Left ArrowWstecz

Trauma po intymnym incydencie: czy terapia małżeńska to właściwe rozwiązanie?

Mój mąż uprawiał ze mna seks w sytuacji w której byłam bardzo odurzona alkoholem, on go zainicjował, ja byłam tak pijana, że nie bylam w stanie zaprotestować. Zostawiło to we mnie traumę i chciałabym udać sie na terapię. Wiem, ze to co zrobił było złe, ale nie chcę konczyc naszego małżeństwa. Chciałabym abyśmy to wspólnie przepracowali. Czy jeśli byśmy poszli na terapię małzeńską, to czy terapeuta od razu wezwie policję i będzie chciał to zgłosić, czy możliwe będzie przeprwadzenie terapii.
User Forum

Anonimowo

3 miesiące temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dziań dobry,

rozumiem Pani trudną emocjonalnie sytuację, ale też potrzebę ratowania małżeństwa mimo tak bolesnego doświadczenia. Najważniejsze jest teraz Pani bezpieczeństwo emocjonalne i powrót do dobrostanu, dlatego warto wiedzieć, że terapeuci skupiają się przede wszystkim na niesieniu pomocy pacjentowi i wspieraniu procesów naprawczych w relacji (jeśli jest taka wola), a nie na pełnieniu roli organów ścigania. Jeśli oboje czują Państwo gotowość do pracy, specjalista pomoże nazwać to, co się stało, i sprawdzi, czy fundamenty Państwa związku pozwalają na bezpieczne przeprowadzenie terapii małżeńskiej. Zachęcam Panią do umówienia wizyty, ponieważ profesjonalne wsparcie pozwoli Pani odciążyć psychikę i wspólnie z mężem wypracować mechanizmy, które zapobiegną podobnym sytuacjom w przyszłości. Jeśli mąż byłby temu przeciwny, warto by Pani skorzystała z pomocy indywidualnie. Proszę pamiętać, że dbanie o siebie i swoje granice jest w tym procesie absolutnym priorytetem.

 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, o czym Pani pisze, jest trudnym doświadczeniem. Pani bezpieczeństwo i dobrostan są tutaj priorytetem, a decyzja o poszukiwaniu pomocy jest bardzo ważnym krokiem w stronę uzdrowienia.

W kwestii Pani obaw dotyczących terapii: terapeuta ma obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej. Wyjątkiem są sytuacje, w których istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia Pani lub innych osób. W polskim prawie psycholog nie ma odgórnego obowiązku automatycznego zgłaszania na policję zaszłych zdarzeń dotyczących przemocy seksualnej w małżeństwie, jeśli dorosła osoba poszkodowana wyraźnie sobie tego nie życzy, a sytuacja nie zagraża obecnie czyjemuś życiu. Celem terapeuty jest wsparcie Pani, a nie podejmowanie decyzji prawnych za Panią.

Jeśli chodzi o terapię małżeńską, w sytuacjach, w których doszło do przekroczenia granic i traumy, wielu specjalistów zaleca w pierwszej kolejności terapię indywidualną dla osoby poszkodowanej. Jest to konieczne, aby mogła Pani w bezpiecznych warunkach przepracować to doświadczenie, odzyskać poczucie sprawstwa i ocenić swoje potrzeby bez nacisku ze strony partnera. Terapia wspólna jest możliwa tylko wtedy, gdy sprawca w pełni uznaje swoją odpowiedzialność, a ofiara czuje się na tyle bezpiecznie, by podjąć dialog.

Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do pomocy i wsparcia na własnych zasadach. Terapeuta jest po to, by pomóc Pani przejść przez ten proces w tempie, które jest dla Pani odpowiednie.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Szanowna Pani,

to, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym i poruszającym doświadczeniem. Wiele osób w podobnej sytuacji czuje ogromne pomieszanie uczuć — z jednej strony ból i zranienie, z drugiej nadal obecne przywiązanie i chęć ratowania relacji. To naprawdę może współistnieć i nie świadczy o słabości ani sprzeczności w Pani przeżyciach.

Kiedy dochodzi do współżycia w momencie silnego odurzenia alkoholem, ciało i psychika często zapamiętują to jako przekroczenie granicy, nawet jeśli wydarzyło się w małżeństwie i nawet jeśli nie było w tym intencji skrzywdzenia. Trauma nie zawsze prowadzi do decyzji o rozstaniu — czasem prowadzi do potrzeby zrozumienia, odzyskania poczucia bezpieczeństwa i poukładania tego, co zostało naruszone.

Rozumiem też Pani obawę dotyczącą terapii. Psychoterapeutę obowiązuje tajemnica zawodowa. Samo opowiedzenie o takim doświadczeniu nie oznacza automatycznego zgłoszenia sprawy na policję. Terapia jest przestrzenią rozmowy i pracy nad tym, co Pani przeżywa — nie miejscem oceniania czy podejmowania decyzji za pacjenta. Wyjątkiem są jedynie sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

W praktyce często najpierw warto zadbać o własną przestrzeń w terapii indywidualnej — żeby spokojnie przyjrzeć się swoim emocjom, granicom i temu, czego Pani teraz naprawdę potrzebuje. Dopiero z takiego miejsca można bezpiecznie decydować, czy i jak pracować nad relacją we dwoje. Terapia par ma sens wtedy, gdy obie strony są gotowe usłyszeć siebie nawzajem i wziąć odpowiedzialność za to, co się wydarzyło.

Z doświadczenia wiem, że nawet bardzo trudne momenty w relacji mogą stać się początkiem głębszego rozumienia siebie i odbudowy poczucia bezpieczeństwa — ale dzieje się to powoli, w atmosferze uważności i realnego szacunku dla przeżyć osoby zranionej.

 

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

psychoterapeutka integracyjna

2 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Szanowna Pani,

 

to, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym doświadczeniem i zrozumiałe jest, że może pozostawić poczucie zranienia, dezorientacji i traumy. Reakcja, w której jednocześnie pojawia się potrzeba zadbania o siebie i chęć zachowania relacji, nie jest czymś rzadkim. Wiele osób w podobnych sytuacjach odczuwa ambiwalencję – z jednej strony widzą, że wydarzyło się coś przekraczającego ich granice, a z drugiej strony nie chcą automatycznie kończyć związku.

Jeżeli chodzi o samą kwestię terapii, w praktyce psychoterapeutycznej obowiązuje zasada poufności. Oznacza to, że to, co pacjent mówi terapeucie podczas sesji, co do zasady pozostaje objęte tajemnicą zawodową. Terapeuci nie mają obowiązku zgłaszania na policję sytuacji, które dotyczą zdarzeń z przeszłości opisywanych przez dorosłą osobę w kontekście terapii. W większości krajów, w tym w Polsce, obowiązek zgłoszenia dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, albo gdy chodzi o przestępstwa wobec dzieci lub osób szczególnie bezbronnych. W przypadku dorosłych pacjentów opowiadających o doświadczeniu przemocy czy przekroczenia granic w relacji partnerskiej terapeuta zwykle nie zgłasza tego automatycznie na policję.

Dlatego możliwe jest zarówno podjęcie indywidualnej terapii, aby przepracować to, co Pani przeżyła, jak i skorzystanie z terapii par, jeśli oboje uznacie, że chcecie spróbować zrozumieć tę sytuację i pracować nad relacją. W terapii par terapeuta nie pełni roli prokuratora/oskarżyciela. Jego zadaniem jest raczej stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozmowy o tym, co się wydarzyło, jakie znaczenie to ma dla każdej ze stron i czy istnieje możliwość odbudowy poczucia bezpieczeństwa i zaufania.

W takich sytuacjach część osób decyduje się najpierw na kilka spotkań indywidualnych, aby uporządkować własne emocje i zobaczyć, czego naprawdę potrzebują. Dopiero później rozważają wspólną terapię. Czasami jest to pomocne, ponieważ pozwala najpierw zadbać o własne poczucie bezpieczeństwa i jasność w tym, jakie granice są ważne.

To, że chce Pani przepracować tę sytuację, a nie od razu kończyć małżeństwo, nie oznacza bagatelizowania tego, co się stało. Raczej pokazuje, że próbuje Pani znaleźć sposób, by jednocześnie uznać swoje doświadczenie i zobaczyć, czy relacja może się zmienić. W terapii często pracuje się właśnie z takimi sytuacjami, w których doszło do przekroczenia granic, ale para chce spróbować zrozumieć, co się wydarzyło i czy możliwe jest odbudowanie zaufania.

Wiele osób zastanawia się też, dlaczego po takim doświadczeniu pojawia się jednocześnie poczucie krzywdy i potrzeba pozostania w relacji. Z psychologicznego punktu widzenia nie jest to sprzeczność. Kiedy trudne zdarzenie ma miejsce w bliskiej relacji, szczególnie w małżeństwie, emocje wobec partnera nie znikają automatycznie. Obok bólu i poczucia przekroczenia granic mogą nadal istnieć przywiązanie, wspólna historia, poczucie więzi czy nadzieja, że druga osoba będzie w stanie zrozumieć, co się wydarzyło i zmienić swoje zachowanie. Ludzka psychika potrafi jednocześnie przechowywać różne, nawet przeciwstawne uczucia wobec tej samej osoby.

Dodatkowo w sytuacjach związanych z odurzeniem alkoholem często pojawia się dezorientacja i trudność w jednoznacznym nazwaniu tego, co się wydarzyło. Osoba może mieć poczucie, że jej granice zostały przekroczone, a jednocześnie zastanawiać się, czy miała wystarczającą kontrolę nad sytuacją, czy powinna była zareagować inaczej. Takie myśli są bardzo częstą reakcją po doświadczeniach naruszenia granic i nie oznaczają, że przeżycie nie było dla Pani realnie trudne czy traumatyczne.

W terapii ważne jest właśnie to, aby można było bez presji przyjrzeć się temu doświadczeniu, nazwać emocje, które się z nim wiążą, i sprawdzić, jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby poczucie bezpieczeństwa w relacji mogło się odbudować. Czasami taka praca prowadzi do wzmocnienia relacji, a czasami pomaga zobaczyć ją w bardziej realistyczny sposób. Najważniejsze jest jednak to, aby w całym tym procesie Pani doświadczenie i granice były potraktowane poważnie.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

 

 

2 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

W większości przypadków psycholog czy psychoterapeuta jest zobowiązany do zachowania tajemnicy zawodowej. Oznacza to, że to, co jest omawiane w gabinecie, nie jest automatycznie zgłaszane na policję. Obowiązek zgłoszenia pojawia się głównie w sytuacjach, gdy istnieje realne, bieżące zagrożenie dla czyjegoś życia lub zdrowia. Nadgórną zasadą specjalistów jest by nie szkodzi pacjentowi - zgłoszenie na policji doznanych krzywd w przeszłości jest Pani decyzją.

Wiele par zgłasza się na terapię właśnie po doświadczeniach związanych z przekroczeniem granic, utratą zaufania czy poczuciem krzywdy. Terapia par może być przestrzenią do bezpiecznego nazwania tego, co się wydarzyło, zrozumienia jego konsekwencji dla Pani i dla relacji oraz sprawdzenia, czy i w jaki sposób można odbudowywać poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie często rekomenduje się, aby osoba, która doświadczyła czegoś traumatycznego, miała również możliwość indywidualnego wsparcia terapeutycznego - przynajmniej na początku - żeby móc spokojnie przepracować swoje emocje i reakcje.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Również pragnę napisać i przede wszystkim bardzo mi przykro, że musiała Pani przeżyć coś, co zostawiło w Pani tak trudne emocje. To zupełnie zrozumiałe, że chce Pani to zrozumieć/dotknąć tego tematu i zadbać o siebie. Terapeuta nie ma obowiązku zgłaszania takich sytuacji na policję, jeśli dorosła osoba opowiada o zdarzeniu z przeszłości i nie ma bezpośredniego zagrożenia życia czy zdrowia. Dlatego w większości przypadków możliwe jest spokojne podjęcie terapii indywidualnej lub terapii par, aby bezpiecznie porozmawiać o tym doświadczeniu i jego konsekwencjach dla relacji.

Najważniejsze jest aby znalazła Pani specjalistę, przy którym poczuje się bezpiecznie i który pomoże Państwu przejść przez ten temat z dużą uważnością. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry , 

Dziękuję, że Pani to napisała. To wymagało ogromnej odwagi.

To, co Pani opisuje — jest poważne i rozumiem, że zostawiło w Pani głęboki ślad. Ma Pani pełne prawo do tego, żeby czuć się skrzywdzoną, i pełne prawo do szukania pomocy — na swoich warunkach.

Chciałabym odpowiedzieć na Pani pytanie: Terapia objęta jest zasadą poufności. Wyjątki dotyczą wyłącznie bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia — i tylko wtedy. To znaczy, że ma Pani pełną kontrolę nad tym, co dzieje się z Pani historią którą przedstawi Pani podczas terapii.

Zanim zdecyduje się Pani na terapię małżeńską, warto rozważyć — jeśli to możliwe — kilka sesji indywidualnych. Nie dlatego, że coś jest z Panią nie tak, ale dlatego, że terapia par zakłada pewną równowagę między partnerami, a Pani potrzebuje najpierw przestrzeni tylko dla siebie — żeby poczuć się bezpiecznie, zanim wejdzie w rozmowę z mężem przy terapeucie. To nie opóźni wspólnej pracy — wręcz przeciwnie, ją wzmocni.

Terapeuta będzie po Pani stronie, po stronie bezpieczeństwa i Pani potrzeb. To jest fundament każdej rzetelnej terapii. Jest Pani osobą, która mimo bólu szuka drogi — nie ucieczki, ale rozwiązania. To jest ogromna siła i zasługuje Pani na to, żeby ktoś kompetentny towarzyszył Pani w tej drodze.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja:
Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja: kiedy któraś z nas pyskówkami i wrzaskami wystarczająco zdenerwowała rodziców, oni, wściekli, kazali się nam ubierać do wyjścia, wyciągali nas z domu i przez podwórko do furtki. Potem otwierali furtkę i wypychali nas na zewnątrz, na chodnik, krzycząc, że jak nie umiemy się zachować, to wynocha z domu, mamy iść i nie wracać. Ja i moja siostra rozhisteryzowane i płaczące chciałyśmy wejść z powrotem, no bo jak sobie poradzimy same na ulicy, ale rodzice dalej nas wypychali. Potem pozwalali nam wejść z powrotem i mówili, że mamy wracać i się porządnie zachowywać. To się zdarzyło tylko kilka razy, ostatni raz w trzeciej klasie podstawówki kiedy moja siostra wykłócała się, że monitor komputera powinien być postawiony bliżej, bo w szkole dzieci siedzą bliżej komputerów. Teraz ja i moja siostra jesteśmy już młodymi dorosłymi na studiach i jesteśmy dość aspołeczne i rzadko wychodzimy z domu. Moi rodzice bardzo nas kochają, wspierają, troszczą się o nas i o nasze problemy i zawsze tak było, ale odnośnie tego typu sytuacji opisanych powyżej, mówią, że na to zasłużyłyśmy. Mówią też, że ogólnie zasługiwałyśmy na obrywanie od nich i szkoda, że mocniej nie obrywałyśmy, to może byłybyśmy grzeczniejsze. Nie jestem pewna, czy iść wobec tego na jakąś terapię? Czy takie zachowanie mogło spowodować u nas jakieś problemy natury psychicznej? Wiem, że inni mieli o wiele gorzej w życiu od nas. Rodzice uważają, że to tylko kilka razy na całe życie i musiałyśmy ich wtedy mocno wkurzyć, nie mają wyrzutów sumienia i ich zachowanie było jak najbardziej prawidłowe. Ja mam do nich o to żal i uważam, że ta kara była upokarzająca i nieadekwatna do przewinienia, nawet jeśli rzeczywiście wtedy wrzeszczałam na nich z jakiegoś powodu i robiłam histerie. Nie wiem, czy mam coś z tym zrobić, czy wszystkim będzie lepiej jeśli odpuszczę i zapomnę. Czy taka kara, mimo że dość surowa, mogła na mnie zupełnie nie wpłynąć?
Traumatyczne dzieciństwo i nastoletni czas, nabawienie się problemów psychicznych i próba poradzenia sobie
Mam ogromny problem ze sobą.. Zdaję sobie sprawę, że ten problem powinien być przedyskutowany ze specjalistą, że powinnam iść na terapię. Od zawsze siebie nienawidzilam, pierw była faza na mój wygląd, popadłam w zaburzenia odżywiania. Zaczęło się tak od jakiegoś 13-14 roku życia, pragnęłam wyglądać jak "anorektyczka",głodziłam się też chciałam chyba zwrócić na siebie uwagę, żeby moja mama zauważyła. Na szczęście faza ta minęła, a jak się pewnie domyślacie nigdy tą anorektyczką nie zostałam tylko przez to przytyłam +20kg. Następna faza jaką się u mnie zaczęła to po prostu nienawiść siebie za całokształt. Nie lubiłam swojego charakteru, to jak się zachowuje przy znajomych, że nie jestem taka pewną siebie dziewczyna, że nie jestem śmieszna i ogólnie zaczął się pojawiać u mnie ogromny overthinking, puste oczy i mina jak dupa. Po prostu przestałam być szczęśliwa. Zdaję sobie sprawę, że to przez dzieciństwo. Tata alkoholik, mama, która przeżyła piekło nie dzieciństwo, przez co miała problemy z agresją. Teraz już wiem dlaczego moja siostra już od tak naprawdę 10 roku życia miała też problemy ze sobą, cierpiała na depresję i często to nawraca. Teraz ją rozumiem, kiedyś mówiłam, że po prostu w d* jej się przewraca i jest niewdzięczna za to ile rodzice nam dali, bo jak byłyśmy małe nie było pieniędzy, byliśmy bardzo biedni, z czasem zaczęła nam się ta sytuacja finansowa poprawiać. Wracając do mojej mamy. Przez to, że sama miała nieprzepracowaną traumę, odbijało to się na nas, traktowała nas jak śmieci, często pytałam się jako dziecko czy nas w ogóle kocha, bo sprawiała wrażenie, że nas nienawidzi. Upokarzała przy rodzinie, lanie, krzyk był na porządku dziennym, często za nic, za to, że czegoś nie posprzątałyśmy (do dnia dzisiejszego traktuje nas jak służących, od zawsze była strasznie leniwa, więc od 5-6 roku życia już lataliśmy z miotłą) lub wyszłyśmy gdzieś do kogoś się pobawić na podwórko.. Czyli to co dzieci po prostu robią. A ja codziennie od kilku lat zadawałam sobie pytanie „dlaczego ja siebie tak nienawidzę?” Jestem dobrym człowiekiem, zawsze miałam szacunek do każdego, pracowita, z ogromnym sercem. Dlaczego tak bardzo czuję że nie powinnam istnieć, że nie zasługuje na nic.. Teraz jestem w związku, który przez moje problemy zaczyna się psuć. Przez to że jestem nieszczęśliwa sama ze sobą, a jak tak, to jak mam być szczęśliwa z kimś? Jestem w trakcie właśnie próby naprawiania siebie, słucham podcastów, praktykuje te wszystkie rzeczy, żeby mówić i myśleć o sobie dobrze, żeby wyrzucić z siebie tego krytyka z głowy. Zaczęłam to robić codziennie bo chciałam naprawić też moj zwiazek. Problem polega na moim przesadnym marudzeniu, częstym płakaniu. (Od września wyjechałam za granicę, co powoduje ze jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa, tęsknię za rodziną, znajomymi), na tym że wszystko traktuje jako atak, niewinne zdanie jest dla mnie atakiem, powodem do płaczu. Często czuję stres przed błachymi rzeczami, że zaraz mi się za coś dostanie ochrzan. Już chciałam wszystko naprawić, poszedł krok do przodu, wiedziałam co muszę robić i małymi kroczkami się uda… niestety wczoraj pokłóciliśmy się znowu z chłopakiem tym razem tak ostro, nawet nie pamiętam od czego się zaczęło, chyba znowu musiałam coś powiedzieć, coś zamarudzic, ze go to zabolało, bo go to boli, odbiera mu męskość i czuję że nie potrafi mi dać szczęścia. Zaczął wytykać moje wady, moje problemy od góry do dołu. Coś we mnie pękło, 10 kroków w tył… jeszcze bardziej siebie nienawidzę, nie potrafię wrócić na właściwe tory, do tego pozytywnego myślenia. Jak zresztą, jak powiedział mi całą prawdę o mnie.. Chciałabym w końcu być szczęśliwa ze sobą. W głowie mam wykreowana siebie, za te kilka lat, już z przepracowanymi problemami, pewna siebie, potrafiąca rozbawić, szczęśliwą kobietę, którą nie obchodzi opinia innych.
Paniczny lęk przed terapią - jak trauma wpływa na moje życie i relacje?
Panicznie boje się terapii, przez całe moje życie a mam 37 lat, uważałam że muszę tylko wybaczyć matce i bedzie ok. Spisałam całe swoje życie. Przeczytałam to kilkanaście razy.. Ale poddałam się. Widzę jak wielki wpływ na mnie miało całe moje życie. Ale odpoczątku. Urodziłam sie w domu gdzie oboje rodzice byli niepełnosprawny, mama porażenie rąk, tata dziecięce porażenie mózgowe. Matka czytała mi bajki, kupowała lalki, karmiła z butelki do 7 roku życia, a kiedy miała zły dzień robiąc mi warkocza potrafiła chwycic nogami za warkocz i uderzać głową o podłogę, bo sie ruszyłam. Gdy mialam średnia 5.3 usłyszałam ze mogłam miec 5.4. Ciągle bylam za głupia i gorsza od innych. Długo sikałam do łóżka, wciąż zgrzytam na zębach. Później był chłopak alkoholik. Mąż uzależniony od narkotyków i alkoholu. Śmierć obojga rodziców. Pronienie. I wiele innych sytuacji, ale mam tylko 2000 znaków. Jakiś czas temu poznałam kogoś, osobę , której pierwszy raz nie musiałam ratować, bylo miło, spokojnie. Zależało nam na sobie. Pierwszy raz życiu poczułam motyle w brzuchu, i w końcu zrozumiałam o czym ludzie mówią. Poczułam cos w ciele. Ale oczywiście zepsułam to. Zaczęłam projektować przyszłość, snuć czarne scenariusze i odpychać go gdy on nie odpisal mi na wiadomość, a gdy on chciał porozmawiać bylam całkowicie nie obecną podczas tej rozmowy. I dlaczego się boje terapii? Bo czuje ból jakiego dawno nie czułam. Nie potrafię go kontrolować. I dochodzę do wniosku, że moja super koncentracja podczas stresu, moja empatia, moja kontrola emocji, moja siła, niezależność cała moja tożsamość to wszystko jest wynikiem traumy, przystosowania się. Przeraża mnie to z jednej strony ze mam mechanizmy ktorych nie umiem powstrzymac choc świadomie wiem że istnieją i doskonale je rozumiem, a z drugiej strony, jak jest po drugiej stronie? Czy lepiej miec kontrolę i zostać w głowie? Przeraziłam sie gdy przeczytałam wiadomosc od tej osoby, ze niewidzi nadzieji na naprawę, poczułam ból w klatce i zły, ale tylko na10s
Jak podnieść samoocenę po traumie z dzieciństwa związanej z gnębieniem?
Jak poradzić sobie z myślami, że nie można podnieść swojej samooceny (która jest na poziomie dna i 3 metrów mułu), skoro w dzieciństwie było się gnębionym?
C-PTSD a wzrost drażliwości: Czy aktywacja nerwu błędnego powoduje pogorszenie?
Dzień dobry, mam C-PTSD. Od około 3 miesięcy robię systematycznie różne ćwiczenia aktywujące nerw błędny brzuszny. Od jakiegoś czasu stałem się bardziej drażliwy, pojawia się nadwrażliwość na bodźce, częściej doświadczam niepokoju, lęku i czasem jest on silniejszy niż zwykle, ogólnie chaos emocjonalny. Czy to pogorszenie wynika z tego, że robię coś źle, czy to efekt "rozmrażania" układu nerwowego? Proszę o odpowiedź i wskazówki, bo trochę mnie to martwi.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.