
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak pomóc...
Jak pomóc partnerowi z depresją, który mówi o samobójstwie?
Dzień dobry mam takie pytanie, jestem z partnerem, który ma depresję, bierze tabletki już któryś raz mi gadał o zabiciu się, próbuje mu pomóc, ale jego nic nie zadowala, nie cieszy, wiecznie ma pretensje o wszystko, nawet jak by było dobrze. Jak można mu w tym pomóc?
Anonimowo
Renata Niemczynowicz
Z Twojego postu wynika, że martwisz się o partnera i chcesz, aby poczuł się lepiej. To dobrze, że jest w leczeniu farmakologicznym (choć nie jest napisane jak długo), natomiast depresji nie da się całkowicie wyleczyć samą farmakoterapią. Potrzebna jest także terapia. Z Twojego postu wynika, że próbujesz pomóc partnerowi, ale w Twoim odczuciu Twoje starania nie przynoszą zamierzonego efektu. Mam nadzieję, że nie zabrzmi to nazbyt brutalnie, ale jedynie partner jest w stanie sobie pomóc w takim sensie, że to on powinien się zgłosić na terapię i ewentualnie zapytać się swojego lekarza psychiatry o możliwość zmiany leków. Jakkolwiek mocno kochamy naszych bliskich, nie jesteśmy w stanie za nich się leczyć.
Mam nadzieję, że moja odpowiedź choć trochę Ci pomogła.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Patrycja Stajer
Dzień dobry,
Może Pani namówić partnera na podjęcie psychoterapii, która często jest stosowana razem z farmakoterapią.
Sama farmakoterapia może nie być wystarczająca.
Z poważaniem, Patrycja Stajer
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
Jeżeli partner pomimo przyjmowania leków czuje się źle i ma myśli samobójcze, to najwyższy czas, by zasięgnąć szybkiej pomocy psychiatry. W przypadku myśli samobójczych i oczekiwania na wizytę, warto zadzwonić na telefon zaufania dla dorosłych pod numerem 116 123 (działający całą dobę) bądź na telefon wsparcia Thepresja 881 200 866.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży
Anna Olechowska
Droga Anonimowa,
Bardzo mi przykro, że przed Tobą i partnerem pojawiła się taka trudność. Depresja osoby bliskiej, zwłaszcza z myślami samobójczymi, to niezwykle ciężki temat. Zachęcałabym do znalezienia psychoterapii - nie tylko dla partnera, ale też dla siebie, by pomóc Wam przejść tę trudną drogę.
Co do innej pomocy - najlepiej byłoby przedyskutować z partnerem, co mogłoby mi pomóc, jednocześnie pamiętając, że nie może to Ciebie obciążać. Pamiętaj, że nie jesteś specjalistą, tylko partnerką, zasługująca też na własną przestrzeń. Specjaliści do tego mają lata szkół, superwizji itd.
Trzymam za Was kciuki.
Pozdrawiam ciepło,
Magdalena Wasielak
Witam! Wierzę, że może być to trudna i wyczerpująca sytuacja. Pomoc bliskiej osobie z depresją wymaga dużo siły, a to, co opisujesz – myśli samobójcze, brak radości, ciągłe pretensje – mogą być objawami ciężkiej depresji.
Gdy partner mówi o samobójstwie, to NIE jest Twoją rolą oceniać, czy naprawdę to zrobi. W takiej sytuacji należy:
·Natychmiast powiadomić pogotowie ratunkowe (112 lub 999) lub policję
·Skontaktować się z lekarzem psychiatrą, który prowadzi leczenie
·Nie zostawiać osoby samej
·Zadzwonić na telefon zaufania (116 123) po wsparcie dla siebie
Jak rozmawiać na co dzień:
-Bądź obecny/a, ale bez naciskania – często sama obecność ma większe znaczenie
-Słuchaj bez oceniania – unikaj zwrotów typu "weź się w garść", "inni mają gorzej"
-Nazywaj emocje wprost: "Widzę, że jest Ci bardzo ciężko"
-Nie bierz pretensji do siebie – one wynikają z choroby, nie z Twojego postępowania
-Zachęcaj do kontynuowania leczenia – regularność w przyjmowaniu leków i wizyty u specjalisty są kluczowe
Pamiętaj jednak, że Twoje granice są ważne: Nie jesteś w stanie "naprawić" depresji partnera – to zadanie dla specjalistów. Masz prawo do własnych emocji i zmęczenia. Rozważ wsparcie psychologiczne dla siebie (terapia indywidualna lub grupy wsparcia dla bliskich osób z depresją).
Czy partner jest pod stałą opieką psychiatry? Jeśli myśli samobójcze się nasilają, konieczna może być zmiana leczenia lub hospitalizacja.
Maria Sobol
To bardzo trudne, kiedy ktoś bliski zmaga się z depresją, a my bezsilnie patrzymy, jak traci chęć do życia. W takiej sytuacji najważniejsze jest, by osoba chora nie zostawała sama — szczególnie wtedy, gdy mówi o śmierci. Warto zachęcić ją do kontaktu z psychiatrą lub, jeśli sytuacja stanie się poważniejsza, wezwać pomoc medyczną.
Nie da się w pojedynkę wyleczyć depresji u drugiego człowieka, choć obecność, cierpliwość i spokojna rozmowa mają znaczenie. Dobrze też zadbać o siebie — porozmawiać z terapeutą, znaleźć kogoś, kto pomoże unieść ciężar tej sytuacji. Pomagać można tylko wtedy, gdy samemu ma się siłę, by stać obok, a nie w środku tego cierpienia.
Z wyrazami szacunku,
Maria Sobol
psychoterapeutka integracyjna
Anna Szweda
Dzień dobry! Wspieranie partnera w decyzji podjęcia psychoterapii i leczenia farmakologicznego.
Warto rozważyć również konsultacje psychologiczne dla siebie samej, aby móc lepiej radzić sobie z tą trudną sytuacją, która również dla Pani jest obciążająca.
Urszula Żachowska
Dzień dobry,
czy partner jest zaopiekowany psychoterapeutycznie - psychoterapia równoległa z farmakoterapią może być bardzo pomocna dla partnera, ale i dla Pani, jako ze daje poczucie, że partner ma miejsce do opracowywania cierpienie, oraz regularnie spotyka się z osobą, która w sytuacji kryzysowej odeśle do psychiatry lub na izbę przyjęć.
W relacji z osobą w kryzysie psychicznym warto przede wszystkim poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie.
Pomocnym bywa ustalenie granic - czy w sytuacji, w której partner mówi, ze się zabije, próbuje przekazać coś innego, czy jest to sytuacja, w której powinna Pani/Pan wezwać karetkę lub zawieźć partnera na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. Zwykle w takich sytuacjach radzę by dbać o swoje granice - groźby samobójcze traktować na poważnie i reagować (np. wzywając karetkę ze względu na podejrzenie samobójcze), ale uprzednio omówić to z bliską osobą, zapowiedzieć w jaki sposób będzie się reagować w takich sytuacjach. Ocena ryzyka samobójczego jest zadaniem lekarza!
Być może byłaby możliwość, by być w kontakcie z psychiatrą partnera (oczywiście za zgodą partnera), z którym można omówić plan działania w sytuacjach pogorszenia funkcjonowania.
Aktywne myśli samobójcze, w szczególności z towarzyszącym zamiarem, są wskazaniem do hospitalizacji!
Bycie w pana/pani pozycji jest ogromnie wymagające, warto pomyśleć o wsparciu dla siebie - kryzysowe wsparcie psychologiczne lub psychoterapia.
Pozdrawiam
Urszula Żachowska
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
to, że szukasz pomocy w tej sytuacji jest bardzo ważne.
Z tego, co piszesz, wynika, że Twój partner jest w głębokim kryzysie, skoro wielokrotnie mówił o tym, że chciałby się zabić. To bardzo poważny sygnał i nie można go bagatelizować. Nawet jeśli mówi to po raz kolejny, każda taka wypowiedź świadczy o ogromnym cierpieniu, z którym sam sobie nie radzi. Jeśli w danym momencie partner mówi o myślach lub planach samobójczych lub czujesz, że może sobie coś zrobić, reaguj. Możesz zadzwonić pod numer 112 lub 999, albo zgłosić się z nim na najbliższą izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. W każdej chwili możecie także skorzystać z telefonu zaufania dla dorosłych (800 70 2222).
"Nic go nie zadowala", "nie cieszy", "wiecznie ma pretensje o wszystko" - to właśnie mogą być objawy jego depresji. Aby znów mógł się cieszyć życiem, wskazane jest odpowiednie leczenie farmakologicznej (jeśli psychiatra uzna to za konieczne) oraz wsparcie psychologiczne/psychoterapeutyczne. Ważne, żeby nie brać roli terapeuty na siebie. Twoje wsparcie, troska i wysłuchanie ma znaczenie, ale nie zastąpi profesjonalnej opieki. Staraj się dbać także o siebie i swoje granice, a jeśli poczujesz, że to mogłoby Ci pomóc, znajdź specjalistę zdrowia psychicznego także dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia
Gizela Maria Rutkowska
Witam uprzejmie.
A czy pani partner uczęszcza, jednocześnie z farmakologią, na psychoterapię?
Jeśli nie, to samo leczenie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.
Pozdrawiam
Dr Gizela Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Iwona Sieluk
Farmakoterapia najczęściej powinna być stosowana razem z procesem terapeutycznym. Proszę spróbować porozmawiać z partnerem na temat jego uczestnictwa w psychoterapii lub spotkaniach z psychologiem. Być może warto rozważyć wspólną terapię. Wygląda na to, że dla Pani to również trudny czas. Wspierania osób z depresją i jednoczesnego zadbania o siebie w tej relacji można się nauczyć.
Z poważaniem
Psycholog
Iwona Sieluk
Iwona Kalinowska
Dzień dobry. Sytuacja, którą Pani opisała, jest niełatwa i obciążająca. Zarówno dla Pani, jak i partnera.
To, że próbuje mu Pani pomóc i szuka wsparcia, pokazuje zaangażowanie w relacje. Niestety nikt nie jest w stanie wyleczyć kogoś z depresji, nawet jeśli ją bardzo kocha. Można być wsparciem, ale nie zastąpi to terapii oraz specjalistycznej pomocy. Człowiek musi sam podjąć decyzję o ewentualnym leczeniu i mieć chociaż odrobinę gotowości, aby stawić czoła wyzwaniu.
Urszula Małek
To bardzo trudne być obok kogoś, kto zmaga się z depresją i mówi o śmierci, to duże obciążenie emocjonalne. Ważne, żebyś pamiętała, że nie jesteś w stanie sama go “uratować”. Możesz być obok, słuchać, zachęcać do kontaktu z terapeutą lub psychiatrą, ale odpowiedzialność za leczenie i bezpieczeństwo należy do niego i do specjalistów. Jeśli partner mówi o chęci odebrania sobie życia, potraktuj to poważnie -zachęć go, by natychmiast skontaktował się z psychiatrą lub telefonem zaufania, a jeśli sytuacja jest nagła, zadzwoń po pomoc (112).
Zadbaj też o siebie, takie doświadczenie może bardzo wyczerpywać i warto, żebyś Ty też miała wsparcie.

Zobacz podobne
Cześć!
Mam "problem" z narzeczoną, z którą jestem prawie 10 lat. Czuję się chyba jak niedorajda życiowa?
Od początku... Od samej szkoły podstawowej miałem utrudniony kontakt z rówieśnikami, sam nie wiem czemu. Przez to znalazłem sobie "przyjaciół" na czatach GG, i od tamtej pory jestem uzależniony (w tej chwili od przeglądania społeczności)
Narzeczoną "znalazłem" na GG z tego samego miasta. Ja 16, ona 14 lat. Od samego początku jesteśmy ze sobą, ja byłem jej X chłopakiem, a ona dla mnie pierwszą. Wiadomo, na początku była wielka miłość, małe kłótnie (zawsze z jej strony do tej pory), ale raczej nie mieliśmy wspólnych tematów. Od tych prawie 10 lat, nie zerwaliśmy ze sobą ani razu, ale były "poważne" kłótnie, najczęściej spowodowane przez nią. Ja jej nigdy nie zdradziłem, ona również nie. Nigdy jej nie dawałem powodów do zazdrości, ponieważ zależy mi tylko na niej, ale dla niej znajomość męsko-damska nie istnieje, kilka lat temu musiałem usunąć wszystkie dziewczyny z fb oraz usunąć i założyć nowe konto. Miałem na to szczerze wywalone, bo mi na tych znajomościach nie zależało, więc to wszystko robiłem.
Skończyliśmy technikum, to się razem wyprowadziliśmy do innego miasta, ona na studia, ja do pracy. Z opowieści różnych ludzi, myślałem, że nasz "początek" razem mieszkania będzie ciężki, ale okazało się, że było dobrze. Przeszkadzało jej od tamtej pory, że jestem uzależniony od telefonu. Fakt, siedzę dużo na telefonie, ale ona mi nigdy nie pomogła z tego nałogu wyjść. Jestem w stanie wytrzymać bez telefonu nawet 24 h, jak jestem czymś zajęty/pochłonięty to nie siedzę aż tak w telefonie. Były sprzeczki jak w każdym związku, pewnie niektóre pamiętam, ale tego za dużo by było. Na wszystkie wyjazdy ja ją zabierałem, ponieważ ona studiuje, do pracy chce pójść dopiero po studiach 😐 oraz wszystkie wypady ja proponuję. Ja pracuję sobie kiedy chcę i ile chcę i prawdopodobnie, przez jej ciągłe narzekanie oraz kłótnie, od półtora roku nie mogę wstać z łóżka o 5 rano aż do teraz (bo jestem zmęczony), czyli już 3.5 roku. Pracuje w systemie od poniedziałku do piątku od 6-15, później spędzaliśmy razem czas przeważnie przed telefonem/tv. Nawet zabroniła mi pracować w soboty pod pretekstem, że mało czasu z nią spędzam.. taa spędzanie z nią przed tv.., ale po paru dyskusjach już pracuję w soboty.
4 lata temu zorganizowałem wakacje, gdzie jej się oświadczyłem ( bo myślałem, że nasza relacja trochę się poprawi (nawet sama mi powiedziała wtedy, że nie mam na co liczyć, że ona się zmieni..)
Sprawy łóżkowe? Może z 4-5 razy w miesiącu? Od prawie samego początku związku. Czy to jest normalne? Raczej nie. Czasami to jest "moja wina", bo gdzie w dniu mieliśmy sprzeczkę nie chce mi stanąć, to jeszcze mi robi, ale że mam z tym coś zrobić.. Od 2 lat jej tata trochę naciska na wesele, ale ja z tym tematem trochę zwlekam, bo nie chcę mieć takiej relacji jak do teraz, bo za 5-10 lat będzie jeszcze gorzej i później zabawa w adwokaty.. (ale ona nie zna powodu). Nie będę ukrywał, bo sam już bym chciał mieć wesele ( tu też pojawia się konflikt, bo ona ma małą rodzinę i chcę małe wesele a resztę kasy od rodziców przeznaczyć na wkład własny do mieszkania, ale ja mam dużą rodzinę, z którą mam dobry kontakt, no i chciałbym ich zaprosić).
Do tej pory nie pracuje (bo jest na ostatnim roku studiów), przez to nigdzie nie jeździmy, nie zwiedzamy, a ja właśnie to uwielbiam. Przez ostatnie miesiące, ona się przyczepia o każdą drobnostkę, aż mam już powoli dosyć, nawet jestem już mało uśmiechnięty, przed rodzicami próbuję ukrywać, że nic się nie dzieje. Ostatnio zorganizowałem wycieczkę jednodniową w góry, wstaliśmy z rana, ona już gotowa, a ja do niej mówię że jeszcze z łazienki muszę skorzystać, ona już w złość. To mówię jej, to idź odpal samochód, niech szyba odmarznie. Nie pamiętam dokładnie w tej chwili tej sytuacji jak to było w 100%, ale ona już z nerwami (bardzo nerwową osobą ona jest), że ona nie wie jak odpalić samochód, mimo tego, że ma prawo jazdy, jeździła już tym samochodem, no ale nic, poszła i zaraz wróciła wściekła, że jej nie powiedziałem jak się samochód odpala i że ona nigdzie nie jedzie.. Oczywiście, pojechaliśmy, ale całą drogę ze sobą nie rozmawialiśmy.
W ostatni weekend byliśmy u mojej siostry i jej chłopaka, którzy są ze sobą 5/6 lat, a ich miłość wygląda zawsze na początkującą, czyli dużo miłości, przytulania, całusów, Nawet jak przy kuchni coś robili, to on ją przytulał i słyszałem u siostry śmiech, a u mnie zaraz by było nie dotykaj mnie, bo coś tam robię... :((( Siostra z jej chłopakiem byli sami świadkami jak moja narzeczona się zachowuje i były między nami 2 małe sprzeczki i gdy poszła do łazienki siostra mnie się spytała czy ona tak zawsze, czy jej zawsze nic nie pasuje.. Następnego dnia jak wróciliśmy już do siebie do mieszkania, napisałem do siostry, że przepraszam za atmosferę i że przeszkadzaliśmy. Ona, że nie przeszkadzaliśmy, tylko, że jej jest przykro jak jestem traktowany.. :((( W tą niedzielę wróciliśmy i do czwartku byłem dla niej chłodny, nie dotykałem, nic nie mówiłem (bo po co mam coś mówić jak zaraz się zdenerwuje). Niestety zepsułem w czwartek mówiąc do niej, że mam straszną ochotę na nią, a ona do mnie z tekstem "spadaj", później poszła się umyć i niestety spytałem się czy dla mnie się myjesz? Nie. ja: dlaczego? ona: bo nie będziesz nadal ze mną rozmawiał podczas drogi ( bo szykowaliśmy się na weekend 1 listopada do miasta rodzinnego, gdzie za każdym razem jak jeździmy na wieś, ona jedzie do swoich rodziców, a ja do swoich.. :(( No i podczas jeszcze tej gadki mówiła, że ją już nie dotykam, no to jej powiedziałem no, bo przestałem Cię dotykać, bo "zrozumiałem" że tego nie lubisz i się denerwujesz za każdym razem. No i już nic nie powiedziała.
Dziś po grobach się spotkaliśmy, rozmawialiśmy już trochę lepiej, na koniec dnia się do niej przytuliłem, dała mi buziaka (dłuższy pocałunek ja muszę za każdym razem wymuszać i nie zawsze się to udaje i to od samego początku.. no, ale było tak samo dzisiaj, nie dała się pocałować, więc spojrzałem się na pająka, ona również i kazała mi go zabić, ja się tylko uśmiechnąłem, powiedziałem papa i wyszedłem.
Gdyby normalnie mnie pocałowała, zabiłbym tego pająka.. ale usłyszałem " zje*any jesteś" oraz jak go zabiła to dodała "beznadziejny jesteś". Jak wróciłem do domu, nic nie napisałem. Po jakimś czasie napisała czy jestem już w domu, odpisałem "ta", ona: ta, to zajebiscie. ja: co. ona: nic nie pisz do mnie już wcale gdzie jesteś. ja: skoro i tak jestem beznadziejny ona: już obrażony, bo cię poprosiłam, żebyś zabił robala? i głupio się jeszcze śmiałeś. i bardzo dobrze. ja: cieszę się. ona: daruj sobie i się już nie wysilaj, nie odpisuj już jak nie masz nic do powiedzenia, dobranoc.
Przepraszam za moje składnie i itp, ale jestem w tym bardzo słaby..
Do psychiatry się wybieram już 2 lata.. ale muszę w końcu pójść. Nawet mojej narzeczonej mama powiedziała, że moja siostra jest bardzo za chłopakiem i on również za nią, bo po nas tego nie widać... Nawet nie wiecie, jak wtedy bardzo smutno mi się zrobiło... Nic takiego w sumie nie napisałem, ale się rozpisałem, może mi pomożecie coś.. Musiałbym wszystkie nasze sprzeczki zapisywać w notatniku, żeby je tu wypisać, bo mam słabą pamięć. Za każdym razem jak już jest zdenerowana, mówi innym głosem to jej mówię " o i już zdenerwowana/uniesiony głos" i twierdzi, że nie, że ją teraz tym zdenerwowałem.. Zależy mi bardzo na niej..

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie
Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.
