- Strona główna
- Forum
- traumy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Trauma po intymnym...
Trauma po intymnym incydencie: czy terapia małżeńska to właściwe rozwiązanie?
Anonimowo
Iwona Chrzanowska
Dziań dobry,
rozumiem Pani trudną emocjonalnie sytuację, ale też potrzebę ratowania małżeństwa mimo tak bolesnego doświadczenia. Najważniejsze jest teraz Pani bezpieczeństwo emocjonalne i powrót do dobrostanu, dlatego warto wiedzieć, że terapeuci skupiają się przede wszystkim na niesieniu pomocy pacjentowi i wspieraniu procesów naprawczych w relacji (jeśli jest taka wola), a nie na pełnieniu roli organów ścigania. Jeśli oboje czują Państwo gotowość do pracy, specjalista pomoże nazwać to, co się stało, i sprawdzi, czy fundamenty Państwa związku pozwalają na bezpieczne przeprowadzenie terapii małżeńskiej. Zachęcam Panią do umówienia wizyty, ponieważ profesjonalne wsparcie pozwoli Pani odciążyć psychikę i wspólnie z mężem wypracować mechanizmy, które zapobiegną podobnym sytuacjom w przyszłości. Jeśli mąż byłby temu przeciwny, warto by Pani skorzystała z pomocy indywidualnie. Proszę pamiętać, że dbanie o siebie i swoje granice jest w tym procesie absolutnym priorytetem.
Z pozdrowieniami
Iwona Chrzanowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
To, o czym Pani pisze, jest trudnym doświadczeniem. Pani bezpieczeństwo i dobrostan są tutaj priorytetem, a decyzja o poszukiwaniu pomocy jest bardzo ważnym krokiem w stronę uzdrowienia.
W kwestii Pani obaw dotyczących terapii: terapeuta ma obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej. Wyjątkiem są sytuacje, w których istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia Pani lub innych osób. W polskim prawie psycholog nie ma odgórnego obowiązku automatycznego zgłaszania na policję zaszłych zdarzeń dotyczących przemocy seksualnej w małżeństwie, jeśli dorosła osoba poszkodowana wyraźnie sobie tego nie życzy, a sytuacja nie zagraża obecnie czyjemuś życiu. Celem terapeuty jest wsparcie Pani, a nie podejmowanie decyzji prawnych za Panią.
Jeśli chodzi o terapię małżeńską, w sytuacjach, w których doszło do przekroczenia granic i traumy, wielu specjalistów zaleca w pierwszej kolejności terapię indywidualną dla osoby poszkodowanej. Jest to konieczne, aby mogła Pani w bezpiecznych warunkach przepracować to doświadczenie, odzyskać poczucie sprawstwa i ocenić swoje potrzeby bez nacisku ze strony partnera. Terapia wspólna jest możliwa tylko wtedy, gdy sprawca w pełni uznaje swoją odpowiedzialność, a ofiara czuje się na tyle bezpiecznie, by podjąć dialog.
Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do pomocy i wsparcia na własnych zasadach. Terapeuta jest po to, by pomóc Pani przejść przez ten proces w tempie, które jest dla Pani odpowiednie.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Maria Sobol
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym i poruszającym doświadczeniem. Wiele osób w podobnej sytuacji czuje ogromne pomieszanie uczuć — z jednej strony ból i zranienie, z drugiej nadal obecne przywiązanie i chęć ratowania relacji. To naprawdę może współistnieć i nie świadczy o słabości ani sprzeczności w Pani przeżyciach.
Kiedy dochodzi do współżycia w momencie silnego odurzenia alkoholem, ciało i psychika często zapamiętują to jako przekroczenie granicy, nawet jeśli wydarzyło się w małżeństwie i nawet jeśli nie było w tym intencji skrzywdzenia. Trauma nie zawsze prowadzi do decyzji o rozstaniu — czasem prowadzi do potrzeby zrozumienia, odzyskania poczucia bezpieczeństwa i poukładania tego, co zostało naruszone.
Rozumiem też Pani obawę dotyczącą terapii. Psychoterapeutę obowiązuje tajemnica zawodowa. Samo opowiedzenie o takim doświadczeniu nie oznacza automatycznego zgłoszenia sprawy na policję. Terapia jest przestrzenią rozmowy i pracy nad tym, co Pani przeżywa — nie miejscem oceniania czy podejmowania decyzji za pacjenta. Wyjątkiem są jedynie sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.
W praktyce często najpierw warto zadbać o własną przestrzeń w terapii indywidualnej — żeby spokojnie przyjrzeć się swoim emocjom, granicom i temu, czego Pani teraz naprawdę potrzebuje. Dopiero z takiego miejsca można bezpiecznie decydować, czy i jak pracować nad relacją we dwoje. Terapia par ma sens wtedy, gdy obie strony są gotowe usłyszeć siebie nawzajem i wziąć odpowiedzialność za to, co się wydarzyło.
Z doświadczenia wiem, że nawet bardzo trudne momenty w relacji mogą stać się początkiem głębszego rozumienia siebie i odbudowy poczucia bezpieczeństwa — ale dzieje się to powoli, w atmosferze uważności i realnego szacunku dla przeżyć osoby zranionej.
Z wyrazami szacunku,
Maria Sobol
psychoterapeutka integracyjna
Patrycja Wójcik
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym doświadczeniem i zrozumiałe jest, że może pozostawić poczucie zranienia, dezorientacji i traumy. Reakcja, w której jednocześnie pojawia się potrzeba zadbania o siebie i chęć zachowania relacji, nie jest czymś rzadkim. Wiele osób w podobnych sytuacjach odczuwa ambiwalencję – z jednej strony widzą, że wydarzyło się coś przekraczającego ich granice, a z drugiej strony nie chcą automatycznie kończyć związku.
Jeżeli chodzi o samą kwestię terapii, w praktyce psychoterapeutycznej obowiązuje zasada poufności. Oznacza to, że to, co pacjent mówi terapeucie podczas sesji, co do zasady pozostaje objęte tajemnicą zawodową. Terapeuci nie mają obowiązku zgłaszania na policję sytuacji, które dotyczą zdarzeń z przeszłości opisywanych przez dorosłą osobę w kontekście terapii. W większości krajów, w tym w Polsce, obowiązek zgłoszenia dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, albo gdy chodzi o przestępstwa wobec dzieci lub osób szczególnie bezbronnych. W przypadku dorosłych pacjentów opowiadających o doświadczeniu przemocy czy przekroczenia granic w relacji partnerskiej terapeuta zwykle nie zgłasza tego automatycznie na policję.
Dlatego możliwe jest zarówno podjęcie indywidualnej terapii, aby przepracować to, co Pani przeżyła, jak i skorzystanie z terapii par, jeśli oboje uznacie, że chcecie spróbować zrozumieć tę sytuację i pracować nad relacją. W terapii par terapeuta nie pełni roli prokuratora/oskarżyciela. Jego zadaniem jest raczej stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozmowy o tym, co się wydarzyło, jakie znaczenie to ma dla każdej ze stron i czy istnieje możliwość odbudowy poczucia bezpieczeństwa i zaufania.
W takich sytuacjach część osób decyduje się najpierw na kilka spotkań indywidualnych, aby uporządkować własne emocje i zobaczyć, czego naprawdę potrzebują. Dopiero później rozważają wspólną terapię. Czasami jest to pomocne, ponieważ pozwala najpierw zadbać o własne poczucie bezpieczeństwa i jasność w tym, jakie granice są ważne.
To, że chce Pani przepracować tę sytuację, a nie od razu kończyć małżeństwo, nie oznacza bagatelizowania tego, co się stało. Raczej pokazuje, że próbuje Pani znaleźć sposób, by jednocześnie uznać swoje doświadczenie i zobaczyć, czy relacja może się zmienić. W terapii często pracuje się właśnie z takimi sytuacjami, w których doszło do przekroczenia granic, ale para chce spróbować zrozumieć, co się wydarzyło i czy możliwe jest odbudowanie zaufania.
Wiele osób zastanawia się też, dlaczego po takim doświadczeniu pojawia się jednocześnie poczucie krzywdy i potrzeba pozostania w relacji. Z psychologicznego punktu widzenia nie jest to sprzeczność. Kiedy trudne zdarzenie ma miejsce w bliskiej relacji, szczególnie w małżeństwie, emocje wobec partnera nie znikają automatycznie. Obok bólu i poczucia przekroczenia granic mogą nadal istnieć przywiązanie, wspólna historia, poczucie więzi czy nadzieja, że druga osoba będzie w stanie zrozumieć, co się wydarzyło i zmienić swoje zachowanie. Ludzka psychika potrafi jednocześnie przechowywać różne, nawet przeciwstawne uczucia wobec tej samej osoby.
Dodatkowo w sytuacjach związanych z odurzeniem alkoholem często pojawia się dezorientacja i trudność w jednoznacznym nazwaniu tego, co się wydarzyło. Osoba może mieć poczucie, że jej granice zostały przekroczone, a jednocześnie zastanawiać się, czy miała wystarczającą kontrolę nad sytuacją, czy powinna była zareagować inaczej. Takie myśli są bardzo częstą reakcją po doświadczeniach naruszenia granic i nie oznaczają, że przeżycie nie było dla Pani realnie trudne czy traumatyczne.
W terapii ważne jest właśnie to, aby można było bez presji przyjrzeć się temu doświadczeniu, nazwać emocje, które się z nim wiążą, i sprawdzić, jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby poczucie bezpieczeństwa w relacji mogło się odbudować. Czasami taka praca prowadzi do wzmocnienia relacji, a czasami pomaga zobaczyć ją w bardziej realistyczny sposób. Najważniejsze jest jednak to, aby w całym tym procesie Pani doświadczenie i granice były potraktowane poważnie.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Karolina Grabka
Dzień dobry,
W większości przypadków psycholog czy psychoterapeuta jest zobowiązany do zachowania tajemnicy zawodowej. Oznacza to, że to, co jest omawiane w gabinecie, nie jest automatycznie zgłaszane na policję. Obowiązek zgłoszenia pojawia się głównie w sytuacjach, gdy istnieje realne, bieżące zagrożenie dla czyjegoś życia lub zdrowia. Nadgórną zasadą specjalistów jest by nie szkodzi pacjentowi - zgłoszenie na policji doznanych krzywd w przeszłości jest Pani decyzją.
Wiele par zgłasza się na terapię właśnie po doświadczeniach związanych z przekroczeniem granic, utratą zaufania czy poczuciem krzywdy. Terapia par może być przestrzenią do bezpiecznego nazwania tego, co się wydarzyło, zrozumienia jego konsekwencji dla Pani i dla relacji oraz sprawdzenia, czy i w jaki sposób można odbudowywać poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie często rekomenduje się, aby osoba, która doświadczyła czegoś traumatycznego, miała również możliwość indywidualnego wsparcia terapeutycznego - przynajmniej na początku - żeby móc spokojnie przepracować swoje emocje i reakcje.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Zobacz podobne
Witam, Podczas wizyty na sesjach u mojego psychoterapeuty zaczynam się wycofywać z rozmów, mam wrażenie, że tematy, których nie chce dotykać, powodują u mnie strach przed wejściem w zależności z terapeutą, aby 100% mu zaufać, chodzę na terapię już rok, ale czuję, że sama przed sobą się poddałam i rozczarowałam terapeutę. Zaznaczę, że poruszane tematy są na mnie bardzo wrażliwe szczególnie te z dzieciństwa i na temat seksualności. Chciałabym już zakończyć terapie i mieć świadomość, że będzie tylko lepiej, lecz im bliżej końca sesji tym bardziej jestem zrezygnowana i niedostępna, mimo że mam super relacje z terapeuta. Udaje przed terapeuta, żeby bardziej on był zadowolony ze swojej pracy niż ja ze swojej nad sobą.. co jest ze mną nie tak, zakończenie procesu terapii wzbudza zawsze takie emocje wycofania ? Pozdrawiam

