Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z różnicą w okazywaniu uczuć w związku na odległość?

Witam, moja dziewczyna mi opowiada o gestach, czy sukcesach swoich dzieci… wyslala mi np. wiadomosc od syna ktory napisal, ze dziekuje za oboz, przy kolegach 14 latek powiedzial ze ja kocha i dziekuje. Drugi syn wyprowadzal zawodnikow druzyny pilkarskiej na boisko… chodzi o to, ze… mam przeczucie, ze chcialaby abym w jakis sposob uczestniczyl w tych pozytywnych emocjach… napisala bardzo emocjonalne wiadomosci… bardzo duzo w tym rodzicielskiego uczucia. Pisze tutaj dlatego, ze… jestem totalnie obojetny na to a wlasciwie pierwsza mysl jak przychodzi mi do glowy - z czym tez czuje sie nie najlepiej to “co mnie to obchodzi, porozmawiajmy o nas”. Nie chce byc sztuczny… i udawac bo na chwile obecna nie wzbudza to mojego zainteresowania. Moze byc to jakis rodzaj zazdrosci? Ze widze, ze jej milosc do mnie w porownaniu do tej do dzieci to jakby… “delikatna sympatia”. Mi brakuje w tym zwiazku czulosci… i moze to powoduje, ze w jakis sposob irytuje mnie zachwyt, bomba emocji przy zachowaniach dzieci, podczas kiedy ja sie staram… nie czuje tego w takim stopniu… byly sytuacje kiedy… kupilem jej w prezencie cos co bylo jej marzeniem… na swieta… w relacji w socjal mediach pokazala moja kartke wspolna z dziecmi… a w kolejnej osobno prezent kolezanki z “Ty wiesz najlepiej”. Fakt ten watek juz bardziej dotyczy kolezanki. Kiedys powiedziala na wakacjach na ktore ja zabralem…. “My sie chyba nie bedziemy tak afiszowac na fb itd?” Mi na tym jakos nie zalezy ale dlaczego daje taka blokade skoro co chwile wstawia i wyraza zachwyt dziecmi… w slowach kocham Cie do dzieci czuje wielkie emocje - do mnie raczej “odklepie bo chcial”… “ona mowi tylko wtedy kiedy to bardzo czuje”…. Do dzieci codziennie do mnie raczej jest to rzadkie… na walentynki kupilem jej cos drogiego… napisala, ze super… ale myslalem, ze chociaz zadzwoni… kiedys jej przeslalem pieniadze bo bardzo potrzebowala - dostalem “dzieki”. Caly rok w tym zwiqzku na odleglosc odczuwa problem z kontaktem. Wiem, ze do dzieci potrafi zadzwonic z pracy czy jadly kanapke - do mnie zadzwonila tylko raz z pracy przez ponad rok. Czuje mocny niedosyt. Kolezanka ma urodziny… ona chce wziac na to nawet urlop… kiedy ja przyjezdzam tylko raz przez ponad rok wyslala dzieci do babci zebysmy mogli sie soba nacieszyc. Kilka razy powiedziala… “partnerka moge niebyc idealna ale matka bede zawsze”.
User Forum

A11

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Rozumiem, że odczuwa Pan frustrację i niedosyt w związku z różnicą w sposobie okazywania uczuć wobec Pani a wobec dzieci. NaturalnIe, że potrzebuje Pan bliskości i czułości od partnerki, i że brak codziennego kontaktu wzbudza u Pana silne emocje.

Może warto zadać sobie pytania:

Jakie konkretne gesty lub słowa od partnerki pozwoliłyby mi czuć się kochanym i zauważanym?

Czy potrafimy rozmawiać o swoich potrzebach w sposób spokojny, bez osądzania drugiej strony?

Czy jestem w stanie zaakceptować, że jej intensywne uczucia wobec dzieci nie zmniejszają wartości naszej relacji?

 

Często pomocne jest ustalenie z partnerką wspólnych sposobów wyrażania bliskości, tak aby oboje czuli się zauważeni i docenieni.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,

związki na odległość niestety rodzą wiele trudności i trzeba sporego wysiłku obu stron, aby nie tylko przetrwały ale rozkwitały. Trudno konkurować z dziećmi partnerki o jej miłość, bo miłość rodzicielska jest zupełnie czym innym, niż partnerska i to warto sobie uświadomić. Z drugiej strony z tego, co Pan pisze może się Pan czuć w pewien sposób niezaopiekowany emocjonalnie ze strony partnerki, przy czym znowu tutaj należałoby wysłuchać obu stron i powodów zachowań lub ich braku u partnerki. W takich sytuacjach zalecam zwykle szczerą rozmowę z partnerką pozycji komunikatu JA, czyli np. "W sytuacji gdy to ja zawsze dzwonię do Ciebie, a Ty bardzo rzadko do mnie czuję, że Ci na mnie nie zależy. Powiedz jak Ty to widzisz, z czego to wynika?" Taki sposób rozmowy sprawia, że osoba nie czuje się oskarżana, tylko zauważa realny problem z Pana strony, którego powody moga być banalne jak np. nagromadzenie obowiązków i brak uważności na Pana potrzeby. O tym trzeba otwarcie rozmawiać zachowując szacunek w komunikacji. Jeśli to nie zadziała, a Państwu zależy na relacji, warto skorzystać ze wsparcia psychologa.

 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

Psycholog

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam! 

 

 To co Pan napisał, brzmi jak frustracja, która narasta od dłuższego czasu i wpływa na waszą relację. Warto spróbować to rozłożyć na części, żeby pomóc ci zobaczyć sytuację klarowniej i znaleźć sposób, by nie czuć się sztucznie.

 Pana pierwsza reakcja ("co mnie to obchodzi, porozmawiajmy o nas") to klasyczny znak zazdrości o uwagę, którą ona poświęca dzieciom. Miłość rodzicielska jest instynktowna i bezwarunkowa kiedy często przewyższa inne emocje intensywnością, bo opiera się na biologii i latach budowania więzi. To nie znaczy, że Pana miłość do niej jest "słabsza", ale że jej ekspresja do dzieci jest głośniejsza i częstsza. Niedosyt czułości (rzadkie "kocham cię", brak entuzjazmu przy prezentach, blokada na socialach wobec was) potęguje irytację kiedy czuje się jak "opcja drugorzędna". Przykładowo, jej posty o dzieciach vs. kartka zPanem  czy prezent od koleżanki to widoczny kontrast, który boli.

 

 Ona nie ukrywa, że matka jest jej rolą nr jeden ("partnerka mogę nie być idealna, ale matka będę zawsze"). Dzieci w wieku 14 lat to wciąż okres, kiedy potrzebują dużo emocjonalnego paliwa – obozy, sukcesy piłkarskie to dla niej okazje do dumy i dzielenia się. Dzwonienie do nich z pracy to nawyk, a do ciebie rzadziej, bo związek na odległość plus codzienne życie dają mniej impulsów. Urlop na urodziny koleżanki może być o lojalność przyjacielską, niekoniecznie rywalizację. Ale fakt, że raz w roku organizuje czas dla was (dzieci u babci), pokazuje, że Panu zależy. ale tylko nie na takim poziomie, jakiego oczekujesz.

Nie musi się Pan sztucznie ekscytować się jej dziećmi, ale trzeba pokazać, że ceni Pan dzielenie się emocjami bo to zbuduje most. Oto konkretne kroki:

Waro reagować krótko i autentycznie na wiadomość o synu: "Super, że ma fajne koleżeństwo i ci dziękuje.  Widać, żeś go dobrze wychowała A co u ciebie dziś?". To uczestniczy w jej radości, bez fałszu, i wraca do "nas".

Proszę wyrazić swoje potrzeby jasno: Konumunikat w styluz: "Cieszę się twoim zachwytem nad dziećmi, ale tęsknię za taką samą energią między nami. Marzę o częstszym 'kocham cię' czy telefonie z pracy gdyż to by mi dało poczucie bliskości". Użyj "ja czuję", nie oskarżeń.

Warto budować bliskość małymi gestami i zaproponować wspólny rytuał, np. wieczorną rozmowę video tylko o was (bez dzieci). Na walentynki czy prezenty poprosić o feedback: "Co ci się najbardziej spodobało?" gdyż to zachęci do ekspresji.

 


 

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Różnice w wychowaniu dzieci z partnerką – jak znaleźć złoty środek?
Witam, nie jestem ojcem ale chcialbym nim zostac mimo, ze juz prawie 40 lat zycia za mna. Dlaczego pisze? Otoz moja partnerka ma dzieci i ja mam wrazenie, ze wymagalaby ode mnie tego samego co robi sama jezeli chodzi o kwestie wychowania natomiast ja mam zupelnie inne podejscie - nie moge ocenic czy dobre bo przydala by sie praktyka. Gdzie sa roznice, ktore mnie szokuja i nie wiem gdzie znalezc zloty srodek i czy w ogole go chce szukac. Jezeli dziecko ma ferie mama bierze urlop i caly tydzien organizuja zeby sie nie nudzilo. Ja rozumiem, ze chce sie cos dziecku zorganizowac ale ja uwazam, ze 12 godzin dziennie to jest lekka przesada. Mozna cos porobic ale reszte czasu dziecko moze przeciez zorganizowac sobie samo - nauczyc sie troche kreatywnosci, znalezc zabawe, skontaktowac sie z kolega, obejrzec bajke. Ja tez chce miec czas sam na sam z partnerka… Kwestia wychodzenia - jak ja bylem maly to przede wszystkim na ferie wychodzilem sam z domu spotkac sie z kolegami i to byl najlepszy czas teraz podobno nie wypuszcza sie dzieci samych (9 lat) tylko nawet na spotkanie z kolegami trzeba sie umowic z innymi rodzicami i jechac samemu? Na pytanie czy jezdzilby sam autobusem 3 przystanki dalej sam “nie bo boje sie ze mnie pobija”. Powrot 14 latka do domu - bloto po butach zostawione i partnerka “znowu musze to sprzatac! Musze kupic odkurzacz na to…” a wedlug mnie czy 9 czy 14 lat kazdy ma po sobie posprzatac. Sniadanie przed szkola… tez uwazam, ze same sobie moga to zrobic szczrgolnie jak mam dzien kiedy chce sie wyspac bo zalozmy dlugo pracowalem a nawet jezeli nie - nie sa to niemowlaki… Mam wrazenie, ze jest to dostosowywanie calego zycia pod dzieci a przy okazji przekonanie, ze tak musi byc a jej partner powinien robic tak samo. Ja chcialbym miec dzieci ale wychoywac je wedlug wlasnych przekonan a tutaj slysze “nie mozesz mowic bo nie masz dzieci” nawet najmlodszy powtorzyl to w moja strone jak mu zwracalem uwage a ona nie zareagowala. Uwazam, ze mozna wychowywac dobrze dzieci bez spedzania z nimi calego dnia i wyreczania w pewnych obowiazkach. Jednak nie jestem pewien byc moze nabylem niewlasciwych wzorcow. Niestety mam wrazenie, ze nie potrafie zyc wbrew wlasnym przekonaniom.
Czy osoby z FAS mogą prowadzić samodzielne życie?
Mam brata, 22 lata. Zawsze był „inny” – trudniej mu szło w szkole, zapominał rzeczy, które wydawały się oczywiste. Z matematyką walczył strasznie.... Ale najgorsze były relacje z ludźmi. Często źle odczytywał intencje, ufał nieodpowiednim osobom, czasem zachowywał się tak, że inni patrzyli na niego jak na dziwaka. Dopiero dwa lata temu, po długiej walce z lekarzami i psychologami, ktoś zasugerował FAS. Mama wtedy się rozkleiła, bo przyznała, że zanim dowiedziała się o ciąży, zdarzało jej się pić. Podobno nie dużo, ale teraz każda kropla wydaje się jak wyrok, zresztą po tym to nie wiem, czy mogę jej wierzyć. Brat teraz próbuje żyć samodzielnie. Pracuje dorywczo, ale często coś zawala – zapomina, spóźnia się, myli terminy. Mimo to ma serce na dłoni, chce być samodzielny, ale ciągle się potyka. Czy jest szansa, że kiedyś naprawdę stanie na własnych nogach? Czy osoby z FAS mogą prowadzić normalne życie bez ciągłego wsparcia?
Stres i konflikty z powodu przeprowadzki siostry z rodziną do wspólnego mieszkania

Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?

Jak poradzić sobie z bezradnością i złością na wieść o ciężkiej chorobie bliskiego?

Dzień dobry. Piszę z bardzo ciężką dla mnie sprawą. Dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się, że mój 67-letni dziadek jest ciężko chory i czeka go leczenie paliatywne - ma raka płuc z przerzutami do głowy i na nadnercza. Dziadek przez 52 lata ciężko pracował, nie pozwalał sobie na urlopy i bezrobocie. Mimo emerytury nadal chodził do pracy, bo jak to mówił "nie da się zamknąć w domu'. Tydzień temu oficjalnie miał rozpocząć emeryturę. Jednak nasze życie przewróciło się do góry nogami. Czuję ogromną złość, że dziadkowi nie jest dane cieszyć się wolnym czasem, przejażdżkami autem z babcią, jeżdżenia i odwiedzania rodziny jak to zawsze lubią, pracy w ogrodzie, wyjazdów na ryby... Jestem taka zła! Czuję taką bezradność. Chciałabym, żeby nacieszył się wolnym, rodziną... Dziadek wciąż jest młody i nie mogę sobie poradzić z tą bezradnością :(

Jak odbudować relacje z żoną i synem po 3 latach konfliktów w rodzinie?

Od 23 lat jestem w związku, od 20 w małżeństwie. 

Mamy 19-letniego syna. Ostatnie 3 lata to rozmowy bardzo często przechodzące w ostre kłótnie moje z synem o szkołę, o nałogi, maturę, zaniedbywanie obowiązków domowych i szkolnych, w końcu o jego stosunek do mnie i żony. W końcu "przelało się". 

Nie umiałem odczytać bardzo mocnych sygnałów od żony, która nie mogła poradzić sobie z tym, jak wyglądają moje relacje z synem. Z jej perspektywy było w tej relacji bardzo dużo nienawiści. Sprowokowana przez te powtarzające się sytuacje żona zaczęła widzieć mocniej złe cechy, których było w naszym związku więcej. Chodzi o moje częste granie w piłkę, które wiązało się z zostawianiem żony na 2-3 godziny w domu dwa lub trzy razy w tygodniu, moje takie "wsobne" złości na naszych zajęciach z tańca, o niewykazywanie przeze mnie radości z każdego nawet najmniejszego sukcesu syna. 

Kocham syna i kocham żonę, której miłość chcę odzyskać. 

Pragnę również odbudować zdrową relację z synem. 

Żona twierdzi, że już nic nie da się zrobić. Od kilkunastu miesięcy nie ma między żoną i mną kontaktu cielesnego. Wspieram żonę w jej staraniach o większą niezależność. I jestem bezradny. Nie wiem, co robić...

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.