30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie przez męża?

Piszę z zapytaniem: jak można poradzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie szczególnie przez męża? W domu wszystko fajnie, tylko jak mamy iść gdziekolwiek, gdzie będzie chociaż dwoje ludzi, ja się już przed tym spotkaniem denerwuję, bo mój mąż będzie mi ciągle przerywał w rozmowie, dokańczał moje historie, nie słuchał tego, że ja coś w tym czasie opowiadam, tylko wchodzi ze swoją opowieścią albo nagle musi o coś wszystkich zapytać ! Jesteśmy razem 13 lat, i ta jego cecha ciągłego bycia w centrum mnie już tak denerwuje, że już nie mam siły. Tyle razy prosiłam, mówiłam, że to mnie rani, że czuję się ignorowana, nieważna.... A najgorsze jest, to, że ludzie za tym idą i równie dobrze w ogóle mogę nie przychodzić, bo po co skoro jestem tylko jakimś tłem... Mamy dziecko, drugie w drodze, pomimo tego naprawdę jesteśmy fajną parą, ale jak tylko mamy iść np. na wesele, to ja już widzę, jak on lata po wszystkich znajomych i rodzinie, bo on musi się przywitać, ja stoję gdzieś tam z dzieckiem, potem jak mu mówię, że poszedłeś sam toon: no.myslałem, że idziesz za mną.... Brakuję mi tego, bycia jego partnerka, żoną w towarzystwie. Jak patrzę na inne małżeństwa, to jednak na takich imprezach siedzą razem, tym bardziej, jak mają dzieci. Ja rozumiem, że przecież to jest okazja do rozmów, oczywiście no ale nie tak, że wchodzimy razem, a ona pojawia się na chwilę zjeść, a potem dalej szuka, aby z kimś pogadać i tylko palcem mnie pokazuje, że tam siedzi żona....

User Forum

Smutna

8 miesięcy temu
Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,

temu, co przeżywasz towarzyszy wiele emocji, które potrzebują zostać zauważone. Słyszę, kiedy mówisz o zmęczeniu i poczuciu znikania w sytuacjach społecznych. Jesteś tam obecna, ważna i masz prawo do traktowania Cię z uwagą, również (a może przede wszystkim) przez swojego męża.
 

Twoja złość i frustracja są dla mnie zrozumiałe. Potrzeba partnerstwa, równości, bycia traktowaną z szacunkiem i uważnością są bardzo ważne w każdej relacji. Mówisz, że wiele razy próbowałaś rozmawiać z mężem, ale czujesz się ignorowana, a to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń w bliskim związku.


Z Twojego opisu wynika, że Twój mąż może nie dostrzegać skutków swojego zachowania. Być może nie robi tego z intencją pomijania Cię, ale z wewnętrznego impulsu do bycia w centrum, bycia "lubianym" i aktywnym. Tylko, że jego potrzeby nie mogą przykrywać Twoich.


To, co możesz zrobić, to nie krytykować jego zachowania, a zacząć mówić o tym, czego doświadczasz. Zobacz też tę sytuację ze swojej perspektywy. Zadaj sobie pytanie: jak reaguje moje ciało, kiedy jestem w sytuacji towarzyskiej z moim mężem? Co to dla mnie znaczy, kiedy czuję się niewidziana i nieobecna? Twoje potrzeby są tak samo ważne, jak potrzeby Twojego męża.


Masz prawo czuć się zmęczona i domagać się partnerstwa. To nie jest „czepianie się”. To fundament zdrowej relacji. Dziękuję, że się tym dzielisz.

Justyna Orlik,
psychoterapeutka Gestalt

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest bardzo bolesnym i frustrującym doświadczeniem - szczególnie, gdy związek poza tym funkcjonuje dobrze, a mimo to w towarzystwie czuje się Pani niewidzialna i pomijana. Takie zachowanie męża może sprawiać, że nie czuje się Pani jego partnerką, lecz dodatkiem - kimś, kto ma być „obok”, ale nie „razem”.

 

To ignorowanie w towarzystwie nie tylko rani, ale też podważa poczucie bliskości i bezpieczeństwa w relacji. Mimo że wiele razy mówiła Pani mężowi o swoich uczuciach, on nadal tego nie zmienia - prawdopodobnie nie rozumie, jak głęboko to Panią dotyka, albo nie traktuje tego jako realnego problemu.

 

Jeśli rozmowy z mężem nie przynoszą efektu- mimo powtarzanych prób, Pani zaangażowania i jasnego komunikatu - to już nie jest tylko kwestia „bycia duszą towarzystwa”, ale braku szacunku do Pani potrzeb. Wtedy warto rozważyć wspólną terapię, by zobaczyć, co dzieje się w dynamice Waszej relacji i jak można to zmienić. 

 

Ma Pani prawo oczekiwać, że partner będzie traktował Panią z uważnością i troską również publicznie, a nie tylko w domu. To podstawa zdrowej, równej relacji.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert

Psycholog

8 miesięcy temu
Jan Wojniłko

Jan Wojniłko

Dziękuję Ci za ten list. Widać w nim ogromną tęsknotę – nie tylko za byciem widzianą i słyszaną w towarzystwie, ale też za byciem ważną w relacji, w sposób, który daje Ci poczucie wspólnoty i przynależności. Piszesz o konkretnych sytuacjach, w których czujesz się pomijana, „jak tło”, a Twój mąż staje się „centralną postacią”. To naturalne, że taka powtarzająca się dynamika może w Tobie budzić złość, smutek i bezsilność.

 

W podejściu Gestalt zwracamy szczególną uwagę na to, jak kontakt jest przeżywany i przerywany. I tu wydaje się, że coś się właśnie w tym wspólnym kontakcie „urywa”, zwłaszcza w obecności innych ludzi. W domu – jak piszesz – jest dobrze. Ale gdy pojawia się wspólne wyjście, Twój partner jakby „oddziela się”, a Ty zostajesz sama – nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie.

 

To, co opisujesz, może być bardzo bolesne – bo dotyczy potrzeby bycia widzianą jako partnerka, a nie tylko jako „osoba do towarzystwa” czy mama dziecka. Twoja frustracja ma głęboki sens: pokazuje, że w tej relacji wciąż Ci zależy. Że chcesz być blisko, także publicznie – jako my. A nie jako on + ktoś obok.

 

Zadajesz pytanie, jak sobie z tym poradzić. W terapii Gestalt nie dajemy gotowych odpowiedzi, ale pomagamy odzyskiwać kontakt ze sobą i własnym doświadczeniem, a potem – z poziomu tej świadomości – budować autentyczny dialog z drugim człowiekiem.

 

Być może pytanie, które warto zadać samej sobie, brzmi:

 

Jak mogę być w kontakcie ze sobą wtedy, gdy czuję się ignorowana?

Czego naprawdę potrzebuję w tych momentach – i jak mogę o to zadbać, zanim przyjdzie złość i wycofanie?

Czy potrafię jasno, spokojnie, ale stanowczo komunikować swoje potrzeby – nie tylko w formie protestu, ale jako zaproszenie do spotkania?

 

Czasem to oznacza powiedzenie:

 

„Kiedy jesteśmy razem wśród ludzi, chcę czuć, że jestem Twoją partnerką – nie dodatkiem. Potrzebuję Twojej obecności wtedy, bo wtedy najbardziej się oddalamy.”

 

I może też warto sprawdzić:

 

Co się dzieje w Twoim mężu w takich sytuacjach? Czy ta jego ekspresyjność i potrzeba kontaktu z innymi jest jego sposobem radzenia sobie z napięciem?

Czy potraficie razem o tym rozmawiać nie wtedy, gdy już jest konflikt – ale wcześniej, gdy jeszcze jest przestrzeń na bliskość?

 

Z doświadczenia wiem, że wiele par przechodzi przez podobne momenty. Ważne, by nie zamieniać tych zranień w mur – tylko w impuls do rozmowy. Jeśli czujesz, że rozmowy nie przynoszą zmiany – być może warto sięgnąć po wsparcie terapeutyczne dla par, by pomóc Wam zobaczyć, co naprawdę się między Wami dzieje, gdy jesteście wśród innych ludzi.

 

Twoje emocje są ważne. Ty jesteś ważna.

8 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,

Rozumiem, że czuje się Pani pomijana i niewidzialna w towarzystwie – szczególnie przy osobie, która powinna być najbliższa. To bardzo trudne, zwłaszcza że próbowała już Pani mówić o swoich uczuciach, a mimo to nic się nie zmienia.

Poczucie, że nie jest się ważną, że nikt nie zwraca uwagi na to, co się mówi, może z czasem bardzo osłabiać relację. Warto się temu przyjrzeć – zarówno emocjom, które się pojawiają, jak i zachowaniu męża. Czasem partner nie zdaje sobie sprawy, że swoim zachowaniem rani.

Zachęcam do rozmowy w gabinecie z psychoterapeutą lub psychologiem– to przestrzeń, gdzie można spokojnie przyjrzeć się sytuacji i znaleźć sposób, by zadbać o siebie i relację.

 

Ciepło pozdrawiam, 

Maria Sobol,

Psychoterapeutka integracyjna 

8 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Pisze Pani, że chciałaby sobie poradzić z zachowaniami męża, które tak naprawdę są nieakceptowalne....

Wyśmiewanie, poniżanie, deprecjonowanie  to zachowania z obszaru przemocy psychicznej... To z całą pewnością mąż zachowuje się w sposób niewłaściwy.

I nie mają znaczenia tłumaczenia typu: " to tylko żart, nie znasz się na żartach, jesteś przewrażliwiona...

Pani wcale nie czuje radości z takiego "żartu", nawet, gdy w towarzystwie się Pani uśmiecha ... 

Dobrze, że Pani mówi, czego sobie nie życzy, tzn stawia granice. Ale granice trzeba nie tylko postawić: trzeba je obronić,  utrzymać, a potem od czasu" konserwować słupki😉"

Jak to zrobić? Myślę, że to jest dobry temat na terapię 

8 miesięcy temu
Aleksandra Mięsiak

Aleksandra Mięsiak

Dzień dobry,

W Pani słowach wybrzmiewa nie tylko bezsilność, o której Pani pisze wprost, ale również tęsknota – za bliskością, uznaniem, za byciem widzianą i traktowaną jako pełnoprawna partnerka w relacji. Zatrzymała mnie opisana przez Panią dwoistość doświadczenia: z jednej strony relacja, która – jak rozumiem – daje Pani poczucie bezpieczeństwa i bliskości, kiedy jesteście tylko we dwoje; z drugiej – sytuacje społeczne, w których to wszystko zdaje się znikać, a Pani czuje się odsunięta na dalszy plan, jakby „niewidzialna”. Ta sprzeczność może być źródłem nie tylko frustracji czy bezradności, ale także pewnego pomieszania – bo jak to możliwe, że ktoś, kto na co dzień wydaje się uważnym, dobrym mężem, w obecności innych ludzi jakby „znika” z relacji z Panią? Pojawia się pytanie, kim wtedy Pani dla niego jest, i być może również: kim czuje się Pani sama dla siebie w tych momentach.

Zastanawiam się też, czy to, co Pani opisuje jako „ignorowanie”, nie dotyka głębszego uczucia – może rywalizacji o uwagę, może doświadczenia bycia niezauważoną nie tylko teraz, ale też wcześniej, w innych ważnych relacjach? Pojawiają się również myśli, że być może w ogóle nie powinna Pani tam być – jakby zachowanie męża unieważniało Pani obecność. W takich momentach, jak Pani pisze, zanika chęć do rozmowy, kontaktu, bycia w towarzystwie.

Być może warto byłoby przyjrzeć się bliżej temu doświadczeniu – nie tylko w kontekście samego zachowania męża, ale również tego, jak ono wpływa na Pani tożsamość w relacji i co w niej ożywia. Oczywiście można próbować radzić sobie poprzez zatrzymanie męża w momencie, gdy Pani przerywa, ale mam wrażenie, że za tym wszystkim stoi coś głębszego – coś, co domaga się zrozumienia i nazwania. 

Być może to moment, w którym warto zatrzymać się i z uważnością przyjrzeć się swoim potrzebom – zarówno tym uświadomionym, jak i tym, które mogą pozostawać w tle. Również temu, jakie miejsce zajmuje Pani obecnie w relacji, a jakie – być może nieświadomie – chciałaby Pani w niej zajmować. 

 

Pozdrawiam

Aleksandra Mięsiak
psycholog, psychoterapeuta

8 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z poczuciem znudzenia i braku zaufania do ludzi?
Odczuwam ciągłe znudzenie życiem, ale to nie jest powierzchowne znudzenie, tylko wynika z niemożliwości zaspokojenia swoich potrzeb. Naprawdę życie to błędne koło, nie wiem jak inni dają radę. Gdy wychodzę sama, czyli w większości, nudzę się szybko i męczę, bo z czego mam czerpać energię? Raczej od ludzi. Ale relacje są trudne, wielu ludzi nie chce wchodzić w nowe relacje, a często ludzie są toksyczni, zawodzą. Chcę poznać nowych ludzi, chociaż ostatnio poznałam kilka koleżanek, to żadna z nich nie wykazała wzajemności. Poznałam przystojnego mężczyznę - miał obrączkę, ale flirtował ze mną. Przykro mi, że ciągle doznaję jakichś hamulców. Wcześniej poznałam faceta, który już jest w związku, o czym się dowiedziałam ale oczywiście nie od niego. Jak żyć wśród ludzi jak ciągle jest coś nie tak ?! Kilka lat temu poszłam na zajęcia taneczne. Wchodzę do budynku i prowadząca nawet nie odpowiedziała mi na dzień dobry. Potem w trakcie zajęć ciągle czepiała się jedynie mnie. Żałuję, że nie wyszłam. Co chwila miała jakieś uwagi co do tego jak stoję, ruszam się. Doznałam takiego zawstydzenia, upokorzenia, że teraz już nie mam zaufania żeby pójsć na zajęcia taneczne, nawet gdzieś indziej. Dawno nie byłam na zajęciach hobbystycznych, bo nie ufam. Boję się, że znowu ktoś mnie zawiedzie i ja zmarnuję pieniądze. Ostatnio facet z restauracji, do której chodziłam przez rok po jedzenie na wynos zaczął zadawać mi personalne pytania, a gdy po czasie zauważył, że nie jestem nim zainteresowana, któregoś razu gdy zadzwoniłam zamówić jedzenie był bardzo niemiły aż w końcu naskoczył na mnie i od teraz już tam nie chodzę. Próbowałam odnowić kontakt z koleżanką z liceum - umówiłyśmy się na konkretny dzień - zapytałam o której i gdzie się widzimy. Nie odpisała. Podałam kilka przykładów, ale tego jest więcej. Nie wiem jak iść dalej przez życie , nie mam zaufania do ludzi, przez co często czuję znudzenie, zniechęcenie, irytację, bo przecież zasługuję na zdecydowanie więcej. Naprawdę czuję, że chcę nacisnąć gaz z całej siły ale jednocześnie włącza się hamulec i to nie z mojej strony, tylko z życia.
Jak przezwyciężyć nieśmiałość i nawiązać trwałe relacje z mężczyznami?
Czy na zawsze będę singielką? Dzień dobry. Mam 32 lata. Jestem nieśmiała i spokojna. W towarzystwie wolę słuchać niż rozmawiać. Mam dużo koleżanek, także spoko :) Mam problem tylko w relacjach damsko męskich. Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi, jak już to chodzi im tylko o seks i na tym koniec. Niedawno zakończyłam swój 10 letni toksyczny związek. Przyczyna to że nie pasowaliśmy do siebie (mój ex jest alkoholikiem, narkomanem, nierobem i damskimbokserem) i to że zawsze czułam się nie chciana, nie szanowana i nie kochana przez swojego ex chłopaka. Na szczęście po rozstaniu z ex chłopakiem poczułam ulgę i nagle moja pewność siebie wzrosła w większym stopniu zaczęłam doceniać to co mam, i jeszcze bardziej zaczęłam rozwijać pasję i różne umiejętności. Po prostu nie umiem nawiązywać relacji z mężczyznami. Nigdy w życiu żaden chłopak nie był we mnie zakochany tylko zauroczony (Smutne) Pozatym to ja zawsze pierwsza wychodziłam z inicjatywą (żaden chłopak nie wykazywał dużego zainteresowania) to ja pierwsza pisałam, dzwoniłam i proponowałam spotkania jak tego nie robiłam to żaden jeszcze chlopak nie wychodził pierwszy z inicjatywą. Pisząc to, zrobiło mi się bardzo przykro. Jestem kobietą wrażliwym o dobrym sercu, i tą która docenia i naprawdę kocha. Proszę o pomoc, bo nie chciałabym zostać starą panną. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Kiedy jesteśmy uzależnieni od kogoś?
Kiedy jesteśmy uzależnieni od kogoś? Jak to się objawia? Jak to zakończyć?
Jak radzić sobie z lękiem przed odrzuceniem w związku?
Cześć, Mam problem z silnym lękiem, że moja obecna dziewczyna mnie nie kocha — boję się, że nie chce się ze mną spotykać ani pisać, że po prostu mnie nie lubi. W przeszłości byłem w związku, który bardzo mnie zniszczył psychicznie: tam często podważano moje uczucia i przestałem rozumieć, czym jest miłość i co powinienem czuć wobec drugiej osoby. Moja aktualna partnerka nigdy nie dała mi powodów, żeby myśleć, że mnie nie kocha. Wiele razy rozmawialiśmy o tym, znamy moją historię i ona stara się mnie wspierać. Daje mi zapewnienia i konkretne gesty, ale nie potrafię im zaufać — moje lęki odbierają im wartość. Potrafię się tylko skupić na negatywnych sytuacjach i kompletnie je wyolbrzymiam i nadmiernie analizuje szukając jakiegoś nieistniejacego dna. Na przykład: "nie odpisuje mi dzisiaj tak szybko jak wczoraj i robi to w suchszy sposób, napewno już nie chcę ze mną pisać, wszystko jest źle i musi mnie już nie kochać". To wydaję się niepoważne ale to realne myśli które doprowadzają mnie do szału. Czuję, że lęk przejmuje nade mną kontrolę: ciągle o tym myślę, mam ataki paniki i nie potrafię normalnie funkcjonować. Coraz częściej pojawia się też poczucie, że sam przestaję ją kochać, co mnie przeraża. Nie chcę, żeby mój lęk zniszczył naszą relację ani obwiniać jej o to, co się dzieje we mnie. Chodzę od niedawna na terapie, mineły dopiero dwie wizyty i wiem, że droga jest długa i ciężka ale z dnia na dzień jest coraz gorzej i czuje, że mam mało czasu zanim się psychicznie wykończe.
Przemoc domowa: Jak chronić dzieci i kiedy podjąć decyzję o wyprowadzce?

Dzień dobry. Potrzebuję wsparcia i potwierdzenia, że to nie ze mną jest coś nie tak... Z mężem poznaliśmy się na studiach, jesteśmy razem 17 lat, 11 po ślubie. Wiedziałam, że jest raczej nerwową osobą i trochę wybuchową, ale było to na niealarmującym poziomie. Wszystko było ok, aż pojawiło się pierwsze dziecko.. Mąż ewidentnie nie mógł znieść, że zszedł na drugi plan, że to dziecko (potem dzieci) były najważniejsze. Dodam, że zazwyczaj byłam zostawiona sama sobie z dziećmi, bo on albo pracował, albo wolał siedzieć na kanapie przed tv/komórką. A ja miałam ogromnego baby bluesa, który chyba przeszedł w depresję, bo odrobinę lepiej poczułam się dopiero po roku...i ze wszystkim zawsze radziłam sobie sama. Każda kłótnia to było obwinianie mnie o wszystko i oczywiście masa epitetów pod moim adresem. I jego zdaje się największy ból-rzadkie współżycie.. 3 miesiące po urodzeniu drugiego dziecka zrobił kolejną awanturę o to grożąc, że poszuka sobie innego miejsca, gdzie to dostanie. Po tym we mnie coś pękło poraz pierwszy, ale starałam się, dla dzieci głównie, bo codzienne życie nie było złe (zwłaszcza, że byłam właśnie najczęściej sama z nimi). Teraz dzieci podrosły i chyba wszystko zaczyna przybierać na sile... Mąż coraz częściej szarpie syna (syn 4 lata, bywa zaczepny, potrafi bić, ale będzie diagnozowany pod kątem spektrum), potrafi źle się odezwać do dzieci, uważa, że powinny się go bać, bo wtedy będą czuć respekt, bo mają być posłuszne. I traci panowanie nad sobą coraz częściej, ostatnio roztrzaskał butelkę ketchupu na ścianie, bo córka go zdenerwowała.. i wydarł się na mnie, że mam choć raz robić co mi mówi, a nie wziąż tylko swoje. Teraz do napisania na forum skłoniła mnie świeża "akcja"-syn go kopnął, to ten go złapał mocno za rękę, synek spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem (jak zawsze w takiej sytuacji), wyrwałam mu go, mówiąc, że coś mu się pomyliło, że szarpie tak 4-latka do tego chłopca z możliwą diagnozą. Mąż odpowiedział, że sobie nie da, nie pozwoli się tak traktować i że jeśli jeszcze raz to zrobi, to cytuję, "przyłoży mu"... Nie dam rady tak dłużej, podejrzewam że ta przemoc eskaluje przez to, że nie "skaczę" wokół męża, że ma niezaspokojone rożne potrzeby, ale nie jestem w stanie wykrzesać z siebie żadnej iskry czy czułości dla niego, nie po tym wszystkim. Badam jego nastroje i najlepiej się czuję gdy go nie ma... Myślę nad wyprowadzeniem się, ale to ogromny krok i zmiana dla dzieci. Choć bycie tu w takim domu też nie jest raczej dobre...

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!