Weronika Kohnke
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak wieloletnie doświadczenie bycia systematycznie unieważnianą, odsuwaną na dalszy plan i stawianą w roli 'tej gorszej', niezależnie od starań. Z Pani słów wyłania się ogrom nierówności, napięcia i samotności w relacji, w której potrzeby jednej osoby zdają się całkowicie dominować, a Pani potrzeby jako żony i matki są bagatelizowane albo wręcz traktowane jak atak.
Szczególnie bolesne jest to, że każda próba nazwania konkretnych sytuacji spotyka się z agresją, odwracaniem ról i stawianiem Pani w pozycji winnej. To bardzo obciążające psychicznie i nic dziwnego, że czuje się Pani wyczerpana, rozbita i pełna napięcia. Trudno funkcjonować, gdy przez lata słyszy się, że 'wszystko jest nie tak', a jednocześnie nie ma przestrzeni na rozmowę, granice czy wzajemność.
To, co Pani przeżywa, nie brzmi jak 'robienie z siebie ofiary', tylko jak reakcja na długotrwałe przekraczanie granic i brak poczucia bezpieczeństwa w relacji. Dobrze by było jakby Pani z kimś o tym porozmawiała, z bliską osobą lub psychologiem/psychoterapeutą.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Weronika Jeka
















