Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, jestem świeżo po rozwodzie. Mąż zostawił mnie dla 9 lat młodszej dziewczyny.

Witam, jestem świeżo po rozwodzie. Mąż zostawił mnie dla 9 lat młodszej dziewczyny. Wcześniej mówił mi, że jestem bez ambicji, nie mam celu w życiu, bo zajmowałam się dziećmi, nie dążyłam do niczego przed urodzeniem dzieci, pracowałam w sklepach. On pielęgniarz i ratownik w czasie małżeństwa zrobił studia i magisterkę z pielęgniarstwa, w szpitalu poznał młodą pielęgniarkę. Mój problem jest taki, że porównuję się ciągle do niej, czuję się nikim, jestem teraz pokojówką w hotelu, nie mam nic żadnych studiów, nie mam talentu, żyje tylko dla dzieci, wstydzę się siebie, taki nikt.
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

rozwód to jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Zawsze obarczone jest trudnymi emocjami, jednak szczególnie w momencie, kiedy dochodzi do zdrady. Mimo tego, że za kryzys w związku odpowiedzialne są obie strony, trzeba pamiętać, że decyzję o zdradzie podejmuje jednak jedna strona, i to jej odpowiedzialność. Wyobrażam sobie, że dodatkowo słysząc wcześniej tak krytyczne i okrutne słowa ze strony męża, trudno jest obecnie Pani uwierzyć w siebie, zobaczyć swoje mocne strony, budować poczucie własnej wartości. Ze względu na siebie i ze względu na to, że zajmuje się Pani dwójką dzieci, warto jest zadbać o siebie i spróbować Psychoterapii, która ma wspaniałe rezultaty w pracy nad powyższymi tematami. Ponadto wydaje się, że w pani przypadku jest więcej tematów do przemyślenia, przeżycia, zaakceptowania tj. żałoba po stracie partnera, męża, pełnej rodziny; dotknięcie złości i żalu (oraz innych uczuć) w tym temacie, co dopiero pozwoli na budowanie dalszego życia w większym spokoju. Polecam zgłoszenie się do poradni zdrowia psychicznego w miejscu zamieszkania, jeżeli pochodzi Pani z większego miasta, działają również różnego rodzaju fundacje i Stowarzyszenia oferujące bezpłatną pomoc psychoterapeutyczną kobietom po różnych przejściach, w okresie około rozwodowym. Polecam serdecznie. Magdalena Bilińska Zakrzewicz

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Trudności z pracą, napięta sytuacja domowa i myśli samobójcze - gdzie szukać pomocy?

Kilka miesięcy temu straciłam pracę. Od tamtej pory sytuacja w domu jest bardzo napięta. Dziś po raz kolejny mój partner, mówiąc kolokwialnie, wydarł się na mnie, bo nic nie robię tylko leżę i udaję, że jestem zmęczona. Rzecz w tym, że jestem zmęczona. Jestem po kilkunastu operacjach kręgosłupa, od dwóch lat leczę się na epilepsję. ZUS nie chce mi dać renty, bo jestem mobilna, nigdzie nie mogę znaleźć pracy, bo wymagane jest prawo jazdy, gdzie ja samochodem jeździć nie mogę albo po prostu nikt się nie odzywa. Dziś wydarł się na mnie, bo wzięłam spodnie z podłogi do prania. Rozumiem, że on też jest spięty i zestresowany, ale krzyczeć na kogoś na cały regulator, że ma wypierdalać do pracy? Jak mam to zrobić, jak nigdzie mnie nie chcą. Dziś po jego kolejnym wybuchu zaczęłam się poważnie zastanawiać nad skończeniem ze sobą. Wszystkim ulży a on nie będzie miał już problemu na głowie. Bo tym dla niego jestem najwyraźniej. czy w tej sytuacji powinnam się już udać do psychiatry? Chodziłam na terapię psychologiczną, ale najwyraźniej efektu to nie dało. Nie wiem już co robić.

Już 8 razy nie zdałam prawa jazdy, bardzo mnie to przytłoczyło.
Już 8 razy nie zdałam prawa jazdy, bardzo mnie to przytłoczyło. Jeździłam w dwóch szkołach jazdy i tak nie zdałam. Strasznie spadła mi samoocena. W szkole zawsze dawałam sobie radę,byłam wzorową uczennicą a tutaj nie mogę zdać egzaminu praktycznego na prawo jazdy. Teorię zdałam za pierwszym razem.
Kryzys w relacji-chciałabym popracować nad sobą, jednak w odniesieniu do Nas, a partner nie chce uczestniczyć w tym procesie.
Mój partner, jak się okazuje, zmęczony moim podejściem i brakiem wyciągania wniosków, zmienił nastawienie do mnie. Przez kilka dni był dość nieprzyjemny i niegrzeczny, natomiast gdy powiedziałam, że taki niegrzeczny on mi nie odpowiada, stwierdził, że w takim razie nie wiem, czego chcę, bo ten grzeczny też mi nie odpowiadał. Gdzieś się zagubiłam, nie biorąc pod uwagę, że swoim zachowaniem wobec niego, doczekam się, że będzie miał dość, ale nie że aż w takim sposób... Za dużo widziałam "ale" (teraz wiem, że zdecydowana większość za często, a w dodatku bez potrzeby..), nie patrząc, że sama wzorowa nie jestem. Mam obecnie czas na poprawę. Nie wiem, ile tego czasu. Dodał, że jak się nic nie zmieni, to się wyprowadzi i może wtedy zrozumiem. Ale..on mi nie powie, co i jak. Mam sama to ogarnąć. Na co dzień teraz jest dość obojętny, postawił na swoim i nie odpuści ot tak. Przyjmie całusa, odpowie, że kocha, ale tak nijak.. Dodał, że nie zdradził, nie zdradza i mnie nie zdradzi, że nie wraca do żadnej byłej, ani nie dostaje d... na boku. Ale budzi się w mojej głowie myśl, że czekając na zmianę buduje gdzieś sobie nowy grunt... Mam mętlik w głowie ogromny - odbierając jego obojętność dystansem i oddalaniem, wyjdzie, że nic nie robię, że mam to gdzieś, by się poprawić. Jesli ktoś mi powtarza nie noś żółtego,do twarzy Ci w innym, to się zastanowię, zapytam co założyć. Jesli odpowiedź jest, że coś innego, to probuję inne kolory, albo wcale, skoro nie dostałam odpowiedzi wprost: nie noś zółtego, zielony to jest to. A w obecnej sytuacji, boję się bez jakiejkolwiek wskazówki, otuchy obrzucę go całą tęczą i bardziej zniechęcę. Sam powiedział, że mam teraz zagwostkę, bo nie chodzi o to, że teraz jak się grunt zatrząsł, to będzie wszystko cacy na klaśnięcie. Mimo tego, nie wiem jak do tego wszystkiego podchodzić, nie chce go zagłaskać. Gdy np. w przeszłości mówił, że za mało go doceniam, pytałam ale jak on oczekuje? Bo wygląda w takim razie, że nie umiem pokazywac docenienia, tym bardziej tak jakby on naprawdę chciał, że może trzeba mi to wprost jak krowie na rowie, nauczyć, to kończyło się "wiesz, dorosła jestes". Taka sytuacja mogła sie powtórzyć. Po czym teraz zbieram żniwa... To przykładowa płaszczyzna. Mocno się pogubiłam. Zależy mi na nim, jest dla mnie ważny.Dziękuję mu za szansę, raczej próbę szansy, zamiast od razu mnie pogonić. Aczkolwiek nadal nie potrafię podchodzić do tego roztropnie i z chłodną głową, czym bardziej się zapętlam.
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego.
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego. Nie mam przyjaciół, zawieranie jakichkolwiek znajomości jest niemożliwe, wieczny smutek, który 24 g na dobę czuje, załatwienie sprawy u lekarza, w urzędzie wiąże się z dużym stresem i paniką. Nieraz zrobiłem 30 km do specjalisty, np. jak wbiło mi się ciało obce w oko, to siedziałem w samochodzie i ryczałem takie emocje. Zawodowo nigdzie nie mogę się odnaleźć, staram się pracować obecnie Niemcy z rodziną, ale niestety 1 pokój na 3 osoby czuje się źle, nie mogę być sam nawet 1 g, czuje się źle. Wiem, że jak zrezygnuje z pracy, to nie mam dobrych relacji z mamą przeciwieństwa, zawsze byłem nierobem i nic nie pomagałem, nie pije alkoholu od 7 lat z powodu w sumie urodziny mojej siostry byłem bez pracy i rodzina no zaczęła mi docinać, że nic nie robię itp. parę przykrych słów które, nigdy się nie zakochałem, boje się nigdy mi nikt nie powiedział nawet mama, że mnie kocha, myślałem wielokrotnie o samobójstwie, ale się boję, mam w sobie tyle bólu, że mnie rozrywa psychicznie, jestem już zmęczony, nie mogę być sam minuty, telewizor radio na okrągło, a ja się modlę o spokój cisze.
Mąż już raz prawie się ze mną rozstał przez romans. Teraz znów chce to zrobić. On jednak uważa, że nie ma dokąd pójść, wspieram go w tym wszystkim.
Witam, jestem w związku małżeńskim od ponad 30 lat. Mąż trzy lata temu oświadczył, że chce odejść. Pozew został złożony, nie zrealizowany. Przyczyną była inna kobieta. Byłam wówczas w szoku i skorzystałam z psychologa. Mąż w tym czasie zaczął się plątać w tym co mówił i robił. Okazało się, że kobieta w której zadurzył się nie chciała go, a relacja jej z moim mężem nie była taka, jaką on przedstawiał. Rozpoczął terapię i razem również chodziliśmy. Nie było łatwo. Czas obecny: znów zauważyłam dziwne zachowania męża. Spytałam wprost. W odpowiedzi usłyszałam , że jest ktoś. Że chce być z tą osobą. Powiedziałam, że nie mam siły przechodzić drugi raz tego samego i najlepszym rozwiązaniem będzie rozstać się. Wówczas usłyszałam , że nie ma dokąd iść, gdzie ma mieszkać ? Że wyrzucam go z domu itp. po czym dodaje, że z tą kobietą nie łączą go bliskie kontakty. Zachowuje się jakby nic nie stało się , a za chwilę płacze i przytula mnie, powtarzając, że mnie krzywdzi, zmarnował życie i chce zniknąć. Zasugerowałam, by koniecznie udał się na wizytę do psychiatry , ewidentnie potrzebna jest pomoc. Do tej pory miał i cały czas ma wsparcie we mnie. Zaczynam zastawiać się nad wszystkim. Mam w głowie mętlik i nie wiem już jak postępować. Jeśli chory, to trudno zostawić kogoś bez pomocy, a z drugiej strony jestem zmęczona zachowaniami męża , huśtawką itp . Może sama potrzebuję psychologa, który ukierunkował by mnie, jaki obrać kierunek ?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!