Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wyznać uczucia chłopakowi z klasy przed rozstaniem? Porady

Bardzo podoba mi się pewniej chłopak z mojej klasy, niestety ale za półtora miesiąca nie będziemy chodziło razem do klasy, nasze drogi się rozejdą. Ciągle o nim myślę, może to głupie ale czuję ciepło na sercu jak myślę o nim. Nie wiem co mam zrobić ponieważ boje się do niego podejść i powiedzieć mu że mi się podoba, ale z drugiej strony bardzo chce. Proszę o jakąś radę
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
To, co Pani czuje wcale nie jest głupie, tylko całkiem naturalne i widać, że to jest ktoś ważny dla Pani. Zauroczenie wiąże się z ekscytacją, ale też lękiem przed odrzuceniem. Skoro za półtora miesiąca Wasze drogi mogą się rozejść, warto się zastanowić po czym zostanie większy żal: po niewykorzystanej szansie czy po samej odmowie.

Nie musi Pani od razu wyznawać wszystkiego wprost. Może warto zacząć od małego kroku np. częściej zagadać, napisać wiadomość czy zaproponować jakieś wyjście po szkole. Odwaga nie polega na braku strachu, ale na działaniu mimo niego. Nawet jeśli odpowiedź nie będzie taka, jak Pani oczekuje, to wciąż może to być ważne doświadczenie dla Pani w budowaniu relacji i robieniu czegoś w zgodzie ze swoimi uczuciami.

Powodzenia
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Karolino,

to, co Pani czuje, jest pięknym i naturalnym doświadczeniem, które zasługuje na uznanie, a nie na miano „głupiego”. Lęk przed odrzuceniem jest w tej sytuacji zrozumiały, jednak proszę wziąć pod uwagę, że perspektywa rozstania się klasy za półtora miesiąca paradoksalnie działa na Pani korzyść. Ma Pani teraz bezpieczne okno czasowe: jeśli zaryzykuje Pani kontakt i spotka się z wzajemnością, zyska Pani szansę na piękną relację, natomiast w przypadku braku zainteresowania, wspólna codzienność i tak wkrótce dobiegnie końca, co znacznie ułatwi Pani emocjonalne domknięcie tego tematu. Zamiast wielkich wyznań o uczuciach, które bywają przytłaczające, radziłabym zacząć od niezobowiązującej propozycji wspólnego spędzenia czasu lub rozmowy o planach po zakończeniu szkoły, co pozwoli Pani wybadać grunt bez nadmiernej ekspozycji. Proszę nie pozwolić, by strach przed chwilowym dyskomfortem odebrał Pani szansę na sprawdzenie, co mogłoby się wydarzyć, bo żal z powodu niepodjęcia próby bywa zazwyczaj bardziej długotrwały niż samo odrzucenie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

 To, co czujesz, nie jest głupie, jest to po prostu ważne uczucie, a fakt, że niedługo się rozstaniecie klasowo, tylko je wzmacnia. Najbezpieczniej będzie zrobić mały krok teraz, zamiast czekać aż będzie za późno.

Najpierw zacznij od zwykłej rozmowy: o szkole, lekcjach, planach, czymś lekkim. To zmniejsza stres i daje wam naturalny kontakt.  Jeśli czujesz, że dasz radę, powiedz coś prostego i szczerego, np. „Lubię z tobą rozmawiać i chyba bardzo mi się podobasz”. Nie musisz od razu wyznawać wszystkiego w wielkich słowach. Czasem wystarczy zaprosić go na spacer, wracanie razem ze szkoły albo napisać wiadomość. Strach przed odrzuceniem jest normalny, zwłaszcza kiedy ktoś jest dla ciebie naprawdę ważny. Pomyśl o tym tak: powiedzenie prawdy nie gwarantuje odpowiedzi, której chcesz, ale daje ci spokój, że nie zostawiłeś tego w sobie.  Nawet jeśli nie wyjdzie, to nadal będzie odważny i dojrzały ruch, a dużo gorsze bywa długie żałowanie, że się nie spróbowało. 

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To wcale nie jest głupie. To, że ktoś Ci się podoba, że często o nim myślisz i czujesz przyjemne emocje, jest zupełnie normalne.

 

Skoro za niedługo nie będziecie już razem w klasie, warto spróbować zrobić mały krok, ale nie musisz od razu mówić mu wielkiego wyznania. Możesz zacząć spokojniej, na przykład częściej z nim rozmawiać, zapytać, czy chce popisać, wysłać mu mema, zagadać po lekcji albo zaproponować wspólne wyjście po szkole.

 

Jeśli poczujesz się gotowa, możesz powiedzieć coś prostego, bez presji:

„Lubię z Tobą rozmawiać i trochę szkoda, że niedługo nie będziemy razem w klasie. Może chciałbyś czasem popisać albo się spotkać?”

 

Najważniejsze: jego reakcja nie będzie mówiła o Twojej wartości. Może się ucieszyć, może być zaskoczony, może nie odwzajemniać uczuć. To zawsze jest ryzyko, ale czasem większy żal zostaje po tym, że się nie spróbowało.

 

Nie musisz robić tego idealnie. Wystarczy zrobić to z szacunkiem do siebie i do niego.

Utulenia siebie
Łukasz Dyłka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

dzień dobry ❤️! 
 

To, co Pani czuje, jest całkowicie naturalne i nie ma w tym nic „głupiego”. Gdy ktoś nam się podoba, często pojawia się także lęk przed odrzuceniem. Warto jednak pamiętać, że za półtora miesiąca Wasze drogi i tak się rozejdą, dlatego być może to dobry moment, aby dać sobie szansę i zrobić pierwszy krok. Nawet jeśli odpowiedź nie będzie taka, jakiej Pani oczekuje, zyska Pani poczucie, że spróbowała, zamiast później zastanawiać się „co by było, gdyby”. Trzymam kciuki za Pani odwagę. 


pozdrawiam 

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Relacja po stracie: jak wspierać i zrozumieć zachowanie partnera po śmierci bliskiej osoby
Dzień dobry, Szanowni Państwo znalazłam to forum w internecie szukając odpowiedzi na moje wątpliwości. Moja sytuacja dotyczy pewnej relacji. Chodzi o to, że nie wiem co mam myśleć o tym co tak naprawdę się dzieje w pewnej relacji w której funkcjonuję od pewnego czasu. Mam w swoim życiu (według mnie osobę bardzo mi bliską). Jednak może od początku. Poznałam jakiś czas temu mężczyznę i od razu zaczęliśmy odbierać na tych samych falach. Początki super świetnie idealnie dogadujemy się wręcz jak byśmy znali się całe życie. Później rozmowy stały się bardzo poważne wręcz intymne. On podzielił się ze mną tym, że ma wiele zmartwień. Jego Matka umierała na chorobę nowotworową i było strasznie ciężko wszystkie wysiłki szły, aby Ją ratować. Przyjaciele oraz całą Jego rodzina odwrócili się od Niego. Tak jakby zapomnieli, że istnieje. Został sam. No właśnie nie do końca bo ja byłam przy Nim w tych trudnych chwilach. Ni mniej, ni więc tylko spakowałam się i stanęłam przed Jego drzwiami. No może nie dosłownie bo nie wpakowałam się do Jego domu, ale wynajęłam na szybko mieszkanie w Jego mieście i byłam w każdej chwili przy Nim. Pomagałam bez zawahania we wszystkich sprawach i wciąż wspierałam Go. Obiadki te sprawy. W końcu Jego Matka zmarła niestety. I On zdawał się być jakby obok tego wszystkiego. Nikt prócz mnie nie pomógł, nie było nikogo. W tym czasie powiedział mi, że mnie wcześniej nie doceniał i nie spodziewał się, że postąpię właśnie w taki sposób. Dodał, że wszyscy absolutnie wszyscy opuścili Go a zostałam tylko ja. I że szalenie mnie docenia i wszystko co zrobiłam i co robię i co zapewne jeszcze zrobię. Nie określił mnie jako swojej "dziewczyny" dalej pozostaje, chyba tak mi się wydaje Jego koleżanką. Podczas pogrzebu Jego Matki miały miejsce dziwne rzeczy. Przede wszystkim zjechała się cała rodzina ze strony Matki. Wszyscy absolutnie wszyscy wykazywali niezdrową ciekawość względem mnie. Ja byłam z boku. Po cichu wspierałam w tym trudnym dniu. Zabezpieczyłem wszystkie rzeczy osobiste " kolegi" ponieważ wszędzie zostawiał a to portfel z dokumentami, a to kluczyki od auta itd. ja zbierałam te rzeczy i chowałam żeby nikt ich nie ukradł. Podczas pogrzebu stałam z tyłu przecież nie jestem rodziną więc nie będę pchała się na pierwszy plan. Podczas deszczu podałam Mu swój parasol bo nie miał , a ja nie chciałam żeby zmókł. Po pogrzebie On powiedział, że bardzo mi dziękuję za wszystko co zrobiłam na tym pogrzebie bo On nie miał do tego głowy. Jednak kilka dni potem odezwali się Jego "przyjaciele" i On tak jakby zapomniał, że gdy potrzebował wsparcia to Oni Go zostawili tak jakby się nie znali. Zaczął codziennie spotykać się z Nimi. Ja odczułam , że mnie odstawił na boczny tor. Chociaż po kilku dniach zaczął zapraszać mnie na spacer, na obiad. W sumie było kilka takich spotkań. Raz nawet użył sformułowania, że to jest randka. Ale na tych niby randkach w pierwszym zdaniu komunikuje mi, że nie ma za dużo czasu bo kumple czekają i jest z Nimi umówiony. Ogólnie to zawsze po godzinie Nasze spotkanie się kończy bo pędzi do kolegów. A z kolegami spędza czas do 2-3 nas ranem. Wiem bo zawsze pisze do mnie wiadomości, że właśnie skończył świetne spotkanie z kumplami i wraca do domu. Ja nie wiem co mam myśleć. Raz nawet powiedziałam Mu wprost co czuję, czego chcę i niech w końcu powie o co chodzi i czy to wszystko co się dzieje to ma sens. Odpowiedział mi ,że jeśli ja dalej tego chce to ma to sens. Co dzień mówi mi, że jestem piękna, dobra, najcenniejszym skarbem, który trzeba chronić, że jeśli mi się coś stanie to On tego nie przeżyje bo to będzie tragedia. Jednak gdy mówię skoro jest tak jak mówisz to może przestańmy udawać i w końcu oficjalnie zacznijmy być razem. To się wycofuje znajduje kolejne wymówki żeby utrzymać taki stan rzeczy i wciąż codziennie słyszę, że koledzy przyszli, ja idę do kolegów, z kolegami idę na miasto, koledzy, koledzy, koledzy... Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Czy powinnam dać sobie spokój czy to jakiś mechanizm obronny lub radzenia sobie z żałobą po śmierci Matki. Bo z jednej strony koledzy, a z drugiej jeśli ja się nie odezwę przez dłuższy czas dopytuje się czy jestem zdrowa, bezpieczna i czy nic mi się nie stało złego. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
Dlaczego nowe znajomości online mogą być mylące? Analiza emocjonalnego zamętu w relacjach
Dzień dobry, jakiś czas temu, w aplikacji randkowej napisała do mnie kobieta. Coś bardzo mnie w niej urzekło i z entuzjazmem jej odpisałem pomimo, że na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy rzadko korzystałem z Tindera, a o pisaniu z kimkolwiek nie było nawet mowy. Nasze rozmowy od początku były żywe, pełne optymizmu i głębokich przemyśleń. Okazało się, że wyznajemy te same wartości. To, co sprawiło, że jej odpisałem, zaczęło się uwydatniać także w wiadomościach. Nadszedł moment, w którym podkreśliła stanowczo (ale pozytywnie), że wpadła tu po "męża na już", bo marzy o rodzinie, dzieciach itd., i usuwa tu konto. Zrobiłem pierwsze co przyszło mi do głowy po tym bardzo nieoczekiwanym wyznaniu, czyli wymieniłem kilka wad i rzeczy, na których się skupiam, a które mają ogromne znaczenie w kontekście zakładania rodziny - robię dopiero prawo jazdy, w październiku idę na studia, jestem w trakcie zmiany miejsca zamieszkania i szukania pracy w nowym mieście. Chciałem jej rozjaśnić ten wyidealizowany obraz mojej osoby. Po tym co napisałem, nastąpiło 2-godzinne milczenie, które wcześniej nie miało miejsca. Po tym czasie napisała, że nawarstwiło jej się pracy, że chyba pierwszy raz od stu lat będzie musiała zostać po godzinach oraz, że do wszystkiego się odniesie jak będzie już w "domku". Kompletnie zapomniałem, że jest w pracy, ale odebrałem tę wiadomość, jako próbę stopniowego wycofywania się z relacji. Ze względu na nasze pełne szczerości rozmowy, postanowiłem napisać jej, że rozumiem, ale jeśli to co napisałem wcześniej spowodowało spadek zainteresowania, to wolałbym wiedzieć to teraz, niż brnąć dalej i wzajemnie się rozczarować. Odpisała w nietypowy do tej pory dla niej sposób, z pretensjami pisząc, żebym mówił za siebie - nie za nią, że co niby miałoby ją zniechęcić?, że to dla niej nie ma znaczenia, żebym nie wkładał jej do głowy czegoś takiego, a zarazem, że rozumie moją decyzję i życzy mi wszystkiego dobrego. Byłem w delikatnym szoku, bo przecież żadnej decyzji nie podjąłem, a chciałem normalnie wyjaśnić sprawę. Odpowiedziałem więc, że żadnej decyzji nie podejmowałem, ale rozumiem, że najwidoczniej poznaliśmy się na złym etapie życia, że jest wspaniałą kobietą i trafi na super faceta, że trzymam kciuki za nią i jej karierę oraz życzę jej wszystkiego co najlepsze. Niespodziewanie otrzymałem od niej długą wiadomość, w której pisała, że w moich wiadomościach widziała swoje myśli, że nie czuła od dawna takiego zaangażowania i sama zaangażowała się całą sobą, że cieszyła się do telefonu jak głupia pisząc ze mną, że ta sytuacja sprowadziła ją na ziemie i łzy jej poleciały, bo kolejny raz się rozczarowała i założenie rodziny nie jest jej pisane najwidoczniej oraz, że ją zawiodłem. Zaskoczyło mnie to totalnie. Odpisałem, że chciałbym wrócić do tematu i rozwijać znajomość, ale skoro nie ma już do mnie zaufania, to rozumiem, że może być ciężko. Dodałem, że to była ciężka wymiana myśli, która kosztowała nas sporo energii oraz, że nie będę wywierał presji na jej emocjach i dłużej męczył, dodając "Dobranoc", bo była już późna pora. Nie otrzymałem od niej żadnej odpowiedzi na tę wiadomość. Następnego dnia natomiast, otrzymałem powiadomienie w social-mediach, okazało się, że to ona zostawiła pod moją relacją reakcję w postaci "serduszka." Na początku myślałem, że to próba zrzucenia winy na mnie i pretekst do wycofania się bez poczucia winy. Później jednak odnotowałem jakąś sprzeczność. Mam 29 lat, ona zaś 27 lat. Jestem po zakończeniu 6-letniego związku, w którym rozmawiało się o wszystkim otwarcie, więc może w tym przypadku, to naleciałości z poprzedniego związku namieszały. Chciałbym zapytać, jaki cel mogą mieć jej działania? O co może jej chodzić? Kompletnie nic z tego nie rozumiem. Jak się zachować w tej sytuacji? Z góry dziękuję Państwu za wszystkie analizy i podpowiedzi. Pozdrawiam.
Jak zwiększyć asertywność i stawiać granice w relacjach?
Dzień dobry, Jestem 24 letnią osobą, właśnie kończę studia magisterskie. Coraz częściej zauważam, że mam tendencje do bycia mniej asertywnym w relacjach niż inni - wręcz uległy. Nie stawiam granic, zawsze jestem by pomóc innym, a od jakiegoś czasu przyświeca mi myśl "każdy chciałby mieć takiego mnie w życiu, ale ja nie mogę liczyć na kogoś takiego". Kogoś takiego, czyli osobę która będzie na większość zawołań, przewróci oczami nawet jeśli zdenerwuje się na ilość próśb ale i tak zawsze pomoże, zawsze weźmie więcej jedzenia / picia na wycieczkę żeby starczyło dla wszystkich, zawsze weźmie krem spf i pożyczy każdemu i inne takie. Jak to zmienić? Jakie małe kroki mogę wykonać? Staram się ostatnio komunikować z ludźmi dookoła mnie czego od nich potrzebuje, nawet jeśli bardzo się tego obawiam i zwykle kończy się to dobrze, ale mimo tego nadal bardzo się tego boję, szczególnie z moją partnerką, gdzie czasem potrafię nawet dostawać zawrotów głowy i bólu brzucha od stresu, kiedy komunikuję jej moje odczucia czy czego bym od niej chciał. (z moją przyjaciółka też tak czasem mam, może to kwestia tego, że bardzo mi na nich zależy i nie chce być "nie miły"). Pozdrawiam!
Lęk przed bliskością i zaangażowaniem - co może mi pomóc?

Mam problem z lękiem przed bliskością i zaangażowaniem, co bardzo utrudnia mi budowanie relacji. Za każdym razem, gdy ktoś się do mnie zbliża, czuję zagrożenie i mam ochotę się wycofać. Wiem, że takie zachowanie blokuje mój rozwój emocjonalny i uniemożliwia tworzenie trwałych więzi. Chciałbym lepiej zrozumieć, skąd bierze się mój lęk?

Jak poradzić sobie z brakiem zaufania po emocjonalnej zdradzie narzeczonego?
Ponad rok temu obecny narzeczonym zdradził mnie emocjonalnie pisał ze swoją księgową z pracy. No cóż, kocham, wybaczyłam i jesteśmy razem, lecz nie ufam już do końca a on pracuje cały czas w tej firmie. Nie mogę się z tym pogodzić. Gdy coś powie do mnie co czytałam w SMS do niej, to wszystko wraca ten ból ta złość i cierpienie. Jak sobie z tym poradzić? Nie mogę o tym zapomnieć.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.