30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Różnice w wychowaniu dzieci z partnerką – jak znaleźć złoty środek?

Witam, nie jestem ojcem ale chcialbym nim zostac mimo, ze juz prawie 40 lat zycia za mna. Dlaczego pisze? Otoz moja partnerka ma dzieci i ja mam wrazenie, ze wymagalaby ode mnie tego samego co robi sama jezeli chodzi o kwestie wychowania natomiast ja mam zupelnie inne podejscie - nie moge ocenic czy dobre bo przydala by sie praktyka. Gdzie sa roznice, ktore mnie szokuja i nie wiem gdzie znalezc zloty srodek i czy w ogole go chce szukac. Jezeli dziecko ma ferie mama bierze urlop i caly tydzien organizuja zeby sie nie nudzilo. Ja rozumiem, ze chce sie cos dziecku zorganizowac ale ja uwazam, ze 12 godzin dziennie to jest lekka przesada. Mozna cos porobic ale reszte czasu dziecko moze przeciez zorganizowac sobie samo - nauczyc sie troche kreatywnosci, znalezc zabawe, skontaktowac sie z kolega, obejrzec bajke. Ja tez chce miec czas sam na sam z partnerka… Kwestia wychodzenia - jak ja bylem maly to przede wszystkim na ferie wychodzilem sam z domu spotkac sie z kolegami i to byl najlepszy czas teraz podobno nie wypuszcza sie dzieci samych (9 lat) tylko nawet na spotkanie z kolegami trzeba sie umowic z innymi rodzicami i jechac samemu? Na pytanie czy jezdzilby sam autobusem 3 przystanki dalej sam “nie bo boje sie ze mnie pobija”. Powrot 14 latka do domu - bloto po butach zostawione i partnerka “znowu musze to sprzatac! Musze kupic odkurzacz na to…” a wedlug mnie czy 9 czy 14 lat kazdy ma po sobie posprzatac. Sniadanie przed szkola… tez uwazam, ze same sobie moga to zrobic szczrgolnie jak mam dzien kiedy chce sie wyspac bo zalozmy dlugo pracowalem a nawet jezeli nie - nie sa to niemowlaki… Mam wrazenie, ze jest to dostosowywanie calego zycia pod dzieci a przy okazji przekonanie, ze tak musi byc a jej partner powinien robic tak samo. Ja chcialbym miec dzieci ale wychoywac je wedlug wlasnych przekonan a tutaj slysze “nie mozesz mowic bo nie masz dzieci” nawet najmlodszy powtorzyl to w moja strone jak mu zwracalem uwage a ona nie zareagowala. Uwazam, ze mozna wychowywac dobrze dzieci bez spedzania z nimi calego dnia i wyreczania w pewnych obowiazkach. Jednak nie jestem pewien byc moze nabylem niewlasciwych wzorcow. Niestety mam wrazenie, ze nie potrafie zyc wbrew wlasnym przekonaniom.
User Forum

A10

1 miesiąc temu
Krzysztof Petters

Krzysztof Petters

Dzień dobry,

z tego, co Pan opisuje mogę wyobrazić sobie poczucie nierównowagi i napięcia w roli, w jakiej Pan się znalazł. Z perspektywy terapeuty uważam, że ważne jest nazwanie faktów: nie jest Pan ojcem tych dzieci i nie ponosi Pan odpowiedzialności za ich wychowanie, a jednocześnie Pana punkt widzenia, potrzeby i granice są równie realne i sensowne. Współcześni rodzice często działają z poziomu lęku o bezpieczeństwo dzieci i presji „bycia idealnym”, co bywa bardzo obciążające dla relacji partnerskiej. Różnice w podejściu do autonomii dzieci, obowiązków czy czasu dla pary nie świadczą o tym, że któreś z Państwa „robi źle”. Oboje macie różne doświadczenia, także z domów, z ktorych pochodzicie a Wasze wartości mogą się różni  co nie znaczy, ze któreś są lepsze lub gorsze. Kluczowe wydaje się nie tyle znalezienie „złotego środka” za wszelką cenę, co uczciwa rozmowa o tym, na co Pan realnie może i chce się zgodzić, a na co nie - bez unieważniania siebie. Jeśli czuje Pan, że życie wbrew własnym przekonaniom byłoby zbyt dużym kosztem, warto to potraktować bardzo serio.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Czytając pana pytanie, zauważam, że Pana obserwacje i wątpliwości głównie dotyczą różnicy między modelem wychowania do samodzielności a modelem intensywnej opieki, w którym rodzic przejmuje większość zadań i organizacji czasu dzieci. 

Istotnym punktem spornym jest tutaj nie tyle co sam sposób opieki, ale brak wspólnego frontu w relacji. Sytuacja, w której dziecko podważa Pana zdanie, a partnerka nie interweniuje, może wskazywać na to, że Pana rola w tym systemie rodzinnym nie została jasno określona. W relacjach z dziećmi wprowadzenie własnych zasad wychowawczych może być bardzo trudne, szczególnie, jeśli rodzic biologiczny nie daje na to wyraźnego przyzwolenia i nie wspiera autorytetu partnera. Z pana wypowiedzi wynika, że rozbieżność w oczekiwaniach co do czasu dla pary oraz zakresu obowiązków dzieci jest na tyle duża, że bez ustalenia wspólnych kompromisów może prowadzić do stałego poczucia frustracji. Jeśli Pan jeszcze tego nie zrobił, warto porozmawiać z partnerką i sprawdzić, czy jest otwarta na modyfikację swojego stylu, czy też oczekuje od Pana pełnego dostosowania się do jej metod. Być może uda się państwu dojść do kompromisu i uelastycznić przekonania które państwo macie lub stworzyć wspólnie nowe tak aby każde z was czuło się dobrze.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry, 

Pana dylematy są niezwykle istotne i dotykają fundamentów tworzenia tzw. rodziny rekonstrukcyjnej. Pana intuicje dotyczące tego, że 9-latek czy 14-latek powinni mieć swoje obowiązki, jak sprzątanie po sobie czy robienie śniadań, są pedagogicznie słuszne i sprzyjają rozwojowi odpowiedzialności. Największym problemem nie są jednak same dzieci, ale brak wspólnego frontu z partnerką oraz podważanie Pana autorytetu, co jest prostą drogą do narastania frustracji. Budowanie relacji z dziećmi partnerki wymaga czasu, ale bez jasnego ustalenia z nią zasad współpracy i wzajemnego szacunku dla Pana przekonań, życie w takim układzie będzie dla Pana emocjonalnie wyczerpujące. Warto odbyć z partnerką szczerą rozmowę o wizji wspólnego życia, w której jest miejsce nie tylko dla dzieci, ale też dla Państwa jako pary.

Powodzenia.

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Rozumiem, że jest Pan w ważnym dla siebie momencie: z jednej strony pojawia się potrzeba bycia ojcem i budowania relacji, z drugiej poczucie, że traci Pan przestrzeń na własne wartości i sposób funkcjonowania. To naturalne, że różnice w stylach wychowawczych budzą napięcie, zwłaszcza gdy wchodzi Pan w gotowy system rodzinny, który już ma swoje zasady.Widzę też, że zależy Panu na uczeniu dzieci samodzielności i odpowiedzialności, to są zdrowe i potrzebne elementy wychowania. Jednocześnie Pana partnerka może kierować się potrzebą bezpieczeństwa i kontroli, co dziś jest częstym podejściem rodziców. To nie musi oznaczać, że któreś z Was ma „rację” lub „nie ma”, tylko że macie inne doświadczenia i definicje troski.

Ważne będzie nie rozstrzyganie kto wychowuje lepiej ale ustalenie wspólnych zasad: gdzie dzieci mają przestrzeń na samodzielność, a gdzie obowiązuje model partnerki, oraz jaka jest Pana realna rola wychowawcza i zakres wpływu. Bez tego będzie Pan doświadczał frustracji i poczucia bycia z zewnątrz.Warto też nazwać wprost, że potrzebuje Pan czasu dla relacji partnerskiej i że brak reakcji partnerki w sytuacjach podważania Pana autorytetu jest dla Pana trudny: to są kwestie granic, nie tylko wychowania.

Nie chodzi o rezygnację z własnych przekonań ale o sprawdzenie, czy jesteście w stanie stworzyć wspólny, spójny model funkcjonowania jako para i system rodzinny. Jeśli nie, to jest to ważna informacja do podjęcia świadomej decyzji o dalszej drodze.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry. 

 

  Pana obawy co do różnic w podejściu do wychowania są zrozumiałe i częste w relacjach z partnerem mającym dzieci. Pana styl wychowawczy promuje samodzielność, co ma solidne podstawy psychologiczne, podczas gdy partnerka wydaje się bliższa nadopiekuńczemu modelowi, zwanemu "helicopter parenting". Znalezienie kompromisu wymaga dialogu i jasnych zasad, ale nie musisz rezygnować z własnych przekonań. Pana pogląd na samodzielność dzieci (np. organizowanie czasu w ferie, samodzielne wychodzenie czy sprzątanie) odpowiada stylowi autorytatywnemu, który łączy miłość z jasnymi granicami i obowiązkami, a  badania pokazują, że dzieci tak wychowane są bardziej samodzielne i lepiej radzą sobie społecznie. Partnerka stosuje elementy permisywnego lub helikopterowego stylu, czyli pełne organizowanie dnia (12h aktywności), wyręczanie w obowiązkach (sprzątanie błota, śniadanie) i unikanie samodzielności, co może prowadzić do narcyzmu, lęku, depresji czy braku kompetencji społecznych u dzieci. W wieku 9 do14 lat dzieci powinny już samodzielnie przygotowywać proste śniadanie, sprzątać po sobie (np. po butach czy pokoju), pakować plecak czy spotykać się z rówieśnikami, gdyż to buduje autonomię i kreatywność.

  Helikopter parenting pozbawia dzieci szansy na rozwój odporności. Przykładem może być dziecko 9 latka, które boi się autobusu z obawy przed pobiciem, bo brakuje praktyki samodzielności, co osłabia pewność siebie. Zbyt gęste organizowanie ferii blokuje kreatywność, a wyręczanie w obowiązkach uczy braku odpowiedzialności. Pana model, inspirowany własnym dzieciństwem, wspiera rozwój emocjonalny, choć dzisiejsze realia (bezpieczeństwo) wymagają kompromisów, jak umawianie spotkań z innymi rodzicami.  W rodzinach zrekonstruowanych ( nazywanych patchworkowymi) kluczowe jest ustalenie wspólnych zasad, w skład której wchodzi wspólna strategia wychowawcza z granicami i rolami dla wszystkich. Nie musi Pan spędzać całego dnia z dziećmi gdyż ferie mogą być hybrydowe na przykład  4 do 6 godzin wspólnych aktywności, reszta na samodzielność dziecka i czas we dwoje dla Was. Proszę zacząć od rozmowy w stylu Chcę być zaangażowany, ale według moich zasad samodzielności.  Ustalmy reguły razem, bez argumentu "nie masz dzieci". Jeśli powtarza "nie masz dzieci", proszę reagować konsekwentnie, wysyłając komunikat w stylu "Słucham uwag i wyjaśnię dlaczego należy  budować autorytet".

  Proszę rozważyć  terapię par lub rodzinną gdyż ta pomaga w konfliktach wychowawczych, poprawia komunikację i zrozumienie potrzeb (np. Pana potrzeba czasu z partnerką). Proszę testować małe zmiany w stylu wprowadzenia obowiązków domowych, należy  obserwować efekty  i nie unikać dyskusji o nich .  Życzę powodzenia. 

1 miesiąc temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Czytam, że bardzo poważnie podchodzisz do roli ojca i do tego, jak chciałbyś wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi wartościami, a jednocześnie zderzasz się z zupełnie inną wizją w swojej relacji. To naturalne, że masz wątpliwości i że szukasz własnej drogi, bo nie chodzi tylko o dzieci, ale też o to, jakim partnerem i dorosłym chcesz być w tym systemie rodzinnym. Zamiast szukać jednego "właściwego” modelu, warto przyjrzeć się temu, gdzie już teraz potraficie się spotkać i co jest dla Was wspólnym celem jako dorosłych wobec dzieci. Być może kluczowe nie jest to, kto ma rację, ale jak możecie rozmawiać o różnicach tak, by oboje czuli się wysłuchani i traktowani poważnie.

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jedni rodzice stawiają mocniej na organizowanie dzieciom czasu i kontrolę, inni na stopniowe budowanie samodzielności i odpowiedzialności. Same różnice nie oznaczają, że któraś strona ma rację - kluczowe jest wypracowanie wspólnego stanowiska.

Jeśli oczekuje się od Pana udziału w wychowaniu, potrzebna jest jasna rozmowa o zakresie Pana roli i wpływu na zasady w domu. Warto rozmawiać o wartościach: jak rozumiecie samodzielność, odpowiedzialność, czas dla rodziny i czas dla pary. Bez tego może narastać frustracja.

Istotne jest również, aby rozmowy o różnicach w podejściu do wychowania nie toczyły się przy dzieciach. W ich obecności dorośli powinni stanowić zespół - spójny, wspierający się i komunikujący jednolite zasady. Brak jedności osłabia autorytet i wprowadza chaos.

Jeżeli trudno dojść do porozumienia, myśli Pan o własnym ojcostwie, dobrze byłoby przed podjęciem decyzji sprawdzić, czy istnieje przestrzeń na wypracowanie wspólnej filozofii wychowawczej. Pomocna może być konsultacja u psychologa rodzinnego lub terapia par, nawet krótkoterminowa, skoncentrowana na uzgodnieniu ról i oczekiwań.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Od dawna, jeśli nie nawet odkąd pamiętam, mam problem z relacjami, lękiem. Mam dopiero 16 lat
Dzień dobry, od dawna, jeśli nie nawet odkąd pamiętam, mam problem z relacjami, lękiem. Mam dopiero 16 lat, poznaję świat, ale to mocno utrudnia mi życie. Mianowicie zawsze jak kogoś poznaję, bądź nawet przy bliskich, czuję się jakby ludzie mieli mnie porzucić, mam wrażenie, że ich zanudzam, męczę czy cokolwiek. Czuję się praktycznie cały czas ciężarem dla innych, choć świadomie wiem, że tak nie jest. Również nie potrafię nawiązać relacji z ludźmi, ciągle się obawiam, że ta osoba sobie żartuje i mnie zostawi. Prawdopodobnie wiem, skąd może się to brać (matka mnie porzuciła jak byłam mała, a ojciec powiedział mi jak miałam 7 lat, że jeśli się nie zmienię to porzuci nas tak samo jak ona), jednak nie wiem, jak sobie pomóc. Te myśli są strasznie natrętne i ciągle wracają. Również mam olbrzymie wahania emocjonalne, o drobną rzecz potrafię się popłakać i czuję się od razu beznadziejnie, choć wcześniej było dobrze. I czasem w ułamku sekundy z dobrego stanu wpadam w takie coś, zdarza się, że mam wtedy myśli samobójcze (ale tylko myśli, nie zrobię tego nigdy, bo poza tym czuję sens życia, kocham pomagać i nie ma mowy o depresji, to tylko w danej chwili tak myślę, jak jestem pod wpływem emocji). Kompletnie nie panuję nad sobą, jak wpadam w złość to na całego, w smutek, radość i wszystko tak samo. W danej chwili żyję tylko tą emocją i potem dopiero jak to mija, analizuję swoje zachowanie i żałuję pewnych czynów. Również miewam ataki paniki, czuję się wewnętrznie osamotniona. Niby mam ludzi mi bliskich, ale nie czuję w nikim wsparcia, czuję się niezrozumiała i samotna. I to nie tak, że cały czas, tylko wiem, że to we mnie siedzi i w losowych momentach ze zdwojoną siłą się ujawnia. Też mam niezdrowe zachowania na tle nerwowym, nieświadomie obgryzam paznokcie, wyrywam je, obgryzam skórki do krwi, zdrapuję strupki paręnaście razy (mam od tego dużo blizn, bo od małego tak robię) i nie potrafię z tym przestać, bo robię to nieświadomie. Nie wiem, podejrzewam u siebie borderline, ale nawet jeśli, to nie wiem jak sobie z tym pomóc. Również mam co jakiś czas wrażenie bycia śledzonej, zamykam oczy jak wchodzę do ciemnych pomieszczeń, bo boję się, że coś tam jest a jeśli zaatakuje, to chociaż tego nie zobaczę, śmieję się z tego potem, ale i tak jest to przerażające w danej chwili. I trochę ponad miesiąc temu zaczęłam zbyt intensywnie reagować na nagłe głośne dźwięki, a zwłaszcza wrzaski, krzyki. Jak nauczyciel uderzy dłonią o stół, to już staję się nerwowa, czuję łzy w oczach i nie umiem ich powstrzymać. I potem przez resztę dnia jestem mocno rozchwiana emocjonalnie i co chwilę bez powodu lecą mi łzy. Już nie mówiąc o krzykach, nawet nie bezpośrednio na mnie. Wydaje mi się, że może być to trauma, wychowałam się w trochę ciężkich warunkach, wrzaski, policja to była norma jak byłam w przedszkolu, a po rozwodzie rodziców tato bardzo często krzyczał i unosił się o byle co, zdarzała się delikatna przemoc psychiczna, fizyczna (już teraz nie, kocham go, ale i tak skutki się teraz odbijają. A, i mam wrażenie, że mogę mieć parentyfikację). Bardzo proszę o jakąś radę, bo to wszystko mnie wyniszcza. I dziękuję za pomoc.
Czy pisanie listów przez matkę bez kontaktu z 2-latkiem jest pomocne i zrozumiałe dla dziecka?

Czy jest sens i będzie to dobre dla 2-letniego dziecka, aby matka, która nie ma kontaktu z dzieckiem, pisała listy?

Czy dziecko w tym wieku rozumie przekaz listowny?

Czy taka forma kontaktu pozytywnie wpłynie na kontakt matki z dzieckiem?

Przedszkolak oskarżany o złe zachowanie i kłamstwo – jak reagować jako rodzic?
Witam Na dziecko są skargi że coś zrobiło. Pokazało język, coś zabrało. Najczęściej od jednej osoby. Czasem zdarzy się że inna osoba powie i rówieśnicy potwierdzą. Chodzi o przedszkolaki. Gdy rozmawiamy zawsze twierdzi że nie. Tłumaczymy że najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Że upór jest zły. Że kłamstwo jest złe. Nadal zawzięcie że nie. Jak wypośrodkować takie sytuacje? Kadra mimo że nie widziała sytuacji, ufa drugiej stronie.
Czy oglądanie filmu '365 dni' z 13-letnim dzieckiem jest właściwe?
Witam, moja partnerka ogladala wraz z synem 13 letnim film “365”. Nie potrafie uzasadnic tego dlaczego uwazam to za nienormalne - nie potrafie jej wyjasnic slowami. A ponadto zastanawiam sie czy moja ocena jest sluszna. Ona natomiast stwierdzila, ze chciala pokazac synowi jak wyglada prawdziwa milosc… jestesmy z zupelnie innych planet…
Czy stres w ciąży może skutkować napięciem u narodzonego dziecka?
Dzień dobry, W czasie całej swojej ciąży byłam narażona na duży stres związany ze stalkingiem. Po porodzie okazało się, że mój syn musi uczestniczyć w zajęciach rehabilitacyjnych w związku z za dużym napięciem mięśniowym. Czy taki stan może żyć związany z stresem? Dodam, że syn jest urodzony w terminie, poprzez cesarskie cięcie, które było z przyczyn nagłych - zawężony zapis KTG.