Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Konflikt z rodziną przez organizowanie urodzin męża w ciąży – jak sobie radzić?

Jestem w 32 tygodniu ciąży, zbliżają sie okrągłe urodziny mojego męża. Mamy plan zoorganizować dla znajomych symboliczne wyjście do restauracji. Tydzień pozniej dla rodziny w domu. Nie usłyszałam tego doslownie ale widzę i czuję że moja rodzina uważa że bardziej szanuje spędzanie czasu ze znajomymi niż z rodziną. Miałam awanturę z siostrą że u brata dzieci byłam 2 godziny na urodzinach a ze znajomymi przesiaduje do późnych godzin wieczornych. Ogólnie czuje sie w ciąży bardzo dobrze, tak jakbym prawie nie była. Mam wyrzuty sumienia że oni mnie oceniają i uważają że ja ich nie szanuje poważnie. Teraz myślę nad odwołaniem tych urodzin i najlepiej nie robić po prostu nic. Powinnam iść pogadać z psychologiem o tym czy sie za bardzo nakręcam.
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Emilio,

Niezależnie od tego, co sądzi rodzina, masz prawo spędzać czas w wybrany przez siebie sposób i z kim chcesz. Jesteś wolnym człowiekiem :) 


Inną kwestią jest, że dla większości osób dobra zabawa ze znajomymi jest ciekawsza niż party z dziećmi. A awantura z tego powodu, że ktoś woli spędzać czas w taki a nie inny sposób jest zachowaniem niedojrzałym.


Czy nakręcasz się za bardzo? Z opisu wydaje mi się, że nie - po prostu Twój układ nerwowy tak reaguje na wyrażone wprost i nie wprost niezadowolenie rodziny. Natomiast - nie daj się stłamsić. To, że komuś się nie podoba co robisz, to w tym konkretnym przypadku jego/jej problem a nie Twój.


Mam nadzieję, że miło spędzisz czas na urodzinach męża, a także życzę Ci wszystkiego dobrego na drodze macierzyństwa!


Pozdrawiam

Katarzyna Brożyna

Psycholog

29 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Jest Pani w ciąży i oczekuje na przyjście na świat maluszka. Najważniejsze by robiła Pani to, co Pani czuje i na co ma Pani ochotę i siłę. Mając na względzie to, że maluszki odczuwają emocje mam, warto się skupić na sobie i unikać niepotrzebnych konfrontacji i konfliktów. Ludzie zawsze będą oceniać i tego Pani nie zmieni, ale może Pani zmienić nastawienie do tego. Jeśli to dla Pani trudne w tym stanie, by sobie samodzielnie poradzić z sytuacją, to faktycznie spotkanie z psychologiem może być pomocne, by nabrać dystansu i odzyskać spokój.

29 dni temu
Anna Hendzel

Anna Hendzel

 

To, co czujesz, jest bardzo zrozumiałe. Jesteś w zaawansowanej ciąży, starasz się pogodzić potrzeby swoje, męża, rodziny i znajomych – to ogromne obciążenie emocjonalne. Nic dziwnego, że pojawiają się wyrzuty sumienia i wątpliwości 🤍

To, że masz energię i czujesz się dobrze w ciąży, nie oznacza, że musisz wszystkim udowadniać swoją „sprawiedliwość” w dzieleniu czasu. Relacje z rodziną i ze znajomymi są różne, mają inną dynamikę i to nie jest brak szacunku. To naturalne, że przy jednych spotkaniach jesteś krócej, przy innych dłużej – zwłaszcza gdy bierzesz pod uwagę swój stan i samopoczucie.

Bardzo porusza to, że rozważasz odwołanie urodzin, żeby „nikogo nie urazić”. To pokazuje, jak bardzo przejmujesz się innymi – ale warto zapytać siebie: czy kosztem własnego spokoju?

Rozmowa z psychologiem może być dobrym pomysłem, nie dlatego że „coś z Tobą nie tak”, ale po to, żebyś mogła bezpiecznie uporządkować emocje, postawić granice i zdjąć z siebie ciężar cudzych ocen.

Masz prawo świętować, masz prawo wybierać i masz prawo nie spełniać wszystkich oczekiwań naraz 🌱

 

29 dni temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Emilio,

Dziękuję za podzielenie się swoimi odczuciami. Myślę, że zarzut kierowany w Pani stronę co do ilości spędzonego czasu u Pani siostry nie powinien mieć miejsca. Dlatego, że ma Pani prawo nie mieć potrzeby spędzania z nią większej ilości czasu z różnych powodów i jest to decyzja należąca wyłącznie do Pani. Tak samo w przypadku jakiejkolwiek innej relacji. Rozumiem, że mogą pojawiać się u Pani wyrzuty sumienia, kiedy rodzina zarzuca Pani, że czuje się w jakiś sposób przez Panią unieważniana, natomiast często mają miejsce podobne sytuacje, w których to spędzanie czasu z niespokrewnionymi osobami przynosi nam większą satysfakcję i jest to całkowicie normalne i w porządku. Jest Pani dorosłą osobą i ma Pani prawo decydować o tym z kim ile czasu Pani spędza. Nie chodzi w końcu o to, aby zmuszać się do spędzania z kimś czasu, tylko dlatego, że się od nas tego oczekuje. Może Pani starać się komunikować rodzinie w łagodny sposób, że to, że nie spędza Pani z nimi większej ilości czasu nie oznacza, że nie są dla Pani ważni, natomiast z różnych przyczyn nie jest Pani w stanie tego czasu lub energii dawać więcej i to jest wszystko, na co ma Pani tak naprawdę wpływ. To, czy rodzina zrozumie Pani podejście nie zależy już od Pani. Myślę, że pomoc psychologiczna mogłaby pomóc w wypracowaniu konkretnych strategii, co do radzenia sobie w podobnych sytuacjach, jeśli takie się powtarzają i utrudniają Pani funkcjonowanie. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska 

29 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Emilio. Po pierwsze napisała Pani..."nie usłyszałam tego dosłownie...Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, na ile Pani przypuszczenia są prawdziwe? Jaka jest komunikacja między Wami? Relacje z rodziną są bardzo ważne, jednak czasami spojrzenia na daną sytuację mogą być różne zależnie od perspektywy. Proszę porozmawiać z osobą, która zaczęła burdę i wysunęła tezy w stosunku do spędzania przez Panią czasu. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki ma do tego stosunek mąż? Pani Emilio, proszę wyciszyć emocje, porozmawiać, ale bez oskarżeń, krzyków i szukania winnych. W Pani stanie to Pani musi zaopiekować się sobą i nienarodzonym dzieckiem. Proszę tez pamiętać, że ciągle podlegamy ocenie bardziej lub mnie agresywnie, ale tak się dzieje. Dlaczego? Człowiek jest tak skonstruowany, że dokonuje analizy i często wydaje mu się, że ta jest właściwa i nie ma refleksji w temacie tego, jak poczuje się druga strona. Niedopowiedzenia i fałszywe oskarżenia mogą doprowadzić do złych stanów, ale wierze, że wszystko się ułoży, a Pani urodzi zdrowe dziecko. A co do urodzin. Warto to przedyskutować to z mężem i osobami dla Pani ważnymi i stawiać grancie dla tych, którzy próbują wpływać na Pani decyzje. 

29 dni temu
Paulina Suchodolska

Paulina Suchodolska

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest emocjonalnie obciążająca. Pojawia się poczucie bycia ocenianą przez rodzinę, mimo, że jak Pani zaznacza nie padły żadne komunikaty wprost. Z perspektywy psychologicznej warto oddzielić fakty (zaplanowane spotkanie ze znajomymi i osobne z rodziną) od interpretacji, czyli przekonania, że jest to odbierane jako brak szacunku. Myśl o odwołaniu urodzin może być próbą uniknięcia napięcia i poczucia winy, ale nie zawsze przynosi długofalową ulgę. Zastanawianie się nad rozmową z psychologiem nie jest oznaką „nakręcania się”, lecz świadomym dbaniem o swoje emocje. 

29 dni temu
Nina Gerard

Nina Gerard

Dzień dobry,
Przede wszystkim gratuluję tego wyjątkowego, ciążowego czasu. Rozumiem, że konflikty z rodziną mogą być w tym okresie szczególnie trudne. W ciąży jesteśmy bardziej wrażliwe — zarówno hormonalnie, jak i emocjonalnie — zwłaszcza na oceny i reakcje innych osób.
To, co może pomóc, to obdarzenie siebie szczególnym wsparciem i łagodnością. Warto kierować się tym, co w danym momencie najbardziej Pani służy emocjonalnie. Rozumiem, że czasami może być trudno to rozpoznać.
 


Serdecznie pozdrawiam
Nina Gérard 

29 dni temu
Mindset Psychoterapia (DIAGNOZA i TERAPIA ADHD)

Mindset Psychoterapia (DIAGNOZA i TERAPIA ADHD)

Wyobrażam sobie, że to musi być dla Pani obecnie bardzo trudne. Z jednej strony ciąża i ważne wydarzenia rodzinne, z drugiej poczucie, że jest Pani oceniana i że ktoś przypisuje Pani intencje, których Pani nie ma. W takich sytuacjach bardzo łatwo o poczucie winy i myśl, że „lepiej nic nie robić”, żeby uniknąć konfliktu. Słyszę w tym dużo troski o innych, ale też dużo napięcia i żalu, że to nie zostało zauważone. 

To, że Pani o tym pisze i próbuje zrozumieć, co się właściwie dzieje, świadczy o dużej uważności i dojrzałości:) Czasem warto porozmawiać z psychologiem i wcale nie musi to być proces terapeutyczny, żeby sobie poukładać pewne kwestie i zrozumieć skąd biorą się te myśli i emocje w Pani:) 

28 dni temu
Aleksandra Zackiewicz

Aleksandra Zackiewicz

Dzień dobry Pani Emilio, 

 

myślę, że jeżeli Pani się zastanawia czy iść porozmawiać z psychologiem - jest to dobry znak, żeby zadbać o siebie i umówić się na wizytę. 

 

Jest Pani w szczególnie ważnym etapie życia i potrzebuje Pani opieki oraz wsparcia. Jeżeli ma Pani obawy, aby porozmawiać z rodziną, być może rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą doda otuchy. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Zackiewicz

28 dni temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

Dzień Dobry,

 

To, co Pani opisuje, dotyka silnych emocji: poczucia bycia ocenianą, wyrzutów sumienia i napięcia między własnymi potrzebami a oczekiwaniami rodziny. W ciąży wrażliwość na takie sygnały często się nasila, nawet jeśli fizycznie czuje się Pani bardzo dobrze. To nie znaczy, że robi Pani coś złego.

Fakt, że planuje Pani dwa różne spotkania  osobno dla znajomych i osobno dla rodziny  nie świadczy o braku szacunku, lecz o próbie pogodzenia różnych relacji i możliwości. Reakcje bliskich mogą bardziej mówić o ich oczekiwaniach niż o Pani intencjach. Odwoływanie wszystkiego „żeby był spokój” może chwilowo obniżyć napięcie, ale często odbywa się kosztem Pani potrzeb. Jeśli ma Pani poczucie, że bardzo się tym zamartwia i trudno Pani odróżnić realne sygnały od domysłów, rozmowa z psychologiem może być dobrym wsparciem  nie dlatego, że „coś jest nie tak”, ale po to, by uporządkować emocje i wzmocnić stawianie granic bez poczucia winy.

 

pozdrawiam

Izabela Koczur

26 dni temu

Zobacz podobne

Jestem bardzo drażliwa, wszystko jest nie tak. Czy powinnam udać się po pomoc? Jak to będzie wyglądać?
Jestem strasznie nerwowa, wiele rzeczy mnie denerwuje, uważam też, że w pracy i w domu wiele rzeczy nie wygląda tak jak powinno. Czy to znak,że powinnam w takim przypadku zwrócić się po pomoc do psychologa?
Czy to normalne, że mając 41 lat, martwię się, jak moje decyzje wpłyną na najbliższych, rodzinę?
Czy to normalne, że mając 41 lat, martwię się, jak moje decyzje wpłyną na najbliższych, rodzinę, że nie chcę się wychylać i zgadzam się, a jak postawiłam na swoim, to cała rodzina odwróciła się? I czy to normalna sytuacja, że partner usprawiedliwia złośliwości przyjaciółki w stosunku do obecnej partnerki, zbywa je, bo nie chce robić przykrości przyjaciółce?
Dylemat macierzyństwa: co zrobić, gdy partner nie jest gotowy na dziecko?

Dzień dobry, zwracam się z ogromną prośbą o obiektywną opinię o mojej aktualnej sytuacji życiowej i jak dalej żyć. 

Jestem ze swoim partnerem (już mężem) od liceum. 

Aktualnie mamy po 33 lata. Od początku znajomości komunikowałam, że moim celem życiowym w życiu rodzinnym jest bycie matką. Mąż deklarował również chęć posiadania jednego dziecka w przyszłości. Uzgodniliśmy orientacyjnie, że będziemy to realizować ok. 30 r.ż. Co jakiś czas przy różnych okazjach kontynuowaliśmy te zapewnienia (wybór imion, pojawienie się dziecka w rodzinie). Przez pandemię, moje zawirowania w pracy, temat potomstwa trochę się przesunął, ale mając 30 lat (październik 2022), zaczęłam się badać pod tym kątem i wróciłam do naszych zapewnień i, że czas się przygotować do realizacji naszych planów (wspomnę też, że mieliśmy oboje stabilne i dobrze płatne prace na umowy na czas nieokreślony i własne komfortowe mieszkanie z niskim kredytem). 

Mąż zaczął unikać tematu. Ja co jakiś czas do niego wracałam, tłumaczyłam, że może nie pójść tak łatwo (mam chorą tarczycę i inne problemy hormonalne) i że nie możemy już tego odwlekać, bo będzie tylko gorzej fizycznie. Ostatecznie w czerwcu/lipcu 2023, gdy znowu to ja zaczęłam ten temat i oczekiwałam jakiś deklaracji z jego strony to powiedział, że chciałby dziecko, ale jeszcze nie jest gotowy i żeby dać mu ok. rok czasu. Było to dla mnie duże opóźnienie, biorąc pod uwagę też inne aspekty mojego życia, ale chciałam, żeby też był gotowy i przekonany więc tak uzgodniliśmy. W tym czasie ten temat pojawiał się z obu stron np. przy zmianie samochodu to, żeby wózek się zmieścił, plany przemeblowania sypialni z uwzględnieniem łóżeczka itd. 

Na początku 2024 r. zaczęłam się przygotowywać, znowu robić badania i w czerwcu 2024 dostałam od lekarzy zielone światło, wręcz mówili, żeby dalej nie zwlekać. Męża na bieżąco informowałam co do moich wizyt i wyników. Zbliżał się nasz urlop nad morzem we dwoje w lipcu 2024 więc idealna okazja na odstawienie tabletek. Powiedział, że jeszcze potrzebuje miesiąc. Powiedział coś w stylu, że „nie chce, żeby ten urlop mi się z tym kojarzył”. U mnie już się zaczynały pojawiać jakieś dziwne stany emocjonalne z tym związane i zaczęłam być momentami niemiła dla męża i opryskliwa. Miałam poczucie, że mnie oszukuje. 

Miałam też wymagającą i stresującą pracę, ze zmianą, której zwlekałam z uwagi na nasze plany, co dodatkowo mnie dobijało. Minął miesiąc, mąż dalej unikał tematu i jak ja o tym zagadałam, to usłyszałam, że o jakim dziecku ja mówię, że nam się nie układa i że nasz związek to jest tylko „ciągnięcie wózka”. 

Ja w szoku, bo generalnie dobrze nam się układa od lat i mąż też to podkreśla. Co jakiś czas mamy jakieś gorsze dni/ tygodnie to fakt, ale nigdy tak wcześniej nie powiedział i nie dał mi tego w taki sposób odczuć. Wiem, że są aspekty w naszym życiu, które bardzo chciałby zmienić (częstotliwość współżycia, moje nadprogramowe kilogramy), ale wiemy oboje i to okazujemy, że się bardzo kochamy, lubimy, szanujemy i jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Wiemy też oboje, że ma ogromny problem z podejmowaniem decyzji. On nadal unikał tematu, a moja frustracja rosła. Od tego czasu zacząłem się dziwnie czuć emocjonalnie. We wrześniu 2024 pojawił się z mojej strony temat rozwodu (rozpisałam konkretne kroki do rozstania się itd.), ale mąż poważniej zachorował i skupiłam się na opiece nad nim. Proponowałam również wspólną terapie, ale nie chciał. 

Nie chciałam rozmawiać o naszej sytuacji z nikim bliskim, więc miałam sama kilka konsultacji z terapeutą, jak tę sytuację rozwiązać. Mieliśmy z mężem kilka rozmów przeze mnie zainicjowanych, żeby omówić, co go blokuje, jaki jest problem. 

Jak już mieliśmy dosyć, podczas jednej rozmowy, to uzgadnialiśmy wspólnie termin kolejnej rozmowy, żeby nie uciekło (moja inicjatywa). W tym czasie mówił, że jego zdaniem dziecko wpłynie negatywnie na naszą relację, że jest nam przecież dobrze i on nie chce niczego zmieniać, że lubi nasze życie we dwójkę, że boi się, że dziecko będzie na 1 miejscu u mnie, że może nie będzie dobrym ojcem, że generalnie nie czuje aktualnie potrzeby. Staraliśmy się każdy aspekt przegadać. Też podzieliłam się swoim odczuciami i wątpliwościami. Przez to wszystko mi się posypały wyniki badań, ale konsensus rozmów był w październiku 2024 taki, że on nie jest pewien dalej czy chce dziecko, ale nie chce mnie stracić, więc spróbujmy jak znów dostane od lekarzy zielone światło. Więc jak dalej biegałam po lekarzach i badaniach i dostałam w styczniu zielone światło wiec zgodnie z rozmowami, odstawiłam tabletki, poinformowałam męża i od tego czasu unika zbliżeń. Wie o tym, że zaraz po odstawieniu tabletek mogę mieć większe szanse na zajście w ciąże przy moich schorzeniach i że plan był taki, żeby z tego czasu skorzystać. Minęły 2 tygodnie i wczoraj po kilku dniach, gdy nie reagował na moje inicjatywy intymne, znowu ja musiałam rozpocząć rozmowę, że o co chodzi. Powiedział, że ma jakąś blokadę, ale w sumie mu dziecka nie brakuje i nie ma takiej potrzeby, nadal nie wie, czy w ogóle je chce mieć, że dalej się źle czuje itd. Jest mu dobrze jak jest i jest szczęśliwy ze mną i nie chce zmian. Ja dalej jestem przekonana, że chce mieć dziecko, być matką, a przynajmniej się o to postarać. Czuję się aktualnie oszukana, że to wszystko było grą na czas, mówi, że nie że za każdym razem był ze mną szczery. Jednocześnie wiem, że psychicznie nie chce być dalej w tej sytuacji niepewności, mój zegar biologiczny leci nieubłaganie i albo zaakceptuje fakt, że nie będę mieć dziecka, ale będę z nim (nadal mam poczucie, że to jest mój najlepszy człowiek i ukochany mąż) albo odejść, zanim frustracja weźmie górę i zniszczę to, co nas łączy, bo myśl o dziecku mi towarzyszy od zawsze i myślę, że nie będę się w stanie pogodzić z tą stratą. 

Mam też takie myśli, że moja intuicja podpowiadała mi od kilku lat, że on nie zdecyduje się na dziecko ze mną, ale zawsze się łudziłam i ją uspokajałam i miałam nadzieję, że tylko potrzebuje więcej czasu. Aktualnie jestem w rozsypce i myślę, co dalej zrobić. Czuję, że powinnam odejść, równocześnie mając myśli ile to zmian i że miałabym opuścić swoją ukochaną osobę dla swojego marzenia/wizji, które może się nigdy nie zrealizować. I że to z partnerem się żyje i dziecko jest uzupełnieniem tej relacji, a ja nie chce tworzyć innej póki co, niż z nim. Nie wiem, co dalej robić tzn. mózg wie (odejść), ale serce dalej się łudzi, że jakoś to będzie i jest dobrze.

Czy córka narcystycznego rodzica może przez to mieć kłopoty z radzeniem sobie, z uzależnieniem, z nieprzystosowaniem?
Czy istnieje możliwość, ze córka narcystycznej matki, która zaczęła kraść mając 3 latka i w wieku dorosłym ucieka w różne niezdrowe formy uzależnień, jak zakupoholizm, seks, praca, okradanie najbliższych, kłamstwa, jednak nie ciągłe formy ucieczki i zdaje sobie sprawę, że prowadzi ją wstyd i strach, może być wynikiem wychowania przez narcystyczną matkę? Czy terapia psychodynamiczna może rozwiązać wszystkie problemy i traumy, czy jednak powinna iść na terapię od uzależnień?
Brak emocji po śmierci bliskich, narcyzm czy coś innego? Problemy z rodziną i traumą

Gdy umierają moi znajomi lub ludzie z rodziny, to nic nie czuję. 

Nie chodzę nawet na ich pogrzeby. Czy powinnam mieć w sobie żal, rozpacz itp.? Czy to ten słynny narcyzm? Dodam, że nie lubię większości ciotek, kuzynów i powody mam do tego słuszne. Bardzo często wspominam kolegę, który umarł za czasów szkolnych i jest mi przykro. Albo gdy umarła Pani, która mi pomogła... Natomiast gdyby moi rodzice umarli, to z jednej strony na pewno byłoby mi ciężko, ale bardziej bym czuła ulgę i wolność. Z nimi kojarzy mi się tylko wstyd i pas. Podobnie mam z siostrą, która znęcała się nade mną od małego i zrujnowała psychikę. Mając 30 lat, potrafiła mnie bluzgać i wyśmiewać się. Wiele osób pozwalała sobie na takie traktowanie mnie, bo trochę niedomagań po wypadku. Ale jestem w pełni sprawna umysłowo. 

Gdy zaczęłam się mocniej rehabilitować sama i stawiać granice, to przestałam być workiem treningowym dla wszystkich i mam wrażenie, że przypisują mi swoje cechy! Wmawiają, że mam urojenia, że nikt mnie nie bił, że to ja jestem chamska, opryskliwa, źle się odnoszę.... A wręcz powinnam leczyć psychiatrycznie. Ludzie, którzy gnoili mnie latami, mają amnezję. 

Proszę tylko nie usprawiedliwiać przemocy, bo ja pochodzę z domu przemocowego i pomagam ludziom, nie obrażam nikogo.

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.