Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z zazdrością i brakiem kontaktu fizycznego w związku na odległość

witam mam pytanie jak poradzic sobie z potrzebą kontaktu fizycznego z partnerem z którym mam zwiazek na odległość oraz jak poradzic sobie z mocną zazdroscia oraz natrętnymi myslami ze mnie nie kocha
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
W związku na odległość tęsknota za bliskością fizyczną jest naturalna. Nie da się jej całkowicie wyłączyć, ale można zadbać o regularny kontakt, wspólne aktywności online i planowanie kolejnych spotkań, aby mieć poczucie, że rozłąka jest tymczasowa. Jeśli chodzi natomiast o zazdrość i myśli, że partner Pani nie kocha, warto zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie: „Czy mam na to dowody, czy to raczej mój lęk?”. Często natrętne myśli brzmią jak fakty, choć nimi nie są. Jeżeli zazdrość jest silna i dodatkowo pojawia się lęk przed odrzuceniem, dobrze byłoby przyjrzeć się temu ze specjalistą, ponieważ problem może dotyczyć nie tylko samego związku na odległość, lecz poczucia bezpieczeństwa w relacji. Rozmowa z psychologiem mogłaby być wspierająca w radzeniu sobie z tym napięciem.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ewelina Ewa Janowicz

Ewelina Ewa Janowicz

Dzień dobry,

 

Sytuację związków na odległość są różne, warto opracować plan spotkań, czy jest możliwość zwiększenia ich częstotliwości.

Poza spotkaniami ważne jest dbanie o codzienną komunikację i spędzanie ze sobą czasu w alternatywny sposób (wspólne oglądanie filmy na odległość, rozmowy, wspólne gry online).

Jeżeli natrętne myśli towarzyszą Pani często i sprawiają dyskomfort, warto rozważyć konsultację z psychologiem, aby ustalić ich podłoże oraz przepracować tą trudność.


Pozdrawiam,

Ewelina Ewa Janowicz

Adriana Kanoś

Adriana Kanoś

Potrzeba dotyku i bliskości w związku na odległość to coś z czym zmaga się naprawdę wiele osób i nie ma co tego bagatelizować, bo to boli fizycznie i emocjonalnie.

Co pomaga na tę potrzebę bliskości? Warto tworzyć razem małe rytuały, wspólne oglądanie filmu, jedzenie obiadu przez kamerkę, zasypianie przy włączonym połączeniu. To brzmi prosto ale naprawdę skraca dystans.

Zazdrość i myśli że Cię nie kocha najczęściej nie biorą się z tego co on robi, tylko z niepewności i lęku przed utratą. Warto zapytać siebie kiedy te myśli są najsilniejsze i co wtedy czujesz w ciele. Często pojawia się wtedy konkretna potrzeba, np. potrzeba potwierdzenia, bliskości, bezpieczeństwa. Zamiast tłumić te myśli, spróbuj powiedzieć partnerowi wprost czego potrzebujesz, nie jako zarzut, tylko jako informację o sobie.

Co już teraz pomaga Ci gdy te myśli się pojawiają?

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Brak fizycznej bliskości może wzmacniać tęsknotę, zazdrość i lęk przed odrzuceniem. Da się z tym pracować, ale zwykle pomaga połączenie rozmowy z partnerem, uspokojenia własnych myśli i zbudowania codziennych sposobów na bliskość. Brak dotyku często boli nie dlatego, że „coś jest z tobą nie tak”, tylko dlatego, że organizm i emocje naturalnie potrzebują bliskości. W związku na odległość warto zastąpić część tego kontaktu innymi formami czułości: stałymi rytuałami rozmów, ciepłymi wiadomościami, wspólnym oglądaniem filmu, wysyłaniem zdjęć z dnia, a także planowaniem spotkań z wyprzedzeniem. Pomaga też nazywanie tego wprost: „Tęsknię za dotykiem  przez potrzebuję czasem usłyszeć od ciebie coś czułego”. Możesz też zadbać o swoje ciało, żeby zmniejszyć napięcie: przytulenie poduszki, cięższy koc, ciepły prysznic, ruch, masaż, oddychanie przeponowe. To nie zastąpi partnera, ale obniża fizyczne napięcie, które podkręca tęsknotę.

Przy zazdrości najważniejsze jest rozróżnienie co jest faktem, a co domysłem. Gdy pojawia się myśl „na pewno mnie nie kocha”, spróbuj zapisać trzy rzeczy: jaki mam dowód za tą myślą, jaki mam dowód przeciw, i jakie są inne możliwe wyjaśnienia. To często osłabia spiralę nakręcania się.

Pomaga też zasada nie wysyłania od razu wiadomości pod wpływem lęku. Daj sobie 20 do 30 minut przerwy, zrób coś uspokajającego i dopiero potem zdecyduj, czy chcesz napisać. Jeśli zazdrość wraca często, ustalcie z partnerem jasne zasady kontaktu, bo przewidywalność bardzo zmniejsza napięcie.

Ważne, żeby nie oskarżać, tylko mówić o sobie. Zamiast „ty mnie nie kochasz”, lepiej powiedzieć: „Kiedy długo nie mamy kontaktu, uruchamia mi się lęk i potrzebuję więcej zapewnienia”. Taka forma zwykle mniej rani drugą osobę i zwiększa szansę, że partner odpowie wsparciem, a nie obroną.

Dobrze jest ustalić konkretne rzeczy: kiedy zwykle rozmawiacie, jak często się widzicie, jak okazujecie sobie czułość na odległość, co robicie, gdy jedno z was ma gorszy dzień.

Żeby nie dać się natrętnym myślom, potrzebujesz też życia poza relacją. Zajmij głowę czymś, co daje ci poczucie sprawczości: sport, nauka, hobby, spotkania z ludźmi, praca nad czymś swoim. Im mniej całe poczucie wartości zależy od jednej relacji, tym lżej znosi się odległość.

Może pomóc prosty plan na trudny moment: Nazwij emocję: „to jest lęk, nie fakt”. Zrób 5 minut uspokojenia ciała.

Sprawdź dowody, nie domysły. Dopiero potem zdecyduj, czy rozmawiać z partnerem. Wracaj do własnej aktywności.

Jeśli te myśli są bardzo silne, zabierają ci sen, powodują ataki paniki albo ciągle psują relację, warto porozmawiać z psychologiem. To szczególnie ważne, gdy zazdrość zaczyna kierować twoim zachowaniem albo masz poczucie, że nie umiesz już samodzielnie wyhamować spirali lęku.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Sądzę, że tęsknota za bliskością fizyczną w związku na odległość jest czymś bardzo naturalnym. Brak codziennego kontaktu, dotyku i obecności drugiej osoby może wywoływać smutek, frustrację a czasem także lęk o relację.

Mocna zazdrość i natrętne myśli o tym, że partner nie kocha, często są związane bardziej z lękiem i potrzebą poczucia bezpieczeństwa niż z rzeczywistymi dowodami na brak uczuć. Warto zadać sobie pytanie: co sprawia, że zaczynam wątpić w jego miłość? Czy opieram się na faktach, czy bardziej na obawach?

Pomocne może być także zauważanie momentów, w których partner okazuje zaangażowanie, troskę i pamięć o Pani. Lęk często skupia uwagę wyłącznie na tym, czego brakuje, pomijając to, co już jest obecne w relacji.

Proszę również zastanowić się, czy jest przestrzeń, aby otwarcie porozmawiać z partnerem o swoich potrzebach bliskości i bezpieczeństwa. Czasem szczera rozmowa zmniejsza napięcie bardziej niż wielogodzinne analizowanie własnych myśli.Chciałabym też zapytać: kiedy najczęściej pojawiają się myśli, że partner Pani nie kocha,po konkretnych sytuacjach, czy raczej wtedy, gdy jest Pani sama i tęskni za jego obecnością?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

związki na odległość są trudne właśnie dlatego, że bardzo często brakuje tego, co reguluje nas naturalnie – obecności drugiej osoby, dotyku, przytulenia, wspólnego siedzenia obok siebie. I kiedy tego nie ma, łatwiej pojawia się tęsknota, zazdrość i różne czarne scenariusze.A potrzeba kontaktu fizycznego jest czymś zupełnie naturalnym. Jest kilka rzeczy, które może pomóc:

- ustalcie regularne rozmowy i spotkania online. Nie wtedy, kiedy „się uda”, ale konkretnie. Przewidywalność bardzo uspokaja lęk.

- kiedy pojawia się myśl „on mnie nie kocha”, spróbuj zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie: co jest faktem, a co moim lękiem? To nie zawsze jest to samo.

- zamiast sprawdzać partnera, sprawdzaj siebie. Co się ze mną dzieje? Czy jestem samotna? Czy tęsknię? Czy boję się odrzucenia?

 

W psychologii procesu powiedzielibyśmy też, że zazdrość często nie mówi tylko o partnerze. Czasem mówi o naszej potrzebie bycia ważnym, wybranym, zauważonym. I może warto się temu przyjrzeć, bo pojawiają się dwa kierunki pytań w kontekście tego, co tak naprawdę najbardziej boli:
1. Że partner może kogoś poznać?
2. Czy może myśl, że nie jestem wystarczająca?

Bo to są już dwa różne tematy.

 

I jeszcze jedna rzecz. Jeśli w związku jest dużo zazdrości i niepokoju, warto nauczyć się mówić partnerowi o swoich uczuciach, a nie tylko o swoich podejrzeniach.

Zamiast:
„Na pewno już mnie nie kochasz.”

bardziej:
„Tęsknię za Tobą i kiedy długo się nie odzywasz, zaczynam się bać, że jestem dla Ciebie mniej ważna.”

To często otwiera zupełnie inną rozmowę.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

wszystko z czegoś wynika.

Zastanowiła bym się, zaobserwowała kiedy konkretnie pojawia się zazdrość, natrętne myśli. Co się wydarzyło u mnie przed tymi myślami, albo co się nie wydarzyło 😉

Czy w przeszłości też tak było?

Czy wydarzyło się coś w przeszłości co może mieć wpływ na aktualną relacje z partnerem?

 

Może trzeba sięgnąć głębiej, dalej ze specjalistą.

Powodzenia!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak odszyfrować zachowania szefa?
Witam, nie potrafie odczytac intencji mojego dobrego kolegi z pracy, ktory od niedawna jest moim przelozonym. Znamy sie wiele lat I zwasze byl dla mnie dobry. Od czasu , kiedy rozstalam sie po latach z partnerem ,stosunki miedzy mna a nim sie zmienily na lepsze. Jest sla mnie wyrozumialy I bardzo pomocny. Udxiela rad, pomaga, podwozi czasem do domu, wstawia sie za mna jak trzeba I broni mnie. Utrzymujemy dlugi kontakt wzrokowy, dzwoni pod byle pretekstem, spedza kazda wolna chwile w pracy, przy mnie , ale jest tez wyrozumialy dla innych kobiet. Aczkolwiek mysle, ze dla mnie wyjatkowo. Rozmawia ze mna , pyta jak sie czuje, czy nic mi nie jest, slucha naprawde tego co mowie , zadaje pytania, wspiera. Czy to mozliwe , ze cos dla niego znacze? Ja jestem w nim zakochana ale niewiem czy to ma przyszlosc. To moj szef..czy takie zachowanie jest normalne, czy mozna myslec ze jestem dla niego kims wiecej. Prosze o porade.
Dlaczego, gdy zaczynam czuć się dobrze, to zawsze musi coś się wydarzyć, co to zepsuje?
Dlaczego, gdy zaczynam czuć się dobrze, to zawsze musi coś się wydarzyć, co to zepsuje?
Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h.
Witam Mam pewien problem, przez który już się psychicznie wykańczam. Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h. Wcześniej to znosiłam ale chciałabym wspólnie spędzać wieczory i zasypiać póki nie ma dzieci i możemy skupić się na sobie. To jest jego pasja (a wydaje mi się, że może już uzależnienie) od zawsze dlatego teraz czuję się winna, że mi się "odwidziało". Dodam, że obecnie mamy 22 i 24 lata, nie mamy dzieci od 3 lat mieszkamy razem. Ogólnie jest kochającym partnerem, czuję się przy nim bezpieczne ale czuję, że związek to ja, on + komputer. W weekendy gra od 20 do 3:00-4:00 a wstaje ok 12. Martwi mnie to bo boję się o przyszłość, że przez te gry zostanę z obowiązkami sama, nigdy nie doświadczę wspólnego śniadania czy chodzenia spać. Dodam, że ma problem w dbaniu o porządek a ja przeciwnie i tu też się sprzeczamy. Jest dla mnie ważny, dobrze mnie traktuje, powtarza jak kocha ale ta długość wspólnego czasu, brak wspólnych posiłków czy też kładzenia się spać z czasem coraz bardziej mnie wykańcza. Mój przyjaciel jest w stanie poświęcić mi więcej czasu niż własny chłopak. Wiele osób powtarza mi, że powinnam odejść bo nie dostaję tego, czego pragnę a druga część, że powinnam się cieszyć tym co mam. Były rozmowy, słyszałam "nie musisz martwić się o przyszłość, nie zostawię cie samej" ale nie wiem... Jednego jestem pewna- z gier na pewno nie zrezygnuje i 4h dziennie to obowiązek. Nie wiem co robić i przyznam szczerze, że trochę ciągnie mnie do przyjaciela, ta jego... dojrzałość. Na bieżąco słyszę, że skupiając się w tym wieku aż tak na grach i stawiając je wyżej niż partnerkę to jest niedojrzałość... Jednocześnie boję się odejść, boję się że strącę coś naprawdę cennego i nigdy nic lepszego nie zdobędę. Co mogę zrobić? Czy przez gry naprawdę powinnam odejść skoro czuję się kochana i bezpieczna ale brakuje mi kilku elementów które od zawsze widziałam u rodziców i też o tym marzę (wspólne śniadania, oglądanie razem czegoś w TV i chodzenie spać, wspólne wyjaścia na cały wieczór średnio raz na miesiąc/dwa). Czy to ze mną jest coś nie tak, że 1-2 h dziennie razem z partnerem to dla mnie mało? To ja jestem zaborcza? Pogubiłam się w uczuciach...
Rozstanie z partnerką po doświadczeniu przemocy seksualnej – czy mamy szansę wrócić do siebie?
Witam, mam problem i zastanawiam się nad jego rozwiązaniem. W listopadzie rozstałem się z dziewczyną, oboje uważamy, że związek był wspanialy, nie kłóciliśmy się, bylo wręcz idealnie, więc dlaczego do tego doszlo? W przeszłości została skrzywdzona przez byłego chłopaka seksualnie. Nigdy nie powiedziala jak dokladnie, ale to nie był gwalt podsumowując. Po naszej pierwszej seksualnej interakcji bardzo ją ze stresu bolał brzuch, po jakims czasie przestała mimowolnie czuć bezpiecznie. Od 2 lat chodziła do terapeuty, ale niestety jak widac kontakt fizyczny ze mną wprowadził sporo zamieszania i rozstalismy się po czasie, bo wiedziała, że nie da w związku tyle co ja. Myslalem, że wtedy na spokojnie wszystko to co zrobiliśmy bylo w porządku mając na myśli rozstanie, ale juz sam nie wiem. Jestem samotny, mam wszystko poza kimś kogo kocham i źle mi z tym. Sam się na pewno nie chcę odzywać do niej, ale czy jakąkolwiek szansa jest, że jeszcze będę mógł z nią coś zbudować w dalekiej przyszlosci nawet jak juz się tego nie spodziewam? Odkochałem się, jednak spośród ludzi, których poznawałem w życiu mimo krótkiego związku z nią wiem, że to ktos kogo szukałem, a dzisiaj po prostu straciłem. Przeszedłem normalnie to rozstanie, moze raz na miesiac więcej o niej z tęsknoty pomyślę i to w zasadzie tyle, podszedłem do tego rozstania z głową i zdrowo, ale mimo to czasami myślę o niej, bo wiem że była warta całej miłości. Czy warto jest nad tym wszystkim rozmyślać? Co robić aby emocje tęsknoty, które rzadko, ale intensywnie się pokażą uspokoić? Czy tacy ludzie potrafią do siebie wrócić po latach?
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem".
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem". Zaczynając od początku, poznaliśmy się na letnim obozie. Tam on zaczął, mnie podrywać, ja na początku nie byłam przekonana, lecz za ciągła namową przyjaciół i jego, weszłam w to. I mogę powiedzieć, nie było co żałować, było wręcz bajecznie, tak jak zawsze marzyłam. Jednak czar mojej pięknej bajki prysł, gdy skończył się Leto wyjazd i trzeba było wracać do domu. Mieszkamy daleko od siebie, więc reakcje, jaką zaczęliśmy tworzyć, musiała być na odległość, co jemu się nie podobało. I tak właśnie, po upływie 2 tygodni zerwał ze mną, przyznam, że byłam bardzo załamana i nie potrafiłam sobie tego przyswoić. Zaznaczę również tutaj, że mój "przyjaciel" zaproponował mi wtedy przyjaźń, którą na początku odrzuciłam, lecz w końcu zgodziłam się na to. Nie pamiętam dokładnie, jak wyglądały tego początki, były wręcz takie zwykłe, jakie to mają przyjaciele. Potem relacja zaczęła (wiem głupi to zabrzmi) wyglądać jak związek, ale nie taki formalny, wręcz przeciwnie taki jaki był na koloniach, podobało mi się to. Choć przyznam chciałam więcej, w sensie mieć go już tak formalnie jako mojego chłopaka. Ale cóż czekałam, kochałam go, a czułam, że on mnie też. W naszej relacji płynęło wspaniałe, uczucie wzajemnie miłości, troski i tego, co najlepsze. Rzadko, a nawet prawie w całe się nie kłóciliśmy, było no idealnie. Ale no, znowu bajka nie trwa tak długo, jak chcemy... po naszym ostatnim spotkaniu, gdzie oboje wyznaliśmy sobie miłość. Wszystko się zepsuło... z dnia na dzień całe uczucia z jego strony zaczęły gasnąć, jego zainteresowanie, troską znikało w mgnieniu oka. Nie chciałam tego, więc walczyłam, biłam się o to, rozmawiałam z nim. Ale nic to nie dawało, ukrywał to przede mną, nie chciał rozmawiać, zmieniał szybko tematy tak, że nie rozpoznawałam tego. Przez to też, relacja zaczęła się psuć, pojawiały się kłótnie, zgrzyty. No po prostu wszystko, co złe, a dobre uczucia przepadły w zapomnienie. Zaczęłam dowiadywać się o nim, okropne rzeczy, co robił, co ukrywał. Nie wiedziałam, czy to prawda, ale zdawałam sobie sprawę, że nie powiedziałbym mi tego, skłamałby kolejny raz... Moje uczucia gasły, gasły aż zgasły nie bardzo, ale jednak. Nabrałam podobnego zachowania jak on do mnie, pociskałam go, leciałam na ciągłej ironii itp. ale nie dlatego, że taka jestem czy coś. Wręcz przeciwnie chciałam zwrócić jego uwagę, aby zainteresował się mną i naszą relacją. Jednak nic go to nie ruszało, niczego się nie domyślał, więc ja to wszystko ciągnęłam dalej. Przed paroma dniami, pokłóciliśmy się znowu, o to samo co zwykle, czyli naszą relację. Kolejny raz się wyglądałam, a on? Nic, nie chciał nic wyjaśnić, powiedzieć czy wytłumaczyć. Nawet nie miał jak się spotkać... jest to dla mnie żałosne, niby przepraszał, niby żałował. Ale skąd mam mieć pewność czy to szczere? Czy może znowu kłamie i czeka, aż mi przejdzie? Proszę o pomoc, co powinnam z nim uczynić. Czekać na poprawę czy zerwać wszelkie kontakty teraz, czy może jeszcze poczekać aż będę blisko niego i wtedy jak nic się nie zmieni to skończy? Lub może macie swoją własną propozycję. Radźcie co zrobić.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!