
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Kryzys w...
Kryzys w małżeństwie: brak zaufania i komunikacji po zdradach i imprezach żony
Mateusz
Daria Składanowska
Dzień dobry Panie Mateuszu,
dziękuję, że podzielił się Pan swoją historią. Opisuje Pan swoje trudne doświadczenia.
Warto skorzystać ze wsparcia osoby znajomej np. kolegi, koleżanki, który mógłby spojrzeć z boku na tą sytuację.
W tak złożonych sytuacjach pomocne bywa spokojne omówienie tego z niezależnym specjalistą psychologiem, terapeutą po to, aby zadbać o własne emocje, granice oraz znaleźć rozwiązania. Nawet jeśli nie może Pan teraz skorzystać z pełnej terapii, są dostępne bezpłatne lub nisko kosztowe formy wsparcia.
Centra Interwencji Kryzysowej w sytuacjach trudnych udzielają bezpłatnej pomocy psychologicznej.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Rak
Dzień dobry,
Rozumiem, że znalazł się Pan w sytuacji, gdzie ma Pan wiele emocji związanych z zachowaniami żony. Słyszę również, że napotykają Państwo na problem komunikacyjny, który nie pozwala porozmawiać o tym temacie w otwarty i szczery sposób. Jest to zupełnie zrozumiałe, że chciałby Pan wyrazić swoje emocje i otrzymać zrozumienie od żony, wszyscy w związkach chcemy, by nasze emocje zostały zauważone, zrozumiane i uprawomocnione. Cenne jest, że chce Pan się zaangażować w dobrą komunikację i szuka Pan kontaktu, a nie odcina się Pan emocjonalnie. Odcięcie często może wydawać się dobrym rozwiązaniem i dawać krótkoterminową ulgę, jednak być bardzo obciążające zarówno dla Pana jak i dla całej rodziny, w tym dzieci, na dłużą metę - gdyż brak kontaktu w rodzinie między jej członkami jest widoczny dla pozostałych i ma wpływ na cały system rodzinny. Dlatego tym bardziej doceniam krok, jakim jest sięgnięcie po pomoc poprzez zadanie tego pytania.
Oczywiście w tej sytuacji nie jest możliwe precyzyjne zdiagnozowanie problemu, jakie miałoby miejsce w trakcie terapii par, dlatego będę się tu posługiwać ogólnymi prawidłowościami, odnoszącymi się do obojga partnerów.
Jak pisałam wcześniej, mierzą się Państwo z trudnością w porozmawianiu o temacie wyjazdu żony w szczery, spokojny sposób. Często, ze względu na naszą kulturę, w której nie uczymy się jak prowadzić trudne rozmowy o związku, emocjach, potrzebach, brakuje nam umiejętności by komunikować się w otwarty, nieoceniający i nieobwiniający sposób. Częstym jest, że oboje partnerów dokłada "swoje cegiełki" do barier komunikacyjnych i eskalacji konfliktu, kiedy poruszamy delikatne tematy. Co w efekcie oddala nas od siebie zamiast zbliżać. Czasem mogą to być bardzo delikatne, sygnały jak ton głosu, wyraz twarzy, użyte słowo, które aktywuje skojarzenia u drugiej osoby. Kiedy w komunikacji między partnerami pojawia się wiele barier komunikacyjnych, a niewiele sygnałów bezpieczeństwa, ciepła, spokoju - wchodzimy w "tryb przetrwania", gdzie z łatwością aktywują się reakcje typu walka czy ucieczka.
Dlatego chciałabym zaproponować Panu zapoznanie się z technikami porozumienia bez przemocy, jest to dobrze opisany koncept. Jedną z publikacji, które dobrze go opisują i pomagają wdrożyć w życie, jest książka: "Porozumienie bez przemocy. Ćwiczenia" autorstwa Lucy Leu. Może to być baza wiedzy o tym, jak rozmawiać na trudne tematy, która może wzbogacić Pana umiejętności, a także, gdyby Pana żona chciała się w to zaangażować, może być narzędziem do wspólnej pracy. Bez wątpienia zarówno lektura osobista jak i w parze mogą być dobrym krokiem w stronę lepszej komunikacji i znalezienia porozumienia.
Oczywiście dodatkowe wsparcie spacjalisty - terapeuty par byłoby również cenne jednak, ze względu na Pana prośbę o ekonomiczne rozwiązania myślę, że praca z książką mogłaby być cennym doświadczeniem.
Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesów komunikacyjnych,
Karolina Rak
Psycholożka i psychoterapeutka in spe
Izabela Piórkowska
Otwarcie opisał Pan swoją sytuację. Widać, że nosi Pan w sobie ogrom napięcia, żalu i bezradności, bo przez lata doświadczał Pan sytuacji, które naruszają podstawy zaufania, bliskości i poczucia bezpieczeństwa w związku. Pana reakcje są więc normalne. Z Pana słów widzę obraz relacji, w której od dawna jest dużo bólu, a bardzo mało przestrzeni na spokojne, bezpieczne rozmowy. To, co dla wielu osób byłoby nie do uniesienia jednorazowo, Pan znosił przez lata: zdradę, liczne sytuacje balansujące na granicy zdrady, intensywne życie towarzyskie żony połączone z alkoholem, brak rozmowy, wybuchy złości, obwinianie i obrażanie. Nie dziwi mnie fakt, że jest Pan na granicy wyczerpania. Zauważam taką rzecz: z Pana listu nie brzmi człowiek nadmiernie podejrzliwy, kontrolujący czy „czepiający się dla zasady”. Pisze człowiek, który przez długi czas był raniony, niezaopiekowany i zostawiony sam z trudnymi emocjami, bez wsparcia partnerki. Pana niepokój ma uzasadnienie– wyrósł z realnych doświadczeń.
Mimo wszystkiego bardzo Panu zależy, bo nadal chce Pan rozmawiać, szuka Pan porozumienia, analizuje Pan swoje reakcje, martwi się Pan o dobro dzieci. Ma Pan samoświadomość i refleksje, zaangażowanie, myśli Pan jako ojciec i partner, który stara się o istnienie rodziny, walczy o nią jak lew. Może pomocne będzie odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
Co w tej relacji jest nadal dla mnie wartościowe? Po czym poznaję, że jest mi w niej dobrze, a po czym – że tracę siebie? Gdybym patrzył tylko na czyny, a nie na słowa – co bym zobaczył? Jakiego związku naprawdę chciałbym dla siebie i dla moich dzieci? Na co mam wpływ? Czy mogę zmienić drugą osobę na siłę? Co zyskam na emocjonalnym odcięciu się? Czego dzięki mojej postawie nauczę swoje dzieci? Jak mogę zadbać o swoje granice, emocje, co chcę akceptować w zachowaniu żony, a czego nie?
Warto może też rozważyć spotkanie z psychologiem, czy terapeutą. Życzę dużo siły.
Szymon Leszczyński
Dzień dobry
To duży pierwszy krok i odwaga podzielić się swoją historią związku na forum.
Brawo również za to że myśli Pan o swoich dzieciach („dla dobra dzieci”).
Podzielę się z Panem swoimi spostrzeżeniami, pomimo tego że może to być jak „zimny prysznic”.
Będę przy tym szczery i bardzo konkretny.
Już sam początek „problem ze związkiem” jest zdecydowanie zbyt łagodnym określeniem.
To nie są problemy czy kryzys w małżeństwie, a jawny brak szacunku, pogarda i deptanie Pana godności przez żonę:
- Słowa żony cytuję: Wku***asz mnie tym", "Chyba Cię po****ło", "Dorośnij w końcu" i "Weź zluzuj".
- Manipulacyjne wpędzanie Pana w poczucie winy: „…zwala winę na mnie (że ja mam jakiś problem itp), „…usłyszałem, że ja się czepiam, że zwalam na nią i w ogóle nie potrafię rozmawiać”, „…ale po południu chciałem zamienić jedno zdanie na wczorajszy temat i już usłyszałem, żebym nie zaczynał bo jest miła”
- Pana żona regularnie zdradzała fizycznie i emocjonalnie. To nie są jak Pan pisze „w przeszłości zdarzyło się kilka nieprzyjemnych historii”. To brak wierności, lojalności i miłości. Systematyczne łamanie fundamentów dojrzałego związku.
Żona swoim zachowaniem pokazuje brak szacunku, a Pan chcąc nie chcąc utrwala to. W jaki sposób ? Nie egzekwując granic i zasad (które już wielokrotnie zostały przekroczone) i pozostając w małżeństwie.
„Miłe okresy” to nie jest miłość. Być może jest to po to aby nie zaczął Pan myśleć o odejściu czy uzyskania pomocy i wsparcia do uznania własnej wartości i szacunku. Może to jej lęk przed utratą „stabilności”.
Moje kilka rad:
1. Proszę przestać się oszukiwać. Nie przesadza Pan. To Pana wewnętrzny system alarmowy zapala czerwone lampki, aby zaczął Pan działać. Bo chyba nie chce Pan aby zapaliły się jeszcze inne lampki: problemy zdrowotne, problemy ze snem czy brak szacunku ze strony dzieci (bo są świetnymi obserwatorami. Jaki wzorzec relacji, męskości i kobiecości chce im Pan przekazać nie tylko słownie ale i zachowaniem ? Pana jako mężczyzny którego można zdradzać i obrażać, bez konsekwencji ?)
2. Podzielenie się z kolegą, przyjacielem czy z kimś z rodziny. Inny mężczyzna lub kobieta, szczególnie będący/a w relacji pełnej szacunku da ci informację zwrotną na temat tego czego doświadczasz oraz co najbardziej cenne uzyskasz zrozumienie, wysłuchanie i wsparcie
3. Pomoc prawna i psychologiczna, jako Inwestycja w siebie na teraz i przyszłość. Online lub stacjonarnie.
4. Zadbanie o siebie w obszarze fizycznym poprzez jakąś aktywność. Ćwiczenia dodadzą energii i pomogą oczyścić umysł. Również długie spacery.
5. Słuchanie podcastów w obszarach: „dbania o siebie” „granicach w relacji” „męskości” itp.
Książki lub audiobooki w ww. obszarach. Na początek polecam książkę Dr. Roberta Glover’a „(Nie)miły facet. Męskie spojrzenie na miłość, seks i związki”
6. Gdy będzie Pan GOTOWY i na SIŁACH - postawienie żonie ultimatum - szacunku wobec Pana, lojalności i wierności w relacji. Zaproponowanie również wspólnej Terapii dla Par.
Ze świadomością możliwości odmowy z jej strony i własną gotowością do rozpoczęcia procesu zakończenia małżeństwa, w którym nie ma w sercu i zachowaniu żony miejsca na szacunek i miłość wobec Pana.
W dojrzałej pełnej miłości relacji nie trzeba błagać o szacunek, wierność i lojalność.
Wierzę że poradzi Pan sobie
Powodzenia
Anna Szczypiorska
Dzień dobry, z opisu wynika, że sytuacja w związku jest bardzo napięta i emocjonalnie wyczerpująca. To, co Pan przeżywa, jest całkowicie zrozumiałe, nie chodzi tu o „przesadzanie”, tylko o naturalną reakcję na powtarzające się zachowania partnerki, które naruszają zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji. Brak zaufania wynikający z wcześniejszych zdrad i flirtów, unikanie rozmów o problemach oraz wybuchy gniewu z jej strony to mechanizmy, które utrudniają rozwiązywanie konfliktów i budowanie zdrowego dialogu. Okresy „dobrego zachowania”, po których następuje powrót do starych schematów, wywołują poczucie emocjonalnej huśtawki, co jest bardzo obciążające psychicznie. Myśl o odcięciu się emocjonalnym jest naturalną reakcją obronną w takiej sytuacji, ale warto ją rozważać w kontekście własnego zdrowia psychicznego i dobra dzieci.
W takiej sytuacji pomocne może być ustalenie jasnych granic i zasad komunikacji, np. rozmowy o problematycznych zachowaniach tylko wtedy, gdy oboje są spokojni, oraz dokumentowanie swoich uczuć i sytuacji, co ułatwia analizę powtarzających się schematów. Warto rozważyć wsparcie psychoterapeuty lub psychologa par, nawet w formie krótkich konsultacji, które mogą pomóc w ustaleniu strategii ochrony emocjonalnej i poprawy komunikacji. Dbanie o własne wsparcie emocjonalne również jest niezbędne, np. poprzez bliskich, przyjaciół czy grupy wsparcia. Same reakcje są w pełni uzasadnione.
Urszula Małek
Wygląda na to, że żyjesz w sytuacji pełnej napięcia, braku bezpieczeństwa i powtarzających się wzorców, które mocno Cię obciążają emocjonalnie. To, że czujesz zmęczenie i myślisz o odcięciu się emocjonalnym, jest naturalną reakcją obronną w relacji, w której Twoje potrzeby i granice są ignorowane lub wyśmiewane.
Nie musisz myśleć, że przesadzasz -Twoje odczucia są adekwatne do sytuacji. Relacja, w której dochodziło do zdrad, ciągłego napięcia i agresji słownej, wymaga uważnej analizy. Możesz zacząć od stawiania jasnych granic dla siebie i swoich dzieci, obserwowania, co działa na Twoje emocje, i szukania wsparcia z zewnątrz, np. w poradni rodzinnej.
Ważne jest, żebyś zadbał o swoje bezpieczeństwo emocjonalne i dzieci. Odcięcie emocjonalne nie oznacza braku uczuć, tylko ochronę siebie w sytuacji, której nie możesz teraz zmienić sam. Rozmowy o trudnych sprawach mają sens wtedy, gdy druga strona jest w stanie je przyjąć. Jeśli rozmowy kończą się powtarzającym się wzorcem gniewu i obwiniania, to znak, że obecnie nie masz wpływu nad zachowaniem partnerki i warto skupić się na tym, co możesz kontrolować Ty.
Pozdrawiam,
Urszula Małek

Zobacz podobne
Rozstałem się z matką mojego dziecka w 6 miesiącu ciąży.
Od początku życia dziecka mam ustalone kontakty raz na dwa tygodnie przez 4 godziny w hotelu, w obecności matki dziecka. Dziecko ma 6 miesięcy, jest karmione piersią.
Problem polega na tym, że dziecko płacze podczas spotkań ze mną, matka dziecka twierdzi, że funduje dziecku traumę, nikt oprócz matki dziecka nie jest w stanie uspokoić silnego płaczu. Ona twierdzi, że dziecko po spotkaniach ze mną ma problemy ze snem oraz karmieniem. Konflikt eskaluje, matka dziecka krzyczy w obecności dziecka, podczas moich spotkań pojawiają się groźby, nie chce w żaden sposób podjąć współpracy. Twierdzi, że dziecko jest o określonej lokalizacji, a ja nie umiem się nim zając, ona nie utrudnia, padają słowa ,,jesteś ojcem na papierze''. Próby namówienia na terapię rodzinną lub mediacje są odrzucane, jak podejść do sprawy?
Druga strona twierdzi, że dziecko jest zbyt małe na spotkania ze mną, a to, że chce kontaktu z dzieckiem to moja fanaberia, chce, abym ograniczył kontakt do razu w miesiącu przez godzinę, jak podejść do sprawy?
Chciałbym kierować się dobrem dziecka, nie chce narażać dziecka na stres, a chciałbym w jakimś stopniu być obecny w jego życiu. Czy oddać sprawę do sadu?
Wiem, że wyrok sądu nie zmusi jej do współpracy, a będzie jeszcze bardziej eskalował konflikt. Do drugiej strony zupełnie nic nie dociera, bardzo mocno mnie nienawidzi, twierdzi, że taką drogę wybrałem, kiedy odszedłem. Jak do tej sprawy podejść?
Z jednej strony wiem, że kontakt z dzieckiem jest bardzo ważny z drugiej strony, gdy widzę, że płacze czuje się bezradny, chce dla dziecka jak najlepiej, Matka dziecka wmawia mi, że jestem zaburzony narcystycznie i krzywdzę dziecko.

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.

