Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Obawa przed własnym zachowaniem po licealnym doświadczeniu - Jak odzyskać pewność siebie w kontaktach?

Witam, w I klasie liceum zalecałem sie do jednej dziewczyny, bardzo mnie to stresowało, kilka rzeczy nie poszło po mojej myśli i ostatecznie owa dziewczyna nie chciała ze mną utrzymywać kontaktu, oskarżyła mnie, ze natarczywie sie do niej przystawiałem. Nie twarzą w twarz, ale powiedziała to swoim kolegom i koleżankom czego dowiedziałem sie od jednego z nich. Wtedy totalnie odciąłem sie od dziewczyn, uznałem siebie za zagrożenie dla nich i już przez całe liceum do żadnych nie zagadywałem (mimo kilku okazji, które mogły skończyć sie pozytywnie) Obecnie jestem na III roku studiów i ta sytuacja nadal mi siedzi w głowie, nadal boję sie zagadać do dziewczyny w wiadomym kontekście, bo zaraz zaczynam panicznie sie bać, że sie jej narzucam i że zaraz dojdzie do powtórki z liceum. Jestem generalnie teraz meeega ostrożny w kontaktach z nimi. Cóz to jest? Jak mogę sobie z tym poradzić?

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

To, co przeżyłeś, było dla Ciebie silnym ciosem emocjonalnym i nic dziwnego, że zostawiło trwały ślad. Wygląda na to, że tamta sytuacja wywołała u Ciebie lęk przed odrzuceniem i oskarżeniem, który z czasem przerodził się w unikanie relacji z kobietami. To mechanizm obronny. Chroniłeś siebie przed bólem, który już raz przeżyłeś. Jednak ten lęk nie opiera się na pełnej prawdzie o Tobie. To, że jesteś ostrożny i nie chcesz się nikomu narzucać, świadczy o empatii i odpowiedzialności. To nie czyni Cię zagrożeniem.

Warto, żebyś porozmawiał z psychoterapeutą, który pomoże Ci przepracować tamto doświadczenie, spojrzeć na nie z innej perspektywy i odzyskać poczucie bezpieczeństwa w relacjach. Masz prawo próbować, popełniać błędy i uczyć się z nich. Nie musisz już unikać bliskości ze strachu. Możesz ją budować powoli, z szacunkiem dla siebie, i dla innych. Masz w sobie wszystko, czego potrzeba, by z tego wyjść.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Żuk

Justyna Żuk

Dzień dobry,

 

To ważne, że szukasz odpowiedzi na swoje pytanie. Wyobrażam sobie, że nurtuje Cię kwestia kontaktów z innymi, a w szczególności z dziewczynami. Rozumiem, że chciałbyś zawrzeć nowe relacje, ale coś Cię powstrzymuje. Niewątpliwie może to być doświadczenie z I kl. liceum, kiedy zostałeś osądzony o naruszanie granic dziewczyn. To mogło być dla Ciebie bardzo bolesne i zrazić Cię do dalszych kontaktów. Warto zastanowić się, czy teraz masz jeszcze obawy o to, że będziesz oceniony lub odrzucony? A może zauważasz u siebie inne obawy? Jeśli chcesz się temu przyjrzeć, trudno Ci samemu odpowiedzieć na te pytania lub nie wiesz, co zrobić z odpowiedzią, którą znasz - zachęcam do konsultacji ze specjalistą, np. psychologiem. Możecie wspólnie przyjrzeć się temu, co sprawia i powoduje Twoją ostrożność w kontaktach z dziewczynami. 

 

Życzę dużo siły w odkrywaniu siebie,

 

Justyna Żuk

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Przykro mi słyszeć, że spotkała Cię taka sytuacja. Myślę sobie, że to, w jaki sposób zakończyła się ta relacja w liceum, mogło wywołać u Ciebie duży stres, ale też smutek i wstyd, który towarzyszy Ci nadal w kontaktach z kobietami. 

Naturalne jest to, że potrzebujesz bliskości i chciałbyś stworzyć udaną relację z kobietą. Jednak tamto wydarzenie musiało mocno wpłynąć na to, jak postrzegasz siebie i spowodować mocny lęk przed odrzuceniem, który pojawia się, wtedy gdy mógłbyś nawiązać jakąś ważną dla Ciebie znajomość. 

Na początek radziłabym Ci zaobserwować, co się dzieje, wtedy kiedy próbujesz nawiązać kontakt z kobietą, jakie myśli i emocje się pojawiają. Chodzi mi o to, żeby oswoić ten lęk, lepiej go zrozumieć, zastanowić się nad myślami - czego dotyczą. 

Również terapia poznawczo-behawioralna byłaby tutaj pomocna. Terapeuta mógłby Ci pomóc z identyfikacją tych emocji i podał metody jak radzić sobie w takich sytuacjach, kiedy chcesz kogoś nowego poznać. 

To jest do zrobienia, tylko wymaga przepracowania przekonań, które powstawały u Ciebie od czasów liceum i ćwiczenia nowych zachowań. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Witam,

Doświadczenie z liceum najwyraźniej – może nawet nieświadomie – nauczyło Cię, że nie możesz w pełni ufać innym, szczególnie dziewczynom. W efekcie pojawia się lęk, czyli emocja, która próbuje nas chronić, przewidując różne zagrożenia na podstawie tego, czego doświadczyliśmy w przeszłości.

W takiej sytuacji warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą, aby lepiej ocenić sytuację i dowiedzieć się, jak ponownie uczyć się ufać innym, zachowywać się asertywnie i budować wartościowe relacje – zwłaszcza z dziewczynami.

 

Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć spokój i więcej pewności w relacjach,

Lucio Pileggi, Psycholog

Iwona Kalinowska

Iwona Kalinowska

Witam. Dobrze, że podzielił się Pan swoim doświadczeniem. Pisze Pan o ważnym i trudnym doświadczeniu które uderzyło w poczucie własnej wartości oraz poczucie bezpieczeństwa w relacji z dziewczynami. Obecnie unikanie relacji najprawdopodobniej  ma zapobiec ewentualnemu zranieniu i odrzuceniu. Najczęściej jednak to unikanie wzmacnia lęk i obawy przed budowaniem relacji. To co można spróbować zrobić od razu to nie zakładać wchodzenia w relacje romantyczną a ćwiczyć poznawanie, rozmawianie - czyli próba wejścia w neutralne relacje tak jak z osobami tej samej płci (kolegami). Proszę pamiętać również, że dziewczyna oceniła bardzo subiektywnie Pana starania jako natarczywe co było jej opinią - niekoniecznie faktem. Być może dobrym rozwiązaniem byłaby krótkoterminowa terapia skupiona głównie na tym wątku. Trzymam kciuki. Pozdrawiam. 

Elza Grabińska

Elza Grabińska

To, co Pan opisuje, wygląda na doświadczenie, które mocno wpłynęło na Pana poczucie pewności siebie i sposób myślenia o relacjach. Mimo, że była to pojedyncza sytuacja, w Pana głowie uruchomił się lęk i mechanizm unikania, które teraz blokują rozwój nowych relacji. To może mieć związek z obniżonym poczuciem własnej wartości, lękiem przed odrzuceniem i nadmiernym samokrytycyzmem. W praktyce oznacza to, że każde podejście do dziewczyny uruchamia w Panu schemat „zaraz zrobię coś złego i zostanę źle odebrany”, mimo że nie musi to być prawda.

Z pewnością warto nazwać tamto wydarzenie jako przykre doświadczenie z przeszłości, a nie etykietę definiującą Pana obecnie. Poza tym pomocna może okazać się także praca z przekonaniami np. zamiast myśli „narzucam się”, spróbować „daje komuś możliwość poznania mnie, a druga osoba ma prawo odmówić”. Bardzo pomocna bywa psychoterapia, która pozwala stopniowo zmieniać sposób myślenia i uczyć się bezpiecznych kroków w budowaniu bliskości.

Nie musi Pan radzić sobie z tym sam. To, że minęło kilka lat i nadal wraca Pan do tej sytuacji, jest sygnałem, że warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie, by raz na zawsze zdjąć z siebie ciężar tamtego doświadczenia.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

myślę, że doświadczenie, o którym piszesz były dla Ciebie bardzo trudne I miały wpływa na Twoja samoocenę. Dodatkowo wywołały zniekształcenia poznawcze " następnym razem też tak będzie".  Pomyśl, że takie wnioskowanie niewiele ma wspólnego z prawdą. 

Zachęcam do konsultacji z psychologiem, który z pewnością pomoże wzmocnić Twoje poczucie wartości.

 

Pozdrawiam serdecznie

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

przykro mi, że taka sytuacja Pana spotkała. Tamta sytuacja była źródłem dużego lęku i niepewności, które ostatecznie wpłynęły na postrzeganie podobnych sytuacji. Mogły pojawić się myśli lub przekonania, które przez tamto zdarzenie zostały poniekąd potwierdzone np. "To jaki jestem, jest zagrożeniem dla kobiet". Nie są one adekwatne, jednak można z nimi pracować, chociażby poprzez terapię poznawczo-behawioralną.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog

Marta Rutkowska

Marta Rutkowska

Witam Pana, jest to uraz, reakcja po trudnym doświadczeniu. Można z tym sobie poradzić przy pomocy psychoterapii.  Lęk przed kolejnym urazem powstrzymuje Pana przed wchodzeniem w relacje z kobietami. 

Pozdrawiam.

Marta Rutkowska 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem
Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem, dodatkowo jak miałem 3 lata to zachorował na wodniaka mózgu , całe życie leżał na łóżku, spał po 15-18 godzin, nigdy się mną nie interesował i nie spędzał czasu. Odczuwam tylko negatywne uczucia, nie odczuwam pozytywnych uczuć ( nikt mi w to nie wierzy) , 12 lat walczyłem z masturbacją, którą udało mi się pokonać. Niestety nie mogę znaleźć psychologa, który mi pomoże, każdemu jak opowiadam moją historie to przekazuje mi informację, że raczej nie będzie mógł mi pomóc, bo to ciężki przypadek. Mam żonę, dzieci, ale nie umiem z nimi funkcjonować w rodzinie, bo moja też nie funkcjonowała . Jestem z okolic Warszawy, ktoś poleci psychoterapeutę, który podejmie się tego wyzwania?
Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?
Moja historia jest taka: ja z adhd i lękowym stylem przywiązania, ona- unikająca konfliktów, wysoko wrażliwa, uciekając w ciszę w reakcji na problem. Poznaliśmy się na tinderze, po 5 dniach ona zamieszkała u mnie, po pół roku wzięliśmy ślub. Dla nas obojga to było drugie małżeństwo. Mamy dzieci z pierwszych małżeństw. Ja miałem wówczas 45 ona 36lat. Przeszliśmy przez toksyczne relacje, mamy traumy związane z domem rodzinnym, u niej toksyczna matka i alkohol, u mnie bicie i brak uczuć. Było energetycznie- dużo miłości, tęsknoty, bliskości, seksu. Ona bardzo atrakcyjna, zawsze dużo facetów wokoło- współpracowników, podwykonawców, szefów, prezesów. I do tego moja zazdrość. I adhd. Próby terapii, leki, interwencje kryzysowe. Na początku jej wsparcie. Ale kiedy doszły nieporozumienia wynikające z adhd wpadliśmy w błędne koło. Ja słuchałem i nie słyszałem, albo słyszałem nie to, co ona mówiła. Każde nieporozumienie to jej milczenia. A ja, lękowy widziałem wszystko na jej twarzy. I regulowałem się tym. I im więcej było milczenia tym ja bardziej się frustrowałem. A że dawałem w związku dużo, czasem ponad moje siły- sprzątanie, gotowanie, wożenia, czekanie, przywożenia, każde zadanie wykonane zanim ona pomyśli, śniadania do łózka…a przy tym brak umiejętności komunikacji. Ja każdy problem chciałem rozwiązać natychmiast, tu i teraz, rozmową, presją, pytaniami. Ona wpadała w milczenie, nie chciała rozmawiać, odebrać telefonu po kłótni… I coraz częstsze moje frustracje- bo nie rozumiem, bo daje i nie dostaję, i coraz więcej ciszy z jej strony. Pod koniec grudnia odeszła. Złożyła wniosek rozwodowy. Wyprowadziła się. Powiedziała, że nie daje rady, że nie dźwiga, tym bardziej, że ja nie chce się zmieniać. Mówiła, że płakała i krzyczał do mnie w swojej głowie. A ja wolałem, żeby krzyczała do mnie, waląc mnie pięściami. Wtedy nie miałbym wątpliwości… Kolejne 4 miesiące to był czas jej ambiwalencji. Powroty do kontaktu i cisza naprzemiennie. Płacz na widok mnie na wideo i chłód kiedy pytałem, czy wróci. Bolesne słowa w odpowiedzi na moje prośby, i pytanie jak się czuję kiedy ja nie odzywałem się pierwszy. Kilka spotkań. Ja poszedłem na terapię, wróciłem do leków na adhd, ostawiłem alkohol, poszedłem ma siłownię. Ona jednego dnia mówiła że tęskni, że brakuje jej seksu i bliskości, że jest jej bardzo źle, że próbuje myśleć, że to skończone, innego dnia - nie tęskni, uważa nasz związek za zmarnowany czas, cieszy się życiem i na pewno nie wróci. Miesiąc temu nastąpiła próba powrotu. Trwa tydzień. Dużo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, ona widziała , że ja rozumiem nasze problemy, płakała, ale bała się zostać na noc bo wiedziała, że kiedy zostanie to wróci, a nie chce. Jeszcze nie. Wyznała, że zapisała się na tindera, poznała kogoś, poszła na kilka spotkań, ale kiedy zaczął napierać zablokowała go. Miedzy nami było lepiej… Ale kiedy próbuję w kinie wziąć ją za rękę, ona ochłodziła kontakt. Po tygodniu mówi, że nie umie wrócić, że za bardzo boi się, że wróci to, od czego uciekła, że nie umie zapomnieć jaki byłem kiedyś, że to ostateczne, przemyślane i definitywne. Prosi o przyjaźń. Ale ja nie potrafię. Kocham ją. Ona wie, że w takiej sytuacji musze zniknąć, odciąć się, bo ból jest za duży. Znikam. Nie potrafię być obok i patrzeć jak ona się oddala. Tym bardziej, że powiedziała mi, ze jeśli będę walczył, będzie musiała mnie zablokować. Kiedy pytam, czy mnie kocha- bo nigdy po rozstaniu nie powiedziała że nie, odpowiada- chyba nie. Znikam na 3 tygodnie. Ona prosi jeszcze abym jej nie blokował. 3dni temu odbyła rozprawa rozwodowa. Było smutno, ale nie ugięła się. Dostaliśmy rozwód. Miała łzy w oczach. Prosiła o przyjaźń, której ostatecznie odmówiłem. Chcę zachować w pamięci obraz nas szczęśliwych a nie patrzeć z boku, jak układa sobie życie beze mnie. Bo wiem, że jeśli zobaczę ją z innym rozpadnę się na kawałki. Jeszcze w sądzie, kiedy sędzia pytała, kiedy ustało uczucie, ona nie wiedziała co powiedzieć. Dociśnięta powiedziała, że nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Ja to rozumiem, bo podając datę, musiałaby przyznać, że uczucie wygasło. Tymczasem ono nadal jest. Byliśmy razem 4 lata. I co teraz? Koniec? Początek? Ja nie rezygnuję z terapii i leków, ona sama powiedziała niedawno, że imponuje jej moja zmiana. Ale jej ból i strach przede mną, jaki byłem kiedyś, zły , sfrustrowany, nieobecny jest silniejszy od miłości. Jest na to jeszcze jakaś rada?
Intensywne emocje, problemy w relacjach i lęki - jak sobie z tym poradzić?

Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie? 

Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii. 

Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę. 

Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle. 

Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję. 

Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

TW. Samookaleczanie, brak poczucia jakiejkolwiek wartości, obwinianie się.
Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?
Wewnętrzna pustka po nagłej śmierci męża...
Dzień dobry. Chciałam zapytać,jak radzić sobie z pustką? Mam dwoje dzieci, córkę i syna, są jeszcze bardzo mali. Mój mąż zmarł nagle w nieszczęśliwym wypadku, kilka miesiecy temu. Odkąd to się stało,nie czuje uczuć,mało płaczę, wszystko dzieje się we mnie,w środku. Przez to mam różne ataki paniki lub jak to nazwać, nerwów? Które paraliżują mnie na kilka chwil.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.