
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z samotnością, wahaniem nastroju i problemami w relacjach?
Anonimowo
Karol Boruch-Gruszecki
Dzień dobry,
Przechodzi Pani przez turbulentny okres konfrontacji z własnym zachowaniem w relacjach z przeszłości. Dzieje się to na tle obniżonego nastroju, który może być z tymi zachowaniami powiązany.
Wyrządzanie krzywdy innym osobą bez poczucia winy, to temat taboo, o którym rzadko można porozmawiać poza terapią. Cieszę się, że ma Pani odwagę zwrócić na to uwagę i napisać o tym. Jednak nie jestem pewien, jaka jest Pani potrzeba.
Czy chciałaby Pani nie doświadczać obniżeń nastroju?
Czy głównym problemem jest poczucie pustki i problemy z agresją?
Czy chciałaby Pani zmienić swoje zachowanie w przyszłości, tak aby nie ranić innych?
A może jest to potrzeba zrozumienia, dlaczego czasami nie odczuwa Pani negatywnych emocji w związku z krzywdzeniem innych osób?
Myślę, że jest to ważne pytanie, na które tylko Pani jest w stanie odpowiedzieć.
Jeśli chciałaby Pani uzyskać większe zrozumienie swojego wewnętrznego świata lub zmienić zachowanie, tak aby osiągać cele bez ranienia innych ludzi, to terapia może być dobrym rozwiązaniem.
Serdecznie pozdrawiam,
Karol Boruch-Gruszecki
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
Z tego, co Pani opisuje, widać, że od dłuższego czasu doświadcza Pani trudności w przeżywaniu bliskości, przywiązania i empatii wobec innych osób, a także zmaga się Pani z agresją, pustką wewnętrzną i okresowymi wahaniami nastroju. To nie są łatwe doświadczenia i warto potraktować je poważnie.
Nie próbowałabym oceniać Pani jako „złej” osoby. Bardziej zastanowiłabym się nad tym, skąd biorą się te mechanizmy. Czasami za pozornym brakiem przywiązania czy obojętnością kryją się trudności emocjonalne, które rozwinęły się dużo wcześniej i z czasem stały się sposobem funkcjonowania.
Szczególnie zwróciłbym uwagę na dwa elementy - poczucie pustki oraz to, że zdarzają się Pani myśli o krzywdzeniu innych lub żal, że nie zrobiła tego bardziej. To są sygnały, które warto omówić z psychologiem lub psychiatrą, ponieważ mogą mówić coś ważnego o Pani stanie psychicznym i sposobie regulowania emocji.
Najważniejsze jest to, że ma Pani świadomość tych zachowań i potrafi o nich mówić. To dobry punkt wyjścia do zrozumienia siebie.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Joanna Wolff
Dzień dobry,
czytając Pani wpis, zwróciłam uwagę na to, że opisuje Pani pewne trudności, które wydają się towarzyszyć Pani od wielu lat i pojawiać się w różnych okresach życia. Pisze Pani o poczuciu pustki, trudnościach w budowaniu bliskich relacji, agresji, wahaniach nastroju oraz o tym, że relacje z ludźmi często kończą się w podobny sposób.
To, co szczególnie mnie zaciekawiło, to fakt, że nie opisuje Pani pojedynczego problemu czy trudniejszego okresu, ale raczej pewien stały sposób przeżywania siebie, innych ludzi i relacji. Warto byłoby przyjrzeć się temu głębiej i zastanowić, skąd wzięły się te wzorce oraz jaką funkcję pełnią obecnie w Pani życiu.
Mam również wrażenie, że za opisywanym brakiem przywiązania i obojętnością wobec innych może kryć się coś więcej niż tylko „brak emocji”. Czasem mechanizmy, które z zewnątrz wyglądają jak dystans czy chłód, są sposobem radzenia sobie z doświadczeniami, które były trudne lub obciążające emocjonalnie.
Myślę, że w tej sytuacji pomocna mogłaby być nie tylko rozmowa o aktualnych trudnościach, ale również pogłębiona konsultacja psychoterapeutyczną, pozwalająca spojrzeć na całość funkcjonowania emocjonalnego i relacyjnego. Opisane przez Panią doświadczenia wydają się na tyle złożone, że zasługują na spokojne i uważne przyjrzenie się im.
Pozdrawiam serdecznie.
Jagoda Jek
Dziękuję, że to tak szczerze opisałaś, to nie jest łatwy temat.
Z Twojego opisu wyłania się kilka obszarów, które wyraźnie wpływają na Twoje funkcjonowanie: trudności w relacjach i przywiązaniu, epizody złości i impulsywnego działania, poczucie pustki, a także wahania nastroju i wcześniejsze objawy somatyczne związane ze stresem. To wszystko razem wskazuje, że warto potraktować tę sytuację nie jako „cechę charakteru”, ale jako coś, co można i warto zrozumieć głębiej.
Na podstawie samego wpisu nie da się ani postawić diagnozy, ani jednoznacznie wyjaśnić przyczyn tych doświadczeń. Mogą one mieć różne podłoże: od skutków przewlekłego stresu i doświadczeń relacyjnych, po trudności w regulacji emocji czy inne mechanizmy psychiczne, które wymagają dokładniejszej diagnozy w kontakcie ze specjalistą.
Najważniejsze jest jednak to, że opisujesz również elementy, które mogą być trudne w relacjach z innymi ludźmi i które - jeśli się nasilają, mogą prowadzić do cierpienia zarówno Twojego, jak i otoczenia. W takiej sytuacji bardzo warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, najlepiej kimś, kto pracuje diagnostycznie i ma doświadczenie w obszarze regulacji emocji oraz relacji interpersonalnych. Czasem potrzebna bywa też konsultacja psychiatryczna, żeby ocenić, czy nie ma dodatkowych czynników biologicznych wpływających na wahania nastroju.
To, że to zauważasz i potrafisz o tym mówić, jest ważnym krokiem bo daje możliwość pracy nad tym, zamiast zostawania w tym samemu.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, miałam poczucie, że obok opisu zachowań pojawia się też dużo zagubienia i próba zrozumienia samej siebie. To ważne, że potrafi Pani tak szczerze nazwać również te myśli i reakcje, które mogą budzić niepokój.Poruszyły mnie dwie kwestie: poczuciu pustki oraz trudności w tworzeniu bliskich więzi. Czasami, gdy ktoś od lat funkcjonuje w taki sposób, nie chodzi o brak uczuć, ale o to, że przeżywanie emocji i relacji jest z jakiegoś powodu bardzo utrudnione. Tego nie da się ocenić na podstawie wpisu ale zdecydowanie warto się temu przyjrzeć.
Pisze Pani również o agresji, satysfakcji z ranienia innych w przeszłości oraz o tym, że zdarzają się wahania nastroju. To są sygnały, których nie warto bagatelizować ani próbować wyjaśniać samodzielnie. Myślę, że dobrym krokiem byłaby konsultacja z psychologiem a być może również z psychiatrą, nie po to, by od razu szukać diagnozy ale żeby zrozumieć, z czego wynika taki sposób przeżywania i jak można sobie z nim pomóc. Uważam, że to, że szuka Pani odpowiedzi, świadczy o tym, że jakaś część Pani chce lepiej zrozumieć siebie i od tego właśnie warto zacząć.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry,
Z opisu wynika, że doświadcza Pani trudności w regulacji emocji, budowaniu relacji i utrzymywaniu stabilnego nastroju. Na podstawie samego wpisu nie można stwierdzić, z czego to wynika ani postawić rozpoznania. Warto jednak zgłosić się do psychiatry oraz psychoterapeuty w celu pogłębionej diagnostyki i ustalenia przyczyn tych trudności. To pierwszy krok do dobrania odpowiedniej formy pomocy.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Agnieszka Sokal
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, układa się w bardzo konkretny i spójny mechanizm obronny Pani psychiki. Silna trauma z okresu szkolnego – chroniczny stres, odrzucenie przez rówieśników i bolesne zaburzenia somatyczne – zmusiły Pani organizm do odcięcia emocji, aby przetrwać.
Ten stan „pustki w środku”, brak przywiązania do ludzi oraz traktowanie relacji wyłącznie użytkowo (i niszczenie ich, gdy przestają być potrzebne) to nic innego jak pancerz ochronny. Sprawianie innym przykrości i agresja, gdy coś idzie nie po Pani myśli, dają Pani szybkie, intensywne poczucie władzy i kontroli, którego tak bardzo brakowało Pani w szkole. To dlatego po powrocie do tych zachowań poczuła się Pani „jak nowonarodzona” – lęk i bezsilność zostały zastąpione przez złość i dominację, co chroni Panią przed ponownym zranieniem. Rzadkie, ale męczące wahania nastroju to momenty, w których te głęboko upakowane pod pancerzem, trudne emocje próbują dojść do głosu.
Fakt, że potrafi Pani tak chłodno i szczerze przeanalizować swoje zachowanie, pokazuje ogromną samoświadomość. Jeśli ta emocjonalna pustka i wahania nastroju zaczną Panią za bardzo męczyć, jedyną drogą do odzyskania autentycznego (a nie tylko powierzchownego) szczęścia będzie przepracowanie dawnego stresu szkolnego, najlepiej za pomocą metody dr. Yagera lub pracy z psychotraumatologiem. Na ten moment Pani umysł wybrał taki sposób na przetrwanie, jaki uznał za najbezpieczniejszy. Życzę Pani spokoju i poukładania tych myśli.
Pozdrawiam
Agnieszka Sokal

Zobacz podobne
Witam. Nie wiem, jak zacząć, nie wiem, po co to pisze, ale muszę komuś obcemu się wyżalić. Jestem tak psychicznie zmęczenia tym życiem tą wegetacją, samotnością. Nie mam przyjaciół, chłopaka, nigdy nie będę mieć dzieci. Mieszkam w domu, w którym nie ma rodzinnej atmosfery. Czuję się taka samotna.
Nie wiem, ile dam rady nieść jeszcze ten krzyż. Czuję, że dzieje się ze mną coraz gorzej. Nie potrafię się podnieść z tej rozpaczy, coraz trudniej jest mi udawać przed bliskimi, że wszystko jest ok. Zdarzają się mi sytuacje, że sprawiam sobie ból fizyczny, żeby na chwilę zapomnieć. Chciałabym móc w końcu szczęśliwa, wyjść z tego doła, ale nie potrafię. Nie wierzę, że spotka mnie coś dobrego, że zmieni się moje życie. Coraz bardziej ogarnia mnie strach i rozpacz. Proszę, powiedzcie, że kiedyś będzie lepiej. Dziękuję.
Dzień dobry.
Czy osoba, która przeszła depresję, z punktu widzenia medycznego jest już osobą zdrową psychicznie?
Czy osoba taka ma możliwość służby w policji/wojsku?

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
