
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z zazdrością partnera o wcześniejsze związki?
Dzień dobry, Mój partner jest zazdrosny o mój poprzedni związek (krótki, dla mnie po czasie nic nieznaczący, jednak chwilę przed poznaniem obecnego partnera i z jednorazowym współżyciem). Twierdzi, że odkąd poznał szczegóły, zmienił o mnie zdanie, nie jestem już dla niego taka "idealna", że przed oczami ma obrazy mnie z tamtym człowiekiem. Jesteśmy razem już kilka lat, jest dla mnie najważniejszy i nie wyobrażam sobie życia bez niego. 1. Jak nam pomóc? 2. Co robić? 3. Czy znają Państwo podobne historie, które zakończyły się pozytywnie?
Kacper Urbanek
Dzień dobry,
Opisane doświadczenia sugerują, że partner może zmagać się z trudnymi emocjami, takimi jak zazdrość i niepewność wobec Twojej przeszłości. Choć dla Ciebie poprzedni związek nie ma już znaczenia, dla niego może być źródłem wyobrażeń, które wpływają na jego postrzeganie relacji. To zjawisko nie jest odosobnione, podobne sytuacje pojawiają się w różnych związkach, często wtedy, gdy partnerzy mają różne poziomy akceptacji przeszłości drugiej osoby. Podstawą pracy nad taką sytuacją jest komunikacja. Rozmowy, w których wyrażasz swoje uczucia, zapewniasz o znaczeniu obecnego związku i jego wyjątkowej wartości, mogą stopniowo budować jego poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest także, aby partner był świadomy, że jego emocje i reakcje mają wpływ na Was oboje, i że wspólne pokonywanie trudności wymaga zaangażowania z obu stron. Niektóre pary, które napotykają podobne przeszkody, korzystają z terapii par, by lepiej zrozumieć swoje emocje i uczyć się, jak wzajemnie wspierać się w trudnych chwilach. Choć to proces wymagający czasu i otwartości, wiele takich historii kończy się wzmocnieniem więzi i większym poczuciem bliskości. Rozważenie pomocy specjalisty psychologa, terapeuty może przynieść Wam obojgu korzyści. Takie wsparcie może pomóc w wypracowaniu sposobów radzenia sobie z zazdrością, odbudowywaniu zaufania i wzmacnianiu relacji. Przesyłam dużo ciepła!
Z pozdrowieniami
Kacper Urbanek
Psycholog diagnosta
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Artur Kłos
Dzień dobry, sytuacja, którą Pani opisuje jak najbardziej zdarza się i jest tematem rozmów w gabinetach psychoterapii. Począwszy od tego, że na sesjach zastanawiamy się nierzadko czy i jak rozmawiać o swoich przeszłych doświadczeniach romantycznych i seksualnych, skończywszy właśnie na pracy nad trudnymi emocjami, które pojawiają się u partnerów/partnerek w związku z ujawnieniem przeszłości. Odpowiadając więc na Pani ostatnie pytanie, nieco od końca, owszem zdarzają się podobne historie, które kończą się utrzymaniem lub nawet wzmocnieniem relacji. Potrzebne są jednak chęć i zaangażowanie w rozmowę z obu stron.
Pozostaje jednak pytani,e jak rozmawiać. Zastanawiając się nad zasadami ogólnymi, to w mojej ocenie powinno się starać wysłuchiwać bez oceniania, zwłaszcza wtedy, kiedy jedna ze stron dzieli się swoimi emocjami, a nie opiniami/wnioskami, które płyną w ocenie partnera z Pani przeszłości. Te mogą z kolei być przedmiotem Państwa dyskusji, wymiany opinii. Myślę, że tego typu rozmowy nie zawsze muszą dochodzić od razu do jakichś konkretnych wniosków, ważne, aby starali się Państwo usłyszeć siebie nawzajem, a także wyrazić siebie możliwie jak najtrafniej. Ta sytuacja będzie z pewnością wymagała czasu.
Jeżeli chodzi o ewentualną pracę ze specjalistą, to oczywiście terapia par może okazać się pomocna, jako forma pracy ułatwiająca Państwu wzajemne zrozumienie i co za tym idzie przepracowanie tego kryzysu. Natomiast jeżeli chodzi o indywidualną pracę z psychologiem lub psychoterapeutą, to myślę, że również mogłaby ona okazać się pomocna, lecz w tym wypadku zaprosiłbym do gabinetu raczej Pani partnera.
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
zdecydowanie nie ponosisz odpowiedzialności za to, co Twój partner odczuwa w tym momencie. Wykazałaś się szczerością względem niego, a to, co usłyszał, nie powinno mieć wpływu na Waszą obecną relację. Jest to trudność Twojego chłopaka i to on powinien podjąć refleksję nad pewnymi kwestiami:
1) co to znaczy dla niego "ideał"? I czy sam jest tym "ideałem"?
2) dlaczego zaczyna Cię karać za przeszłość, w której go nie było oraz wzbudzać poczucie winy?
Jest to temat do przepracowania dla Twojego partnera, nie dla Ciebie.
Pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Anastazja Zawiślak
Dzień dobry,
Zazdrość o przeszłość partnerki lub partnera zdarza się w wielu związkach i nierzadko staje się źródłem napięcia – szczególnie jeśli jedna ze stron nie potrafi poradzić sobie z myślami, które już dawno straciły swoje znaczenie dla drugiej osoby.
1. Jak sobie pomóc? – Kluczowe będzie otwarte, spokojne i empatyczne rozmawianie o uczuciach, ale też postawienie granic: przeszłość nie może być wykorzystywana przeciwko Pani. Jeśli partnerowi trudno poradzić sobie z emocjami, warto rozważyć wspólną terapię par. Profesjonalne wsparcie może pomóc zrozumieć źródła zazdrości i nauczyć się z nią pracować.
2. Co robić? – Dobrze byłoby zachować spokój i nie próbować się nadmiernie tłumaczyć czy usprawiedliwiać – bo to może tylko wzmacniać przekonanie, że przeszłość ma wpływ na teraźniejszość. Pani obecność, zaangażowanie i miłość to argumenty, które warto wzmacniać. Ale nie powinny one być jedynym narzędziem do walki z czyjąś niepewnością – to partner powinien się z nią zmierzyć i pracować nad sobą np.podczas własnej terapii.
W wielu przypadkach terapia (indywidualna lub wspólna) bywa przełomem, więc warto pracować i dążyć do wspólnej zmiany. Zazdrość o przeszłość to trudność, którą można przepracować – ważne, by nie udawać, że nic się nie dzieje, ale też nie pozwalać, by przeszłość raniła obecną relację. Warto działać – nie czekać, aż napięcie przerodzi się w dystans emocjonalny.
Anastazja Zawiślak
Psycholog
Krzysztof Skalski
Pani partner zmaga się z zazdrością, która wynika nie z Pani przeszłości, ale z jego lęków i braku pewności siebie. Pani nie zrobiła nic złego- nie powinna się za to tłumaczyć ani czuć winna. Możecie sobie pomóc przez szczerą rozmowę lub terapię par, jeśli sam nie potrafi tego przepracować. Takie historie mogą kończyć się dobrze, ale tylko wtedy, gdy partner nauczy się oddzielać przeszłość od teraźniejszości i zaufać. Pani może wspierać, ale nie ponosi odpowiedzialności za jego wyobrażenia.

Zobacz podobne
Dzień dobry, Jestem z mężem od 18 lat w tym 15 lat po ślubie. Mamy trójkę dzieci. Zawsze byliśmy uważani za świetną parę i nam było ze sobą dobrze. Mój mąż był moim najlepszym przyjacielem. Kilka lat temu zaczęło się między nami psuć. Byłam z dziećmi w domu, mąż pracował. On był wiecznie niezadowolony, bo w pracy miał dużo obowiązków, ja byłam zmęczona ciągłą opieką nad dziećmi i brakiem pomocy (Mąż ciągle był w pracy, a dziadkowie z różnych przyczyn odmawiali pomocy). Zaczęliśmy się kłócić. Zarzucał mi brak wsparcia, ja jemu nieobecność. Poszedł na zwolnienie lekarskie, żeby mu udowodnić, że go wspieram, napisałam mu wypowiedzenie. Zostaliśmy bez pracy i środków do życia. W międzyczasie pojawił się konflikt z moimi rodzicami. Mój tato jest trudnym człowiekiem i lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Niepotrzebnie weszliśmy z nim w układ, pomógł nam spłacać kredyt, robił nam meble do domu, a w zamian za to oczekiwała pełnej swobody i wtrącał się w nasze życie. Na tym polu też było wiele kłótni. W końcu mój mąż zwolnił się z pracy i zaczął mówić o przeprowadzce do swoich rodziców. Miałam duże wątpliwości. Snuliśmy wcześniej marzenia, że na starość przeprowadzimy się tam i zbudujemy mały domek. Na początku co jakiś czas pojawiał się temat możliwej przeprowadzki. Że odetniemy się od moich rodziców, że będą większe możliwości, że będziemy mieć chociaż jednych dziadków na miejscu. W końcu i na tym punkcie pojawiły się kłótnie. Mój mąż był zdecydowany, ja miałam wątpliwości. W końcu uległam i wyprowadziliśmy się. Przekonała mnie bliskość dziadków i to, że będziemy mieć swój wymarzony dom. Minęło 3 lata. Mieszkamy w starym domu po dziadkach mojego męża. Początkowo bez łazienki bez ogrzewania. Przez ten czas mój mąż nadal nie pracuje i tylko obiecuje, że zrobi remont, że tym się zajmie czy tamtym. Wróciłam do pracy, żeby było z czego żyć i żeby on będąc w domu, mógł zająć się budową domu i ogarnięciem naszego obecnego lokum. Nic się nie dzieje. Ustalamy coś jednego dnia, na drugi dzień wracam z pracy i tylko słyszę, że dzieci mu nie dały zrobić, że pogoda była nie taka, albo że musiał zająć się czymś innym. Rozumiem, że może się coś wydarzyć, co uniemożliwia realizację planów, ale codziennie? Wiem, że ja też nie jestem łatwym do życia człowiekiem. Czasami myślę sobie, że jestem toksyczna. Wydaje mi się też, że żeby było dobrze, obie strony muszą chcieć. Mój mąż się tłumaczy brakiem motywacji, kiepska kondycja psychiczna. Ale nie szuka nigdzie pomocy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że nie mam innego wyjścia. Albo zaakceptować, albo odejść. Nie umiem już z nim rozmawiać. Ale też pamiętam, jak nam kiedyś było dobrze razem i pamiętam to, że w każdej sytuacji kiedyś mogłam na nim polegać. Szkoda mi dzieci, szkoda mi tych wspólnych lat. Z drugiej strony jestem już tak zmęczona tą ciągłą walką. Poczuciem, że wszystko jest na mojej głowie, a zamiast trójkę dzieci i wsparcia męża mam czwórkę dzieci i zero wsparcia. Może ja to wszystko źle odbieram i tak naprawdę to ja robię coś złego i przez to jest, jak jest. Co mogę zrobić? Jak to wszystko naprawić? Czasu nie cofnę, błędów nie cofnę. Jest w nas tyle żalu i tyle frustracji. Jak się tego pozbyć jak odzyskać chęć życia i radość?

