Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Różnice w wychowaniu dzieci z partnerką – jak znaleźć złoty środek?

Witam, nie jestem ojcem ale chcialbym nim zostac mimo, ze juz prawie 40 lat zycia za mna. Dlaczego pisze? Otoz moja partnerka ma dzieci i ja mam wrazenie, ze wymagalaby ode mnie tego samego co robi sama jezeli chodzi o kwestie wychowania natomiast ja mam zupelnie inne podejscie - nie moge ocenic czy dobre bo przydala by sie praktyka. Gdzie sa roznice, ktore mnie szokuja i nie wiem gdzie znalezc zloty srodek i czy w ogole go chce szukac. Jezeli dziecko ma ferie mama bierze urlop i caly tydzien organizuja zeby sie nie nudzilo. Ja rozumiem, ze chce sie cos dziecku zorganizowac ale ja uwazam, ze 12 godzin dziennie to jest lekka przesada. Mozna cos porobic ale reszte czasu dziecko moze przeciez zorganizowac sobie samo - nauczyc sie troche kreatywnosci, znalezc zabawe, skontaktowac sie z kolega, obejrzec bajke. Ja tez chce miec czas sam na sam z partnerka… Kwestia wychodzenia - jak ja bylem maly to przede wszystkim na ferie wychodzilem sam z domu spotkac sie z kolegami i to byl najlepszy czas teraz podobno nie wypuszcza sie dzieci samych (9 lat) tylko nawet na spotkanie z kolegami trzeba sie umowic z innymi rodzicami i jechac samemu? Na pytanie czy jezdzilby sam autobusem 3 przystanki dalej sam “nie bo boje sie ze mnie pobija”. Powrot 14 latka do domu - bloto po butach zostawione i partnerka “znowu musze to sprzatac! Musze kupic odkurzacz na to…” a wedlug mnie czy 9 czy 14 lat kazdy ma po sobie posprzatac. Sniadanie przed szkola… tez uwazam, ze same sobie moga to zrobic szczrgolnie jak mam dzien kiedy chce sie wyspac bo zalozmy dlugo pracowalem a nawet jezeli nie - nie sa to niemowlaki… Mam wrazenie, ze jest to dostosowywanie calego zycia pod dzieci a przy okazji przekonanie, ze tak musi byc a jej partner powinien robic tak samo. Ja chcialbym miec dzieci ale wychoywac je wedlug wlasnych przekonan a tutaj slysze “nie mozesz mowic bo nie masz dzieci” nawet najmlodszy powtorzyl to w moja strone jak mu zwracalem uwage a ona nie zareagowala. Uwazam, ze mozna wychowywac dobrze dzieci bez spedzania z nimi calego dnia i wyreczania w pewnych obowiazkach. Jednak nie jestem pewien byc moze nabylem niewlasciwych wzorcow. Niestety mam wrazenie, ze nie potrafie zyc wbrew wlasnym przekonaniom.
Krzysztof Petters

Krzysztof Petters

Dzień dobry,

z tego, co Pan opisuje mogę wyobrazić sobie poczucie nierównowagi i napięcia w roli, w jakiej Pan się znalazł. Z perspektywy terapeuty uważam, że ważne jest nazwanie faktów: nie jest Pan ojcem tych dzieci i nie ponosi Pan odpowiedzialności za ich wychowanie, a jednocześnie Pana punkt widzenia, potrzeby i granice są równie realne i sensowne. Współcześni rodzice często działają z poziomu lęku o bezpieczeństwo dzieci i presji „bycia idealnym”, co bywa bardzo obciążające dla relacji partnerskiej. Różnice w podejściu do autonomii dzieci, obowiązków czy czasu dla pary nie świadczą o tym, że któreś z Państwa „robi źle”. Oboje macie różne doświadczenia, także z domów, z ktorych pochodzicie a Wasze wartości mogą się różni  co nie znaczy, ze któreś są lepsze lub gorsze. Kluczowe wydaje się nie tyle znalezienie „złotego środka” za wszelką cenę, co uczciwa rozmowa o tym, na co Pan realnie może i chce się zgodzić, a na co nie - bez unieważniania siebie. Jeśli czuje Pan, że życie wbrew własnym przekonaniom byłoby zbyt dużym kosztem, warto to potraktować bardzo serio.

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Czytając pana pytanie, zauważam, że Pana obserwacje i wątpliwości głównie dotyczą różnicy między modelem wychowania do samodzielności a modelem intensywnej opieki, w którym rodzic przejmuje większość zadań i organizacji czasu dzieci. 

Istotnym punktem spornym jest tutaj nie tyle co sam sposób opieki, ale brak wspólnego frontu w relacji. Sytuacja, w której dziecko podważa Pana zdanie, a partnerka nie interweniuje, może wskazywać na to, że Pana rola w tym systemie rodzinnym nie została jasno określona. W relacjach z dziećmi wprowadzenie własnych zasad wychowawczych może być bardzo trudne, szczególnie, jeśli rodzic biologiczny nie daje na to wyraźnego przyzwolenia i nie wspiera autorytetu partnera. Z pana wypowiedzi wynika, że rozbieżność w oczekiwaniach co do czasu dla pary oraz zakresu obowiązków dzieci jest na tyle duża, że bez ustalenia wspólnych kompromisów może prowadzić do stałego poczucia frustracji. Jeśli Pan jeszcze tego nie zrobił, warto porozmawiać z partnerką i sprawdzić, czy jest otwarta na modyfikację swojego stylu, czy też oczekuje od Pana pełnego dostosowania się do jej metod. Być może uda się państwu dojść do kompromisu i uelastycznić przekonania które państwo macie lub stworzyć wspólnie nowe tak aby każde z was czuło się dobrze.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

20 godzin temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry, 

Pana dylematy są niezwykle istotne i dotykają fundamentów tworzenia tzw. rodziny rekonstrukcyjnej. Pana intuicje dotyczące tego, że 9-latek czy 14-latek powinni mieć swoje obowiązki, jak sprzątanie po sobie czy robienie śniadań, są pedagogicznie słuszne i sprzyjają rozwojowi odpowiedzialności. Największym problemem nie są jednak same dzieci, ale brak wspólnego frontu z partnerką oraz podważanie Pana autorytetu, co jest prostą drogą do narastania frustracji. Budowanie relacji z dziećmi partnerki wymaga czasu, ale bez jasnego ustalenia z nią zasad współpracy i wzajemnego szacunku dla Pana przekonań, życie w takim układzie będzie dla Pana emocjonalnie wyczerpujące. Warto odbyć z partnerką szczerą rozmowę o wizji wspólnego życia, w której jest miejsce nie tylko dla dzieci, ale też dla Państwa jako pary.

Powodzenia.

Bożena Nagórska

20 godzin temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Rozumiem, że jest Pan w ważnym dla siebie momencie: z jednej strony pojawia się potrzeba bycia ojcem i budowania relacji, z drugiej poczucie, że traci Pan przestrzeń na własne wartości i sposób funkcjonowania. To naturalne, że różnice w stylach wychowawczych budzą napięcie, zwłaszcza gdy wchodzi Pan w gotowy system rodzinny, który już ma swoje zasady.Widzę też, że zależy Panu na uczeniu dzieci samodzielności i odpowiedzialności, to są zdrowe i potrzebne elementy wychowania. Jednocześnie Pana partnerka może kierować się potrzebą bezpieczeństwa i kontroli, co dziś jest częstym podejściem rodziców. To nie musi oznaczać, że któreś z Was ma „rację” lub „nie ma”, tylko że macie inne doświadczenia i definicje troski.

Ważne będzie nie rozstrzyganie kto wychowuje lepiej ale ustalenie wspólnych zasad: gdzie dzieci mają przestrzeń na samodzielność, a gdzie obowiązuje model partnerki, oraz jaka jest Pana realna rola wychowawcza i zakres wpływu. Bez tego będzie Pan doświadczał frustracji i poczucia bycia z zewnątrz.Warto też nazwać wprost, że potrzebuje Pan czasu dla relacji partnerskiej i że brak reakcji partnerki w sytuacjach podważania Pana autorytetu jest dla Pana trudny: to są kwestie granic, nie tylko wychowania.

Nie chodzi o rezygnację z własnych przekonań ale o sprawdzenie, czy jesteście w stanie stworzyć wspólny, spójny model funkcjonowania jako para i system rodzinny. Jeśli nie, to jest to ważna informacja do podjęcia świadomej decyzji o dalszej drodze.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

19 godzin temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry. 

 

  Pana obawy co do różnic w podejściu do wychowania są zrozumiałe i częste w relacjach z partnerem mającym dzieci. Pana styl wychowawczy promuje samodzielność, co ma solidne podstawy psychologiczne, podczas gdy partnerka wydaje się bliższa nadopiekuńczemu modelowi, zwanemu "helicopter parenting". Znalezienie kompromisu wymaga dialogu i jasnych zasad, ale nie musisz rezygnować z własnych przekonań. Pana pogląd na samodzielność dzieci (np. organizowanie czasu w ferie, samodzielne wychodzenie czy sprzątanie) odpowiada stylowi autorytatywnemu, który łączy miłość z jasnymi granicami i obowiązkami, a  badania pokazują, że dzieci tak wychowane są bardziej samodzielne i lepiej radzą sobie społecznie. Partnerka stosuje elementy permisywnego lub helikopterowego stylu, czyli pełne organizowanie dnia (12h aktywności), wyręczanie w obowiązkach (sprzątanie błota, śniadanie) i unikanie samodzielności, co może prowadzić do narcyzmu, lęku, depresji czy braku kompetencji społecznych u dzieci. W wieku 9 do14 lat dzieci powinny już samodzielnie przygotowywać proste śniadanie, sprzątać po sobie (np. po butach czy pokoju), pakować plecak czy spotykać się z rówieśnikami, gdyż to buduje autonomię i kreatywność.

  Helikopter parenting pozbawia dzieci szansy na rozwój odporności. Przykładem może być dziecko 9 latka, które boi się autobusu z obawy przed pobiciem, bo brakuje praktyki samodzielności, co osłabia pewność siebie. Zbyt gęste organizowanie ferii blokuje kreatywność, a wyręczanie w obowiązkach uczy braku odpowiedzialności. Pana model, inspirowany własnym dzieciństwem, wspiera rozwój emocjonalny, choć dzisiejsze realia (bezpieczeństwo) wymagają kompromisów, jak umawianie spotkań z innymi rodzicami.  W rodzinach zrekonstruowanych ( nazywanych patchworkowymi) kluczowe jest ustalenie wspólnych zasad, w skład której wchodzi wspólna strategia wychowawcza z granicami i rolami dla wszystkich. Nie musi Pan spędzać całego dnia z dziećmi gdyż ferie mogą być hybrydowe na przykład  4 do 6 godzin wspólnych aktywności, reszta na samodzielność dziecka i czas we dwoje dla Was. Proszę zacząć od rozmowy w stylu Chcę być zaangażowany, ale według moich zasad samodzielności.  Ustalmy reguły razem, bez argumentu "nie masz dzieci". Jeśli powtarza "nie masz dzieci", proszę reagować konsekwentnie, wysyłając komunikat w stylu "Słucham uwag i wyjaśnię dlaczego należy  budować autorytet".

  Proszę rozważyć  terapię par lub rodzinną gdyż ta pomaga w konfliktach wychowawczych, poprawia komunikację i zrozumienie potrzeb (np. Pana potrzeba czasu z partnerką). Proszę testować małe zmiany w stylu wprowadzenia obowiązków domowych, należy  obserwować efekty  i nie unikać dyskusji o nich .  Życzę powodzenia. 

15 godzin temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Czytam, że bardzo poważnie podchodzisz do roli ojca i do tego, jak chciałbyś wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi wartościami, a jednocześnie zderzasz się z zupełnie inną wizją w swojej relacji. To naturalne, że masz wątpliwości i że szukasz własnej drogi, bo nie chodzi tylko o dzieci, ale też o to, jakim partnerem i dorosłym chcesz być w tym systemie rodzinnym. Zamiast szukać jednego "właściwego” modelu, warto przyjrzeć się temu, gdzie już teraz potraficie się spotkać i co jest dla Was wspólnym celem jako dorosłych wobec dzieci. Być może kluczowe nie jest to, kto ma rację, ale jak możecie rozmawiać o różnicach tak, by oboje czuli się wysłuchani i traktowani poważnie.

10 godzin temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jedni rodzice stawiają mocniej na organizowanie dzieciom czasu i kontrolę, inni na stopniowe budowanie samodzielności i odpowiedzialności. Same różnice nie oznaczają, że któraś strona ma rację - kluczowe jest wypracowanie wspólnego stanowiska.

Jeśli oczekuje się od Pana udziału w wychowaniu, potrzebna jest jasna rozmowa o zakresie Pana roli i wpływu na zasady w domu. Warto rozmawiać o wartościach: jak rozumiecie samodzielność, odpowiedzialność, czas dla rodziny i czas dla pary. Bez tego może narastać frustracja.

Istotne jest również, aby rozmowy o różnicach w podejściu do wychowania nie toczyły się przy dzieciach. W ich obecności dorośli powinni stanowić zespół - spójny, wspierający się i komunikujący jednolite zasady. Brak jedności osłabia autorytet i wprowadza chaos.

Jeżeli trudno dojść do porozumienia, myśli Pan o własnym ojcostwie, dobrze byłoby przed podjęciem decyzji sprawdzić, czy istnieje przestrzeń na wypracowanie wspólnej filozofii wychowawczej. Pomocna może być konsultacja u psychologa rodzinnego lub terapia par, nawet krótkoterminowa, skoncentrowana na uzgodnieniu ról i oczekiwań.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

 

14 godzin temu

Zobacz podobne

Nie układa mi się już ponad miesiąc z moim "przyjacielem"
Nie układa mi się już ponad miesiąc z moim "przyjacielem". Z mojej strony, wyblakło, wygasło uczucie, które do niego żywiłam. A on, twierdzi, że mnie lubi i żałuję tego, co zrobił, ale przez to, że mam podejrzenia, iż kłamie (kolejny raz, słyszałam i widzę, że okłamywał mnie przez całe prawie 8 miesięcy, czyli tyle ile się znamy) nie mogę w to uwierzyć. Próbowałam wszystkiego, by wyjaśniać, co zaszło, ale zawsze tylko ja się nagadywałam przy tym, a on nawet nic się nie tłumaczył. Zmęczyłam się tym i chciałam, żeby on w końcu coś zrobił w tym kierunku, ale dalej nic. Jego działania, w ogóle się nie zmieniły. Zaznaczę też, że dzieli nas odległość. Mam więc problem, nie wiem, czy (jak radzi większość) zerwać z nim wszelkie kontakty, po prostu usunąć go z życia. Czy może poczekać aż będę bliżej niego (stanie się to zapewne za 3 miesiące z wakacjami) i wtedy zobaczyć, jak będzie, a jeśli nie to skończyć to tam.
Bardzo boję się omdlenia, przez co ciężko chodzi mi się do szkoły. Chodzę na psychoterapię, było bardzo dobrze, jednak ostatnio sytuacja się powtórzyła.
Dzień dobry, jak pokonać lęk przed konkretną sytuacją? Od jakiegoś czasu mam lęk przed zemdleniem, przez co ograniczałam najpierw ruch, np. nie ćwiczyłam na wfie w szkole albo musiałam częściej jeść, by zapobiec zemdleniu. Raz miałam naprawdę blisko do takiej sytuacji i wtedy wszystko się zaczęło. Od dwóch tygodni uczęszczam na terapię i po tym było mi o wiele lepiej, nawet myśli lękowe zniknęły a ataku paniki nie miałam jakieś dwa tygodnie. Niestety, ale mam wrażenie, że jak za długo jest dobrze, to musi pojawić się coś stresującego. Byłam dzisiaj w szkole i normalnie szłam do klasy z przerwy a nagle poczułam się tak, jakbym miała zemdleć. Było to dziwne, bo cały dzień czułam się dobrze i jadłam dosłownie parę sekund wcześniej. Weszłam jednak do sali i próbowałam się uspokoić, mówiłam sobie, że nic się nie dzieje i zaraz mi minie. Nie minęło i parę minut potem miałam nagłe pogorszenie samopoczucia, mam wrażenie, że na poziomie tego, jak parę miesięcy temu, gdy miałam pierwszą taką sytuację. Oczywiście, zawsze jak pojawia się to, czego się obawiam, to jednak ta panika się pojawia i w sumie to potem bardziej trzymały mnie własne emocje, miałam wrażenie, że mam jakiś zawał serca, bo tak mi waliło. Poczułam się taka bezradna, tyle włożyłam, by leczyć się z zaburzeń lękowych, a tu kolejny nawrót po tak pozytywnych tygodniach. Jest mi podwójnie ciężko walczyć z lękiem, ponieważ od urodzenia mam tendencje do lęków, które pojawiały się w różnych okresach życia. Terapeutka, do której chodzę potwierdziła to, co podejrzewałam od dawna, wiele moich cech pokazało na to, że nie jest to coś co wystąpiło nagle, a było to we mnie zawsze, ale ukryte i pokazywało się czasami . Teraz nie wiem co robić, jutro pewnie muszę iść do szkoły, a nie chcę, bo pewnie cała klasa będzie się śmiać z tego, co było dzisiaj. W dodatku, jak mój tata mnie odbierał powiedział pielęgniarce o moich lękach, sama nie wiem po co i gdy mówiła, że nie mogę się migać od życia, zaraz będę dorosła i nie mogę robić takich rzeczy, to po prostu wybiegłam ze szkoły z płaczem. Mam wrażenie, że sporo osób w moim otoczeniu nadal nie do końca rozumie tą rzecz, z którą się borykam. Nie mówiłam o tym w szkole nikomu, oprócz moich przyjaciółek, bo się boję reakcji nauczycieli, a klasie to nie ma co mówić. Co zrobić by nie martwić się o tą dzisiejszą sytuację? :(
Dziwne zachowania 9-letniego dziecka: dotykanie rogów łóżka i odginanie paznokci
Dziecko lat 9 ma dziwne zachowanie musi za każdym razem dotknąć rogow łóżka oraz stołu rogi łóżka nie mogą być przykryte kołdra ponieważ ona je odkrywa do tego za każdym razem jak postukam paznokciami czy to w stol lub dotknę książkę córka chwyta mnie za paznokcie i musi je odgiąć obecnie robimy testy w kierunku ADHD bardzo proszę o informację czemu tak ma .
Jak pomóc synowi uwolnić się od toksycznego związku z kontrolującą dziewczyną?
Witam,jestem mamą 17 latka i tu jest problem,jakiś czas temu syn poznał dziewczynę rok młodsza,początkowo byłam zadowolona z pierwszej młodzieńczej miłości, ale pojawiło się Ale.Syn opuścił się w nauce,bardzo schudł (mieszka w bursie szkolnej)kieszonkowe jak się okazało wydawał na kwiaty i zachciewajki drugiej połówki, Dostałam informację od wychowawców że chodzi przygaszony,blady i że raczej związek mu nie służy.Zawsze byłam w dobrych relacjach z synem aż nagle niewiedzialam o nim nic,któregoś dnia usłyszałam rozmowę z jego dziewczyna która stwierdziła że jestem toksyczna bo powinnam nie każąc mu się uczyć,sprzatac i wykonywać obowiązków domowych bo,,Ona tak nie ma,,(dziewczyna jest z Ośrodka wychowawczego)po kilku kłótniach mój syn się otworzył i powiedział jaka jest prawda że ona mu zabrania,wyjsc,grać na komputerze i wiele innych rzeczy do tego jak chciał zerwać powiedziała że go zniszczy.On dalej tkwi w tej chorej relacji,jak mu przetłumaczyć że tak nie wygląda milosc.Pomijajac fakt że jestem złą matka bo kazalam w weekendy ograniczyć kontakt telefoniczny i pobyt z rodziną.Przepraszam że dlugo ale to i tak kropla w morzu mych obaw.
Czy psycholog ma obowiązek poinformować rodziców w przypadku terapii uzależnień osoby niepełnoletniej?
Czy jeśli jestem niepełnoletnia (15 lat), a mam problem z narkotykami i uczęszczam na terapię, to moja psycholog może o tym poinformować moich rodziców, gdybym jej o tym powiedziała?