Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys w małżeństwie: brak zaufania i komunikacji po zdradach i imprezach żony

Dzień dobry, Mam ogromny problem ze związkiem albo z sobą. Nie mam pewności. Chciałbym otrzymać od Was pomoc. Na profesjonalną na ten moment mnie nie stać, więc piszę tutaj. Najważniejsze informacje: - jesteśmy małżeństwem od 16 lat, posiadamy dwójkę dzieci jeszcze młodych (poniżej 10 lat) - w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii, które opisze poniżej chronologicznie - miłością darzyliśmy się wielką, jednak ostatnimi czasy jest coraz gorzej. Postaram się utrzymać chronologię zdarzeń: 1. W około 2 roku naszego związku, zdarzyło mi się pisać z inną kobietą, jednak do niczego więcej poza pisaniem nie doszło. Moja żona uznała to za zdradę i ok - miała absolutne praw do tego, ponieważ takiej sytuacji nie powinno być w ogóle. 2. Ponad rok później przyjechał do mnie mój jeszcze wtedy przyjaciel, w międzyczasie urodził mi się syn. Żona wtedy zdradziła mnie z nim w sąsiednim pokoju. I od tego momentu zaczęła się dziwna fala. Odkryłem tą zdradę, później flirtowała nagminnie z różnymi facetami (to masażysta, to kierownik w pracy). Po wykryciu tych sytuacji i wielu kłótniach, żona się uspokoiła. Zmajstrowaliśmy drugie dziecko i było ok. 3. Po narodzinach drugiego dziecka, zaczęła nagminnie co tydzień wychodzić na imprezy, a co za tym idzie pić. Żona wychodziła o 21:00 z koleżanką i miała wracać po 24, a najczęściej odprowadzali ją inny mężczyźni koło 5-6 rano.... Nie przyłapałem ich na niczym, ale wyglądało to słabo. Doszło do tego, że mimo iż była umówiona ze mną na walentynki, to tak się napiła z ową koleżanką dzień wcześniej, że wróciła nad ranem i nieprzytomna spędzała ze mną walentynki. 4. Po tym trochę się ogarnęła, ale chcąc z nią porozmawiać o tej sytuacji zawsze wybucha gniewem i zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp). 5. Na jakiś czas odpuściła sobie koleżankę, znalazła hobby (ok. 12 miesięcy perfekcji) - była wspaniała, kochana i unikała swojej koleżanki (max kawa i to w dzień). Nie poruszaliśmy wcześniejszych tematów. Ale od ostatniego czasu, miłość jakby opadała, kiedy chcę pogadać o sytuacji z nami czy z jej koleżanką to mnie atakuje. O innych tematach możemy porozmawiać, ale nie o tych wyjściach i koleżeństwie (zona twierdzi, że to przez to, że mam złe zdanie o jej przyjaciółce - co jest prawdą, ale to nie powód aby mnie wyzywać czy olewać). Temat zacząłem wznawiać, ponieważ, zawsze jest problem z tą koleżanką, a teraz wymyśliły, że razem we dwie jadą odpocząć od wszystkiego. W weekend. Do Gdańska... Oczywistym jest że jej nie ufam, ale staram się być wyrozumiały.... Co mam o tym wszystkim myśleć? Czy to jest normalne? Błagam o sensowne opinie, ponieważ zbliżam się powoli do kresu emocjonalnego. Za każdym razem jak chce porozmawiać to słyszę te odpowiedzi w kółko: "Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj". Wczoraj udało mi się merytorycznie porozmawiać. Wytłumaczyłem wszystko. Najpierw przyznała mi rację i już się cieszyłem że złapaliśmy nić porozumienia, bo uznaliśmy że mamy ten sam cel. Ale 10 minut później już usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać. Czy to może ja przesadzam? I co powinienem zrobić w takiej sytuacji? Powoli nachodzi mnie myśl, żeby odciąć się emocjonalnie (dla dobra dzieci), dać jej żyć swoim życiem i tyle... Zapomniałem dodać, iż po wczorajszej rozmowie do dzisiaj do popołudnia jest dla mnie miła i udowadnia jak mnie kocha. Ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła.
User Forum

Mateusz

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią. Opisuje Pan swoje trudne doświadczenia. 

Warto skorzystać ze wsparcia osoby znajomej np. kolegi, koleżanki, który mógłby spojrzeć z boku na tą sytuację. 

W tak złożonych sytuacjach pomocne bywa spokojne omówienie tego z niezależnym specjalistą psychologiem, terapeutą po to, aby zadbać o własne emocje, granice oraz znaleźć rozwiązania. Nawet jeśli nie może Pan teraz skorzystać z pełnej terapii, są dostępne bezpłatne lub nisko kosztowe formy wsparcia. 

Centra Interwencji Kryzysowej w sytuacjach trudnych udzielają bezpłatnej pomocy psychologicznej. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że znalazł się Pan w sytuacji, gdzie ma Pan wiele emocji związanych z zachowaniami żony. Słyszę również, że napotykają Państwo na problem komunikacyjny, który nie pozwala porozmawiać o tym temacie w otwarty i szczery sposób. Jest to zupełnie zrozumiałe, że chciałby Pan wyrazić swoje emocje i otrzymać zrozumienie od żony, wszyscy w związkach chcemy, by nasze emocje zostały zauważone, zrozumiane i uprawomocnione. Cenne jest, że chce Pan się zaangażować w dobrą komunikację i szuka Pan kontaktu, a nie odcina się Pan emocjonalnie. Odcięcie często może wydawać się dobrym rozwiązaniem i dawać krótkoterminową ulgę, jednak być bardzo obciążające zarówno dla Pana jak i dla całej rodziny, w tym dzieci, na dłużą metę - gdyż brak kontaktu w rodzinie między jej członkami jest widoczny dla pozostałych i ma wpływ na cały system rodzinny. Dlatego tym bardziej doceniam krok, jakim jest sięgnięcie po pomoc poprzez zadanie tego pytania.

Oczywiście w tej sytuacji nie jest możliwe precyzyjne zdiagnozowanie problemu, jakie miałoby miejsce w trakcie terapii par, dlatego będę się tu posługiwać ogólnymi prawidłowościami, odnoszącymi się do obojga partnerów.

Jak pisałam wcześniej, mierzą się Państwo z trudnością w porozmawianiu o temacie wyjazdu żony w szczery, spokojny sposób. Często, ze względu na naszą kulturę, w której nie uczymy się jak prowadzić trudne rozmowy o związku, emocjach, potrzebach, brakuje nam umiejętności by komunikować się w otwarty, nieoceniający i nieobwiniający sposób. Częstym jest, że oboje partnerów dokłada "swoje cegiełki" do barier komunikacyjnych i eskalacji konfliktu, kiedy poruszamy delikatne tematy. Co w efekcie oddala nas od siebie zamiast zbliżać. Czasem mogą to być bardzo delikatne, sygnały jak ton głosu, wyraz twarzy, użyte słowo, które aktywuje skojarzenia u drugiej osoby. Kiedy w komunikacji między partnerami pojawia się wiele barier komunikacyjnych, a niewiele sygnałów bezpieczeństwa, ciepła, spokoju - wchodzimy w "tryb przetrwania", gdzie z łatwością aktywują się reakcje typu walka czy ucieczka.

Dlatego chciałabym zaproponować Panu zapoznanie się z technikami porozumienia bez przemocy, jest to dobrze opisany koncept. Jedną z publikacji, które dobrze go opisują i pomagają wdrożyć w życie, jest książka: "Porozumienie bez przemocy. Ćwiczenia" autorstwa Lucy Leu. Może to być baza wiedzy o tym, jak rozmawiać na trudne tematy, która może wzbogacić Pana umiejętności, a także, gdyby Pana żona chciała się w to zaangażować, może być narzędziem do wspólnej pracy. Bez wątpienia zarówno lektura osobista jak i w parze mogą być dobrym krokiem w stronę lepszej komunikacji i znalezienia porozumienia. 

Oczywiście dodatkowe wsparcie spacjalisty - terapeuty par byłoby również cenne jednak, ze względu na Pana prośbę o ekonomiczne rozwiązania myślę, że praca z książką mogłaby być cennym doświadczeniem. 

 

Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesów komunikacyjnych,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

1 miesiąc temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Otwarcie opisał Pan swoją sytuację. Widać, że nosi Pan w sobie ogrom napięcia, żalu i bezradności, bo przez lata doświadczał Pan sytuacji, które naruszają podstawy zaufania, bliskości i poczucia bezpieczeństwa w związku. Pana reakcje są więc normalne. Z Pana słów widzę obraz relacji, w której od dawna jest dużo bólu, a bardzo mało przestrzeni na spokojne, bezpieczne rozmowy. To, co dla wielu osób byłoby nie do uniesienia jednorazowo, Pan znosił przez lata: zdradę, liczne sytuacje balansujące na granicy zdrady, intensywne życie towarzyskie żony połączone z alkoholem, brak rozmowy, wybuchy złości, obwinianie i obrażanie. Nie dziwi mnie fakt, że jest Pan na granicy wyczerpania. Zauważam taką rzecz: z Pana listu nie brzmi człowiek nadmiernie podejrzliwy, kontrolujący czy „czepiający się dla zasady”. Pisze człowiek, który przez długi czas był raniony, niezaopiekowany i zostawiony sam z trudnymi emocjami, bez wsparcia partnerki. Pana niepokój ma uzasadnienie– wyrósł z realnych doświadczeń.

Mimo wszystkiego bardzo Panu zależy, bo nadal chce Pan rozmawiać, szuka Pan porozumienia, analizuje Pan swoje reakcje, martwi się Pan o dobro dzieci. Ma Pan samoświadomość i refleksje, zaangażowanie, myśli Pan jako ojciec i partner, który stara się o istnienie rodziny, walczy o nią jak lew. Może pomocne będzie odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
Co w tej relacji jest nadal dla mnie wartościowe? Po czym poznaję, że jest mi w niej dobrze, a po czym – że tracę siebie? Gdybym patrzył tylko na czyny, a nie na słowa – co bym zobaczył? Jakiego związku naprawdę chciałbym dla siebie i dla moich dzieci? Na co mam wpływ? Czy mogę zmienić drugą osobę na siłę? Co zyskam na emocjonalnym odcięciu się? Czego dzięki mojej postawie nauczę swoje dzieci? Jak mogę zadbać o swoje granice, emocje, co chcę akceptować w zachowaniu żony, a czego nie? 

Warto może też rozważyć spotkanie z psychologiem, czy terapeutą. Życzę dużo siły.

1 miesiąc temu
Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry


To duży pierwszy krok i odwaga podzielić się swoją historią związku na forum.

Brawo również za to że myśli Pan o swoich dzieciach („dla dobra dzieci”).

 

Podzielę się z Panem swoimi spostrzeżeniami, pomimo tego że może to być jak „zimny prysznic”.

Będę przy tym szczery i bardzo konkretny.

 

Już sam początek „problem ze związkiem” jest zdecydowanie zbyt łagodnym określeniem.
 

To nie są problemy czy kryzys w małżeństwie, a jawny brak szacunku, pogarda i deptanie Pana godności przez żonę:
 

- Słowa żony cytuję: Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj".
 

- Manipulacyjne wpędzanie Pana w poczucie winy: „…zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp), „…usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać”, „…ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła”
 

- Pana żona regularnie zdradzała fizycznie i emocjonalnie. To nie są jak Pan pisze „w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii”. To brak wierności, lojalności i miłości. Systematyczne łamanie fundamentów dojrzałego związku.

 

Żona swoim zachowaniem pokazuje brak szacunku, a Pan chcąc nie chcąc utrwala to. W jaki sposób ? Nie egzekwując granic i zasad (które już wielokrotnie zostały przekroczone) i pozostając w małżeństwie.

 

„Miłe okresy” to nie jest miłość. Być może jest to po to aby nie zaczął Pan myśleć o odejściu czy uzyskania pomocy i wsparcia do uznania własnej wartości i szacunku. Może to jej lęk przed utratą „stabilności”.

 

Moje kilka rad:
 

1.       Proszę przestać się oszukiwać. Nie przesadza Pan. To Pana wewnętrzny system alarmowy zapala czerwone lampki, aby zaczął Pan działać. Bo chyba nie chce Pan aby zapaliły się jeszcze inne lampki: problemy zdrowotne, problemy ze snem czy brak szacunku ze strony dzieci (bo są świetnymi obserwatorami. Jaki wzorzec relacji, męskości i kobiecości chce im Pan przekazać nie tylko słownie ale i zachowaniem ? Pana jako mężczyzny którego można zdradzać i obrażać, bez konsekwencji ?)
 

2.       Podzielenie się z kolegą, przyjacielem czy z kimś z rodziny. Inny mężczyzna lub kobieta, szczególnie będący/a w relacji pełnej szacunku da ci informację zwrotną na temat tego czego doświadczasz oraz co najbardziej cenne uzyskasz zrozumienie, wysłuchanie i wsparcie
 

3.       Pomoc prawna i psychologiczna, jako Inwestycja w siebie na teraz i przyszłość. Online lub stacjonarnie.
 

4.       Zadbanie o siebie w obszarze fizycznym poprzez jakąś aktywność. Ćwiczenia dodadzą energii i pomogą oczyścić umysł. Również długie spacery.
 

5.       Słuchanie podcastów w obszarach: „dbania o siebie” „granicach w relacji” „męskości” itp.
Książki lub audiobooki w ww. obszarach. Na początek polecam książkę Dr. Roberta Glover’a „(Nie)miły facet. Męskie spojrzenie na miłość, seks i związki”
 

6.       Gdy będzie Pan GOTOWY i na SIŁACH - postawienie żonie ultimatum - szacunku wobec Pana, lojalności i wierności w relacji. Zaproponowanie również wspólnej Terapii dla Par. 
Ze świadomością możliwości odmowy z jej strony i własną gotowością do rozpoczęcia procesu zakończenia małżeństwa, w którym nie ma w sercu i zachowaniu żony miejsca na szacunek i miłość wobec Pana.

 

W dojrzałej pełnej miłości relacji nie trzeba błagać o szacunek, wierność i lojalność.

 

Wierzę że poradzi Pan sobie

 

Powodzenia

1 miesiąc temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, z opisu wynika, że sytuacja w związku jest bardzo napięta i emocjonalnie wyczerpująca. To, co Pan przeżywa, jest całkowicie zrozumiałe, nie chodzi tu o „przesadzanie”, tylko o naturalną reakcję na powtarzające się zachowania partnerki, które naruszają zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Brak zaufania wynikający z wcześniejszych zdrad i flirtów, unikanie rozmów o problemach oraz wybuchy gniewu z jej strony to mechanizmy, które utrudniają rozwiązywanie konfliktów i budowanie zdrowego dialogu. Okresy „dobrego zachowania”, po których następuje powrót do starych schematów, wywołują poczucie emocjonalnej huśtawki, co jest bardzo obciążające psychicznie. Myśl o odcięciu się emocjonalnym jest naturalną reakcją obronną w takiej sytuacji, ale warto ją rozważać w kontekście własnego zdrowia psychicznego i dobra dzieci.

W takiej sytuacji pomocne może być ustalenie jasnych granic i zasad komunikacji, np. rozmowy o problematycznych zachowaniach tylko wtedy, gdy oboje są spokojni, oraz dokumentowanie swoich uczuć i sytuacji, co ułatwia analizę powtarzających się schematów. Warto rozważyć wsparcie psychoterapeuty lub psychologa par, nawet w formie krótkich konsultacji, które mogą pomóc w ustaleniu strategii ochrony emocjonalnej i poprawy komunikacji. Dbanie o własne wsparcie emocjonalne również jest niezbędne, np. poprzez bliskich, przyjaciół czy grupy wsparcia. Same reakcje są w pełni uzasadnione. 

1 miesiąc temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Wygląda na to, że żyjesz w sytuacji pełnej napięcia, braku bezpieczeństwa i powtarzających się wzorców, które mocno Cię obciążają emocjonalnie. To, że czujesz zmęczenie i myślisz o odcięciu się emocjonalnym, jest naturalną reakcją obronną w relacji, w której Twoje potrzeby i granice są ignorowane lub wyśmiewane.

Nie musisz myśleć, że przesadzasz -Twoje odczucia są adekwatne do sytuacji. Relacja, w której dochodziło do zdrad, ciągłego napięcia i agresji słownej, wymaga uważnej analizy. Możesz zacząć od stawiania jasnych granic dla siebie i swoich dzieci, obserwowania, co działa na Twoje emocje, i szukania wsparcia z zewnątrz, np. w poradni rodzinnej.

Ważne jest, żebyś zadbał o swoje bezpieczeństwo emocjonalne i dzieci. Odcięcie emocjonalne nie oznacza braku uczuć, tylko ochronę siebie w sytuacji, której nie możesz teraz zmienić sam. Rozmowy o trudnych sprawach mają sens wtedy, gdy druga strona jest w stanie je przyjąć. Jeśli rozmowy kończą się powtarzającym się wzorcem gniewu i obwiniania, to znak, że obecnie nie masz wpływu nad zachowaniem partnerki i warto skupić się na tym, co możesz kontrolować Ty.

 

Pozdrawiam,

Urszula Małek

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Nie potrafię przestać być przesadnie miła
Dzień dobry. Mam 37 lat i nie potrafię przestać być przesadnie miłą dla ludzi - nawet tych, którzy bardzo mocno mnie krzywdzą. Przez tą moją postawę często dochodzi do absurdalnych sytuacji. Ostatnio jeden z alkoholików z "wiecznie stojących pod sklepem" zaczął do mnie wyciągać ręce, a ja nie potrafię stanowczo powiedzieć "nie". Moja reakcja to: przepraszam, idę do sklepu, nie chcę rozmawiać. W moim odczuciu jest to bardzo mocne i niegrzeczne powiedzenie z którym źle się czuję, lecz dla tego osobnika tak nie jest i coraz chętniej wyciąga do mnie swoje ręce. Na domiar wszystkiego ostatnio kobieta tego alkoholika zaczęła mnie straszyć policją i za każdym razem gdy mnie widzi wrzeszczy na mnie (sama też jest alkoholiczką a my jesteśmy sąsiadkami z tego samego bloku). Jestem całkowicie samotną osobą. Nigdy nie miałam w nikim oparcia, a całe moje życie to bicia i wyzwiska, poniżania. Nie znam normalnego życia. Nie szukam związku i nie jestem tym wszystkim zainteresowana. Sama nie mam żadnych nałogów. Skończyłam dwa kierunki studiów. Jestem przeciętna, a czuję się całkowicie niezdolna do życia na tym świecie.
Chcę odejść od męża, ponieważ jestem bardzo nieszczęśliwa i cierpiałam przez lata. Mąż nie pozwalał mi na życie, wiecznie oskarżał. Chcę być szczęśliwa.
Jestem 16 lat po ślubie. Spotykaliśmy się przez 2 lata przed ślubem. Ja jestem Polką, a mąż Meksykaninem. Ja mam 38 lat, a on 41. Mamy 14 letnią córkę. Mąż od samego początku był głupio zazdrosny i mi nie ufał. Zawsze mi powtarzał, że on nie ufa nikomu włącznie ze mną. Jedyną osobą, której ufa to jego mama. Męża zadrość to nie była tak tam sobie normalna zazdrość. Zawsze byłam obwiniana o zdradę. Widział w swojej głowie, wmawiał sobie rzeczy, których nie było. Byłam oskarżona o potencjalną zdradę, bądź flirtowanie prawie ze wszystkimi naszymi znajomymi (mężczyznami), jego bratankiem, mojej macochy synem. Jeśli mężczyzna na mnie spojrzał na spacerze, to ja musiałam słuchać jak to ja go sprowokowałam, żeby na mnie spojrzał. Jak jechaliśmy na rowery, to zakładał, że ja jadę i gapię się na wszystkich mężczyzn kierowców. Jak pracował na nocki, to wmawiał sobie i mnie, że ja pewnie kogoś do domu przyprowadzam. Ja nie mogłam mieć znajomych w sensie, żeby wyjść sobie na kawę z koleżankami z pracy, bo podejrzewał, że byłam z facetem, więc nigdy nie chodziłam. Nie chodziłam na żadne imprezy świąteczne w pracy, zawsze znajdowałam wymówkę, żeby nie wyjść ze znajomymi, bo wiedziałam, że on powie nie i zrobi awanturę. Jeśli ktoś z pracy, ze znajomych zaoferował podwieźć mnie do domu pracy (mężczyzna) nie było w ogóle mowy. Musiałam się jego najpierw spytać, bo inaczej wiedziałam, że będzie awantura a i nawet jak spytałam, to mówił, że nie mogę, że mam autobus to żebym jechała autobusem. Nie mogę z nim rozmawiać o pracy. On mówi, że chce wiedzieć jak mi minął dzień, ale jak tylko wspomnę mężczyznę, to odrazu wielka gęba i sarkastyczne komentarze. Jak nie mam zasięgu na telefonie, to mnie obwiniał, że specjalnie wyłączałam i że pewnie gdzieś coś z kimś robiłam. Jak raz pojechałam do pracy autem, to mi sprawdził licznik i to źle na dodatek i po powrocie mi zrobił awanturę. Nie pamiętał ile było na liczniku, ale założył, że przejechałam za dużo mil i że pewno pojechałam do pracy, powiedziałam, że mam jakąś wizytę u lekarza i pojechałam sobie Bóg wie gdzie. Przez 18 lat razem, ani razu nie byłam na żadnych świątecznych imprezach. W zeszłym roku poszłam na galę rozdania nagród z pracy. Elegancka impreza, obiad, garniturki, długie suknie. Mąż przez 3 dni się do mnie nie odzywał. Wiecznie mnie kontroluje i sprawdza. Do swego czasu, non stop mnie śledził na radarze, aż go wykasowałam z telefonu. Muszę mu zdawać sprawozdanie z każdego dnia. Mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, dobrym ojcem, ciężko pracuje od dzieciństwa. Ja sobie zawsze wmawiałam, że ten malutki jego problem nie jest taki duży i skoro on nie może sobie z tym poradzić, to ja będę z tym jakoś radziła. Nigdy męża nie zdradziłam i nie dałam mu powodu, żeby tak się zachowywał. Zawsze mi powtarzał o każdej kłótni, jak ja już przeprosiłam za coś, czego nie zrobiłam, żebym nie dawała mu powodów to nie będzie kłótni. Żeby nie dawać mu powodów, musiałabym zamknąć się w domu. Wmawiałam sobie, że to jest mały problem, ja sobie z tym będę radziła, on nie musi skoro nie wie jak. Aż w końcu, po 18 latach, coś we mnie pękło. Od ponad roku, jedyne o czym myślę to jak ja bardzo chce zakończyć to małżeństwo. Jak ja chce mieć normalne życie, gdzie mówię mu "słuchaj, idę na kawę z koleżankami, wrócę kiedy wrócę" bez żadnych pretensji. Życie gdzie mówię, że mam party na wigilię w pracy i idę, bo mam ochotę. Po raz pierwszy od 18 lat poszłam na party w pracy na wigilię no to mnie oskarżył o zdradę, bo powiedziałam, że tańczyłam. Ja już od długiego czasu nie czuję się szczęśliwa. W pracy znajduje sie we łzach praktycznie non stop, co kiedyś mi się nie zdarzało. Jak mąż się do mnie zbliża to ja go nie chce, a kiedyś pomimo tych okropnych momentów, zawsze się tuliliśmy, siedzieliśmy razem, robiliśmy wszystko razem. Jak mąż mnie całuje, to nic nie czuje. Nie potrafię go całować tak jak kiedyś i myślę, żeby przestał. W ogóle nie mam pragnienia na seks, a jak już dojdzie do seksu, to robię to tylko dlatego, że wiem, że on potrzebuje. Leżę i myślę kiedy on skończy, żeby jak najszybciej. Mąż zawsze lubił wymyślać różności podczas seksu i czasem nie miałam z tym problemu, a czasem nie chciałam, ale i tak zawsze było po jego myśli bo wiedziałam, że jeśli coś powiem to się obrazi. Teraz, nie mam ochoty na żadne zabawy przed, bądź w trakcie seksu. Mam orgazm, ale za nim co, to nic nie czuje. Leżę tam praktycznie jak kłoda i zaciskam pięści. Mąż myśli, że to się da naprawić, jak mnie strasznie kocha, ale ja czuję, że on mnie odepchnął na maxa i że już nie ma odwrotu. Nawet jeśli byłby mniej zazdrosny, jak ja mogę być szczęśliwa w związku, gdzie nie mam do niego takich uczuć jak miałam. Szkoda mi go, dlatego to dalej ciągnę, ale nie mam do niego uczuć. Poza tym, w przeciągu ostatniego roku, jak te przypadki się nasiliły, zbliżyłam się do kolegi w pracy. Nic nie zrobiłam, bo uważam że to nie w porządku zdradzić kogoś. Jedynie co to mnie kilka razy przytulił jak płakałam, a tak po za tym to nic. Dużo rozmawialiśmy, bo też przeszedł przez coś podobnego i dzień po dniu obudziły się we mnie do niego uczucia, silne uczucia i w nim również. Widzę siebie z kolegą, ale nie odrazu. Najpierw chciałabym czasu sama. Widzę, że mogłabym być znowu szczęśliwa, ale żal mi męża i nie wiem co mam zrobić. Jeśli z mężem zostanę, to będzie tylko dlatego, że mi go szkoda, ale w głębi duszy wiem, że nigdy nie będę szczęśliwa i nigdy nie będzie tak jak było. Córka też przez to wszystko cierpi, bo widzi jak się od siebie odsunęliśmy, widzi, że ja cierpię, widzi mnie za często we łzach.
Mąż mówi wprost, że jest ze mną z przyzwyczajenia i planuje się rozwieść.
Witam, Jesteśmy miesiąc po ślubie, a znamy się 9 lat. Od jakiegoś czasu nie umiemy ze sobą rozmawiać. Bardzo się kłócimy o byle co (dużo nie trzeba) i niestety padają bardzo raniące słowa. Mój mąż bardzo często wybucha z błahych powodów. Podczas kłótni zawsze mówi mi, że jest ze mną z przyzwyczajenia, że wcale mnie nie szanuje i nie kocha już. Często też mówi, że planuje się ze mną rozwieść. Wybucha tak, np. jak ostatnio mieliśmy iść na rower, a ja miałam gorszy humor, wróciliśmy do domu i zaczął mnie wyzywać od K**** . Bardzo często też bardzo się wywyższa nade mną . itd.. jesteśmy młodymi ludźmi 25-28 lat. On nie chce kompletnie próbować ze mną rozmawiać, nie wiem co mam robić..
Jak budować relację z dzieckiem, gdy matka utrudnia kontakty i nie chce współpracy?

Rozstałem się z matką mojego dziecka w 6 miesiącu ciąży.

Od początku życia dziecka mam ustalone kontakty raz na dwa tygodnie przez 4 godziny w hotelu, w obecności matki dziecka. Dziecko ma 6 miesięcy, jest karmione piersią. 

Problem polega na tym, że dziecko płacze podczas spotkań ze mną, matka dziecka twierdzi, że funduje dziecku traumę, nikt oprócz matki dziecka nie jest w stanie uspokoić silnego płaczu. Ona twierdzi, że dziecko po spotkaniach ze mną ma problemy ze snem oraz karmieniem. Konflikt eskaluje, matka dziecka krzyczy w obecności dziecka, podczas moich spotkań pojawiają się groźby, nie chce w żaden sposób podjąć współpracy. Twierdzi, że dziecko jest o określonej lokalizacji, a ja nie umiem się nim zając, ona nie utrudnia, padają słowa ,,jesteś ojcem na papierze''. Próby namówienia na terapię rodzinną lub mediacje są odrzucane, jak podejść do sprawy? 

Druga strona twierdzi, że dziecko jest zbyt małe na spotkania ze mną, a to, że chce kontaktu z dzieckiem to moja fanaberia, chce, abym ograniczył kontakt do razu w miesiącu przez godzinę, jak podejść do sprawy?

Chciałbym kierować się dobrem dziecka, nie chce narażać dziecka na stres, a chciałbym w jakimś stopniu być obecny w jego życiu. Czy oddać sprawę do sadu? 

Wiem, że wyrok sądu nie zmusi jej do współpracy, a będzie jeszcze bardziej eskalował konflikt. Do drugiej strony zupełnie nic nie dociera, bardzo mocno mnie nienawidzi, twierdzi, że taką drogę wybrałem, kiedy odszedłem. Jak do tej sprawy podejść?

Z jednej strony wiem, że kontakt z dzieckiem jest bardzo ważny z drugiej strony, gdy widzę, że płacze czuje się bezradny, chce dla dziecka jak najlepiej, Matka dziecka wmawia mi, że jestem zaburzony narcystycznie i krzywdzę dziecko.

Partner nie reaguje na moje słowa dotyczące jego relacji ze swoją byłą partnerką. Są cały czas bliskimi przyjaciółmi.
Dzień dobry. Mam pytanie z zakresu związku. Jest problem, który wykańcza mnie psychicznie. Rozmawiałam z partnerem wiele razy, że sobie z tym nie radzę, ale bez skutku. Mianowicie problem tkwi w tym, że mój chłopak ma bardzo silną relację ze swoją ex. Co prawda ona mieszka w Australii.. Jednak nie ma dnia, by się nie kontaktowali. Wideo rozmowy, czaty, wysyłanie sobie zdjęć. Ona ma nadal dostęp do wszystkich jego danych. Nawet zakupy na platformach robi z jego konta. Mam wrażenie, że mój partner jest w emocjonalnym związku nadal z nią. Czy może to ze mną jest coś nie tak? I za bardzo się przejmuje tym? Czy to on jednak tkwi w tej relacji nadal i tworzymy "trójkąt". Kiedy rozmawiam o tym z partnerem to odpowiada mi, że rozstali się w dobrych relacjach i przysiągł jej, że zawsze będą przyjaciółmi. I ilekroć bym mu nie mówiła jak się źle i niepewnie z tym czuję, nie robi to na nim wrażenia. Na początku relacji to wszystko było porównywane do niej. Czuję się niewystarczająca...Dosłownie mam koszmary w nocy z tym związane. Proszę o odpowiedź.
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.