
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Kryzys małżeński po...
Kryzys małżeński po trójkącie - czy to zdrada emocjonalna?
BLG
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Pana uczucia w tej sytuacji są całkowicie zrozumiałe. Problem polega nie na samym trójkącie, tylko na tym, że ustaliliście pewne granice, a żona zaczęła je przekraczać mimo świadomości, że Pana to rani. Pisanie po nocach, ukrywanie kontaktu czy wysyłanie nagich zdjęć może oczywiście budzić poczucie zdrady emocjonalnej i utraty bezpieczeństwa w relacji. To nie wygląda na „wariowanie” z Pana strony, tylko reakcję na sytuację, w której poczuł się Pan odsunięty i nieważny. Warto też zauważyć, że takie eksperymenty uruchamiają czasem emocje, które trudno było wcześniej przewidzieć: zazdrość, lęk, fascynację czy potrzebę potwierdzenia swojej atrakcyjności. Najważniejsza wydaje się być teraz szczera rozmowa o tym, czy oboje nadal chcecie ratować tę relację i jakie granice mają w niej obowiązywać. Dobrze, że pojawił się temat terapii (pomocna mogłaby tu być terapia par), bo bez odbudowania zaufania trudno będzie odzyskać Panu spokój.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Nie wygląda na to, że „wariuje Pan” albo że problem jest tylko w Pana zazdrości. Z opisu wynika, że umówiliście się Państwo na jednorazowe doświadczenie, a potem żona zaczęła rozwijać kontakt z tym mężczyzną poza ustaleniami, po kryjomu, nocą, w łóżku obok Pana, z treściami erotycznymi i wysyłaniem nagiego zdjęcia. To jest przekroczenie granic, nawet jeśli sam trójkąt był wcześniej za zgodą.
W takich sytuacjach najczęściej nie rani sam fakt eksperymentu, tylko złamanie zaufania po nim. Jeżeli coś miało być wspólnym doświadczeniem, a potem jedna osoba zaczyna budować osobną, ukrytą relację z uczestnikiem tego doświadczenia, druga osoba ma prawo czuć się zdradzona, upokorzona, zraniona i oszukana. Pana reakcja emocjonalna jest zrozumiała.
Nie chodzi też o to, czy żona „ma prawo z kimś pisać”. Oczywiście każdy dorosły ma prawo do kontaktów z innymi ludźmi. Ale w małżeństwie ważne są granice, lojalność i szacunek dla tego, co rani drugą osobę. Skoro Pan jasno powiedział, że ten kontakt przekracza Pana granice, a ona mimo to kontynuowała go po kryjomu i erotycznie, to nie jest drobne nieporozumienie.
Na tym etapie najważniejsze byłoby zatrzymanie eskalacji. Nie prowadzić rozmów w awanturze, nie podejmować decyzji w największym wzburzeniu, ale też nie udawać, że nic się nie stało. Potrzebna jest bardzo konkretna rozmowa: czy żona chce odbudowywać małżeństwo, czy jest gotowa całkowicie zakończyć ten kontakt, czy rozumie, że naruszyła zaufanie, i czy jest gotowa pójść na terapię par lub przynajmniej wspólną konsultację.
Sama terapia żony może nie wystarczyć, bo problem dotyczy teraz Waszej relacji, granic, zaufania i tego, co każde z Was rozumie przez lojalność. Terapia par byłaby tu bardzo wskazana, ale tylko wtedy, jeśli żona realnie uzna, że coś przekroczyła. Jeśli będzie utrzymywać, że „nic się nie stało”, a Pan „przesadza”, to trudno będzie cokolwiek naprawiać.
Warto też nazwać jedną rzecz: eksperymenty seksualne w stałym związku wymagają bardzo jasnych zasad i dużego bezpieczeństwa emocjonalnego. To nie jest dowód na to, że takie doświadczenia zawsze niszczą relacje, ale jeśli po nich pojawia się ukrywanie, osobny kontakt, nocne pisanie i erotyczne zdjęcia, to związek wchodzi w bardzo ryzykowny obszar.
Moim zdaniem ma Pan prawo postawić granicę: „Nie zgadzam się na dalszy kontakt erotyczny lub prywatny z tym mężczyzną. Jeśli mamy ratować małżeństwo, potrzebuję pełnej jasności, zakończenia tej relacji i pracy nad odbudową zaufania”. To nie jest kontrolowanie partnerki, tylko określenie warunków, w których Pan jest w stanie dalej być w tej relacji.
Proszę też zadbać o siebie. To, że Pan płakał i nie mógł się uspokoić, pokazuje, jak silnie to Pana uderzyło. Warto porozmawiać z psychologiem także samemu, niezależnie od tego, co zrobi żona. Nie po to, żeby ktoś Panu powiedział, czy ma się Pan rozwieść, tylko żeby pomógł Panu przejść przez szok, złość, upokorzenie i chaos decyzyjny.
Nie musi Pan dziś rozstrzygać całego małżeństwa. Ale ma Pan prawo oczekiwać uczciwości, zatrzymania kontaktu, odpowiedzialności po stronie żony i realnej pracy nad tym, co zostało naruszone. Dobre małżeństwo nie polega na tym, że jedna osoba zaciska zęby, kiedy druga przekracza ustalone granice.
Serdeczności
Łukasz Dyłka, psycholog, pedagog
Bożena Nagórska
Dzień dobry,
Z Panem jest wszystko w porządku – Pana reakcja to naturalny skutek głębokiego zranienia, zawiedzionego zaufania i brutalnego przekroczenia ustalonych granic. Eksperyment miał być jednorazowy, tymczasem zachowanie żony – potajemne nocne flirtowanie, wysyłanie nagich zdjęć i robienie „przerwy na seks z Panem” – to ewidentna zdrada emocjonalna i nieliczenie się z Pana uczuciami. Żona prawdopodobnie zatraciła się w silnych, nowych bodźcach i wypiera fakt, jak potworną destrukcję sieje w Waszym małżeństwie. Pana decyzja o postawieniu twardego ultimatum – natychmiastowe odcięcie tamtego mężczyzny oraz podjęcie terapii małżeńskiej – to jedyna słuszna i męska droga, jeśli ten związek ma mieć jeszcze jakąkolwiek przyszłość. Nie daje Pan sobie wmówić, że to Pan przesadza; ma Pan pełne prawo czuć ogromny ból i złość, bo to żona złamała zasady i Pańską lojalność.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Kamil Sułkowski
To, co Pan przeżywa, jest naturalną reakcją na naruszenie poczucia bezpieczeństwa i granic w relacji. Problem nie dotyczy już samego eksperymentu seksualnego, ale tego, że po wyrażeniu przez Pana bólu i sprzeciwu kontakt żony z tym mężczyzną nadal się pogłębiał i zaczął mieć wymiar emocjonalno-erotyczny.
Nie świadczy to o tym, że „wariuje Pan” lub że jest z Panem coś nie tak. Reaguje Pan na sytuację, która uruchomiła lęk, poczucie odrzucenia i utraty zaufania. Płacz, silne emocje czy wycofanie są typowymi reakcjami kryzysowymi.
Najważniejsze teraz to nie podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem emocji, ale zadbać o rozmowę, jasne granice i profesjonalne wsparcie. Terapia par może pomóc ocenić, czy oboje chcecie odbudować zaufanie i relację.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co Pan opisuje, wygląda przede wszystkim na realne naruszenie granic i zaufania, a nie na to, że „wariuje”. Pana emocje - ból, złość, płacz, poczucie zagrożenia są w takiej sytuacji zrozumiałą reakcją na to, co dla wielu osób byłoby zdradą emocjonalną lub przynajmniej bardzo poważnym przekroczeniem granic.
Wasz układ po trójkącie najwyraźniej nie miał jasno domkniętych zasad, a potem pojawiło się coś, co dla Pana było już nie do przyjęcia. Nocne, seksualnie podkręcone rozmowy, pisanie obok Pana i wysłanie nagiego zdjęcia. Takie zachowania mieszczą się w obszarze opisywanym jako sygnały zdrady emocjonalnej lub budowania intymnej relacji poza związkiem. Nie wygląda na to, żeby „coś było z Panem nie tak” w sensie psychologicznym. Bardziej wygląda to na to, że granice zostały przekroczone, a Pan próbujesz jednocześnie chronić małżeństwo i poradzić sobie z szokiem po utracie poczucia bezpieczeństwa. Silny kryzys małżeński często powoduje znaczący dyskomfort psychiczny u jednej ze stron, a to jest powód, by szukać pomocy, nie powód do wstydu.
Najpilniejsze jest nie to, kto „ma rację”, tylko czy partnerka uznaje Pana granice i czy jest gotowa je respektować. Jeśli ona nadal broni tej relacji jako „normalnej”, mimo że Pan jasno mówisz, że Cię rani, to problemem staje się nie sam kontakt, ale brak wspólnej zgody co do zasad małżeństwa. W kryzysie kluczowe jest najpierw nazwać przyczynę problemu, a dopiero potem próbować go naprawiać.
Nie powinno się teraz ostatecznych decyzji w największym napięciu, jeśli czuje Pan, że jest na granicy. Warto postawić bardzo jasną granicę. Brak kontaktu z tym mężczyzną, brak erotycznej wymiany, pełna przejrzystość przez jakiś czas. Należy zaproponować pilną terapię par albo choćby konsultację indywidualną dla Was obojga.
Jeśli ona odmawia, bagatelizuje sprawę albo dalej ukrywa kontakt, należy to potraktować to jako bardzo poważny sygnał o stanie relacji.
To nie musi znaczyć, że jest Pan zły albo przewrażliwiony. Bardziej wygląda to na sytuację, w której Pana zgoda na eksperyment została przekroczona, a żona weszła w relację, którą Pan odbiera jako zdradę.
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie przekroczenia granic i utraty poczucia bezpieczeństwa w relacji. I myślę, że ważne jest, żeby to jasno powiedzieć - Pana reakcja nie wygląda na „wariowanie”. Raczej na próbę poradzenia sobie z sytuacją, która bardzo mocno naruszyła zaufanie i poczucie wyjątkowości w związku.
Mam też poczucie, że sam trójkąt nie musiał być problemem samym w sobie. Bardziej to, co wydarzyło się później - kiedy pojawiła się relacja, która zaczęła żyć poza wspólnymi ustaleniami i poza granicami, które były dla Pana ważne. I wygląda na to, że próbował Pan o tych granicach mówić, ale coś po stronie żony nadal szło w stronę tej relacji.
To, co szczególnie porusza w tym opisie, to chyba momenty, w których był Pan obok - wspólny wieczór, seks, bliskość – a równolegle trwało już emocjonalne zaangażowanie gdzie indziej. To bardzo mocno uderza w poczucie bycia ważnym i widzianym w relacji.
Jednocześnie mam wrażenie, że obok złości i bólu pojawia się też pytanie: co właściwie wydarzyło się między Państwem wcześniej? Co sprawiło, że zaczęliście szukać czegoś nowego w sferze erotycznej? Czego wtedy brakowało, czego potrzebowaliście, co chcieliście odzyskać albo poczuć na nowo?
Bo czasem takie sytuacje nie zaczynają się od samego „trójkąta”, tylko od czegoś, co już wcześniej stopniowo oddalało partnerów od siebie – nawet jeśli na zewnątrz wszystko wyglądało dobrze.
Mam też poczucie, że bardzo ważna byłaby teraz spokojna i szczera rozmowa o potrzebach - nie tylko seksualnych, ale też emocjonalnych. O tym, czego każde z Państwa szuka w relacji, za czym tęskni, czego się boi. I czy nadal chcecie wracać do wartości, które kiedyś Was połączyły.
Bo mam wrażenie, że pod tym wszystkim nadal jest dla Pana bardzo dużo uczuć do żony. Tylko obok pojawiło się też ogromne zranienie.
I myślę, że terapia par mogłaby być tutaj naprawdę pomocna. Nie po to, żeby szukać winnego, ale żeby zobaczyć, co właściwie dzieje się teraz między Państwem i czy jest jeszcze przestrzeń, żeby odbudować bezpieczeństwo, granice i zaufanie.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za kontakt z nami.
Sądzę, że w tej historii najważniejsze jest to, że problem nie zaczął się od samego trójkąta, tylko od tego, co wydarzyło się po nim czyli od stopniowego przesuwania granic, mimo że Pan sygnalizował, że to dla Pana raniące.
Uważam, że Pana reakcja nie wygląda na „wariowanie”, tylko na silną, naturalną reakcję na utratę poczucia bezpieczeństwa i zaufania i to, co szczególnie trudne, to sytuacje, w których bliskość w małżeństwie (wspólny czas, seks, codzienność) zaczyna współistnieć z równoległą, ukrytą relacją emocjonalno-erotyczną z kimś trzecim a to bardzo mocno uderza w poczucie bycia ważnym i wybranym. Według mojej opinii istotne jest pytanie nie dotyczy już samego „czy to zdrada”, tylko: czy oboje uznajecie granice w relacji i czy jesteście w stanie je respektować w praktyce, a nie tylko w deklaracjach, bez tego trudno będzie odbudować zaufanie. Wydaje się też ważne, żeby nie podejmować decyzji wyłącznie w szczycie emocji, ale jednocześnie nie minimalizować tego, co się wydarzyło. Teraz potrzebna jest jasność: czy ten kontakt zostaje całkowicie zakończony, oraz czy oboje jesteście gotowi na pracę nad odbudową relacji (najlepiej w terapii par).Pana reakcja emocjonalna nie jest „przesadą”, tylko sygnałem przeciążenia psychicznego po doświadczeniu, które naruszyło fundament bezpieczeństwa w związku, to to widzę.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Dzień dobry, Mój partner jest zazdrosny o mój poprzedni związek (krótki, dla mnie po czasie nic nieznaczący, jednak chwilę przed poznaniem obecnego partnera i z jednorazowym współżyciem). Twierdzi, że odkąd poznał szczegóły, zmienił o mnie zdanie, nie jestem już dla niego taka "idealna", że przed oczami ma obrazy mnie z tamtym człowiekiem. Jesteśmy razem już kilka lat, jest dla mnie najważniejszy i nie wyobrażam sobie życia bez niego. 1. Jak nam pomóc? 2. Co robić? 3. Czy znają Państwo podobne historie, które zakończyły się pozytywnie?

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.