- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z zazdrością w związku związanej z tańcem partnerki?
Dzień dobry, Moja partnerka uwielbia wszelkiego rodzaju taniec i obecnie intensywnie tańczy Kizombę, jest to bardzo bilski cieleśnie i sensualny taniec. Ostatnio zaczęła jezdzic na festiwale gdzie zjezdzaja się ludzie z calego swiata i imprezy kizombowe trwają 4 noce pod rząd. Mimo że wiem, że to dla niej tylko taniec i nie mam co do tego wątpliwości, to ja czuję bardzo duży dyskomfort, że przez wiele godzin tańczy z różnymi facetami tak sensualny i bliski taniec. Nie potrafie sobie z tym poradzić.Jak tańczy w naszym mieście w gronie swoich znajomych z tańców nie odczuwam tego dyskomfortu, wiem, ż to dla nich sport, kazdy ma dobre intencje i dobrze się bawią. Co innego jak wiem, że jest na kilkudniowym festiwalu, gdzie przyjeżdżają ludzie z całego świata z różnymi intencjami a imprezy trwają kilka nocy. Bardzo mnie to męczy i nie chcę, żeby moja kobieta oddawala się w prowadzenie w tak sensualnych tańcach z obcymi facetami. Czy mam prawo uważać, że kazdy ma inne granice i że dla mnie takie tance są zbyt intymne i moja granica w kwestiach jej bliskosci z innymi jest po prostu przekraczana?
Czy moze ze mną coś nie tak i powinienem nad tym popracowac? Proszę ją żeby nie jeździła na takie festiwale, bo nie potrafie tego udźwignąć, to w odpowiedzi slyszę, że ją ograniczam , że jej nie ufam i wyobrażam sobie za dużo, a to tylko taniec. Ja wiem, że ona mnie bardzo kocha i nie zrobilaby nigdy nic zlego, bardziej nie wierzę w czyste intencje tych facetow i po prostu tak bliskie cielesnie tance sa dla mnie zbyt intymne.. z gory dziękuję za odpowiedź
Kam
Anna Daniło-Wosek
Dzień dobry,
temat zazdrości jest dość trudnym i złożonym zagadnieniem. Z jednej strony potrzebujemy zazdrości gdyż motywuje ona nas do dbania o relację i starania się o partnera, a z drugiej strony gdy wymknie się spod kontroli może stać się źródłem cierpienia emocjonalnego. Gdyby partnerka zrezygnowała z wyjazdów dla Pana prawdopodobnie prędzej czy później odczuwałaby do Pana żal i w konsekwencji związek by na tym ucierpiał. Z drugiej strony jeżeli nie poradzi Pan sobie z zazdrością będzie to również miało negatywny wpływ na waszą relację. Ja bym pewnie radziła zacząć od pracy nad własnymi emocjami i przekonaniami. Psychoterapia poznawczo-behawioralna oferuje dużo technik które pozwalają lepiej radzić sobie z niepewnością i zazdrością. Widzę, że bardzo kocha Pan partnerkę dlatego myślę, że warto zawalczyć o waszą relację.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Sobczyk
Dzień dobry.
Rozumiem Pana dylemat i emocje, które pojawiają się w tej sytuacji. To, nad czym warto pracować, to regulacja własnych emocji i otwarta rozmowa o tym, co Pan przeżywa, bez żądań i zakazów, ale też bez unieważniania siebie. Jeśli napięcie jest silne i przewlekłe, pomocna może być indywidualna konsultacja psychologiczna, nie po to, żeby się „naprawić”, tylko by lepiej zrozumieć swoje reakcje i sprawdzić, czego Pan realnie potrzebuje w tej relacji.
Serdecznie pozdrawiam
Karolina Sobczyk
Piotr Ziomber
Dzień dobry. Twoje uczucia dyskomfortu wobec bliskiego tańca partnerki na festiwalach Kizomby są zrozumiałe i wynikają z naturalnej zazdrości, szczególnie w kontekście sensualnego charakteru tego tańca, gdzie partnerzy są w ścisłym kontakcie fizycznym. Masz pełne prawo do własnych granic – każdy związek opiera się na negocjowaniu ich wzajemnie, a Kizomba, z falami ruchów bioder i przyleganiem ciał, może dla wielu być zbyt intymna poza zaufanym kręgiem. Granice są indywidualne i zdrowe, o ile nie prowadzą do kontroli partnerki. Twój dyskomfort nasila się na festiwalach z nieznajomymi z różnych intencjami, co różni się od lokalnych tańców z znajomymi – to nie brak zaufania do niej, lecz obawa o kontekst. Partnerka może odbierać prośbę o rezygnację jako ograniczenie jej pasji, co budzi konflikt, ale ignorowanie twoich uczuć też jest problematyczne.
Nic z tobą "nie tak", jdnak zazdrość bywa sygnałem przeszłych doświadczeń lub niskiego poczucia pewności siebie, zwłaszcza po separacji i wyzwaniach relacyjnych. Warto popracować nad tym indywidualnie (np. terapia na budowanie zaufania), ale nie kosztem jej hobby bez kompromisu. Użyj formuły "Czuję dyskomfort, gdy... bo dla mnie to zbyt intymne. Co możemy ustalić?" Skup się na emocjach, nie oskarżeniach.
Szukaj kompromisów: Np. wspólny wyjazd na festiwal, limit tańców z nieznajomymi, relacje/check-in'y lub wspólne hobby taneczne dla was. Rozważ terapię indywidualną dla ciebie (na zazdrość) lub par, by negocjować granice i odbudować zaufanie – to wzmacnia relację.
Maja Pliszka
Masz prawo do własnych granic i odczuć. Dla Ciebie bardzo bliski, sensualny taniec z obcymi osobami jest zbyt intymny i to samo w sobie nie jest niczym niewłaściwym. To, że czujesz dyskomfort, nie musi oznaczać braku zaufania do partnerki. Można ufać drugiej osobie i jednocześnie mieć trudność z konkretną sytuacją, która narusza Twoje poczucie komfortu lub bezpieczeństwa w relacji.
Z drugiej strony partnerka ma prawo do swojej pasji i może ją postrzegać wyłącznie jako taniec. Tu nie chodzi o to, kto ma rację, tylko o różnicę w granicach i potrzebach. Warto się zastanowić, czy jest to coś, nad czym jesteś w stanie pracować, czy raczej granica, której przekraczanie będzie dla Ciebie zbyt obciążające. Kluczowe jest, aby o tym rozmawiać bez oskarżeń i bez wzajemnego unieważniania uczuć.
Agnieszka Włoszycka
Witam Pana,
Dziękujemy za wiadomość. To całkowicie normalne, że odczuwa Pan dyskomfort, każdy ma swoje granice a to, co dla jednej osoby jest „tylko tańcem”, dla drugiej może być bardzo intymne.
Ważne jest odróżnienie własnych uczuć od próby kontrolowania partnerki. Fakt, że łatwiej Pan to znosi lokalnie niż na festiwalu, pokazuje, że problemem są uczucia zagrożenia i niepewność a nie sama pasja partnerki.
Terapia indywidualna lub par może pomóc zrozumieć własne emocje i komunikować je tak, by oboje czuli się szanowani i bezpieczni. Nie jest Pan „nienormalny” ani nadmiernie zazdrosny, po prostu są obszary, które warto uważnie przepracować wedlug mnie.
Gdyby potrzebowal Pan podzielić się czymś jeszcze, zapraszamy do udzielania się tu na forum.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Zobacz podobne
Jestem po ślubie z żoną 4 miesiące, a współżycia jeszcze nie było, miało być po ślubie, ale byłem spięty, potem 3 razy się spóźniłem pół godziny i nici z tego, teraz żona mieszka ze mną od dwóch tygodni i śpimy osobno, ciągle się kłóci ze mną, a ja jej odpowiedziałem, że niczego od niej nie oczekuje, a ona że powinienem, bo jestem mężczyzną. Wyremontowałem mieszkanie, zapłaciłem za cały ślub, obrączki i inne rzeczy i w dodatku daje jej 2500 zł i płace pożyczkę w banku, ale relacja szwankuje między nami - co mam robić? Nie mogę jej pocałować, przytulić, chwycić za rękę, nie ma między nami czułości i bliskości pomóżcie
Witam. Od pewnego czasu czuję, że lepiej byłoby wszystkim, gdybym zniknęła z ich życia, a zwłaszcza męża. Jesteśmy małżeństwem 23 lata. On był moim pierwszym chłopakiem i ostatnim. Mamy trzy córki, najmłodsza 15 lat i tylko ona jeszcze z nami mieszka, dwie starsze już na swoim. Od kilku miesięcy może dłużej mam wrażenie, że mu przeszkadzam. Jest dobrze (wg niego) jak się nie odzywam, robię swoje on swoje, wieczorem obejrzymy film i to tyle ze wspólnie spędzonych chwil. W łóżku coraz rzadziej dochodzi do zbliżeń. Niby mnie przytuli, ale to nie jest takie prawdziwe przytulenie, a raczej powalenie na mnie ręki i tyle. Gdy tylko odezwę sie, że coś mi nie pasuje, że mało rzeczy razem robimy, że nie czuje się ważna dla niego, to albo stwierdza że wymyślam, albo kończy się okresem milczenia i udawania ze wszystko jest w porządku przecież!? I ta cisza trwa, dopóki ja się nie odezwę pierwsza. Gdy już coś uda nam się ustalić, gdzieś razem wyjść to głównie z mojej inicjatywy. Jak on ma coś wymyślę to raczej nie doczekałabym się. Żadna terapia małżeńska nie wchodzi w grę, bo on nie widzi problemu i obcym ludziom nie będzie nic opowiadał. Ja wychowałam dzieci, mąż wciąż pracował, nigdy nie poczułam, że jest mi wdzięczny za cokolwiek, a sam oczekuje pochwał za wszystko. Jak dzieci były małe, to żyłam i jakoś to funkcjonowało, teraz jak dzieci dorosłe to sami ze sobą nie wiemy, jak żyć...

