Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z zazdrością w związku związanej z tańcem partnerki?

Dzień dobry, Moja partnerka uwielbia wszelkiego rodzaju taniec i obecnie intensywnie tańczy Kizombę, jest to bardzo bilski cieleśnie i sensualny taniec. Ostatnio zaczęła jezdzic na festiwale gdzie zjezdzaja się ludzie z calego swiata i imprezy kizombowe trwają 4 noce pod rząd. Mimo że wiem, że to dla niej tylko taniec i nie mam co do tego wątpliwości, to ja czuję bardzo duży dyskomfort, że przez wiele godzin tańczy z różnymi facetami tak sensualny i bliski taniec. Nie potrafie sobie z tym poradzić.Jak tańczy w naszym mieście w gronie swoich znajomych z tańców nie odczuwam tego dyskomfortu, wiem, ż to dla nich sport, kazdy ma dobre intencje i dobrze się bawią. Co innego jak wiem, że jest na kilkudniowym festiwalu, gdzie przyjeżdżają ludzie z całego świata z różnymi intencjami a imprezy trwają kilka nocy. Bardzo mnie to męczy i nie chcę, żeby moja kobieta oddawala się w prowadzenie w tak sensualnych tańcach z obcymi facetami. Czy mam prawo uważać, że kazdy ma inne granice i że dla mnie takie tance są zbyt intymne i moja granica w kwestiach jej bliskosci z innymi jest po prostu przekraczana? 

Czy moze ze mną coś nie tak i powinienem nad tym popracowac? Proszę ją żeby nie jeździła na takie festiwale, bo nie potrafie tego udźwignąć, to w odpowiedzi slyszę, że ją ograniczam , że jej nie ufam i wyobrażam sobie za dużo, a to tylko taniec. Ja wiem, że ona mnie bardzo kocha i nie zrobilaby nigdy nic zlego, bardziej nie wierzę w czyste intencje tych facetow i po prostu tak bliskie cielesnie tance sa dla mnie zbyt intymne.. z gory dziękuję za odpowiedź

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Dzień dobry,

temat zazdrości jest dość trudnym i złożonym zagadnieniem. Z jednej strony potrzebujemy zazdrości gdyż motywuje ona nas do dbania o relację i starania się o partnera, a z drugiej strony gdy wymknie się spod kontroli może stać się źródłem cierpienia emocjonalnego. Gdyby partnerka zrezygnowała z wyjazdów dla Pana prawdopodobnie prędzej czy później odczuwałaby do Pana żal i w konsekwencji związek by na tym ucierpiał. Z drugiej strony jeżeli nie poradzi Pan sobie z zazdrością będzie to również miało negatywny wpływ na waszą relację. Ja bym pewnie radziła zacząć od pracy nad własnymi emocjami i przekonaniami. Psychoterapia poznawczo-behawioralna oferuje dużo technik które pozwalają lepiej radzić sobie z niepewnością i zazdrością. Widzę, że bardzo kocha Pan partnerkę dlatego myślę, że warto zawalczyć o waszą relację.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Sobczyk

Karolina Sobczyk

Dzień dobry. 
Rozumiem Pana dylemat i emocje, które pojawiają się w tej sytuacji. To, nad czym warto pracować, to regulacja własnych emocji i otwarta rozmowa o tym, co Pan przeżywa, bez żądań i zakazów, ale też bez unieważniania siebie. Jeśli napięcie jest silne i przewlekłe, pomocna może być indywidualna konsultacja psychologiczna, nie po to, żeby się „naprawić”, tylko by lepiej zrozumieć swoje reakcje i sprawdzić, czego Pan realnie potrzebuje w tej relacji.

Serdecznie pozdrawiam
Karolina Sobczyk

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry. Twoje uczucia dyskomfortu wobec bliskiego tańca partnerki na festiwalach Kizomby są zrozumiałe i wynikają z naturalnej zazdrości, szczególnie w kontekście sensualnego charakteru tego tańca, gdzie partnerzy są w ścisłym kontakcie fizycznym. Masz pełne prawo do własnych granic – każdy związek opiera się na negocjowaniu ich wzajemnie, a Kizomba, z falami ruchów bioder i przyleganiem ciał, może dla wielu być zbyt intymna poza zaufanym kręgiem. Granice są indywidualne i zdrowe, o ile nie prowadzą do kontroli partnerki. Twój dyskomfort nasila się na festiwalach z nieznajomymi z różnych intencjami, co różni się od lokalnych tańców z znajomymi – to nie brak zaufania do niej, lecz obawa o kontekst. Partnerka może odbierać prośbę o rezygnację jako ograniczenie jej pasji, co budzi konflikt, ale ignorowanie twoich uczuć też jest problematyczne.

Nic z tobą "nie tak", jdnak zazdrość bywa sygnałem przeszłych doświadczeń lub niskiego poczucia pewności siebie, zwłaszcza po separacji i wyzwaniach relacyjnych. Warto popracować nad tym indywidualnie (np. terapia na budowanie zaufania), ale nie kosztem jej hobby bez kompromisu. Użyj formuły "Czuję dyskomfort, gdy... bo dla mnie to zbyt intymne. Co możemy ustalić?" Skup się na emocjach, nie oskarżeniach.

Szukaj kompromisów: Np. wspólny wyjazd na festiwal, limit tańców z nieznajomymi, relacje/check-in'y lub wspólne hobby taneczne dla was. Rozważ terapię indywidualną dla ciebie (na zazdrość) lub par, by negocjować granice i odbudować zaufanie – to wzmacnia relację.

 


Maja Pliszka

Maja Pliszka

 

Masz prawo do własnych granic i odczuć. Dla Ciebie bardzo bliski, sensualny taniec z obcymi osobami jest zbyt intymny i to samo w sobie nie jest niczym niewłaściwym. To, że czujesz dyskomfort, nie musi oznaczać braku zaufania do partnerki. Można ufać drugiej osobie i jednocześnie mieć trudność z konkretną sytuacją, która narusza Twoje poczucie komfortu lub bezpieczeństwa w relacji.

Z drugiej strony partnerka ma prawo do swojej pasji i może ją postrzegać wyłącznie jako taniec. Tu nie chodzi o to, kto ma rację, tylko o różnicę w granicach i potrzebach. Warto się zastanowić, czy jest to coś, nad czym jesteś w stanie pracować, czy raczej granica, której przekraczanie będzie dla Ciebie zbyt obciążające. Kluczowe jest, aby o tym rozmawiać bez oskarżeń i bez wzajemnego unieważniania uczuć.

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Dziękujemy za wiadomość. To całkowicie normalne, że odczuwa Pan dyskomfort, każdy ma swoje granice a to, co dla jednej osoby jest „tylko tańcem”, dla drugiej może być bardzo intymne.

Ważne jest odróżnienie własnych uczuć od próby kontrolowania partnerki. Fakt, że łatwiej Pan to znosi lokalnie niż na festiwalu, pokazuje, że problemem są uczucia zagrożenia i niepewność a nie sama pasja partnerki.

Terapia indywidualna lub par może pomóc zrozumieć własne emocje i komunikować je tak, by oboje czuli się szanowani i bezpieczni. Nie jest Pan „nienormalny” ani nadmiernie zazdrosny, po prostu są obszary, które warto uważnie przepracować wedlug mnie. 

 

Gdyby potrzebowal Pan podzielić się czymś jeszcze, zapraszamy do udzielania się tu na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, pokazuje, że odczuwa Pan silny dyskomfort związany z granicami intymności w związku. To naturalne, że każdy ma własne granice i odczucia, które są dla niego ważne. To, że taniec jest dla Pani partnerki pasją, nie umniejsza Pana odczuć, ani nie oznacza, że coś z Panem „jest nie tak”.

 

Warto przyjrzeć się temu ze specjalistą — psycholog może pomóc zrozumieć te emocje, przyjrzeć się lękom, poczuciu zazdrości i znaleźć sposób, żeby Pan mógł radzić sobie z tymi sytuacjami, jednocześnie szanując autonomię partnerki.

 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :) 

Składanowska Daria

Zobacz podobne

Witam serdecznie, pomimo swojego wieku nie byłem jeszcze nigdy w żadnym związku
[Mężczyzna, 28 lat, rocznik 1994] Witam serdecznie, pomimo swojego wieku nie byłem jeszcze nigdy w żadnym związku. Mieszkam z rodzicami, którzy bywają trudni (tata nadużywa alkoholu, choć robi to po cichu, wieczorami, mama jest raczej depresyjna). Mam wodogłowie od urodzenia, czuję się nieatrakcyjny fizycznie i tak też jestem odbierany przez kobiety, które jeśli już cenią sobie moje towarzystwo, to niejako z automatu przypisują mnie do kategorii "kumpel". Mam też nieciekawe z punktu widzenia większości kobiet zainteresowania, takie jak historia czy polityka. Na Badoo poznałem jakoś w lutym niecały rok starszą koleżankę, która z miejsca mi się spodobała, ale gdy tylko zaczęło nam się dobrze rozmawiać, ostrzegła mnie, że jest obecnie w potężnym kryzysie psychicznym po porzuceniu przez pierwszego partnera, ma CHAD i że póki co możemy się tylko kumplować. Przystałem na to, w nadziei, że jak się wzmocni psychicznie, to będzie można podjąć o nią starania. Zgodnie z jej prośbą nie robiłem tego jednak, widząc, jak potężne ma wahania nastroju (stalkowanie profili byłego na portalach, wypisywanie do niego wiadomości, euforia, gdy coś od niechcenia odpowiedział, potężne dołki, gdy ignorował czy odobserwował jej profil na Instagramie - on po rozstaniu wyniósł się z pierwszego wynajmowanego przez nią i jego mieszkania do rodziców, na Mazury, po ledwie 2 miesiącach burzliwego związku, mówiąc, że "chce się od niej uwolnić" i że "nie było chemii") miała, pocieszałem, byłem do jej dyspozycji zawsze wtedy, gdy tego potrzebowała. Równocześnie wspólne wyjścia na planszówki i jedzenie sprawiły, że stała mi się bliska. Niestety, chyba wpadła w okres manii, jak się nieco wzmocniła, a że stałem się jej powiernikiem, to pewnego dnia uznała, że nie chce już płakać, i wpadła na pomysł, że wejdzie w układ fwb z dalszym kumplem (on potem się rozmyślił), pytając mnie, czy to dobre dla zagłuszenia jej bólu. Odradzałem, dysponując jedynie przykładami koleżanek, które weszły w takie układy i żałowały tego, ale powiedziałem też coś, co mnie zdradziło z moimi uczuciami do niej - że nie mogę być w tej sprawie obiektywny, bo mi się podoba. Chodziło mi tylko o odsunięcie od siebie pytania, a powstał kwas w naszych relacjach, nasze rozmowy już nie są tak otwarte i częste, raz tylko mi powiedziała, że żałuje, że z fwb jej nie wypaliło, bo to dla niej obecnie najlepsza opcja na przeczekanie do Erasmusa, na którego jedzie we wrześniu (na rok do Hiszpanii; uwaga, oczywiście, zabolała mnie, ale grałem dobrą minę do złej gry). Zwierzyła mi się też, że pisze z 4 panami na poważnie, i że musi się kontrolować, bo potem będzie jej trudno wybrać. To też mnie zabolało. Zmieniła też stosunek do mnie - jest albo "olewczy", tj. nadal podyskutuje na neutralne tematy, ale już od niechcenia, jakbym ją męczył, czasami też, jak wtedy gdy żaliła mi się, że jej zamierzony temat podyplomówki upadł, bo nie ma filmów podejmujących kwestię feministycznego retellingu mitu o Odyseuszu, a ja chciałem ją pocieszyć, podsuwając książkę na temat takiego retellingu, stała się opryskliwa czy wręcz agresywna (raz rzucała w moim kierunku kurwami, właśnie przy tej sprawie, że chodzi o filmy; potem przeprosiła, jej zachowanie miało wynikać ze zgubienia hasła do starego profilu Badoo). Teraz kompulsywnie szuka partnerów na Tinderze i Badoo, a na tym drugim portalu trafiam czasem na jej profil, co wywołuje u mnie dyskomfort i smutek. Moje pytania są trzy: 1. Jak można przywrócić relacje z koleżanką do stanu pierwotnego, tj. koleżeństwa bez starań z mojej strony, ale np. ze wspólnymi wyjściami? 2. Czy po wyjściu przez nią z okresu manii będzie się zachowywać inaczej w stosunku do mnie? Jak postępować, gdy staje się opryskliwa czy nieprzyjemna, a jak kiedy po prostu odpowiada mi zdawkowo, co też boli, biorąc pod uwagę to, jak zwierzaliśmy się sobie wcześniej? 3. Jak pokonać w sobie poczucie przybicia tą sytuacją, wiedząc, że mam niewielu przyjaciół, i nie chcąc obarczać swoją sytuacją rodziny (stąd anonimowa prośba o poradę)? Jak maskować poczucie przygnębienia tak, by nikt nie dowiedział się, w jak trudną relację się wdałem? Jak sprawić, by w przyszłości to doświadczenie mnie nie blokowało w nawiązywaniu nowych relacji? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Jak uratować małżeństwo przy depresji męża i dbałości o dobro dzieci?
Dzień dobry, mój mąż po 10 latach małżeństwa postanowił się rozwieść. Jest to jednostronna decyzja. Fakt, że gdzieś tam przez te wszystkie lata się oddaliśmy. Ja przez kilka lat chorowałam na depresję co nie dawało mi narzędzi do takiego dbania o relacje takie jak by on chciał. Zarzuca mi że to nie jest dom taki o jakim on marzył. Ja też o takim nie marzyłam, ale zakładając rodzinę nie planowałam depresji. Ja teraz jestem na innym poziome emocjonalnym, życiowym. Zależy mi na rodzinie, chcę coś zmienić, natomiast on jest uparty jak skała i jedyne co powtarza to praktycznie tylko jedno zdanie: cokolwiek będziesz robić to i tak nie zmieni mojego zdania. I teraz to sedna. Teraz on od ok 2 lat ma depresję. Leczy się od ponad pół roku. Niestety leki które przyjmuje totalnie nie powoduje jakiekolwiek poprawy. On uważa że trzeba czekać aż zadziałają. Lekarz tak samo. Cały czas przyjmuje ten sam lek w tych samych dawkach. Zaproponowałam zmianę lekarza. No ale lek zacznie działać więc nie potrzeba. Ja próbuję za to ratować. Ale on jest uparty i nie trafiają do niego żadne argumenty. Mamy dwójkę dzieci, 5 i 8 lat. Mój mąż stwierdził dzisiaj że nie dajemy dzieciom dobrego przykładu rodziny, kiedy żyjemy tak "obok siebie". Nie ma między nami nienawiści, po prostu się oddaliliśmy. I według niego dzieci bedą mieć lepszy wzór rodziny kiedy my się rozstaniemy. Że nie bedą musieli w przyszłości patrzeć na sflustrowanych rodziców. Ja nie ogarniam tej logiki, woli pozbawić ich pełnej rodziny, niż odbudować ten związek i sprawdź żeby dzieci wychowały się w pełnej szczęśliwej rodzinie. Dodam że my teraz w żaden sposób ich nie krzywdzimy. Ale on to robi dla dobra nas wszystkich. Nie rozumie jaki to będzie mieć na nie wpływ. Mimo że pokazałam mu artykuł dotyczący reakcji dzieci po rozwodzie. Ja nie chcę do tego dopuścić. Nie chce żeby dzieci przeżyły taką traumę. Żeby takie doświadczenie wpłynęło na ich przyszłość. Czy ja mogę coś jeszcze zrobić? Czy jeśli on jest w depresji to ma to wpływ na jego postrzeganie tego wszystkiego?
Czas trwania stosunku a utrata erekcji - czy jest powód do niepokoju?
Witam, mam pytanie odnośnie długości stosunku. Nie dawno wraz z partnerką zaczęliśmy uprawiać seks. Po kilku próbach i poznawaniu swoich preferencji mamy schemat. Chcialbym jednak skupic sie na samej penetracji bo tu widze cos co mnie niepokoi, mianowicie: sama penetracja trwa kolo 3 do 5 minut. Po tym czasie erekcja mi ustaje i penis robi sie miększy. Gdy juz nie daje rady wychodze z partnerki. Od niej slysze wtedy komentarz"nic sie nie stalo". Dodam jeszcze ze ona nie potrafi dojść od samej penetracji. Czy nasz stosunek jest za krótki? Ile on powinien trwać? Czy powinienem udać sie do jakiegos lekarza? Z gory dziękuję za odpowiedź
Brak bliskości w małżeństwie: jak rozwiązać problemy z komunikacją i intymnością?

Dzień dobry. Bardzo proszę o pomoc/radę,bo wiem,że sama sobie nie poradzę. Jestem z mężem już 13 lat po ślubie (z czego 4lata byliśmy razem przed) mamy dwójkę dzieci. Było między nami naprawdę super, ale obowiązki, brak czasu dla siebie dwoje... Córki już są starsze, ale jednak młodsza (9lat) wszystko przeżywa (chodzimy do psychologa) czasem chce spać ze mną. I tu jest problem brak bliskości z mężem. Od jakiego czasu oddaliliśmy się od siebie, brak rozmów, czułości uciekanie w kąt. Próbowałam rozmową..kiedy pojawiło się brak bliskości (seksu) wiedziałam, że coś jest nie tak 🙂‍↕️ przez przysiek znalazł sztuczną pochwę strasznie mnie to zabolało, ale nie krytykowałam powiedziałam, że to boli. On się tłumaczył, że mu głupio.. (ale wola to niż zdradę) powiedziałam, że mi tez bardzo tego brakuje, ale nie dam rady aż córka nie zaśnie (22-23) chodź idziemy spać o 20:30 mąż już wtedy śpi. Ostatnio był dziwny spał w salonie, więc sprawdziłam telefon... I zobaczyłam, że szukał "nocnego klubu" on o tym nie wiem.. później historia została usunięta. 😭Boli to bo ja też mam potrzeby. Nie chce go kontrolować ani nic podobnego, ale po tym incydencie jakoś moje zaufanie spadło tym bardziej, że próbuje rozmowach z nim, ale on ciągle uśpij wcześniej dzieci...

Co zrobić, gdy jesteś w małżeństwie bez miłości? Jak radzić sobie z obojętnością partnera.

Pytanie jest trudne .. Tkwię w małżeństwie, w którym żona najprawdopodobniej już nie kocha .. Nie zauważa.. Nie rozmawia.. mamy 4 letniego syna.. Co robić.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.