Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z długodystansową relacją i zdradą partnera?

Witam. Mam problem. Nie wiem co mam robić. Jestem w związku partnerskim od 28.11.2015 roku. Nigdy nie mieszkaliśmy razem. Od ponad dwóch lat mój partner przebywa za granicą 600 km ode mnie. Zaczyna mi to przeszkadzać. Wyjechał bo ma długi. Rozmawiałem z nim mówi że to nie takie proste. Dla mnie jest proste. Ja mam tu w Polsce stałą pracę i własne mieszkanie. On za granicą nie ma nic na stałe. Za wynajem płaci niecałe 800 euro miesięcznie. Z czego jeszcze dokłada mu firma agencja pracy do maja a potem całość bez pomocy. Chce aby wrócił ale mam dość rozmowy z nim o tym , mam wrażenie że to nic nie daje. Brakuje mi bliskości psychicznej jak i fizycznej. Codziennych rozmów twarzą w twarz. Wspólnych randek raz w tygodniu. Mówię że ma zapewnione mieszkanie u mnie. Musi spłacać tylko długi. Miał być rok a jest już ponad dwa lata. Nie wiem co mam robić? Staram się dystansować i nie inicjować pierwszy rozmów, pokazać mu że teraz on musi zrozumieć czego chce. Czy wybiera mnie i życie ze mną w Polsce czy za granicą? Wielokrotnie mnie zdradzał. Wybaczyłem każdą zdradę. Chciałem za bardzo. Chce się wycofać całkowicie i odpisywać tylko wtedy kiedy on napisze.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Mateuszu, 

opisana przez Pana sytuacja wskazuje na głęboką asymetrię zaangażowania w tym związku. Jest Pan w relacji od ponad 10 lat, a mimo to nigdy nie zamieszkaliście razem, co sugeruje, że partner może unikać pełnej odpowiedzialności i bliskości, którą daje wspólne życie. Fakt, że mimo Pana stabilnej sytuacji w Polsce i gotowości do pomocy, partner wybiera niepewny byt za granicą, opłacając wysoki czynsz, może świadczyć o tym, że praca i długi są jedynie wygodną wymówką, by zachować dystans. Najbardziej niepokojący jest jednak wątek wielokrotnych zdrad – wybaczenie ich było Pana aktem wielkoduszności, ale wydaje się, że partner nie wykorzystał tej szansy, by odbudować Pana zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Pana strategia wycofania się i oczekiwania na inicjatywę z jego strony jest naturalnym mechanizmem obronnym. To próba sprawdzenia, czy partnerowi realnie zależy na tej relacji, czy jedynie na komforcie psychicznym wynikającym z posiadania "bezpiecznej przystani" w Polsce, do której nie musi wracać.

 

Wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Mateuszu,

 

Dziękujemy za kontakt i pytania.

Z tego co Pan opisuje, wynika, iż problem nie dotyczy wyłącznie odległości ale przede wszystkim niespełnionych potrzeb tj. bliskości, stabilności, wspólnego życia oraz poczucia bezpieczeństwa w relacji. Dodatkowo w historii związku pojawiły się wielokrotne zdrady, co naturalnie osłabia zaufanie i zwiększa Pana wątpliwości.

Rozmowy o powrocie partnera trwają od dwóch lat i – jak Pan pisze – nie przynoszą realnych działań z jego strony. To ważna informacja, bo w relacji istotne są nie deklaracje, lecz konkretne decyzje i konsekwencja. Ma Pan prawo oczekiwać jasności: czy partner chce budować z Panem wspólne życie tu i teraz, czy wybiera inny model funkcjonowania.

Dystansowanie się i czekanie, aż partner „się domyśli”, rzadko przynosi zmianę. Bardziej konstruktywne jest postawienie spokojnej, konkretnej granicy: określenie, czego Pan potrzebuje (np. wspólnego zamieszkania w określonym czasie) oraz jakie będą Pana decyzje, jeśli to się nie wydarzy. Tak można zadbać o własne potrzeby i czas.Warto też zadać sobie pytanie, czy po doświadczeniu zdrad i długotrwałej rozłąki ta relacja daje Panu poczucie bezpieczeństwa i wzajemności, czy raczej podtrzymuje nadzieję bez realnej zmiany. Ważne aby związek powinien opierał się na obustronnym wysiłku, nie na jednostronnym czekaniu, taka jest moja opinia.

 

Ma Pan prawo wybrać relację, w której jest obecność, lojalność i wspólne planowanie codzienności.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Ŵłoszycka

Katarzyna Marzęda

Katarzyna Marzęda

Panie Mateuszu, 

 

W Pana wiadomości dostrzegam trudne emocje, które towarzyszą w związku z Pana relacją. To co Pan opisuje, czyli rozłąka, poczucie osamotnienia i niezrozumienia. Myślę, że warto, aby Pan pamiętał, że potrzeby w związku o których Pan pisze tj. bliskość fizyczna i emocjonalna, stabilność i poczucie bezpieczeństwa oraz wspólne budowanie przyszłego życia są całkowicie naturalne. Słyszę frustrację w związku z rozbieżnością miedzy obietnicą Partnera (rok rozłąki), a tym jakie są jego czyny i plany na przyszłość. 

Nie odpowiem Panu co ma Pan robić. Myślę, że najlepsze odpowiedzi są w Panu. Ze swojej strony mogłabym jedynie zasugerowanie zapytanie siebie "Czy ten związek  jest tym, który wybieram? Tym który spełnia moje potrzeby? Tym który rozwija, wspiera? Tym w którym czuje się bezpiecznie? Czy ten Partner daje mi to na czym zależy w mi długoterminowej relacji?".

Pisze Pan o tym, że "chciał Pan za bardzo" i aktualnie dystansuje się Pan z kontaktu. Zachęcam do sprawdzenia jaka jest Pana intencja - czy wynika ona z chęci ochrony samego siebie przed działaniami Partnera? Czy też jest to forma kary, która ma pokazać Partnerowi, że to on powinien się nad sobą zastanowić? 

Pisze Pan, że chciałby wycofać się całkowicie i nie pisać pierwszy. To trudne zadanie, zwłaszcza jeśli uczucia są żywe, ale mam propozycję - wiadomości, które chciałby Pan pierwszy wysyłać do Partnera może Pan zapisywać w notatniku (najlepiej papierowym), a decyzję o przepisaniu i ewentualnym wysłaniu wiadomości podjąć po godzinie, równocześnie sprawdzając jaką swoją potrzebę emocjonalną próbuje Pan zapewnić pisząc do Partnera. Równocześnie warto być w kontakcie z Pana osobistymi powodami, które motywowały decyzję o wycofywaniu z inicjowania kontaktu jako pierwszy. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Marzęda

 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

 

Jako terapeutka patrzę na tę sytuację przez pryzmat Pana potrzeb i granic, które zostały mocno nadwyrężone. To, co Pan teraz robi, czyli wycofanie się i zaprzestanie inicjowania kontaktu, można postrzegać jako próbę odzyskania autonomii. 

Z perspektywy psychologicznej mamy tu do czynienia z dużą niespójnością między Pana potrzebą bliskości a stylem funkcjonowania partnera. Po 9 latach związku i wielokrotnych naruszeniach zaufania, Pana chęć wycofania się może być sygnałem, że koszt emocjonalny trwania w tej niepewności stał się dla Pana zbyt wysoki. Argumenty finansowe partnera, choć dla niego mogą być realne, stoją w opozycji do Pana gotowości do udzielenia mu wsparcia w Polsce. To tworzy impas, w którym Pan może czuć się niedoceniony w swojej gotowości do pomocy.

Zamiast oceniać jego zachowanie, warto przyjrzeć się temu, co to milczenie i dystans mają Panu przynieść. Jeśli jest to forma ochrony własnych emocji przed kolejnym rozczarowaniem, to jest to ważny komunikat o stanie Pana dobrostanu. Relacja na odległość wymaga ogromnego zaangażowania obu stron, a w Pana przypadku pojawia się pytanie, czy ten "układ" nie stał się dla Pana zbyt obciążający, biorąc pod uwagę brak konkretnego planu na wspólną przyszłość.

 

Wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska

Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

Z tego co Pan opisuje, bardzo zależy Panu na budowaniu stabilnego, bliskiego związku. Ma Pan ogromną zdolność do wybaczania i jest osobą bardzo konkretną – ma Pan pracę, mieszkanie i jasną wizję tego, jak powinna wyglądać codzienność (randki raz w tygodniu, rozmowy twarzą w twarz). To bardzo ważne zasoby.

Z tego co Pan opisuje dołożył Pan również starań, żeby o nie zadbać, proponując różne rozwiązania.

 

Prawdą jest, że nie możemy zmienić drugiej osoby, ale zmiana Pana zachowania zmienia system i dynamikę. Jeśli przestanie Pan „ciągnąć” ten związek za dwóch, zobaczy, na czym on naprawdę stoi. 

 

Co by się stało, jakby skupił się Pan na sobie, na swoich pasjach i tym, co daje Panu satysfakcję poza związkiem? 

 

Pozdrawiam serdecznie, Karolina Jatczak


 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Pan ma nadzieję na przyszłość, w której będzie mógł doświadczyć bliskości emocjonalnej i fizycznej oraz stabilności życia. Nadzieja ta wynika z Pana wartości, odpowiedzialności i wewnętrznej siły, a także z faktu, że w Polsce ma Pan stałe zatrudnienie i własne mieszkanie. 

Ważne są Pana potrzeby i cele. To one kształtują Pana decyzje i sposób, w jaki angażuje się Pan w relację. Jeżeli przekazanie tych potrzeb partnerowi bywa utrudnione — czy ze względu na dystans, czy na trudności komunikacyjne — terapia własna skoncentrowana na rozwiązaniach może stać się wartościowym wsparciem. Poprzez pytania terapeuta pomoże zrozumieć, w jaki sposób zmiany i komunikacja mogą wpłynąć na Pana relację z partnerem.

Nadzieja skłania do wytrwania w postawie, która respektuje Pana granice oraz pragnienia. Prowadzi również do refleksji nad tym, co jest realnie możliwe w kontekście relacji — tj. wartości, lojalności i odpowiedzialności, które Panu towarzyszą. Taka postawa jest fundamentem zmiany, która może przybliżyć Pana do preferowanej przyszłości.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Mateuszu

 

 Rozumiem Pana ból i frustrację  gdyż długa relacja na odległość z dodatkowymi problemami jak zdrady i brak decyzji partnera to ogromne obciążenie emocjonalne. Pana strategia dystansowania się jest dobrym krokiem, by odzyskać kontrolę i zmusić go do wyboru.​

 Wasz związek trwa od 2015 roku bez wspólnego mieszkania, a partner wyjechał ponad 2 lata temu z powodu długów, co uniemożliwia bliskość fizyczną i psychiczną. Wielokrotne zdrady, które Pan wybaczył (rozumiem, ze się do nich przyznał), wskazują na powtarzający się wzorzec naruszania granic, co obniża zaufanie i buduje chroniczny stres podczas gdy badania pokazują, że przy takich incydentach szanse na odbudowę maleją do poniżej 50% bez terapii. Jego sytuacja za granicą (brak stałości, rosnące koszty po maju) kontrastuje z Pana stabilnością w Polsce, co podkreśla brak wzajemnego zaangażowania.

  Dystansowanie się i odpowiadanie tylko na jego wiadomości pomaga przerwać cykl rozmów bez efektu, pokazując, że nie już "tym, który przyciąga". To chroni przed manipulacjami, takimi jak obietnice bez działań, i daje czas na autorefleksję, a sama zasada "zero kontaktu" (lub minimalnego) jest skuteczna w toksycznych relacjach, bo blokuje emocjonalne gry. Pan wchodzi w to, wypełniając czas aktywnościami (spotkania z bliskimi, hobby), by uniknąć samotności.​​ Jeśli po 2-4 tygodniach dystansu nie wróci z konkretnymi planami (spłata długów, przeprowadzka, terapia), to może być  znak, że priorytetem nie jest Pan. Powtarzające się zdrady to nie incydent, lecz wzorzec, a ratowanie ma sens tylko przy jego pełnej odpowiedzialności, transparentności i terapii par, w innym przypadku przedłuża cierpienie.  Musi Pan dokonać wyboru, który bez wątpienia nie będzie łatwy.  Życzę dużo sił i dobrego zakończenia.

 

 

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Zastanawiam się, co sprawia, że mimo tylu trudnych doświadczeń - odległości, odkładania decyzji o powrocie, wcześniejszych zdrad - wciąż jest Pan w tej relacji. Co Pana przy niej zatrzymuje?

 

Pisze Pan o potrzebie bliskości, wspólnej codzienności, rozmów twarzą w twarz. Dobrze, że zaczyna Pan to nazywać. Każdy z nas może mieć inną wizję związku - ważne jednak, by obie strony chciały czegoś podobnego lub stworzyły taką relację, by potrzeby każdej ze stron mogły zostać zaspokojone.

 

Kiedy mówi Pan, że rozmowy „nic nie dają”, jestem ciekawa, co to w praktyce oznacza. Czy różnicie się w planach na przyszłość? Czy temat jest odkładany? Czy pojawia się konkretna deklaracja z jego strony?

 

Być może kluczowe pytanie nie brzmi: „jak go przekonać do powrotu?”, ale: „czy nasza wizja relacji jest na tyle zgodna, że obie strony mogą czuć się w niej dobrze?”. 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak


 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

To, co opisujesz, jest bardzo obciążające emocjonalnie. W Twojej sytuacji widać wyraźnie, że cierpisz z powodu braku bliskości, niepewności i powtarzających się zdrad. To naturalne, że czujesz frustrację i potrzebę dystansu – Twój sposób „odczekania”, by zobaczyć, czy on rzeczywiście wybiera życie z Tobą, jest sygnałem, że próbujesz chronić swoje emocje.

W takiej sytuacji warto rozważyć konsultację z psychologie aby:

*uporządkować własne emocje i potrzeby,

*zyskać wsparcie w wyznaczaniu granic,

*podjąć samodzielnie decyzje 

Profesjonalne wsparcie może też pomóc w ustaleniu, czy relacja jest dla Ciebie bezpieczna i satysfakcjonująca, oraz w przygotowaniu planu działania niezależnie od wyboru partnera.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Zobacz podobne

Uczucie do sąsiada po latach: skąd nagła zmiana uczuć i jak to zrozumieć?

Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego akurat teraz zaczął podobać mi się mój sąsiad. Mieszkam w obecnym mieszkaniu od 5,5 roku a w mieszkaniu tuż obok, za moją ścianą mieszka ten sąsiad, jeszcze dłużej ode mnie. Czemu akurat teraz dostrzegłam go w taki sposób? Przecież mieszkam tam od dawna i kompletnie nie zwracałam na niego uwagi ani nie myślałam o nim. 

Zaczęłam o nim myśleć jakiś miesiąc temu, dosłownie przyszło mi do głowy pytanie "dlaczego on mi się w zasadzie nie spodobał do tej pory? Przecież zawsze uważałam, że jest całkiem przystojny". Nigdy wcześniej tak kogoś nieświadomie nie odtrącałam. 

Czuję różnego rodzaju emocje w związku z nim - fantazjuję o nim, chciałabym go poznać, czułam też częściową niechęć, bo jest dosyć sporo starszy, ma około 40 lat a ja 26. Nie gustuję w starszych mężczyznach. Męczy mnie jednak ta sytuacja i w zasadzie to, że nie mam pojęcia, dlaczego mi się spodobał. Pamiętam, że kiedyś wydawał mi się arogancki i przypisałam go do kategorii takich, których należy unikać. Czuję smutek, gdy widzę, że nie pali się światło w jego oknie, zastanawiam się, gdzie on jest, w zasadzie to dzisiaj dotarło do mnie, że on chyba nie mieszka na co dzień w tym mieszkaniu i zaczęłam płakać, naprawdę mnie ta sytuacja przytłacza. 

Ja jestem bardzo atrakcyjną kobietą i na pewno mu się podobam, bo już to kiedyś okazał mową ciała. Myślę, że te reakcje jak płacz i dyskomfort, że raz jest, a raz go nie ma, wynikają z tego, że ja nie chcę mieszkać w tym miejscu, nie mam także koleżanek ani przyjaciółek, często spotyka mnie niestabilność, a ja pragnę stabilności. Bardzo często to ja jestem osobą, której się nie odpisuje i porzuca, możliwe, że jest to powiązane z tym, jak się czuję w powiązaniu do sąsiada. Nie wiem jednak, jak tym zarządzić, bo nie mam wpływu na zachowanie innych ludzi, jednak pragnę stabilności, poczucia bezpieczeństwa i wzajemności

Jak profesjonalnie poinformowac klienta o braku dopasowania terapeuty i zakonczeniu wspolpracy?
Cześć! Jestem młodą psycholożką i chciałabym zapytać bardziej doświadczone osoby o Wasze sposoby na wymagająca dla mnie sytuacje w pracy. Zastanawiam się, jak przekazać klientowi, że mam poczucie, że nie jestem dla niego odpowiednią osobą do dalszej współpracy, że po prostu nie czuję między nami odpowiedniego dopasowania i mam wrażenie, że „nie kliknęło”. Chciałabym zrobić to w sposób profesjonalny, ale jednocześnie życzliwy i nienaruszający relacji z klientem. Jak Wy to komunikujecie? Czy macie swoje sprawdzone sformułowania albo sposoby prowadzenia takiej rozmowy? Będę ogromnie wdzięczna, jeśli podzielicie się swoimi doświadczeniami<3 Z góry dziękuję!
Czuję, że mam fobię społeczną. Dokąd powinnam się z tym udać i co powiedzieć na początku?
Czuję, że mam fobię społeczną. Dokąd powinnam się z tym udać i co powiedzieć na początku?
Z powodu swojego czynu boję się o zdrowie psychiczne poznanej kobiety. Miała już bardzo ciężki czas, nie chcę mówiąc prawdy przyczynić się do jej załamania.
Dzień dobry wszystkim Zacznę od tego,że mam 40 lat i jestem mężczyzną. Jakiś czas temu założyłem konto na portalu randkowym,na którym umieściłem zdjęcia przystojnego mężczyzny stworzonego przez sztuczną inteligencję.Byłem ciekawy odzewu,bo niestety na moje prawdziwe zdjęcia nie reagowała żadna kobieta przykuwająca moją odwagę. Odzew jaki mnie spotkał przerósł moje oczekiwania. Z większością kobiet w ogóle nie rozpoczynałem rozmowy,z częścią wymieniłem się numerami telefonów, ale i te znajomości kończyłem po dwóch dniach. Wśród tych kobiet znalazła się jedna najbardziej przykuwająca moją uwagę. Kobieta,niezwykle piękna,o urodzie modelki, wyglądająca jak milion dolarów. Kobieta, która na moje prawdziwe zdjęcie nigdy by nie zareagowała, ale już model AI ją bardzo urzekł. Dodam,że ona sama miała ogromne powodzenie na tym portalu u płci przeciwnej. Wymieniliśmy się numerami telefonów i zaczęliśmy pisać do siebie całymi dniami i nocami zresztą też. Nie pamiętam kiedy ostatni raz w moim życiu tak dobrze rozmawiało mi się z inną kobietą, ona również często mi podkreśla,że jest zafascynowana moją osobą.Jesteśmy bardzo szczęśliwi kiedy możemy razem popisać. Ale jest jeden problem- ona nie wie,że to są zdjęcia osoby nieistniejącej. Czuję się bardzo podle,że nie zakończyłem szybciej tej znajomości,ale naprawdę bardzo dobrze nam się rozmawiało i poznawaliśmy się bardziej każdego dnia. Zdążyłem się już dowiedzieć, że ma za sobą w życiu traumatyczne przejścia, a w zeszłym roku (sama mi to powiedziała), prawie nie dała rady. Myślę, że przechodziła ciężką depresję. Myślałem o tym, żeby jej powiedzieć prawdę (nawet napisałem już gotowy list,który mógłbym wysłać w każdej chwili). Ale boję się, że znowu podupadnie na zdrowiu psychicznym i być może teraz nie dać już dalej rady. Czuję się niesamowicie podle,że zagrałem na czyichś uczuciach. Jestem pewny,że na moje prawdziwe zdjęcia nigdy by nie zareagowała,mimo tego,że aż tak brzydki nie jestem to nie przykuwam uwagi kobiet. Najchętniej opowiedziałbym jej o wszystkim i zaproponował przyjaźń, ale boję się,że to może być cios w jej serce. Proszę o poradę, bo nie wiem co mam zrobić
Nie mam żadnych przyjaciół, kolegów pozbywam się, jak nie są już potrzebni
Nie mam żadnych przyjaciół, kolegów pozbywam się, jak nie są już potrzebni, nie utrzymuję na stałe z nikim kontaktów, większość ludzi uważam za śmieci, którzy niepotrzebnie oddychają, a jednocześnie lubię mieć kogoś koło siebie, z czasem zaczynam wierzyć w rzeczy lub zdarzenia, które sam kiedyś wymyśliłem, czasami mam problem z nazwaniem rzeczy codziennego użytku, a po jakimś czasie mi się przypomina (ostatnio miałem tak z marchewką), a... mam 41 lat... kiepskie relacje z żoną i 12-to letniego syna... którzy mieszkają w Polsce w przeciwieństwie do mnie. Pojawiam się raz na jakiś czas.... (nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia). Pytanie, czy mam problem i powinienem o tym z kimś porozmawiać? Całe życie słyszę, że powinienem.... ale czy ja wiem, czy coś ze mną nie tak?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!