Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Spotkanie z aplikacji randkowej w końcu wydaje się być zdrowe - a ja sobie z tym średnio radzę. Co robić?

Poznałam na jednej z aplikacji randkowych mężczyznę, trochę ode mnie starszego. Jesteśmy po drugim spotkaniu. Pierwsze-wiadomo typowo zapoznawcze, zapowiadało się, że kolejne spotkania będą ok. Drugim spotkaniem się zestresowałam, ale pod pozytywnym kątem. Czułam stres i ekscytację jednocześnie. Ale gdy już wsiadłam do jego samochodu totalnie mnie odcięło, nie mogłam za wiele powiedzieć, nienaturalnie ucinałam rozmowę. W końcu poważnie porozmawialiśmy, ponieważ atmosfera robiła się coraz bardziej gęsta i przyznałam się, że faktycznie jestem zestresowana, bo to w końcu normalny mężczyzna w moim życiu, który nie chce mnie wykorzystać na pierwszym spotkaniu. Po poważnej rozmowie, ja trochę się rozluźniłam, on mnie przytulił i faktycznie poczułam, że jestem przy nim bezpieczna. Teoretycznie nasza znajomość ma trwać dalej "na luzie, bez stresu". Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam problem o czym z nim rozmawiać. Znam jego pasje, można powiedzieć, że mam już jakiś jego obraz. Ja jestem jego przeciweństwem, takim w skali 5-6/10, ale byłabym w stanie dojść do kompromisu w wielu kwestiach. Aktualnie intensywnie analizuje całą wczorajszą sytuację. Może powinnam zaproponować jakąś randke inną niż spacer? Nie wiem jakie kroki powinnam dalej podjąć. Może po prostu odpuścić, żeby nie tracił na mnie swojego czasu? Proszę o poradę.

User Forum

honorataz

7 miesięcy temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Honorato,

 

to, co opisujesz, jest bardzo naturalne – szczególnie jeśli dawno nie miałaś poczucia, że spotykasz „normalnego” mężczyznę, który budzi w Tobie poczucie bezpieczeństwa. Warto dać sobie i tej relacji szansę, ale bez pośpiechu i presji. Obserwuj, jak się czujesz w jego towarzystwie, co się w Tobie pojawia – zarówno ekscytacja, jak i blokada czy stres mogą być ważnymi sygnałami.

 

Czasem silne emocje, bardzo szybki pociąg czy intensywna ekscytacja bywają związane z powtarzaniem dawnych schematów – wtedy można mieć wrażenie, że „coś się dzieje”, ale w gruncie rzeczy to bardziej odtwarzanie znanych wzorców niż realne poznawanie drugiej osoby. Dlatego dobrze jest się temu przyglądać, ale nie wyciągać zbyt szybkich wniosków ani w jedną, ani w drugą stronę.

 

Pamiętaj też, że brak tematów do rozmowy czy chwilowa „nuda” wcale nie muszą oznaczać nic złego. W wielu dojrzałych relacjach to właśnie spokój i brak przymusu ciągłego błyszczenia czy zabawiania rozmową tworzą bezpieczną przestrzeń. To może być nawet dobry prognostyk – świadczyć, że w przyszłości będzie miejsce na prawdziwą bliskość, a nie tylko na emocjonalne intensywne doświadczenia.

Spróbuj otwierać się i poznawać w swoim tempie. Spróbuj dać sobie czas i pozwól tej relacji rozwijać się w naturalnym rytmie :)

 

Powodzenia,

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta. 

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

To, że się zestresowałaś, jest całkowicie normalne i pokazuje, że ta relacja ma dla Ciebie znaczenie. Ważne, że potrafiłaś się otworzyć i on zareagował spokojem i ciepłem. Nie musisz od razu wiedzieć, o czym rozmawiać. Liczy się autentyczność i stopniowe poznawanie się. Zamiast się oceniać, daj sobie przestrzeń na naturalny rozwój znajomości i zaproponuj spotkanie w formie, w której będzie Ci łatwiej się czuć swobodnie.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

7 miesięcy temu
Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, każda relacja ma swoją dynamikę. Nie warto na pewno się spieszyć. Rozumiem Twoje podekscytowanie nową znajomością i chęć na więcej. Jednak jest to początek waszej znajomości. Każdy z was chce przedstawić się w najlepszym zapewne świetle, więc nie warto oceniać osobowość po dwóch spotkaniach. Stres jest czymś normalnym w takich sytuacjach i nie bierz tego do siebie. Rozmowa to dwie osoby więc nawet jeśli były chwile ciszy, to niczym się nie przejmuj. Tematy i swoboda rozmowy to też kwestia poznania. Stwierdzenie „może po prostu odpuścić by nie tracił na mnie czasu„ jest niepokojące dla mnie pod tym względem, że wynika to z braku pewności siebie. Jest to kluczowe, by stworzyć zdrowy związek i nie wpaść w toksyczną relację. Zakładając, że możesz pójść na wiele kompromisów, może świadczyć, że jest też problem z asertywnością i zaznaczaniu swoich granic. Każdy jest wyjątkowy z nas i w swoim rodzaju. Kwestia tego, by dopasować się, a przy drugiej osobie czuć się długoterminowo bezpiecznie i dobrze z zachowaniem swoich granic i poczucia własnych wartości.

 

Pozdrawiam serdecznie 

mag Jessica Gagola

7 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

Twoja reakcja, czyli połączenie stresu i ekscytacji jest zupełnie naturalna. Tak się dzieje zazwyczaj, gdy chcemy jak najlepiej wypaść.  Nie ma powodu rezygnować z tej znajomości, zwłaszcza, że on zareagował wspierająco, gdy przyznałaś się do stresu.

Przede wszystkim zaakceptuj to, co czujesz, postaw na bycie sobą i postaraj się skoncentrować na tu i teraz.  Zmiana miejsca faktycznie może pomóc. Pamiętaj jednak, że autentyczność jest jedną z podstaw budowania dobrego związku.

 

Pozdrawiam ciepło

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

 

mniej niż godzinę temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Honorato,

 

to, co Pani przeżywa, jest całkowicie naturalną reakcją na spotkanie kogoś, kto wzbudził Pani zainteresowanie. Stres i towarzysząca mu blokada w rozmowie często pojawiają się, gdy zaczyna nam na kimś zależeć. Może to być normalnym etapem poznawania nowej osoby. Proszę dać sobie czas i nie wywierać na sobie presji bycia idealną rozmówczynią. Szczera i otwarta komunikacja (którą już Pani zainicjowała mówiąc o swoim stresie) jest najcenniejsza. Zaproponowanie wspólnej aktywności, która nie wymaga ciągłej rozmowy, jak wizyta w galerii czy wspólne warsztaty, może być świetnym pomysłem na naturalne rozwijanie relacji. Zamiast nadmiernie analizować i się wycofywać, warto pozwolić tej znajomości rozwijać się w swoim tempie. Może Pani obserwować w tym czasie, jak czuje się Pani w towarzystwie tego mężczyzny.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Adam Gruźlewski 

psycholog, psychotraumatolog

7 miesięcy temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Honorato,

przede wszystkim, powinna Pani zajrzeć w głąb siebie i zadać sobie pytanie "czego ja tak naprawdę chcę w tej relacji?". Warto przyjrzeć się temu, skąd bierze się Pani stres i takie katastroficzne podchodzenie do sytuacji - czy chodzi o różnicę wieku, o lęk, że nie będzie Pani „wystarczająco dobra” dla kogoś, kto wydaje się poważnie zainteresowany, czy może do głosu dochodzą schematy z przeszłości związane np. z unikowym stylem przywiązania.

Z pewnością trudno jest zdecydować, czy dana osoba to odpowiedni partner już po dwóch spotkaniach – to naturalne, że pojawia się dużo analizowania i niepewności. Proszę pamiętać, że to Pani podejmuje decyzję, czy chce kontynuować tę znajomość. Jeżeli tylko będzie Pani chciała, może Pani zaproponować kolejne spotkanie w formie, w której czuje się Pani bardziej swobodnie.

Nie musi Pani też już teraz rozstrzygać, czy ta relacja ma przyszłość. Wystarczy, że da sobie Pani szansę lepiej poznać tę osobę i sprawdzić, jak Pani się przy nim czuje. Najważniejsze, by nie działała Pani z pozycji lęku, tylko z poziomu własnych potrzeb i pragnień.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

7 miesięcy temu
Klara Tymińska

Klara Tymińska

Dzień dobry, 

Stres jest bardzo naturalną reakcją w podobnej sytuacji. To właśnie stres mówi między innymi o tym, jakie znaczenie i wagę ma dana sytuacja. Wybór partnera i spotkania z kimś, kto potencjalnie miałby nim być, to sytuacja wyjątkowo ważna. Chcemy się zaprezentować jak najlepiej, wyjściem bardzo się staramy, żeby wyglądać jak najlepiej i jak najlepiej wypaść przed drugą osobą. Nic dziwnego, że pojawia się stres, bo co jeśli wydarzy się "coś". Stres w takiej sytuacji może nas zablokować. Warto jednak pozwolić mu być, pobyć z nim i podążyć za tym, jakie pytania nam niesie i dlaczego je niesie, co się za nimi kryje. Jak odkryjemy jego źródło i powiemy sobie, co za nim stoi, będzie łatwiej poradzić sobie z sytuacją. 
Pytanie, które warto też sobie zadać, to czy Ty w ogóle chcesz odpuścić i dlaczego przyszło Ci to do głowy? Czy dlatego, że naprawdę uważasz, że nie pasujecie do siebie? Czy dlatego, że drugie spotkanie okazało się być aż tak stresujące? Różnice między ludźmi są różne, niektóre nie do przeskoczenia, a inne są gładkie, fascynujące, pozwalające nam się od siebie uczyć, a inne obojętne i do ułożenia. Natomiast stres to reakcja naszego ciała na sytuację, która coś Ci mówi, pytanie tylko co?
Piszesz, że może spacer jest niewłaściwą formą, może w takim razie zaproponuj jakieś miejsce, w którym Ty czujesz się swobodnie i bezpiecznie. Takie otoczenie może zwiększyć Twoje poczucie komfortu. Myślę, że skoro ten mężczyzna stara się zrozumieć Cię i dać Ci komfort powolnego poznawania się i uczenia się siebie nawzajem ze spokojem, to na pewno uzna to za dobry pomysł. 
Jesteś wspaniałą osobą i ktoś to widzi i docenia. Chce Cię poznać i powoli znaleźć z Tobą wspólne tępo, żebyście razem mogli uczyć się siebie nawzajem, więc na pewno nie będzie to dla niego strata czasu, wręcz przeciwnie możecie zbudować coś pięknego. A jeśli się nie uda, to oboje zachowacie miłe wspomnienia ze wspólnie spędzonego czasu - to też jest naprawdę wartościowe. 

Pozdrawiam, 
Klara Tymińska 

7 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

to, że się Pani zestresowała na drugim spotkaniu, jest zupełnie naturalne. Może to świadczyć o tym, że ta relacja jest dla Pani ważna i chciała Pani wypaść jak najlepiej. Co do tego, o czym rozmawiać - nie musi Pani mieć "idealnych" tematów. Wystarczy zainteresowanie i zwykła rozmowa o codzienności. Może Pani zaproponować spotkanie w innej formie, np. wspólne gotowanie, gry planszowe, kino. Wtedy rozmowa może potoczyć się naturalniej. To, że się różnicie, nie musi być koniecznie powodem do rezygnacji z tej relacji. Ważne, że poczuła się Pani przy nim bezpiecznie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert

Psycholog

7 miesięcy temu
Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

To naturalne, że pojawia się stres i analizowanie sytuacji, zwłaszcza na początku relacji. Ważne, że byłaś szczera i też istotne, że poczułaś się przy nim bezpiecznie, to dobry znak. Nie musisz być „idealna” ani wymyślać czegoś specjalnego, najprawdopodobniej wystarczy prosta propozycja spotkania, które będzie dla Ciebie komfortowe, może to być kawiarnia, kino, jakaś wspólna aktywność. Daj sobie czas, nie rezygnuj od razu – relacje rozwijają się krok po kroku, każda inaczej, każda w swoim tempie. 

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk,

Psycholog, Psychoterapeuta

7 miesięcy temu
Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Wczytując się w Pani pytanie, rozumiem, że trudność zaczyna się tak naprawdę teraz- po rozmowie precyzującej i wyjaśniającej przeżywane emocje. Rozumiem, że trudne jest wyobrażenie sobie, jak być w relacji "na luzie, bez stresu". Pojawiają się także obawy, jak się zgrać i dobrze poczuć przy kimś, kto jest trochę inny od Pani np. w kontekście zainteresowań.  Pisze też Pani, że poznany mężczyzna w końcu jest normalny. 

Myślę, że napięcie i stres mogę wynikać z tego, że rzeczywiście doświadcza Pani czegoś zupełnie innego przy tej osobie, że jest jakoś inaczej niż do tej pory i może bardziej Pani w związku z tym zależy. Może warto dać sobie czas i akceptację? Po prostu uznać, te trudne uczucia, obserwować je, łapać myśli i skojarzenia, które się pojawiają?

Myślę też, że użyteczne może być przyjrzenie się temu, jak do tej pory Pani budowała relacje, Pani indywidualnemu sposobowi tworzenia więzi, stylowi przywiązania.

Wreszcie, odpowiadając na ostatnie pytania, myślę, że warto tak wybrać miejsce i charakter randki, by czuła się Pani jak najbardziej komfortowo, bezpiecznie, przyjemnie. Wszystko, co obniży poziom napięcia i stresu powinno zadziałać na Pani korzyść.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

7 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale czy pisząc o "odcięciu" miała Pani na myśli uczucie zamrożenia, sparaliżowania? Czy może "odcięcia" od swojego ciała, depersonalizacji? Jeżeli to mniej więcej opisuje te przeżycia, to jest bardzo możliwe, że wynikają one z bardzo dużego lęku. Pisze Pani również, że to pierwszy normalny mężczyzna, który nie chce Pani wykorzystać. Wnioskuję więc, że ma Pani za sobą trudne relacje i przeżycia, które wpływają na Pani teraźniejsze związki. Bardzo współczuję, że spotkały Panią takie trudności. Jednocześnie z opisu sytuacji wynika, że mężczyzna, z którym się Pani spotkała, jest wyrozumiały i czuje się Pani przy nim bezpiecznie - to świetnie!

Myślę, że jeżeli czuje się Pani na siłach, to może Pani opowiedzieć temu mężczyźnie o swoich doświadczeniach (oczywiście na tyle na ile jest to dla Pani komfortowe), i przekazać mu, czego Pani potrzebuje, aby czuć się bezpiecznie i jakie tempo rozwoju znajomości jest dla Pani odpowiednie.  Ma Pani jak najbardziej prawo do zdrowej relacji i spotykania się z osobą, która będzie akceptować Pani potrzeby. 

Jeżeli ma Pani odczucie, że przeszłe wydarzenia bardzo negatywnie wpływają na Pani zdrowie psychiczne i obecnie nawiązywane relacje, to zachęcam do poszukania pomocy psychologicznej. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

7 miesięcy temu
Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry, 

To, czego doświadczyłaś na drugim spotkaniu, jest czymś całkowicie naturalnym i nie powinno być dla Ciebie powodem do zmartwień. Stres i ekscytacja towarzyszą wielu osobom na początku nowej relacji, szczególnie jeśli pojawia się poczucie, że druga strona jest kimś wartościowym i godnym zaufania. To, że poczułaś blokadę w rozmowie, nie świadczy o Twojej nieudolności, ale raczej o tym, że sytuacja była dla Ciebie ważna i emocjonalnie intensywna. 

Możesz spróbować zaproponować kolejne spotkanie w nieco innej formie, która odciąży atmosferę i nada relacji lekkości. Nie musi to być nic wielkiego – wspólna kawa w nowym miejscu, muzeum, kino, kręgle czy nawet gra planszowa. Takie aktywności często sprawiają, że rozmowa przychodzi naturalniej, a presja, by stale „coś mówić”, znika.

Najważniejsze, byś nie patrzyła na tę relację przez pryzmat „czy on traci na mnie czas”. To bardzo obciążająca myśl, która z góry stawia Cię w pozycji kogoś mniej wartościowego. On także podejmuje decyzję, czy chce być obok Ciebie, i najwyraźniej do tej pory widzi w tym sens. Nie musisz teraz wiedzieć, dokąd to wszystko prowadzi. Wystarczy, że dasz sobie i jemu przestrzeń, by zobaczyć, jak ta znajomość się rozwinie, bez nadmiernej presji i analizowania każdego gestu.


Pozdrawiam 

Alicja Szymańska 

Psycholog

7 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Powtórzę zasłyszane kiedyś zdanie: "Znacie się tydzień, planujcie na tydzień. Znacie się miesiąc, planujcie na miesiąc". I to zarówno pod względem długości, jak i wagi tych planów. Jeszcze jest zdecydowanie za wcześnie, aby stwierdzić, czy warto, aby, cytuję: "On marnował na mnie czas"...

Dziwnym trafem przy okazji nie pojawiła się myśl: "Czy warto, abym ja marnowała na niego swój czas, skoro tyle nas różni..."

A tak zupełnie na poważnie: w tym, co Pani pisze, pojawiły się niepokojące sygnały. Pisze Pani, że w poprzednich relacjach mężczyźni chcieli przekraczać Pani granice....

Może warto nad tym popracować na terapii. Jak rozpoznawać tzw. czerwone flagi w relacji, jak stawiać zdrowe granice, jak dbać o poczucie własnej wartości... Wtedy może relacja, w której na drugim spotkaniu nie zapaliły się czerwone lampki, nie będzie przerażać i nie będzie Pani stawiać siebie na zdecydowanie niższej pozycji, bo nie ma takiej potrzeby.

 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra-Rafa 

terapeutka Gestalt

mniej niż godzinę temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
widać, że traktuje Pani tę relację z dużą uważnością i zaangażowaniem. To naturalne, że pojawia się stres, zwłaszcza gdy spotyka Pani osobę, która wydaje się ważna. Zamiast podejmować decyzję o rezygnacji, warto zadać sobie dwa pytania: Czy ten stres wynika z realnego zagrożenia, czy raczej z lęku przed bliskością i nowym doświadczeniem? Czy chce Pani budować tę relację z pozycji ciekawości i otwartości, czy może z potrzeby dopasowania się i spełnienia oczekiwań?

Propozycja innej formy spotkania, np. wspólna aktywność, która daje więcej swobody, niż spacer może pomóc Pani poczuć się bardziej komfortowo. Warto dać sobie przestrzeń na poznawanie, bez presji bycia „idealną”.

Trzymam kciuki!
Martyna Jarosz
psycholog

7 miesięcy temu
Anna Tecław

Anna Tecław

To, co Pani opisuje, jest zupełnie normalne na początku nowej znajomości, szczególnie jeżeli czujemy, że może coś głębszego  z tego wyniknąć, a jednocześnie pojawia się ekscytacja i niepewność co dalej będzie. Stres w takich sytuacjach nie oznacza, że coś jest nie tak, po prostu pokazuje, że ta relacja jest dla Pani ważna. Dobrze, że mimo początkowego zakłopotania udało się Pani otworzyć i powiedzieć, co czuje. To naprawdę ważna umiejętność, a takie szczere momenty pomagają budować między partnerami poczucie zaufania. Partner zareagował zrozumieniem i wsparciem, co mogło Pani dać poczucie bezpieczeństwa. Teraz naturalne jest, że analizuje Pani, jak zachować się na kolejnych spotkaniach. Takie myśli często wynikają z chęci, żeby wszystko dobrze poszło i żeby uniknąć niezręcznych momentów. W praktyce jednak najważniejsze jest, żeby pozwolić sobie po prostu być sobą, nawet jeśli czasem pojawi się cisza czy zakłopotanie.

 

Co dalej? Nie ma jednej dobrej drogi.  Warto spróbować spotkań w formie, w której czuje się Pani swobodnie: wspólna kawa, kino albo coś, co nie wymaga ciągłej rozmowy. To pomaga zdjąć presję, że trzeba cały czas coś mówić. Nie musi Pani od razu myśleć, że jeśli coś pójdzie nie tak, to zabiera mu Pani czas. Relacje rozwijają się powoli i obie strony uczą się siebie nawzajem, to nie jest tylko Pani odpowiedzialność, żeby wszystko szło idealnie.

 

Podsumowując, stres, który Pani czuje, jest naturalny i nie oznacza, że coś się nie uda. Warto pozwolić sobie na autentyczność i dać tej relacji szansę rozwijać się w swoim tempie bez narzucania sobie presji. 

 

Pozdrawiam, 

Anna Tecław 

Psycholog

7 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Moja mama jest bardzo toksyczna, stosuje przemoc fizyczną i psychiczną, również w stosunku do mojego taty. Jest mi go bardzo żal, nie wiem, jak mu pomóc, sama nie potrafię się odciąć.
Sytuacja w moim domu rodzinnym jest nie do zniesienia i naprawdę nie wiem, co mogę już zrobić... Może zacznę od tego, że moja mama jest bardzo nadpobudliwą, agresywną osobą, która potrafi "znęcać się" psychicznie, ale i fizycznie. Najbardziej dotyka to mojego tatę. Bardzo często urządza mu awantury o byle co, np. o to, że jest trochę piasku na podłodze albo kubek jest nieumyty, żaluzje są zasłoniete - bardzo drobne rzeczy wyprowadzają ją z równowagi. Kiedy tak się stanie potrafi przez kilka godzin krzyczeć i zwyzywać od najgorszych. Nawet trudno jest mi przytaczać wszystkie te określenia tutaj. To jest po prostu mowa nienawiści. Mówi wtedy też sama do siebie, jakby wyzywając mojego tatę lub mnie. Potrafi też zamknąć drzwi wejściowe na klucz, tak że mój tata musi spać w samochodzie albo piwnicy, bo nie chce go wpuścić. Albo wyrzuca jego rzeczy na dwór, bo źle jej pachniały. To jest trudna sytuacja, bo jeśli chodzi o tatę, to nie do końca ma pole wyjścia, żeby odejść. Chodzi o to, że ma 62 lata, choruje i jest na rencie od 20 lat. Tutaj nadmienię, że oboje (jak nie bardziej moja mama) podjęli decyzję, gdy byłam bardzo mała, że tata zajmie się moim wychowaniem, a ona wróci do pracy, bo z jej jest więcej wynagrodzenia. A teraz ma pretensję, że tata nigdzie nie pracuje...Wracając - tata nie ma samochodu ani prawa jazdy, bo nie może. Od czasu do czasu gdzieś dorabiał, ale na pewno nie pomogło by to utrzymać siebie w nowym miejscu. Mama zarządza finansami (ma łatwiej, bo pracuje w banku). jeśli chodzi o najbliższą rodzinę to mimo że widzi jaki jest problem, takiego no aż znęcania się, to zamyka oczy. Widzę tez po tacie, że trochę się poddał w całej tej sytuacji. Ja nie mogę go wziąć do siebie ani mu pomóc, bo jestem studentką, na wynajętym małym pokoju, bez dochodów. Dodam, że tata nie zgłaszał nigdzie tych sytuacji, bo się wstydzi, a poza tym mieszkają we wsi, gdzie każdy każdego zna... Moja mama jest po 50. Chciałam ją bardzo skłonić do pójścia na terapię, bo bardzo mnie stresuje jej niepewne zachowanie, ale ona się nie zgadza. W ogóle nie potrafi rozmawiać o emocjach czy odpowiadać na proste pytanie "co cię zdenerwowało"... Mimo tego, że biła mnie za dzieciaka i była zmienna emocjonalnie, to chciałabym jakoś im pomóc w tej sytuacji. Po pierwsze dlatego, że obawiam się o swojego tatę - codziennie boję się, że zrobi sobie krzywdę albo wpada w depresję. Po drugie - wbrew pozorom kocham moją toksyczną mamę i chciałabym, żeby z biegiem lat się jej nie pogarszało. A po trzecie - nie potrafię się od nich odciąć, jestem jedynaczką, więc chcę mieć rodziców, mieć z nimi kontakt, a perspektywa jakiegoś rozwiązania i działania bardziej mnie uspokaja niż odejście i bierność.
Nie byłam w relacji romantycznej, a bardziej w relacji opiekun - dziecko, gdzie ja o wszystko dbałam. Teraz partner ma kogoś nowego, a ja chcę odpowiedniej relacji.
Dzień dobry. Piszę, ponieważ potrzebuję wyrzucić z siebie to, co dla mnie trudne i żeby łatwiej mi było poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Mam 28 lat, byłam w prawie 6 letnim związku z mężczyzną. Był to mój pierwszy tak długi i poważny związek, który chciałam budować na solidnych fundamentach. Sama długo bałam się takiej relacji, otwarcia się na drugą osobę, gdyż u mnie w domu nie mówiono nigdy o uczuciach, emocjach. Ale zaangażowałam się na tyle, na ile umiałam. Pytałam go o wiele aspektów, dzieliłam się swoimi lękami, myślami. Mój mężczyzna miał wiele dobrych cech - był pomocny, nie krytykował mnie, nie oceniał, był mądry i atrakcyjny fizycznie dla mnie. To, co mnie w nim zaintrygowało to wysoka inteligencja, spokój, tajemniczość, w pewien sposób było to dla mnie urocze. Miał wiele pasji, w których się realizował. Cieszyliśmy się wspólnymi podróżami. Problemem z czasem okazało się kilka aspektów. Mianowicie to, że ma problem z patrzeniem w oczy, nie tylko mi, ale i innym ludziom, to, że nie inicjował rozmów o moich wartościach, uczuciach, nie mówił mi komplementów sam z siebie, tylko musiałam mu powiedzieć, że chciałabym, żeby chciał to mówić, żeby mnie doceniał, mówił wgl co myśli na tematy uczuciowe. Miałam wrażenie, że musiałam się bardzo dopraszać o to, żeby był ciekawy tego, co jest we mnie w środku. Jednocześnie, gdy mu mówiłam na czym mi zależy, to potem pytał o to, ale miałam wrażenie, że to nie dlatego, że chciał to wiedzieć, ale że ja mu powiedziałam, że chciałabym, żeby był tego ciekawy. Zauważyłam też, że np. jak byliśmy w górach, w które oboje uwielbiamy jeździć, to mógł iść całą drogę w milczeniu nic nie mówiąc, o ile ja nie zaczęłam jakiegoś tematu. Sprawiał wrażenie bardzo zamkniętego w sobie, nawet jak mówiłam, że może odezwałby się do swoich dawnych znajomych, to mówił, że może to zrobi, ale tego nie realizował. Więc ja brałam go na wiele spotkań z moimi znajomymi, bo chciałam, żeby spędzał czas z ludźmi, żeby nauczył się rozmawiać z nimi. Ale jak gdzieś byliśmy to ja głównie myślałam o tym jak inni go odbierają, że siedzi tak cicho, z miną jakby nie chciał wcale tam być (choć powtarzał mi często, że po prostu ma taki wyraz twarzy, co mnie męczyło). Czułam w pewnym momencie, że jest dla mnie takim kamieniem, że to ja muszę dbać o dobrą atmosferę, ja muszę go rozśmieszać, ożywiać. Przez ostatnie 2 lata popadłam w lęki, ze inni wokół się zaręczają, my nie rozmawiamy na ten temat (też z mojej winy, bo miałam tendencję do uciekania przed tym tematem). Wszyscy wokół mnie pytali kiedy ślub, czy trzeba mojego chłopaka motywować do kolejnego kroku. Też na różnych imprezach - weselach itd, jego znajomi czy rodzina mówili często, żeby się mną zajął odpowiednio. Czułam się z tym tak, jakby on był gorszy, nie był wystarczająco męski, żeby samemu o to zadbać i inni też muszą się o niego tak martwić. Też jak miałam w sobie wiele emocji, chęci ucieczki, smutku, to nie rozmawiał ze mną, tylko siedział albo odchodził i zostawiał mnie z tym samą, nie motywował mnie do powiedzenia co się dzieje. Ja musiałam potem zaczynać ten temat, dlaczego mnie z tym zostawił itd. Czułam, że ze wszystkim jestem sama, że on mnie nie rozumie i on nie czuje się rozumiany przeze mnie. Że to ja dużo się dobijam do niego, a on mi pozostawia z jednej strony wolność, ale z drugiej nie walczy o to, żebym ja uporała się też ze swoimi trudami. Ale długi czas biłam się z tym czy się rozstać, bo balam się jak on sobie poradzi z rozstaniem, skoro nie ma żadnych znajomych i ani jednego bliskiego przyjaciela. Ale z drugiej strony nie miałam siły na rozmowy, dalszą walkę po takim czasie. Nie czułam się też w relacji romantycznej, a bardziej w relacji opiekun - dziecko, gdzie ja o wszystko musze dbać, chyba, że powiem, że to za dużo już dla mnie. Chciałam mieć obok siebie kogoś, kto sam zauważy, gdy się przeciążam, gdy powinnam odpocząć itd. Miałam też w sobie poczucie winy, że nie doceniam wystarczająco tego co on mi daje, bo naprawdę się starał, na tyle na ile mógł i na ile dopuszczał mnie do swojego wnętrza. I myślałam, że problem jest we mnie, że się denerwuję niepotrzebnie, nie czuję miłości romantycznej choć powinnam. Ale już nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że moim zdaniem lepiej byłoby odpuścić i się rozstać. No i przez ostatnie 2 lata bycia razem bardzo się męczyłam, dusiłam, wpadłam w ataki lękowe, a po rozstaniu mam znowu różne stany - raz jestem pełna pozytywnej energii, a raz jestem tak zdołowana, że nie umiem wejść w bliską relację... Dowiedziałam się też, że jakieś 2 tygodnie po rozstaniu mój był chłopak zaczął się spotykać z jakąś dziewczyną i obecnie są razem, więc też pojawiają się we mnie myśli, że to ja nie byłam zdolna do utworzenia dobrej relacji. Skoro on już w jakąś wszedł. No i że jemu tak krótko zajęło przejście z uczuciami na kogoś innego. Choć też rozmawiałam z wieloma osobami po rozstaniu na temat jego zachowania i sugerowali, ze ich zdaniem może on mieć zaburzenia typu Asperger i nawet by mi się to zgadzało z jego zachowaniem. Mam potrzebę chęci ucieszenia się drugim człowiekiem, żeby ktoś ucieszył się mną, bycia wzajemnie wdzięcznym za siebie, otwartym na swoje trudności, myśli, emocje, kto będzie chciał się na mnie otworzyć i podzielić tym, co w nim siedzi. No i mam poczucie, że on nie zabiega tak o relacje, ciężko się z nim rozmawia, bo wydaje się być cały czas zestresowany, a ktoś go zechciał, zainteresował się nim, a mną nie.. Ciężko mi zaakceptować fakt, ze choć chciałam, starałam się na tyle na ile umiałam w danym momencie, to nie wyszła ta relacja i być może on szybko weźmie ślub z nową dziewczyną. Ja będąc jeszcze 2 ostatnie miesiące w związku zaczęłam terapię. Uczę się na niej jak mówić o moich emocjach, trudach, jak przełamywać bariery - w sumie to jest to, co myślałam, że rozwinę w relacji z mężczyzną. A mój były chłopak nie chciał sam iść na terapię, mówił, że chyba lekarz mi tylko pomoże uporać się z moimi lękami, bo on nie jest w stanie tego zrobić, ale sam nie chciał niczego przepracować z psychologiem. W sumie nie mam żadnego konkretnego pytania, ale chętnie przeczytam co Państwo myślą o tej sytuacji.
Jak radzić sobie z obawami o bycie natarczywym wobec przyjaciółki?
Dzień dobry mam przyjaciólke znam ją 10 lat jestem osobą która wszystkim się przejmuje i się zastanawiam czy coś złego tobie czy też nie czy przyjaciółka jest na mnie zla ostatnio bardzo mi pomaga mówie jej że jest dla mnie bardzo ważna i że zawsze się mną opiekuje boje się że jestem już zabatdzo natarczywa ale inaczej nie umiem
Jak radzić sobie z emocjami po zranieniu przez sąsiada?
Zranił mnie bardzo sąsiad i wiedziałam od tamtego momentu, że muszę do szybko emocjonalnie odciąć. Tak mi świetnie poszło, że po tygodniu już mi przeszedł, a po 2 tygodniach już zupełnie zapomniałam, o co chodziło, co się stało, miałam go zupełnie gdzieś, nie czułam do niego nic. Pomyślałam sobie - co za wspaniała wolność, czuję wolność. Zobaczyłam go po 3 tygodniach na korytarzu, zagadał do mnie a ja potraktowałam go jak powietrze, kompletnie zignorowałam. I dobrze, zasłużył na to. Później zastanawiałam się, co zrobię następnym razem, to znaczy miałam w planach dalej go ignorować i tak powinno być, ale we mnie emocjonalnie zaczęło się pojawiać poczucie winy, zawstydzenie, skrępowanie. Bo skoro stał mi się do tego stopnia obojętny, to za co mam go karać? Od razu mówię, że to niesłuszne poczucie winy, bo on zasłużył na to a poza tym przez to poczucie wróciła niestety wściekłość na niego, zazdrość, myśli o nim. Muszę pozwolić sobie na tą obojętność wobec niego i tym samym świadomość, że nie robię nic złego, ale właśnie bez wściekłości na niego jest mi trudno, a ta wściekłość wyzwala przywiązanie i przypomina mi, co mi zrobił. A zranił mnie tym, że zaprosił do mieszkania jakąś kobietę, widziałam ich z okna i słyszałam przez ścianę kobiece odgłosy w nocy co było strasznie raniące. Zarzekał się, ze nikogo nie ma, a okazuje się ze poza tą żmiją ma jeszcze inne i jest po prostu dz*wkarzem.
Bardzo trudno mi jest funkcjonować po przeprowadzce do innego miasta. Chciałabym poczuć się jak dawniej, dlatego powracam do domu.
Wyprowadziłam się z małego miasta w celu rozwoju, szukania nowych możliwości. Mimo że jestem tu już 6 miesiąc i znalazłam pracę, w której mogę się czegoś nauczyć, czuję się bardzo źle. Co weekend wracam do rodzinnego domu, by na chwilę poczuć się jak dawniej. Jak przychodzi moment powrotu do miasta, w którym pracuję, stresuje się, nic nie jem, płaczę i odliczam do kolejnego weekendu, by móc wrócić. Nie wiem co mam robić, codziennie myślę o powrocie do miejsca, w którym nie ma dla mnie przyszłości. Jestem załamana i każda podstawowa czynność sprawia mi coraz większy problem.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.