Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z poczuciem samotności i trudnościami w nawiązywaniu znajomości?

Jak sobie poradzić, gdy mam wrażenie, że nie umiem znaleźć znajomych ?
Szymon Szymczonek

Szymon Szymczonek

Trudność w nawiązywaniu znajomości często wynika z kilku różnych czynników: niskiego poczucia własnej wartości, wcześniejszych doświadczeń odrzucenia, lęku społecznego czy też braku okazji do naturalnego poznawania ludzi. Czasem problemem nie jest brak umiejętności, tylko przekonanie, że „inni mnie nie chcą” albo „coś ze mną nie tak”.

 

Warto przyjrzeć się, w jakich sytuacjach najłatwiej przychodzi kontakt z ludźmi — czy to przy wspólnym hobby, pracy, działaniach online, czy np. w grupach tematycznych. Znajomości często nie zaczynają się od wielkich rozmów, tylko od małych, codziennych interakcji. Czasem też pomocna może być praca nad własnymi przekonaniami — np. z terapeutą poznawczo-behawioralnym — jeśli pojawiają się trudności w przełamywaniu niepewności czy poczucia, że relacje są poza zasięgiem.

 

Znalezienie znajomych to nie kwestia „bycia odpowiednim człowiekiem”, tylko szukania odpowiedniego środowiska i stopniowego budowania zaufania.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Dzień dobry! Mateuszu, to wrażenie, że trudno znaleźć znajomych, faktycznie potrafi być naprawdę bolesne — bo człowiek z natury potrzebuje relacji, więzi, bliskości i zwykłej obecności innych. To jedna z fundamentalnych naszych potrzeb. Jednak często takie doświadczenie jest tylko przejawem czegoś co siedzi głębiej: czegoś co się pod tym kryje. A może być sporo przeróżnych powodów jak np. zwyczajny brak okazji do spotkań (czasem sami go prowokujemy np. spędzając zbyt dużo czasu w wirtualnym świecie);  poczucie, że inni się nie interesują Twoim światem; jakieś wewnętrzne przekonanie, że „nie nadaję się do relacji” lub „nie jestem wystarczająco ciekawym człowiekiem”?; może to wynikać też z wrodzonych cech osobowościowych, wcześniejszych zranień, odrzuceń, braku odpowiedzi na inicjatywy. 

Zdarza się też, że po prostu otaczają nas ludzie, z którymi niekoniecznie chcielibyśmy mieć bliższe relacje, a akurat tylko tacy są dostępni — i wtedy mamy poczucie samotności w relacji, nawet jeśli ona formalnie istnieje (np. w szkole, w pracy). To wszystko czasem może skłaniać nas do interpretowania takiego stanu jako niechęci innych do nas. Wtedy może być tak, że zaczniemy jeszcze bardziej się wycofywać, odsłaniać siebie, przez co trudniej nas poznać. I błędne koło samotności się domyka.

W takich stanach pomocna może być psychoterapia. Z tym, że jej celem nie powinno być uczenie się nawiązywania znajomości, a lepsze poznanie siebie i zrozumienie siebie także w relacjach. Co i kogo może do mnie przyciągać, co odpychać, jakich relacji się obawiam, a za jakimi tęsknię itd. Znajomości z innymi często rodzą się dopiero z poznania samego siebie, tego z kim jestem, czego potrzebuję, z kim dobrze będę spędzać czas. Powodzenia!  

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć Mateusz,

a czy mógłbyś opisać, na czym to wrażenie polega? Czy Twój kłopot polega na tym, że nie najlepiej odnajdujesz się w sytuacjach towarzyskich, czy raczej na tym, że "nie umiesz" podtrzymywać relacji?

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

Olga Żuk

Olga Żuk

To uczucie, że trudno znaleźć znajomych, może być naprawdę przytłaczające – zwłaszcza gdy widzisz, że inni „jakoś to ogarniają”. Ale to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak.

Spróbuj spojrzeć na to tak:

- Relacje to proces, nie gotowy produkt. Znajomości często nie pojawiają się „same z siebie” – trzeba im stworzyć przestrzeń, czasem też je zbudować krok po kroku.

- Zacznij od małych kroków. Zamiast szukać „paczki przyjaciół”, skup się na jednej osobie – może znajomy z pracy, kursu, siłowni? Wystarczy krótka rozmowa, zaproszenie na kawę. To nie musi być wielkie.

- Daj sobie czas. Bliskość nie pojawia się po pierwszym spotkaniu. Czasem potrzeba kilku prób i nie zawsze „kliknie” – i to jest w porządku.

- Zastanów się, czego szukasz. Jakie relacje Cię karmią? Jakie wartości są dla Ciebie ważne w znajomościach? To może pomóc rozpoznać, gdzie warto szukać i z kim próbować budować relację.

I ważne: to, że teraz trudno, nie znaczy, że tak już będzie. Relacje to coś, czego można się uczyć – i do czego masz pełne prawo.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk 

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Witaj Mateusz,

 

Zastanów się, kogo właściwie szukasz - z kim czujesz się bezpiecznie? Jakie wartości i tematy są dla Ciebie ważne?

Zacznij tam, gdzie już jest coś wspólnego. Nie musisz od razu szukać "przyjaciela na całe życie". Może łatwiej będzie zacząć w grupie, do której już w jakiś sposób przynależysz? Grupy tematyczne - książki, joga, memy, warsztaty, wolontariat, lokalne wydarzenia, fora, Discord, Instagram? Wszędzie tam, gdzie możesz być sobą i wymieniać sie doświadczeniem. 

Często największą barierą nie są inni, tylko nasza narracja, przekonania i myśli, które blokują. Spróbuj potraktować siebie z łagodnością — tak, jakbyś mówił do przyjaciela. Twoja wartość nie zależy od liczby kontaktów w telefonie. Serio

Bliskość wymaga czasu i kilku prób.. Relacje to jak sadzenie roślin — nie wszystko od razu zakiełkuje. Czasem znajomość zaczyna się nijak, a po czasie zmienia się w coś ważnego. Warto dać szansę i… nie zniechęcać się od razu.

 

Trzymam kciuki!

Psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry, 
rozumiem, że odczuwasz trudność w nawiązywaniu relacji i odnalezieniu bliskich Ci osób — to ważne, że o tym mówisz. W nurcie psychodynamicznym zastanawialibyśmy się wspólnie, skąd może wypływać to poczucie samotności czy wyobcowania.

Czy zdarza Ci się czuć, że jesteś „z zewnątrz”, jakby relacje były czymś, co dzieje się obok Ciebie, ale trudno w nie wejść? Czy to uczucie towarzyszy Ci od dawna, czy pojawiło się niedawno?

Zwykle w takich doświadczeniach może być obecny jakiś ślad z przeszłości — może relacyjny wzorzec, który ukształtował się w dzieciństwie: na przykład doświadczenie bycia niezrozumianym, niewidzialnym lub niepewności w odpowiedzi otoczenia na Twoje potrzeby emocjonalne.

Nie chodzi jednak o to, by „znaleźć znajomych” jakby to było zadanie do wykonania. Raczej przyglądalibyśmy się temu, jak Ty przeżywasz siebie w kontakcie z innymi — jakie uczucia temu towarzyszą, jakie myśli, jakie lęki się pojawiają. Być może nie chodzi tylko o brak znajomych, ale o głębsze pragnienie — by być widzianym, rozumianym, przyjętym takim, jaki jesteś.

To wszystko można badać w bezpiecznej relacji terapeutycznej — relacji, w której sam akt bycia w kontakcie staje się przedmiotem refleksji i źródłem zmiany.

Czy miałeś już kiedyś przestrzeń, gdzie mogłeś swobodnie mówić o tych uczuciach, bez oceny?

Z wyrazami szacunku
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry.

Wrażenie, które Pan opisuje, może nieść ze sobą wiele uczuć i znaczeń. Ważne jest, jak Pan to przeżywa. Można też rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, by przyjrzeć się temu, czego Pan doświadcza i co mogłoby być na ten moment dla Pana wspierające.

 

Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Mateuszu,

 

czy brakuje Ci w Twoim życiu relacji z innymi? Czy czujesz się samotny?

 

Może warto odnowić jakieś stare znajomości, które gdzieś się po drodze porozchodziły np. kolega z klasy/ze szkoły. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

W relacjach nie jestem słuchana, mimo że ja się angażuję. Z czego to wynika?
Wydaje mi się, że trwam w schemacie. W każdej mojej relacji nikt nie przejmuje się mną, tym co mam do powiedzenia, jaka jestem. Cały czas mierzę się z tym, że słucham innych ludzi z zaangażowaniem, próbuję wczuć się w ich słowa, zadaję pytania i… nie otrzymuję tego w zamian. Czuję się jak w roli dziennikarza, który prowadzi wywiad i jest mniej ważny. Kiedy próbuję mówić o sobie to widzę brak zainteresowania albo zmianę tematu i zamykam się w sobie, bo nie będę przecież kogoś zmuszać, skoro nie chce. Zastanawiam się czy to jest kwestia ogólnie dzisiejszego narcystycznego społeczeństwa, czy to ja w jakiś sposób działam tak w moich relacjach na innych. Jestem naprawdę zmęczona tym, sfrustrowana i samotna. Co mogłabym zrobić w tej sytuacji? (Oczywiście można o tym porozmawiać, ale chodzi mi o to czy jest jakiś sposób, żeby bez rozmowy wpłynąć swoim zachowaniem, postawą, aby się tak nie działo.)
Jak pogodzić przyjaciół i troskę o męża unikającego stresu po leczeniu raka prostaty?
Mąż miał raka prostaty który został usunięty. Od prawie 2 lat jest wszystko OK. Zaznaczył że lekarz twierdził żeby unikałl stresu i nerwowego trybu życia. Mam paru przyjaciół których mąż nie nawidzi i nie życzy abym ich zaprosiła do nas . Ja często jestem ich gościem i strasznie mi głupio że ich nie zapraszam do siebie. Raz aby rozwiązać problem zaprosiłam ich na obiad do restauracji ale nie stać mnie znowu na taki gest dla 9 cioro osób. Co mam robić skoro mąż wścieka się na jakąkolwiek wzmiankę o nich. Pozdrawiam -Lisa
Kryzys w wieloletnim związku: jak poradzić sobie z utratą uczuć męża po 37 latach?
Kryzys w związku Jestem w związku z moim mężem od 37 lat.Pobralismy się bardzo młodo z miłości w wieku 18 lat. W marcu mąż oświadczył że mnie nie kocha, bo nie byłam zbyt czuła itp. Ja od trzech lat z powodu menopauzy stałam się bardziej zmęczoną, bez ikry. Mąż namawiał mnie na różne aktywności ,lecz rzadko dawałam się na nie skusić Dodam jeszcze że mamy inne języki miłości, ja gotowanie smacznych posiłków, mąż przytulanie... Mąż twierdzi że walczył o nas cały czas aż w końcu doszedł do wniosku że ja go nie kocham i po prostu się odkochał. Daliśmy sobie rok czasu. Myśleliśmy że wakacje nas zbliżą ale niestety mąż ma straszne wyrzuty sumienia i jak patrzy na mnie widzi mnie jako właśnie wyrzut sumienia.Ciagle płacze i jest coraz gorzej. Na początku uprawialiśmy seks ale i to umarło, bo to nie fair tak bez jego miłości itp Mąż nie chce żebym odeszła ,bo boi się samotności, boi się że mnie już nigdy nie zobaczy , że zerwę z nim kontakt.Wlasciwie to ciężko powiedzieć czego on chce. Ja do momentu kiedy mi powiedział że czuje że mnie nie kocha żyłam w ułudzie że moje małżeństwo jest najlepsze na świecie, a znajomi zazdrościli mi związku i nagle mój świat runął. Niby jeszcze trwamy razem bo tak sobie obiecaliśmy .Najgorsze że mąż chciałby mnie pokochać ale nie dąży zbytnio do poprawy relacji Myślę że się poddał ,choć cały czas płacze z żalu nad losem. Dodam że nie chce kuracji.Twierdzi że rozmawiał z psychologiem i ten mu poradził rozstanie,problem w tym że mu nie wierzę... Proszę poradźcie coś. Tak szkoda tych lat szczęścia. Tym bardziej że jesteśmy wzajemnie dla siebie miłością życia.
Miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy
Dzień dobry, miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy. Mówił, że to wszystko nie jest łatwe, że przywiązał się do mnie. Gdy się widzimy to przytula mnie czule, zachowuje się jak ktoś komu jednak zależy. Sama nie wiem co mam robić, wiem, że to moja wina, bo byłam niemiła dla niego, krytykowałam go i kłóciłam się z nim. Od zerwania z poprzednim chłopakiem miałam problem z panowaniem nad nerwami, źle to wpłynęło na moją psychikę, przez co wyżywałam się na obecnym. Żałuję, że tak się zachowywałam, on nie zasługiwał na takie traktowanie, ale czasu nie wrócę, chcę naprawić teraz to co zepsułam. Byłam i nadal jestem mu wierna, kocham go i potrzebuję go, ale nie wiem czy walka ma sens. On cały czas powtarza, żebym dała sobie spokój, że nie potrafi mi już zaufać, że boi się, że znowu nam nie wyjdzie. Dziwne jest to, że jak z nim rozmawiam lub widzimy się, to jest smutny, przybity. Zapytałam go czy mnie kocha, to odpowiedział, że nie, ale poznałam go na tyle, że wiem, że kłamie, czuję, że boi się przyznać jak jest na prawdę. Mam mętlik w głowie, zależy mi na nim, ale on na każdym kroku próbuje mi pokazać, że ma mnie gdzieś... czuje inaczej i boję się, że jak odpuszczę to będę żałowała, że nie walczyłam do końca. Chcę iść na terapię, ale wątpię, że doceni moje starania. Chcę też aby on poszedł, ale on nie czuje potrzeby. Nie wiem już co mam robić :(
Brak komplementów i uwagi w związku a poczucie samotności - jak sobie radzić?

Witam. Mam 38 lat a mój partner ma 57 i jesteśmy razem 17 lat. Mam problem z partnerem, gdyż po ostatniej naszej rozmowie, jaka miała miejsce jakiś czas temu, partner stwierdził, że nie będzie mnie komplementował, bo bym się jeszcze przyzwyczaiła. Natomiast jeśli chodzi o komplementy w kierunku innej kobiety, to tutaj ich nie oszczędza. Zawsze wie, co powiedzieć ,,ale się wyrobiła,, Ja niestety czuje się bardzo okradana, jak i z uwagi tak i z komplementów. Nie proszę i nie prosiłam o nie nigdy, ale faktycznie nie czuje się z tym dobrze, nie czuje się kochana i zauważona. Partner od dłuższego czasu zauważa mnie, wtedy kiedy coś chce, wtedy robi się słodki jak cukier, a kiedy dostaje to, co chce, sytuacja znów się zmienia. Przestaliśmy rozmawiać już na 80% tematów jak np. relacje w związku, sprawy intymne. Teraz nasze rozmowy dotyczą spraw służbowych. Życie intymne kuleje. Nieraz bywa tak, że przez półtora miesiąca między nami nie ma nic. Są chwile, kiedy mam duże wątpliwości co do jego miłości i wierności. Mam wrażenie, że z jego strony nie ma miłości, a jest tylko przyzwyczajenie. Wiele razy podejmowałam rozmowy, ale one zawsze kończymy się sprzeczkami dlatego wycofałam się z jakichkolwiek rozmów, żeby tylko nie do chodziło do spięć między nami . Momentami już nie mam siły. Są momenty ,że w ogóle nie czuje go koło siebie, a wręcz często odczuwam samotność. Czuje, że jestem już na takim etapie, że zaczynam myśleć o sobie i żyć jak osobna jednostka. Nie czuje żadnej satysfakcji z tego związku. Za to cieszę się bardzo, jak idę do pracy, tam mogę pośmiać się, pożartować, inaczej mi czas leci . Natomiast kiedy wracam do domu, do niego, od razu moje samopoczucie gdzieś idzie spać. Jak dalej postępować czy faktycznie najlepiej się zająć sobą w takim wypadku. Pozdrawiam

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.