
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia
- Kryzys życiowy...
Kryzys życiowy alkoholika: zapalenie żołądka, uzależnienie i brak nadziei na leczenie
AJKS303
Daria Składanowska
Dzień dobry,
warto zgłosić się na oddział detoksykacji, co może pomóc na początku w oczyszczeniu organizmu.
Lista miejsc w Warszawie:
Pozdrawiam,
Składnaowska Daria
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
Bardzo mi przykro, że przechodzisz przez tak ogromny ból. Można znaleźć pomoc inną niż klasyczna psychoterapia.
Najważniejsze teraz jest Twoje bezpieczeństwo. Jeśli masz myśli o zrobieniu sobie krzywdy, proszę skontaktuj się od razu z kimś, kto może pomóc:
116 123 (całodobowa linia wsparcia)
112 (jeśli czujesz, że możesz sobie coś zrobić)
To, że w tej chwili nie widzisz wyjścia, nie znaczy, że ono nie istnieje.
Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Izabela Piórkowska
Witaj! Czytam, że jest w Panu jest część, która chce żyć, choć teraz może Pan jej prawie nie czuć. Ale napisała tu na forum i szuka pomocy. Czuję w Pana słowach ogrom bólu, bezsilności i zmęczenia. I jednocześnie widzę kilka rzeczy, które pokazują, że nie jest Pan „przegrany”, jak Pan o sobie pisze — tylko w takim punkcie, w którym człowiek naprawdę nie widzi już dróg, choć one istnieją. Pierwszy krok, który Pan zrobił, to zadbał o siebie, prawdopodobnie rezygnując z alkoholu i szuka pan alternatywy, by ulżyć sobie w cierpieniu. Pisze Pan pełnymi zdaniami, z refleksją, ze świadomością, co się Panu dzieje. A gdyby nazwał się Pan osobą, która w narkotykach szukała sposobu na ukojenie bólu, czy radzenia sobie z emocjami, co by to zmieniło? Co w Pana życiu — choćby najmniejsza rzecz — zatrzymało Pana przed tym, żeby nie zrobić sobie krzywdy? Kto Pana może wesprzeć, jeśli terapia nie wchodzi w grę? Widzę w Panu dwie części: jedna przerażona, mówiąca ‘nieuleczalne’, i druga, który walczy, skoro szuka pomocy. Której z nich chciałby Pan dać dojść do głosu?
Poza tym może warto skorzystać z innej formy pomocy:
• poradnie leczenia uzależnień bez skierowania,
• psychiatrzy, którzy mogą włączyć leki łagodzące głód,
• oddziały dzienne,
• pomoc interwencyjna,
• grupy wsparcia, do których można wejść bez zobowiązania,
• konsultacje telefoniczne, gdzie nie trzeba „robić terapii”, tylko przeżyć dzień.
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Paczyński
Witam serdecznie, Uzależnienie jest wyleczalne, jeżeli podejmie się terapię i w nią zaangażuje. Oczywiście jest to proces - często bardzo długi. Także proszę nie tracić nadziei. Sugeruję znalezienie terapii stacjonarnej. Jest sporo ośrodków uzależnień na terenie Polski, które są refundowane przez NFZ (także leczenie jest bezpłatne)
Powodzenia i wytrwałości życzę
Pozdrawiam
Dorota Mucha
Dzień dobry, brzmi to tak, jakbyś był naprawdę wyczerpany i samotny z tym wszystkim. Widzę, że cierpisz i że próbowałeś radzić sobie w sposób, który świadczy o ogromnym obciążeniu psychicznym. Mimo że piszesz, że „nic nie działa”, to fakt, że wciąż szukasz rozmowy, oznacza, że jakaś część Ciebie wciąż chce pomocy i życia.
Nie chcę Ci moralizować ani oceniać – uzależnienie potrafi zabrać człowiekowi wszystko, także poczucie nadziei. Ale to, co opisujesz, to moment, w którym naprawdę nie powinieneś zostawać sam. Nawet jeśli masz poczucie, że terapie są bez sensu, to są sytuacje, w których liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo i kontakt z kimś, kto może pomóc przetrwać najgorszy moment tu i teraz.
Jeśli masz myśli o tym, żeby zrobić sobie krzywdę, skontaktuj się natychmiast z kimś, kto może zareagować od razu – numer alarmowy 112, lokalny szpital, albo telefon zaufania kryzysowego. W takich chwilach chodzi o to, żebyś nie został sam z tym ciężarem.
Piszesz, że „nieuleczalne” – wiele osób w podobnej sytuacji też tak mówiło, zanim dostało pomoc, która akurat im zadziałała. To, że dotychczasowe formy wsparcia nie pomagały, nie znaczy, że nie istnieje coś, co może Cię wyciągnąć z tego stanu. Na razie najważniejsze jest, żebyś był bezpieczny i żebyś miał kontakt z realną pomocą, nie tylko forum czy internet.
Jeśli możesz – odezwij się dziś do kogokolwiek z profesjonalistów lub służb kryzysowych. To nie jest słabość, tylko próba ratowania siebie, a na to zasługujesz.
Joanna Lida
Jeśli chodzi Panu o program substytucyjny (np. poprzez metadon), to jest dostępny nie tylko w Warszawie, jest wiele takich placówek, tutaj link to listy: https://kcpu.gov.pl/szkody-zdrowotne-i-uzaleznienia/leczenie-farmakologiczne/lista-programow-substytucyjnych/
Program obejmuje leczenie osób uzależnionych od opioidów. Mam nadzieję, że pisząc tutaj jednak ma Pan chęci jeszcze zawalczenia o siebie i swoje życie. Proszę uwierzyć - zmiana jest możliwa.
Pozdrawiam serdecznie.
Joanna Lida

Zobacz podobne
Witam,
narzeczony chyba nie do końca akceptuje moich synów 19 i 30 lat.
Wypowiada się o nich w naszych rozmowach w bardzo niepochlebny sposób (młodszy to poj*b filozof i itp, starszy też nie lepszy). Natomiast w ich towarzystwie jest poprawny (synowie nie mieszkają z nami). Sprawa dotyczy wigilii, niezbyt chce, aby dzieci przyjechały do nas, raczej do ojca niech pojadą, a my do jego siostry. Zaproponowałam, abyśmy spędzili je każdy z własną rodziną, jeśli nie chce spędzać je z moimi dziećmi, to się bardzo oburzył i nie będzie wyjeżdżał z własnego domu.
Trudno mi tę sytuację ogarnąć...
Nie pomaga fakt, że narzeczony jest już chyba uzależniony od alkoholu, bo 2-4 piwa dziennie po pracy, to już raczej podchodzi pod uzależnienie, do tego nie panuje nad własnymi emocjami, wybuchowy itp. Sytuacja z dziś - miałam spotkanie wigilijne z koleżankami z KGW. Wyjeżdżając było wszystko ok, jeszcze mnie poganiał, że się spóźnię, a wróciłam po paru godzinach i było na powitanie -spadaj, bo on sam siedział w domu w niedzielę.
Aby nie zaogniać sytuacji, poszłam do sypialni czytać książkę, to on po chwili do mnie z focha je..łam.
Coraz częściej myślę o wyprowadzce, bo to już zaczyna być ponad moje siły.
W mojej rodzinie gdzieś do skończenia 6 lat ojciec pił, a pod wpływem alkoholu wyzywał matkę od dziwek, że go zdradza i ją bił. Później go nie było, gdy siostra się wyprowadziła wszystkie winy spływały na mnie. Za każdym razem byłam obwiniana o wszystko, co zrobiłam to było źle a czego nie zrobiłam jeszcze gorzej. Matka nie okazywała mi uczuć, każda z nas codziennie siedziała zamknięta osobno, nie rozmawiałyśmy wcale. Od 16 roku zaczęłam popijać i się ciąć do teraz. Teraz mam 28 lat i mam problemy z zaufaniem, problemy w związku, z kontrolowaniem i autoagresją. Gdy już jest naprawdę źle, zaczynam wszystkie winy przypisywać sobie, że to moja wina i że jestem beznadziejna. Mam ataki paniki, nerwobóle i myśli samobójcze. Byłam u psychiatry, dostałam leki, ale nie czuję się po nich dobrze. Mam jeszcze skierowanie na terapię CBT. Co jest nie tak ?
Od kiedy wyszłam z terapii, wróciłam do nałogu i na dodatek nie biorę leków coraz gorszej się czuje wiem, że powinnam iść na odział psychiatryczny. Ale muszę chodzić do pracy która ojciec mi załatwił mam trudną sytuację życiową nie wiem jak to wszystko naprawić nie potrafię z nikim o tym rozmawiać szczerze co widzę i czuję nie wiem co się dzieje ze mną najchętniej została bym sama ze sobą czuje, że zawiodłam wszystkich, ale też że mam tak duże złe doświadczenia w życiu. Ciągle siedzę w głowie, katuje siebie za wszystko co się dzieje, nie wiem.

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić
Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.
