Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys małżeński po trójkącie - czy to zdrada emocjonalna?

Mam poważny kryzys w swoim małżeństwie, w którym jestem od 2011 roku. Dotychczas nigdy nic takiego się nie wydarzyło, uchodziliśmy z żoną za zgodne i dobrane małżeństwo. Pod koniec ubiegłego roku poczuliśmy się zbyt pewnie I zaczęliśmy eksperymentować w sferze intymnej. Otworzyliśmy się i zaprosiliśmy drugiego mężczyznę do trójkąta. Samo spotkanie było satysfakcjonujące, problemy pojawiły się dwa dni po spotkaniu. Mieliśmy utworzoną grupę na WhatsApp gdzie ze sobą rozmawialiśmy we trójkę. Problem pojawił się kiedy żona i kolega zaczęli dość intensywnie wspominać wspólny wieczór, poczułem się tym dotknięty i napisałem że to już było, nie ma sensu o tym rozmawiać. Wylogowałem się z grupy, powiedziałem żonie że nie ma się angażować bo miało być to jednorazowe spotkanie bez nawiązywania dalszej relacji. Dwa tygodnie później odkryłem że żona pisała z tym samym kolegą w godzinach nocnych, w naszym wspólnym łóżku gdzie spałem na tematy ogólne ale mocno podkręcone erotycznie. Zrobiłem żonie awanturę, powiedziałem że to co robi nosi znamiona zdrady emocjonalnej, powiedziałem jej że mnie to rani, że nie jest to normalna relacja jak ona twierdzi i nie podoba mi się sposób w jaki jej broni. Spokój trwał 3 tygodnie. W 1 dniu majówki, spędziliśmy z żoną fantastyczny dzień, co będziemy robili w kolejnych dwóch dniach. Wieczorem usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy coś oglądać, normalnie rozmawialiśmy. Około 22 uprawialiśmy seks po czym zasnąłem. Rano zorientowałem się że w czasie kiedy spędzaliśmy razem wieczór ona już pisała z nim.Zrobiła sobie przerwę na mnie, po czym znowu, leżąc obok mnie pisała sobie do 2:00 w nocy co takiego się u nich dzieje. Wysłała mu też swoje nagie zdjęcie. Rano zagroziłem żonie rozwodem, powiedziałem że ma spotkać się z psychologiem albo się rozwodzimy. Cały dzień miałem struty. Mijaliśmy się bez słów, wyprowadziłem się z sypialni, pierwszy raz płakałem jak bóbr, nie mogłem się uspokoić. Zaczynam wariować, czy to ze mną jest coś nie tak czy z nią?
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Pana uczucia w tej sytuacji są całkowicie zrozumiałe. Problem polega nie na samym trójkącie, tylko na tym, że ustaliliście pewne granice, a żona zaczęła je przekraczać mimo świadomości, że Pana to rani. Pisanie po nocach, ukrywanie kontaktu czy wysyłanie nagich zdjęć może oczywiście budzić poczucie zdrady emocjonalnej i utraty bezpieczeństwa w relacji. To nie wygląda na „wariowanie” z Pana strony, tylko reakcję na sytuację, w której poczuł się Pan odsunięty i nieważny. Warto też zauważyć, że takie eksperymenty uruchamiają czasem emocje, które trudno było wcześniej przewidzieć: zazdrość, lęk, fascynację czy potrzebę potwierdzenia swojej atrakcyjności. Najważniejsza wydaje się być teraz szczera rozmowa o tym, czy oboje nadal chcecie ratować tę relację i jakie granice mają w niej obowiązywać. Dobrze, że pojawił się temat terapii (pomocna mogłaby tu być terapia par), bo bez odbudowania zaufania trudno będzie odzyskać Panu spokój.

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

9 godzin temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Nie wygląda na to, że „wariuje Pan” albo że problem jest tylko w Pana zazdrości. Z opisu wynika, że umówiliście się Państwo na jednorazowe doświadczenie, a potem żona zaczęła rozwijać kontakt z tym mężczyzną poza ustaleniami, po kryjomu, nocą, w łóżku obok Pana, z treściami erotycznymi i wysyłaniem nagiego zdjęcia. To jest przekroczenie granic, nawet jeśli sam trójkąt był wcześniej za zgodą.

 

W takich sytuacjach najczęściej nie rani sam fakt eksperymentu, tylko złamanie zaufania po nim. Jeżeli coś miało być wspólnym doświadczeniem, a potem jedna osoba zaczyna budować osobną, ukrytą relację z uczestnikiem tego doświadczenia, druga osoba ma prawo czuć się zdradzona, upokorzona, zraniona i oszukana. Pana reakcja emocjonalna jest zrozumiała.

 

Nie chodzi też o to, czy żona „ma prawo z kimś pisać”. Oczywiście każdy dorosły ma prawo do kontaktów z innymi ludźmi. Ale w małżeństwie ważne są granice, lojalność i szacunek dla tego, co rani drugą osobę. Skoro Pan jasno powiedział, że ten kontakt przekracza Pana granice, a ona mimo to kontynuowała go po kryjomu i erotycznie, to nie jest drobne nieporozumienie.

 

Na tym etapie najważniejsze byłoby zatrzymanie eskalacji. Nie prowadzić rozmów w awanturze, nie podejmować decyzji w największym wzburzeniu, ale też nie udawać, że nic się nie stało. Potrzebna jest bardzo konkretna rozmowa: czy żona chce odbudowywać małżeństwo, czy jest gotowa całkowicie zakończyć ten kontakt, czy rozumie, że naruszyła zaufanie, i czy jest gotowa pójść na terapię par lub przynajmniej wspólną konsultację.

Sama terapia żony może nie wystarczyć, bo problem dotyczy teraz Waszej relacji, granic, zaufania i tego, co każde z Was rozumie przez lojalność. Terapia par byłaby tu bardzo wskazana, ale tylko wtedy, jeśli żona realnie uzna, że coś przekroczyła. Jeśli będzie utrzymywać, że „nic się nie stało”, a Pan „przesadza”, to trudno będzie cokolwiek naprawiać.

 

Warto też nazwać jedną rzecz: eksperymenty seksualne w stałym związku wymagają bardzo jasnych zasad i dużego bezpieczeństwa emocjonalnego. To nie jest dowód na to, że takie doświadczenia zawsze niszczą relacje, ale jeśli po nich pojawia się ukrywanie, osobny kontakt, nocne pisanie i erotyczne zdjęcia, to związek wchodzi w bardzo ryzykowny obszar.

 

Moim zdaniem ma Pan prawo postawić granicę: „Nie zgadzam się na dalszy kontakt erotyczny lub prywatny z tym mężczyzną. Jeśli mamy ratować małżeństwo, potrzebuję pełnej jasności, zakończenia tej relacji i pracy nad odbudową zaufania”. To nie jest kontrolowanie partnerki, tylko określenie warunków, w których Pan jest w stanie dalej być w tej relacji.

 

Proszę też zadbać o siebie. To, że Pan płakał i nie mógł się uspokoić, pokazuje, jak silnie to Pana uderzyło. Warto porozmawiać z psychologiem także samemu, niezależnie od tego, co zrobi żona. Nie po to, żeby ktoś Panu powiedział, czy ma się Pan rozwieść, tylko żeby pomógł Panu przejść przez szok, złość, upokorzenie i chaos decyzyjny.

 

Nie musi Pan dziś rozstrzygać całego małżeństwa. Ale ma Pan prawo oczekiwać uczciwości, zatrzymania kontaktu, odpowiedzialności po stronie żony i realnej pracy nad tym, co zostało naruszone. Dobre małżeństwo nie polega na tym, że jedna osoba zaciska zęby, kiedy druga przekracza ustalone granice.

 

Serdeczności
Łukasz Dyłka, psycholog, pedagog

11 godzin temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry,

Z Panem jest wszystko w porządku – Pana reakcja to naturalny skutek głębokiego zranienia, zawiedzionego zaufania i brutalnego przekroczenia ustalonych granic. Eksperyment miał być jednorazowy, tymczasem zachowanie żony – potajemne nocne flirtowanie, wysyłanie nagich zdjęć i robienie „przerwy na seks z Panem” – to ewidentna zdrada emocjonalna i nieliczenie się z Pana uczuciami. Żona prawdopodobnie zatraciła się w silnych, nowych bodźcach i wypiera fakt, jak potworną destrukcję sieje w Waszym małżeństwie. Pana decyzja o postawieniu twardego ultimatum – natychmiastowe odcięcie tamtego mężczyzny oraz podjęcie terapii małżeńskiej – to jedyna słuszna i męska droga, jeśli ten związek ma mieć jeszcze jakąkolwiek przyszłość. Nie daje Pan sobie wmówić, że to Pan przesadza; ma Pan pełne prawo czuć ogromny ból i złość, bo to żona złamała zasady i Pańską lojalność.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

11 godzin temu
Kamil Sułkowski

Kamil Sułkowski

To, co Pan przeżywa, jest naturalną reakcją na naruszenie poczucia bezpieczeństwa i granic w relacji. Problem nie dotyczy już samego eksperymentu seksualnego, ale tego, że po wyrażeniu przez Pana bólu i sprzeciwu kontakt żony z tym mężczyzną nadal się pogłębiał i zaczął mieć wymiar emocjonalno-erotyczny.

Nie świadczy to o tym, że „wariuje Pan” lub że jest z Panem coś nie tak. Reaguje Pan na sytuację, która uruchomiła lęk, poczucie odrzucenia i utraty zaufania. Płacz, silne emocje czy wycofanie są typowymi reakcjami kryzysowymi.

Najważniejsze teraz to nie podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem emocji, ale zadbać o rozmowę, jasne granice i profesjonalne wsparcie. Terapia par może pomóc ocenić, czy oboje chcecie odbudować zaufanie i relację.

14 godzin temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Wstyd z powodu braku doświadczenia seksualnego i związku – jak to zaakceptować jako dorosły mężczyzna?
Czy jest sposób by zaakceptować wstyd że nigdy nie uprawiałem seksu i o tym jak wpływa to na to że jako mężczyzna jest to duży minus? Wiem że dla kobiet brak doświadczenia oznacza że coś jest z tobą nie tak a im starzej tym gorzej szczególnie że nigdy nie byłem w związku albo nawet się nie całowałem Na początku mi to nie przeszkadzało ale widziałem dużo postów o tym jak dla kobiet jest to duży minus do tego raz zostałem przez to wyśmiany co tylko utwierdziło mnie że o związkach mogę zapomnieć. Czuję wstyd i wiem że będzie tylko gorzej. W pewnym wieku po prostu dla kobiet jest to nienormalne i nie chcą takiego faceta którego muszą uczyć podstaw
Kryzys emocjonalny, kryzys tożsamości. Nie wiem, po co jestem.
Coś napiszę, ale zdaję sobie sprawę, że to bezsensu. Co to zmieni!? Ach jaki mam ciężki los... No właśnie, że nie. Moje życie jest wygodne, nie mam zbytnio czym się przejmować, oprócz tego, że czuję się czasem samotny. Jedynym problemem, który posiadam jestem ja sam. Nie wiem czego chcę, pracuję - tylko po co, za chwilę ukończę mgr, z którą zawodowo nie będę miał nic do czynienia, nie mam przyszłości. Grając sztukę dla samej sztuki, na ile starczy mi sił rok, dwa, pięć? Dążąc do nikąd moje działania stają sie jedynie przedłużeniem końca. Powinienem sam sobie dać radę, świadomie działać i zmienić krok po kroku swoje ja, tylko nic w tym kierunku nie robię. Mija czas a postępów dalej brak. Rozwiązaniem może byłaby prośba o pomoc, psycholog / psychiatra? Oczywiście świetna rada. Byłem, od roku biorę leki i ... . Psycholog mnie nie rozumiał, a leki sprawiają, że jakoś sie trzymam. To może inny psycholog, teraz będzie lepiej? Możliwe, ale by terapia przyniosła skutek trzeba spełnić kilka warunków. Chcieć - ja nie chcę, wiedzieć czego sie chcę, określić cele - nie wiem czego chcę, nie mam celów , konsekwentnie dążyć do zmian czy czegoś tam - i tak zrezygnuje, zniechęce sie, stanie sie to kolejną bez produktywną próbą. Jakieś rady? Puste słowa? Uwagi? Proszę o jakikolwiek odzew czy odpowiedź
TW. Samookaleczanie, brak poczucia jakiejkolwiek wartości, obwinianie się.
Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?
Na wstępie przyznam, że nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy psychologiczne. Od kilku lat czuję, że nic nie cieszy mnie tak jak kiedyś
Dzień dobry. Na wstępie przyznam, że nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy psychologicznej. Jestem kobietą, mam 18 lat. Od kilku lat (ok. 4) czuję, że nic nie cieszy mnie tak jak kiedyś. Ciągle mam wrażenie, że coś się zmieniło, ale nie jestem w stanie określić, co konkretnie. Nawet, jak jest wszystko dobrze, to w głębi czuję, że i tak pewnie wydarzy się coś przykrego, złego, więc i tak nie warto się cieszyć. Mam trochę zainteresowań i pasji, dawniej codziennie robiłam coś z tym związanego, i naprawdę mi to sprawiało radość, interesowałam się wieloma rzeczami. Teraz bardzo rzadko mam na to ochotę i nie mam chęci do robienia czegokolwiek - zazwyczaj marnuję czas na telefonie (to utrzymuje się od ok. 2 lat). Czuję też takie fizyczne zmęczenie i "zastój". Jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to nie czuję się wycofana - w szkole rozmawiam ze znajomymi, śmieję się, żartuję. Mam potrzebę, by spotykać się z rówieśnikami, rodziną - ogólnie, aby coś się działo. Bo takie właśnie spotkania sprawiają, że zwyczajnie się "trzymam" - mam dobry humor, jest to dla mnie odskocznia. Jednak wciąż ze wszystkiego nie umiem się cieszyć w pełni, tak w stu procentach. Coś zawsze mąci spokój, siedzi z tyłu głowy. Sypiam normalnie (choć nawet, gdy śpię tyle, ile potrzebuję, czuję zmęczenie), apetyt raczej mi dopisuje, nie mam żadnych myśli samobójczych. Jeśli chodzi o samoocenę, to nie mam jej bardzo mocno zaniżonej. Odnoszę jednak wrażenie, że mój wygląd się zmienił na gorsze, twarz jest taka "przygaszona". Jestem nerwowa, stresują mnie niekiedy zwykłe, codzienne sprawy, np. pójście na autobus, umówienie się na wizytę do lekarza. Bardzo często myślę, że nie wydarzy się u mnie już nic ciekawego. Przyszłość raczej mnie martwi, niż napawa optymizmem. Nie wiem, co sądzić o takim stanie. Nie jestem przygnębiona cały czas, jednak tak jak wspominałam, boję cię być szczęśliwa, albo też nie potrafię. Czuję, że nie jestem tą samą osobą co wcześniej. Pierwszy raz opisałam dokładnie to, co czuję, starałam się być szczegółowa. Stąd moje pytanie: czy warto się skonsultować ze specjalistą, jeśli takie coś się utrzymuje już długo? Jeśli ma to znaczenie, to mniej więcej w latach 2016-2017 miałam bardzo silny stres (do tego stopnia, że zasypiałam i budziłam się z niepokojem) związany z tym, że wmawiałam sobie choroby bądź też bałam się, że mam jakąś chorobę. Szczególny lęk dotyczył tego, że stracę wzrok, oślepnę (dość długo diagnozowałam chorobę oczu, która finalnie okazała się niegroźna). Bez przerwy o tym myślałam, ciągle czułam niepokój. Miewałam okres, że byłam spokojna po zapewnieniach lekarzy, że nic mi nie jest, jednak w pewnym momencie znów wyrabiałam własne teorie, że jednak coś się dzieje z moim wzrokiem. Teraz uczęszczam na regularne wizyty i nie odczuwam niepokoju z tego tytułu.
Problemy małżeńskie, brak intymności, ciągłe kłótnie i obawa o uczucia męża – jak poradzić sobie dla dobra córki?

W moim małżeństwie bardzo źle się dzieje, straciłam chęć do kontaktów seksualnych z mężem, kłócimy się non stop. Rozmowy nic nie dają - ciągle jest to samo. Brak szacunku, krzyk, ubliżanie. Nie chce rozwodu, jestem już po jednym i mamy nastoletnią córkę, która bardzo przeżywa nasze nieporozumienie. Dla niej chce być w tym związku, ale obawiam się, że mąż mnie już nie kocha. Mam trudny charakter to pewnie moja wina. Nie wiem, co robić, jak żyć i dla kogo. Poza córką mam dwóch dorosłych synów, ale oni żyją już swoim życiem.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.