Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Autorytarne wychowanie - niebezpieczne dla zdrowia psychicznego.

Moja mama kiedyś ukarała mnie i moją siostrę jak przeskrobałyśmy coś tym, że kazała spakować się w reklamówki z biedronki i siedzieć pod drzwiami dopóki nie przemyślimy sobie swojego zachowania... Albo dostałam rózgę od rodziców jak byłam młodsza z karteczką " jak będziesz grzeczna do świąt to dostaniesz prezent pod choinkę" Było też tak, że w 2020 mieliśmy najgorszą Wigilię w życiu... Rodzice nie zrobili nam kolacji, bo moja najmłodsza siostra przeskrobała coś... Nie było wtedy nic. Choinki. Łamania się opłatkiem. Śpiewania kolęd. Prezentów. Siedzieliśmy wtedy każdy w swoim pokoju. A ja jeszcze pamiętam, że tato wtedy powiedział, że to kara dla nas.. To bardzo się odbiło na mnie... Albo ostatnio byłam z mężem w domu rodzinnym i co mnie zaskoczyło, to : Na drzwiach wejściowych była napisana karteczka: Nie trzaskać drzwiami ! Na lusterku w tym miejscu gdzie są buty itd. Jest napisane nie zostawiać włączonych ładowarek ! Nie pryskać lakierem ! A na murku przy kominku jest napisane : Nie kłaść mokrych ręczników! Normalnie jak w jakimś więzieniu... Już nie mówiąc o tych wszystkich chwilach, kiedy byłam wyśmiewana. Przypomniało mi się też to, jak kiedyś niechcący pobiłam lampkę taty, to tato jeszcze gorzej ją pobił...a jak pobiłam pokrywkę od cukiernicy to mama powiedziała, że dla ciebie to wszystko jest niechcący i że mam dwie lewe ręce... Już nie mówiąc o tych sytuacjach kiedy byłam gówniara... Przepraszam, musiałam się wygadać.

User Forum

Kasia

1 miesiąc temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dzień dobry, 

dziękujemy za podzielenie się tymi doświadczeniami. 

To, co Pani opisała, musiało być bardzo trudne dla dziecka. Takie sytuacje wzbudzają w dziecku lęk i poczucie, że bezpieczeństwo oraz bliskość mogą zostać w każdej chwili odebrane.

Kary polegające na straszeniu opuszczeniem, wyśmiewaniu czy warunkowaniu miłości zachowaniem naruszają podstawowe poczucie bezpieczeństwa dziecka. 

Takie zachowania oraz komunikaty mogą zbudować w dziecku błędne przekonania, takie doświadczenia wiążą się z nieustannym napięciem. W dorosłości może to skutkować nadmiernym lękiem, poczuciem winy, czy trudnościami w stawianiu granic.

Fakt, że wspomnienia wracają do Pani i wywołują określone emocje, nie jest niczym nienaturalnym.

Jeśli te myśli i emocje są dla Pani szczególnie trudne, często powracają lub zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie, warto nie zostawać z tym samej. Psychoterapia daje bezpieczną przestrzeń, by przyjrzeć się tym doświadczeniom, nazwać je i stopniowo zmniejszyć ich wpływ na obecne życie. Zachęcamy do sprawdzenia specjalistów i umówienia się na pierwszą konsultację.

Pozdrawiamy serdecznie, 

Zespół MyTherapy 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry, 

Pani przeżycia z dzieciństwa, w tym kary i emocjonalne manipulacje, są bardzo trudne i uzasadniają obecny ból oraz poczucie niesprawiedliwości. Świąteczna kara i wyśmiewanie z powodu błędów to akty, które naruszają bezpieczeństwo emocjonalne i rzutują na samoocenę. Kontrola w domu rodzinnym w postaci wszechobecnych kartek potwierdza utrzymujący się klimat nadmiernej kontroli. Praca z terapeutą jest kluczowa, aby przepracować te rany i uwolnić się od starych, szkodliwych schematów.

1 miesiąc temu
Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry Pani Kasiu :)

Dziekuję za zadanie pytania na portalu TwojPsycholog.pl

Gratuluje odwagi i szczerości, bo opisała pani "kawałek" swojego życia, dzieciństwa i czasów obecnych. Nadchodzą Święta, więc wracają wspomnienia, szkoda że nie tylko takie przyjemne. Ale to oznacza, że ma pani pewne wydarzenia do "przepracowania", nie tylko oczywiście do wygadania się. 

To słynne słowo "przepracowanie" czegoś oznacza zintegrowanie wewnętrzne naszych przeżyć, emocji oraz właśnie tych wzorów zachowań, o których pani pisze. A których nauczyła się pani od rodziców w dzieciństwie. To je należy omówić i zastanowić się wspólnie nad takimi, które są bardziej efektywne i wspomagające. Trochę mi się to wszystko kojarzy z silnymi wymaganiami ze strony rodziców, może aż za bardzo? Nosi się je potem nieraz przez całe życie w swojej psychice i uaktywniają się w ważnych dla nas momentach. 

Także jak najbardziej można sobie zmienić te schematyczne reakcje i nauczyć się bardziej adaptacyjnych.

 

Pozdrawiam i życzę przyjemnych Świąt

Robert Turek

1 miesiąc temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i bolesne doświadczenia z dzieciństwa i domu rodzinnego. Wiele z tych sytuacji miało w sobie dużo zawstydzania, straszenia i odbierania poczucia bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że to wszystko w Pani zostało i wraca we wspomnieniach. Takie doświadczenia często zostawiają ślad, w poczuciu własnej wartości, w napięciu, w relacji z rodzicami, nawet jeśli dziś jest się już dorosłą osobą. To, że Pani to nazywa i łączy z tym, jak się Pani czuje, jest bardzo ważne. Dobrze, że dała sobie Pani przestrzeń, żeby to wypowiedzieć.

Pozdrawiam

Weronika Jeka

1 miesiąc temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

To, co Pani opisuje, musiało być bardzo trudne i bolesne. To ogromny ciężar dźwigać w sobie takie historie, zwłaszcza gdy dotyczyły domu rodzinnego. Pani emocje są zrozumiałe i ważne. Dobrze, że Pani to z siebie wyrzuciła. Mówienie o tym, nazywanie tych doświadczeń i uznanie, że były trudne, to ważny krok. Warto teraz zadbać o siebie - swoje granice, poczucie bezpieczeństwa i wewnętrzny spokój, np. porozmawiać z mężem i zastanowić się, jak chciałaby Pani, aby w przyszłości wyglądały Pani relacje z rodzicami. 

 

Psycholog Dorota Figarska

1 miesiąc temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. Takie wspomnienia o których Pani pisze zostają w psychice na długo. To, że dziś te wspomnienia wracają i bolą, to nie oznaczają Pani słabości. Jest to znak, że Pani psychika próbuje wreszcie nazwać to, co było nienormalne, trudne i niesprawiedliwe. Żadne dziecko nie zasługuje na kary w postaci odbierania świąt, bicia, poniżania, wyrzucania z domu. Warto nazwać to wprost – to była przemoc. Jeśli dziś czuje Pani, że te doświadczenia wciąż mają wpływ na Pani emocje, relacje czy sposób myślenia o sobie, to bardzo sensowne byłoby przyjrzenie się temu na terapii, gdzie nie trzeba się tłumaczyć ani zasługiwać. Pani reakcje są zrozumiałe w świetle tego, co Pani przeżyła. I ma Pani prawo mówić o tym głośno. Pozdrawiam.

1 miesiąc temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie, które w dodatku trwa nadal. Takie sytuacje wzbudzają lęk i poczucie, że bezpieczeństwo oraz bliskość mogą zostać w każdej chwili odebrane i że są warunkowane jedynie "dobrym" zachowaniem. Mówienie o tym, nazywanie doświadczeń i uznanie, że były trudne, to ważny krok. Obecnie warto zadbać o siebie - swoje granice, poczucie bezpieczeństwa i spokój, nie tylko pod kątem nadchodzących Świąt, ale także na co dzień. Może Pani np. przemyśleć w jakiej formie i jakim natężeniu chciałaby Pani utrzymywać kontakty z rodziną.

Jeśli temat ten jest zbyt trudny do samodzielnego rozważenia, pomocny może okazać się kontakt ze specjalistą, który stworzy bezpieczną przestrzeń dla Pani emocji.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

1 miesiąc temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

to co Pani napisała pokazuje jedną bardzo ważną rzecz. Pani pamięć emocjonalna działa. Te obrazy, sytuacje, zdania wracają. To nie jest przesadzanie ani rozdrapywanie przeszłości. To jest zdrowa reakcja dorosłej osoby, która zaczyna widzieć, że to co było kiedyś, było trudne i raniące. 

Druga mocna strona to to, że Pani nie bagatelizuje tego doświadczenia. Widzi Pani, że to nie były pojedyncze incydenty, tylko pewien klimat. Klimat strachu, karania, zawstydzania, warunkowej miłości. Dziecko w takim domu uczy się, że bezpieczeństwo można stracić za błąd... To bardzo mocno zostaje w środku, nawet jeśli na zewnątrz wszystko wyglądało normalnie.

To że Pani to dziś wspomina, nie oznacza że coś z Panią jest nie tak. Oznacza, że Pani psychika próbuje to poukładać. Często takie wspomnienia wracają wtedy, gdy w życiu jest bezpieczniej. Gdy jest mąż, dorosłość, dystans od domu. Dopiero wtedy ciało i głowa mówią: teraz możemy to zobaczyć.

Dobrze, że Pani się wygadała. Naprawdę. I warto pójść z tym dalej, ale już nie samej. Rozmowa z psychologiem może pomóc Pani oddzielić to, co było wtedy, od tego kim Pani jest dziś. Zrozumieć, dlaczego pewne rzeczy nadal bolą, skąd bierze się napięcie przy kontakcie z rodzicami i jak zadbać o siebie, żeby przeszłość nie rządziła teraźniejszością. Nawet kilka spotkań potrafi dać ogromną ulgę i poczucie, że to wszystko wreszcie zaczyna mieć sens.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


dziękuję, że podzieliła się Pani tymi wspomnieniami. Z Pani opisu wyłania się obraz wielu doświadczeń z dzieciństwa i późniejszych sytuacji w domu rodzinnym, które mogły być dla Pani trudne, bolesne i zawstydzające. Widać też, że te wspomnienia wciąż wywołują emocje i odbijają się na Pani samopoczuciu. Sam fakt, że potrafi Pani nazwać te doświadczenia i o nich mówić, jest ważnym krokiem w rozumieniu własnych uczuć i wpływu, jaki miały na Pani życie. To naturalne, że potrzebowała Pani się wygadać i podzielić tym, co przeżyła. Warto porozmawiać o tych sytacjach z psychologiem. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doadca kariery

1 miesiąc temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

To nie były zwykłe kary wychowawcze tylko doświadczenia oparte na strachu wstydzie i zawstydzaniu. Grożenie porzuceniem odbieranie świąt karanie całej rodziny wyśmiewanie i umniejszanie to formy przemocy emocjonalnej.

Nic dziwnego że to się w Pani odbiło. Takie doświadczenia często zostawiają w dorosłym życiu poczucie winy lęk przed popełnieniem błędu niską samoocenę i silną wrażliwość na krytykę. To nie świadczy o Pani słabości tylko o tym że musiała Pani dorastać w bardzo kontrolującym i karzącym środowisku.

 

To co Pani czuje teraz jest zrozumiałe. Wspomnienia wracają bo Pani psychika próbuje je wreszcie nazwać i uporządkować. Dobrze że Pani to wypowiedziała. To ważny krok.

 

Jeśli ma Pani taką możliwość warto rozważyć psychoterapię ukierunkowaną na doświadczenia z dzieciństwa. To są rany które można leczyć ale nie trzeba robić tego w samotności. To co Panią spotkało nie było w porządku. I ma Pani pełne prawo czuć ból złość i żal.

 

Myślę, że konsultacja ze specjalistą (psychologiem lub psychoterapeutą) mogłaby być pomocna.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak pogodzić się z brakiem ślubu w długoletnim związku?

Witam, jestem w związku nieformalnym od 8 lat. 

Zarówno ja, jak i partner jesteśmy po 30, mamy stabilną, dobrze płatną pracę, poczynione inwestycje i możemy sobie pozwolić na kilkukrotne wyjazdy w ciągu roku. Taka sytuacja ma miejsce praktycznie od początku związku. Niby wszystko wydaje się idealne, ale co jakiś czas nachodzą mnie pewne wątpliwości i przemyślenia. Rozpoczynając ten związek, liczyłam na to, że w przyszłości będziemy małżeństwem, stworzymy rodzinę. 

Przy rozpoczynaniu znajomości mój partner powtarzał, jak bardzo cieszy go, że mamy wspólne wartości (oboje jesteśmy z tradycyjnych konserwatywnych rodzin). 

Po jakimś czasie trwania związku zaczęłam liczyć na oświadczyny. Przy każdym wyjeździe miałam na to cichą nadzieję. 

Moje oczekiwania bardzo delikatnie sugerowałam partnerowi. Próbowałam też rozpoczynać rozmowy o dzieciach, gdyż zbliżałam się do 30 urodzin, a nasza sytuacja materialna była bardzo dobra. Byłam zbywana, często te rozmowy kończyły się wymianą zdań, a potem temat zanikał. W efekcie nie wiedziałam co na ten temat tak właściwie myśli partner i jakie ma plany na wspólną przyszłość. Podejmowałam próby wiele razy, ale bezskutecznie. W międzyczasie w naszym otoczeniu pojawiały się śluby i dzieci, a ja czułam, że tkwię w miejscu. 

W końcu podczas jednej z rozmów usłyszałam od partnera, że nie obiecywał mi ślubu przed wejściem w związek, że nie zamierza go brać, bo małżeństwa, jakie zna, nie zachęcają go do tego. 

W trakcie naszego związku dowiedziałam się, że w przeszłości był zaręczony, miał brać ślub, lecz na krótko przed dowiedział się o zdradzie narzeczonej. Od tego czasu bardzo zmienił swoje życie i z tego, co słyszałam, zmienił mu się także charakter, stał się dużo bardziej zasadniczy, nieustępliwy. Wiem też, że po tym rozstaniu miał jakieś nieporozumienia finansowe z narzeczoną. 

Jego podejście do wspólnych finansów zmieniło się tak, że po tylu latach nie mogę namówić go do wspólnego konta, a co miesiąc zbieram rachunki i wyliczam, ile kosztowały nas poszczególne zakupy i opłaty (mieszkamy wspólnie). Pomimo tego, że on nigdy nie przegląda tych zapisków, czuję się z tym okropnie i co miesiąc wszystko szczegółowo rozpisuję. Od momentu jak dowiedziałam się o tym narzeczeństwie i planach ślubu nie mogę pozbyć się uczucia, że nie jestem dostatecznie dobra. 

Co jakiś czas nachodzą mnie wątpliwości, że poprzednia narzeczona była w czymś lepsza i dlatego miała zostać żoną. Mam wrażenie, że podświadomie będąc partnerką, staram się być żoną idealną. Żadna z koleżanek tak bardzo nie nadskakuje swojemu mężczyźnie. Z jednej strony pogodziłam się z brakiem małżeństwa, bo nie wyobrażam sobie być z kimś innych, bo nigdy wcześniej nie doznałam takiego porozumienia, jedności zainteresowań. Żaden partner też nie satysfakcjonował mnie także w innych sferach życia. Partner zaraził mnie swoją aktywnością i pasjami i ciągle mało mi czasu spędzanego razem. 

Kilka miesięcy temu stwierdził też, że czas już na dzieci więc jesteśmy na etapie zmiany trybu życia badania swojego zdrowia itp. Pomimo tego wszystkiego w mojej głowie co jakiś czas pojawia się myśl o niespełnionych marzeniach dotyczących ślubu i żal o decyzjach, dotyczących dzieci, których nie podjęliśmy wcześniej. Wszyscy nasi znajomi posiadają już co najmniej jedno dziecko, są w zbliżonym do siebie wieku. A my będziemy tak odstawać, będąc najstarszymi z najmłodszymi dziećmi. 

Czasem nie potrafię sobie poradzić z wrażeniem, że poprzednia partnerka była miłością jego życia, a ja jestem jej kolejnym egzemplarzem. Gdy się poznaliśmy, byłam do niej lekko podobna w tym samym typie urody, mamy bardzo podobną sytuację rodzinną, a nawet urodziny w tym samym dniu. 

Raz, gdy miałam odwagę, powiedziałam partnerowi, że mnie nie kocha tak, jak kochał ją, zaprzeczył i ten temat nigdy już pomiędzy nami się nie pojawił. Poruszany też ostatnio po raz kolejny temat ślubu skończył się stwierdzeniem, że nie mamy środków na ślub, bo niczego nie dostaliśmy od rodziców i musimy sami się dorabiać, że nie ma pieniędzy na ślub, że jakby był sponsor tego ślubu albo ktoś z nas dostał mieszkanie lub pieniądze od rodziców z choć jednej strony to on by dawno ślub wziął i miał dzieci. Na co dzień jestem szczęśliwa, ale bywają momenty, że mam wątpliwości. 

Czy jest możliwe do przepracowania, aby pogodzić się z rezygnacją ze swoich marzeń?

Jak zachęcić męża do rozpoczęcia terapii?
Jak zaakceptować rozwód rodziców i święta z nowym partnerem mamy?

Jestem dorosła, a moi rodzice rozwiedli się 3 miesiące temu.

Czy to normalne, że nie jestem w stanie pogodzić się z tym i zaakceptować, że mama zmusza mnie do spędzania świąt z nowym partnerem, którego ja nawet nie poznałam?

Córka zmaga się z depresją i zaburzeniami lękowymi, ma skłonności do samookaleczeń. Zbliża się jej upragniona możliwość wyjazdu do USA, jednak nie uważam, żeby było to zdrowe i słuszne. Czy zrobić wbrew jej woli?
Witam, Jestem mamą 16 latki i szukam porady czy też podpowiedzi, co powinnam zrobić w sytuacji, w której się znalazłam/znalazłyśmy.  Córka ma zdiagnozowaną przez lekarza psychiatrę depresję i od trzech miesięcy przyjmuje leki antydepresyjne. Udało się nam również do tej pory skorzystać z kilku konsultacji psychologicznych i obecnie oczekujemy na termin rozpoczęcia psychoterapii. Objawy i dyskomfort córki wiąże się m.in. z utrzymującymi się stanami lękowymi i dyskomfortem przebywania wśród ludzi, lękiem przed odrzuceniem, niską samooceną i wiarą we własne możliwości, skłonnościami do samokaleczania przy niepowodzeniach, które akurat wyszły na jaw przypadkiem, bo córka je ukrywała . Z relacji córki wynika, że nie odczuwa poprawy mimo przyjmowanych leków, nie wierzy w poprawę. Równoległą sytuacją jest rozpoczęcie przed postawioną diagnozą aplikacji córki do rocznej wymiany licealnej do USA. Córka od rozpoczęcia liceum marzyła o wyjeździe za granicę. Obecna aplikacja daje duże prawdopodobieństwo kwalifikacji i możliwości wyjazdu w sierpniu br. Mimo choroby i trudności które nie ustępują córka nie przyjmuje rezygnacji z wyjazdu czy odroczenia wyjazdu. Upatruje w wyjeździe szanse na nowy start i początek. Wiem, jak wiele znaczy dla niej wyjazd i że takie zmiany są czy mogą być bardzo rozwojowe, ale też bardzo trudne, bo to ogromna zmiana. Wiem też, że depresja i trudności córki są poważne i znacząco wpływają na jej funkcjonowanie wśród ludzi.  Moje rozważania skłaniają mnie do tego, żeby zrezygnować z wymiany i wyjazdu wbrew wyrażanej woli przez córkę. Czy w tej sytuacji jestem w stanie odnaleźć potwierdzenie, że decyzja, do której się skłaniam jest słuszna? Że aktualny stan córki mimo wyrażanej woli wyjazdu i braku zgody na rezygnację, jest zbyt ryzykowny dla jej zdrowia? Czy tą decyzją nie spowoduję wyłącznie pogorszenia jej stanu zdrowia? Serdecznie dziękuję za informację zwrotną
Konflikt z rodziną przez organizowanie urodzin męża w ciąży – jak sobie radzić?
Jestem w 32 tygodniu ciąży, zbliżają sie okrągłe urodziny mojego męża. Mamy plan zoorganizować dla znajomych symboliczne wyjście do restauracji. Tydzień pozniej dla rodziny w domu. Nie usłyszałam tego doslownie ale widzę i czuję że moja rodzina uważa że bardziej szanuje spędzanie czasu ze znajomymi niż z rodziną. Miałam awanturę z siostrą że u brata dzieci byłam 2 godziny na urodzinach a ze znajomymi przesiaduje do późnych godzin wieczornych. Ogólnie czuje sie w ciąży bardzo dobrze, tak jakbym prawie nie była. Mam wyrzuty sumienia że oni mnie oceniają i uważają że ja ich nie szanuje poważnie. Teraz myślę nad odwołaniem tych urodzin i najlepiej nie robić po prostu nic. Powinnam iść pogadać z psychologiem o tym czy sie za bardzo nakręcam.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!