Agnieszka Włoszycka
Dzien dobry,
Panie Maćku, czytam w tym dużo dojrzałości, szacunku i prawdziwego uczucia. Sądzę, że nie opłakuje Pan tylko relacji ale także możliwość wspólnej przyszłości, która wydawała się bardzo cenna i naturalne, że taka więź wraca myślami nawet po czasie.Według mojej opinii rozstanie nie zawsze oznacza brak miłości. Czasem oznacza, że ktoś na dany moment nie ma zasobów, by być blisko bez bólu, lęku czy przeciążenia. Jej historia mogła sprawić, że bliskość uruchamiała w niej trudne reakcje, na które nie miała wpływu. To nie musi oznaczać, że zrobił Pan coś niewłaściwego.Czy ludzie wracają do siebie po latach? Tak, czasem tak bywa, lecz zwykle wtedy, gdy obie osoby osobno dojrzewają, leczą swoje rany i spotykają się już jako inni ludzie. Nie da się tego zaplanować ani czekać w zawieszeniu.Myślę, że ważniejsze pytania dziś brzmią:
Czy tęskni Pan za nią, czy za tym, jak czuł się Pan przy niej?
Co ta relacja pokazała Panu o tym, jakiej miłości Pan naprawdę pragnie?
Jak wyglądałoby Pana życie, gdyby zamiast czekać zaczął Pan budować je dalej z otwartym sercem?
Gdy wraca tęsknota, proszę nie walczyć z nią. Lepiej nazwać ją po imieniu: „To wspomnienie czegoś ważnego”. Oddychać, pozwolić fali opaść i wrócić do teraźniejszości.Uważam, że ta relacja mogła nie być stratą, lecz drogowskazem. Pokazała Panu, że potrafi Pan kochać głęboko a to ogromna wartość.
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka















