
- Strona główna
- Forum
- LGBTQIA+, uzależnienia, związki i relacje
- Jak znaleźć zdrową...
Jak znaleźć zdrową relację będąc gejem wśród trudnych doświadczeń z narkomanami i alkoholikami?
Mieczyslaw
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pana pragnienie stworzenia stabilnej relacji i niechęć do samotności są całkowicie naturalne, a sytuacje, w których spotyka Pan osoby nielojalne lub mierzące się z uzależnieniami, mają prawo budzić w Panu frustrację i poczucie zagrożenia. To bardzo dobrze, że potrafi Pan stawiać wyraźne granice i natychmiast kończyć relacje, które naruszają Pana bezpieczeństwo. Powtarzalność tych trudnych doświadczeń może jednak sugerować, że warto przyjrzeć się miejscom i sposobom, w jakie nawiązuje Pan pierwsze kontakty – być może platformy, z których Pan korzysta, sprzyjają anonimowości i ukrywaniu prawdy. Dobrym pomysłem na poznanie kogoś o podobnych wartościach jest zaangażowanie się w bezpieczniejsze przestrzenie, takie jak grupy pasji, wolontariat, stowarzyszenia czy wydarzenia dedykowane społeczności LGBT+, gdzie relacje buduje się wolniej i bardziej transparentnie. Zachęcam Pana również do skonsultowania się z psychologiem, z którym mógłby Pan bezpiecznie przyjrzeć się swoim kryteriom wyboru partnerów oraz wypracować sposoby na wczesne rozpoznawanie tzw. „czerwonych flag” u nowo poznanych osób.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry.
Przykro mi, że przechodzisz przez coś takiego. To musi być bardzo wyczerpujące i demoralizujące, gdy ciągle trafiasz na osoby, które cię okłamują, wykorzystują lub mają poważne problemy, z którymi ty nie chcesz i nie musisz
Zmień kanały poznawania ludzi czyli jeśli korzystasz z aplikacji randkowych itp., to tam niestety bardzo często pojawiają się osoby szukające anonimowego seksu, osoby w kryzysie, uzależnione lub żonaci. To nie znaczy, że wszyscy tacy są, ale ryzyko trafienia na kogoś niestabilnego jest wysokie.
Warto spróbować grup wsparcia lub integracji LGBTQ+ (np. stacjonarnie w wielu miastach są organizacje pozarządowe, które organizują spotkania, warsztaty, spacery), aplikacji mniej anonimowych i bardziej nastawionych na związki (ale z bardzo wyraźnym opisem, że szukasz kogoś trzeźwego, stabilnego i bez tajemnic)
aktywności, które lubisz jak siłownia, kino dyskusyjne, wolontariat, język migowy, cokolwiek gdyż tam można poznać ludzi w naturalnym kontekście.
Postawienie jasnych granic na starcie kiedy możesz już w pierwszej rozmowie napisać wprost: „Nie umawiam się z osobami po ślubach, w związkach, z osobami używającymi narkotyków czy mającymi problem alkoholowy. Szukam kogoś trzeźwego i stabilnego.” Wiele osób się od razu odetnie natychmiast i dobrze, bo nie zmarnujesz czasu.
Spotkania w kawiarni, na spacerze, w parku, w miejscu publicznym. Daje to czas, żeby zobaczyć, czy ktoś mówi prawdę o sobie. Osoby, które chcą cię okraść lub wykorzystać, często naciskają na szybkie spotkanie u ciebie.
To, przez co przechodzisz, może prowadzić do wypalenia, izolacji albo przekonania, że „wszyscy geje są tacy”. To nieprawda. Są tysiące normalnych, trzeźwych, lojalnych facetów, tyle że oni często też się chowają, bo mają dość patologii. Czasem warto zrobić przerwę od szukania na miesiąc, zadbać o siebie, a potem wrócić z inną strategią.
Twoja historia nie jest rzadka gdyż wielu gejów przechodzi przez etap, w którym wydaje im się, że na rynku są tylko żonaci, ćpuny i prostytutki. To dlatego, że te osoby są bardzo aktywne w aplikacjach, a osoby stabilne szybko z nich rezygnują lub rzadko się logują. Paradoks: im bardziej normalny facet, tym krócej go na aplikacji czy jakieś stronie.
Jeśli masz możliwość, warto rozważyć kilka rozmów z psychologiem (nawet online) i nie dlatego, że coś z tobą nie tak, ale dlatego, że takie doświadczenia zostawiają ślad i łatwiej potem rozpoznać czerwone flagi, gdy ktoś cię wspiera. Trzymam za ciebie mocno kciuki. Nie jesteś skazany na samotność ani na patologię ale po prostu na razie trafiałeś w bardzo specyficzny segment rynku. To się da zmienić.
Joanna Zofia Nowakowska
Hej, czytam to i myślę sobie ile energii musisz wkładać w to ciągłe weryfikowanie, blokowanie, wyrzucanie. To jest naprawdę męczące i masz rację, że nie chcesz na to się zgadzać.
Jedna rzecz, którą zauważam z zewnątrz: wzorzec który opisujesz, że “na początku kłamią” - to jest sygnał, że gdzieś na etapie selekcji coś się powtarza. Nie piszę tego żeby wskazać palcem na Ciebie, tylko dlatego że to jest dokładnie ten rodzaj rzeczy, który fajnie rozebrać na części z kimś z zewnątrz. Psycholog czy terapeuta LGBT-friendly nie będzie Ci tłumaczył co robić - pomoże Ci zobaczyć co przyciągasz i dlaczego, i co z tym zrobić.
W Polsce działa np. Stowarzyszenie Lambda które ma bezpłatne konsultacje psychologiczne dla osób LGBT+. Warto sprawdzić.
Trzymaj się - to że stawiasz granice i wyrzucasz toksyczne osoby to jest siła, nie porażka.
Agnieszka Włoszycka
Drogi Panie Mieczysławie,
Czytając Pana wiadomość, mam wrażenie, że jest Pan bardziej zmęczony powtarzającym się rozczarowaniem niż samą samotnością. Trudno budować zaufanie, gdy kolejne osoby okazują się kimś innym, niż deklarowały na początku.Zawuważyłam w tresci Pana wiadomości, że mimo wielu nieprzyjemnych doświadczeń potrafi Pan stawiać granice i kończyć znajomości, które są dla Pana niebezpieczne lub niezgodne z Pana wartościami. Jest to ważna umiejętność.Być może warto zastanowić się nie tylko nad tym, kogo Pan chce unikać ale także gdzie można spotkać osoby o podobnym stylu życia i wartościach. Relacje oparte wyłącznie na przypadkowych kontaktach często niosą większe ryzyko rozczarowań niż znajomości budowane wokół wspólnych zainteresowań, aktywności czy środowisk, w których ludzie szukają czegoś więcej niż przelotnego kontaktu.Życzę Panu, aby nieprzyjemne doświadczenia nie odebrały Panu wiary, że można spotkać kogoś uczciwego, szanującego granice i gotowego na prawdziwą relację.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Victoria Krzywdzińska
Cześć Mieczysław :)
Rozumiem, że życie w samotności Ci nie pasuje. Widzę, że spotkałeś wiele trudności w znalezieniu osoby, z jaką chciałbyś nawiązać kontakt na dłużej.
Nie znając bliżej Ciebie i szczegółów Twojej sytuacji, zastanawiam się w jakich miejscach znajdujesz takie osoby. Czy to może aplikacje randkowe czy ogólnie internet, a może na żywo, na jakichś wydarzeniach czy w miejscach, które sam często odwiedzasz. Może warto pomyśleć nad zmianą tego miejsca? Chodzenie w miejsca, na wydarzenia, które są Tobie bliskie, może pozwoli Ci poznać bardziej odpowiednie osoby?
Druga taka rzecz, o której pomyślałam, to czy może te osoby, z którymi wchodzisz w kontakt są w jakiś sposób podobne, są takie rzeczy co od razu sugerują, że to nie osoba dla Ciebie? Może warto pomyśleć jakie sygnały mogą taką sytuację sugerować?
Nie jestem pewna jak bardzo starasz się taką osobę obecnie poznać, ale jeśli jest to twój główny obszar zainteresowania w tym momencie, może warto troszkę zwolnić i dać sobie przestrzeń na „przetrawienie” sytuacji, które już miały miejsce?
To tylko takie ogólne sugestie, możliwe, że nietrafione, ale mam nadzieję, że znajdziesz odpowiedź w którejś z nich :)
Jeśli jednak czujesz, że to w ogóle do Ciebie nie trafia, poleciłabym Tobie udać się na konsultację z psychologiem, który będzie miał szansę Cię poznać i lepiej zrozumieć twoją sytuację.
Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie
Victoria Krzywdzińska
Wiktoria Rybak
Dzień dobry,
dziękuję, że napisał Pan o swoich doświadczeniach. Już samo to, że próbuje Pan zrozumieć, co się dzieje i szuka sposobów na zmianę tej sytuacji, jest bardzo ważne. Z Pana wiadomości wynika też, że potrafi Pan dostrzegać zachowania, które są dla Pana nieakceptowalne, i stawiać granice. To naprawdę cenna umiejętność.
Pisze Pan, że kiedy odkrywa Pan kłamstwa, uzależnienia, próby wykorzystania czy okradzenia Pana, kończy Pan takie znajomości. Choć z pewnością jest to bolesne i rozczarowujące, pokazuje to, że nie godzi się Pan na relacje, które naruszają Pana bezpieczeństwo i wartości. To jest przejaw dbania o siebie.
Zanim zacznie Pan szukać kolejnej relacji, warto przez chwilę zatrzymać się przy pytaniu: czego właściwie chciałbym od związku? Jakie cechy partnera są dla mnie ważne? Na co jestem otwarty, a czego na pewno nie akceptuję? Z Pana wpisu widać już kilka jasnych odpowiedzi: nie chce Pan relacji opartych na kłamstwie, zdradzie, nadużywaniu alkoholu czy narkotyków oraz zachowaniach zagrażających bezpieczeństwu. To są ważne granice i dobrze, że je Pan zna.
Zastanawiam się też, gdzie najczęściej poznaje Pan nowych ludzi. Niektóre miejsca czy aplikacje są bardziej nastawione na przelotne kontakty, co może zwiększać ryzyko spotkania osób, które nie szukają stabilnej relacji lub ukrywają ważne informacje o sobie. Warto rozważyć szukanie znajomości także w przestrzeniach związanych ze wspólnymi zainteresowaniami, grupami społecznymi, wydarzeniami dla społeczności LGBT+, organizacjami, wolontariatem czy portalami, gdzie użytkownicy jasno określają, że szukają związku, a nie jedynie przypadkowych spotkań.
Pomocne może być również dość wczesne i jasne komunikowanie swoich oczekiwań. Nie chodzi o przesłuchiwanie drugiej osoby, ale o otwarte powiedzenie: „Szukam uczciwej relacji i nie interesują mnie układy z osobami będącymi w związkach ani kontakty związane z używaniem narkotyków”. Taka szczerość od początku często pozwala szybciej odsiać osoby, które mają zupełnie inne intencje.
Rozumiem też Pana zmęczenie i frustrację. Kiedy kilka razy trafiamy na osoby, które nas rozczarowują, łatwo zacząć myśleć, że „wszyscy tacy są”. Jednak z tego, co Pan opisuje, nie wynika, że problemem jest Pana niezdolność do budowania relacji. Szuka Pan bliskości i jednocześnie nie chce rezygnować ze swoich wartości i bezpieczeństwa. Budowanie relacji wymaga czasu i może czasem trwać dłużej niż byśmy sobie tego życzyli, natomiast ważne jest też to, że Pan wie w jakim kierunku chce iść.

Zobacz podobne
Jestem w długoletnim związku, niebawem stuknie nam 17 lat. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy 21 lata i obłędnie w sobie zakochaliśmy. Dwa lata później byliśmy rodzicami.
Nie jesteśmy w związku małżeńskim. Jak to w relacji bywało różnie, ale nigdy tak źle, jak jest teraz.
W ostatnim czasie odczuwałam, że jest dobrze. Nie zauważyłam niczego niepokojącego. Podkreślę, że moja inteligencja emocjonalna jest rozwinięta. Nie mam trudności w interpretacji intencji, zachowań i emocji ludzi. Kilka miesięcy temu mój partner oznajmił, że jego uczucia się zmieniły i trwa to od dawna.
Nie jest to związane z inną kobietą. Jestem zagubiona, nic z tego nie rozumiem, czuję, że nic nie mogę zrobić. To nie jest ani rozstanie, ani bycie razem. Utknęłam i ciężko mi się oddycha, gdy tylko o tym myślę. Podkreślę, że rozmowy przychodzą nam bardzo trudno i niewiele wnoszą, bo mój partner nie wie co dalej, co czuje. Łatwizna tak nie wiedzieć. Ja w tym wszystkim czuję, jakbym kochała i nie kochała jednocześnie. Jakbym chciała i nie chciała być w związku jednocześnie. Czasami myślę, że gdy odszedł i wziął odpowiedzialność za brak wcześniejszej komunikacji o tym, że coś jest nie tak, a także za decyzję, że nie włoży pracy w prawdziwą pielęgnację relacji, byłoby mi lżej. Jestem bardzo zmęczona. Jakbym miała powiedzieć, jak się czuję, to czuję kompletną bezsilność. Nie mam wpływu na poprawę mojego stanu emocjonalnego. To bardzo zasmucające. Jestem na siebie zła, że uwierzyłam w to, co widziałam.
Jestem na siebie zła, że z wyrozumieniem trwam w tym, co jest teraz, choć mogłabym już wracać do siebie po stracie.
Im dalej tym mam mniej siły, wiary i chęci, by to ratować.
Jestem już po 30. Mężczyzna. Od wieku licealnego towarzyszy mi silne poczucie bycia gorszym od innych. Myślę, że jest to rezultat kumulacji kilku traum: śmierci ojca, gdy byłem jeszcze małym, ale już świadomym chłopcem, traumy odrzucenia ze strony płci przeciwnej i ogólnej wrażliwości i słabej psychiki. Jestem wycofany, mam skłonności do izolacji i co najgorsze odpuszczam wyznaczanie sobie nowych celów, bo z góry zakładam, że na pewno mi się nie uda. To nie lenistwo, to czarnowidztwo i strach. W każdej nowej pracy jestem sparaliżowany stresem. Jak uwierzyć w siebie, na czym zbudować swoją osobowość? Nie czuję, że kiedykolwiek miałem jakikolwiek punkt zaczepienia, coś o czym wiedziałbym, że idzie mi dobrze.
Dzień dobry Jestem 46 latkiem ze stwardnieniem rozsianym - normalnie funkcjonuje, pracuje, chodzę (jak na dzień dzisiejszy choroby nie widać poza tym, że jestem chudy). Mam żonę od 18 lat. 2 dzieci 16 i 13. Nasze małżeństwo miało kryzys 7 lat temu - żona rozmawiała z kolegą na tematy mocno seksualne.
Od tamtej pory jakoś funkcjonujemy raz lepiej raz gorzej.
Żona miała ostatnie 10 lat ciągle problemy z pracami (ma ciężki charakter, a z tej okazji pracodawcy ją wykorzystywali, dając jej zbyt wiele obowiązków). Do.czego zmierzam, żona wolała i woli spędzać czas z koleżankami- puby, kluby, sport. Ma w ostatnim czasie wielką potrzebę odwiedzania znajomych (naprawdę ich odwiedza - sprawdzone). W listopadzie zachorowałem na anginę, krtań, a finalnie zapalenie płuc z pobytem 9 dni w szpitalu.
Po powrocie żona ledwo że mną rozmawiała, jakbym był obcym człowiekiem. A ostatnie 2 miesiące raz rozmawia, a za chwilę milczy. I to jest mega chore, że 4 dni rozmawiamy normalnie a za chwilę cisza .... nie wiem, z czym to dopasować - znudziłem się jej. Chce mnie wymienić, ma depresję, jest zmęczona. Ma kryzys wieku średniego. Naprawdę nie wiem, co robić, żeby było OK. JK
Witam, mam poważny problem z matką, która mnie wykańcza psychicznie. Przez x tygodni jest normalnie, przez kolejne x jest horror. Stosuje ciche dni, traktuje jak powietrze mnie i mojego małego syna, nic kompletnie nie pomaga w domu a przecież mieszka, gotuje tylko dla siebie, unika wnuczka, myje tylko swoje naczynia, zachowuje się, jakby mieszkała z obcymi ludźmi w jednym domu, a nie z córką i wnuczkiem. Taka sytuacja ma miejsce od 5 lat, kiedy przed urodzeniem syna próbowała się wtrącać w mój związek, moje decyzje i krytykować, potem kiedy się urodził syn, zaczęło się jeszcze gorzej. Pomagała przez x tygodni.a potem przez x tygodni żyła jakby, była sama i teksty, że ona jest tylko babcia, to ja jestem matką i moje dziecko a ona cały czas z dzieckiem co nigdy tak nie było, a ona już swoje dzieci wychowała, ona nie ma chwili dla siebie itd. Wyjechała potem na 9 miesięcy, kiedy mój syn miał zaledwie 8 miesięcy. Wróciła niby żeby mi pomóc a jest tak samo, jak było ....po tygodniach dobroci jest krytyka, nic nie pasuje, wiecznie, za długo w toalecie, ona non stop z dzieckiem ,za długo palę papierosa ,teksty że nie trzeba było sobie robić dziecka ,to bym nie miała problemów, gdzie to dla niej jedynie jak widać problem ze jest wnuczek, co ja takiego robię, przecież nic nie robię, umniejszanie na każdym kroku i zaczynają się ciche dni, dręczenie psychiczne, traktowanie jak trędowatych i widzenie tylko i wyłącznie czubka swojego nosa. Ja już jestem wykończona, nie pojmuję, jak matka może tak się zachowywać wobec córki i wnuczka. Pozostałe córki wierzą jej bezgranicznie ...bo są daleko, a ja mieszkam z potworem w domu, który robi się dobry, a potem znów znęcanie się nade mną swoich podłym zachowaniem. Co robić ? Tak się nie da żyć. Będę wdzięczna za odpowiedź ❤️
