Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Praca fizyczna za granicą czy rozwój intelektualny w Polsce? Jak odnaleźć siebie zawodowo po 40.

Witam, od lat borykam sie z problemem zawodowym i cierpie na jakis przerost ambicji. Po studiach rozpoczalem prace w Polsce w biurze jednak pieniadze byly male wiec zdecydowalem wyjechac za granice - aby sie nie rozpisywac napisze w wielkim skrocie, ze pracowalem w wielu biurach jako pracownik umyslowy, wykonywalem rowniez prqce fizyczne, w ktoryms momencie rozpoczalem wlasna dzialalnosc ale niestety sie nie udalo. Od pieciu lat probuje na przemian jakiegos nowego pomyslu na przemian z praca fizyczna, ktora wykonuje ze wzgledu na bardzo dobry dochod. Teraz mysllaem o powrocie do kraju i znalezieniu jakiegos zajecia jednak pojawila mi sie kolejna oferta fizyczna za znacznie wieksze pieniadze. Chcialbym sie rozwijac intelektualnie - isc z czyms do przodu w zyciu, jqk nie widze perspektywy rozwoju strasznie sie dusze - chwil nawet studiowalem psychologie ale ze wzgledu na brak czasu przerwalem. Mam blisko 40 lat i nie chce spedzic reszty zycia z wkretarka… mam co prawda dobre pieniadze i sporo wolnosci ale dusze sie i najgorsze jest to, ze nie wiem gdzie isc - nie moge odnalezc siebie i nie wiem jqk to zrobic - czuje jakby moje zycie stalo sie poczekalnia. Nie potrafie skupic sie na niczym nic nie daje mi satysfakcji i radosci poza silnymi dawkami “dopaminy” jak seks czy dalekie podrozy - te ostatnie ze wzgledu na zwiazek ostatnio sie skonczyly… moje pytanie… jak odnalezc siebie? Kiedys myslalem, se jestem zamkniety i nie chcialbym pracowac z ludzmi dzisiaj odwrotnie jestem pelen energii i tylko ludzie daja mi sile ale nie wiem jak sie rozwijac i gdzie zeby tez jednoczesnie finansowo czuc sie dobrze…
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pana sytuacja nie jest wynikiem „przerostu ambicji”, lecz bolesnym zderzeniem potrzeby bezpieczeństwa finansowego z głodem stymulacji intelektualnej. W wieku blisko 40 lat poczucie, że życie stało się „poczekalnią”, sygnalizuje, że Pana potencjał poznawczy nie znajduje ujścia, a wysokie zarobki z pracy fizycznej stały się „złotymi kajdankami” – dają wolność materialną, ale odbierają poczucie sensu. Szukanie silnych dawek dopaminy w seksie czy podróżach to klasyczny mechanizm kompensacyjny: gdy codzienność zawodowa jest dla mózgu wyjałowiona, organizm domaga się ekstremalnych bodźców, by poczuć, że żyje.

Aby odnaleźć siebie, musi Pan przestać postrzegać pracę fizyczną i rozwój intelektualny jako wykluczające się światy. Proszę potraktować obecną ofertę wysokopłatnej pracy nie jako wyrok, ale jako „sponsora” Pana transformacji – ustalając konkretną datę końcową i przeznaczając nadwyżkę finansową na celowy proces przekwalifikowania. Skoro zauważył Pan u siebie nową energię do pracy z ludźmi, Pana naturalnym kierunkiem powinny być stanowiska pomostowe, takie jak koordynator projektów, doradca techniczny czy manager operacyjny, gdzie praktyczna wiedza o „wkrętarce” łączy się z kompetencjami miękkimi i biznesowymi.

Zamiast wracać na długie, teoretyczne studia, które już raz Pan przerwał, warto postawić na konkretne certyfikacje lub mentoring, które szybciej pozwolą Panu sprawdzić się w nowej roli. Pana poczekalnia skończy się w momencie, gdy przestanie Pan czekać na olśnienie, a zacznie traktować obecne zarobki jako narzędzie do budowania mostu w stronę pracy z ludźmi. Ma Pan unikalną przewagę rynkową: rozumie Pan procesy od strony wykonawczej i umysłowej, co w wieku 40 lat czyni z Pana niezwykle wartościowego kandydata na lidera, o ile tylko odważy się Pan zaryzykować chwilowy spadek komfortu na rzecz długofalowej satysfakcji.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Moskal

Aleksandra Moskal

Drogi Autorze, to co przede wszystkim wysuwa się na pierwszy plan (z mojej perspektywy) to potrzeby, o których piszesz. Kiedy są one niezaspokojone lub kiedy to co robimy jest sprzeczne z naszymi wartościami - uczucie frustracji, zdenerwowania czy bezsilności jest czymś normalnym i adekwatnym - bo mówi właśnie o tym aby spróbować obrać inną drogę niż dotychczasowa. Oczywiście powodów niezadowolenia może być więcej, do tego jednak potrzebne jest więcej informacji oraz czasu na przyjrzenie się temu co dla Ciebie ważne i czego potrzebujesz. Pogłębienie swojej świadomości dot. własnych wartości/celów/potrzeb mogłoby okazać się pomocne. Proszę mieć jednak na uwadze, że to jedna z wielu opcji. Pozdrawiam, Ola

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, nie musi oznaczać „przerostu ambicji”, a raczej silną potrzebę rozwoju i poczucia sensu. Problem pojawia się wtedy, gdy te potrzeby zderzają się z realiami (finanse, dostępność pracy), co może prowadzić do poczucia utknięcia i frustracji. Na uwagę zasługuje pewien powtarzający się schemat: naprzemienne wchodzenie w coś nowego i wycofywanie się, gdy brakuje satysfakcji lub perspektywy. To może utrudniać zbudowanie stabilnego kierunku, nawet jeśli ma Pan potencjał i motywację.

Warto rozdzielić dwie kwestie: potrzeba rozwoju i pracy „z sensem” oraz potrzeba bezpieczeństwa finansowego.

Nie zawsze da się je od razu połączyć w jednej decyzji. Czasem pomocne jest podejście etapowe np. stabilna praca (dla bezpieczeństwa) i równoległe, bardziej świadome sprawdzanie kierunku rozwoju (kursy, studia, wolontariat, zmiana branży krok po kroku). Pytanie „jak odnaleźć siebie” często nie ma jednej, szybkiej odpowiedzi.  Polega to bardziej na sprawdzaniu i zawężaniu opcji: co daje choć minimalne poczucie sensu, gdzie pojawia się zaangażowanie, z jakimi ludźmi chce Pan pracować.  To, że obecnie czuje Pan brak satysfakcji i potrzebę silnych bodźców, może też wynikać z przeciążenia lub długotrwałego braku kierunku. Wtedy trudniej odczuwać radość z codziennych, małych rzeczy. W takiej sytuacji pomocna bywa rozmowa ze specjalistą (np. doradztwo zawodowe lub mentoring), która pozwala uporządkować te obszary i znaleźć bardziej realny, dopasowany kierunek działania.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że się tym Pan podzielił. Opisuje Pan nie "przerost ambicji", a silną potrzebę rozwoju i poszukiwania sensu. Z Pana opisu wyłania się duże napięcie i poczucie utknięcia - jakby był Pan między bezpieczeństwem a potrzebą sensu i rozwoju.
W Pana wypowiedzi zauważyłam kilka ważnych tematów:
- Cechuje się Pan wysoką potrzebą rozwoju osobistego;
- Pieniądze są dla Pana ważne, ale same w sobie nie dają satysfakcji;
- Obecnie skłania się Pan bardziej w stronę pracy z ludźmi.
Czy teraz brzmi to dla Pana w sposób bardziej uporządkowany?
Brak radości i szukanie silnych bodźców, które Pan opisuje, może oznaczać przemęczenie i przeciążenia zmianą albo brak poczucia sensu - wtedy żadna opcja zawodowa nie da Panu satysfakcji na dłużej.
W Pana historii widać też pewien powtarzający się schemat - pojawia się nowy pomysł i nadzieja, a potem powrót do pracy, która daje bezpieczeństwo finansowe, ale nie daje satysfakcji. Warto się temu przyjrzeć, bo to może być klucz do zmiany.
Zachęcałabym Pana, by przed podjęciem decyzji o powrocie do kraju rozważył Pan kilka kwestii:
1. Jaki rozwój jest dla Pana ważny? Wspomniany przez Pana rozwój intelektualny, to pojęcie zbyt ogólne. Czy czuje Pan satysfakcję poprzez uczenie się nowych umiejętności? Poprzez rozwiązywanie problemów? Pomaganie ludziom? Tworzenie czegoś nowego? Istotne jest ustalenie tego punktu w pierwszej kolejności.
2. Ile jest Pan w stanie przeznaczyć na rozwój?
Każda nowa ścieżka prowadzi do nakładów finansowych - na studia, kursy doszkalające, mentoring. Ale co ważne, chodzi także o dodatkowe nakłady czasu, które trzeba przeznaczyć na rozwój. Ile jest Pan w stanie wygospodarować, by osiągnąć swój cel?
3. Kierunek - równie ważne jak zasoby jest to, czy jest Pan gotów przez dłuższy czas trzymać się jednego kierunku, nawet gdy początkowo nie przynosi on satysfakcji.
Zamiast wielkiego kroku, jakim może być powrót do kraju, skupiłabym się na stworzeniu planu działania. Obecną pracę może Pan potraktować jako bazę finansową pod przyszłe działania rozwojowe. Powinien Pan wybrać konkretny kierunek rozwoju i podjąć decyzję o przeznaczeniu zasobów oraz czasu, w jakim rozpocznie Pan proces zmiany. Nie chodzi o to, aby od razu odnaleźć siebie i sens, ale aby zacząć konsekwentnie podążać w jednym, wyznaczonym sobie kierunku. 
Mam nadzieję, że to pomoże Panu znaleźć właściwą ścieżkę, życzę powodzenia!

 

Katarzyna Michalska

Magdalena Mazur-Laskowska

Magdalena Mazur-Laskowska

To, co opisujesz, to nie jest przerost ambicji - tylko raczej bardzo zdrowa potrzeba sensu, która przez lata była spychana przez konieczność zarabiania pieniędzy. I teraz wraca z większą siłą i poczuciem niespełnienia. 

Jesteś w miejscu, w którym Twoje życie przestało Ci wystarczać w obecnej formie - a to często początek zmiany, a nie porażka.

Zobacz podobne

Niechęć do czegokolwiek przed pracą
Niechęć do czegokolwiek przed praca na sama myśl o wyjściu do pracy czasami aż do myśli, że może w drodze do pracy skręcę kostkę i będzie wolne, ogólnie to nawet po części lubię tę robotę, ale sam fakt pójścia do niej odbiera mi wszelakie chceci do wszystkiego, a sprawa nr 2 ogólnie nauczyłem się mieć na wszystko wyjebane, ale w sytuacji jak ca usiłuje zrobić a średnio idzie raz jestem oazą spokoju, a raz dostaje kurwicy wyjścia z siebie aż wszystko wokoło lata.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek. Po pierwsze czuję przymus przepisywania wszystkiego, bo myślę, że inaczej się nie nauczę (w sensie nie mogę uczyć się bezpośrednio z książki). Nawet jeśli coś już umiem, to muszę to zapisać. Kolejnym problemem jest robienie notatek lub nawet zadań z matematyki. Mam takie dziwne natręctwo, że wszystko musi być zapisane równo, na tych samych kartkach i tym samym długopisem. Potrafię przez 2 godziny siedzieć i zastanawiać się, czy lepiej pisać na kartce w kratkę, czy może na czystej białej. Tak samo nie mogę zdecydować się czy użyć zakreślacza, czy może nie, czy pisać od podpunktów, czy nie. Często zmieniam zdanie i wtedy muszę przepisać notatkę na nowo. Lub piszę coś w zeszycie i stwierdzam, że jednak lepiej mieć to na kartce wyrwanej więc muszę przepisać od nowa. Czasem gdy robiłam zadania na tablecie i po 10 stwierdziłam, że zmniejszenie grubość pisaka to przepisywałam od nowa te 10 zadań, aby było wszystko tak samo. Na tablecie też często potrafię od nowa pisać po 5 razy tę samą cyferkę, żeby w końcu mi się podobała. Gdy czasem się pomylę albo coś krzywo zapiszę, to też muszę przepisać wszystko od nowa. Bardzo mnie to męczy, bywa tak, że piszę to samo na 3 różnych kartkach, bo nie wiem, na której będzie lepiej. W trakcie nauki wręcz boję się, że coś krzywo zapiszę. Gdy uczę się np. biologi (którą rozszerzam) nie robię praktycznie żadnych rysunków, bo myślę, że i tak krzywo mi wyjdzie i pewnie robiłabym to 10 razy, zanim wyszłoby ładnie. Gdy nawet już zrobię jakąś notatkę, to od razu muszę ją włożyć do koszulki, żeby przypadkiem jej nie ubrudzić lub nie pogiąć. Ogólnie ciężko mi się uczy z tego co mam zanotowane w miarę ładnie, bo jakoś czuję niepokój, że to się zniszczy. Mam też trochę obsesję na punkcie porządku, muszę mieć wszystko poukładane, codziennie zamiatam i ścieram kurze. Jeszcze jedną dziwną rzeczą jest to, że gdy biorę cokolwiek w sklepie, to nie może być to pierwsza z brzegu rzecz. W sensie jak biorę, np. czekoladę z półki, to muszę wziąć tę dalej położoną. Albo w sklepie jak mój rozmiar jest na 1 wieszaku to i tak szukam swojego rozmiaru, który będzie dalej, najlepiej w środku nie z brzegu. Nawet do końca nie rozumiem przyczyny, może jakoś wydaje mi się, że ta rzecz w środku będzie taka nieskazitelna. Jest to irracjonalne, ale nie umiem sobie z tym poradzić Zaczęłam niedawno uczęszczać na terapię, ale nie umiem się przełamać, żeby o tym powiedzieć, bo nie znalazłam za wiele na ten temat w internecie i wstydzę się tego. Czy może być to nerwica natręctw, czy może coś innego?
Czy w mojej pracy doświadczam mobbingu czy seksizmu? Jak to rozpoznać?
Zaczynam się gubić, bo nie wiem, czy to, co przeżywam w pracy, to mobbing, czy może po prostu seksizm. Często czuję się dyskryminowana, ale nie wiem, czy to przypadkiem nie moje przewrażliwienie. Szef z góry zakłada, że nie potrafię czegoś zrobić, tylko dlatego, że jestem kobietą. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że są to bezpośrednie wyzwiska czy obelgi, bo tak nie jest i sama już nie wiem..
Jak poradzić sobie z negatywną reakcją mamy na planowaną wyprowadzkę?

Witam,
wczoraj powiedziałam mamie o wyprowadzce. Nie zniosła tego dobrze. Chłopak dostał w spadku dom. Chcielibyśmy tam zamieszkać, bo również na tej działce możemy mieć pół gospodarki. Działka również należy do chłopaka. A jego tata przez lata miał tam gospodarkę, która bardzo dobrze prosperuje. Oboje doszliśmy do wniosku, że możemy się tam wprowadzić na parę lat i dorobić.

Moja mama natomiast bardzo negatywnie do tego podeszła, mimo wielu tłumaczeń. Nic do niej nie trafia. Rozumiem, że może jej być przykro. Jej rodzice umarli już dawno, siostra się nie odzywa, a tata jest „synusiem mamusi” i „ukochanym braciszkiem”, gdzie toksycznie się to na nas odbiło. Mama zachorowała na nowotwór już z 13 lat temu, popadła w depresję i alkoholizm. Matka mojego ojca nie lubi ani mamy, ani mnie i mojego brata. Zawsze nastawiała tatę przeciwko nam. A tata – głupi – zawsze we wszystko wierzył. Oraz dla niego to siostra i matka były najważniejsze, i są.

Wiem, że moja mama się tego obawia również w moim przypadku. Ale jednak nie chcę się traumatyzować. Mam 23 lata i chłopak też. Jesteśmy 2 lata razem. Wiemy, że wszystko się może wydarzyć. On wie, że jak tylko zacznie się zachowywać jak mój ojciec, to jest koniec między nami, bo ja nie chcę się całe życie użerać tak jak moja mama i tracić przez to poczucie własnej wartości.

U mnie szans na dorobek nie ma. Małe miasto bez perspektyw. Chłopak rzucił dla mnie wojsko. Nałożono mu dużą karę pieniężną. A jednak potrafił się przeprowadzić 700 km do mnie, a znaliśmy się rok. Chcemy się odbić finansowo, bo jednak utrzymywanie się za najniższą krajową jest ciężkie. Mieszkamy u mnie w domu z rodzicami. I nie ukrywam, że człowiek by chciał być sam – we dwójkę. Tym bardziej, że jak nie mogłam znaleźć pracy i tymczasowo zarabiał chłopak, to mama potrafiła mnie zwyzywać od „k**ew”. Chłopak to wszystko słyszał.

Po tym, jak powiedziałam o wyprowadzce, mama mi powiedziała, że zły mnie los czeka, że ona już córki nie ma oraz mojego wsparcia. Że nic nie będę z tego mieć. Że będę nikim. Jestem załamana, bo rodzice chłopaka dobrze mnie traktują. Chcą dla nas dobrze, nie wkładają nosa w nieswoje sprawy. Chłopak zresztą też ma charakter, w którym nie pozwoli sobie wejść na głowę. Więc ufam mu. Wiem, że życie potrafi być przewrotne, ale jak się nie przekonam, to nie zobaczę.

Z reakcji mamy jest mi przykro, bo chciałabym, aby mnie wsparła – co by się nie działo. Mój brat na studia pójdzie tam, gdzie ja mam tymczasowo zamieszkać, abym nie była sama. Nie wiem, jak mam z mamą rozmawiać. Potrafiła mnie nie wspierać, gdy było u mnie źle, oraz źle się do mnie odnosić. A temat wyprowadzki tylko mnie dobił. Wmawia mi najgorszy scenariusz oraz narzuca swoje zdanie, bo według niej powinnam mieszkać całe życie tutaj z nimi, mieć dzieci i w ogóle.

A prawda jest taka, że do dzieci mi daleko. I brak możliwości rozwoju w moim miasteczku i okolicach również jest duży. Jeżeli razem z chłopakiem mamy szansę dorobić się, nie musimy nic wynajmować – dla nas to całkiem fajna opcja.

Jak mam przestać się zadręczać? Co robić?

Studia i praca - czuję, że jestem leniwa, nie wiem co robić, nie mam motywacji.
Skończyłam technikum i zaczęłam studiować i pracować, ale przez lenistwo praktycznie nic nie robiłam na studiach ,zaliczyłam może jeden przedmiot, wstyd mi, ale nie wiem jak zmotywować się do działania , normalnie ktoś by powiedział, że mi się za przeproszeniem w d..pie poprzewracało i że mam za dobrze, ale nie wiem co robić.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!