Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys małżeński po trójkącie - czy to zdrada emocjonalna?

Mam poważny kryzys w swoim małżeństwie, w którym jestem od 2011 roku. Dotychczas nigdy nic takiego się nie wydarzyło, uchodziliśmy z żoną za zgodne i dobrane małżeństwo. Pod koniec ubiegłego roku poczuliśmy się zbyt pewnie I zaczęliśmy eksperymentować w sferze intymnej. Otworzyliśmy się i zaprosiliśmy drugiego mężczyznę do trójkąta. Samo spotkanie było satysfakcjonujące, problemy pojawiły się dwa dni po spotkaniu. Mieliśmy utworzoną grupę na WhatsApp gdzie ze sobą rozmawialiśmy we trójkę. Problem pojawił się kiedy żona i kolega zaczęli dość intensywnie wspominać wspólny wieczór, poczułem się tym dotknięty i napisałem że to już było, nie ma sensu o tym rozmawiać. Wylogowałem się z grupy, powiedziałem żonie że nie ma się angażować bo miało być to jednorazowe spotkanie bez nawiązywania dalszej relacji. Dwa tygodnie później odkryłem że żona pisała z tym samym kolegą w godzinach nocnych, w naszym wspólnym łóżku gdzie spałem na tematy ogólne ale mocno podkręcone erotycznie. Zrobiłem żonie awanturę, powiedziałem że to co robi nosi znamiona zdrady emocjonalnej, powiedziałem jej że mnie to rani, że nie jest to normalna relacja jak ona twierdzi i nie podoba mi się sposób w jaki jej broni. Spokój trwał 3 tygodnie. W 1 dniu majówki, spędziliśmy z żoną fantastyczny dzień, co będziemy robili w kolejnych dwóch dniach. Wieczorem usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy coś oglądać, normalnie rozmawialiśmy. Około 22 uprawialiśmy seks po czym zasnąłem. Rano zorientowałem się że w czasie kiedy spędzaliśmy razem wieczór ona już pisała z nim.Zrobiła sobie przerwę na mnie, po czym znowu, leżąc obok mnie pisała sobie do 2:00 w nocy co takiego się u nich dzieje. Wysłała mu też swoje nagie zdjęcie. Rano zagroziłem żonie rozwodem, powiedziałem że ma spotkać się z psychologiem albo się rozwodzimy. Cały dzień miałem struty. Mijaliśmy się bez słów, wyprowadziłem się z sypialni, pierwszy raz płakałem jak bóbr, nie mogłem się uspokoić. Zaczynam wariować, czy to ze mną jest coś nie tak czy z nią?
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Pana uczucia w tej sytuacji są całkowicie zrozumiałe. Problem polega nie na samym trójkącie, tylko na tym, że ustaliliście pewne granice, a żona zaczęła je przekraczać mimo świadomości, że Pana to rani. Pisanie po nocach, ukrywanie kontaktu czy wysyłanie nagich zdjęć może oczywiście budzić poczucie zdrady emocjonalnej i utraty bezpieczeństwa w relacji. To nie wygląda na „wariowanie” z Pana strony, tylko reakcję na sytuację, w której poczuł się Pan odsunięty i nieważny. Warto też zauważyć, że takie eksperymenty uruchamiają czasem emocje, które trudno było wcześniej przewidzieć: zazdrość, lęk, fascynację czy potrzebę potwierdzenia swojej atrakcyjności. Najważniejsza wydaje się być teraz szczera rozmowa o tym, czy oboje nadal chcecie ratować tę relację i jakie granice mają w niej obowiązywać. Dobrze, że pojawił się temat terapii (pomocna mogłaby tu być terapia par), bo bez odbudowania zaufania trudno będzie odzyskać Panu spokój.

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Nie wygląda na to, że „wariuje Pan” albo że problem jest tylko w Pana zazdrości. Z opisu wynika, że umówiliście się Państwo na jednorazowe doświadczenie, a potem żona zaczęła rozwijać kontakt z tym mężczyzną poza ustaleniami, po kryjomu, nocą, w łóżku obok Pana, z treściami erotycznymi i wysyłaniem nagiego zdjęcia. To jest przekroczenie granic, nawet jeśli sam trójkąt był wcześniej za zgodą.

 

W takich sytuacjach najczęściej nie rani sam fakt eksperymentu, tylko złamanie zaufania po nim. Jeżeli coś miało być wspólnym doświadczeniem, a potem jedna osoba zaczyna budować osobną, ukrytą relację z uczestnikiem tego doświadczenia, druga osoba ma prawo czuć się zdradzona, upokorzona, zraniona i oszukana. Pana reakcja emocjonalna jest zrozumiała.

 

Nie chodzi też o to, czy żona „ma prawo z kimś pisać”. Oczywiście każdy dorosły ma prawo do kontaktów z innymi ludźmi. Ale w małżeństwie ważne są granice, lojalność i szacunek dla tego, co rani drugą osobę. Skoro Pan jasno powiedział, że ten kontakt przekracza Pana granice, a ona mimo to kontynuowała go po kryjomu i erotycznie, to nie jest drobne nieporozumienie.

 

Na tym etapie najważniejsze byłoby zatrzymanie eskalacji. Nie prowadzić rozmów w awanturze, nie podejmować decyzji w największym wzburzeniu, ale też nie udawać, że nic się nie stało. Potrzebna jest bardzo konkretna rozmowa: czy żona chce odbudowywać małżeństwo, czy jest gotowa całkowicie zakończyć ten kontakt, czy rozumie, że naruszyła zaufanie, i czy jest gotowa pójść na terapię par lub przynajmniej wspólną konsultację.

Sama terapia żony może nie wystarczyć, bo problem dotyczy teraz Waszej relacji, granic, zaufania i tego, co każde z Was rozumie przez lojalność. Terapia par byłaby tu bardzo wskazana, ale tylko wtedy, jeśli żona realnie uzna, że coś przekroczyła. Jeśli będzie utrzymywać, że „nic się nie stało”, a Pan „przesadza”, to trudno będzie cokolwiek naprawiać.

 

Warto też nazwać jedną rzecz: eksperymenty seksualne w stałym związku wymagają bardzo jasnych zasad i dużego bezpieczeństwa emocjonalnego. To nie jest dowód na to, że takie doświadczenia zawsze niszczą relacje, ale jeśli po nich pojawia się ukrywanie, osobny kontakt, nocne pisanie i erotyczne zdjęcia, to związek wchodzi w bardzo ryzykowny obszar.

 

Moim zdaniem ma Pan prawo postawić granicę: „Nie zgadzam się na dalszy kontakt erotyczny lub prywatny z tym mężczyzną. Jeśli mamy ratować małżeństwo, potrzebuję pełnej jasności, zakończenia tej relacji i pracy nad odbudową zaufania”. To nie jest kontrolowanie partnerki, tylko określenie warunków, w których Pan jest w stanie dalej być w tej relacji.

 

Proszę też zadbać o siebie. To, że Pan płakał i nie mógł się uspokoić, pokazuje, jak silnie to Pana uderzyło. Warto porozmawiać z psychologiem także samemu, niezależnie od tego, co zrobi żona. Nie po to, żeby ktoś Panu powiedział, czy ma się Pan rozwieść, tylko żeby pomógł Panu przejść przez szok, złość, upokorzenie i chaos decyzyjny.

 

Nie musi Pan dziś rozstrzygać całego małżeństwa. Ale ma Pan prawo oczekiwać uczciwości, zatrzymania kontaktu, odpowiedzialności po stronie żony i realnej pracy nad tym, co zostało naruszone. Dobre małżeństwo nie polega na tym, że jedna osoba zaciska zęby, kiedy druga przekracza ustalone granice.

 

Serdeczności
Łukasz Dyłka, psycholog, pedagog

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry,

Z Panem jest wszystko w porządku – Pana reakcja to naturalny skutek głębokiego zranienia, zawiedzionego zaufania i brutalnego przekroczenia ustalonych granic. Eksperyment miał być jednorazowy, tymczasem zachowanie żony – potajemne nocne flirtowanie, wysyłanie nagich zdjęć i robienie „przerwy na seks z Panem” – to ewidentna zdrada emocjonalna i nieliczenie się z Pana uczuciami. Żona prawdopodobnie zatraciła się w silnych, nowych bodźcach i wypiera fakt, jak potworną destrukcję sieje w Waszym małżeństwie. Pana decyzja o postawieniu twardego ultimatum – natychmiastowe odcięcie tamtego mężczyzny oraz podjęcie terapii małżeńskiej – to jedyna słuszna i męska droga, jeśli ten związek ma mieć jeszcze jakąkolwiek przyszłość. Nie daje Pan sobie wmówić, że to Pan przesadza; ma Pan pełne prawo czuć ogromny ból i złość, bo to żona złamała zasady i Pańską lojalność.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

Kamil Sułkowski

Kamil Sułkowski

To, co Pan przeżywa, jest naturalną reakcją na naruszenie poczucia bezpieczeństwa i granic w relacji. Problem nie dotyczy już samego eksperymentu seksualnego, ale tego, że po wyrażeniu przez Pana bólu i sprzeciwu kontakt żony z tym mężczyzną nadal się pogłębiał i zaczął mieć wymiar emocjonalno-erotyczny.

Nie świadczy to o tym, że „wariuje Pan” lub że jest z Panem coś nie tak. Reaguje Pan na sytuację, która uruchomiła lęk, poczucie odrzucenia i utraty zaufania. Płacz, silne emocje czy wycofanie są typowymi reakcjami kryzysowymi.

Najważniejsze teraz to nie podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem emocji, ale zadbać o rozmowę, jasne granice i profesjonalne wsparcie. Terapia par może pomóc ocenić, czy oboje chcecie odbudować zaufanie i relację.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  To, co Pan opisuje, wygląda przede wszystkim na realne naruszenie granic i zaufania, a nie na to, że „wariuje”. Pana emocje - ból, złość, płacz, poczucie zagrożenia są w takiej sytuacji zrozumiałą reakcją na to, co dla wielu osób byłoby zdradą emocjonalną lub przynajmniej bardzo poważnym przekroczeniem granic.

Wasz układ po trójkącie najwyraźniej nie miał jasno domkniętych zasad, a potem pojawiło się coś, co dla Pana  było już nie do przyjęcia.  Nocne, seksualnie podkręcone rozmowy, pisanie obok Pana i wysłanie nagiego zdjęcia. Takie zachowania mieszczą się w obszarze opisywanym jako sygnały zdrady emocjonalnej lub budowania intymnej relacji poza związkiem. Nie wygląda na to, żeby „coś było z Panem nie tak” w sensie psychologicznym. Bardziej wygląda to na to, że granice zostały przekroczone, a Pan próbujesz jednocześnie chronić małżeństwo i poradzić sobie z szokiem po utracie poczucia bezpieczeństwa. Silny kryzys małżeński często powoduje znaczący dyskomfort psychiczny u jednej ze stron, a to jest powód, by szukać pomocy, nie powód do wstydu.

Najpilniejsze jest nie to, kto „ma rację”, tylko czy partnerka uznaje Pana granice i czy jest gotowa je respektować. Jeśli ona nadal broni tej relacji jako „normalnej”, mimo że Pan jasno mówisz, że Cię rani, to problemem staje się nie sam kontakt, ale brak wspólnej zgody co do zasad małżeństwa. W kryzysie kluczowe jest najpierw nazwać przyczynę problemu, a dopiero potem próbować go naprawiać.

Nie powinno się teraz ostatecznych decyzji w największym napięciu, jeśli czuje Pan, że jest na granicy. Warto postawić bardzo jasną granicę. Brak kontaktu z tym mężczyzną, brak erotycznej wymiany, pełna przejrzystość przez jakiś czas. Należy zaproponować pilną terapię par albo choćby konsultację indywidualną dla Was obojga.

Jeśli ona odmawia, bagatelizuje sprawę albo dalej ukrywa kontakt, należy to potraktować to jako bardzo poważny sygnał o stanie relacji.

To nie musi znaczyć, że jest Pan zły albo przewrażliwiony. Bardziej wygląda to na sytuację, w której Pana zgoda na eksperyment została przekroczona, a żona weszła w relację, którą Pan odbiera jako zdradę.

 

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie przekroczenia granic i utraty poczucia bezpieczeństwa w relacji. I myślę, że ważne jest, żeby to jasno powiedzieć - Pana reakcja nie wygląda na „wariowanie”. Raczej na próbę poradzenia sobie z sytuacją, która bardzo mocno naruszyła zaufanie i poczucie wyjątkowości w związku.

Mam też poczucie, że sam trójkąt nie musiał być problemem samym w sobie. Bardziej to, co wydarzyło się później - kiedy pojawiła się relacja, która zaczęła żyć poza wspólnymi ustaleniami i poza granicami, które były dla Pana ważne. I wygląda na to, że próbował Pan o tych granicach mówić, ale coś po stronie żony nadal szło w stronę tej relacji.

To, co szczególnie porusza w tym opisie, to chyba momenty, w których był Pan obok - wspólny wieczór, seks, bliskość – a równolegle trwało już emocjonalne zaangażowanie gdzie indziej. To bardzo mocno uderza w poczucie bycia ważnym i widzianym w relacji.

Jednocześnie mam wrażenie, że obok złości i bólu pojawia się też pytanie: co właściwie wydarzyło się między Państwem wcześniej? Co sprawiło, że zaczęliście szukać czegoś nowego w sferze erotycznej? Czego wtedy brakowało, czego potrzebowaliście, co chcieliście odzyskać albo poczuć na nowo?

Bo czasem takie sytuacje nie zaczynają się od samego „trójkąta”, tylko od czegoś, co już wcześniej stopniowo oddalało partnerów od siebie – nawet jeśli na zewnątrz wszystko wyglądało dobrze.

Mam też poczucie, że bardzo ważna byłaby teraz spokojna i szczera rozmowa o potrzebach - nie tylko seksualnych, ale też emocjonalnych. O tym, czego każde z Państwa szuka w relacji, za czym tęskni, czego się boi. I czy nadal chcecie wracać do wartości, które kiedyś Was połączyły.

Bo mam wrażenie, że pod tym wszystkim nadal jest dla Pana bardzo dużo uczuć do żony. Tylko obok pojawiło się też ogromne zranienie.

I myślę, że terapia par mogłaby być tutaj naprawdę pomocna. Nie po to, żeby szukać winnego, ale żeby zobaczyć, co właściwie dzieje się teraz między Państwem i czy jest jeszcze przestrzeń, żeby odbudować bezpieczeństwo, granice i zaufanie.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Sądzę, że w tej historii najważniejsze jest to, że problem nie zaczął się od samego trójkąta, tylko od tego, co wydarzyło się po nim czyli od stopniowego przesuwania granic, mimo że Pan sygnalizował, że to dla Pana raniące.

Uważam, że Pana reakcja nie wygląda na „wariowanie”, tylko na silną, naturalną reakcję na utratę poczucia bezpieczeństwa i zaufania i to, co szczególnie trudne, to sytuacje, w których bliskość w małżeństwie (wspólny czas, seks, codzienność) zaczyna współistnieć z równoległą, ukrytą relacją emocjonalno-erotyczną z kimś trzecim a to bardzo mocno uderza w poczucie bycia ważnym i wybranym. Według mojej opinii istotne jest pytanie nie dotyczy już samego „czy to zdrada”, tylko: czy oboje uznajecie granice w relacji i czy jesteście w stanie je respektować w praktyce, a nie tylko w deklaracjach, bez tego trudno będzie odbudować zaufanie. Wydaje się też ważne, żeby nie podejmować decyzji wyłącznie w szczycie emocji, ale jednocześnie nie minimalizować tego, co się wydarzyło. Teraz potrzebna jest jasność: czy ten kontakt zostaje całkowicie zakończony, oraz czy oboje jesteście gotowi na pracę nad odbudową relacji (najlepiej w terapii par).Pana reakcja emocjonalna nie jest „przesadą”, tylko sygnałem przeciążenia psychicznego po doświadczeniu, które naruszyło fundament bezpieczeństwa w związku, to to widzę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Syn w wieku 17 lat w złym stanie psychicznym, nie chce pomocy. Co zrobić?

Witam, mój syn jest w złym stanie psychicznym i fizycznym, ma 17 lat prawie nic nie je, ciągle płacze albo jest zły.

Mówi, że nie chce mu się żyć, że nie ma kolegów, nic go nie interesuje, jest smutny, ale też chamski, wulgarny.

Straszy, że odbierze sobie życie. Nie chce pójść do psychologa ani do psychiatry. Nie wiem, co mam robić

Niskie poczucie własnej wartości i problemy z wyglądem - jak sobie poradzić?
Mam trądzik i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodatkowo z każda porażka w pracy czy w życiu codziennym jest poniżej zera. Potęguje. Nie mam nikogo, jestem z tym sama. Jak mam z tego wyjść? Nie mam kontaktu z rodzina, nie mam za bardzo znajomych, nie umiem wyjść do ludzi ani tym bardziej znaleźć sobie chłopaka. Dopada mnie prawie 30. Jestem bezradna. Byłam u wszystkich specjalistów, mam dobrane leki, chodzę do kosmetologa staram się robić co mogę ze swoją twarzą. Niestety jest to walka z wiatrakami. Mój wygląd bardzo mocno przekłada się na moja psychikę. Błędne koło. Nie daje sobie z tym rady, nie umiem tego opanować..
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną (3-letni związek) z powodu obsesyjnych wręcz wątpliwości "Czy to ta jedyna, czy to miłość itp..." Zerwałem, bo przestałem czuć miłość i tęsknotę do niej, choć było nam w związku dobrze i chciałem zatęsknić, zweryfikować uczucie i nie dawać nadziei w przypadku gdybym nie wrócił. (Pomieszkiwałem u niej 3-4 dni w tygodniu, wszystko stało się bardzo szybko, dzień wcześniej mówiłem, że kocham, a na drugi zerwałem). Stało się wręcz przeciwnie, szybko przestałem czekać na wiadomości od niej, nauczyłem się żyć sam, tęsknoty już nie ma, ale ciągle się zastanawiam kiedy poczuję tęsknotę i impuls do naprawy związku, które nie przychodzą... Czy jest we mnie to uczucie, tylko lęk przed wątpliwościami przysłania mi je, czy rzeczywiście jej nie kocham? Mam 32 lata i oboje byliśmy swoimi pierwszymi partnerami. Coś w środku podpowiada mi, że zrobiłem błąd (nigdy się nawet nie pokłóciliśmy), ale coś innego blokuje mnie przed próbą powrotu. Nie chce robić tego na siłę, aby nie niszczyć jej od nowa, bo ona i tak przeżyła to rozstanie, lecz z drugiej strony boję się, że całkowicie ostygnę i będzie to już sytuacja całkowicie beznadziejna.
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Kryzys w relacji-chciałabym popracować nad sobą, jednak w odniesieniu do Nas, a partner nie chce uczestniczyć w tym procesie.
Mój partner, jak się okazuje, zmęczony moim podejściem i brakiem wyciągania wniosków, zmienił nastawienie do mnie. Przez kilka dni był dość nieprzyjemny i niegrzeczny, natomiast gdy powiedziałam, że taki niegrzeczny on mi nie odpowiada, stwierdził, że w takim razie nie wiem, czego chcę, bo ten grzeczny też mi nie odpowiadał. Gdzieś się zagubiłam, nie biorąc pod uwagę, że swoim zachowaniem wobec niego, doczekam się, że będzie miał dość, ale nie że aż w takim sposób... Za dużo widziałam "ale" (teraz wiem, że zdecydowana większość za często, a w dodatku bez potrzeby..), nie patrząc, że sama wzorowa nie jestem. Mam obecnie czas na poprawę. Nie wiem, ile tego czasu. Dodał, że jak się nic nie zmieni, to się wyprowadzi i może wtedy zrozumiem. Ale..on mi nie powie, co i jak. Mam sama to ogarnąć. Na co dzień teraz jest dość obojętny, postawił na swoim i nie odpuści ot tak. Przyjmie całusa, odpowie, że kocha, ale tak nijak.. Dodał, że nie zdradził, nie zdradza i mnie nie zdradzi, że nie wraca do żadnej byłej, ani nie dostaje d... na boku. Ale budzi się w mojej głowie myśl, że czekając na zmianę buduje gdzieś sobie nowy grunt... Mam mętlik w głowie ogromny - odbierając jego obojętność dystansem i oddalaniem, wyjdzie, że nic nie robię, że mam to gdzieś, by się poprawić. Jesli ktoś mi powtarza nie noś żółtego,do twarzy Ci w innym, to się zastanowię, zapytam co założyć. Jesli odpowiedź jest, że coś innego, to probuję inne kolory, albo wcale, skoro nie dostałam odpowiedzi wprost: nie noś zółtego, zielony to jest to. A w obecnej sytuacji, boję się bez jakiejkolwiek wskazówki, otuchy obrzucę go całą tęczą i bardziej zniechęcę. Sam powiedział, że mam teraz zagwostkę, bo nie chodzi o to, że teraz jak się grunt zatrząsł, to będzie wszystko cacy na klaśnięcie. Mimo tego, nie wiem jak do tego wszystkiego podchodzić, nie chce go zagłaskać. Gdy np. w przeszłości mówił, że za mało go doceniam, pytałam ale jak on oczekuje? Bo wygląda w takim razie, że nie umiem pokazywac docenienia, tym bardziej tak jakby on naprawdę chciał, że może trzeba mi to wprost jak krowie na rowie, nauczyć, to kończyło się "wiesz, dorosła jestes". Taka sytuacja mogła sie powtórzyć. Po czym teraz zbieram żniwa... To przykładowa płaszczyzna. Mocno się pogubiłam. Zależy mi na nim, jest dla mnie ważny.Dziękuję mu za szansę, raczej próbę szansy, zamiast od razu mnie pogonić. Aczkolwiek nadal nie potrafię podchodzić do tego roztropnie i z chłodną głową, czym bardziej się zapętlam.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.