się w bliską przyjaźń, nawet jeśli jest dobra rozmowa czy sympatia. To nie musi oznaczać, że „coś jest z Tobą nie tak” - raczej, że jesteś w procesie szukania swoich ludzi, co bywa długim i nie zawsze prostym doświadczeniem.

Dobrze też, że zauważasz swoje potrzeby i o nich mówisz, to jest ważny krok w stronę budowania bardziej satysfakcjonujących relacji. Jeśli masz potrzebę się wygadać, to jest w tym coś bardzo ludzkiego i zrozumiałego. Czasem samo nazwanie tego, co się dzieje, przynosi chwilę ulgi i porządkuje emocje.

Dzień dobry,

Opisuje Pani trudność w budowaniu bliskich relacji z innymi oraz nierównowagę w dawaniu i braniu. Na początek zachęcam do zastanowienia czy pozwala Pani sobie na wyrażanie własnych potrzeb i emocji w relacjach? Czy i kiedy są takie momenty w relacji, kiedy czuje sę Pani bezpiecznie? Może Pani również poszukać materiałów na YouTube, które opowiadają o stylach przywiązania.

Prawdopodobnie u podłoża Pani trudności leżą doświadczenia związane z brakiem bezpiecznej więzi na wcześniejszych etapach życia. Nad takimi doświadczeniami można pracować na psychotrapii i stopniowo zmieniać sposób funkcjonowania w relacjach. 

Życzę dużo sukcesów w pracy nad sobą.

Pozdrawiam 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Ktoś przysiada się do samotnej osoby na ławce z dwiema herbatami

Samotność - zrozumienie problemu i radzenie sobie z uczuciem osamotnienia

Samotność to zjawisko dotykające coraz więcej osób we współczesnym świecie. Choć wszyscy czasem jej doświadczamy, długotrwałe poczucie osamotnienia może prowadzić do poważnych konsekwencji dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.