Pani sytuacja jest niezwykle trudna, a to, że zwraca uwagę na to, że mąż mówi o myślach samobójczych, samo w sobie jest już ważnym krokiem. Warto zacząć od tego, że myśli samobójcze prawie zawsze oznaczają, że osoba jest w głębokim kryzysie, a nie „jest tylko rozdrażniona”, nawet jeśli sama tak to postrzega.
Należy zachować spokój w rozmowach, nie bagatelizując jego uczuć. Można powiedzieć np.: „Bardzo mi przykro, że tak się czujesz. To, co mówisz, jest bardzo ważne, nie musisz tego udawać ani przepraszać”.
Proszę zadawać pytania otwarte, ale w sposób delikatny. Na przykład „Jak najczęściej pojawiają się te myśli? Do czego się łączą?”, „Co ci wtedy pomaga, żeby poczuć się choć trochę lepiej?”
Nigdy nie wysyłamy komunikatów w stylu „inni mają gorzej”, „głowa do góry”, „przestań narzekać” gdyż takie wypowiedzi zwiększają poczucie osamotnienia.
Należy zaproponować małe, konkrety kroki, które pomagają odciążyć psychikę jak krótkie wspólnego spacery,
wyłączone telefony przez 20–30 minut, porządkowanie jednego małego obszaru.
Nie należy robić za niego wszystkiego, bo to może pogłębiać poczucie, że „nie daje rady”. Należy wspierać, ale dać mu też wybór, np.: „Mogę dziś zająć się X, a ty możesz zrobić tylko Y . Co wolisz?”.
Myśli samobójcze to sygnał, że potrzebna jest pomoc poza relacją partnerską, nawet jeśli osoba tego nie chce.
Propozycja zamiast „terapii” „Czy mógłbyś spróbować tylko jednej rozmowy z psychologiem, żeby ocenić, czy to coś dla ciebie? Nie musisz tego kontynuować, jeśli poczujesz, że nie jest o tym”.
Można zaproponować skorzystranie z linii wsparcia (np. Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego: 800 70 2222 jest całodobowa, bezpłatna, anonimowa).
Możesz też sama zadzwonić tam, żeby zapytać, jak najlepiej postąpić w Pani sytuacji. Pani też musi zadbac w tym o siebie.
Bardzo ważne jest to, że jeśli kiedykolwiek wyraźnie powie, że „zrobi się krzywdę” lub ma plan, proszę nie zostawiać go samego i wezwać pogotowie Myśli samobójcze z określonym planem nie są „tylko rozmową” , ale to sytuacja, w której potrzebna jest rzetelna interwencja.
Kiedy człowiek wspiera partnera w kryzysie, łatwo wypalić się emocjonalnie.
Dlatego należy znaleźć czas dla siebie, kiedy nawet 15 do 20 minut dziennie na coś, co dobrze na Panią wpływa (spacer, muzyka, relaks).
Nie musi udawać silnej, wmawiać innym że wszystko jest OK. Może Pani powiedzieć mężowi: „Ja też mam swoje granice, ale chcę, żebyśmy razem szukali lepszych rozwiązań”.
Kiedy Pani poczuje, że samodzielnie nie radzi sobie ze stresem, proszę skontaktować się (np. psycholog, rozmowa z linii wsparcia) gdyż nie jest to zdrada, tylko troska o siebie i relację.