Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż spędza czas z inną kobietą i często wyjeżdża - co robić w tej sytuacji?

Jesteśmy w małżeństwie 8 lat od dwóch lat mój mąż zaczął chodzić do innej kobiety W tej samej wiosce co mieszkamy nie wiem co mam robić źle się czuję w tej sytuacji co ja zrobiłam mu takiego że tak mnie traktuje i też wyjeżdża za granicę siedzi już 3 miesiące od nowego roku jeszcze nie był wogóle w domu
Karolina Janson

Karolina Janson

Dzień dobry, życie przez dłuższy czas w niepewności czy z poczuciem samotności w małżeństwie może wywoływać wiele trudnych emocji – smutek, złość, bezradność czy ciągłe zastanawianie się, co się wydarzyło i czy zrobiło się coś nie tak. Zastanawiam się, jak obecnie wygląda kontakt między Panią a mężem oraz czy rozmawialiście o tym, co dzieje się w Waszej relacji i czego każde z Was potrzebuje dalej. Ważne jest również to, aby w tym wszystkim zadbała Pani o siebie i swoje emocje, bo długotrwałe życie w takiej niepewności jest bardzo obciążające. Życzę Pani dużo ciepła i siły w tym trudnym czasie. Pozdrawiam, Karolina Janson

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

W takiej sytuacji ważne jest, aby spróbować porozmawiać - uzyskać jasność co do decyzji męża i intencji wobec małżeństwa - czy chce nad nim pracować, czy wybrał inną drogę. Trwanie w niepewności często jest bardzo wyniszczające. Jednocześnie warto zadbać o siebie: o wsparcie bliskich osób, rozmowę z kimś zaufanym lub specjalistą. Kiedy przez dłuższy czas doświadcza się takiej sytuacji, łatwo stracić poczucie własnej wartości i wpływu na własne życie. Niezależnie od tego, jakie decyzje podejmie mąż, Pani ma prawo do szacunku, uczciwości i jasności w relacji. Czasem pierwszym krokiem jest właśnie zatrzymanie się i zastanowienie, czego Pani potrzebuje i jakie granice chce Pani postawić wobec tej sytuacji.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolinra Grabka

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Karolino,

 

myślę, że przeżywa Pani coś bardzo bolesnego i jest naturalne, że pojawia się smutek, złość i wiele pytań o siebie. Warto jednak pamiętać, że zachowanie męża nie musi oznaczać, że zrobiła Pani coś złego.

Myślę, że powinna Pani spróbować spokojnie porozmawiać z mężem i powiedzieć o swoich obawach.

 

Szczera rozmowa jest pierwszym krokiem, żeby zobaczyć, czy jest szansa na zmianę i naprawę relacji lub podjęcia decyzji o swojej przyszłości. Proszę pamiętać, że to Pani życie i powinna Pani brać pod uwagę swoje dobro.

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz Pisula 

Klaudia Mrowczyk

Klaudia Mrowczyk

Pani Karolino, 

opisywana sytuacja musi być dla Pani ogromnie trudna. Zastanawia mnie, czy rozważała Pani kiedyś rozmowę ze specjalistą? Myślę, że byłoby dla Pani korzystne, gdyby podzieliła się swoimi doświadczeniami i emocjami z kimś, kto Panią wesprze i wyjaśni trapiące kwestie. Czasem nawet jedna rozmowa z kimś obiektywnym potrafi Nas wzmocnić lub wskazać kierunek do dalszych działań, tak aby polepszyć swoją codzienność. Nie musi Pani znosić tego trudu samodzielnie, warto szukać pomocy i rozmawiać.  Przesyłam ogrom ciepła w tej trudnej sytuacji, Klaudia Mrowczyk.

Paulina Głowacka

Paulina Głowacka

Dzień dobry, przede wszystkim chciałam wyrazić współczucie, bo sytuacja, w której się Pani znalazła musi być niezwykle trudna i może wywoływać wiele trudnych emocji jak lęk, smutek, poczucie osamotnienia czy zagubienia. 
Czy mąż w ostatnim czasie zachowuje się inaczej niż wcześniej? Jak Pani odczuwa zmiany w jego zachowaniu? Może warto otwarcie porozmawiać z mężem o swoich uczuciach i obawach? Czasami rozmowa pozwala odkryć nie tylko to, co się zmienia w relacji, ale także pomaga w zrozumieniu co każda ze stron aktualnie przeżywa i czego potrzebuje. Może to być trudne, jednak proponuję szczerą i otwartą rozmowę z mężem, w której opowie Pani jak się czuje, czego potrzebuje. Taka rozmowa może być początkiem do dalszej, głębszej rozmowy o Waszych potrzebach, tego w jaki sposób każde z Was spostrzega Waszą relację i jak dalej chce ją budować oraz może być punktem wyjścia do wspólnego szukania rozwiązania z tej trudnej sytuacji. 
Może dobrym pomysłem byłaby wspólna konsultacja z psychologiem dedykowana parom/małżeństwom - psycholog może pomóc w przepracowaniu trudnych kwestii i w odbudowie więzi. 
Proszę również pamiętać, że w tej całej sytuacji warto też zadbać o siebie samą, o swoje emocje i potrzeby. 

Trzymam mocno kciuki za Pani siłę i zdrowie psychiczne w tym trudnym czasie! 
Pozdrawiam,
Paulina Głowacka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Pani Karolino

 

To, co Pani napisała, czym się Pani podzieliła, musi być dla Pani niezwykle bolesnym doświadczeniem. Rozumiem, jak bardzo boli ta sytuacja kiedy zdrada i długa nieobecność męża to ogromne obciążenie emocjonalne. Nie zrobiła Pani nic złego;, zdrada to jego wybór, a nie Pani wina i ważne, aby pani o tym pamiętała. .

Proszę spróbować nawiązać kontakt z mężem, gdy wróci, i otwarcie zapytać o jego intencje wobec małżeństwa. Jasność co do przyszłości pomoże wyjść z niepewności, która najbardziej wyniszcza. Jeśli unika rozmowy, można rozważyć wsparcie mediatora lub terapeuty par.

Należy dać sobie czas na przeżycie emocji  gniewu, smutku, żalu bez obwiniania się.  Proszę ustalić swoje granice, np. co jest dla Pani akceptowalne w relacji.

Terapia małżeńska może pomóc zweryfikować, czy warto walczyć o związek, jeśli oboje chcecie. Jeśli nie, wsparcie psychologa ułatwi podjęcie decyzji o przyszłości, np. rozwodzie, bez poczucia winy. Proszę pamiętać, że ma Pani masz prawo do szczęścia i bezpieczeństwa emocjonalnego. Życzę dużo siły i pozytywnego rozwiązania sprawy

 

Piotr Ziomber psycholog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Dzięuję za wiadomość. . Nie jesteś winna temu, jak zachowuje się Pani mąż. Ważne jest, żeby Pani teraz zadbała o siebie i swoje emocje rozmawiając z osoba bliską lub psychologiem, który może pomóc uporządkowac emocje. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

 

Zobacz podobne

Czuję, że potrzebuję psychoterapii, jednak nie wiem gdzie oraz jaka byłaby najlepsza? Byłam adoptowana, mimo że widziałam miłość, mam w sobie pewną pustkę i niespełnienie.
Dzień dobry! Mam 23 lata i już od jakiegoś czasu przymierzam się do pójścia na psychoterapię, ale w sumie zawsze na koniec stwierdzam, że przecież sobie poradzę lub powstrzymują mnie względy finansowe. Byłam adoptowana w wieku 2 lat( wiem, że spotkało mnie wielkie szczęście), ale mam w sobie jakąś pustkę... Doświadczyłam wielu wyrazów miłości, ale także strachu, kontroli, ciągłej próby dopasowania się ze strachu przed odrzuceniem. Kocham moją rodzinę i jestem za nią baardzo wdzięczna, ale zawsze czułam się i czuję inna praktycznie pod każdym względem. Niedługo kończę studia i dopada mnie też kryzys związany z dalszą ścieżką mojego życia. Z jednej strony mam poczucie, że jestem dość mocno świadoma siebie i mogę to jakoś przezwyciężyć sama, ale z drugiej coraz częściej wieczorny natłok myśli i przeczących sobie emocji nie daje mi spokoju. Od kilku lat mam też problemy ze wstawaniem( tarczyca już uregulowana)- ale nadal najlepiej bym ciągle spała, bo non stop czuję się zmęczona. W wolnym czasie od zajęć i pracy nie mogę się zabrać za nic produktywnego- co prowadzi do późniejszych wyrzutów sumienia- i tak zataczam kółka z tygodnia na tydzień. Doszłam do momentu, że uświadomiłam sobie, że potrzebuję pomocy, bo jeśli nie przepracuję siebie, nie będę mogła w swojej pracy zawodowej dobrze wspierać innych. Jaka forma terapii byłaby dla mnie najkorzystniejsza? Gdzie mogę szukać pomocy oprócz sektora prywatnego?
Zdecydowałam się poszukać pomocy też w taki sposób, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z pewnymi problemami.
Zdecydowałam się poszukać pomocy też w taki sposób, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z pewnymi problemami. W grudniu mój chłopak zwierzył mi się ze swoich problemów, które zrozumiałam i zaoferowałam wsparcie, które docenił i dostrzegał. Dotychczas nie zmagałam się z żadnymi osobistymi problemami, więc owszem, martwiłam się, ale była to jedyna rzecz, która mogłaby mnie jakkolwiek zmartwić. Niestety następny miesiąc postawił przede mną problemy związane ze mną samą. Zaczęłam mieć problemy z koncentracją, mocno zaniedbałam studia, moją zmianę zauważyli również niektórzy wykładowcy. Okres sesji był dla mnie wtedy jeszcze trudniejszy, straciłam kontrolę nad stresem, całkowicie mnie pochłonął. Potrzebowałam dużo czasu, by odreagować i odpocząć. Gdy zaczęłam tracić kontrolę i uzmysłowiłam sobie, że to nie jest chwilowy ”dołek”, powiedziałam szczerze, że jak on w grudniu mi powiedział o swoim problemie, u mnie było wszystko ok, ale teraz tak niestety nie jest i przez jakiś czas mogę nie czuć się na siłach, by okazać wystarczające wsparcie, jakiego mógłby potrzebować. Postanowiliśmy sobie, żeby ten nowy rok był taki, żeby skupić się bardziej na sobie i swoich problemach, że może to nam pomoże, gdy przez jakiś czas postawimy na taki pewien przejaw egoizmu i zbierzemy się na to, by samodzielnie sprostać swoim problemom, a jeśli będzie ciężko, pojawi się potrzeba udać się do specjalisty, to wtedy na przykład pójdziemy razem, gdy w pojedynkę będzie to dla nas zbyt trudne. By jakoś wzajemnie się motywować w chwilach słabości. Pod koniec lutego zerwał ze mną chłopak. Wszystko w pokojowych relacjach, w świadomości obustronnej, że nadal jesteśmy dla siebie ważni, ale nie potrafimy sobie pomóc, gdy u nas obojga pojawiły się problemy. Nie wykluczamy powrotu do siebie, ale też wiemy, że nie możemy żyć kierując się tym najbardziej optymistycznym scenariuszem, gdyż czas też pokaże, czy faktycznie do tego dojdzie. Było to [rozstanie] w trakcie przeprowadzki do nowego mieszkania. Ze względu na okoliczności i to, że nie miałabym jak dojeżdżać do pracy i na studia, gdybym zdecydowała się wrócić do miejsca, gdzie wcześniej mieszkałam, mieszkamy nadal razem, trzymając się oczywiście zasady, jaką postanowiliśmy sobie wcześniej. Zerwanie miało na celu pozbieranie swojego życia, zebrania się w sobie, by rozwiązać problemy i poczuć się tak jak dawniej. Pomimo upływu czasu, są sytuacje, gdzie wszystko jest w porządku. Zaczęłam dostrzegać, że nadal myśli czasami w perspektywie „my”. Ponieważ zbliżają się małymi krokami komunie w naszych rodzinach i początkowo mieliśmy wybierać się na nie razem, jednak po tym, co się między nami zdarzyło, raczej mało prawdopodobne, że chęci wspólnego uczestnictwa uległyby zmianie. Tymczasem temat tychże komunii wyszedł od niego i chciał pójść także na komunię mojego brata oraz kuzyna. Myślał nawet specjalnie o wolnym w swojej pracy pod tym względem. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że na uroczystość komunijną w jego rodzinie wybieramy się razem. Ta kolejna rzecz dała mi do myślenia, ponieważ nie naciskałam (to też była jedna z kwestii, co do której nadal miałam w głowie znaki zapytania, nie narzucałam się, wolałam też usłyszeć, jak on się z tym czuje), spodziewałam się raczej chłodnych stosunków i stwierdzenia, że ponieważ jest między nami tak, jak jest, to takie uroczystości rodzinne spędzimy osobno. A tu tak jednak nie jest. Są momenty, kiedy nadal pojawiam się w jego planach, ale są też momenty, kiedy myślimy o sobie solo i przypominamy sobie, że nie jesteśmy razem, jednak to ma miejsce tylko wtedy, kiedy pojawiają się gorsze dni, coś nas złości i jesteśmy w gorszym nastroju. Wtedy pojawiają się poważniejsze momenty, ale po nich jesteśmy w stanie wyklarować atmosferę i z lepszym nastrojem zakończyć dzień. Czuję się zagubiona. Wierzę w moc czasu, że gdy minie to pewne rzeczy się rozwiążą, nasuną się nowe wnioski. O mojej sytuacji wiedzą dwie osoby – przyjaciółka i mama. Kiedy im o tym mówiłam, odpowiedziały mi, że według nich to tak naprawdę jakbyśmy chcieli być nadal razem, bo gdyby nie, nie byłoby mowy o tak pokojowym rozstaniu. Że nasze postępowanie podyktowane jest też takim rozważnym i analitycznym podejściem do sytuacji w obliczu naszych osobistych problemów, które próbujemy zażegnać i z tym działamy, każdy w swoim tempie. Owszem, to nie są specjaliści, ale gdy mówią to osoby, które mnie dobrze znają, które miały różne, a niekiedy podobne sytuacje w związku, to na tyle, ile mogły, to były w stanie się o tym wypowiedzieć bez oceny, bez prawienia kazań. I to wszystko daje mi nadzieję, że finałem niekoniecznie będzie tragedia, tylko że może faktycznie powrót do siebie będzie pewnego rodzaju finałem procesu leczenia duszy po wszystkich trudnościach, jakie zdołały ją podniszczyć. Poszukuję też porady w tej sytuacji także u specjalisty. Próbuję i tutaj. Co robić? Czy jest coś, co mogłoby i mnie i jemu pomóc? Chciałabym zachować spokój ducha w tej ważnej dla mnie sprawie. Chciałabym też móc skupić się na studiach (w tym roku obrona) i mieć nad tym jakąś kontrolę, nie utracić jej znowu. Mogę dodać, że miałam też takie przeczucia, że ten miesiąc będzie taki bardziej „mój”, że znajdę siłę, by skupić się na swoim zdrowiu, zmienić lekarza co chciałam zrobić już dawno, lecz nie potrafiłam i tym podobne. I faktycznie jak przez te kilka miesięcy się męczyłam, tak pod koniec lutego zrobiłam plan i pomimo tego, co się podziało, już udało mi się go w znacznej części zrealizować. Zaczęłam wstawać bez „chwiania się”. Czuję większy spokój i kontrolę, ale wiem, że to nie wszystko. Dlatego będę wdzięczna za każdą wyrozumiałą, nieoceniającą radę, z pomocą której mogłabym pokierować sobą na przyszłość. Dziękuję.
Jak poradzić sobie z emocjami po rozstaniu i rozwodzie z mężem?

Już nie wiem, jak sobie poradzić. 

Chodziłam do psychologa, ale miałam wrażenie, że po paru miesiącach było tylko gorzej. A więc rozwodzimy się z Mężem, mamy małą Córeczkę. On cały czas myśli o mnie bzdury i uważa, że nastawiam Córkę przeciwko niemu. A jest odwrotnie, kiedy ona nie chce iść do niego, to ją wysłuchuję i tłumaczę, że Tatuś ją kocha i tęskni, że u niego będzie fajna zabawa i będzie wesoło. Córka przechodzi przez „mamoze” tylko z Mamą jest fajnie, a Mąż twierdzi, że to moja wina. Byliśmy razem wiele lat, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, nagle on chciał rozwodu, ale żeby dalej być ze mną. Takie niezrozumiałe. Twierdził, że ma depresję, ale że psycholodzy i psychiatrzy (był u paru na może max 2-3 wizytach) twierdzą, że jest z nim wszystko porządku. Jego rodzina widzi, że jest z nim źle, że jest smutny i ma pusty wzrok, że śmiech jego jest taki sztuczny. Ale on twierdzi, że mu dobrze beze mnie. Odciął się od wszystkich, którzy próbowali mu przetłumaczyć, że widzą, że nie jest sobą, robi źle i będzie tego żałować. Odciął się nawet od swojej Matki, z którą zawsze był blisko. Chciał być ze mną w przyjaźni, ale ja tak nie potrafię. Jak wychodził z naszego domu i wracał do wynajmowanego mieszkania, widziałam, że robił to z ociąganiem i było mu smutno, tłumaczył, że ciężko mu odchodzić od dziecka, ale to nie tłumaczy tego, że jednak jak miał możliwość, to z chęcią rozmawiał ze mną sam na sam. Wszyscy widzieli i mówili, że ciągnie go do mnie. Ze smutkiem prosił, żebym nie robiła mu prezentów. Kiedy widział, że dalej go kocham, to wpadał w złość. Mówił wszystko, żebym się odkochała. W końcu stwierdziłam, że mam dość i ucięłam z nim kontakt. 

On ma dalej kontakt z Córką i widuję ją (pomaga moja Mama). On jest ponoć wściekły, że nie ma ze mną kontaktu. 

Próbował parę razy mnie sprowokować do kontaktu przez smsy. Za tydzień jest impreza urodzinowa naszej Córki i zobaczę go pierwszy raz od paru miesięcy, parę dni później jest rozwód. Bardzo się stresuje faktem, że znów go zobaczę, boję się cierpienia. Dalej go kocham i tęsknię za nim, nie wiem, jak sobie poradzić z tym. Ostatnio ktoś mi doradził hipnoterapie, ale nie wiem, czy rzeczywiście to działa.

Jak bezpiecznie zakończyć toksyczny związek z partnerem grożącym samobójstwem?
Jak zerwać z chłopakiem, który wcześniej nie raz groził samobójstwem? Nasza relacja była toksyczna, było dużo niezdrowych sytuacji, przemoc fizyczna, psychiczna i słowna i wiem, że już nie uda mi się naprawić tego związku. Decyzja o rozstaniu została już podjęta, natomiast wiem, że jest ona bardzo trudna, ponieważ chłopak nie ma nikogo wokół siebie, pół roku temu jego jedyny przyjaciel męski popełnił samobójstwo przez problemy związkowe, a ja czuję się okropnie bo nie chce zostawiać go samego, jednocześnie wiedząc, że nie mogę być w tym związku... Chłopak nie raz mnie nachodził w pracy czy w domu, wpadał w furię a ja żeby nie było wstydu przed rodziną godziłam się z nim, bo np. nie chciał wyjść z domu. Proszę o rady, jak mam to zrobić aby on sobie czegoś nie zrobił, ale żeby było to definitywnie skończone...
Czy przy myślach samobójczych na lekach przeciwdepresyjnych warto przyspieszyć wizytę u psychiatry?
Czy jeżeli leczę się na depresję, jestem na lekach, ale zaczynam zauważać myśli samobójcze, ale czuje ze nie są to myśli że bym to dala rade zrobić, to czy mam przesawiac wizytę u psychiatry na szybszy termin ( termin mam na początek grudnia) Czy poczekać i obserwować jak się to będzie rozwijało?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.