
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Kryzys w związku:...
Kryzys w związku: kłamstwa, brak zaufania i trudności w komunikacji
J.Sz
Maria Ciba
Dzień dobry,
Z tego co Pani opisuje wydaje się, że partner może wnosić swoje lęki i zranienia związane z jego osobistą historią do Waszej relacji, tak bardzo obawiając się zdrady z Pani strony. Związek to praca dwóch osób, które w nim są- nad relacją, ale też nad sobą w relacji. Rozumiem, że partner nie jest przychylny terapii par ale myślę, że mogłaby być to bardzo pomocna forma przyjrzenia się temu co dzieje się w Waszej relacji z pomocą specjalisty. Jeśli to nie jest możliwe, często pomocna bywa psychoterapia indywidualna, aby pracować nad swoimi kawałkami, które wnosi się do relacji.
W kontekście komunikacji w relacji, pomocne na tu i teraz może być zapoznanie się z metodą Komunikacji Bez Przemocy Marshalla Rosenberga (NVC). Znajdzie tam Pani namacalne przykłady, które można wcielić w życie, choc oczywiście nie rozwiązuje to źródła wieloletnieniego kryzysu.
Pozdrawiam serdecznie,
Maria Ciba
psycholog, psychoterapeuta psychodynamiczny w trakcie szkolenia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Aleksandra Wincz- Gajda
Dzień dobry,
Wydaje się, że nierozwiązany problem, od którego zaczyna Pani swój opis rzutuje na jakość całego związku. Nie jest możliwe, by relacja się poprawiła bez pracy nad nią- bez rozmowy, wzajemnego wysłuchania i wyrażenia myśli, uczuć, wątpliwości. Rozumiem, że rozmowa nie udaje się w "naturalnych" warunkach. Rozumiem też, że Pani, by móc spokojnie funkcjonować sięgnęła po kłamstwa. To mocno uwydatnia napięcie, presję i stres, w jakich Pani/ Państwo żyjecie. W tej sytuacji gorąco rekomenduję psychoterapię par. Niezgadzanie się na nią to przedłużanie impasu w związku, ignorowanie ważnych problemów komunikacyjnych, związanych z zaufaniem, bliskością i otwartością na siebie. Oczywiście, by taka praca była możliwa, zgoda partnera jest niezbędna. Jeśli ona się nie pojawi, rekomenduję sięgnięcie po indywidualną pomoc psychologiczną.
Pozdrawiam serdecznie,
Aleksandra Wincz- Gajda
psycholog, psychoterapeuta
Katarzyna Świdzińska
Proponuję, by spróbowała Pani spokojnie zakomunikować partnerowi, że zależy Pani na związku i chciałaby odbudować zaufanie, ale potrzebujecie do tego bezpiecznej przestrzeni, której sami nie jesteście w stanie stworzyć. To może być pierwszy krok do decyzji o wspólnej terapii.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Adam Gruźlewski
Szanowna Pani,
Proszę zadać sobie pytanie, jak długo i w jakiej formie przetrwa wasz związek, jeśli nic się nie zmieni (lub nawet eskaluje). Być może zamiast ratować na siłę związek lub bezskutecznie zabiegać o terapię par, warto zadbać o siebie, choćby korzystając z terapii własnej, aby odkryć swoje być może nieuświadomione mechanizmy, które nie służą ani Pani, ani waszej relacji. Być może też należałoby zmienić strategię komunikacyjną i zamiast bronić się kłamstwami otwarcie wyrażać samą siebie. Przecież lęk przed zdradą nie jest Pani lękiem, tylko czymś, co jest w Pani partnerze. Obrona przed bezsensownymi zarzutami wydaje się tylko pogłębiać ich moc.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Gruźlewski
psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne
Witam. Proszę o pomoc, jakieś słowa wsparcia czy też jakąś radę na już. Ostatnio coraz częściej zauważam, że nienawidzę alkoholu, nie chodzi tu o smak, tylko o działanie. Gdy byłam jeszcze dzieckiem, to mój tato pił, nigdy mnie nie skrzywdził fizycznie więc była między nami jakąś duża więź. Tato jest dobrym człowiekiem, jest jak każdy inny, tylko że w przeszłości się upijał. Moja mama nie wytrzymała i się rozwiedli. Byłam dzieckiem, więc nie zwracałam uwagi na to, czy jest to jakaś trauma, czy coś. Jednak gdy już weszłam w ten wiek, w którym mam znajomych pijących, palących, a niektórzy nawet gorsze rzeczy robią...zaczęły pojawiać się problemy. Mój chłopak, który jest starszy ode mnie, już kiedyś miał jakieś doznania z tego typu używkami jeszcze zanim się znaliśmy (i dobrze, bo na samą myśl, że on kiedyś tak imprezował, się denerwuje). No ale skończył w tym, teraz w zasadzie to tylko pali papierosy, ale będzie rzucał. Jednak nie może być tak kolorowo, nie wiem, czy on jest uzależniony, czy co ale często sięga do tego alkoholu, niby normalne, 18 lat już dawno ma za sobą, ale gdy wczoraj piliśmy razem piwo na festynie, to on sięgał również po samogony na stoiskach, wiadomo, że to festyn, chłopak ma dużo stresów, więc chce odpocząć, ale moja głowa już jest wkurzona na całego. Z dobrej zabawy wyszłam na jakaś wredną małpę. Nie chciało mi się tańczyć, nie chciało śpiewać, ale za to strasznie chciałam nakrzyczeć na niego, chciałam się na nim wyżyć, chciałam, żeby poczuł smutek, żeby żałował. Byłam na niego niesamowicie zła i czułam chęć ucieczki, myśli z zerwaniu. Wiem, że ja tak naprawdę nie chce z nim zrywać, kocham go mocno, ale jednocześnie boję się alkoholu i tego typu życia, jakim żyli kiedyś moi rodzice. Patrze na niego jak odsypia tę noc i myślę, że czego on jest winien, przecież miał prawo się napić, aż kusi, żeby położyć się obok i po prostu przytulić, ale mechanizm obronny krzyczy, żebym go zostawiła, wyszła z domu, pod żadnym pozorem nie była dla niego miła. Zaznaczę jeszcze, że chłopak nigdy się ze mną nie awanturował po alkoholu, nigdy nie powiedział nic złego i nie skrzywdził mnie. Pozdrawiam
