
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak uwolnić się...
Jak uwolnić się emocjonalnie od byłego partnera i przestać romantyzować toksyczne relacje?
Martyna
Paweł Franczak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry. To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne, ale jednocześnie bardzo ludzkie i znane w psychologii relacji. To nie jest tak, że Pani chce toksycznej miłości, tylko Pani układ nerwowy jest przywiązany do osoby, z którą była Pani emocjonalnie związana, nawet jeśli ta relacja Panią raniła. Tęsknota, romantyzowanie, fantazje o tym, że druga osoba żałuje, tęskni albo myśli o Pani, nie są dowodem miłości, tylko sposobem, w jaki psychika próbuje utrzymać więź, gdy realnie nie ma już relacji. To, że widzi Pani tę osobę codziennie, bardzo utrudnia proces odpuszczania, bo mózg wciąż dostaje bodźce, które podtrzymują nadzieję i napięcie. Zdrowa miłość na początku często wydaje się nudna lub pusta właśnie dlatego, że nie uruchamia huśtawki emocjonalnej, do której była Pani przyzwyczajona. To nie oznacza, że zdrowa relacja jest gorsza, tylko że toksyczna relacja nauczyła Panią kojarzyć miłość z bólem, brakiem i napięciem. W takiej sytuacji serce i rozum nie są równorzędne, bo serce reaguje na przywiązanie i lęk przed utratą, a rozum widzi, że ta relacja Panią niszczyła. To, że z czasem myśli wracają silniej, też jest typowe, bo gdy nie ma nowej, bezpiecznej więzi, umysł wraca do tego, co znane, nawet jeśli było bolesne. Uwolnienie się nie polega na walce z uczuciami, tylko na zrozumieniu, że one nie są drogowskazem do decyzji. Warto skupić się na ograniczaniu bodźców, które podtrzymują fantazje, na przykład kontaktu wzrokowego czy analizowania gestów, oraz na pracy nad własnym poczuciem wartości i bezpieczeństwa emocjonalnego. Bardzo pomocna bywa w takiej sytuacji psychoterapia, ponieważ pozwala rozplątać przywiązanie od realnej miłości i nauczyć się, że bliskość nie musi boleć. Pani nie jest zepsuta ani skazana na toksyczne relacje, tylko jest w procesie wychodzenia z bardzo silnej więzi. To proces, który wymaga czasu i wsparcia, ale jest możliwy.
Pozdrawiam, Dagmara Łuczak psycholog
Usunięty Specjalista_tka
Bożena Nagórska
Dzień dobry Pani Martyno.
Sytuacja, w której mimo upływu dwóch lat i racjonalnej wiedzy, że ta relacja była raniąca, Pani serce wciąż tęskni za uwagą tej osoby, jest niezwykle częstym i bolesnym mechanizmem psychologicznym. Codzienne widywanie byłego partnera drastycznie utrudnia domknięcie procesu żałoby po rozstaniu, ponieważ stale aktywuje w Pani mózgu dawne ścieżki emocjonalne.
Sytuacja, którą Pani opisuje, jest w rzeczywistości uzależnieniem od emocjonalnego rollercoastera – toksyczne relacje działają jak hazard, gdzie rzadkie chwile uwagi i zachwytu uzależniają silniej niż stabilny, bezpieczny związek. Romantyzowanie przeszłości i fantazjowanie, że on żałuje, to mechanizm obronny Pani psychiki, która próbuje w ten sposób uleczyć poczucie odrzucenia i odzyskać zachwiane poczucie własnej wartości.
Skupianie się na rozumie i absolutny zakaz powrotu do tego, co Panią niszczyło, jest tutaj jedyną bezpieczną drogą. Aby uwolnić się od tych myśli, kluczowe jest ograniczenie bodźców, na ile to możliwe. Proszę unikać kontaktu wzrokowego w codziennych sytuacjach, przestać szukać jego uwagi i zrezygnować z analizowania jego gestów czy spojrzeń.
Lęk, że zdrowa miłość będzie nudna, a Pani zawsze wybierze toksyczną, jest sygnałem, że pod spodem kryją się głębokie wzorce i schematy, które wymagają przepracowania. Najskuteczniejszym krokiem, który pozwoli Pani zrozumieć swoje uczucia, odzyskać autonomię i przygotować się na bezpieczny, dobry związek, jest podjęcie własnej psychoterapii. Terapeuta pomoże Pani bezpiecznie odciąć tę emocjonalną pępowinę i odbudować poczucie, że jest Pani wspaniała sama w sobie, bez konieczności potwierdzania tego w oczach byłego partnera.
Proszę być dla siebie łagodną i poszukać tego profesjonalnego wsparcia.
Bożena Nagórska
Materiały wspierające

Magdalena Ogieniewska-Małecka
All you need is love? O namiętności w związkach
Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

Psychologiczny duet
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

Magdalena Dąbrowska
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind
Relacje
„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

TwójPsycholog
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz
Warto przeczytać

Jak rozmawiać w związku? O granicach, potrzebach i seksualności

Sięganie po pornografię będąc w związku - jak to rozumieć i jak rozmawiać?

Style więzi i ich wpływ na relacje partnerskie w dorosłości

Partnerzy, którzy ranią - dlaczego ciągle ich wybieram?

„Nie odpisuje godzinę, więc na pewno mnie zdradza” - lęk wokół związku

Związek jako pole bitwy o znaczenie - dlaczego potrzebujemy konfliktu, by czuć więź?

Relacje, które uzależniają: przemoc emocjonalna w bliskości i rodzinie

Zobacz podobne
TW: samookaleczanie
Jak poradzić sobie z obsesyjnym myśleniem na punkcie jednej osoby? Zawsze byłam samotniczką, stroniłam od ludzi, inni mnie nie obchodzili. Mam tendencję do izolacji. Nie czułam więzi. Moje relacje zawsze były nietrwałe, często ghostowałam innych. Ale teraz to się zmieniło. Po roku jak poznalam mojego jedynego przyjaciela, wyizolowałam się od niego, a potem znowu wróciłam. Było wszystko dobrze, ale obsesyjnie myślę, mam wrażenie, że się odsuwa. Czekam tylko na wiadomość od niego. Okaleczam się, trafiłam ostatnio przez to do szpitala. Mam myśli rezygnacyjne. Uważam; że każdy mnie nienawidzi, że jestem do niczego. Psuję sobie z nim relacje, bo ciągle na niego naskakuje, że mnie nie lubi... z natury jestem nieśmiałą osobą. Zawsze tak było. Mam stwierdzony lęk społeczny, leczę się na depresję, ale nigdy nie miałam pogłębionej diagnostyki. Czuję się jak nie ja. Moje hobby i praca nie pomagają w oderwaniu się od obsesji. Psychiatra zalecił mi branie perazinu 100 mg, obiecując, że wyciszy to moje obsesje, ale leki nic nie pomagają. Zmieniłam się, nie czuję się sobą, nigdy nie przejmowałam się nikim, nie czułam nic do ludzi, myślałam, że jestem typem osobowości schizotypowej, ale to nie to. Teraz obsesyjnie myślę o osobie, ona ma mnie dosyć, czuję to. Co może być powodem takiej nagłej zmiany? Męczy mnie to strasznie, nie jestem w stanie skupić się na niczym innym.
Cześć, mam 17 lat i byłam w toksycznej relacji z "koleżanką" (nazwijmy ją Ania) – znamy się od 1 klasy technikum (2022). Mieliśmy dosyć skomplikowaną relację, trochę koleżeńską, a jednak "kręciliśmy". Chciałabym zaznaczyć, że praktycznie nigdy nie rozmawiałyśmy, tylko pisałyśmy, a jesteśmy w jednej klasie. Problem w tym, że przez całą znajomość ona wielokrotnie zostawiała mnie dla innych, przekraczała moje granice, dotykała bez mojej świadomej zgody, biła, drapała do krwi, wymuszała na mnie nagie zdjęcia, czułam się manipulowana. Gdy prosiła mnie o zdjęcie, a ja odmawiałam, stawała się chłodna i pisała coś w stylu: "Tak powinna wyglądać miłość, skoro mnie kochasz", "Kochaś mnie? To dlaczego nie możesz zrobić tego, o co proszę?", "Okej, widzę, że po prostu nie czujesz się komfortowo przy mnie" itp. W tej samej konwersacji potem przepraszała, mówiąc, że pewnie mi przykro przez nią, a gdy ja stawałam się zdystansowana i zraniona, ona znowu zaczynała. Zazwyczaj było tak, że gdy byłam mega miła, ona była wredna, a gdy stawałam się zdystansowana, to ona "udawała" jakąś zranioną, nie wiem dokładnie. Były też sytuacje w szkole, gdzie dotykała mnie po udach i w innych miejscach. Niby nie mówiłam jej, że mam coś przeciwko, ale czułam się źle. Dziś odczuwam obrzydzenie i nawet gdy dotknie mnie moja dziewczyna, przypomina mi się tylko to i czuję jej ręce na sobie i ten wzrok. W klasie, przy wszystkich, biła mnie nagle i śmiała się, drapała mnie po całej twarzy do krwi – do tej pory mam blizny, czułam się jak popychadło. Wcześniej spędziliśmy dużo czasu razem, wszyscy – ja, moja była przyjaciółka i moja dziewczyna – wraz z tą "koleżanką". Wiem, że podobałam się jej od pierwszej klasy. Moja przyjaciółka też była dość toksyczna, np. chwaliła się swoimi ranami, ale w taki sposób, że dawała mi rękę przed twarzą i pokazywała je, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć, itp. Ale nie o niej chcę dziś rozmawiać. Razem z tą przyjaciółką nie raz zostawiły mnie dla innych osób. Ta koleżanka, "Ania", zawsze była do mnie niemiła, ale gdy potrzebowała pomocy, pisałam jej długie rozprawki, byle tylko było jej lepiej. Jednak, gdy to robiłam, pisała nagle o jakimś jej znajomym za każdym razem, albo mówiła, że ona wie, jak to jest, bo to przeżyła tyle razy, gdy mówiłam jej, jak się czuję. Ja sama przyznaję, że popełniłam masę błędów, do których się przyznaję – wiem, że byłam okropna, sama robiłam złe i niewybaczalne rzeczy, ale sama nie wiem, czy to przez to, jak mnie traktowała, czy co. Nie chcę się tłumaczyć, bo i tak nie ma to znaczenia. Staram się ograniczać z nią kontakt. Od początku 3 klasy (września) stałam się dość wredna, niemiła i zlękniona, bo wtedy też zostawiła mnie moja przyjaciółka. Od 30 kwietnia ją zablokowałam, jednak wczoraj pisała do mojej dziewczyny, że mam oddać jej jakieś 150 zł. Napisałam do niej, że nie jestem zadowolona, bo odkąd z nią nie piszę, czuję się spokojniej. Ciągle piszemy, kłócąc się, gdy mówię, co mi zrobiła (np. o tym dotykaniu), wypiera się, że niby się zgadzałam, i że nigdy by tego nie zrobiła, bo ona wie, jak to jest. Ciągle zrzuca winę na mnie, ciągle mówi, że ja jestem najgorsza. Czasem już wątpię w to, co wierzę – czy ja sobie to wymyślam? Nie wiem. Czuję, że znowu mną manipuluje. Mówi, że mam ją przepraszać, mówi, że obie byłyśmy nieletnie, więc to nie jest molestowanie, tłumaczy, że gdybym jej nic nie zrobiła, to nie musiałaby iść do psychologa itp. Mówiła nie raz, że stawia mnie ponad siebie, ale nigdy tego nie czułam. Ciągle wypiera, że mnie nie dotykała w ten sposób bez zgody, że nie zrobiłaby tego osobie, którą kocha. Nie raz, gdy byłam smutna, nie było mojej dziewczyny, to nagle dała mi buziaka albo coś, przytulała mnie, a w innych sytuacjach, gdy byłam na lekcji, po prostu odsuwała moje spodenki, dotykała ręką i pod koszulką. Pamiętam, że nie raz odsuwałam jej rękę, ale ona mówi, że tak nie było, więc nie wiem już, w co wierzyć. Nie potrafię przestać z nią pisać, bo wkurza mnie to, że dalej nie wie, że robiła źle. Wkurza mnie to bardzo, że wczoraj pierwszy raz od roku popłakałam się z jej powodu. Naprawdę mam dużo do dodania, ale wiem, że to już dużo pisania. Chciałabym, żeby ktoś ocenił tę sytuację, bo ja sama nie wiem, czy to ja sobie to wymyślam, czy przesadzam – sama już nie wiem.

