Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Po niedopuszczeniu do matury straciłem całego siebie.

Jak to możliwe że straciłem duszę.. Od momentu, gdy dwa lata temu w 4 klasie technikum nauczyciele mnie oblali w tym od zawodu, przez co nie mogłem napisać matury, poczułem jakbym stracił życie... Niegdyś kreatywny, żartobliwy i pogodny facet stał się cieniem. Po tym wydarzeniu poczułem jakbym właśnie spadł z urwiska, nic nie ma sensu, nie mam chęci, marzeń, ambicji i młodzieńczej energii .. jakoś zdałem i poszedłem na płatny staż po szkole, ale nic nie było już takie samo . Nie miałem nawet wiedzy , nic nie wiedziałem o zawodzie, na którym się przez 4 lata przygotowywałem. Współpracownicy mówili mi, czemu jestem taki smutny, a ja po prostu nie mam o czym rozmawiać, nigdy się też nie uśmiechałem przy nich. Czułem, że nie pasuje już nigdzie . Po stażu jestem w stanie nicości.. niby ide na przód, ale nic przede mną nie ma , jedyne czego chcę, to przestać istnieć, bo co to zmienia? I tak na koniec dnia jestem sam ze sobą, z tą ciemnością całego dnia samotności, braku akceptacji, braku przynależności.. kiedyś ze smutku miałem tik śmiechu, teraz już żadnego tiku nie mam , już nawet nie płacze. Pozostaję ja i ciemność - brak emocji, brak łez, brak uczucia że coś jest nie tak .. chęci do zmiany , nic tylko beznadzieja i ja, ten, który jest temu winien ..

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Szanowny Panie, rozumiem, że utrata możliwości zdania matury w technikum była dla Pana wstrząsem, który odebrał Pan jako utratę poczucia sensu. To, co nazywa Pan "utratą duszy" i "spadnięciem z urwiska", to silne metafory opisujące głębokie poczucie pustki i utraty celu. Opisywany stan obecny, czyli brak chęci, marzeń, ambicji, energii, trudności w nawiązywaniu kontaktu z innymi, poczucie "nicości" i osamotnienia, a także brak emocji czy łez – jest niepokojący. Myśli o "zaprzestaniu istnienia" oraz poczucie, że "nic nie pasuje", są sygnałami, których nie należy lekceważyć. To, co Pan przeżywa, nie jest pańską winą. To jest najprawdopodobniej reakcja kryzysowa na tak zwane wydarzenie krytyczne, jakim było dla Pana niemożność zdawania matury. Pana obecne trudności są konsekwencją tego, co się stało, a nie Pana słabości. 

W mojej ocenie w pańskiej sytuacji wskazane byłoby skorzystanie z profesjonalnego wsparcia interwenta kryzysowego albo psychologa/psychoterapeuty specjalizującego się w pracy z kryzysami. Nie można też wykluczyć możliwości zastosowania równolegle farmakoterapii, przynajmniej w początkowym okresie. 

Proponuję nie zostawać z tym samemu. Zrobił Pan już pierwszy krok, pisząc o tym. Kolejnym krokiem byłoby umówienie się na spotkanie ze specjalistą. Mam nadzieję, że ta odpowiedź da Panu perspektywę i siłę do działania.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Artur Kłos

Artur Kłos

Dzień dobry,

 

odnoszę wrażenie, że opisywane przez Pana objawy - odrętwienie emocjonalne (brak możliwości odczuwania emocji w tym płaczu pomimo silnego smutku), niemożność odczuwania przyjemności, brak poczucia przynależności, a więc i więzi z innymi ludźmi, spadek motywacji, brak energii i chęci do działania, chroniczny smutek i nieadekwatne poczucie winy - to wszystko pasuje do obrazu klinicznego depresji.  Tym bardziej, jeżeli dodatkowo doświadcza Pan zaburzeń, a więc braku lub nadmiaru potrzeby snu, apetytu lub potrzeb seksualnych. Podobnie objawem depresji może być zmiana masy ciała w ciągu ostatnich dwóch miesięcy lub bóle psychosomatyczne. 

Depresja jest bardzo poważnym zaburzeniem, więc polecam niezwłocznie udać się do lekarza psychiatry, ale również rozważyć konsultację u dyplomowanego psychoterapeuty. Pana trudne emocje nie są Pana winą, to wrażenie najprawdopodobniej jest również objawem depresji. 

Zgodnie z tym, co Pan opisuje, problem trwa już dłuższy czas, od momentu niedopuszczenia Pana do matury. To wydarzenie mogło przyczynić się do początku Pana zaburzenia i niewątpliwie było trudne, lecz tym samym Pana aktualny stan może być związany z jeszcze wcześniejszymi doświadczeniami z życia. Aby to ustalić, potrzebny jest szczegółowy wywiad, który może przeprowadzić doświadczony psychoterapeuta i tym samym umożliwić Panu lepsze zrozumienie tego stanu. Leki antydepresyjne mogą okazać się niezbędne na wstępnym etapie takiej pracy, ustali to Pan na konsultacji z lekarzem, lecz w przyszłości psychoterapia daje szansę na funkcjonowanie w dobrym samopoczuciu nawet po ich odstawieniu. 

 

Życzę sukcesów na dalszej drodze i dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią. Mam nadzieję, że moja odpowiedź okaże się pomocna.

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry Adamie 

Twoje słowa są bardzo poruszające. Widać w nich ogrom cierpienia, które niesiesz w sobie już od długiego czasu. I choć dziś możesz czuć się pusty, samotny, jakby nic nie miało znaczenia to ważne, że napisałeś. To znaczy, że jakaś część Ciebie wciąż woła o pomoc. I to jest nadzieja.

To, czego doświadczyłeś zawód, poczucie porażki, wstyd, rozczarowanie sobą i otoczeniem mogło w Tobie coś złamać. Ale nie zabrało Ci duszy. Ona nie znika. Ona może się skryć, wycofać, zmęczyć. Ale ona nadal w Tobie jest cicha, może zraniona, ale nie zniknęła. To, co opisujesz brak emocji, zobojętnienie, utrata zainteresowań, brak sensu i chęci do życia to objawy depresji. I to nie jest coś, z czym trzeba walczyć samotnie. To nie Twoja wina. To nie jest dowód na słabość. To sygnał, że potrzebujesz wsparcia. To, co się wydarzyło w technikum, mogło być jak kamień, który pociągnął Cię w dół. Ale nie musi być Twoim końcem. Każdego dnia możesz postawić choć jeden mały krok ku pomocy, ku zmianie, ku sobie. Pierwszym i najważniejszym krokiem teraz byłoby spotkanie z psychologiem lub psychiatrą. Możesz zacząć od rozmowy z lekarzem rodzinnym, powiedz, jak się czujesz, a on pokieruje Cię dalej. Nie musisz od razu mieć planu na życie, marzeń ani siły do działania. Wystarczy, że przyznasz: „Jest mi bardzo ciężko” i pozwolisz, żeby ktoś Ci pomógł to unieść. Bo zasługujesz na pomoc. Może dziś nie wierzysz, że coś się zmieni. To, że nadal tu jesteś, że napisałeś to już pierwszy znak, że w Tobie jest życie. Ono się nie skończyło. Trzymam za Ciebie mocno!

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, co Pan czuje, to nie lenistwo ani słabość, to skutek głębokiego zranienia. Tamten moment, gdy Pana oblano, był nie tylko szkolną porażką. To był cios w Pana poczucie wartości, sens życia, marzenia. Nic dziwnego, że dziś czuje się Pan pusty, odłączony od siebie, jakby dusza gdzieś zniknęła. To może być depresja, choroba, która zabiera emocje, energię, chęć do życia. Ale to nie znaczy, że wszystko stracone. To, że Pan napisał, to dowód, że wciąż coś w Panu walczy. I to już znaczy bardzo wiele. Proszę spróbować porozmawiać z kimś, kto potrafi słuchać- terapeutą, psychologiem. Pan nie musi z tym być sam. I nie musi już dłużej udawać, że nic się nie stało. Stało się bardzo dużo. Ale można zacząć wracać. Powoli. Z pomocą.

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie ze stratą matki i samotnością?
Jak sobie poradzić po śmierci matki.Mieszkam sama i ciągle mnie nachodzą myśli nostalgiczne, smutek i płaczę.Chciałabym choć raz zadać jej pytanie dlaczego mnie odtrącała nie chciała mnie odwiedzać a jednak mi brakuje jej czuję się samotna bo nie mam rodziny bo jej nie załozyłam.Co począć,jak żyć?
Zwiazek na odleglosc: partner ograniczyl kontakt i nie odzywa sie od kilku dni - czy to normalne?
Jestem w związku na odległość. Komunikowaliśmy się dość intensywnie. Mój partner w pewnym momencie powiedział że to za dużo że ma wrażenie że się musi meldować i odpowiadać na każdą wiadomość. Zaproponował żebyśmy rozmawiali raz w tygodniu chyba że wyniknie coś ważnego wtedy oczywiście dzwonimy. Trwa to parę dni. Partner nie odezwał się do teraz ani słowem. Żadnej wiadomości. Naklejki. Cokolwiek. Czy to jest normalne?
Do kogo zgłosić się po pomoc? Zaburzenia nastroju, silne przeżycia i kryzysy.
Witajcie. Potrzebuję dla siebie pomocy, jestem 18-letnim mężczyzną. Wszystko zaczęło mi się 1,5 roku temu, w bardzo burzliwy sposób zostawiła mnie dziewczyna, miałem potem przez jakiś okres czasu myśli samobójcze, stan obniżonego nastroju i też taką rezygnację. Pół roku po tym incydencie zaczęły mi się dziać dziwne problemy z psychiką – wystąpiły nerwicowe stany: m.in. sporadyczne napady paniki, stany lękowe i taki płynący ogólny lęk. Doszły później do tego jeszcze problemy ze snem, lęki związane z zasypianiem, wybudzanie się w nocy itd. Trwało to około miesiąca (w późniejszym czasie sprawa dotyczyła już tylko tego snu). Poradziłem sobie ze stanami lękowymi i nerwicowymi myślami metodą odwracania uwagi i ośmieszania tych myśli. Był to gdzieś okres czerwca-lipca 2023r. Po powrocie do szkoły we wrześniu wszystko było ok, gdzieś w okolicy listopada zacząłem odczuwać bardzo wyraźne problemy z samopoczuciem związane m.in. z widywaniem byłej dziewczyny na korytarzu :) które zawsze polegały na uczuciu rezygnacji i takim bólu emocjonalnym. Można powiedzieć że towarzyszyły temu skrajne obsesyjne myśli dotyczące tej sytuacji, niemożność pójścia do przodu. Dodatkowo cały problem wzmocnił fakt poznania innej kobiety wcześniej, do której przyrównywałem tą która mnie zostawiła i kompletnie na ten moment oszalałem. Zacząłem chodzić bardzo spięty, a ból psychiczny objawiał się także fizycznie: czułem się ociężały i czułem ucisk w klatce, tak jakbym miał się za chwile rozpłakać, lecz nigdy tak się nie działo. Czułem się bardzo nieszczęśliwy i wszystko dobijało mnie bardziej niż powinno. Wpadłem wtedy w sporadyczne oglądanie filmików porno, nie mogłem tego nawyku kontrolować i zawsze odczuwałem poczucie winy. Można powiedzieć że od listopada było co raz gorzej. W ferie między końcem stycznia a początkiem lutego zaczęły pojawiać mi się w głowie dziwne myśli egzystencjonalne dotyczące tego że kiedyś umrę, że to ja jestem w swoim ciele, jak to jest że mam świadomość, czy kiedyś żyłem z poczuciem tego że jestem itd.. W pewnym momencie miarka się przeholowała, będąc w szkole, bardzo rozdrażniony konkretną sytuacją odczułem jakbym oderwał się od samego siebie, poczułem niesamowite spowolnienie umysłowe, tępotę i niemożność złożenia swojego procesu myślowego w całość. Do tej pory mnie to przeraża. Stan ten utrzymywał się około 2 tygodni, potrafiłem stać w jakimś miejscu i nie czuć w ogóle swojej obecności tam, czułem totalne wyprucie emocjonalne, cały ból z którym ciągle chodziłem zniknął, czułem zobojętnienie itd. Po około 2 tygodniach ostry stan minął. Od około końca lutego do teraz zmagam się z różnymi dziwnymi odczuciami i stanami. Bardzo często czuję się, jakby coś było nie tak. Doświadczam czegoś w rodzaju mgły mózgowej – mógłbym to uczucie zdefiniować jako bycie w zamkniętej bańce, czuję się wtedy jak we mgle. Czasem przy nadmiarze stymulacji np. umysłowej, emocjonalnej doświadczam takiego uczucia oderwania, w pewnym momencie łapię się na tym że czuję się jakbym oglądał w tle film z samym sobą. Doświadczam napadów uczucia jakbym działał w sposób zautomatyzowany, nie czuł swych procesów myślowych, jakby zamknięta głowa. Także doświadczam czegoś dziwnego tj. jakbym bał się ludzi, ale nie do końca odczuwał to świadomie, zdarza mi się z kimś spotkać, wyjść do ludzi i wtedy od razu odczuwam to uczucie zdystansowania, oderwania, lecz nie boję się ich, czuje tylko dyskomfort, napięcie związane z ich obecnością albo moim przebywaniem. Wydaje mi się, że najlepiej odbieram rzeczywistość gdy jestem sam, lecz boję się samotności. Często doświadczam także stanów lękowych, poczucia zagrożenia. Boję się, że coś na mnie wyskoczy, mam straszące myśli w głowie że rzuci się na mnie osoba, z którą np. rozmawiam, lecz nigdy nie myślę o krzywdzie z jej strony. Okresowo mam problemy ze snem, zwłaszcza przy dniu w którym mam problem z regulacją swoich emocji. Często nie mogę przyjąć czegoś do wiadomości, reaguję nadmiernie emocjonalnie i nie mogę przeżuć tego w swoich myślach, zaczynam cierpieć. Nadmierne wspominanie o kobiecie, od której wszystko się zaczęło wzmaga we mnie uczucie przerażenia i robię się agresywny. Moje działania są zależne od nastroju, nigdy na odwrót. Potrafię zmieniać często zdanie, gdy się gorzej czuje. Jestem często zmęczony, niechętny do niczego, doświadczam epizodów apatii gdy się przemęczę lub doświadczę czegoś niemiłego. Potrafię kłaść się w kącie i płakać przez godzinę, nie mając siły doświadczam prokrastynacji gdy zaczynam doświadczać uczucia otumanienia, bardzo się go boję. Czuję się wtedy taki otępiały. Nigdy nie byłem u specjalisty. Dodam, że również byłem hospitalizowany z powodu późnej boreliozy (ponieważ leczenie u lekarza POZ okazało się nieudane) i leczony przez 3 tygodnie antybiotykiem dożylnym. Trafiłem do szpitala z ostrym stanem lękowym i gorączką i byłem konsultowany psychiatrycznie/psychologicznie. Sugerują zaburzenia lękowo-depresyjne. Miałem wykonywane wszystkie badania krwi, elektrolitów, witamin, minerałów. A nawet próby na tężyczkę ujemne. Konsultowany neurologicznie – bez odchyleń od norm. Wykonany rezonans głowy również bez odchyleń, oprócz małej torbieli na szyszynce (ok 1 cm). EKG, RTG Serca w normie. Ja podejrzewam u siebie także ADHD. Zawsze byłem ruchliwym dzieckiem, a potem zabrakło mi tego ujścia w okresie dorastania. Naprawdę proszę o pomoc gdzie mógłbym się z tym udać, tj. jaką ścieżkę obrać czy psychiatrę czy psychologa, a może obu, tylko od którego zacząć?
Jak skutecznie wyjść z toksycznego związku?
Witam co mam zrobić aby wyjść z toksycznego zeiazku
Witam, jak radzić sobie z dzieckiem, u którego stwierdzono zaburzenia emocjonalne i brak radzenia sobie z nimi oraz nadruchliwość.
Witam, jak radzić sobie z dzieckiem, u którego stwierdzono zaburzenia emocjonalne i brak radzenia sobie z nimi oraz nadruchliwość. Ciągle swoje emocje wylewa na mnie, bije mnie, okłada pięściami i na koniec chce się przytulić, kiedy ja sama nie jestem w stanie, bo potrzebuję czasu, żeby również się uspokoić wewnętrznie. Wymusza na mnie w trakcie histerii wiele rzeczy i udaje, że mdleje i bardzo w tym czasie to przeżywam, a później on się śmieje z tego, nie zdając sobie sprawy, że ja się martwię. Dziś wymyśliłam, że siadamy razem na łóżku, liczymy do dziesięciu, bierzemy kilka głębokich oddechów i potem, jak nam przejdzie, przytulamy się, ale po kilku minutach znowu dochodzi do podobnych sytuacji i to trwa zazwyczaj od godziny 11:00- 15:00. Syn ma prawie siedem lat, jak mam pomóc jemu i sobie. Zapisałam go do psychiatry i psychologa a termin dopiero za trzy miesiące, boję się, co będzie w szkole. Tłumaczę starszym moim dzieciom od niego, żeby nas w tym czasie wsparli i rozmawiali z nim, natomiast trzylatek widząc tę histerię robi mi podobnie, szczypie, bije, drze za włosy i ciężko go uspokoić i dopiero po 15-20 minutach przechodzi i się przytula i zachowuje, jakby nic się nie stało. Co powinnam robić w tym czasie, kiedy on mnie bije, zazwyczaj przeczekuję to i proszę o uspokojenie się albo tłumaczę, że tak nie można mamie robić, bo mama jest tylko jedna.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.