Wstecz

Jak poradzić sobie z bezradnością i złością na wieść o ciężkiej chorobie bliskiego?

Anna.

Dzień dobry. Piszę z bardzo ciężką dla mnie sprawą. Dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się, że mój 67-letni dziadek jest ciężko chory i czeka go leczenie paliatywne - ma raka płuc z przerzutami do głowy i na nadnercza. Dziadek przez 52 lata ciężko pracował, nie pozwalał sobie na urlopy i bezrobocie. Mimo emerytury nadal chodził do pracy, bo jak to mówił "nie da się zamknąć w domu'. Tydzień temu oficjalnie miał rozpocząć emeryturę. Jednak nasze życie przewróciło się do góry nogami. Czuję ogromną złość, że dziadkowi nie jest dane cieszyć się wolnym czasem, przejażdżkami autem z babcią, jeżdżenia i odwiedzania rodziny jak to zawsze lubią, pracy w ogrodzie, wyjazdów na ryby... Jestem taka zła! Czuję taką bezradność. Chciałabym, żeby nacieszył się wolnym, rodziną... Dziadek wciąż jest młody i nie mogę sobie poradzić z tą bezradnością :(

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, to co Pani odczuwa - złość, smutek, bezradność to naturalne emocje, które mogą się pojawić na wieść o chorobie bliskiej osoby. Proszę dać sobie na nie przestrzeń. Może Pani zapisywać wszystkie myśli, uczucia, których Pani doświadcza. Warto też porozmawiać z kimś bliskim. Myślę, że teraz może Pani po prostu być przy dziadku, na tyle ile to możliwe. To może pomóc zarówno jemu, jak i Pani. Dobrym pomysłem może być też rozważenie spotkania z psychologiem, bo takie doświadczenia naprawdę trudno dźwigać w pojedynkę.

 

Przesyłam dużo ciepła,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Psycholog
54 odpowiedzi na forum

Myślę, że to, co Pani czuje i pisze, nie może być bardziej naturalne i uzasadnione w takiej sytuacji. Mogę tylko empatyzować z Pani bólem i złością. Życie potrafi być bardzo niesprawiedliwe i jest bolesne czytać historię Pani dziadka.

 

Trudno w takiej chwili dodać coś naprawdę mądrego – mogę jedynie spróbować coś zasugerować. Widać, że ma Pani dużo energii i miłości do życia. Widać też, jak ważny jest dla Pani dziadek i przypuszczam, że nauczył Panią wielu cennych wartości. Może Pani wykorzystać tę energię i te wartości, by wspierać dziadka w tym bardzo trudnym momencie i pokazać mu, jak ważną osobą był. Może też Pani wspierać swoją rodzinę.

Proszę jednak pamiętać, że ma Pani prawo do słabszych chwil i prawo do proszenia o pomoc u bliskich – w rodzinie i wśród przyjaciół.
Jeżeli Pani czuje, że potrzebuje profesjonalnego wsparcia, może Pani sięgnąć po pomoc u specjalisty - psycholog lub psychoterapeuta.

 

Życzę Pani spokoju i siły w tym trudnym czasie.

Lucio Pileggi, Psycholog

Pani Anno,

 

złość i bezradność są całkowicie zrozumiałe. Gdy widzimy, że bliska osoba mierzy się z niesprawiedliwą i trudną sytuacją, a los odbiera jej szanse na spełnienie marzeń, czujemy ogromny ból. To naturalne, że czuje Pani złość, gdyż  dziadek, który całe życie ciężko pracował, nie może cieszyć się zasłużoną emeryturą i spokojem. Jest to bardzo niesprawiedliwe i wywołuje poczucie krzywdy.

To, co pani odczuwa, jest jednocześnie dowodem miłości do dziadka. Proszę pamiętać, że w tej sytuacji nie musi być Pani silna za wszelką cenę. To zupełnie w porządku, aby pozwolić sobie na te wszystkie emocje: złość, smutek, lęk i bezradność. Najważniejsze co może Pani teraz zrobić, to być przy dziadku i nacieszyć się każdą chwilą, jaką wspólnie macie. Czasem drobne gesty i bycie blisko są ważniejsze niż cokolwiek innego.

 

Życzę dużo siły na nadchodzący czas.

 

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Witaj Anno,

widzę, że przeżywasz trudne chwile... stąd gniew i poczucie bezradności. To naturalne w takiej sytuacji. Walka z poczuciem bezradności jest bardzo wyczerpująca.

Zamiast walki z nią warto skoncentrować się na spędzaniu czasu z dziadkiem, budowaniu wspólnych wspomnień i dać przestrzeń na wysłuchanie jego własnych emocji. 

Dbanie o siebie w tym trudnym czasie jest tak samo ważne, jak dbanie o dziadka. 

Proszę o tyn pamiętać.

 

Przesyłam dużo siły 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Pani Anno, to, co Pani opisuje, jest bardzo poruszające, a emocje, które Pani przeżywa, w pełni uzasadnione i świadczą o ogromnej trosce i miłości. Widzę tę ogromną bezradność, a także poczucie niesprawiedliwości, że życie wywróciło wszystkie plany do góry nogami. Zgadzam się, że po tylu latach pracy dziadkowi po prostu należy się odpoczynek, spokojny czas z rodziną, relaks, a nie walka z chorobą. To nie tak miało być i takie uczucia są naprawdę silne, szczególnie gdy dzieje się coś tak bardzo trudnego.


Proszę pozwolić sobie na te emocje - nie trzeba ich tłumić, udawać czy się ich wstydzić. Dobrze, że podzieliła się Pani nimi tutaj. Teraz, gdy wszystko jest tak intensywne, ważne jest, aby zając się swoim bólem i bezradnością. Gdy zadba Pani o siebie, będzie też mogła lepiej wspierać dziadka, gdy będzie tego potrzebował najbardziej. Rozmowa z bliskimi, kimś, komu Pani ufa, albo z psychologiem może pomóc przejść ten trudny czas.

 

Magda Leńczuk, psycholog 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Wiadomość o ciężkiej chorobie jest często druzgocząca. Wiele osób przeżywa wtedy złość, bezsilność, niedowierzanie i ogromne poczucie niesprawiedliwości. Bardzo współczuję Pani i Pani rodzinie :(. 

Myślę sobie, że nie we wszystkim jest Pani całkowicie bezsilna, ponieważ nadal może Pani wspierać dziadka w chorobie, być przy nim, spędzić z nim jakościowy czas. Ma Pani wpływ na Waszą relację, na tworzenie wspólnych wspomnień. 

Proszę jednak pamiętać też o sobie i nie bać się prosić o wsparcie. To może być moment kiedy będzie Pani potrzebować więcej rozmów z bliskimi. Może Pani również zgłosić się do psychologa lub zadzwonić na telefon zaufania dla osób, których bliscy chorują onkologiczne. 

Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

Zdjęcie Agnieszka Pater

Agnieszka Pater

Psycholog
2 odpowiedzi na forum

Pani Anno,
to, co Pani napisała, jest pełne miłości do dziadka i jednocześnie ogromnego bólu. To bardzo naturalne, że w obliczu takiej diagnozy pojawia się złość, żal i bezradność i to są zdrowe reakcje na niesprawiedliwość, której doświadcza Pani i cała rodzina.

Ta złość pokazuje, jak bardzo chciałaby Pani ochronić dziadka i dać mu to, na co zasłużył - spokój, wolność, czas z bliskimi. To pragnienie świadczy o głębokiej więzi, jaka Was łączy. Jednocześnie bezradność jest trudna, bo choroba jest czymś, na co nie mamy wpływu.

Może pomóc myśl, że choć nie można zmienić diagnozy, to ma Pani wpływ na to, jak spędzicie wspólny czas teraz. Każde słowo, gest, chwila bliskości mogą być dla dziadka czymś bezcennym. Czasem to właśnie proste rzeczy: rozmowa, obecność, wspólne wspomnienia stają się najważniejszym „wolnym czasem”.

Ważne też, by dała sobie Pani prawo do przeżywania wszystkich emocji, i złości, i smutku. Nie trzeba udawać, że jest inaczej niż jest. Wsparciem może być rozmowa z kimś bliskim albo z psychologiem, żeby nie dźwigać tego ciężaru samotnie.

To, że tak bardzo Pani zależy, już teraz daje dziadkowi coś niezwykle ważnego, czyli poczucie bycia kochanym i docenianym.

Zdjęcie Michał Jarzębowski

Michał Jarzębowski

Psycholog
8 odpowiedzi na forum

Pani Anno,

 

To niezwykle trudna sytuacja, czytając Pani słowa można poczuć ogromną miłość do dziadka.

 

Bezradność to naturalna reakcja emocjonalna w tej sytuacji. Choć to jedna z najbardziej niewygodnych emocji, to warto pozwolić jej być.

 

Proszę pamiętać, że choć dziadek wiele pracował, to jego potrzebą wcale nie musiał być odpoczynek. Z tego co Pani pisze, możliwe, że dziadek nawet na emeryturze po 2 tygodniach zacząłby nad czymś pracować. :)

 

Niektórzy ludzie lubią być aktywni i choć nam wydaje się, że to czyni ich nieszczęśliwymi, to dla nich może być to coś, co sprawia im wiele satysfakcji. Naturalnie pracoholizm nie jest zdrowy, ale dziadek może wciąż czuć, że jego życie było pełne, nawet jeśli było w nim wiele pracy.

 

Proszę dbać o siebie!

Zdjęcie Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Psycholog
22 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro z powodu tej wiadomości. Proszę pozwolić sobie na te uczucia, nie obwiniać się za nie i spróbować przekuć bezradność na coś, co może dać Wam wszystkim ulgę — choćby krótkie, wspólne chwile: rozmowy z dziadkiem, słuchanie jego opowieści, odtwarzanie zdjęć, nagranie wspomnień, krótkie wyjazdy, ulubione jedzenie czy spacer, a także porozmawianie z zespołem paliatywnym o tym, jak ułatwić mu życie i kontrolować ból. Można też napisać do niego list lub nagrać kilka słów, zorganizować album ze zdjęciami albo zapytać, o czym najbardziej marzy teraz, czasem małe rzeczy dają dużą pociechę. Proszę też pamiętać o sobie: rozmawiać z bliskimi o tym, co Pani czuje, szukać wsparcia u przyjaciół lub terapeuty i dbać o sen, jedzenie i krótkie przerwy na uziemienie (proste oddychanie, nazwanie trzech rzeczy, które widzi Pani wokół). Jeśli chce Pani, psycholog może pomóc napisać krótki, ciepły tekst do dziadka albo propozycję, jak ułożyć dzień z nim tak, by był dla niego jak najprzyjemniejszy.

 

Pozdrawiam

Alicja Szymańska

Psycholog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czuję się źle, samookaleczam się i podejrzewam anoreksję
Przepraszam, że to powiem, ale ostatnio czuję się chuj**wo. Tnę się na przedramionach, aby nikt nie zauważył. Głodzę się, bo mam wrażenie, że jestem gruba. Chyba mam anoreksję... Mama wmusza we mnie jedzenie, a ja przez to czuję się jeszcze gorzej. Mam dość chciałabym zniknąć i nie sprawiać nikomu problemu. Nie chcę mówić o tym rodzicom, ponieważ mój starszy brat przechodził depresję i nie chce ich zamartwiać. Boję się jak zareagują. Ale czuję, że zaraz nie wytrzymam, nie dam rady, wybuchnę. Potrafię wpatrywać się w jeden punkt przez 2 godziny i myśleć o wszystkim - co robię źle, że jestem beznadziejna, nienormalna, gruba, brzydka i jak przez ostatni rok moje życie się zjeb**ło. Przepraszam, ale dziękuję jeśli to przeczytałeś/aś.
7 odpowiedzi
Związek z dużo starszym partnerem z dziećmi – brak akceptacji rodziny, zazdrość o czas i obawy o przyszłość
Hej! Mam takie ważne pytanie i do końca nie wiem jak sobie z tym poradzić! Mam partnera o 25 lat starszego ode mnie i nasza relacja jest cudowna, kochamy się jesteśmy bardzo za sobą! Ale z mojej strony czasami przychodzą takie chwile zwątpienia - z jednej strony moja najbliższa rodzina bardzo nie akceptuje tego związku, a z drugiej strony on ma dwójkę dzieci (11-letnich bliźniaków). Pomimo tego że nie daje mi odczuć że dzieci są najważniejsze, że jakby nie muszę konkurować o czas z nimi.. Ale mimo wszystko czasem czuję że nigdy nie będę miała go w 100% dla siebie, bo a to tutaj jeździ z nimi na angielski, a to na judo; i przez to bardzo też odwlekam nasze wspólne zamieszkanie a bo boję się że on będzie na przykład trzy razy w tygodniu jeździł z nimi a ja się w domu będę nudziła. Jak się uwolnić od tych myśli bo my się naprawdę kochamy? A przez to że ja czasami myślę, że ja nigdy nie będę dla niego najważniejsza bo on ma dzieci to bardzo to we mnie jakby powoduje takie negatywne nastawienie i przez to że rodzina też nie akceptuje tego związku? Co powinnam sobie poukładać w mojej głowie jakie pytania po zadawać, co przemyśleć? Czy taki związek na dłuższą metę gdzie mężczyzna jest starszy ode mnie o 25 lat ma sens? Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie odpowiedzi!
7 odpowiedzi
Nie chcę powiedzieć o tym, że czuję się gorzej, mam myśli samobójcze. Czy to wpłynie na sposób leczenia?
Mam pytanie, jeśli mam stwierdzoną depresję oraz stany lękowe i rozpocząłem leczenie- mam 13 lat- czy jeśli nie wspomnę, że czuję się coraz gorzej z każdym tygodniem i mam myśli samobójcze, to czy jakoś to może wpłynąć na leczenie?
3 odpowiedzi
Jak uratować związek po 24 latach? Partner nie czuje już miłości

Pomocy, rozpada mi się życie – związek z 24-letnim stażem.
Mąż wylał na mnie kubeł zimnej wody – i częściowo miał rację. Na dość długo się wyłączyłam, odizolowałam od świata. Nie wiem, dlaczego – czy przez natłok życia, czy własną głupotę. Wytknął mi, że nie dopuszczałam nikogo do siebie, w tym i jego. Że go odrzucałam, nie rozmawiałam z nim o problemach, nie wspierałam go w jego zainteresowaniach. Że zależało mi głównie na porządkach, a jeśli coś było nie tak – to wszystkich stawiałam „po kątach”.

W końcu wybuchł. Wytknął nawet te drobniejsze rzeczy, które go dręczyły, i stwierdził, że mnie nie kocha, że już nic nie czuje.
Otworzyło mi to oczy. Nagle zmieniłam podejście, staram się walczyć o związek – ale czy jest sens?
On twierdzi, że to wszystko go zmieniło, że nie wróci to, co było między nami. Że jest za późno.
Ratunku. Co robić?
Mi zależy… a widzę, że jemu też jest trudno.

6 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z negatywną reakcją mamy na planowaną wyprowadzkę?

Witam,
wczoraj powiedziałam mamie o wyprowadzce. Nie zniosła tego dobrze. Chłopak dostał w spadku dom. Chcielibyśmy tam zamieszkać, bo również na tej działce możemy mieć pół gospodarki. Działka również należy do chłopaka. A jego tata przez lata miał tam gospodarkę, która bardzo dobrze prosperuje. Oboje doszliśmy do wniosku, że możemy się tam wprowadzić na parę lat i dorobić.

Moja mama natomiast bardzo negatywnie do tego podeszła, mimo wielu tłumaczeń. Nic do niej nie trafia. Rozumiem, że może jej być przykro. Jej rodzice umarli już dawno, siostra się nie odzywa, a tata jest „synusiem mamusi” i „ukochanym braciszkiem”, gdzie toksycznie się to na nas odbiło. Mama zachorowała na nowotwór już z 13 lat temu, popadła w depresję i alkoholizm. Matka mojego ojca nie lubi ani mamy, ani mnie i mojego brata. Zawsze nastawiała tatę przeciwko nam. A tata – głupi – zawsze we wszystko wierzył. Oraz dla niego to siostra i matka były najważniejsze, i są.

Wiem, że moja mama się tego obawia również w moim przypadku. Ale jednak nie chcę się traumatyzować. Mam 23 lata i chłopak też. Jesteśmy 2 lata razem. Wiemy, że wszystko się może wydarzyć. On wie, że jak tylko zacznie się zachowywać jak mój ojciec, to jest koniec między nami, bo ja nie chcę się całe życie użerać tak jak moja mama i tracić przez to poczucie własnej wartości.

U mnie szans na dorobek nie ma. Małe miasto bez perspektyw. Chłopak rzucił dla mnie wojsko. Nałożono mu dużą karę pieniężną. A jednak potrafił się przeprowadzić 700 km do mnie, a znaliśmy się rok. Chcemy się odbić finansowo, bo jednak utrzymywanie się za najniższą krajową jest ciężkie. Mieszkamy u mnie w domu z rodzicami. I nie ukrywam, że człowiek by chciał być sam – we dwójkę. Tym bardziej, że jak nie mogłam znaleźć pracy i tymczasowo zarabiał chłopak, to mama potrafiła mnie zwyzywać od „k**ew”. Chłopak to wszystko słyszał.

Po tym, jak powiedziałam o wyprowadzce, mama mi powiedziała, że zły mnie los czeka, że ona już córki nie ma oraz mojego wsparcia. Że nic nie będę z tego mieć. Że będę nikim. Jestem załamana, bo rodzice chłopaka dobrze mnie traktują. Chcą dla nas dobrze, nie wkładają nosa w nieswoje sprawy. Chłopak zresztą też ma charakter, w którym nie pozwoli sobie wejść na głowę. Więc ufam mu. Wiem, że życie potrafi być przewrotne, ale jak się nie przekonam, to nie zobaczę.

Z reakcji mamy jest mi przykro, bo chciałabym, aby mnie wsparła – co by się nie działo. Mój brat na studia pójdzie tam, gdzie ja mam tymczasowo zamieszkać, abym nie była sama. Nie wiem, jak mam z mamą rozmawiać. Potrafiła mnie nie wspierać, gdy było u mnie źle, oraz źle się do mnie odnosić. A temat wyprowadzki tylko mnie dobił. Wmawia mi najgorszy scenariusz oraz narzuca swoje zdanie, bo według niej powinnam mieszkać całe życie tutaj z nimi, mieć dzieci i w ogóle.

A prawda jest taka, że do dzieci mi daleko. I brak możliwości rozwoju w moim miasteczku i okolicach również jest duży. Jeżeli razem z chłopakiem mamy szansę dorobić się, nie musimy nic wynajmować – dla nas to całkiem fajna opcja.

Jak mam przestać się zadręczać? Co robić?

4 odpowiedzi
Czuje sie niedoceniana i ponizana przez rodzine - jak radzic sobie z krytyka, przeciazeniem i czarnymi myslami?

Nie wiem już, co mam zrobić, żeby rodzina w końcu przestali traktować mnie jak leniwego, niewdzięcznego człowieka, który nic nie robi. Pracuję, dokładam się do domu, gotuję, sprzątam, piorę, robię zakupy i mimo tego mam wrażenie, że nikt kompletnie nie widzi niczego, co robię. Co z tego, że zrobię zakupy i nagotuję obiadu dla całej rodziny i jeszcze kilka razy upewnię się, że moje rodzeństwo jest najedzone? Co z tego, że zjedzą mi ostatnie wędliny z lodówki, które kupiłam za swoje pieniądze? Co z tego, że posprzątam po nich kibel, bo przecież po załatwieniu się samemu po sobie posprzątać już nie można? Co z tego, że piorę, sprzątam, robię zakupy i dokładam się do domu? Ważne przecież, że nie umyłam podłogi w garażu i to już znaczy, że jestem leniwa i jestem porażką. Wszystko, co robię, jest traktowane jak oczywistość, a wystarczy jedna rzecz, której nie zrobię, żeby cała reszta przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Moi rodzice widzą każdą moją wadę, każdy błąd i każdą rzecz, której nie zrobiłam, ale mają kompletnie zamknięte oczy na moje dobro, moje sukcesy, moją pracę i wszystko, co jednak robię. Nigdy nie paliłam, nigdy nie piłam, nie miałam patologicznego towarzystwa ani problemów z prawem. Nie byłam uczennicą na same piątki, ale też nigdy nie miałam problemów z nauką, skończyłam szkołę i bez większych problemów znalazłam pracę. Nie prowadziłam jakiegoś patologicznego życia, a mimo tego we własnym domu jestem traktowana, jakbym była największym problemem tej rodziny. Teraz mam wrażenie, że również moi młodsi bracia zostali przez rodziców tak nastawieni, że patrzą na mnie dokładnie tak samo. Coraz częściej czuję, że nie mam już rodziny. Czasami zastanawiam się, czy może kiedyś zrobiłam albo powiedziałam coś, czego nawet nie pamiętam, co sprawiło, że zobaczyli we mnie wroga i od tamtej pory wszystko, co robię, jest odbierane przeciwko mnie. Czuję, jakbym żyła z ludźmi emocjonalnie niedojrzałymi, którzy na mojej porażce próbują się dowartościować i którzy potrzebują, żebym była tą gorszą, żeby sami mogli poczuć się lepiej. Wracam styrana z pracy, a oni potrafią być zdziwieni, że jestem zmęczona, jakbym była jakąś maszyną, która ma po pracy dalej sprzątać, gotować i spełniać wszystkie oczekiwania. Nie mam pieniędzy, żeby się wyprowadzić, więc czuję się uwięziona we własnym domu. Doszło do tego, że serio myślę o spakowaniu rzeczy i zamieszkaniu w samochodzie, bo chyba wolałabym spać w aucie niż codziennie wracać do miejsca, w którym czuję się jak ktoś niewystarczający i bezwartościowy. I chcę zaznaczyć, że to, co tutaj napisałam, to jest może mały procent tego, co naprawdę dzieje się w domu, i tego, jak się przez to wszystko czuję. Nie jestem w stanie opisać całej skali tego, co dzieje się między nami. Najbardziej dobija mnie to, że naprawdę nie wiem, czego oni ode mnie jeszcze chcą. Ile można dawać z siebie, zanim człowiek po prostu się wypali? Mam już takie momenty, że przychodzą mi do głowy najczarniejsze myśli i zastanawiam się, czy gdybym po prostu zniknęła, to wtedy wreszcie dotarłoby do nich, ile mnie kosztowało życie w tym domu. Chcę, żeby ktoś w końcu zauważył, że też się staram, że też pracuję, że też mam swoje granice i że nie jestem tylko zbiorem wad i porażek. Jestem potwornie zmęczona tym, że moje dobro, moje sukcesy i moja praca są dla nich niewidzialne, a każda moja słabość jest natychmiast wykorzystywana przeciwko mnie. Czuję się samotna wśród własnej rodziny i naprawdę zaczynam nie wiedzieć, ile jeszcze jestem w stanie to znosić.

2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: nastolatka robi selfie telefonem i pokazuje znak victorii, obok uśmiechnięty chłopiec z piłką

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.