Left ArrowWstecz

Jak pomóc partnerowi z depresją, który mówi o samobójstwie?

Dzień dobry mam takie pytanie, jestem z partnerem, który ma depresję, bierze tabletki już któryś raz mi gadał o zabiciu się, próbuje mu pomóc, ale jego nic nie zadowala, nie cieszy, wiecznie ma pretensje o wszystko, nawet jak by było dobrze. Jak można mu w tym pomóc?

User Forum

Anonimowo

7 miesięcy temu
Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Z Twojego postu wynika, że martwisz się o partnera i chcesz, aby poczuł się lepiej. To dobrze, że jest w leczeniu farmakologicznym (choć nie jest napisane jak długo), natomiast depresji nie da się całkowicie wyleczyć samą farmakoterapią. Potrzebna jest także terapia. Z Twojego postu wynika, że próbujesz pomóc partnerowi, ale w Twoim odczuciu Twoje starania nie przynoszą zamierzonego efektu. Mam nadzieję, że nie zabrzmi to nazbyt brutalnie, ale jedynie partner jest w stanie sobie pomóc w takim sensie, że to on powinien się zgłosić na terapię i ewentualnie zapytać się swojego lekarza psychiatry o możliwość zmiany leków. Jakkolwiek mocno kochamy naszych bliskich, nie jesteśmy w stanie za nich się leczyć. 

Mam nadzieję, że moja odpowiedź choć trochę Ci pomogła.

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Stajer

Patrycja Stajer

Dzień dobry,

 

Może Pani namówić partnera na podjęcie psychoterapii, która często jest stosowana razem z farmakoterapią.

Sama farmakoterapia może nie być wystarczająca. 

 

Z poważaniem, Patrycja Stajer 

7 miesięcy temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry,

 

Jeżeli partner pomimo przyjmowania leków czuje się źle i ma myśli samobójcze, to najwyższy czas, by zasięgnąć szybkiej pomocy psychiatry. W przypadku myśli samobójczych i oczekiwania na wizytę, warto zadzwonić na telefon zaufania dla dorosłych pod numerem 116 123 (działający całą dobę) bądź na telefon wsparcia Thepresja 881 200 866. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży

7 miesięcy temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga Anonimowa,

Bardzo mi przykro, że przed Tobą i partnerem pojawiła się taka trudność. Depresja osoby bliskiej, zwłaszcza z myślami samobójczymi, to niezwykle ciężki temat. Zachęcałabym do znalezienia psychoterapii - nie tylko dla partnera, ale też dla siebie, by pomóc Wam przejść tę trudną drogę.

Co do innej pomocy - najlepiej byłoby przedyskutować z partnerem, co mogłoby mi pomóc, jednocześnie pamiętając, że nie może to Ciebie obciążać. Pamiętaj, że nie jesteś specjalistą, tylko partnerką, zasługująca też na własną przestrzeń. Specjaliści do tego mają lata szkół, superwizji itd.

 

Trzymam za Was kciuki.

Pozdrawiam ciepło,

7 miesięcy temu
Magdalena Wasielak

Magdalena Wasielak

Witam! Wierzę, że może być to trudna i wyczerpująca sytuacja. Pomoc bliskiej osobie z depresją wymaga dużo siły, a to, co opisujesz – myśli samobójcze, brak radości, ciągłe pretensje – mogą być objawami ciężkiej depresji.

Gdy partner mówi o samobójstwie, to NIE jest Twoją rolą oceniać, czy naprawdę to zrobi. W takiej sytuacji należy:

·Natychmiast powiadomić pogotowie ratunkowe (112 lub 999) lub policję

·Skontaktować się z lekarzem psychiatrą, który prowadzi leczenie

·Nie zostawiać osoby samej

·Zadzwonić na telefon zaufania (116 123) po wsparcie dla siebie

Jak rozmawiać na co dzień:

-Bądź obecny/a, ale bez naciskania – często sama obecność ma większe znaczenie

-Słuchaj bez oceniania – unikaj zwrotów typu "weź się w garść", "inni mają gorzej"

-Nazywaj emocje wprost: "Widzę, że jest Ci bardzo ciężko"

-Nie bierz pretensji do siebie – one wynikają z choroby, nie z Twojego postępowania

-Zachęcaj do kontynuowania leczenia – regularność w przyjmowaniu leków i wizyty u specjalisty są kluczowe

Pamiętaj jednak, że Twoje granice są ważne: Nie jesteś w stanie "naprawić" depresji partnera – to zadanie dla specjalistów. Masz prawo do własnych emocji i zmęczenia. Rozważ wsparcie psychologiczne dla siebie (terapia indywidualna lub grupy wsparcia dla bliskich osób z depresją).

Czy partner jest pod stałą opieką psychiatry? Jeśli myśli samobójcze się nasilają, konieczna może być zmiana leczenia lub hospitalizacja.

7 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

To bardzo trudne, kiedy ktoś bliski zmaga się z depresją, a my bezsilnie patrzymy, jak traci chęć do życia. W takiej sytuacji najważniejsze jest, by osoba chora nie zostawała sama — szczególnie wtedy, gdy mówi o śmierci. Warto zachęcić ją do kontaktu z psychiatrą lub, jeśli sytuacja stanie się poważniejsza, wezwać pomoc medyczną.

Nie da się w pojedynkę wyleczyć depresji u drugiego człowieka, choć obecność, cierpliwość i spokojna rozmowa mają znaczenie. Dobrze też zadbać o siebie — porozmawiać z terapeutą, znaleźć kogoś, kto pomoże unieść ciężar tej sytuacji. Pomagać można tylko wtedy, gdy samemu ma się siłę, by stać obok, a nie w środku tego cierpienia.

 

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

psychoterapeutka integracyjna

7 miesięcy temu
Anna Szweda

Anna Szweda

Dzień dobry! Wspieranie partnera  w decyzji podjęcia psychoterapii i leczenia farmakologicznego. 
Warto rozważyć również konsultacje psychologiczne dla siebie samej, aby móc lepiej radzić sobie z tą trudną sytuacją, która również dla Pani jest obciążająca. 

7 miesięcy temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

czy partner jest zaopiekowany psychoterapeutycznie - psychoterapia równoległa z farmakoterapią może być bardzo pomocna dla partnera, ale i dla Pani, jako ze daje poczucie, że partner ma miejsce do opracowywania cierpienie, oraz regularnie spotyka się z osobą, która w sytuacji kryzysowej odeśle do psychiatry lub na izbę przyjęć. 

 

W relacji z osobą w kryzysie psychicznym warto przede wszystkim poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. 

Pomocnym bywa ustalenie granic - czy w sytuacji, w której partner mówi, ze się zabije, próbuje przekazać coś innego, czy jest to sytuacja, w której powinna Pani/Pan wezwać karetkę lub zawieźć partnera na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego.  Zwykle w takich sytuacjach radzę by dbać o swoje granice - groźby samobójcze traktować na poważnie i reagować (np. wzywając karetkę ze względu na podejrzenie samobójcze), ale uprzednio omówić to z bliską osobą, zapowiedzieć w jaki sposób będzie się reagować w takich sytuacjach. Ocena ryzyka samobójczego jest zadaniem lekarza! 

 

Być może byłaby możliwość, by być w kontakcie z psychiatrą partnera (oczywiście za zgodą partnera), z którym można omówić plan działania w sytuacjach pogorszenia funkcjonowania. 

 

Aktywne myśli samobójcze, w szczególności z towarzyszącym zamiarem, są wskazaniem do hospitalizacji!

 

Bycie w pana/pani pozycji jest ogromnie wymagające, warto pomyśleć o wsparciu dla siebie - kryzysowe wsparcie psychologiczne lub psychoterapia. 

 

Pozdrawiam 
Urszula Żachowska

7 miesięcy temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

to, że szukasz pomocy w tej sytuacji jest bardzo ważne.

 

Z tego, co piszesz, wynika, że Twój partner jest w głębokim kryzysie, skoro wielokrotnie mówił o tym, że chciałby się zabić. To bardzo poważny sygnał i nie można go bagatelizować. Nawet jeśli mówi to po raz kolejny, każda taka wypowiedź świadczy o ogromnym cierpieniu, z którym sam sobie nie radzi. Jeśli w danym momencie partner mówi o myślach lub planach samobójczych lub czujesz, że może sobie coś zrobić, reaguj. Możesz zadzwonić pod numer 112 lub 999, albo zgłosić się z nim na najbliższą izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. W każdej chwili możecie także skorzystać z telefonu zaufania dla dorosłych (800 70 2222).

 

"Nic go nie zadowala", "nie cieszy", "wiecznie ma pretensje o wszystko" - to właśnie mogą być objawy jego depresji. Aby znów mógł się cieszyć życiem, wskazane jest odpowiednie leczenie farmakologicznej (jeśli psychiatra uzna to za konieczne) oraz wsparcie psychologiczne/psychoterapeutyczne. Ważne, żeby nie brać roli terapeuty na siebie. Twoje wsparcie, troska i wysłuchanie ma znaczenie, ale nie zastąpi profesjonalnej opieki. Staraj się dbać także o siebie i swoje granice, a jeśli poczujesz, że to mogłoby Ci pomóc, znajdź specjalistę zdrowia psychicznego także dla siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

7 miesięcy temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie.

A czy pani partner uczęszcza, jednocześnie z farmakologią, na psychoterapię?

Jeśli nie, to samo leczenie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.

 

Pozdrawiam

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

7 miesięcy temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Witam

Jestem psychologiem i lekarzem.

Post krótki i odpowiedź również krótka. Po pierwsze wizyta u psychiatry i dobór leków przeciwdepresyjnych. Jeśli dotychczasowe leki nie działają to należy rozważyć zmianę preparatu. Leki przeciwdepresyne zaczynają działać dopiero po 3-4 tygodniach. Opisane objawy są ewidentnym wskazaniem do podjęcia farmakoterapii. Potem zalecam kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą.

Pozdrawiam serdecznie

Piotr Jeliński

psycholog i lekarz medycyny

7 miesięcy temu
Iwona Sieluk

Iwona Sieluk

Farmakoterapia najczęściej powinna być stosowana razem z procesem terapeutycznym. Proszę spróbować porozmawiać z partnerem na temat jego uczestnictwa w  psychoterapii lub spotkaniach z psychologiem. Być może warto rozważyć wspólną terapię. Wygląda na to, że dla Pani to również trudny czas. Wspierania osób z depresją i jednoczesnego zadbania o siebie w tej relacji można się nauczyć. 

Z poważaniem

Psycholog

Iwona Sieluk

7 miesięcy temu
Iwona Kalinowska

Iwona Kalinowska

Dzień dobry. Sytuacja, którą Pani opisała, jest niełatwa i obciążająca. Zarówno dla Pani, jak i partnera. 

To, że próbuje mu Pani pomóc i szuka wsparcia, pokazuje zaangażowanie w relacje. Niestety nikt nie jest w stanie wyleczyć kogoś z depresji, nawet jeśli ją bardzo kocha. Można być wsparciem, ale nie zastąpi to terapii oraz specjalistycznej pomocy. Człowiek musi sam podjąć decyzję o ewentualnym leczeniu i mieć chociaż odrobinę gotowości, aby stawić czoła wyzwaniu. 

7 miesięcy temu
Urszula Małek

Urszula Małek

To bardzo trudne być obok kogoś, kto zmaga się z depresją i mówi o śmierci, to duże obciążenie emocjonalne. Ważne, żebyś pamiętała, że nie jesteś w stanie sama go “uratować”. Możesz być obok, słuchać, zachęcać do kontaktu z terapeutą lub psychiatrą, ale odpowiedzialność za leczenie i bezpieczeństwo należy do niego i do specjalistów. Jeśli partner mówi o chęci odebrania sobie życia, potraktuj to poważnie -zachęć go, by natychmiast skontaktował się z psychiatrą lub telefonem zaufania, a jeśli sytuacja jest nagła, zadzwoń po pomoc (112).
Zadbaj też o siebie, takie doświadczenie może bardzo wyczerpywać i warto, żebyś Ty też miała wsparcie.

7 miesięcy temu

Zobacz podobne

Boję się, że partner będzie kłamać u psychiatry. Czy psychiatra jest w stanie to zauważyć?

Dzień dobry, co zrobić w sytuacji, kiedy partner od jakiegoś czasu jest całkowicie bez humoru, ciągle smutny , bez chęci do niczego , nie pomaga w domowych obowiązkach , mamy dziecko nie interesuje się co ma w szkole, co się dzieje u nas. Postanowił mnie zostawić, nie chce podjąć jakiejkolwiek próby rozmowy, ani pomocy, nie chce iść do psychologa. Mówi, że nie ma powodów do radości. Że jest mu dobrze w ciszy i samotności. Nie poznaję swojego partnera. Nie wiem co robić. Proszę o jakąś radę. Udało się namówić partnera na wizytę u psychiatry, mówi, że robi to żeby mi udowodnić, że z nim wszystko dobrze. Boję się , że zacznie kłamać w gabinecie. Czy psychiatra ma jakieś sposoby , żeby wyciągnąć prawdę i dojść do jego zachowania? Pytam, ponieważ nie byłam nigdy w takiej sytuacji.

Problemy w związku po diagnozie autyzmu
Nie wiem co dalej zrobić ze związkiem. Uderzyło mnie to dzisiaj. Mam jutro urodziny. Mój narzeczony kupił mi książkę o autyzmie i grę planszowa, którą sam chciał dostać (sama się domyśliłam i on potwierdził, że to jest to). Jest mi okropnie źle i nie umiem już podjąć rozmowy. Zostałam niedawno zdiagnozowana jako osoba autystyczna, stąd ta książka, ale po prostu boli mnie ta sytuacja. Od zawsze byłam osobą, która kupowała prezenty z wyprzedzeniem. Starannie je wybierałam i zbierałam informacje, jaki prezent kto chciałby dostać. Jako dziecko zawsze irytowało mnie jak dostawałam pieniądze lub słodycze i niewiele się to zmieniło jak już jestem dorosła. Zrozumiałam jednak, że nie każdy ma czas i chęci, więc przestałam zwracać na to uwagę, liczył się gest. Nie chcę brzmieć jak egoistka. Po prostu jest wiele rzeczy, które się na siebie nakładają. Kiedy ja szukałam przez pół roku planszowki na święta dla niego, on mi dał bluzę i ozdobny widelec. Wtedy cieszyłam się bardzo, bo liczył się dla mnie gest. Tak samo z innych okazji. Vouchery, łańcuszek, kino. Z mojej strony było to wyjście do teatru, kilka planszowek pod rząd, aparat fotograficzny. Po prostu chciałam żeby on się poczuł dobrze, nie oczekiwałam od niego niczego takiego wzamian. Zawsze praca, później wraca do domu i gra na konsoli- to jest jego każdy dzień. Ma problem z obejrzeniem filmików, które wysyłam mu w ciągu dniach na mediach, ok. Chciałabym żeby robił zdjęcia mi, a nie tylko otoczeniu,ok. Będąc na zwolnieniu codziennie sprzątam i gotuję, a on pyta się "gdzie są moje skarpetki?", " czy jedzenie jest już gotowe?" (Bez pretensji w głosie), " czy mam się najpierw umyć czy nałożysz jeść?" ,ok. Ale to się piętrzy i dzisiaj mam wrażenie, że coś we mnie pękło. Nadal uważam, że go kocham i życzę mu dobrze, ale nie wiem co dalej. Kupiliśmy planem do planowania pieniędzy,a jedynie co się z nim stało to się kurzy. Jest tak z wieloma rzeczami. Moją codzienność to gotowanie i czekanie na niego, aż wróci z pracy. Jest jedyną osobą, która wie o mnie WSZYSTKO. Opowiedziałam o sobie każdą możliwą historię i traumę, ale łapię go na tym, że nie zawsze słucha. Bo to wygląda tak, że mam zrywy, kiedy zaczynam mówić I mówię tak np. godzinę na temat, który mnie interesuję. On w tym czasie gra na konsoli i mówi, że słucha. Gdy zadaję mu jakieś pytanie, okazuje się że wcale nie słuchał. To naprawdę mnie boli. Z góry też chcę uprzedzić, że nie mam ochoty wychodzić z domu, mieć nowe znajomości. Zawsze był on i kropka, to odpowiadało mi i jemu. Są jacyś znajomi z którymi widzimy się ra zna miesiąc lub dwa, ale spędzamy czas tylko że sobą. Na rodzinę nie mogę niestety liczyć. Każda moją znajomość kończyła się wykorzystaniem mnie, np. zazwyczaj finansowym lub seksualnym. Czasami muszę powtarzać wiele razy "nie", ale w końcu on odwraca się i odpuszcza, chociaż jest obrażony. Na poprzednie urodziny dostałam łańcuszek i ciasto, które dostałam tylko dlatego, że zaczęłam płakać (na każde urodziny dostaję tort, chociażby ciastko że świeczką). U mojego narzeczonego nie obchodziło się urodzin z tortem, wręczało się tylko pieniądze, alkohol, tyle. Rozumiem jego sytuację, ale nie wiem czy będę kiedykolwiek szczęśliwa. Zabrzmię bardzo narcystycznie, ale w tym momencie nie miałabym jak i gdzie mieszkać, jeśli się z nim rozstanę. Emocjonalnie wiem, że nie dam rady. Wiem, że każdy tak mówi, ale ja naprawdę bardzo poważnie traktuję relacje z drugim człowiekiem. Ja mojego partnera naprawdę kocham, ale nie potrafię już dlaje z nim rozmawiać, podejmować się dyskusji - każda próba rozmowy kończy się kłótnią. Do tego dochodzi moją myśl, że on może mieć ADHD, ale on nie chce nic z tym robić. To bardzo trudne kiedy wszystko mu wypada z rąk i zapomina co sam przed chwilą mówił. Chciałabym radę, analizę sytuacji z perspektywy trzeciej osoby, specjalisty. Bardzo tego potrzebuję.
Moja mama jest bardzo toksyczna, stosuje przemoc fizyczną i psychiczną, również w stosunku do mojego taty. Jest mi go bardzo żal, nie wiem, jak mu pomóc, sama nie potrafię się odciąć.
Sytuacja w moim domu rodzinnym jest nie do zniesienia i naprawdę nie wiem, co mogę już zrobić... Może zacznę od tego, że moja mama jest bardzo nadpobudliwą, agresywną osobą, która potrafi "znęcać się" psychicznie, ale i fizycznie. Najbardziej dotyka to mojego tatę. Bardzo często urządza mu awantury o byle co, np. o to, że jest trochę piasku na podłodze albo kubek jest nieumyty, żaluzje są zasłoniete - bardzo drobne rzeczy wyprowadzają ją z równowagi. Kiedy tak się stanie potrafi przez kilka godzin krzyczeć i zwyzywać od najgorszych. Nawet trudno jest mi przytaczać wszystkie te określenia tutaj. To jest po prostu mowa nienawiści. Mówi wtedy też sama do siebie, jakby wyzywając mojego tatę lub mnie. Potrafi też zamknąć drzwi wejściowe na klucz, tak że mój tata musi spać w samochodzie albo piwnicy, bo nie chce go wpuścić. Albo wyrzuca jego rzeczy na dwór, bo źle jej pachniały. To jest trudna sytuacja, bo jeśli chodzi o tatę, to nie do końca ma pole wyjścia, żeby odejść. Chodzi o to, że ma 62 lata, choruje i jest na rencie od 20 lat. Tutaj nadmienię, że oboje (jak nie bardziej moja mama) podjęli decyzję, gdy byłam bardzo mała, że tata zajmie się moim wychowaniem, a ona wróci do pracy, bo z jej jest więcej wynagrodzenia. A teraz ma pretensję, że tata nigdzie nie pracuje...Wracając - tata nie ma samochodu ani prawa jazdy, bo nie może. Od czasu do czasu gdzieś dorabiał, ale na pewno nie pomogło by to utrzymać siebie w nowym miejscu. Mama zarządza finansami (ma łatwiej, bo pracuje w banku). jeśli chodzi o najbliższą rodzinę to mimo że widzi jaki jest problem, takiego no aż znęcania się, to zamyka oczy. Widzę tez po tacie, że trochę się poddał w całej tej sytuacji. Ja nie mogę go wziąć do siebie ani mu pomóc, bo jestem studentką, na wynajętym małym pokoju, bez dochodów. Dodam, że tata nie zgłaszał nigdzie tych sytuacji, bo się wstydzi, a poza tym mieszkają we wsi, gdzie każdy każdego zna... Moja mama jest po 50. Chciałam ją bardzo skłonić do pójścia na terapię, bo bardzo mnie stresuje jej niepewne zachowanie, ale ona się nie zgadza. W ogóle nie potrafi rozmawiać o emocjach czy odpowiadać na proste pytanie "co cię zdenerwowało"... Mimo tego, że biła mnie za dzieciaka i była zmienna emocjonalnie, to chciałabym jakoś im pomóc w tej sytuacji. Po pierwsze dlatego, że obawiam się o swojego tatę - codziennie boję się, że zrobi sobie krzywdę albo wpada w depresję. Po drugie - wbrew pozorom kocham moją toksyczną mamę i chciałabym, żeby z biegiem lat się jej nie pogarszało. A po trzecie - nie potrafię się od nich odciąć, jestem jedynaczką, więc chcę mieć rodziców, mieć z nimi kontakt, a perspektywa jakiegoś rozwiązania i działania bardziej mnie uspokaja niż odejście i bierność.
Kryzys małżeński i dylematy, co robić dalej?

Witam. Jestem związku małżeńskim od 10 lat. Z początku wszystko układało się świetnie, ale od ok.2 lat mamy nieustanny kryzys. Zaczęło się od problemów męża w pracy i od tego, że stres z tym związany zaczął przenosić na sprawy domowe: łatwo wpadał w złość, często krzyczał na dzieci, kłóciliśmy się również my, pojawiało się dużo wzajemnych pretensji. Rzutowało to na wszystkie aspkety naszego życia, w tym również na życie intymne. W takiej atmosferze i przy braku okazywania czułości nie miałam ochoty na seks. To z kolei powodowało, że sytuacja była coraz bardziej napięta i tym sposobem błędne koło się zamykało. 

W tym samym czasie zaczął się mną interesować kolega z pracy. Z początku traktowalam to raczej jako formę żartu i zwykłej koleżeńskiej sympatii, ale z jego strony to od samego początku było coś więcej. Kolega wie, że jestem mężatką i tylko dlatego nie podrywa mnie wprost,ale zarówno ja, jak i reszta zespołu w pracy widzimy, że bardzo mu się podobam. Najbardziej martwi mnie fakt, że coraz częściej zaczynam o nim myśleć. Zaczynam szukać jego towarzystwa, okazji do rozmowy. To w jego towarzystwie, a nie męża, ja się śmieję. To on okazuje mi takie zainteresowanie jakiego nie dostaje od męża. To on prawi mi komplementy, a nie mój mąż. Wiem, że gdybym była wolna to już dawno próbowałby się ze mną umówić. Na szczęście jest typem, którego świadomość, że jestem mężatką hamuje. A ja coraz częściej o nim myślę i coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Fizycznie również bardziej mnie pociąga niż mój mąż. 

Jak sobie w takiej sytuacji poukładać te relacje tak, żeby nie zniszczyć małżeństwa, ale też nie zranić kolegi? 

Jak odnaleźć spokój w takiej emocjonalnej huśtawce?

Inna rzecz, że mąż twierdzi, że ja się zmieniłam i chyba ma rację. Stałam się bardziej świadoma tego czego chcę od życia i zaczynam mieć wrażenie, że z mężem tego nie osiągnę. Pewne jego cechy, które akceptowałam, w tej chwili mnie bardzo irytują. Nie mam już w sobie cierpliwości i akceptacji do pewnych zachowań. 

To ja całe nasze małżeństwo byłam za więcej rzeczy odpowiedzialna, to ja o wielu rzeczach decydowałam (i to nie dlatego, że chciałam, tylko on na mnie zrzucał decyzyjność w wielu kwestiach). A teraz wiem, że chciałabym większego oparcia, tego żeby ktoś pomyślał też o mnie, a nie ja o wszystkich (czyt. dom, mąż, dzieci). Dotąd mi to nie przeszkadzało, ale teraz mocno mnie to uwiera... Duży mam mętlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim myśleć i jak to sobie poukładać...

Praca nad relacją z partnerem - moja nagła chorobliwa zazdrość, agresja, kłamstwo. Co się dzieje, jak temu zaradzić?
Chciałabym zapytać, skąd mogą pochodzić poniżej opisane zachowania czy mam jakieś zaburzenia? Jestem z partnerem od około 2 lat: rok na odległość i rok mieszkając wspólnie. Od początku nasza relacja była dość cieżka i wymagała wiele pracy od nas obojga. On kontrolował, nie ufał, prawdopodobnie zdradzał. (Przyłapany na tinderze i innych mediach społecznościowych). Wydaje się, że od kilku miesięcy mamy złe dni już za sobą, zdecydowałam się z nim zostać i oboje staramy się, żeby relacja funkcjonowała bardzo dobrze. Ostatnio jednak z mojej strony pojawiły się ataki zazdrości/złości. Chorobliwa zazdrość - byliśmy na imprezie i zobaczyłam rozmawiającą z nim i z jego kolegą dziewczynę i tak się zdenerwowałam, aż do niej podeszłam i ja odciągnęłam od nich siłą. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale to było takie nagłe ukłucie złości pomieszanej z zazdrością. Impulsywne kłamstwo, żeby poczuł się gorzej - wyszedł na cały dzień z kolegą, mimo że wiedział, że ma przekazać komputer kurierowi pomiędzy 15 a 18. Nie wrócił na czas, kurier był, ale ja się kąpałam i nie otworzyłam mu drzwi. Partnerowi skłamałam, że kurier był, ale nie mógł odebrać przesyłki, bo była na jego dane osobowe i nie mogłam jej wydać ja. Wydało się następnego dnia, bo przyjechał ten sam kurier i powiedział, że po prostu, że nikt mu nie otworzył, a ja następnie wstałam i dramatycznie podeszłam do drzwi jak już wyszedł udając, że chciałam się z nim skonfrontować. Wstyd, poczucie winy. Nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Chciałam dać mu nauczkę? Nie wiem... może raczej, że za długo był z kolegą? Sama nie wiem, ale czy może to była taka chęć zemsty, że wyszedł? Może za bardzo chcę go kontrolować? Nie chcę tego robić, chcę, żeby był ze mną bez przymusu. Skąd się biorą takie impulsywne i niemądre zachowania? Jak to kontrolować?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.