Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z samotnością, wahaniem nastroju i problemami w relacjach?

Byłam samotniczką już od dzieciństwa miałam jedną przyjaciółkę przez siedem lat potem nastąpił we mnie taki etap sprawiania jej przykrości bo wywoływało we mnie to jakiejś ciekawe emocję — w późniejszych etapach swojego życia cierpiałam na zaburzenie somatyczne przez chroniczny stres przez szkołę miałam problemy z rówieśnikami — potem wróciłam do swojego stanu z okresu sprawiania przykrości przyjaciółce czułam się jak nowonarodzona jednak pusta w środku niby się uśmiechałam i śmiałam gdy mnie coś rozbawiło kluczowym pytaniem było "czy faktycznie jestem szczęśliwa" — wystąpiły też u mnie problemy z agresją jak coś mnie wkurzyło lub szło nie po mojej myśli, brak mi też przywiązania nie jestem w stanie traktować ludzi jako przyjaciół czy znajomych raczej są mi potrzebni do konkretnych rzeczy gdy się nimi nudze nieświadomie wyniszczam tą znajomość co nie wzbudza we mnie jakiś emocji , czasami żałuję że nie skrzywdziłam tej osoby jeszcze bardziej. — warto uwzględnić że w życiu zależy mi na jednym rodzicach i pieniądzach dla których byłabym się w stanie poświęcić w 100% — jednak co też zauważyłam to rzadkie ale występujące wahania nastroju które bardzo mnie też męczą jak wystąpią.
User Forum

Anonimowo

1 dzień temu
Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry,

 

Przechodzi Pani przez turbulentny okres konfrontacji z własnym zachowaniem w relacjach z przeszłości. Dzieje się to na tle obniżonego nastroju, który może być z tymi zachowaniami powiązany. 

 

Wyrządzanie krzywdy innym osobą bez poczucia winy, to temat taboo, o którym rzadko można porozmawiać poza terapią. Cieszę się, że ma Pani odwagę zwrócić na to uwagę i napisać o tym. Jednak nie jestem pewien, jaka jest Pani potrzeba. 

 

Czy chciałaby Pani nie doświadczać obniżeń nastroju?

Czy głównym problemem jest poczucie pustki i problemy z agresją?

Czy chciałaby Pani zmienić swoje zachowanie w przyszłości, tak aby nie ranić innych? 

A może jest to potrzeba zrozumienia, dlaczego czasami nie odczuwa Pani negatywnych emocji w związku z krzywdzeniem innych osób?

 

Myślę, że jest to ważne pytanie, na które tylko Pani jest w stanie odpowiedzieć. 

 

Jeśli chciałaby Pani uzyskać większe zrozumienie swojego wewnętrznego świata lub zmienić zachowanie, tak aby osiągać cele bez ranienia innych ludzi, to terapia może być dobrym rozwiązaniem.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karol Boruch-Gruszecki

17 godzin temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Z tego, co Pani opisuje, widać, że od dłuższego czasu doświadcza Pani trudności w przeżywaniu bliskości, przywiązania i empatii wobec innych osób, a także zmaga się Pani z agresją, pustką wewnętrzną i okresowymi wahaniami nastroju. To nie są łatwe doświadczenia i warto potraktować je poważnie.

Nie próbowałabym oceniać Pani jako „złej” osoby. Bardziej zastanowiłabym się nad tym, skąd biorą się te mechanizmy. Czasami za pozornym brakiem przywiązania czy obojętnością kryją się trudności emocjonalne, które rozwinęły się dużo wcześniej i z czasem stały się sposobem funkcjonowania.

Szczególnie zwróciłbym uwagę na dwa elementy - poczucie pustki oraz to, że zdarzają się Pani myśli o krzywdzeniu innych lub żal, że nie zrobiła tego bardziej. To są sygnały, które warto omówić z psychologiem lub psychiatrą, ponieważ mogą mówić coś ważnego o Pani stanie psychicznym i sposobie regulowania emocji.

Najważniejsze jest to, że ma Pani świadomość tych zachowań i potrafi o nich mówić. To dobry punkt wyjścia do zrozumienia siebie. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

18 godzin temu
Joanna Wolff

Joanna Wolff

Dzień dobry,

czytając Pani wpis, zwróciłam uwagę na to, że opisuje Pani pewne trudności, które wydają się towarzyszyć Pani od wielu lat i pojawiać się w różnych okresach życia. Pisze Pani o poczuciu pustki, trudnościach w budowaniu bliskich relacji, agresji, wahaniach nastroju oraz o tym, że relacje z ludźmi często kończą się w podobny sposób.

To, co szczególnie mnie zaciekawiło, to fakt, że nie opisuje Pani pojedynczego problemu czy trudniejszego okresu, ale raczej pewien stały sposób przeżywania siebie, innych ludzi i relacji. Warto byłoby przyjrzeć się temu głębiej i zastanowić, skąd wzięły się te wzorce oraz jaką funkcję pełnią obecnie w Pani życiu.

Mam również wrażenie, że za opisywanym brakiem przywiązania i obojętnością wobec innych może kryć się coś więcej niż tylko „brak emocji”. Czasem mechanizmy, które z zewnątrz wyglądają jak dystans czy chłód, są sposobem radzenia sobie z doświadczeniami, które były trudne lub obciążające emocjonalnie.

Myślę, że w tej sytuacji pomocna mogłaby być nie tylko rozmowa o aktualnych trudnościach, ale również pogłębiona konsultacja psychoterapeutyczną, pozwalająca spojrzeć na całość funkcjonowania emocjonalnego i relacyjnego. Opisane przez Panią doświadczenia wydają się na tyle złożone, że zasługują na spokojne i uważne przyjrzenie się im.

Pozdrawiam serdecznie.

20 godzin temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z agresją wywoływaną przez stres/różnego typu zagrożenia?
Dzień dobry, od dłuższego czasu męczę się z pewną myślą, która ciągnie za sobą szereg emocji, które wpływają na mnie negatywnie. Postaram się opisać sytuację. Moja osobowość: Jestem osobą wrażliwą, introwertyczną lub po prostu ze słabymi umiejętnościami społecznymi. Rozmowy o niczym z nieznajomymi są dla mnie delikatną trudnością. Zbyt wiele kontaktów z innymi też bywają dla mnie męczące. Problem: Bardzo często wracam do przeszłości, a szczególnie do przykrych wspomnień w których stres/zagrożenie odgrywało znaczącą rolę. Wspomnienia te zazwyczaj orbitują wokół sytuacji w których zostałem pokrzywdzony. Kiedyś ze względu na zaburzenia lękowe takie natrętne myśli powodowały to we mnie smutek, zwiększenie lęku. Obecnie takie uruchamiają we mnie duże pokłady agresji i chęć odegrania się  - oczywiście nie zmienę przeszłości ale staje bardzo wyczulony i w momentach napięcia lub traktowania mnie źle, rośnie we mnie agresja. Nie stosuję przemocy fizycznej ale bardzo się aktywizuję i jestem nastawiony na atak przeciwnika werbalnie. Po takich zdarzeniach bardzo długo dochodzę do siebie. Czasami trwa to nawet 3-4 dni aby poczuć się wycziszony. Pytanie: Jak sobie radzić z takimi problemem? Staram się medytować ale mam problem ze zmianą reakcji i utrzymaniem chłodnej głowy. Gdzie mógłbym zgłębić widzę o takim problemie? - książki, artykuły itd... Będę wdzięczny za pomoc.
Wydaje mi się, że mam depresję. Jak można ją zdiagnozować?
Witam. Wydaje mi się, że mam depresję. Jak można ją zdiagnozować? Czy da się bez osobistej konsultacji z lekarzem? Najlepiej przez korespondencję, chcę być anonimowa. Objawy i regułki z netu znam na pamięć, wiele się zgadza. Rano wstaję, bo muszę... bo dzieci do szkoły, bo facet do pracy... ale czuję się bezwartościowa, jakby ktoś wyssał ze mnie pozytywne podejście do życia.
Hej, nie wiem do końca co ostatnio się ze mną dzieje. Jestem bardzo zmęczona mimo regularnego i długiego snu oraz zdrowego (jak na studenta) odżywiania się. Ale to nie wszystko bo czuję jakby czas leciał tak szybko, że zanim się obejrzę to przecież przed oczami zleci mi całe życie i umrę. Przez to czuję wielki bunt przeciw systemowi życia człowieka, pracującego przez większą część dnia. Czuję bezsens jakiejkolwiek czynności bo i tak umrę. A poza tym czuję jakby najlepsze lata już były za mną i jakby nie czekało mnie już nic więcej (mam 20 lat). Jestem sama w nowym mieście, nie umiem nawiązać nowych znajomości bo czuję się za bardzo przywiązana do typu ludzi jakim są moi przyjaciele (nadal się widujemy ale raz na kilka miesięcy). Czuję się samotna tutaj i brakuje mi jakiejkolwiek odskoczni od pracy i rutyny. Czuję że staję się coraz bardziej apatyczna z każdym kolejnym dniem, brakuje mi też apetytu mimo że kochałam gotować. Czy mam się czym martwić? Czy to uczucie w końcu przejdzie?
Czuję się przygnębiona i apatyczna, problemy rodzinne i uczuciowe
Dzień dobry, bardzo przepraszam za tak długą wypowiedź. Sprawa wygląda tak: Od już naprawdę długiego, nieokreślonego czasu czuję że nic mi się nie chce i że nie mam na nic siły. Trwa to co najmniej od roku, kiedy to przeleżałam wiekoszosc wakacji w łóżku. Jak się gdzieś ruszałam, to do kuchni, salonu albo na taras. Jak byłam w 7-8 kl (teraz jestem w 2kl liceum) miałam bardzo niską samoocenę, ale sama sobie z tym poradziłam, nie do końca wiem jak. Czułam się jak gówno i szczerze siebie nienawidziłam, natomiast nie wiem czy miałam depresję. Czuję że w tym stanie, pseudo depresji, jestem przez większość mojego życia. Mając 10-13 lat często kłóciłam się z mamą, głównie o naukę i np. o moje spóźniania do domu, nie subordynacje itp. Reagowałam po kłótniach bardzo gwałtownie. Raz w wieku 11 lat pociąłam się żyletka. Po kłótniach miałam też myśli samobójcze. Jednakże było to tylko po kłótniach, które poprostu z czasem się uspokajały i potem nie wracalyśmy do tego. Zawsze miałam wszystko zapewnione, niczego mi nie brakowało. Jedynym minusem było to że nie rozmawialiśmy o moich uczuciach, co zaczęło mi realnie przeszkadzać dopiero jakieś pół roku temu (mam 16 lat), kłótnia zakończyła się niepowodzeniem. Moja mama zawsze była takim typem rodzica, który ciebie atakował i oskarżał cię o nazywanie go najgorszą mamą, że było by ci lepiej może w innej rodzinie itp mimo że nigdy takie słowa nie padły z moich ust. Mam młodszego brata (ma teraz 11 lat). Podobno nie lubiłam go odkąd się urodził, zawsze mu zazdrościłam relacji z rodzicami, czułam, że go faworyzują. Mama do tej pory usypia go, codziennie parę razy mówią sobie, że się kochają, całują się w usta, przytulają. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miała z nią taką relację jaką on ma z nią teraz. Nie potrafię powiedzieć, ani choćby przyznać sama przed sobą, że ją kocham. Nie lubię się przytulać, chociaż to pewnie dlatego, że nie przywykłam do tego. Możliwe, że mam coś na kształt mizofonii, ale jestem zupełnie niezrozumiana i zaczęłam sobie sama radzić na swój własny sposób. Nie mogę również aktualnie powiedzieć, że kocham samą siebie, nie wiem czy w ogóle mogę powiedzieć tak o kimkolwiek. Ale zmierzając do meritum - dalej jestem w stanie ciągłego obniżonego nastroju/depresji i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wygląda to tak, że mogę przeleżeć cały dzień w łóżku i choćby nawet patrzeć się w sufit, bo czasami serio nie mam na nic zupełnie siły. Mam ambitne plany, ale nie mam na nie energii. Czasami to wynika z lenistwa, ale naprawdę często nie mam nawet siły wstać z łóżka. Dawno nie zajmowałam się moimi hobby, a mam ich sporo. Rzadko spotykam się po szkole ze znajomymi. Od 6-7kl nie mam żadnej bliższej przyjaciółki. Chciałabym sobie jakoś sama poradzić z tym stanem przygnębienia i apatii, ale nie wiem jak zmusić się do czegokolwiek. (Jestem od roku pod kontrolą endokrynolog, które robiła mi przez ten cały czas szereg badań i w końcu stwierdziła, że to moje zmęczenie nie ma nic wspólnego z chorobami, bo nawet przy idealnych wynikach + nadczynności tarczycy czułam się tak samo)
Czy gdy człowiek nie śpi po nocy, dużo się denerwuje, czuje się zmęczony - czy to może być objaw jakiejś choroby, np. depresji?
Czy gdy człowiek nie śpi po nocy, dużo się denerwuje, czuje się zmęczony, nic mu się nie chce, życie go irytuje, najchętniej nie wstawałby z łóżka - czy to może być objaw jakiejś choroby, np. depresji?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.