Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z wątpliwościami w małżeństwie i rutyną po 9 latach związku?

Mam wątpliwości czy kocham męża. Związek 9-letni. Z jednej strony łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. Jesteśmy fajnymi kumplami, ale mam wrażenie, że to zbyt mało na małżeństwo. Że trochę niszczy nas taka codzienność, obowiązki, rutyna i zmęczenie, które przeplata się ze złością. Czasami częściej jestem zdenerwowana niż szczęśliwa. W takich momentach przychodzi bardzo dużo wątpliwości i rozważań o lepszym partnerze. O kimś bardziej pasującym albo łatwiejszym do porozumienia się. Z jednej strony nie chcę kończyć związku, jak zepsutą zabawkę i wymieniać na lepszy model, bo nie o to chodzi. A z drugiej strony coraz częściej bywają momenty osamotnienia i poczucia, że po prostu mam dość. Jak ugryźć ten temat? Jakie pytanie sobie zadać, a jakie tematy poruszyć z mężem? Czuję się zagubiona, bo mam wrażenie, że to przecież "nic takiego", że brakuje mi konkretów, ale jednak efektuje niezadowoleniem ze związku i ostatecznie ze wspólnego życia.

Olga Żuk

Olga Żuk

To, co opisujesz, brzmi jak moment zatrzymania się na rozdrożu – z jednej strony masz wspólną historię i bliskość, a z drugiej coraz częściej czujesz zmęczenie, złość i samotność w relacji. To wcale nie jest „nic takiego” – Twoje poczucie niezadowolenia samo w sobie jest ważnym sygnałem.

 

Możesz spróbować zadać sobie pytania:

-Czego dziś najbardziej potrzebuję w relacji, by czuć się dobrze?

-Czy są obszary, w których mogę spróbować coś zmienić sama, a w których potrzebuję realnego zaangażowania partnera?

-Czy niezadowolenie wynika bardziej z codziennych obowiązków i rutyny, czy z głębszego braku porozumienia i bliskości?

-Jakie momenty sprawiają, że czuję się szczęśliwa w tym związku – i czego w nich było więcej?

 

Z mężem możesz poruszyć tematy:

-Jak oboje przeżywacie rutynę i obowiązki – i co można zrobić, żeby nie przysłaniały całej relacji?

-Co dla Was obojga znaczy „bliskość” i „bycie razem” – czy rozumiecie to podobnie?

-Jak radzicie sobie z napięciem i złością – czy można to zrobić inaczej?

 

Ważne, żeby rozmowa nie była w tonie „co jest nie tak z Tobą”, tylko „co nam się pogubiło i jak możemy to razem odzyskać”.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dawid Bloch

Dawid Bloch

Dzień dobry, wydaje się, że problem, który Pani opisuje, może mieć wiele warstw. 
Jeden poziom to relacja z mężem i wspólna komunikacja. Poruszenie tego tematu z mężem może wnieść ważną perspektywę, na przykład taką czy partner ma podobne odczucia. Wprowadzeniem do wspólnego przyjrzenia się relacji może być ogóle pytanie do partnera, jak się z Panią czuje po tylu latach związku, czy może jest coś, czym chciałby się podzielić, na co nie ma czasu w codziennym pędzie. 
Długoletnie związki mają swoją dynamikę, czego naturalnym efektem są pewne zmiany w relacji - na przykład między partnerami jest mniej ekscytacji, w zamian wzrasta zaufanie i zaangażowanie w budowanie związku. Dla partnerów to może być trudny moment, zamiast motylków w brzuchu pojawia się żmudna rutyna, a relacja traci na atrakcyjności, bo wspólne szaleństwa są już raczej wspomnieniem niż stanem obecnym. Wydaje się, że to, co może zbliżyć partnerów, to wspólna refleksja i współdzielenie tego trudnego momentu. Warto się zastanowić, jak Pani odczuwa te zmiany w swojej relacji, co jest źródłem frustracji, a co daje poczucie bliskości.

Z poziomu indywidualnego istotna może być refleksja na temat tego, czy to, co Pani opisuje, dotyczy wyłącznie relacji z mężem, czy może podobny efekt występuje w innych ważnych obszarach życia - na przykład zawodowym. Jeśli były wcześniejsze relacje, to czy przybierały podobną dynamikę. 

Pozdrawiam 

Dawid Bloch 

Michalina Furmanek

Michalina Furmanek

Dzień dobry,


Dziękuję, że to tak szczerze opisałaś. To, co piszesz, bardzo dobrze wpisuje się w typowe dylematy, jakie pojawiają się w długich związkach – kiedy zakochanie i intensywność uczuć naturalnie zmieniają się w codzienność, a wtedy łatwo wpaść w spiralę wątpliwości i porównań.


Zauważ, że myśli to nie równają się faktom.

Myśli w stylu: „Może byłby ktoś lepszy”, „Za mało nas łączy”, „Może to za mało na małżeństwo” są interpretacjami, a nie obiektywną prawdą. Np. w podejściu poznawczo-behawioralnym często zaczynamy od złapania dystansu do tego, co podsuwa głowa – traktując to raczej jak „hipotezy”, które można badać, niż gotowe diagnozy. Zadaj sobie pytanie: „Czy to, że myślę o kimś bardziej pasującym, oznacza, że na pewno istnieje ktoś taki i że ta relacja jest z góry skazana?”


Często nasze emocje wobec związku są mocno związane z poziomem energii i obciążeniem codziennością. Zauważ, że piszesz o zmęczeniu, obowiązkach, złości – to są czynniki, które mogą zniekształcać ocenę związku. Niezadowolenie często sygnalizuje, że jakieś ważne potrzeby nie są wystarczająco zaspokojone – może bliskości emocjonalnej, czułości, czasu dla siebie albo wsparcia w obowiązkach.

 

Trzymam kciuki!

Pozdrawiam,

 

Michalina Furmanek

Psycholog, Psychoterapeuta 

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Pani Doro

Polecam Pani książkę Bogdana Wojciszke "Psychologia miłości". Dowie się Pani z niej, jak wg niego miłość przekształca się na przestrzeni lat. Pisze, że miłość zmienia się w czasie w zależności od tego, jak ewoluują trzy jej składniki:

 

1.Intymność-poczucie bliskości, zaufania, otwartości, dzielenia się przeżyciami.
 

Zazwyczaj rośnie stopniowo wraz z poznawaniem partnera i pogłębianiem więzi. Utrzymuje się długo, jeśli relacja jest pielęgnowana.

 

2.Namiętność - pożądanie, fascynacja, silne emocje i pociąg fizyczny.
 

Najsilniejsza na początku związku, potem zwykle maleje z czasem (spada intensywność emocji, pojawia się rutyna).


 

3.Zaangażowanie -decyzja o byciu razem i podtrzymywaniu relacji.
 

Na początku bywa niskie, ale rośnie z czasem, szczególnie gdy partnerzy podejmują wspólne decyzje (np. zamieszkanie razem, ślub, dzieci).

Daje poczucie stabilności, nawet gdy namiętność osłabnie.



 

Na początku, czyli ok pierwsze dwa lata dominuje namiętność (zakochanie).

Potem rozwija się intymność, partnerzy poznają się głębiej.

W długotrwałym związku (+7 lat) namiętność zwykle słabnie, ale jeśli pojawia się mocne zaangażowanie i intymność, miłość przyjmuje formę miłości dojrzałej.


 

I teraz pytania do siebie:

1. Co daje mi obecna relacja? Jakie moje potrzeby spełnia?

2. Co mogę zrobić, żeby w chwilach, kiedy jest gorzej pamiętać o dobrych rzeczach z pkt. 1

3. Co mogę robić na co dzień, żeby pielęgnować intymność i namiętność (tak, w późniejszym etapie związku trzeba to świadomie, regularnie i często pielęgnować jak delikatną i wrażliwą roślinę; inaczej roślince zwanej miłością opadają liście z napisani "intymność" i "namiętność")

Pozostawiam Panią z tymi pytaniami,  życząc pełnej 3-składnikowej miłości.


Katarzyna Brożyna

Psycholog

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Co zrobić, gdy przyjaciółka odsuwa się ode mnie, choć byłam przy niej w najgorszych momentach?
Co powinnam zrobić jeżeli osoba przy której byłam w jej najgorszych momentach, dawałam z sobie 100%, aby nie czuła się źle, odsuwając tym samym swoje wszystkie plany i będąc dla tej osoby cały czas teraz się ode mnie odsuwa i kiedy ja potrzebuje jej to nie widzę zaangażowania z jej strony. Widzę że jest przy mnie tylko wtedy gdy ona tego potrzebuje lub jak nie ma się do kogo odezwać?
Partner jest dla mnie niedobry. Maltretuje też koty.
Witam, mam problem z moim partnerem. We wszystkim mi umniejsza, moje osiągnięcia są dla niego niczym, uważa, że moje studia są nic nie warte, nawet jeśli chodzi o błahe sprawy, typu spakowanie paczki, czy pokrojenie pomidora uważa, że lepiej to zrobi. Rozmawiałam z nim na ten temat wiele razy, jednak nie interesują go moje argumenty. Kilka razy mnie okłamał, obiecał, że nie będzie już tego robił, jednak robi to dalej. Pisze z koleżankami tak, bym nie widziała, bo uważa, że jestem chorobliwie zazdrosna, a nie jestem, jednak jak tłumaczyłam, dał mi tyle powodów, że po prostu bardzo mnie boli to, co robi. Ostatnio w kłótni rozwalił w domu drzwi tylko dlatego, że zamknęłam się w sypialni i powiedziałam, że nie chcę z nim teraz rozmawiać i chcę się uspokoić. Oczywiście zrzucił wszystko na mnie " to Twoja wina, trzeba było się nie zamykać". Wcześniej nawet nie ostrzegł, że ma taki zamiar, po prostu je rozwalił. Wszystko, co dzieje się w naszym związku jest moją winą. Jego koleżanka z pracy mówiła na mnie bardzo brzydko, powiedziały mi to osoby trzecie. Ona się wyparla, on wierzy jej, a nie mnie. Kolejna sprawa - mój partner znęca się nad kotami. Mamy w domu zwierzęta, wiedział o psach i kotach od początku, nic przed nim nie ukrywałam. Psy akceptuje, jednak kotów nie. Kiedy chciałam znaleźć im dom, powiedział, że nie, bo będę bardzo za nimi tęskniła. Potrafił rzucić kotem o podłogę, lub tez wyrzucić kota na balkon, kopnąć kota, szarpnąć nim. Kiedy niósł kotka za łapkę, żeby wyrzucić go na balkon, on strasznie miauczał, a ja krzyczałam, płakałam i błagalam go, żeby tak nie robił to powiedział " tak, bo kotki są ważniejsze ode mnie" i nie reagował na mój płacz. Teraz nie zauważyłam, by je bił, jednak parę razy widziałam, że jeśli kot ucieka on próbuje go kopnąć. Kiedy jest w domu one nie mają prawa wyjść spod łóżka do kuwety, czy wody. Kiedy go widzą uciekają w popłochu. Kiedy koty siedzą pod łóżkiem on potrafi iść i specjalnie je drażnić, żeby tylko się bały. Kiedy któryś z kotów odważy się wyjść spod łóżka słyszy " won mi stąd". I kot musi tam wracać. A jak wskoczy na jakiś mebel to mój partner wpada we wściekłość i znowu słyszę argumenty " bo kot ważniejszy ode mnie". Zauważyłam, że mój partner widzi tylko siebie, umniejsza mi bardzo mocno, uważa, że jestem gorsza i głupsza, choć nie powiedział mi tego wprost, ale niestety robi wszystko, bym tak się czuła. Rozmowy i terapia nic nie dały. Kiedy poszliśmy do specjalisty i specjalista powiedział, że widzi, że mam bardzo niską samoocenę i poczucie własnej wartości i chciałby spotkać się kilka razy ze mną żeby to odbudować, to.moj partner powiedział " widzisz, psycholog zobaczył kto jest winny i z kim chce pracować". Partner wymyślił terapię tylko po to, żeby pokazać mi, że to, co dzieje się w naszym związku to moja wina, a nie jego, albo wspólna. Usłyszałam od niego wiele przykrych słów, ostatnio nie wytrzymałam i dostał w twarz, choć bardzo mi za to wstyd. W kłótniach mówi, że zachowuje się jak głupia baba, że jestem histeryczka, wariatką itp, choć ja już zwyczajnie jestem wyczerpana i płaczę z bezsilności. Usłyszałam, że ma gdzieś mój płacz i się na to uodpornił. Proszę pomóżcie, co ja mam zrobić ?
Wpływ relacji z ojcem na brak przywiązania po 8 latach - poszukiwanie pomocy
Czy sytuacje które zdarzyły się prawie 8 lat temu między mną a moim ojcem mogły wpłynąć na to, że nie czuję przywiązania do nikogo? Mam 15 lat i chciałabym się dowiedzieć czy to mogło mieć wpływ oraz co z tym zrobić.
Czy mój partner mnie zdradza? Jak radzić sobie z podejrzeniami w związku

Cześć, potrzebuję się wygadać i zapytać o zdanie. Jestem w związku od 8 lat. Mój partner twierdzi, że przechodzi kryzys, ale od dłuższego czasu spotyka się z dziewczyną, z którą współpracuje. Spędzają razem dużo czasu, a ja odkryłam, że ma jej zdjęcia na swoim dysku – także intymne. Doszło do tego, że znalazłam u niego jej leki i książki, które jej zamawia, a jego samego praktycznie nie ma w domu całymi dniami. Kiedy pytam, co się dzieje, słyszę, że to przeze mnie – bo „nie dawałam mu wsparcia i atencji”. Mówi też, że mam problem, bo wszystkiego się boję, że nawet mebli nie kupiliśmy razem na pół, bo się bałam. Wmawia mi, że jestem nienormalna. Zapomniałam wspomnieć, że przez cały nasz związek on praktycznie nie rozstaje się z telefonem, ciągle szuka atencji u innych kobiet – polubienia, nowe koleżanki, nowe kontakty, Instagram. Ja już nie wiem, jak mam się czuć. Czy naprawdę to ze mną jest coś nie tak? Czy jestem nienormalna, że boję się, że się nie odnajdę sama i że ciągle próbuję to wszystko ratować?

Problemy z zaufaniem: dlaczego narzeczona unika wspólnych zdjęć na Instagramie?
Dzień dobry. Mam taki problem z moją narzeczoną. Narzeczona często wrzuca nasze wspólne zdjęcia na Facebooka, z wakacji czy naszych zaręczyn, ale ma też profil na instagramie, gdzie wrzuca tylko i wyłącznie swoje zdjęcia. Ostatnio zapytałem, dlaczego nie wrzuci również na instagram jakiegoś jednego wspólnego zdjęcia, to usłyszałem, że prawie z niego nie korzysta, nie umie i nie chce. Powiedziałem, że jak nie umie, to ja jej to zrobie. Oczywiście nie pozwoliła, a 2m-ce wcześniej wrzuciła swoje zdjęcie z koleżankami z którymi była się spotkać w klubie. Dodam tylko, że zanim się poznaliśmy to miała bardzo dużo spotkań z innymi mężczyznami z portali i z klubów z którymi się spotykała i jeszcze przez 3-4 miesięce naszej znajomości potrafiła z nimi korespondować. Zabroniłem jej tego jak tylko przez przypadek to zobaczyłem, bo oczywiście nie powiedziała mi wcześniej o tych sms-as. Proszę o jakieś wytłumaczenie tej dziwnej sytuacji.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.