Left ArrowWstecz

Jak wyglądają praktyki i staże dla studentów psychologii? Ścieżka kariery a praca zawodowa

Dzień dobry, jestem studentką psychologii IV roku na specjalizacji klinicznej. Aktualnie szukam miejsca do obowiązkowych praktyk zawodowych, niestety w do szpitala mam dopiero termin za pół roku lub rok. Nie wiem czy dobrze robię, ale zapisałam się na dwa terminy do dwóch szpitali w ciągu jednego roku (jako praktyki nadprogramowe). Jestem ciekawa jak wygląda tam praca. W przyszłości na ten moment myślę, że chciałabym pracować jako psycholog oraz rozważam kurs psychoterapeuty. Natomiast mam trochę wątpliwości, boję się, że będę żałować, ta droga wydaje się bardzo kosztowna i długa. Chciałabym zapytać jak wygląda dalsza ścieżka rozwojowa. Czy praktyki oraz staże można wykonywać w różnych miejscach, szpitalach, na różnych oddziałach w zależności od potrzeb, zainteresowań w trakcie jak i po studiach? Jak państwo podzieli to z pracą zawodową? Czy jednak są jakieś ograniczenia w tym względzie? Będę wdzięczna za podzielenie się własnym doświadczeniem
User Forum

Diana

4 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Rzeczywiście ścieżka psychoterapeuty jest kosztowna i kilkuletnia. Z drugiej strony sam zawód psychologa wiąże się z zobowiązaniem do zdobywania nowej wiedzy/szkolenia się przez cały okres pracy zawodowej. Raczej rzadko słyszę o robieniu praktyk (bezpłatnych) przez psychologów bez narzucenia realizacji ich przez np. szkoły terapii. Większość wybiera specjalizację, studia podyplomowe - czy to kliniczne czy też szkołę terapii. W trakcie studiów posiada Pani wybór jedynie "specjalności", a specjalizacja jest już po studiach.  Rodzaj stażu zależy od szkoły i Pani woli. Podczas studiów warto sprawdzić ile się da - wolontariaty, praktyki, staże. Ja byłam wolontariuszką w domu dziecka i odbyłam praktyki na dziennym oddziale psychiatryczny.  Ostatecznie wybrałam szkołę terapii cbt, gdzie obowiązuje konkretna ilość godzin szkoleń, które trzeba zrealizować. Sam staż kliniczny potrzebny jest do certyfikacji, a nie ukończenia szkoły. Wybór miejsca stażu jest określony przez wymogi towarzystwa terapeutycznego, czyli w moim przypadku staż kliniczny psychiatryczny musi być na oddziale zamkniętym. Drugi staż kliniczny do odbycia jest w dowolnej placówce prowadzącej postępowanie diagnostyczne i posiadającej na pokładzie psychologa klinicznego lub terapeutę certyfikowanego.  Staże w szpitalach są raczej płatne (koszt średnio 15-50zł/dzień). Łatwiej to pogodzić, jeżeli szpital zgodzi się na odbycie stażu w wybrane dni. Pracuję na co dzień w Poradni PP oraz prywatnie, a jednak udało się zrealizować wymagane godziny stażu. Ograniczeniem jakie mi przychodzi do głowy to może kwestia urlopu, który trzeba niekiedy wykorzystać na właśnie dni stażowe, a jest on ograniczony - co znowu pokazuje, że sam rodzaj pracy ma tutaj ważną rolę. Większą ilość urlopu ma się w placówkach oświaty + dni urlopu szkoleniowego, co myślę że ułatwia sprawę :) Warto tam szukać zatrudnienia

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, że interesuje Panią różnorodność praktyk i chęć poznania różnych miejsc, jest bardzo naturalne i wręcz wskazane na tym etapie. Wiele osób odbywa praktyki w różnych szpitalach i na różnych oddziałach – zarówno w trakcie studiów, jak i później w ramach staży czy pracy zawodowej – żeby lepiej określić swoje preferencje i kompetencje. 

 

Ścieżka psychoterapeutyczna jest rzeczywiście długa i kosztowna, ale nie oznacza to, że każdy musi od razu zdecydować się na konkretny nurt czy ostateczne miejsce pracy. Warto planować praktyki tak, aby łączyć je z nauką i ewentualną pracą zawodową, pamiętając o równowadze i możliwościach finansowych. 

 

Doświadczenia z różnych oddziałów dają dużą elastyczność w późniejszej karierze, a zdobyte kompetencje są często przenoszalne. Obawy przed podjęciem decyzji są normalne – rozmowa z opiekunami praktyk i psychologami czy doradcą zawodowym  z doświadczeniem może pomóc w wyborze optymalnej drogi. Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska D

4 miesiące temu
Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

 

Jeśli nie jest Pani pewna na 100%, że chce iść w kierunku psychoterapii, może warto skupić się na jak największej ilości praktyk i wolontariatów w różnych miejscach.  Dzięki temu pozna Pani specyfikę pracy różnych instytucji. Sama psychologia, również ma wiele obszarów, w których można się specjalizować.  Życzę powodzenia ważne, by robić to, co się kocha. Czasem otwierają się przed nami drzwi, których się nie spodziewaliśmy.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Losoń

Psycholog

mniej niż godzinę temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

Cześć! 😊

Rozumiem Twoje wątpliwości  to zupełnie naturalne, zwłaszcza przy planowaniu długiej i czasochłonnej ścieżki, jaką jest psychologia kliniczna i psychoterapia. Postaram się podzielić kilkoma praktycznymi spostrzeżeniami z mojego doświadczenia. Praktyki i staże w różnych miejscach tak, jak najbardziej można je wykonywać w różnych szpitalach, na różnych oddziałach i w różnym czasie  zarówno w trakcie studiów, jak i po nich. Wiele osób korzysta z tzw. „praktyk nadprogramowych” właśnie po to, żeby zobaczyć, jak wygląda praca w różnych kontekstach: psychiatrii dorosłych, dzieci i młodzieży, neurologii, poradniach psychologicznych czy oddziałach dziennych. To świetny sposób, żeby zweryfikować swoje zainteresowania i zyskać różnorodne doświadczenie kliniczne. Łączenie pracy zawodowej z praktykami i stażami to jest jak najbardziej możliwe, ale wymaga dobrej organizacji. Praktyki w szpitalach często mają określony czas i harmonogram, więc najlepiej planować je tak, aby nie kolidowały z etatem czy innymi obowiązkami. Po studiach wiele osób kontynuuje staże lub wolontariat w różnych miejscach, nawet jeśli pracuje już na etacie w poradni lub szpitalu to ułatwia dalszą specjalizację i zbieranie wymaganych godzin do kursów czy szkoleń psychoterapeutycznych. Koszt i czas ścieżki psychoterapeutycznej, tak, kursy psychoterapii są kosztowne i wymagają kilku lat nauki plus superwizji. Z mojego doświadczenia: warto wcześniej zdobywać doświadczenie kliniczne i praktyki w różnych miejscach daje to nie tylko pewność, że to jest droga, którą chcesz podążać, ale też ułatwia później wybór szkoły psychoterapii i zrozumienie różnych podejść terapeutycznych.
Jeżeli masz możliwość zapisania się na praktyki nadprogramowe w różnych szpitalach rób to! To jest bezcenne doświadczenie, które pomoże Ci zdecydować, gdzie chcesz pracować, jakie są Twoje mocne strony i jakie obszary Cię najbardziej interesują. Nie ma „jednej właściwej drogi” większość psychologów klinicznych łączy różne formy pracy, praktyk i kursów. Podsumowując tak, ścieżka jest długa i czasem kosztowna, ale elastyczna  można próbować różnych miejsc i obszarów zanim podejmiesz decyzję o konkretnym kursie psychoterapii czy specjalizacji. Warto też rozmawiać z psychologami i psychoterapeutami, którzy pracują w miejscach, które Cię interesują  często chętnie dzielą się swoim doświadczeniem.

 

pozdrawiam

Izabela Koczur

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Dario

 

Jest Pani na 4 roku specjalizacji klinicznej czy też na specjalności klinicznej na studiach z psychologii na poziomie magisterskim?  Specjalizację robi się po studiach magisterskich z psychologii i trwa ona kolejne 4 lata.  Co do praktyk to w każdym miejscu nabywa Pani nowe doświadczenia, które zaowocują w przyszłości w pracy z pacjentami. Staże, praktyki czy wolontariaty to jest niezwykle ważny czynnik w karierze przyszłego specjalisty od zdrowia psychicznego. Co do studiów z psychoterapii. Sam na takowych jestem i szczerze doradzam, gdyż dają zupełnie inne spojrzenie niż studia na psychologii i patrząc również na to, co dzieje się w przepisach może to stać się niezbędnym elementem, aby móc prowadzić terapię. 

4 miesiące temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z toksycznymi relacjami z matką i rodziną, gdy dążę do zmian?

Witam. Opiszę w miarę szczegółowo sytuację, w której się znalazłam, a mianowicie. Mam ponad 30 lat, od paru lat jestem żoną. Obecnie jestem na etapie pracy nad sobą i moimi emocjami, postanowiłam zmienić moje życie. Dzieciństwo nie było kolorowe. Sytuacja jest skomplikowana od lat, trudne relacje z rodzeństwem oraz mamą. Przeżyliśmy bardzo dużo, ja obecnie przeżywam trudności i nie wiem, jak postąpić w mojej sytuacji. Toksyczne relacje z mamą sprawiają, że czuje się ograniczona. Do tej pory czułam silną potrzebę tłumaczenia mamie ze swojego życia, tak mnie nauczyła, oraz ja ją. Boję się jej przeciwstawić, bo wtedy czuję poczucie winy, że będzie jej smutno. Ona miewa mocne reakcje, kiedy jest coś nie po jej myśli. Ma trudną sytuację w domu, mieszka z dorosłą córką alkoholiczką i nie chce nic z tym zrobić, bo twierdzi, że to jest jednak dziecko, a jej jako matce trudno. Bardzo spadła w dół psychicznie, przez co wyżywa się na mnie, bo moje obecne postępowanie, do którego nie jest przyzwyczajona, jest dla niej niezrozumiałe. Coraz częściej mówię, co mi nie odpowiada i czego nie chce. Nie podoba jej się, to, że mam własne zdanie. Najlepiej by wszystko było tak, jak chce tego ona. Doszłam do etapu w życiu, gdzie mam świadomość, że zbyt długo pozwalałam sobie na niewłaściwe traktowanie mojej osoby, moja rodzina przekraczała za bardzo moje granice. Zerwałam kontakt z jedną z sióstr (zaczęła przesadzać), z drugą nie utrzymuje go w ogóle, też było nie fajnie. Wszystko przez to, że od lat u nas w domu się nie rozmawiało, zamiatało wszystko "pod dywan" jesteśmy pełne pretensji, żalu, zawiści. Zazdroszczą mi tego, że mam fajne życie, korzystam z niego, podróżuje, mam spokój, podczas gdy mama, jak i jedna z sióstr mają w życiu mnóstwo problemów. Siostra żyje z mężem, który nie szanuje jej. Nie mogą znieść, że ja mam inaczej, lepiej. Okoliczności sprawiły, że ja jako jedyna wyłamuje się ze szkodliwych schematów. Postawiłam ostatnio kulturalnie po raz pierwszy po latach swoje granice siostrze, mama była przy tym, po czym wyszłam do siebie, mówiąc do widzenia. Za parę dni spotykam się z mamą i boję się, jak zareaguje, czy będą wyzwiska typu: "co ty robisz" "jak się zachowujesz" lub "jak będziesz tak robić to ..". Przypominam, że jestem po trzydziestce i nie chce być traktowana dłużej, jak mała dziewczynka. Pomagam mamie w jej dodatkowej pracy po parę godzin raz w tygodniu. Ja jestem zmęczona jej zachowaniem, a ona moim. Nie wiem ,na co się przygotować i co mam robić w sytuacji, gdy znów przekroczy moje granice. W tygodniu mój kontakt z nią jest mocno ograniczony z mojej decyzji. Zastanawiam się, czy mimo trudnego wyzwania, jakim jest rozmowa z nią, (może mnie nie chcieć słuchać) - doprowadzić do definitywnego zerwania kontaktu ? Czy dać szansę ? Chociaż kiedy ja zaczynam mówić, mama mnie lekceważy, bo najlepiej bym wcale się nie odzywała. Czy zrezygnować z pomagania mamie nie zrywając kontaktu i niech szuka kogoś innego, jeśli ma mnie tak traktować? Ja rozumiem wszystko, ma trudności w życiu, nie chce pomocy, ale odbija się to na mnie, bo odważyłam się zadbać o siebie i nikt z nich tego nie zrozumie. Jestem zła, bo ja mam już zasoby i narzędzia, za pomocą których zmieniam swoje życie, sposób myślenia oraz pracuję z emocjami i jestem bardziej świadoma, co jest czym, a one tego nie wiedzą, nie chcą pracować nad sobą i nie chcą dojrzeć pewnych rzeczy. Mają prawo nie chcieć - mają, jednak nie godzę się na takie traktowanie, to zaszło za daleko.

Jak radzić sobie z lękiem i stresem w nowej pracy i na praktykach?

Dzień dobry. Mam ze sobą problem i nie potrafię go zrozumieć. W Listopadzie podjęłam nową pracę, w której wytrwałam tylko tydzień i co za tym idzie, z dnia na dzień po prostu do niej nie pojechałam. Muszę też dodać, że w pracy czułam się źle, nie potrafiłam nawiązać kontaktu nic zrobić, a jak robiłam to przez ogromny stres wszystko źle, doszło do tego jeszcze to, że zaufana osoba, która mnie tam poleciła, jeszcze mnie dobiła, bo w pierwszych dniach pracy powiedziała do szefa, że na robię im problemów itp skończyło się to leczeniem u psychiatry i terapią. Poczułam się lepiej trochę lepiej, ale od 5 lat mieszkam w innym mieście i choć staram się przekonać do tego miasta, by być bardziej samodzielną, jakoś jest ciężko, choć trochę się przełamałam. Poszłam do szkoły, żeby zmienić zawód, bo w poprzednim na ten moment nie chcę pracować. W szkole oprócz teorii są też praktyki, których załatwienie zajęło mi trochę czasu, ale niestety i na nich nie potrafię się odnaleźć, nie wykonuje poleceń, chodzę jak jakaś obłąkana za swoim opiekunem, sama nie potrafię nic zrobić. Siedząc z osobami tam pracującymi, nie potrafię nawiązać kontaktu z nimi. Bardzo się wstydzę swojego zachowania tam i bardzo mi wstyd wobec moich najbliższych męża, mamy, którzy bardzo mnie wspierają. Wstyd mi za siebie, bo pod wpływem silnego stresu potrafię też odpowiedzieć błędnie niezgodnie z tym, co było. Przeraża mnie to bo pracując, byłam zupełnie inna, oddana swoje pracy a teraz będąc na praktyce, jestem jednym ogromnym problemem i przez w swojej zachowanie jestem odbierana, jakbym miała złe zamiary. Oprócz tego jestem zdekoncentrowana, trzeba mnie pilnować nawet z najmniejszym rzeczami. I teraz na sama myśl,że ja następny dzień mam tam iść gdzie jestem tam niechciana przez swojej zachowanie bardzo się stresuje aż zaciska mi się żołądek.Co mam zrobić jak sobie pomóc.Przez to wszystko boję się,że stracę wszystko i mojego męża. Wiem, że te praktyki nie mają sensu już ale nie wiem ,co zrobić.

Co zrobić, gdy jestem podpytywana o zarobki, o których nie chcę mówić?
Dzień dobry, Proszę o poradę, co mogę odpowiadać w sytuacji, gdy jestem podpytywana o moje zarobki, a nie chce o nich mówić? Kiedyś były takie same jak współpracowników i rozmawialiśmy o tym dość luźno, jednak teraz mam większą wypłatę od reszty a nie wiem jak wybrnąć z tematu w czasie rozmów. Chciałabym uciąć temat raz a dobrze, a boję się o dobre stosunki między nami w dziale. :) Nie chciałabym, aby sytuacja wyszła na jaw. Proszę o podpowiedź, bardzo stresuje mnie ten temat..
Stres, niska samoocena i niechęć do pracy - jak sobie radzić z codziennymi trudnościami?

Witam. Od dłuższego czasu czuje stres, boli mnie brzuch z nerwów, nie potrafię się przez to na niczym skupić. Chcę mi płakać z byle powodu. Wszystkim się przejmuje i biorę do siebie. Bardzo wszystko przeżywam. Mam niska samoocenie i nie wierzę w moje możliwości. Nie lubię mojej pracy i nie mam najmniejszej ochoty do niej chodzić, jak się kończy weekend, czuje stres i chce mi się płakać. Każda mała sprzeczka z partnerem powodu u mniej również stres, nerwy i płacz.

Synrom Piotrusia Pana - jak mogę się uwolnić?
Dzień dobry. Chyba jestem jak Piotruś Pan. Potrzebuję porady, jak się zmienić i przełamać w sobie lęk i niechęć do wejścia w dorosłość i do wyjścia z pod skrzydeł rodziny oraz przyjemnego środowiska. Lubię pochlebstwa psychologów itp., ale wiem, że nie mogę ich słuchać. Trzeba się zmienić. Chce jak najkrócej mieszkać samemu bez rodziców. Tracę z 20pkt IQ, gdy muszę wykonać czynności, które sprawią, że poczuje się lepiej. Długo zajmuje mi wybranie się i umówienie do lekarza (zazwyczaj szybko odpuszczam i się nie umawiam). Potrzebuję aprobaty mamy w ubraniach i pakowaniu się. Nie mam ambicji i zainteresowań(trochę chyba stłumilem te drugie). Mam 20 lat- Syndrom Piotrusia Pana. Dodatkowo często mówię sekrety lub informacje, których miałem/mam nie mówić. Zwłaszcza mówię je ludziom, których mało znam. Często o nich opowiadam, gdy sekret kojarzy mi się z tematem, który znam i robię coś przy okazji. Mówię wtedy wielkie głupoty. Natomiast rodzinie i bliskim często nie mówię najważniejszych informacji, kluczowych dla nas. Potrzebuję pomocy, jak mogę nauczyć się żebym mówił ważne informacje swojej rodzinie, a sekrety mówił tylko osobą bardzo bliskim.
pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.