
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Kryzys w...
Kryzys w wieloletnim związku: jak poradzić sobie z utratą uczuć męża po 37 latach?
Justyna Bejmert
Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. To bardzo trudna sytuacja, szczególnie po tylu wspólnych latach i wciąż obecnym przywiązaniu. Widać, że oboje cierpicie - Pani z powodu nagłej zmiany i poczucia straty, mąż z powodu emocjonalnego zagubienia i wyrzutów sumienia.
To nie musi oznaczać końca związku. Czasem uczucia gasną, ale mogą też odrodzić się w nowej formie, jeśli obie strony będą gotowe do rozmowy i stopniowej odbudowy relacji. Pomocna mogłaby być wspólna terapia - choćby jedno spotkanie, by spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Jeśli mąż nie chce, warto by Pani porozmawiała z kimś samodzielnie - dla własnego wsparcia i emocjonalnego porządku.
Serdecznie pozdrawiam,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Brożyna
Dzień dobry
To, co Pani opisuje, jest udziałem wielu par z długim stażem. Zmieniamy się my, zmienia się partner, zmienia się miłość.
Jeżeli i ze strony męża i z Pani strony jest dobra wola, aby odbudować relację, to już naprawdę dobry początek. Nie narzucajcie jednak na siebie zbyt dużej presji, ponieważ to utrudnia spontaniczne „lubienie się”. Posłużę się tu metaforą: Posiłek nie smakuje nam tak dobrze, kiedy kelner cały czas sprawdza, czy wszystko w porządku.
Jeżeli terapia par nie jest w tej chwili opcją, to zadbajcie o to, aby dostarczać sobie pozytywnych doświadczeń. Przebywajcie w swoim towarzystwie. Badania dowodzą, że pary, które znajdują czas na udział w nowych, przyjemnych doświadczeniach, mają silniejsze więzi. Ważny jest tu element nowości. Jeżeli wspólna aktywność będzie dla Was wyzwaniem, to tym lepiej. Ważne, aby obie strony czerpały z niej przyjemność. Może to być wycieczka w góry, kurs tańca, regularna gra w ping-ponga, a nawet gra w karty.
Proszę się nie zrażać tym, że jedne wakacje niczego nie zmieniły. Z tego, co Pani opisuje, w mężu narastało to od jakiegoś czasu, więc odpowiednio dużo czasu trzeba na zauważenie poprawy.
Pozdrawiam ciepło
Katarzyna Brożyna
Psycholog
Adam Gruźlewski
Szanowna Pani,
kryzys w tak długoletnim związku jest niezwykle bolesny i skomplikowany, a Wasza sytuacja wymaga głębszej analizy i wsparcia. Wiele par w podobnym momencie odkrywa, że za ich kryzysem kryje się wiele niewypowiedzianych potrzeb i trudności, często niezwiązanych bezpośrednio z uczuciami. Rozstanie w dojrzałym wieku, po 37 latach wspólnego życia, może być traumatycznym doświadczeniem, szczególnie jeśli w grę wchodzą silne, wzajemne uczucia, takie jak obawa przed samotnością czy żal za utraconym szczęściem.
Warto pamiętać, że zarówno mąż, jak i Pani doświadczacie w tej sytuacji silnych, sprzecznych emocji. Fakt, że małżonek płacze i czuje wyrzuty sumienia, wskazuje na ogromny ból, który przeżywa. Może to świadczyć o tym, że jego uczucia wcale nie wygasły, a jedynie uległy przeobrażeniu pod wpływem trudności, o których Pani wspomina.
To, co Pani opisuje, może być kryzysem bliskości, a nie brakiem miłości. Zdarza się, że po latach bycia razem partnerzy przestają świadomie dbać o pielęgnowanie relacji. Wzajemne obawy i niewypowiedziane oczekiwania, zwłaszcza dotyczące języków miłości, mogą prowadzić do poczucia bycia niezrozumianym i ostatecznie oddalenia. Mąż potrzebował przytulania, a Pani okazywała miłość poprzez troskę, taką jak gotowanie. Z czasem ta różnica w wyrażaniu uczuć mogła spowodować, że każde z was czuło się zaniedbane, a uczucia drugiej osoby były niedostrzegane.
W Waszej sytuacji ważne jest, aby podjąć kroki, które pozwolą Wam na nowo się do siebie zbliżyć, a przynajmniej zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje. Możecie Państwo (o ile obie strony wyrażają gotowość) spróbować terapii par. Dobrym rozwiązaniem może też okazać się samodzielna wizyta u specjalisty (psycholog, psychoterapeuta), aby odnaleźć własne siły w tej trudnej sytuacji, zrozumieć swoje emocje i ustalić granice, które pomogą przetrwać najtrudniejszy okres. Zachęcam również do stopniowego powrotu do wspólnych aktywności, które kiedyś sprawiały Państwu radość. Nawet jeśli na początku będzie to trudne i pełne napięcia, próba spędzania czasu w sposób niezwiązany z problemami może pomóc w odbudowie więzi. Nie musi to być nic wielkiego – może to być spacer, wyjście na kawę, czy wspólne oglądanie filmu.
Warto pamiętać, że proces wychodzenia z kryzysu to długotrwały wysiłek. Proszę być cierpliwą i pamiętać, że 37 lat Państwa wspólnego życia to ogromna wartość, o którą warto walczyć.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Gruźlewski
psycholog, psychotraumatolog
Maria Sobol
Dzień dobry, Pani Asiu!
To, co Pani opisuje, to ogromny kryzys, w którym oboje czujecie ból i zagubienie. Po tylu wspólnych latach trudno pogodzić się z myślą, że coś tak ważnego się zmienia. Menopauza, różne języki okazywania uczuć i rutyna w związku mogły oddalać Was powoli, aż mąż poczuł się niezauważony.
Rozumiem, że dla Pani to był szok – żyła Pani w przekonaniu, że jest dobrze. Teraz najważniejsze jest, byście mogli rozmawiać bez oskarżeń, skupiając się na tym, co każdy z Was czuje i czego potrzebuje. Jeśli mąż nie chce terapii, może Pani sama skorzystać z pomocy psychoterapeuty – to pomoże odnaleźć spokój i siłę, niezależnie od tego, co będzie dalej.
Proszę pamiętać – to, co przechodzicie, nie przekreśla wspólnych lat i wartości, jakie wnosi Pani do tej relacji. Być może ten rok będzie czasem, by lepiej się usłyszeć, ale też zadbać o siebie.
Psychoterapeutka integracyjna
Maria Sobol

Zobacz podobne
Mam 16 lat i odczuwam głębokie uczucie pustki oraz dezorientacji, które towarzyszy mi na co dzień. Często czuję się zagubiona, nie wiedząc, gdzie się znajduję ani kim naprawdę jestem, co wprowadza mnie w stan frustracji i zniechęcenia. Zmagam się z problemami z agresją, które przejawiają się w skrajnych reakcjach – zdarza mi się rzucać na moją dziewczynę, wyzywać ją i angażować się w bójki, co sprawia, że nasza relacja staje się coraz bardziej napięta. Czuję także silną potrzebę wyładowania swojej złości na innych, co prowadzi mnie do myśli o pobiciu kogoś, gdy coś mnie zdenerwuje.
Kiedy doświadczam krzywdy ze strony innych, pojawiają się w mojej głowie myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub chęci, by trafić do szpitala, aby inni mogli poczuć wyrzuty sumienia i w końcu zauważyć, że naprawdę źle się czuję.
Odczuwam głęboki lęk związany z odrzuceniem i nieustannie boję się, że ktoś bliski może mnie zostawić, co dodatkowo potęguje moje negatywne emocje. Często mam chwile, gdy wydaje mi się, że wszystko może się poprawić, ale nagle doznaję załamania, staję się smutna i zaczynam płakać, co sprawia, że czuję się jeszcze bardziej bezradna.
W moim domu panowała przemoc emocjonalna ze strony ojca, co z pewnością miało ogromny wpływ na moje zachowanie i sposób, w jaki postrzegam siebie oraz innych.
Boję się samotności, zwłaszcza w sytuacjach, gdy moja dziewczyna potrzebuje czasu dla siebie, co dodatkowo wzmacnia moje obawy.
W trudnych momentach często sięgam po alkohol i palę papierosy, sądząc, że to sposób na radzenie sobie z emocjami, które mnie przytłaczają. Miałam także groźby dotyczące zrobienia sobie krzywdy lub okaleczenia się, co jest dla mnie bardzo niepokojące. Bliscy zauważają, że mogą występować u mnie problemy, które sugerują zaburzenia osobowości. Chciałabym zasięgnąć porady psychologicznej, ale odczuwam ogromny strach przed wizytą, co sprawia, że nie potrafię podjąć tego kroku. Czy to na coś wskazuję?
Nie wiem, co ja mam myśleć, odczuwać jak funkcjonować, podejść do męża. Przejdę do sedna: 20 lat związku minęło, 15 po ślubie, przez ponad 17 lat mąż mnie poniżał, bił, szmacił, krytykował. Doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu 2024r w marcu.
Ponad tydzień, całe szczęście znalazłam lokum u znajomej, pisał czuło na messenger, zaproponował, bym wróciła.
Powód, że zaczęłam coraz więcej i więcej nadużywać alkoholu, nie mogłam z tym wszystkim sobie poradzić.
Mąż oczywiście nic sobie z tego nie robił, uważał, że to jak mnie traktuje i wyrzucił z domu, nie jest powodem, by topić żale w alkoholu. Gdzieś tam miał rację- jest abstynentem.
Postanowiłam coś z tym zrobić, poszłam na odwyk, sam mówił, iż zmienię się, będzie lepiej, będzie chemia między nami, magiczny sex, pożądanie. Oczywiście było tak do 2025r styczeń, kiedy poinformował mnie, iż bolą go jego męskie narządy, nie może, choć pragnie uprawiać sex.
W nocy nawet nie chce mnie przytulić, kiedy upominam się, krzyczy, że do domu z pracy nie wróci, że mnie stać na lepszego niż on, że jest złym człowiekiem. Nie wiem, co przez to chciał powiedzieć mi???.
W 2024r, kiedy wyrzucił mnie z domu, nawiązał bardzo bliska relacje z koleżanką z pracy, nadal pracują razem.
Nie przyznał się, do można to ująć romansu. Dowiedziałam się od mojej znajomej, kiedy do mnie zadzwoniła i powiedziała, że mego męża widziała z inną kobietą w objęciach.
Byłam po prostu u kresu załamania psychicznego. Mąż zapiera się, że nie doszło do zdrady, kazałam zablokować mu tę kobietę na fb, jak numer telefonu. Zrobił to, chociaż dalej widzę jego w pracy, miło z nią rozmawia, nawet ze swoją kierowniczką, która potrafiła do mnie wybiec, krzycząc, iż mnie nie powinno interesować to, co mego męża łączyło z tamtą kobietą.
Myślałam, że zemdleje, męża to nawet nie ruszyło.
Stwierdził, iż są to plotki, że ja za dużo biorę sobie do głowy, choć nie dotarło, dlaczego takie rzeczy słyszę od obcych osób, iż mój mąż miał romans w pracy???..z mężem nie da się rozmawiać logicznie, tłumaczę mu nie raz, że siedzę z dziećmi w domu całe dnie sama, że tęsknie za nim, że chce bliskości, sexu, czułości..
On ok chce, potrafimy długo uprawiać miłość i to codziennie.
Lecz jego obiecanki cacanki, iż ja moja osoba jak on to mówi, podnieca go, moje ciało go jara, że zawsze ma na mnie ochotę...chociaż noce przytulenie mogę pomarzyć.
Zawsze co nie powiem, odbiera jako atak swej osoby, że ja się czepiam. Nie umie zrozumieć moich potrzeb, za każdym razem musi być tak, jak on chce. Potrafi mnie krytykować aż do takiego stopnia, że płacze i jego to nie rusza, jak kiedyś ocierał łzy. Zawsze mówił, iż lubi jak się uśmiecham, podchodził czuło, teraz muszę prosić się o mały gest z jego strony.
Potrafi powiedzieć, że odpycham go i podpowiadam co ma robić, kiedy np: zapytam, czemu nie chcesz mnie przytulić??
Czy ja źle robię powinnam odejść, odpuścić???
Czasami myślę, że mnie oszukuje, prowadzi podwójne życie, choć temu zaprzecza. Nie chce on żadnych terapii, zaraz mi mówi, że ja powinnam się leczyć. Nie wiem też co przez to mam myśleć, kiedy w pracy przebiera się do pracy, zaczyna za każdym razem słodzić jak tęskni, jak ma na mnie ochotę, wysyła mi swoje nagie zdjęcia, też chcę, abym wysyłała mu moje, uważa, że go to podnieca.
Nie mam nic przeciwko, lecz takie to dla mnie dziwne...w życiu zmienny jak chorągiewką, a na odległość kocha pełną piersią.
Mi oczywiście powie, że uczucia ma takie same do mnie jak na odległość tak samo, jak jestem obok.
Zaczął mieć męskie problemy, pobolewa go podczas sexu, mi mówił, że jeśli nie da rady na sex, inaczej będzie okazywał mi uczucia... Mimo to tego nie robi.
Za każdym razem chce, abym przyjeżdżała po niego do pracy- jeżdżę. Nie wiem, czy na pokaz, jaka ma żonę, jak niby ja kocha???? Nie mam pojęcia. Czuje, że jestem w sieci manipulacji, często biżuteria kwiaty piesek, o którym marzyłam pieniążki, na co chce. Dałam mu ultimatum, iż odejdę, jeśli nadal tak będzie, że się spakuje i tyle, on odzew, że nie wróci z pracy na noc do domu. Nie wiem, czy jest szczery w uczuciach, nie wiem, co myśleć, robić. Kocham go, chce zaufać, ufać, lecz on takim podejściem na to mi nie pozwala. Mówiłam mężowi nie raz, że oddala mnie od siebie.
Proszę nie raz, żeby miło spędził wieczór namiętnie ze mną to za każdym razem wymówki męża, że coś boli go zmęczony itp.
Z kobietą, z którą wdał się w 2024r w romans nie zważając na to, że jestem, słyszę i widzę, rozmawiał na wideo rozmowie aż do 4 nad ranem. Nie ruszało go, iż mnie to boli. Mimo wszystko uważam nadal, że albo z kierowniczką coś go łączy, albo nadal z tamtą kobietą Wydaje mi się, że mnie zdradził, a tyle się dla niego poświęciłam, aby było lepiej ....czy jego uczucia zapewnienia są szczere, czy tu jakaś gra wobec mnie???
Nie mam dokąd odejść i też nie chce, nie wiem, czy nie jestem przypadkiem kołem zapasowym.??? Błagam co ja mam robić, odejść.??? Wierzyć z miłość uczucia ???. Potrafi słodzić, ale wtedy kiedy mu się zachce. Nie okazuje miłości uczuć tak jak powinno być zawsze tylko od tak. Za wszystko obwinia mnie, potrafi powiedzieć, że jestem tylko ja, że jestem jego na zawsze i że nie odejdzie sam, bo nie chce i też nie pozwoli mi odejść. Staram się nadal jak mogę, makijaż ubiór mam zgrabną figurę, sam mówi mi, że moje ciało petarda. Zaczynam nawet mieć kompleksy, on jak w pracy jest pełen radości pośród kobiet, z którymi pracuje. Myślałam, że lepiej mu poza domem, niż ze mną tak to wygląda. Zawsze w przerwie zadzwoni. Potrafi nagle, od tak pisać, że dziś będę jego, że mnie zerżnie.
Dlaczego ja odbieram inaczej, że to wszytko jest zwykłym kłamstwem??? Przez to z dnia na dzień odsuwam się od męża, przestaje pomału kochać, chciałam złożyć o rozwód. Dużo osób twierdzi, że mną manipuluje, błagam odciąć się??? Jeśli.nawet to zrobię, on pała agresją słowną. Nie mam już sił... nie pomogą żadne terapie, rozmowy, psycholodzy, on uważa, że to ze mną coś nie tak z nim ok. Czy to toksyk ??

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
