Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rozstanie z partnerką po doświadczeniu przemocy seksualnej – czy mamy szansę wrócić do siebie?

Treść wrażliwa
Witam, mam problem i zastanawiam się nad jego rozwiązaniem. W listopadzie rozstałem się z dziewczyną, oboje uważamy, że związek był wspanialy, nie kłóciliśmy się, bylo wręcz idealnie, więc dlaczego do tego doszlo? W przeszłości została skrzywdzona przez byłego chłopaka seksualnie. Nigdy nie powiedziala jak dokladnie, ale to nie był gwalt podsumowując. Po naszej pierwszej seksualnej interakcji bardzo ją ze stresu bolał brzuch, po jakims czasie przestała mimowolnie czuć bezpiecznie. Od 2 lat chodziła do terapeuty, ale niestety jak widac kontakt fizyczny ze mną wprowadził sporo zamieszania i rozstalismy się po czasie, bo wiedziała, że nie da w związku tyle co ja. Myslalem, że wtedy na spokojnie wszystko to co zrobiliśmy bylo w porządku mając na myśli rozstanie, ale juz sam nie wiem. Jestem samotny, mam wszystko poza kimś kogo kocham i źle mi z tym. Sam się na pewno nie chcę odzywać do niej, ale czy jakąkolwiek szansa jest, że jeszcze będę mógł z nią coś zbudować w dalekiej przyszlosci nawet jak juz się tego nie spodziewam? Odkochałem się, jednak spośród ludzi, których poznawałem w życiu mimo krótkiego związku z nią wiem, że to ktos kogo szukałem, a dzisiaj po prostu straciłem. Przeszedłem normalnie to rozstanie, moze raz na miesiac więcej o niej z tęsknoty pomyślę i to w zasadzie tyle, podszedłem do tego rozstania z głową i zdrowo, ale mimo to czasami myślę o niej, bo wiem że była warta całej miłości. Czy warto jest nad tym wszystkim rozmyślać? Co robić aby emocje tęsknoty, które rzadko, ale intensywnie się pokażą uspokoić? Czy tacy ludzie potrafią do siebie wrócić po latach?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzien dobry,

 

Panie Maćku, czytam w tym dużo dojrzałości, szacunku i prawdziwego uczucia. Sądzę, że nie opłakuje Pan tylko relacji ale także możliwość wspólnej przyszłości, która wydawała się bardzo cenna i naturalne, że taka więź wraca myślami nawet po czasie.Według mojej opinii rozstanie nie zawsze oznacza brak miłości. Czasem oznacza, że ktoś na dany moment nie ma zasobów, by być blisko bez bólu, lęku czy przeciążenia. Jej historia mogła sprawić, że bliskość uruchamiała w niej trudne reakcje, na które nie miała wpływu. To nie musi oznaczać, że zrobił Pan coś niewłaściwego.Czy ludzie wracają do siebie po latach? Tak, czasem tak bywa, lecz zwykle wtedy, gdy obie osoby osobno dojrzewają, leczą swoje rany i spotykają się już jako inni ludzie. Nie da się tego zaplanować ani czekać w zawieszeniu.Myślę, że ważniejsze pytania dziś brzmią:

Czy tęskni Pan za nią, czy za tym, jak czuł się Pan przy niej?

Co ta relacja pokazała Panu o tym, jakiej miłości Pan naprawdę pragnie?

Jak wyglądałoby Pana życie, gdyby zamiast czekać zaczął Pan budować je dalej z otwartym sercem?

Gdy wraca tęsknota, proszę nie walczyć z nią. Lepiej nazwać ją po imieniu: „To wspomnienie czegoś ważnego”. Oddychać, pozwolić fali opaść i wrócić do teraźniejszości.Uważam, że ta relacja mogła nie być stratą, lecz drogowskazem. Pokazała Panu, że potrafi Pan kochać głęboko  a to ogromna wartość.

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest złożona, ponieważ powodem rozstania nie był brak uczuć czy konflikt, lecz głęboka trauma partnerki, która uaktywniła się pod wpływem bliskości. To, że po fizycznej interakcji czuła ból brzucha i utratę poczucia bezpieczeństwa, świadczy o silnej reakcji stresowej organizmu, nad którą ona nie miała kontroli, mimo trwającej terapii. Rozstanie w takim przypadku często jest formą „ucieczki w bezpieczeństwo” - osoba skrzywdzona w przeszłości może podświadomie odpychać kogoś, kogo kocha, ponieważ bliskość fizyczna kojarzy jej się z zagrożeniem, a poczucie, że nie może dać partnerowi tego, czego on potrzebuje, rodzi w niej dodatkową presję i poczucie winy.

Szansa na odbudowanie relacji w przyszłości teoretycznie istnieje, ale zależy ona wyłącznie od postępów w jej procesie terapeutycznym i przepracowania mechanizmów obronnych. Tacy ludzie potrafią do siebie wracać po latach, jednak dzieje się to zazwyczaj wtedy, gdy osoba po traumie odzyska autonomię nad swoim ciałem i przestanie postrzegać intymność jako sytuację opresyjną. Pana decyzja o nieodzywaniu się jest bardzo dojrzała - dawanie jej przestrzeni to w tym momencie największy wyraz szacunku dla jej procesu zdrowienia.

Jeśli chodzi o sporadyczne, ale intensywne przypływy tęsknoty, warto zaakceptować je jako naturalny dowód na to, że relacja była dla Pana wartościowa. Zamiast walczyć z tymi emocjami, dobrze jest uznać, że można kogoś nadal cenić i kochać jako człowieka, jednocześnie akceptując fakt, że na ten moment wspólne życie jest niemożliwe. Skupienie się na własnym rozwoju i budowaniu życia, w którym czuje się Pan spełniony mimo braku tej konkretnej osoby, to jedyna zdrowa droga. Rozmyślanie „co by było gdyby” jest naturalne, ale warto ograniczyć je do krótkich chwil refleksji, nie pozwalając, by stało się przeszkodą w otwieraniu się na nowe znajomości, gdy będzie Pan na to gotowy. To, że potrafił Pan podejść do tego z głową, jest Pana ogromnym atutem w procesie dalszego zdrowienia emocjonalnego.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj Maćku,

 

Bardzo dziekuje za podzielenie sie tą trudną historią, która generuje jeszcze mnóstwo emocji. Emocje po rozstaniu, skoro nastąpiło ono w listopadzie, są nadal odczuwalne z uwagi na dość krótki czas. Co ważne, zakończenie relacji i przeżywanie tego zakończenia przypomina proces żałoby, który podzielony jest na kilka etapów, a dla każdej osoby są to etapy bardzo zindywidualizowane co do intensywności odczuwania emocji i czasu ich trwania. Skoro była to dla Ciebie tak bliska osoba to normalne, że nadal odczuwasz emocje z tym związane. Pamiętaj, że niezwykle ważne jest dać sobie możliwość ich doświadczania. Jeśli chce Ci się płakać płacz, jeśli chcesz krzyczeć krzycz. Nie tłum, nie ukrywaj, nie odkładaj na później, nie ignoruj ich. Pozwoli Ci to na adaptacje do sytuacji braku tej osoby w Twoim życiu i jego reorganizacji juz bez tej osoby. 

Odnosząc sie do pytania czy osoby wracają do siebie po zakończeniu relacji i budują ją na nowo - tak, takie sytuacji się zdarzają. Nie jest to coś niemożliwego, historia zna takie przypadki. Ale przede wszystkim zależy to od obu osób. Nie da sie zrekonstruować związku w pojedynkę, kiedy jedna strona chce, a druga nie widzi w tym szans. Gdyby jednak okazało sie, ze w Waszym przypadku podzieje sie cos podobnego, warto wtedy wybrać terapie par, przede wszystkim z seksuologiem lub psychoterapeutą o takiej wiedzy i doświadczeniu. 

 

Trzymam mocno kciuki. Pamiętaj żeby zadbać o siebie w tym czasie, nie bagatelizować tego co czujesz. A emocje mają to do siebie, że przemijają, nawet te najtrudniejsze. Ważne jest żeby sie nimi odpowiednio zaopiekować i nie dać im możliwości przekształcenia sie w obniżony nastrój. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Natalia Krawiec-Jokiel 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzien dobry

 

  Rozumiem twój ból i zamieszanie, gdyż rozstanie z kimś, kto wydawał się idealny, często zostawia poczucie straty i pytań bez odpowiedzi. Trauma seksualna z przeszłości twojej byłej partnerki mogła znacząco wpłynąć na waszą bliskość, mimo braku konfliktów w relacji. Trauma, nawet niebędąca gwałtem, często powoduje lęk przed intymnością, problemy z zaufaniem i fizyczne reakcje jak ból brzucha ze stresu. Terapia pomaga, ale kontakt fizyczny może wyzwalać stare mechanizmy obronne, co uniemożliwia partnerce pełne zaangażowanie w związek.
Rozstanie wynikało z jej samoświadomości – wiedziała, że nie da tyle, co ty, co pokazuje dojrzałość, choć boli.

Czy wrócicie po latach? Takie pary czasem wracają, zwłaszcza jeśli trauma zostanie przepracowana w terapii, a obie strony dojrzeją. Jednak szansa maleje z czasem,  po latach ona może być w innym miejscu emocjonalnym, a ty poznasz kogoś nowego. Nie stawiaj życia na "daleką przyszłość"; skup się na sobie, bo trzymanie nadziei blokuje nowe możliwości. Rozmyślanie jest naturalne, ale nadmierne nie pomaga, ono podtrzymuje tęsknotę zamiast ją leczyć. Pielęgnowanie wspomnień jest OK, ale jeśli blokuje nowe relacje, czas to ograniczyć.
Twoje zdrowe podejście do rozstania (rzadkie myśli) to dobry znak i buduj na tym.

Zaakceptuj emocje bez walki, pozwól im przepłynąć, np. poprzez dziennik: zapisuj myśli i wnioski z relacji.

Odetnij kontakt (zero social mediów, wspomnień) i skup się na hobby, sporcie, przyjaciołach , nowe doświadczenia wypełnią pustkę. Rozważ terapię dla siebie gdyż ona pomoże przetworzyć stratę i wzmocnić pewność siebie w relacjach. Masz wszystko, by znaleźć kogoś pasującego i ta tęsknota minie, dając miejsce na nowe. Trzymam kciuki.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


słychać w Pana wiadomości sporo spokoju w sposobie, w jaki Pan to opisuje, ale też wyraźną stratę i pytania, 

które naturalnie pojawiają się po ważnej relacji.


To, co Pan opisuje, brzmi jak sytuacja, w której uczucia były dobre i bliskie, ale jednocześnie pojawiły się trudności związane z jej wcześniejszymi doświadczeniami i tym, co aktywowało się w relacji. W takich historiach rozstanie nie zawsze wynika z braku miłości czy „niedopasowania”, tylko z tego, że coś wewnętrznego staje się dla jednej osoby zbyt trudne do utrzymania mimo uczuć :)))


To, że pojawia się tęsknota, nawet jeśli nie jest codzienna, jest naturalne - szczególnie gdy relacja była dla Pana ważna i miała w sobie dużo dobra. Rzadkie, ale intensywne momenty wspomnień często są właśnie sposobem, w jaki psychika „przetwarza” stratę....


Czy ludzie wracają do siebie po latach - czasem tak się zdarza, ale nie da się tego przewidzieć ani zaplanować...

 

 Wartość tej relacji nie zależy jednak od tego, czy wróci, tylko od tego, co dla Pana znaczyła i co Pan z niej wynosi.


To, że Pan „przeszedł to rozstanie w miarę spokojnie”, nie wyklucza, że nadal może w Panu być miejsce na tęsknotę i refleksję. To może współistnieć.

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Skałdanowska Daria

Anna Pędzieszczak Owczarczyk

Anna Pędzieszczak Owczarczyk

Dzień dobry,

 

Tak, w historiach pracy z pacjentami zauważam, że czasem powracają do siebie po takim rozstaniu i odbudowują relację (w szczególności, kiedy mają dobre wspomnienia ze wspólnego bycia razem). Powrót staje się prawdopodobny, kiedy jedna z osób zdecyduje się podjąć inicjatywę i wyrazić uczucia. Nie wiem, jak długo Państwo byli ze sobą i ile czasu upłynęło od zakończenia poprzedniego związku partnerki, ale zauważam, że kiedy ktoś związał się z kimś dość szybko po poprzedniej relacji - może dochodzić do projektowania uczuć / wspomnień z poprzedniego, trudnego związku na obecną relację.  Niekiedy pomocna bywa dłuższa przerwa pomiędzy relacjami i świadoma praca nad mechanizmami wyzwalającymi trudne emocje. Budowanie bezpiecznej relacji, w której partnerzy omawiają, co się z kim dzieje, akceptują i rozumieją różne mechanizmy również może być korektywne, o ile żadna ze stron nie przekracza własnych granic i/lub nie rezygnuje ze swoich istotnych potrzeb. 

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego!

 

Anna Pędzieszczak-Owczarczyk

Psycholog, psychoterapeutka par i osób zgłaszających się na sesje indywidualnie

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry. Widać, że bardzo dojrzale podchodzisz do tej sytuacji - zarówno do swoich uczuć, jak i do trudnych doświadczeń byłej partnerki.

Czasami związki kończą się nie dlatego, że zabrakło miłości albo że relacja była zła. Bywa, że pojawiają się trudności, z którymi jedna osoba w danym momencie nie jest w stanie sobie poradzić. Doświadczenia związane z przekroczeniem granic seksualnych mogą sprawiać, że bliskość fizyczna uruchamia lęk, napięcie lub poczucie zagrożenia, nawet przy bezpiecznym i kochającym partnerze. Nie musi to oznaczać, że zrobiłeś coś niewłaściwego.

Czy ludzie wracają do siebie po latach? Tak, czasem się tak zdarza. Zwykle jednak nie dlatego, że ktoś czeka, ale dlatego, że obie osoby przechodzą własny proces i spotykają się później w innym miejscu życiowym. Sama miłość i dobre wspomnienia nie zawsze wystarczą - potrzebna jest też gotowość do stworzenia relacji na nowo.

Warto jednak uważać na myśl, że straciłeś jedyną osobę, która mogła być dla Ciebie odpowiednia. To naturalne po ważnej relacji, ale nie musi być prawdą. Możesz jednocześnie uznawać, że była wyjątkowa, i wierzyć, że jeszcze możesz zbudować wartościową więź.

Kiedy wraca tęsknota, nie trzeba z nią walczyć. Możesz zauważyć: „ta osoba była dla mnie ważna, dlatego wracają wspomnienia” i pozwolić tej emocji minąć. Tęsknota nie zawsze jest znakiem, że trzeba działać - często jest częścią przeżywania straty.

Najważniejsze pytanie na teraz to nie tylko „czy kiedyś do siebie wrócimy?”, ale też „jak chcę żyć dalej?”. Jeśli kiedyś ponownie się spotkacie, dobrze byłoby, abyście oboje byli osobami, które rozwijały swoje życie, a nie czekały w miejscu.

To, że czasem o niej myślisz, nie oznacza, że nie poradziłeś sobie z rozstaniem. Można iść dalej, a jednocześnie pamiętać z wdzięcznością kogoś, kto był dla nas ważny.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z samotnością i strachem przed przyszłością?
Jak przygotować się do życia w samotności. Będzie tylko gorzej i boję się w przyszłości że znowu będę tylko smutny. Przez ostatnie 4 lata i tak było tylko gorzej chociaż plus jest taki że przynajmniej codzienne teraz nie płacze w nocy i nie czuję dziwnego uczucia w klatce piersiowej. Ale boje się że to wróci wiem że będę sam całe życie bo i tak nigdy żadna mnie nie zechcę zresztą to co widzę co się dzieje online tylko bardziej mi uświadomiło że bez statusu własnego mieszkania itp to i tak szans na związek nie mam. Boję się że te uczucie nawróci już mam 23 lata i będzie tylko gorzej przestałem wierzyć że będzie lepiej. A ja i tak nic nie osiągnęłem niestety jestem zwykłym szarym nic nie wartym gościem chciałbym się z tym pogodzić ale obawiam się że teraz przez resztę życia i tak będę żył w bólu. Po prostu jako facet bez prawka dobrych zarobków statusu nie jestem dobrym wyborem i omija mnie normlane życie seks związki a im starszy tym gorzej jako facet po prostu jesteś wybrakowany
Problemy w związku z partnerką z depresją - brak okazywania uczuć i niechęć do terapii

Jestem z partnerką od 5 lat, od pół roku mieszkamy razem. Od zawsze wykazywała problemy w okazywaniu uczuć, nie lubiła się przytulać, chodzić za rękę itp. Wiem, że mnie kocha, bo udowadnia to na inne sposoby. Jednakże leczy się na depresję, co wg mnie może być przyczyną w/w zachowań i ogólnego braku chęci do otwartych rozmów, ostatnio zaczęła się denerwować o bardzo drobne rzeczy, a samo obrażenie jest bardzo mocne i gwałtowne. Nie chce pójść na terapie ani mówić o tym, co ją gnębi. Co zrobić w takiej sytuacji?

Jak radzić sobie z brakiem satysfakcji partnerki z życia intymnego po 30 latach małżeństwa?
Jak radzić sobie z brakiem satysfakcji partnerki z życia intymnego po latach małżeństwa? - AKTUALIZACJA/UZUPEŁNIENIE Witam. Pragnę ponowić mój post – ale tym razem przedstawiając go w pełniejszym kontekście, nie jako „wycinek” z rzeczywistości. Rzeczywiście popełniłem błąd nie opisując siebie, mojej sytuacji życiowej w pełniejszym kontekście w jakim się znalazłem, etc. Przyznaję się do błędu, chylę głowę z pokorą i posypuję popiołem. Jako facet nie chowam głowy w piasek, potrafię PUBLICZNIE przyznać się do błędu i za niego przeprosić – czego wielu facetów nie potrafi. Tak jak już wcześniej wspominałem - mam pewien problem związany z moim ciałem - dokładnie mówiąc z penisem. Nigdy nie byłem facetem z dużym członkiem, niestety natura trochę poskąpiła mi centymetrów - jak to można by powiedzieć: przeciąg w slipkach. Pomimo mojego mankamentu jakimś cudem udało mi się znaleźć dziewczynę z którą się ożeniłem. Razem jesteśmy prawie 30 lat. Wydawało mi się, że było to 30 udanych lat. Żyliśmy razem, kochaliśmy się, wspieraliśmy się, rozumieliśmy się. Nigdy nie byłem i nie jestem typem faceta, który po wejściu do domu robi aferę „bo zupa była za słona”. Wiem i rozumiem co to znaczy rozmowa, czułość, zainteresowanie, zadbanie o rodzinę ale wiem również co to umiejętność przyznania się do błędu, umiejętność „płakania” nieukrywania swoich emocji.... Jak dla mnie są to normalne rzeczy normalnego faceta – chyba, iż ja nie jestem normalny? Przez całe nasze wspólne życie zawsze byłem osobą na którą „moja żona” mogła liczyć. Wspólnie wiele przeszliśmy, tych dobrych i złych rzeczy. Jej ogromne problemy ze zdrowiem, z pracą, moje problemy z kręgosłupem, mój mikro udar...... Do tej pory nasze pożycie intymne zawsze było udane – tak mi się wydawało. Nie byliśmy „ pruderyjnymi katolami” co tylko pod kołdrą, przy zgaszonym świetle i po bożemu. Nie jestem piękny jak Apollo i nie mam ciała jak Herkules. „Moja żona” też nie jest MISS UNIVERSUM, jak każdy z nas ma swoje drobne „niedoskonałości” ale przez to ją pokochałem i zawsze była tą moją jedyną. Niestety.... po tych wspólnych latach, ostatnio „moja żona” wyskoczyła do mnie z hasłem "Że tak naprawdę nigdy nie odczuwała satysfakcji podczas sexu ze mną.... bo mam niedużego" Po prawie 30 latach usłyszałem coś takiego.... Zastanawiam się, dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach.... Szok... niedowierzanie.... Tak naprawdę przysłowiowo: „dostałem kopa w pysk”. Chwilę potrzebowałem aby jakoś dotarło to do mnie, abym mógł cokolwiek ruszyć z miejsca. Po „ogarnięciu się” próbowałem porozmawia z nią – o co tak naprawdę chodzi, czemu po tylu latach. Nie wiem, czy zaczęła się rozglądać za czymś bardziej dorodnym, czy jest jakiś inny powód. Niestety za każdym razem próby rozmowy, próby poruszenia tego tematu, dowiedzenia się czegoś więcej kończę się szybciej niż się zaczęły. Nie będę ukrywał – takie stwierdzenie, takie podejście do mnie pozbawiło mnie poczucia męskości. Ktoś zasugerował mi, że jeżeli po takim stwierdzeniu utraciłem poczucie męskości, to powinienem zacząć pracę nad swoją samooceną.... Zastanawiam się, czy kiedykolwiek i ktokolwiek po wielu latach wspólnego życia w podobny sposób podsumował tego człowieka (chyba, iż jest to osoba która jest sama/samotna i pomimo to próbuje pouczać innych) – niestety, członek dla każdego faceta jest ważny, chyba że jest się….. Zastanawiam się co mam zrobić dalej? Kochanka?? Rozwód?? Definitywne zakończenie "problemu"?? Ostatnio ktoś zasugerował mi, że to tak naprawdę ja jestem „problemem” bo nie potrafię się zająć „żoną” - raczej nie zaproszę nikogo aby oglądał nasze igraszki (i tak to jest niemożliwe bo nie ma żadnej szansy abym zdecydował się na sex z nią), ale bardzo dobrze wiem że sex to nie tylko mechaniczne ruchy ale również dotyk, pieszczoty, rozmowa, etc. Próba pójścia na wspólną terapię jest niemożliwa - „moja żona” uważa, iż ktoś kto chodzi do psychologa/psychiatry czy innego terapeuty jest „upośledzonym debilem” i że ona sama sobie z wszystkim radzi i nie potrzebuje takiej pomocy. Niestety nie mam możliwości fizycznego (operacyjnego) wydłużenia i pogrubienia penisa - a chyba jest to rzecz, która przywróciłaby mi normalną samoocenę. Po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku – jedynym rozwiązaniem jest „pozbycie się problemu”. A skoro ja jestem tym problemem, to zakończenie problemu jest tym co na pewno mi w zdecydowany i radykalny sposób pomoże, zakończy upokarzanie i jest to myśl która coraz bardziej mnie przekonuje.
Odkąd partnerka poszła do ginekologa- mężczyzny, przestałem czuć zainteresowanie.

Witam. Mam pytanie a zasadniczo problem.

Jestem w związku od 5 lat, nasze relacje i życie erotyczne przebiegało wspaniale. Wszystko się zmieniło, kiedy Partnerka za namową koleżanki postanowiła zmienić lekarza, iść do mężczyzny ginekologa, założyć wkładkę antykoncepcyjną. Po tej wizycie w mojej psychice coś się zmieniło. Straciłem zainteresowanie współżyciem z Partnerką .Powiedziałem jej o tym, uważa że "wymyślam i cuduje".

Myślałem, że to minie ,próbowałem się nawet zmuszać do tego, ale to jeszcze gorzej. Nigdy nie byłem przesadnie zazdrosny o kolegów czy lekarzy innych specjalności. Czytałem, że to normalne, że kobiety chodzą do mężczyzn ginekologów, a faceci nie mają prawa czuć się źle z tego powodu. Czy jest na to jakaś rada?Czy ja mam prawo czuć się źle z tym ?

Jak radzić sobie z emocjami: frustracja, ból, a przez to wchodzenie w toksyczne związki.

Gdy pozwolę sobie czuć i myśleć całkowicie trzeźwo, czuję ogromny ból i współczucie dla samej siebie, na to co mnie spotkało. Nie jestem w stanie w tej frustracji i bólu wysiedzieć albo czuję furię i nie wiem jak ją rozładować. Albo czuję nudę tak głęboką, że czuję się jak na pustyni. Albo cały czas prawie chce mi się płakać. Gdy przejdę do stanu który wygasza ten ból, sabotuję siebie - podoba mi się facet, który jest toksyczny, spędzam czas nijak itp. 

Potrzebuję konkretnej porady, bo na terapii wcale nie usłyszałam, jak sobie pomóc. Tylko siedzenie w problemie, a to mi nie pomaga. 

Teraz przełączam się między stanem - przecież ten facet jest idiotą i na mnie nie zasługuje, nie mogę o nim tyle myśleć. Ale jak już to do mnie dotrze to dociera także szeroka perspektywa tego, co mnie jeszcze bardziej przygniata i to jest takie błędne koło.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.