Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie przez męża?

Piszę z zapytaniem: jak można poradzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie szczególnie przez męża? W domu wszystko fajnie, tylko jak mamy iść gdziekolwiek, gdzie będzie chociaż dwoje ludzi, ja się już przed tym spotkaniem denerwuję, bo mój mąż będzie mi ciągle przerywał w rozmowie, dokańczał moje historie, nie słuchał tego, że ja coś w tym czasie opowiadam, tylko wchodzi ze swoją opowieścią albo nagle musi o coś wszystkich zapytać ! Jesteśmy razem 13 lat, i ta jego cecha ciągłego bycia w centrum mnie już tak denerwuje, że już nie mam siły. Tyle razy prosiłam, mówiłam, że to mnie rani, że czuję się ignorowana, nieważna.... A najgorsze jest, to, że ludzie za tym idą i równie dobrze w ogóle mogę nie przychodzić, bo po co skoro jestem tylko jakimś tłem... Mamy dziecko, drugie w drodze, pomimo tego naprawdę jesteśmy fajną parą, ale jak tylko mamy iść np. na wesele, to ja już widzę, jak on lata po wszystkich znajomych i rodzinie, bo on musi się przywitać, ja stoję gdzieś tam z dzieckiem, potem jak mu mówię, że poszedłeś sam toon: no.myslałem, że idziesz za mną.... Brakuję mi tego, bycia jego partnerka, żoną w towarzystwie. Jak patrzę na inne małżeństwa, to jednak na takich imprezach siedzą razem, tym bardziej, jak mają dzieci. Ja rozumiem, że przecież to jest okazja do rozmów, oczywiście no ale nie tak, że wchodzimy razem, a ona pojawia się na chwilę zjeść, a potem dalej szuka, aby z kimś pogadać i tylko palcem mnie pokazuje, że tam siedzi żona....

User Forum

Smutna

5 miesięcy temu
Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,

temu, co przeżywasz towarzyszy wiele emocji, które potrzebują zostać zauważone. Słyszę, kiedy mówisz o zmęczeniu i poczuciu znikania w sytuacjach społecznych. Jesteś tam obecna, ważna i masz prawo do traktowania Cię z uwagą, również (a może przede wszystkim) przez swojego męża.
 

Twoja złość i frustracja są dla mnie zrozumiałe. Potrzeba partnerstwa, równości, bycia traktowaną z szacunkiem i uważnością są bardzo ważne w każdej relacji. Mówisz, że wiele razy próbowałaś rozmawiać z mężem, ale czujesz się ignorowana, a to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń w bliskim związku.


Z Twojego opisu wynika, że Twój mąż może nie dostrzegać skutków swojego zachowania. Być może nie robi tego z intencją pomijania Cię, ale z wewnętrznego impulsu do bycia w centrum, bycia "lubianym" i aktywnym. Tylko, że jego potrzeby nie mogą przykrywać Twoich.


To, co możesz zrobić, to nie krytykować jego zachowania, a zacząć mówić o tym, czego doświadczasz. Zobacz też tę sytuację ze swojej perspektywy. Zadaj sobie pytanie: jak reaguje moje ciało, kiedy jestem w sytuacji towarzyskiej z moim mężem? Co to dla mnie znaczy, kiedy czuję się niewidziana i nieobecna? Twoje potrzeby są tak samo ważne, jak potrzeby Twojego męża.


Masz prawo czuć się zmęczona i domagać się partnerstwa. To nie jest „czepianie się”. To fundament zdrowej relacji. Dziękuję, że się tym dzielisz.

Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt

5 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest bardzo bolesnym i frustrującym doświadczeniem - szczególnie, gdy związek poza tym funkcjonuje dobrze, a mimo to w towarzystwie czuje się Pani niewidzialna i pomijana. Takie zachowanie męża może sprawiać, że nie czuje się Pani jego partnerką, lecz dodatkiem - kimś, kto ma być „obok”, ale nie „razem”.

 

To ignorowanie w towarzystwie nie tylko rani, ale też podważa poczucie bliskości i bezpieczeństwa w relacji. Mimo że wiele razy mówiła Pani mężowi o swoich uczuciach, on nadal tego nie zmienia - prawdopodobnie nie rozumie, jak głęboko to Panią dotyka, albo nie traktuje tego jako realnego problemu.

 

Jeśli rozmowy z mężem nie przynoszą efektu- mimo powtarzanych prób, Pani zaangażowania i jasnego komunikatu - to już nie jest tylko kwestia „bycia duszą towarzystwa”, ale braku szacunku do Pani potrzeb. Wtedy warto rozważyć wspólną terapię, by zobaczyć, co dzieje się w dynamice Waszej relacji i jak można to zmienić. 

 

Ma Pani prawo oczekiwać, że partner będzie traktował Panią z uważnością i troską również publicznie, a nie tylko w domu. To podstawa zdrowej, równej relacji.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert

Psycholog

5 miesięcy temu
Jan Wojniłko

Jan Wojniłko

Dziękuję Ci za ten list. Widać w nim ogromną tęsknotę – nie tylko za byciem widzianą i słyszaną w towarzystwie, ale też za byciem ważną w relacji, w sposób, który daje Ci poczucie wspólnoty i przynależności. Piszesz o konkretnych sytuacjach, w których czujesz się pomijana, „jak tło”, a Twój mąż staje się „centralną postacią”. To naturalne, że taka powtarzająca się dynamika może w Tobie budzić złość, smutek i bezsilność.

 

W podejściu Gestalt zwracamy szczególną uwagę na to, jak kontakt jest przeżywany i przerywany. I tu wydaje się, że coś się właśnie w tym wspólnym kontakcie „urywa”, zwłaszcza w obecności innych ludzi. W domu – jak piszesz – jest dobrze. Ale gdy pojawia się wspólne wyjście, Twój partner jakby „oddziela się”, a Ty zostajesz sama – nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie.

 

To, co opisujesz, może być bardzo bolesne – bo dotyczy potrzeby bycia widzianą jako partnerka, a nie tylko jako „osoba do towarzystwa” czy mama dziecka. Twoja frustracja ma głęboki sens: pokazuje, że w tej relacji wciąż Ci zależy. Że chcesz być blisko, także publicznie – jako my. A nie jako on + ktoś obok.

 

Zadajesz pytanie, jak sobie z tym poradzić. W terapii Gestalt nie dajemy gotowych odpowiedzi, ale pomagamy odzyskiwać kontakt ze sobą i własnym doświadczeniem, a potem – z poziomu tej świadomości – budować autentyczny dialog z drugim człowiekiem.

 

Być może pytanie, które warto zadać samej sobie, brzmi:

 

Jak mogę być w kontakcie ze sobą wtedy, gdy czuję się ignorowana?

Czego naprawdę potrzebuję w tych momentach – i jak mogę o to zadbać, zanim przyjdzie złość i wycofanie?

Czy potrafię jasno, spokojnie, ale stanowczo komunikować swoje potrzeby – nie tylko w formie protestu, ale jako zaproszenie do spotkania?

 

Czasem to oznacza powiedzenie:

 

„Kiedy jesteśmy razem wśród ludzi, chcę czuć, że jestem Twoją partnerką – nie dodatkiem. Potrzebuję Twojej obecności wtedy, bo wtedy najbardziej się oddalamy.”

 

I może też warto sprawdzić:

 

Co się dzieje w Twoim mężu w takich sytuacjach? Czy ta jego ekspresyjność i potrzeba kontaktu z innymi jest jego sposobem radzenia sobie z napięciem?

Czy potraficie razem o tym rozmawiać nie wtedy, gdy już jest konflikt – ale wcześniej, gdy jeszcze jest przestrzeń na bliskość?

 

Z doświadczenia wiem, że wiele par przechodzi przez podobne momenty. Ważne, by nie zamieniać tych zranień w mur – tylko w impuls do rozmowy. Jeśli czujesz, że rozmowy nie przynoszą zmiany – być może warto sięgnąć po wsparcie terapeutyczne dla par, by pomóc Wam zobaczyć, co naprawdę się między Wami dzieje, gdy jesteście wśród innych ludzi.

 

Twoje emocje są ważne. Ty jesteś ważna.

5 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,

Rozumiem, że czuje się Pani pomijana i niewidzialna w towarzystwie – szczególnie przy osobie, która powinna być najbliższa. To bardzo trudne, zwłaszcza że próbowała już Pani mówić o swoich uczuciach, a mimo to nic się nie zmienia.

Poczucie, że nie jest się ważną, że nikt nie zwraca uwagi na to, co się mówi, może z czasem bardzo osłabiać relację. Warto się temu przyjrzeć – zarówno emocjom, które się pojawiają, jak i zachowaniu męża. Czasem partner nie zdaje sobie sprawy, że swoim zachowaniem rani.

Zachęcam do rozmowy w gabinecie z psychoterapeutą lub psychologiem– to przestrzeń, gdzie można spokojnie przyjrzeć się sytuacji i znaleźć sposób, by zadbać o siebie i relację.

 

Ciepło pozdrawiam, 

Maria Sobol,

Psychoterapeutka integracyjna 

5 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Pisze Pani, że chciałaby sobie poradzić z zachowaniami męża, które tak naprawdę są nieakceptowalne....

Wyśmiewanie, poniżanie, deprecjonowanie  to zachowania z obszaru przemocy psychicznej... To z całą pewnością mąż zachowuje się w sposób niewłaściwy.

I nie mają znaczenia tłumaczenia typu: " to tylko żart, nie znasz się na żartach, jesteś przewrażliwiona...

Pani wcale nie czuje radości z takiego "żartu", nawet, gdy w towarzystwie się Pani uśmiecha ... 

Dobrze, że Pani mówi, czego sobie nie życzy, tzn stawia granice. Ale granice trzeba nie tylko postawić: trzeba je obronić,  utrzymać, a potem od czasu" konserwować słupki😉"

Jak to zrobić? Myślę, że to jest dobry temat na terapię 

5 miesięcy temu
Aleksandra Mięsiak

Aleksandra Mięsiak

Dzień dobry,

W Pani słowach wybrzmiewa nie tylko bezsilność, o której Pani pisze wprost, ale również tęsknota – za bliskością, uznaniem, za byciem widzianą i traktowaną jako pełnoprawna partnerka w relacji. Zatrzymała mnie opisana przez Panią dwoistość doświadczenia: z jednej strony relacja, która – jak rozumiem – daje Pani poczucie bezpieczeństwa i bliskości, kiedy jesteście tylko we dwoje; z drugiej – sytuacje społeczne, w których to wszystko zdaje się znikać, a Pani czuje się odsunięta na dalszy plan, jakby „niewidzialna”. Ta sprzeczność może być źródłem nie tylko frustracji czy bezradności, ale także pewnego pomieszania – bo jak to możliwe, że ktoś, kto na co dzień wydaje się uważnym, dobrym mężem, w obecności innych ludzi jakby „znika” z relacji z Panią? Pojawia się pytanie, kim wtedy Pani dla niego jest, i być może również: kim czuje się Pani sama dla siebie w tych momentach.

Zastanawiam się też, czy to, co Pani opisuje jako „ignorowanie”, nie dotyka głębszego uczucia – może rywalizacji o uwagę, może doświadczenia bycia niezauważoną nie tylko teraz, ale też wcześniej, w innych ważnych relacjach? Pojawiają się również myśli, że być może w ogóle nie powinna Pani tam być – jakby zachowanie męża unieważniało Pani obecność. W takich momentach, jak Pani pisze, zanika chęć do rozmowy, kontaktu, bycia w towarzystwie.

Być może warto byłoby przyjrzeć się bliżej temu doświadczeniu – nie tylko w kontekście samego zachowania męża, ale również tego, jak ono wpływa na Pani tożsamość w relacji i co w niej ożywia. Oczywiście można próbować radzić sobie poprzez zatrzymanie męża w momencie, gdy Pani przerywa, ale mam wrażenie, że za tym wszystkim stoi coś głębszego – coś, co domaga się zrozumienia i nazwania. 

Być może to moment, w którym warto zatrzymać się i z uważnością przyjrzeć się swoim potrzebom – zarówno tym uświadomionym, jak i tym, które mogą pozostawać w tle. Również temu, jakie miejsce zajmuje Pani obecnie w relacji, a jakie – być może nieświadomie – chciałaby Pani w niej zajmować. 

 

Pozdrawiam

Aleksandra Mięsiak
psycholog, psychoterapeuta

5 miesięcy temu

Zobacz podobne

Partner nie odzywa się, ja mam wrażenie uzależnienia emocjonalnego. Jest też wiele spraw w przeszłości, które mi się nie podobają.
Witam, mam 36 lat, byłam (jestem) w związku od 1,5 roku. Około miesiąca temu mój partner zaczął się rzadziej odzywać, mniej pisać, mniej dzwonić, nie mieszkamy razem, około 2 tygodni temu po moich pytaniach w końcu napisał, że potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, żeby wiedzieć czego chce, że nikt mu nie może pomóc i sam musi sobie z tym poradzić. Że spędziliśmy dużo fajnego, miłego czasu razem, ale ostatnio to się pogorszyło. Ja nie zauważyłam żadnych znaków, chociaż teraz jak patrzę z perspektywy czasu to było inaczej, ale zaślepiona uczuciem nic nie zauważyłam. I teraz przejdę do sedna, zaczęłam przeglądać internet, czytać, oglądać filmy, dlaczego facet karze mnie milczeniem, chociaż nie doszło do żadnej kłótni, ostatnim razem, kiedy się widzieliśmy w styczniu, wydawało mi się, że było wszystko w porządku. Od momentu, kiedy to napisał, nie mam z nim żadnego kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Przypominając sobie związek od początku wszystko wskazuje na to, że jest on narcyzem. Po pierwszej fazie lovebombingu, czyli po jakimś 1.5 miesiąca, gdzie nie mógł chociaż na chwilę oderwać ode mnie oczu, w trakcie wspólnych wakacji, ubzdurał sobie, że w restauracji patrzyłam się na jakiegoś faceta i przestał się odzywać, długo zajęło mi wyciągnięcie od niego co się stało, że nagle jego zachowanie się tak zmieniło. Wytłumaczyłam, że tak nie było, że nawet nie pamiętam nikogo kto by siedział za nami i na kogo mogłabym patrzeć. Następnego dnia kiedy jedliśmy razem obiad, przyczepił się, że w trakcie posiłku siedzę z telefonem, były moje urodziny, więc odpisywałam na życzenia, pomyślałam, ok- mój błąd i przeprosiłam. Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, że jeżeli powiedziałam lub zrobiłam coś, co mu się nie podobało, przestawał się odzywać i dopóki " nie zrozumiałam, że zrobiłam coś źle" to milczał. Na samym początku opowiedziałam mu wszystko o sobie, o każdym związku, o rodzinie, znajomych, bo chciałam, żeby wiedział przez co przeszłam i poznał mnie lepiej, poza tym bardzo go to interesowało. Powtarzał, że mam śmiesznych znajomych, chociaż nigdy ich nie poznał, na podstawie tego, co mu opowiadałam, nie spodobali mu się. Moja przyjaciółka jest w związku z facetem, który pochodzi z tego samego kraju co on, miał okazję ze mną ich odwiedzić i poznać, ale stwierdził, że nie chce, bo go nie polubi, bo ludzie z tej części kraju gdzie mieszka mąż przyjaciółki są inny, źli, że on ich zna i nie chce ich poznać. Tak samo jak całą moją rodzinę polubił to miał dla mnie widoczny dystans do cioci, która jest rozwódką i jest teraz w nowym związku. Ja jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, staram się nie robić sobie ani innym nie potrzebnych problemów, kiedy robię coś źle to potrafię się do tego przyznać. Chociaż wydawał mi się pogodnym i uśmiechniętym chłopakiem to często odnosiłam wrażenie, że jest zawsze niezadowolony, nie potrafi być wdzięczny za to, co ma i co dostaje, a ja zawsze pozytywnie nastawiona do życia. Był zazdrosny o kumpla- geja, nie ufał mu, bo był kiedyś też z dziewczyną i w sumie nie wiadomo czy lubi chłopaków, czy dziewczyny ,czy to i to. Często mieliśmy sprzeczki przez to, więc utrzymywałam minimalny kontakt, bo pracujemy ze sobą , przestałam pisać, nie dzwoniliśmy do siebie, żebym tylko nie musiała się z nim kłócić i być znowu ukarana. Zdarzało się też, że kiedy schodziło mi dłużej na siłowni to zaraz były komentarze, że co ja robiłam 4 godziny na siłowni. Jak gdzieś przypadkowo miałam siniaka czy siniaki to już były podejrzenia, że pewnie ktoś mi to zrobił, a ja nawet nie pamiętałam skąd to mam, że dziwne miejsce, że symetryczne są, że nie mogą być od tego, czy tamtego. Pretensje, że nie potrafię stawiać innym ludziom granic, ale jemu już tak. Jestem raczej bezkonfliktową osoba, więc jeżeli ktoś zrobił coś co mi, bądź jemu by się nie spodobało, to zamiast głupio dyskutować to olewałam i ignorowałam, bo nie interesowało mnie co ktoś inny o mnie myśli. Po jakiś 4 miesiącach związku, dostałam powiadomienie na maila, że ktoś próbował się zalogować na moje konto na fb, z lokalizacją z miasta, w którym mieszka. Byłam rozczarowana i nie chciałam z nim rozmawiać, ale przyjechał wtedy niezapowiedziany i jakoś się dogadaliśmy. Żeby nie słuchać komentarzy, że ktoś zareagował sercem na moje zdjęcia, gdzie było, to zanim zaczęliśmy być razem, zdezaktywowałam fb. Wielokrotnie powtarzałam się, że chcę, żeby częściej pisał, dzwonił, meldował się jak wróci do domu czy jak wychodzi gdzieś, mówił, że dobrze, mam rację, poprawi się. Tego samego oczekiwał ode mnie tyle, że ja to robilam, z szacunku do niego. Nie mieszkam w Polsce, ale 2 razy zdarzyło się kiedy byliśmy u moich rodziców w odwiedzinach, to za głupotę przestawał się odzywać, gdzie moja mama to zauważała, że nagle nie wychodzi z pokoju, że się nie odzywa, nie uśmiecha. Obraził się za to, że po spotkaniu z koleżanką, na które nie chciał ze mną iść, powiedziałam mu co robiłyśmy, ale nie opowiedziałam o czym rozmawiałyśmy, nie żebym miała coś do zatajenia, po prostu nie padło takie pytanie z jego strony a ja nie domyśliłam się, że o to mu chodziło. I w tym momencie nie wiem na czym stoję, pisałam i pytałam czy to koniec, że chcę wiedzieć, żeby móc pójść do przodu, zero odpowiedzi. Czuje się emocjonalnie uzależniona chociaż wiem, że jest toksykiem, narcyzem. Ta niewiedza, dlaczego nagle urwał kontakt bez żadnego wytłumaczenia, nie daje mi normalnie funkcjonować. Nie myślę o niczym innym, nie mam siły się uśmiechać, jeść, rozmawiać z ludźmi, czuję się jakbym spała i miała jakiś koszmar. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Znam się z moją przyjaciółką od kilku lat.
Znam się z moją przyjaciółką od kilku lat. Poznałyśmy się w liceum, na studia wyjechałyśmy do innych miast, potem nasze drogi trochę się rozjechały i nie rozmawiałyśmy. Jakiś czas temu wznowiłyśmy kontakt. Przedtem przyjaźń to było dla mnie coś, co jest w życiu, ale może odejść i w sumie nie przykładałam do moich relacji większej uwagi. Teraz w trakcie terapii trochę uczę się, czym się przyjaźń i jak ważna jest oraz czego mogę od niej wymagać. Mam wrażenie, że moja przyjaciółka dużo mi nie mówi. Opowiedziała mi o nowej pracy dopiero po tygodniu, wiem, że ma problemy z partnerem, ale też mówi mi o tym głównie kiedy się pokłócą. Pisze ze mną, ale trudno jest jej znaleźć czas na dłuższą rozmowę przez telefon. Nie wiem, gdzie jest granica między szanowaniem jej granic i niedopytywaniem o rzeczy, o których nie chce rozmawiać, a moją potrzebą wiedzy, co dzieje się w jej życiu. Czy powinnam porozmawiać z nią o tym, że uważam, że przyjaźń polega na rozmawianiu o ważnych rzeczach? Czy może za dużo od niej wymagam i powinnam uszanować jej prywatność?
Pierwszy, dłuższy związek a fascynacje, zauroczenia w innych. Wiem, że to naturalne, ale czuję się z tym źle po dłuższym czasie.
Jestem w dłuższym i pierwszym związku. W trakcie trwania relacji silne fascynacje, zauroczenia w innych mężczyznach. Bardzo mnie to niepokoi i czuję się z tym źle. Wiem, że jako osoba nie mająca dużego doświadczenia mogę mieć takie myśli i odczucia. Ale jeśli trwa to dłużej to czuję się z tym bardzo źle. Wiem, że muszę się umówić do specjalisty, ale chciałabym bardziej zrozumieć sytuację. Jest to dość częsty, a mało popularny temat.
Jak poprawić komunikację w związku i odbudować emocjonalną bliskość?

Coraz częściej dostrzegam, że mój związek nie zmierza w dobrym kierunku... Zauważyłam, że mój partner nie skupia się na mnie tak, jak tego potrzebuję, jak kiedyś, czuję się zaniedbana, osamotniona... Często mam wrażenie, że jestem niewidzialna, że moje emocje i potrzeby są ignorowane... Widzę red flagi, na przykład brak komunikacji, lekceważenie moich uczuć i brak wsparcia w trudnych momentach. Zastanawiam się, jak mogłabym coś z tym może jakoś zrobić, jak odbudować relację, by była zdrowa? Co robić, by poprawić komunikację, nasze rozmowy, jakie kroki zrobić, by było lepiej, coś się zmieniło?  Czuję, że muszę coś zrobić, zanim sytuacja się pogorszy... Może terapia par to właściwe rozwiązanie w takim przypadku? Chciałabym odzyskać bliskość i zaufanie w naszym związku. Będę naprawdę wdzięczna za każdą radę...

Boję się podjąć rozmowę z psychoterapeutą, ale nie daję już sobie rady w małżeństwie, z relacją z córką, z zauroczeniem do kogoś innego.
Witam. Bardzo bym chciała prosić o rozmowę z psychoterapeutą, nie mam odwagi zadzwonić, nie wiem od czego zacząć rozmowę, czy jest możliwość mailowo dopóki nie będę miała odwagi zadzwonić, koszty rozmowy pokryję?! Od dłuższego czasu nie radzę sobie z niczym, ciągle mi się chce płakać, doznałam dużej straty i dużo się dzieje na raz w moim życiu. Mam męża, który robi dla mnie wszystko o co go poproszę, ale nie rozmawia ze mną i nie okazuje uczuć, nie wspomnę już o bliskości, jest źle...Poznałam w tym czasie kolegę, z którym grupowo mamy wspólne zainteresowania i często spędzamy czas razem. Zaznaczę, że z mężem zaczęło mi się źle układać odkąd poznałam jego, zaczął mi komplementy prawić itp, ale to przez koleżankę, która powiedziała, że u mnie w związku jest źle i on był tego pewny, ale powiedział mi o tym po paru miesiącach, co ja go zbywałam to i tak nie ustępował, aż się zakochałam, wydaje mi się, że owinął mnie w kolo palca i co powie to tak ma być, zaczął naciskać mi na rozwód, żebym się wyprowadziła i mieszkała sama a ja nie potrafię odejść od męża, po prostu nie potrafię, nie chcę go skrzywdzić i nie chcę rozwalać rodziny, ale też nie potrafię przestać myśleć o koledze, nie wiem czy to chwilowe zauroczenie, ale 17 lat małżeństwa bardzo mi szkoda. Co powiem mu, że to nie ma sensu, to obraca wszystko i dalej napiera a ja w tym tkwię. Wszystko mnie tak przerosło, że nie mam dobrej relacji z córką, nerwy mną targają i na męża patrzę inaczej. Mam wahania nastrojów, dziś się cieszę, a jutro płaczę i tak na zmianę, boję się sama już o siebie. Bardzo proszę o poradę lub kontakt mailowy. Paulina116@vp.pl
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!