Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z długodystansową relacją i zdradą partnera?

Witam. Mam problem. Nie wiem co mam robić. Jestem w związku partnerskim od 28.11.2015 roku. Nigdy nie mieszkaliśmy razem. Od ponad dwóch lat mój partner przebywa za granicą 600 km ode mnie. Zaczyna mi to przeszkadzać. Wyjechał bo ma długi. Rozmawiałem z nim mówi że to nie takie proste. Dla mnie jest proste. Ja mam tu w Polsce stałą pracę i własne mieszkanie. On za granicą nie ma nic na stałe. Za wynajem płaci niecałe 800 euro miesięcznie. Z czego jeszcze dokłada mu firma agencja pracy do maja a potem całość bez pomocy. Chce aby wrócił ale mam dość rozmowy z nim o tym , mam wrażenie że to nic nie daje. Brakuje mi bliskości psychicznej jak i fizycznej. Codziennych rozmów twarzą w twarz. Wspólnych randek raz w tygodniu. Mówię że ma zapewnione mieszkanie u mnie. Musi spłacać tylko długi. Miał być rok a jest już ponad dwa lata. Nie wiem co mam robić? Staram się dystansować i nie inicjować pierwszy rozmów, pokazać mu że teraz on musi zrozumieć czego chce. Czy wybiera mnie i życie ze mną w Polsce czy za granicą? Wielokrotnie mnie zdradzał. Wybaczyłem każdą zdradę. Chciałem za bardzo. Chce się wycofać całkowicie i odpisywać tylko wtedy kiedy on napisze.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Mateuszu, 

opisana przez Pana sytuacja wskazuje na głęboką asymetrię zaangażowania w tym związku. Jest Pan w relacji od ponad 10 lat, a mimo to nigdy nie zamieszkaliście razem, co sugeruje, że partner może unikać pełnej odpowiedzialności i bliskości, którą daje wspólne życie. Fakt, że mimo Pana stabilnej sytuacji w Polsce i gotowości do pomocy, partner wybiera niepewny byt za granicą, opłacając wysoki czynsz, może świadczyć o tym, że praca i długi są jedynie wygodną wymówką, by zachować dystans. Najbardziej niepokojący jest jednak wątek wielokrotnych zdrad – wybaczenie ich było Pana aktem wielkoduszności, ale wydaje się, że partner nie wykorzystał tej szansy, by odbudować Pana zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Pana strategia wycofania się i oczekiwania na inicjatywę z jego strony jest naturalnym mechanizmem obronnym. To próba sprawdzenia, czy partnerowi realnie zależy na tej relacji, czy jedynie na komforcie psychicznym wynikającym z posiadania "bezpiecznej przystani" w Polsce, do której nie musi wracać.

 

Wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Mateuszu,

 

Dziękujemy za kontakt i pytania.

Z tego co Pan opisuje, wynika, iż problem nie dotyczy wyłącznie odległości ale przede wszystkim niespełnionych potrzeb tj. bliskości, stabilności, wspólnego życia oraz poczucia bezpieczeństwa w relacji. Dodatkowo w historii związku pojawiły się wielokrotne zdrady, co naturalnie osłabia zaufanie i zwiększa Pana wątpliwości.

Rozmowy o powrocie partnera trwają od dwóch lat i – jak Pan pisze – nie przynoszą realnych działań z jego strony. To ważna informacja, bo w relacji istotne są nie deklaracje, lecz konkretne decyzje i konsekwencja. Ma Pan prawo oczekiwać jasności: czy partner chce budować z Panem wspólne życie tu i teraz, czy wybiera inny model funkcjonowania.

Dystansowanie się i czekanie, aż partner „się domyśli”, rzadko przynosi zmianę. Bardziej konstruktywne jest postawienie spokojnej, konkretnej granicy: określenie, czego Pan potrzebuje (np. wspólnego zamieszkania w określonym czasie) oraz jakie będą Pana decyzje, jeśli to się nie wydarzy. Tak można zadbać o własne potrzeby i czas.Warto też zadać sobie pytanie, czy po doświadczeniu zdrad i długotrwałej rozłąki ta relacja daje Panu poczucie bezpieczeństwa i wzajemności, czy raczej podtrzymuje nadzieję bez realnej zmiany. Ważne aby związek powinien opierał się na obustronnym wysiłku, nie na jednostronnym czekaniu, taka jest moja opinia.

 

Ma Pan prawo wybrać relację, w której jest obecność, lojalność i wspólne planowanie codzienności.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Ŵłoszycka

Katarzyna Marzęda

Katarzyna Marzęda

Panie Mateuszu, 

 

W Pana wiadomości dostrzegam trudne emocje, które towarzyszą w związku z Pana relacją. To co Pan opisuje, czyli rozłąka, poczucie osamotnienia i niezrozumienia. Myślę, że warto, aby Pan pamiętał, że potrzeby w związku o których Pan pisze tj. bliskość fizyczna i emocjonalna, stabilność i poczucie bezpieczeństwa oraz wspólne budowanie przyszłego życia są całkowicie naturalne. Słyszę frustrację w związku z rozbieżnością miedzy obietnicą Partnera (rok rozłąki), a tym jakie są jego czyny i plany na przyszłość. 

Nie odpowiem Panu co ma Pan robić. Myślę, że najlepsze odpowiedzi są w Panu. Ze swojej strony mogłabym jedynie zasugerowanie zapytanie siebie "Czy ten związek  jest tym, który wybieram? Tym który spełnia moje potrzeby? Tym który rozwija, wspiera? Tym w którym czuje się bezpiecznie? Czy ten Partner daje mi to na czym zależy w mi długoterminowej relacji?".

Pisze Pan o tym, że "chciał Pan za bardzo" i aktualnie dystansuje się Pan z kontaktu. Zachęcam do sprawdzenia jaka jest Pana intencja - czy wynika ona z chęci ochrony samego siebie przed działaniami Partnera? Czy też jest to forma kary, która ma pokazać Partnerowi, że to on powinien się nad sobą zastanowić? 

Pisze Pan, że chciałby wycofać się całkowicie i nie pisać pierwszy. To trudne zadanie, zwłaszcza jeśli uczucia są żywe, ale mam propozycję - wiadomości, które chciałby Pan pierwszy wysyłać do Partnera może Pan zapisywać w notatniku (najlepiej papierowym), a decyzję o przepisaniu i ewentualnym wysłaniu wiadomości podjąć po godzinie, równocześnie sprawdzając jaką swoją potrzebę emocjonalną próbuje Pan zapewnić pisząc do Partnera. Równocześnie warto być w kontakcie z Pana osobistymi powodami, które motywowały decyzję o wycofywaniu z inicjowania kontaktu jako pierwszy. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Marzęda

 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

 

Jako terapeutka patrzę na tę sytuację przez pryzmat Pana potrzeb i granic, które zostały mocno nadwyrężone. To, co Pan teraz robi, czyli wycofanie się i zaprzestanie inicjowania kontaktu, można postrzegać jako próbę odzyskania autonomii. 

Z perspektywy psychologicznej mamy tu do czynienia z dużą niespójnością między Pana potrzebą bliskości a stylem funkcjonowania partnera. Po 9 latach związku i wielokrotnych naruszeniach zaufania, Pana chęć wycofania się może być sygnałem, że koszt emocjonalny trwania w tej niepewności stał się dla Pana zbyt wysoki. Argumenty finansowe partnera, choć dla niego mogą być realne, stoją w opozycji do Pana gotowości do udzielenia mu wsparcia w Polsce. To tworzy impas, w którym Pan może czuć się niedoceniony w swojej gotowości do pomocy.

Zamiast oceniać jego zachowanie, warto przyjrzeć się temu, co to milczenie i dystans mają Panu przynieść. Jeśli jest to forma ochrony własnych emocji przed kolejnym rozczarowaniem, to jest to ważny komunikat o stanie Pana dobrostanu. Relacja na odległość wymaga ogromnego zaangażowania obu stron, a w Pana przypadku pojawia się pytanie, czy ten "układ" nie stał się dla Pana zbyt obciążający, biorąc pod uwagę brak konkretnego planu na wspólną przyszłość.

 

Wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska

Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

Z tego co Pan opisuje, bardzo zależy Panu na budowaniu stabilnego, bliskiego związku. Ma Pan ogromną zdolność do wybaczania i jest osobą bardzo konkretną – ma Pan pracę, mieszkanie i jasną wizję tego, jak powinna wyglądać codzienność (randki raz w tygodniu, rozmowy twarzą w twarz). To bardzo ważne zasoby.

Z tego co Pan opisuje dołożył Pan również starań, żeby o nie zadbać, proponując różne rozwiązania.

 

Prawdą jest, że nie możemy zmienić drugiej osoby, ale zmiana Pana zachowania zmienia system i dynamikę. Jeśli przestanie Pan „ciągnąć” ten związek za dwóch, zobaczy, na czym on naprawdę stoi. 

 

Co by się stało, jakby skupił się Pan na sobie, na swoich pasjach i tym, co daje Panu satysfakcję poza związkiem? 

 

Pozdrawiam serdecznie, Karolina Jatczak


 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Pan ma nadzieję na przyszłość, w której będzie mógł doświadczyć bliskości emocjonalnej i fizycznej oraz stabilności życia. Nadzieja ta wynika z Pana wartości, odpowiedzialności i wewnętrznej siły, a także z faktu, że w Polsce ma Pan stałe zatrudnienie i własne mieszkanie. 

Ważne są Pana potrzeby i cele. To one kształtują Pana decyzje i sposób, w jaki angażuje się Pan w relację. Jeżeli przekazanie tych potrzeb partnerowi bywa utrudnione — czy ze względu na dystans, czy na trudności komunikacyjne — terapia własna skoncentrowana na rozwiązaniach może stać się wartościowym wsparciem. Poprzez pytania terapeuta pomoże zrozumieć, w jaki sposób zmiany i komunikacja mogą wpłynąć na Pana relację z partnerem.

Nadzieja skłania do wytrwania w postawie, która respektuje Pana granice oraz pragnienia. Prowadzi również do refleksji nad tym, co jest realnie możliwe w kontekście relacji — tj. wartości, lojalności i odpowiedzialności, które Panu towarzyszą. Taka postawa jest fundamentem zmiany, która może przybliżyć Pana do preferowanej przyszłości.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Mateuszu

 

 Rozumiem Pana ból i frustrację  gdyż długa relacja na odległość z dodatkowymi problemami jak zdrady i brak decyzji partnera to ogromne obciążenie emocjonalne. Pana strategia dystansowania się jest dobrym krokiem, by odzyskać kontrolę i zmusić go do wyboru.​

 Wasz związek trwa od 2015 roku bez wspólnego mieszkania, a partner wyjechał ponad 2 lata temu z powodu długów, co uniemożliwia bliskość fizyczną i psychiczną. Wielokrotne zdrady, które Pan wybaczył (rozumiem, ze się do nich przyznał), wskazują na powtarzający się wzorzec naruszania granic, co obniża zaufanie i buduje chroniczny stres podczas gdy badania pokazują, że przy takich incydentach szanse na odbudowę maleją do poniżej 50% bez terapii. Jego sytuacja za granicą (brak stałości, rosnące koszty po maju) kontrastuje z Pana stabilnością w Polsce, co podkreśla brak wzajemnego zaangażowania.

  Dystansowanie się i odpowiadanie tylko na jego wiadomości pomaga przerwać cykl rozmów bez efektu, pokazując, że nie już "tym, który przyciąga". To chroni przed manipulacjami, takimi jak obietnice bez działań, i daje czas na autorefleksję, a sama zasada "zero kontaktu" (lub minimalnego) jest skuteczna w toksycznych relacjach, bo blokuje emocjonalne gry. Pan wchodzi w to, wypełniając czas aktywnościami (spotkania z bliskimi, hobby), by uniknąć samotności.​​ Jeśli po 2-4 tygodniach dystansu nie wróci z konkretnymi planami (spłata długów, przeprowadzka, terapia), to może być  znak, że priorytetem nie jest Pan. Powtarzające się zdrady to nie incydent, lecz wzorzec, a ratowanie ma sens tylko przy jego pełnej odpowiedzialności, transparentności i terapii par, w innym przypadku przedłuża cierpienie.  Musi Pan dokonać wyboru, który bez wątpienia nie będzie łatwy.  Życzę dużo sił i dobrego zakończenia.

 

 

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Zastanawiam się, co sprawia, że mimo tylu trudnych doświadczeń - odległości, odkładania decyzji o powrocie, wcześniejszych zdrad - wciąż jest Pan w tej relacji. Co Pana przy niej zatrzymuje?

 

Pisze Pan o potrzebie bliskości, wspólnej codzienności, rozmów twarzą w twarz. Dobrze, że zaczyna Pan to nazywać. Każdy z nas może mieć inną wizję związku - ważne jednak, by obie strony chciały czegoś podobnego lub stworzyły taką relację, by potrzeby każdej ze stron mogły zostać zaspokojone.

 

Kiedy mówi Pan, że rozmowy „nic nie dają”, jestem ciekawa, co to w praktyce oznacza. Czy różnicie się w planach na przyszłość? Czy temat jest odkładany? Czy pojawia się konkretna deklaracja z jego strony?

 

Być może kluczowe pytanie nie brzmi: „jak go przekonać do powrotu?”, ale: „czy nasza wizja relacji jest na tyle zgodna, że obie strony mogą czuć się w niej dobrze?”. 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak


 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

To, co opisujesz, jest bardzo obciążające emocjonalnie. W Twojej sytuacji widać wyraźnie, że cierpisz z powodu braku bliskości, niepewności i powtarzających się zdrad. To naturalne, że czujesz frustrację i potrzebę dystansu – Twój sposób „odczekania”, by zobaczyć, czy on rzeczywiście wybiera życie z Tobą, jest sygnałem, że próbujesz chronić swoje emocje.

W takiej sytuacji warto rozważyć konsultację z psychologie aby:

*uporządkować własne emocje i potrzeby,

*zyskać wsparcie w wyznaczaniu granic,

*podjąć samodzielnie decyzje 

Profesjonalne wsparcie może też pomóc w ustaleniu, czy relacja jest dla Ciebie bezpieczna i satysfakcjonująca, oraz w przygotowaniu planu działania niezależnie od wyboru partnera.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Materiały wspierające

Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl

Warto przeczytać

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Problemy w relacji z kontrolującą matką a wpływ na życie osobiste i depresję
Mam problem w relacji z matką. Zawsze była to dla mnie najbliższa osoba, można powiedzieć, że mamy przyjacielski kontakt, spędzamy sporo czasu razem, razem pracujemy. Mieszkamy osobno, ja z partnerem. Problemem dla mnie jest zbyt duża kontrola matki nad moim życiem, komentowanie wad mojego partnera, raz niby go akceptuje, raz nie, twierdzi że byłoby mnie stać na kogoś lepszego. Komentuje nasze wydatki, typu że ona nie byłaby taka rozrzutna albo bardziej by zaoszczędziła, albo że dane rzeczy to sobie kupują dzieciaki (jeśli chodzi o jakieś hobby) itp. Mam wrażenie że muszę się jej spowiadać, być może jest to po części moja wina ponieważ przez większość życia gadalysmy sobie o wszystkim, kiedy nie byłam jeszcze w związku. Odnoszę wrażenie że jak robię coś inaczej niż ona by zrobiła to robię źle. Bardzo mnie naciska w tych kwestiach do tego stopnia, ze sama zastanawiam się czy nie powinnam się podporządkować, w końcu to ona mnie wychowala i wpoiła pewnie zasady. Niestety nie uszczęśliwiloby mnie to, wręcz przeciwnie, czuje się dobrze z własnymi decyzjami oprócz tych momentów kiedy mam przez nią wątpliwości. Choruje na depresję i niestety bardzo to na mnie wpływa. Z drugiej strony wiem że bardzo mnie kocha i mogę na nią liczyć, ale nieraz mam właśnie wrażenie że tylko jeśli zrobię tak i tak.
Mąż wypomina mi przeszłość-że kogoś miałam. Jednak mąż ma obniżone poczucie wartości i chciałabym mu pomóc
Dzień dobry, po kilku latach małżeństwa mąż zaczął wyrzucać mi przeszłość, a konkretnie to, że przed nim miałam jakiś czas chłopaka. Dla mnie przeszłość jest kompletnie bez znaczenia. Zdecydowaliśmy się być razem, założyć rodzinę i to jest najważniejsze. To, że kogoś miałam wiedział od samego początku. Martwi mnie jego zachowanie, bo powiedział, że cały czas mu to przeszkadzało tylko w sobie to dusił, a rozmawiać nie chciał… Dopiero w tym roku wylał cały swój żal, porozmawialiśmy i krótki czas było ok, ale nie ma miesiąca, a ostatnio nawet tygodnia bez tego tematu. Chodzi zamyślony, nie chce rozmawiać, widzę, że nie może spać, w przypływie złości ciągle wypomina mi to co robiłam zanim go poznałam (przy czym jego historie o mnie zaczęły odbiegać już od rzeczywistości…). Sądzę, że w jego zachowaniu nie chodzi tylko o mnie.. Raz wyżalił się, że nic mu nie wychodzi, że w młodości mimo sukcesów musiał zrezygnować z pasji, nie wyszła mu własna działalność i średnio co rok teraz zmienia pracę, ciągle czegoś szuka, chce być idealny i przeszkadza mu nieidealna przeszłość… Staram się go zapewniać o swoim oddaniu i wspierać, nawet jego rodzice widzą, że potrzebuje pomocy, ale on nie chce nikogo słuchać i upiera się, że nie potrzebuje żadnego specjalisty. Jak z nim rozmawiać i pokazać, że potrzebuje pomocy?
Mam męża i syna, których bardzo kocham, jednak ciągle myślę o swoim byłym partnerze. Boję się podjąć kroki.
Mam męża, jestem z nim ponad dwa lata, mamy cudnego 1,5 rocznego synka, kocham go bardzo, jednak ciągle myśle o swoim byłym. Nie jest to najlepszy kandydat, jednak cały czas o nim myślę, on ciągle daje mi jakieś znaki, jednak ja się boję.
Jak uratować małżeństwo po 36 latach gdy mąż twierdzi że już mnie nie kocha

Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię

Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie
Witam. Mam 24 lata i jestem facetem. Zacznę może od początku. Jestem wynikiem gwałtu, próbowano przeprowadzić aborcję, ale została przerwana, matka starała się mnie „wypłukać” alkoholem, ale jak widać bez skutku. Życie obdarzyło mnie wyjątkowo irytującą pamięcią, pamiętam leżenie w kołysce i darcie się aż do zmęczenia oraz minę i obojętność matki, gdy mnie karmiła. Do 10 roku wychowywałem się na zmianę raz u matki, raz u babci wraz z bratem, matka hobbystycznie zajmowała się usługami przyjemnościowymi w zamian za pieniądze. Dzieciństwo było pełne wrażeń, których nie będę tutaj opisywał z racji ich ilości. Borykam się z problemem - chorobą sierocą. Do 11 roku życia aż do informacji, że znalazła się dla mnie i brata rodzina zastępcza, moczyłem się w łóżko. Byłem z tego tytułu wyśmiewany, karany, karcony itp. Kołysałem się do snu, kręcąc głową z boku na bok, wyobrażałem sobie wtedy lepsze życie i tak usypiałem. Początkowo było to maksymalnie 15 minut przed snem. W wieku około 14 lat zacząłem robić to nieświadomie przez sen (obserwacja bliskich). Los chciał, że w wieku 16 lat zakochałem się po uszy w cudownej dziewczynie, ale przyciągała uwagę wielu osób. Byliśmy ze sobą 4 lata, ciągle jej nie ufałem i dawała ku temu powody, ale wybaczyłem. Weszła ze mną w związek dlatego, że przykuwałem uwagę swoją popularnością. W okresie gimnazjum każdy mnie znał i chciał ze mną rozmawiać- bardzo aktywnie zwracałem na siebie uwagę. Ale po przejściu do technikum zacząłem być trochę odludkiem - kołysałem się czasami już nie tylko do snu, ale z nudy. Wciąż wyobrażając sobie lepsze życie. W wieku 20 lat dziewczyna zerwała ze mną przez telefon, pokazując oziębłą i nie do poznania dla mnie postawę. Wybraliśmy się jeszcze na wspólne wakacje, ponieważ nie dało się odwołać. Na nich chcąc zaciągnąć mnie do łóżka powiedziała, że mnie kocha i chce to naprawić, na drugi dzień patrząc z obrzydzeniem powiedziała żebym nie robił sobie nadziei, bo potraktowała mnie jak rzecz. Od tamtego czasu kołyszę się w każdej wolnej chwili, kiedy tylko się da, zaniedbując dosłownie wszystko dookoła. W wieku 22 lat porzuciłem studia na 3 roku. W momencie zerwania dowiedzieliśmy się, że moja Ciocia zastępcza ma nowotwór. Napięcie w domu skupiało się na mnie, jako osoba wrażliwa zawsze starałem się wszystkim pomoc i rozweselić, a kiedy nie mogłem tego robić z własnych problemów to naturalnym było wyżywanie się na mnie. Aktualnie jestem samotny, oswoiłem się z tym, przestałem już cokolwiek czuć. Chodzenie do psychologów przerwałem, gdy usłyszałem kolejny raz „depresja” od niedorobionego psychologa czy psychiatry, którzy oczekiwali że wchodząc będę od razu w stanie powiedzieć im co mi dolega. Przez całe życie moja choroba miała obraz ambiwalentny, skąd do cholery miałem wiedzieć co mi jest, skoro nawet nie wiem kim jestem? Obecnie w wieku 24 lat nie mam już obok siebie nikogo, nikogo tez nie dopuszczam emocjonalnie, czuję się wycofany do własnej głowy, pełen obraz dysocjacji. Nie przeżywam niczego, a chciałbym. Jak normalny człowiek zrobić prawo jazdy, kupić wymarzone auto, znaleźć kochającą żonę itp. Ale nie potrafię, nie wiem gdzie szukać pomocy, zazwyczaj wizyty u psychologów kończyły się tylko tym ze lustrowałem im ich własną osobowość - dla kogoś żyjącego ciągle w myślach udawanie osoby siedzącej naprzeciw jest czymś niczym rozrywką. Co mam zrobić? Gdzie byli wszyscy skretyniali pedagodzy i psycholodzy wtedy? Nie zrobię sobie nic tylko dlatego że to byłoby tchórzostwo, ale nie mam motywacji żyć, bo jest to niczym katorga, każdy dzień zlewa sie w jedno a jedyne co robię to bujanie się z boku na bok, myśląc co by było gdyby. Próbowałem praktycznie wszystkiego, umiem grać na kilku instrumentach, rysować, modelować, rzeźbić, tańczyć (tańczyłem przez 11 lat w zespole). Z zawodu jestem elektrykiem, konserwatorem maszyn, mam uprawnienia na wózek widłowy oraz spawacza. A pomimo tego łapię roboty „poboczne” żeby dorabiać na studia które wznawiam z nowym miesiącem. Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie i fantazjach w trakcie kołysania się. Co mam robić?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.