Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys w małżeństwie: brak zaufania i komunikacji po zdradach i imprezach żony

Dzień dobry, Mam ogromny problem ze związkiem albo z sobą. Nie mam pewności. Chciałbym otrzymać od Was pomoc. Na profesjonalną na ten moment mnie nie stać, więc piszę tutaj. Najważniejsze informacje: - jesteśmy małżeństwem od 16 lat, posiadamy dwójkę dzieci jeszcze młodych (poniżej 10 lat) - w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii, które opisze poniżej chronologicznie - miłością darzyliśmy się wielką, jednak ostatnimi czasy jest coraz gorzej. Postaram się utrzymać chronologię zdarzeń: 1. W około 2 roku naszego związku, zdarzyło mi się pisać z inną kobietą, jednak do niczego więcej poza pisaniem nie doszło. Moja żona uznała to za zdradę i ok - miała absolutne praw do tego, ponieważ takiej sytuacji nie powinno być w ogóle. 2. Ponad rok później przyjechał do mnie mój jeszcze wtedy przyjaciel, w międzyczasie urodził mi się syn. Żona wtedy zdradziła mnie z nim w sąsiednim pokoju. I od tego momentu zaczęła się dziwna fala. Odkryłem tą zdradę, później flirtowała nagminnie z różnymi facetami (to masażysta, to kierownik w pracy). Po wykryciu tych sytuacji i wielu kłótniach, żona się uspokoiła. Zmajstrowaliśmy drugie dziecko i było ok. 3. Po narodzinach drugiego dziecka, zaczęła nagminnie co tydzień wychodzić na imprezy, a co za tym idzie pić. Żona wychodziła o 21:00 z koleżanką i miała wracać po 24, a najczęściej odprowadzali ją inny mężczyźni koło 5-6 rano.... Nie przyłapałem ich na niczym, ale wyglądało to słabo. Doszło do tego, że mimo iż była umówiona ze mną na walentynki, to tak się napiła z ową koleżanką dzień wcześniej, że wróciła nad ranem i nieprzytomna spędzała ze mną walentynki. 4. Po tym trochę się ogarnęła, ale chcąc z nią porozmawiać o tej sytuacji zawsze wybucha gniewem i zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp). 5. Na jakiś czas odpuściła sobie koleżankę, znalazła hobby (ok. 12 miesięcy perfekcji) - była wspaniała, kochana i unikała swojej koleżanki (max kawa i to w dzień). Nie poruszaliśmy wcześniejszych tematów. Ale od ostatniego czasu, miłość jakby opadała, kiedy chcę pogadać o sytuacji z nami czy z jej koleżanką to mnie atakuje. O innych tematach możemy porozmawiać, ale nie o tych wyjściach i koleżeństwie (zona twierdzi, że to przez to, że mam złe zdanie o jej przyjaciółce - co jest prawdą, ale to nie powód aby mnie wyzywać czy olewać). Temat zacząłem wznawiać, ponieważ, zawsze jest problem z tą koleżanką, a teraz wymyśliły, że razem we dwie jadą odpocząć od wszystkiego. W weekend. Do Gdańska... Oczywistym jest że jej nie ufam, ale staram się być wyrozumiały.... Co mam o tym wszystkim myśleć? Czy to jest normalne? Błagam o sensowne opinie, ponieważ zbliżam się powoli do kresu emocjonalnego. Za każdym razem jak chce porozmawiać to słyszę te odpowiedzi w kółko: "Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj". Wczoraj udało mi się merytorycznie porozmawiać. Wytłumaczyłem wszystko. Najpierw przyznała mi rację i już się cieszyłem że złapaliśmy nić porozumienia, bo uznaliśmy że mamy ten sam cel. Ale 10 minut później już usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać. Czy to może ja przesadzam? I co powinienem zrobić w takiej sytuacji? Powoli nachodzi mnie myśl, żeby odciąć się emocjonalnie (dla dobra dzieci), dać jej żyć swoim życiem i tyle... Zapomniałem dodać, iż po wczorajszej rozmowie do dzisiaj do popołudnia jest dla mnie miła i udowadnia jak mnie kocha. Ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła.
User Forum

Mateusz

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią. Opisuje Pan swoje trudne doświadczenia. 

Warto skorzystać ze wsparcia osoby znajomej np. kolegi, koleżanki, który mógłby spojrzeć z boku na tą sytuację. 

W tak złożonych sytuacjach pomocne bywa spokojne omówienie tego z niezależnym specjalistą psychologiem, terapeutą po to, aby zadbać o własne emocje, granice oraz znaleźć rozwiązania. Nawet jeśli nie może Pan teraz skorzystać z pełnej terapii, są dostępne bezpłatne lub nisko kosztowe formy wsparcia. 

Centra Interwencji Kryzysowej w sytuacjach trudnych udzielają bezpłatnej pomocy psychologicznej. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że znalazł się Pan w sytuacji, gdzie ma Pan wiele emocji związanych z zachowaniami żony. Słyszę również, że napotykają Państwo na problem komunikacyjny, który nie pozwala porozmawiać o tym temacie w otwarty i szczery sposób. Jest to zupełnie zrozumiałe, że chciałby Pan wyrazić swoje emocje i otrzymać zrozumienie od żony, wszyscy w związkach chcemy, by nasze emocje zostały zauważone, zrozumiane i uprawomocnione. Cenne jest, że chce Pan się zaangażować w dobrą komunikację i szuka Pan kontaktu, a nie odcina się Pan emocjonalnie. Odcięcie często może wydawać się dobrym rozwiązaniem i dawać krótkoterminową ulgę, jednak być bardzo obciążające zarówno dla Pana jak i dla całej rodziny, w tym dzieci, na dłużą metę - gdyż brak kontaktu w rodzinie między jej członkami jest widoczny dla pozostałych i ma wpływ na cały system rodzinny. Dlatego tym bardziej doceniam krok, jakim jest sięgnięcie po pomoc poprzez zadanie tego pytania.

Oczywiście w tej sytuacji nie jest możliwe precyzyjne zdiagnozowanie problemu, jakie miałoby miejsce w trakcie terapii par, dlatego będę się tu posługiwać ogólnymi prawidłowościami, odnoszącymi się do obojga partnerów.

Jak pisałam wcześniej, mierzą się Państwo z trudnością w porozmawianiu o temacie wyjazdu żony w szczery, spokojny sposób. Często, ze względu na naszą kulturę, w której nie uczymy się jak prowadzić trudne rozmowy o związku, emocjach, potrzebach, brakuje nam umiejętności by komunikować się w otwarty, nieoceniający i nieobwiniający sposób. Częstym jest, że oboje partnerów dokłada "swoje cegiełki" do barier komunikacyjnych i eskalacji konfliktu, kiedy poruszamy delikatne tematy. Co w efekcie oddala nas od siebie zamiast zbliżać. Czasem mogą to być bardzo delikatne, sygnały jak ton głosu, wyraz twarzy, użyte słowo, które aktywuje skojarzenia u drugiej osoby. Kiedy w komunikacji między partnerami pojawia się wiele barier komunikacyjnych, a niewiele sygnałów bezpieczeństwa, ciepła, spokoju - wchodzimy w "tryb przetrwania", gdzie z łatwością aktywują się reakcje typu walka czy ucieczka.

Dlatego chciałabym zaproponować Panu zapoznanie się z technikami porozumienia bez przemocy, jest to dobrze opisany koncept. Jedną z publikacji, które dobrze go opisują i pomagają wdrożyć w życie, jest książka: "Porozumienie bez przemocy. Ćwiczenia" autorstwa Lucy Leu. Może to być baza wiedzy o tym, jak rozmawiać na trudne tematy, która może wzbogacić Pana umiejętności, a także, gdyby Pana żona chciała się w to zaangażować, może być narzędziem do wspólnej pracy. Bez wątpienia zarówno lektura osobista jak i w parze mogą być dobrym krokiem w stronę lepszej komunikacji i znalezienia porozumienia. 

Oczywiście dodatkowe wsparcie spacjalisty - terapeuty par byłoby również cenne jednak, ze względu na Pana prośbę o ekonomiczne rozwiązania myślę, że praca z książką mogłaby być cennym doświadczeniem. 

 

Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesów komunikacyjnych,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

3 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Otwarcie opisał Pan swoją sytuację. Widać, że nosi Pan w sobie ogrom napięcia, żalu i bezradności, bo przez lata doświadczał Pan sytuacji, które naruszają podstawy zaufania, bliskości i poczucia bezpieczeństwa w związku. Pana reakcje są więc normalne. Z Pana słów widzę obraz relacji, w której od dawna jest dużo bólu, a bardzo mało przestrzeni na spokojne, bezpieczne rozmowy. To, co dla wielu osób byłoby nie do uniesienia jednorazowo, Pan znosił przez lata: zdradę, liczne sytuacje balansujące na granicy zdrady, intensywne życie towarzyskie żony połączone z alkoholem, brak rozmowy, wybuchy złości, obwinianie i obrażanie. Nie dziwi mnie fakt, że jest Pan na granicy wyczerpania. Zauważam taką rzecz: z Pana listu nie brzmi człowiek nadmiernie podejrzliwy, kontrolujący czy „czepiający się dla zasady”. Pisze człowiek, który przez długi czas był raniony, niezaopiekowany i zostawiony sam z trudnymi emocjami, bez wsparcia partnerki. Pana niepokój ma uzasadnienie– wyrósł z realnych doświadczeń.

Mimo wszystkiego bardzo Panu zależy, bo nadal chce Pan rozmawiać, szuka Pan porozumienia, analizuje Pan swoje reakcje, martwi się Pan o dobro dzieci. Ma Pan samoświadomość i refleksje, zaangażowanie, myśli Pan jako ojciec i partner, który stara się o istnienie rodziny, walczy o nią jak lew. Może pomocne będzie odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
Co w tej relacji jest nadal dla mnie wartościowe? Po czym poznaję, że jest mi w niej dobrze, a po czym – że tracę siebie? Gdybym patrzył tylko na czyny, a nie na słowa – co bym zobaczył? Jakiego związku naprawdę chciałbym dla siebie i dla moich dzieci? Na co mam wpływ? Czy mogę zmienić drugą osobę na siłę? Co zyskam na emocjonalnym odcięciu się? Czego dzięki mojej postawie nauczę swoje dzieci? Jak mogę zadbać o swoje granice, emocje, co chcę akceptować w zachowaniu żony, a czego nie? 

Warto może też rozważyć spotkanie z psychologiem, czy terapeutą. Życzę dużo siły.

3 miesiące temu
Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry


To duży pierwszy krok i odwaga podzielić się swoją historią związku na forum.

Brawo również za to że myśli Pan o swoich dzieciach („dla dobra dzieci”).

 

Podzielę się z Panem swoimi spostrzeżeniami, pomimo tego że może to być jak „zimny prysznic”.

Będę przy tym szczery i bardzo konkretny.

 

Już sam początek „problem ze związkiem” jest zdecydowanie zbyt łagodnym określeniem.
 

To nie są problemy czy kryzys w małżeństwie, a jawny brak szacunku, pogarda i deptanie Pana godności przez żonę:
 

- Słowa żony cytuję: Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj".
 

- Manipulacyjne wpędzanie Pana w poczucie winy: „…zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp), „…usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać”, „…ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła”
 

- Pana żona regularnie zdradzała fizycznie i emocjonalnie. To nie są jak Pan pisze „w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii”. To brak wierności, lojalności i miłości. Systematyczne łamanie fundamentów dojrzałego związku.

 

Żona swoim zachowaniem pokazuje brak szacunku, a Pan chcąc nie chcąc utrwala to. W jaki sposób ? Nie egzekwując granic i zasad (które już wielokrotnie zostały przekroczone) i pozostając w małżeństwie.

 

„Miłe okresy” to nie jest miłość. Być może jest to po to aby nie zaczął Pan myśleć o odejściu czy uzyskania pomocy i wsparcia do uznania własnej wartości i szacunku. Może to jej lęk przed utratą „stabilności”.

 

Moje kilka rad:
 

1.       Proszę przestać się oszukiwać. Nie przesadza Pan. To Pana wewnętrzny system alarmowy zapala czerwone lampki, aby zaczął Pan działać. Bo chyba nie chce Pan aby zapaliły się jeszcze inne lampki: problemy zdrowotne, problemy ze snem czy brak szacunku ze strony dzieci (bo są świetnymi obserwatorami. Jaki wzorzec relacji, męskości i kobiecości chce im Pan przekazać nie tylko słownie ale i zachowaniem ? Pana jako mężczyzny którego można zdradzać i obrażać, bez konsekwencji ?)
 

2.       Podzielenie się z kolegą, przyjacielem czy z kimś z rodziny. Inny mężczyzna lub kobieta, szczególnie będący/a w relacji pełnej szacunku da ci informację zwrotną na temat tego czego doświadczasz oraz co najbardziej cenne uzyskasz zrozumienie, wysłuchanie i wsparcie
 

3.       Pomoc prawna i psychologiczna, jako Inwestycja w siebie na teraz i przyszłość. Online lub stacjonarnie.
 

4.       Zadbanie o siebie w obszarze fizycznym poprzez jakąś aktywność. Ćwiczenia dodadzą energii i pomogą oczyścić umysł. Również długie spacery.
 

5.       Słuchanie podcastów w obszarach: „dbania o siebie” „granicach w relacji” „męskości” itp.
Książki lub audiobooki w ww. obszarach. Na początek polecam książkę Dr. Roberta Glover’a „(Nie)miły facet. Męskie spojrzenie na miłość, seks i związki”
 

6.       Gdy będzie Pan GOTOWY i na SIŁACH - postawienie żonie ultimatum - szacunku wobec Pana, lojalności i wierności w relacji. Zaproponowanie również wspólnej Terapii dla Par. 
Ze świadomością możliwości odmowy z jej strony i własną gotowością do rozpoczęcia procesu zakończenia małżeństwa, w którym nie ma w sercu i zachowaniu żony miejsca na szacunek i miłość wobec Pana.

 

W dojrzałej pełnej miłości relacji nie trzeba błagać o szacunek, wierność i lojalność.

 

Wierzę że poradzi Pan sobie

 

Powodzenia

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, z opisu wynika, że sytuacja w związku jest bardzo napięta i emocjonalnie wyczerpująca. To, co Pan przeżywa, jest całkowicie zrozumiałe, nie chodzi tu o „przesadzanie”, tylko o naturalną reakcję na powtarzające się zachowania partnerki, które naruszają zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Brak zaufania wynikający z wcześniejszych zdrad i flirtów, unikanie rozmów o problemach oraz wybuchy gniewu z jej strony to mechanizmy, które utrudniają rozwiązywanie konfliktów i budowanie zdrowego dialogu. Okresy „dobrego zachowania”, po których następuje powrót do starych schematów, wywołują poczucie emocjonalnej huśtawki, co jest bardzo obciążające psychicznie. Myśl o odcięciu się emocjonalnym jest naturalną reakcją obronną w takiej sytuacji, ale warto ją rozważać w kontekście własnego zdrowia psychicznego i dobra dzieci.

W takiej sytuacji pomocne może być ustalenie jasnych granic i zasad komunikacji, np. rozmowy o problematycznych zachowaniach tylko wtedy, gdy oboje są spokojni, oraz dokumentowanie swoich uczuć i sytuacji, co ułatwia analizę powtarzających się schematów. Warto rozważyć wsparcie psychoterapeuty lub psychologa par, nawet w formie krótkich konsultacji, które mogą pomóc w ustaleniu strategii ochrony emocjonalnej i poprawy komunikacji. Dbanie o własne wsparcie emocjonalne również jest niezbędne, np. poprzez bliskich, przyjaciół czy grupy wsparcia. Same reakcje są w pełni uzasadnione. 

3 miesiące temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Wygląda na to, że żyjesz w sytuacji pełnej napięcia, braku bezpieczeństwa i powtarzających się wzorców, które mocno Cię obciążają emocjonalnie. To, że czujesz zmęczenie i myślisz o odcięciu się emocjonalnym, jest naturalną reakcją obronną w relacji, w której Twoje potrzeby i granice są ignorowane lub wyśmiewane.

Nie musisz myśleć, że przesadzasz -Twoje odczucia są adekwatne do sytuacji. Relacja, w której dochodziło do zdrad, ciągłego napięcia i agresji słownej, wymaga uważnej analizy. Możesz zacząć od stawiania jasnych granic dla siebie i swoich dzieci, obserwowania, co działa na Twoje emocje, i szukania wsparcia z zewnątrz, np. w poradni rodzinnej.

Ważne jest, żebyś zadbał o swoje bezpieczeństwo emocjonalne i dzieci. Odcięcie emocjonalne nie oznacza braku uczuć, tylko ochronę siebie w sytuacji, której nie możesz teraz zmienić sam. Rozmowy o trudnych sprawach mają sens wtedy, gdy druga strona jest w stanie je przyjąć. Jeśli rozmowy kończą się powtarzającym się wzorcem gniewu i obwiniania, to znak, że obecnie nie masz wpływu nad zachowaniem partnerki i warto skupić się na tym, co możesz kontrolować Ty.

 

Pozdrawiam,

Urszula Małek

3 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.
Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.
Czy prośba o informacje od partnera to tak wiele?
Czy oczekiwanie od partnera informacji o której mniej więcej wróci z piwa z kolegami to taka wielka kontrola? Czy jeśli się zmieni coś i zostałby jednak dłużej to czy prośbą o SMS to tak wiele?
Nie potrafię dogadać się z mamą - co robić?
co mam zrobic jesli nie potrafie sie dogadac ani zrozumiec mojej mamy, zle sie czuje psychicznie a ona udaje ze tego nie widzi.. nie wie nawet co robie na codzień bo wychodzi z domu codziennie i nie wraca na noc..
Odczuwam bardzo żywe wspomnienia, flashbacki, po toksycznym związku. Chcę sobie z nimi szybko poradzić.
Pod koniec sierpnia zerwałam z chłopakiem, z którym byłam krótko, bo tylko 4 miesiące. Źle czułam się w tym związku, ponieważ chłopak nie szanował mnie. Zawsze stawiał kolegów i swoje koleżanki ponad mnie. Dwa razy nawet wystawiając mnie, żeby spotkać się z nimi. To oczywiście nie były wszystkie sytuacje, bo było ich znacznie więcej, czasem na większy kaliber, ale nie chcę o tym pisać na forum. Aż w końcu zebrałam w sobie siłę i z nim zerwałam. Od zerwania minęło już 4 miesiące, a do mnie cały czas wracają takie jakby,, flashbacki " z sytuacji, które się wydarzyły i wywołują u mnie ból. Często czuję ból po tym, co mi zrobił i nawracające bolesne wspomnienia. Wiem na pewno, że już go nie kocham, nie czuję do niego tęsknoty i cieszę się, że podjęłam decyzję o zerwaniu. Moim problemem są tylko te nawracające bolesne wspomnienia. Czy ktoś mógłby pomóc, jak sobie z nimi szybko poradzić?
Czy to normalne że w relacji z mężczyzną nie czuję zaangażowania,jestem obojętna,im on bardziej się denerwuje,że związek nie idzie do przodu ja jestem spokojniejsza.
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.