Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silny lęk przed samodzielną jazdą samochodem po zdaniu prawa jazdy – jak go pokonać?

Strach przed jazdą autem. Mam 35lat, Około 3 lata temu zdałam prawo jazdy wszystko za pierwszym razem byłam przeszczesliwa już nie mogłam się doczekać aż będę pod tym względem niezależna, przed zdaniem patrzyłam na auto męża i myślałam jak super będzie jeździć w końcu sama, bardzo chciałam jeździć. Lecz gdy zdałam i wsiadłam pierwszy raz do auta coś we mnie pękło, sparaliżowało..zwyczajnie w świecie się bałam pojechać, od roku pod domem stoi moje własne auto pojechałam nim raptem trzy razy z osobą towarzyszącą, raz sama (bo sytuacja mnie zmusiła) niestety biegi mnie zawiodły bo musiałam jechac na 2jce, i to na tyle mojej jazdy od 3 lat. Ciągle dookoła każdy mi mówi żebym zaczęła jeździć, kiedy zacznę w końcu jezdzic?, albo ze muszę w końcu jezdzic bo auto się zastoi. A mnie poprostu paraliżuje na samą myśl żeby chociaż przejechać się sama do sklepu. Miałam sytuację że nikogo nie miałam pod ręką a musiałam jechać z dzieckiem do lekarza i myślę sobie ,,dobra pojadę sama autem przecież każdy kiedyś zaczynał a instruktor zawszę mi mówił ze umiem dobrze jezdzic żebym wsiadała w auto i jechała bo umiem " po czym szłam z dzieckiem na busa i jechałam busem z nim do lekarza bo strach był silniejszy. Nie mam żadnej traumy z przeszłości związanych z jazda autem, ani innych złych takich doświadczeń. Tak bardzo chciała bym jezdzic sama a mimo mojej ogromnej chęci nie jestem w stanie przezwyciężyć tego strachu. Czytam różne fora oglądam różne filmiki jak ludzie sobie z tym radzą ale fajnie się czyta i słucha a efektu przezwyciezenia strachu brak. Juz mi się czasami chcę płakać ze pod tym względem nie umiem być niezalezna 😔. Moze tu mi ktoś pomoże. Dodam jeszcze ze próbowałam tych internetowych podpowiedzi typu posiedzieć w aucie, odpalić silnik lecz to nic nie dało.
User Forum

Mika

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, jest znacznie częstszym zjawiskiem, niż mogłoby się wydawać – to rodzaj blokady lękowej, która pojawia się właśnie wtedy, gdy znika bezpieczny parasol w postaci instruktora i dodatkowych pedałów po stronie pasażera. Fakt, że zdała Pani wszystko za pierwszym razem, jest obiektywnym dowodem na to, że posiada Pani niezbędne umiejętności techniczne, jednak Pani lęk nie dotyczy braku wiedzy, lecz ogromnej odpowiedzialności, którą poczuła Pani po wejściu w rolę samodzielnego kierowcy.

Presja otoczenia i pytania typu „kiedy zaczniesz jeździć?” tylko pogłębiają ten paraliż, bo sprawiają, że jazda samochodem przestaje być Pani osobistym celem, a staje się przykrym obowiązkiem, z którego jest Pani rozliczana. Strach, który Pani czuje, jest na tyle silny, że „odcina” logiczne myślenie – dlatego argumenty o tym, że auto się zastało lub że instruktor Panią chwalił, nie działają.

Warto spróbować podejścia, które nie zmusza Pani do „skoku na głęboką wodę”. Skoro siedzenie w aucie nie pomogło, być może dobrym krokiem byłoby wykupienie kilku jazd doszkalających z cierpliwym instruktorem, ale nie po to, by uczyć się przepisów, tylko po to, by oswoić się z własnym samochodem w bezpiecznych warunkach. Czasem zmiana auta na automat również potrafi zdjąć z głowy stres związany z biegami, który Panią wcześniej zawiódł. Proszę być dla siebie wyrozumiałą – płacz i poczucie braku niezależności są wynikiem tego, że bardzo Pani chce, a nie tego, że jest Pani niezdolna do jazdy. Zrozumienie, że ten strach ma prawo istnieć i że można go oswajać małymi dawkami, na przykład jeżdżąc wieczorami po pustym parkingu pod okiem kogoś, kto nie będzie Pani oceniał, jest kluczem do powolnego odzyskiwania wiary w siebie za kierownicą.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Janson

Karolina Janson

Dzień dobry, domyślam się, że musi być Pani bardzo ciężko z tą sytuacją. Widzę też, jak bardzo Pani zależy na odzyskaniu tej swobody w jeździe. Bardzo dobrze, że szuka Pani jakiś sposobów na to by z tym lękiem się uporać, proszę pamiętać, że każdy krok, nawet mały, odgrywa ważną rolę.

 

Być może pomocne byłoby przyjrzenie się temu bliżej podczas konsultacji z psychologiem, żeby zrozumieć, co dokładnie podtrzymuje ten lęk i jak go stopniowo oswajać.

 

Trzymam za Panią kciuki.

 

Pozdrawiam,

Karolina Janson

1 miesiąc temu
Urszula Sieńko

Urszula Sieńko

Zgadzam się z tym, co napisała Pani psycholog. Pani lęk nie wynika z braku umiejętności, tylko z poczucia odpowiedzialności i obawy przed popełnieniem błędu. Chciałabym dodać, że w takiej sytuacji często pojawia się też wewnętrzna krytyka czy obawa przed oceną samej siebie. Warto te emocje zauważać i nazywać („to jest lęk, a nie zagrożenie”), a jednocześnie wprowadzać małe, spokojne kroki: krótkie przejażdżki w bezpiecznych miejscach, wizualizacje jazdy czy ćwiczenia oddechowe. Każdy taki krok jest sukcesem i przybliża do poczucia niezależności.
 

Pozdrawiam

Urszula Sieńko

1 miesiąc temu
Marta Łuszczykiewicz

Marta Łuszczykiewicz

Dzień dobry,


zachęcam Panią do zgłoszenia się do psychologa w celu przyjrzenia się i przepracowania tego lęku.
Nie musiała Pani w przeszłości mieć żadnych traumatycznych wydarzeń związanych z samochodami żeby odczuwać w tej sytuacji lęk. Jest ona dla Pani nowa, wywołuje silny dyskomfort i zapewne fale negatywnych myśli, które trudno jest Pani samej powstrzymać - stąd może brać się rezygnacja z próby prowadzenia samochodu.
Możliwe, że występuje u Pani silna reakcja związana ze lękiem sytuacyjnym i wysokim stresem.
Rozmowa ze specjalistą może Pani pomóc i wzmocnić Panią na tyle, że stopniowo zacznie Pani robić postępy w samodzielnym prowadzeniu auta.
Na co dzień, jeżeli jest to możliwe, może Pani wykupić sobie jeszcze np. 2-3 lekcje z instruktorem żeby wzmocnić poczucie kompetencji lub spróbować spokojnie i cierpliwie jeździć w jakiejś bezpiecznej przestrzeni z kimś zaufanym np. na jakiejś mało uczęszczanej drodze. Chodzi o to aby Pani mózg zaczął interpretować jazdę autem jako sytuację, któa nie jest zagrażająca. Dlatego wyjechanie na drogę z dużym ruchem, jechanie w stresie z dzieckiem do lekarza może być w tym momencie za trudne. Ważne jest żeby przygotowała Pani sobie sprzyjające warunki, oswajające  np. jedzie Pani spod domu Pani autem z kimś zaufanym - prowadzi ta osoba, dojeżdżacie Państwo do np. łąki, polnej drogi, miejsca, które jest bezpieczne i zmieniają się Państwo za kierownicą. Może na początku mówić Pani sobie w myślach lub głośno, po kolei co należy robić, jak uruchomić auto, jak włączyć światła, jak ruszyć itp.
Ma Pani wiedzę ale potrzbeuję Pani użyć jej w praktyce żeby układ nerwowy oswoił się z sytuacją.
Za nawet drobne postępy doceniać siebie, że jest Pani o krok dalej.
Łatwiej będzie też Pani to zrozumieć, ocenić i pracować nad tym lękiem razem z psychologiem/terapeutą.

Pozdrawiam serdecznie
Marta Łuszczykiewicz
 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

Warto jeździć z kimś na początku, ale aby ta osoba była z boku i asekurowała. Tego typu obawy są naturalne, szczególnie dotyczą początkujących kierowców. Z czasem te obawy miną i zyska Pani sprawność a biegi będzie Pani zmieniała automatycznie. Trening czyni mistrza. 

mniej niż godzinę temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Dzień dobry Pani. 
Rozumiem, że ta sytuacja jest dla Pani źródłem dużego napięcia i frustracji, zwłaszcza że z jednej strony odczuwa Pani silną potrzebę niezależności, a z drugiej – ten trudny do opanowania paraliż.

Z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto byłoby przyjrzeć się temu, co dzieje się w Pani umyśle w tym konkretnym momencie, gdy pojawia się strach. Proszę spróbować zaobserwować: jakie konkretne myśli lub obrazy przemykają Pani przez głowę tuż przed tym, jak decyduje się Pani zrezygnować z jazdy (np. idąc na wspomniany autobus)? Czego najbardziej obawia się Pani, że mogłoby się stać w trakcie tej krótkiej drogi do sklepu?

To, co Pani opisuje – unikanie jazdy mimo posiadania umiejętności – jest mechanizmem, który paradoksalnie karmi Pani lęk. Każda decyzja o wyborze autobusu zamiast auta przynosi Pani chwilową ulgę, ale jednocześnie utwierdza Pani mózg w przekonaniu, że jazda samochodem jest realnym zagrożeniem, przed którym trzeba się chronić.
 

Internetowe porady bywają zbyt ogólne, ponieważ nie dotykają Pani indywidualnych przekonań na temat własnych kompetencji czy poczucia bezpieczeństwa. Praca z terapeutą pozwoliłaby Pani rozłożyć ten lęk na czynniki pierwsze i stworzyć bezpieczny plan powrotu za kierownicę, dostosowany do Pani tempa.

Czy brała Pani pod uwagę wsparcie psychologiczne, aby wspólnie z terapeutą przyjrzeć się tym blokującym myślom i powoli odzyskiwać tę upragnioną niezależność? Sytuacja, w której lęk ogranicza Pani codzienne funkcjonowanie i wywołuje płacz, jest wyraźnym sygnałem, że warto o siebie zadbać w profesjonalny sposób.

Pozdrawiam,

1 miesiąc temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

brzmi to jak  bolesne zderzenie ogromnej potrzeby niezależności z paraliżującym lękiem, który pojawił się nagle i panią odcina od własnych zasobów. W tym co pani opisuje widać też sporo napięcia i być może wstydu, jakby coś w środku mówiło, że „powinna” pani móc, a jednocześnie inna część silnie chroni przed ruszeniem. 
Taki lęk często nie dotyczy samej jazdy, tylko głębszego poczucia braku kontroli albo obawy przed oceną czy błędem. Można spokojnie przyjrzeć się temu, co dokładnie się w pani uruchamia i skąd ten mechanizm się bierze, to zwykle przynosi realną zmianę, nie tylko „próby przełamywania się” - tu bardzo pomocna jest psychoterapia. Jeżeli lęk ten pojawia się również w innych sytuacjach lub objawy są bardzo silne, że np. nie może pani swobodnie prowadzić samochodu warto również skonsultować swój stan zdrowia z lekarzem psychiatrą.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

1 miesiąc temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje ma prawo być doświadczeniem niezwykle i frustrującym – ten moment, w którym ogromne pragnienie niezależności zderza się z murem lęku, którego nie da się sforsować samą siłą woli. Słyszę w Pani słowach duży smutek i bezsilność, zwłaszcza gdy wspomina Pani o tym, że płakać się chce przez ten brak samodzielności.

Z perspektywy terapeutycznej warto przyjrzeć się mechanizmom, które mogą stać za tym paraliżem.

Pani instruktor twierdził, że umie Pani jeździć, zdała Pani egzaminy za pierwszym razem – to są obiektywne fakty świadczące o Pani kompetencjach. Jednak lęk, który Pani czuje, nie dotyczy techniki jazdy, ale poczucia pełnej odpowiedzialności. Na kursie obok był instruktor z dodatkowym hamulcem; w wyobrażeniu o aucie męża to on był „głównym” kierowcą. W momencie, gdy usiadła Pani sama, ciężar odpowiedzialności za siebie, auto, a przede wszystkim za dziecko, mógł stać się przytłaczający. To nie jest strach przed autem, to może być lęk przed tym, że w sytuacji kryzysowej na drodze zostanie Pani „sama ze sobą”.

 

Słyszy Pani od bliskich: „kiedy zaczniesz?”, „auto się zastoi”. Choć płynie to z troski, dla Pani jest to dodatkowy ciężar. Każde takie pytanie wzmacnia w Pani poczucie winy i uświadamia Pani, czego „nie robi”. Ten nacisk sprawia, że każda próba podejścia do auta nie jest już radosnym odkrywaniem wolności, ale testem, który Pani oblewa. To może i najpewniej potęguje lęk przed kolejną porażką i sprawia, że łatwiej jest wybrać busa – tam odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na kimś innym.

 

Wspomniała Pani o tej jednej jeździe, gdy musiała Pani jechać na dwójce. Dla osoby zmagającej się z lękiem takie zdarzenie jest interpretowane jako „dowód” na to, że auto jest nieprzewidywalne, a Pani nie ma nad nim kontroli. To wzmacnia przekonanie, że jazda jest niebezpieczna. W Pani umyśle ta sytuacja mogła zapisać się jako mała trauma, mimo że wcześniej żadnych złych doświadczeń Pani nie miała.

 

Oglądanie filmików czy siedzenie w aucie to techniki behawioralne, które działają na objawy, a nie na przyczynę. Pani problemem nie jest brak wiedzy o silniku, ale głęboki, paraliżujący lęk przed utratą kontroli lub popełnieniem błędu, który miałby nieodwracalne skutki. Czytanie o tym, jak inni sobie radzą, może wręcz pogłębiać Pani smutek, bo widzi Pani, że „innym się udaje”, a Pani nadal stoi w miejscu – co buduje poczucie izolacji w tym problemie.

Ważne jest, aby uznała Pani, że ten strach jest realny i ma prawo istnieć, nawet jeśli nie ma Pani za sobą wypadku.Paraliż, o którym Pani pisze, to reakcja układu nerwowego, który z jakiegoś powodu interpretuje fotel kierowcy jako miejsce ekstremalnego zagrożenia.

W tej całej sytuacji, kiedy myśli Pani o tym stojącym pod domem aucie, co jest dla Pani trudniejsze do zniesienia: sam lęk przed jazdą, czy to poczucie zawodu, które czuje Pani względem siebie i swoich marzeń o niezależności?

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Diagnoza przez psychiatrę w trakcie specjalizacji- czy to wystarczające kwalifikacje?
Przeczytałam takie zdanie o lekarzu w trakcie specjalizacji z psychiatrii: "To ktoś bez doświadczenia, poszłabym z ciekawości, ale diagnozę bym skonsultowała z kimś znacznie mądrzejszym". Czy to prawda? Powinnam skonsultować diagnozę postawioną przez lekarkę w trakcie specjalizacji z psychiatrii z kimś innym? Np. z psychoterapeutką? Czy mam tej psychoterapeutce powiedzieć, że moja lekarka jest w trakcie specjalizacji? Mam objawy fobii społecznej, depresji i nerwicy lękowej.
Silny lęk przed samodzielną jazdą samochodem po zdaniu prawa jazdy – jak go pokonać?
Strach przed jazdą autem. Mam 35lat, Około 3 lata temu zdałam prawo jazdy wszystko za pierwszym razem byłam przeszczesliwa już nie mogłam się doczekać aż będę pod tym względem niezależna, przed zdaniem patrzyłam na auto męża i myślałam jak super będzie jeździć w końcu sama, bardzo chciałam jeździć. Lecz gdy zdałam i wsiadłam pierwszy raz do auta coś we mnie pękło, sparaliżowało..zwyczajnie w świecie się bałam pojechać, od roku pod domem stoi moje własne auto pojechałam nim raptem trzy razy z osobą towarzyszącą, raz sama (bo sytuacja mnie zmusiła) niestety biegi mnie zawiodły bo musiałam jechac na 2jce, i to na tyle mojej jazdy od 3 lat. Ciągle dookoła każdy mi mówi żebym zaczęła jeździć, kiedy zacznę w końcu jezdzic?, albo ze muszę w końcu jezdzic bo auto się zastoi. A mnie poprostu paraliżuje na samą myśl żeby chociaż przejechać się sama do sklepu. Miałam sytuację że nikogo nie miałam pod ręką a musiałam jechać z dzieckiem do lekarza i myślę sobie ,,dobra pojadę sama autem przecież każdy kiedyś zaczynał a instruktor zawszę mi mówił ze umiem dobrze jezdzic żebym wsiadała w auto i jechała bo umiem " po czym szłam z dzieckiem na busa i jechałam busem z nim do lekarza bo strach był silniejszy. Nie mam żadnej traumy z przeszłości związanych z jazda autem, ani innych złych takich doświadczeń. Tak bardzo chciała bym jezdzic sama a mimo mojej ogromnej chęci nie jestem w stanie przezwyciężyć tego strachu. Czytam różne fora oglądam różne filmiki jak ludzie sobie z tym radzą ale fajnie się czyta i słucha a efektu przezwyciezenia strachu brak. Juz mi się czasami chcę płakać ze pod tym względem nie umiem być niezalezna 😔. Moze tu mi ktoś pomoże. Dodam jeszcze ze próbowałam tych internetowych podpowiedzi typu posiedzieć w aucie, odpalić silnik lecz to nic nie dało.
Co zrobić jeśli cokolwiek dzieje się stresującego w życiu spinają mi się mięśnie pęcherza, czuję wtedy non stop potrzebę wysikania się. Meczy mnie to. Teraz jestem chora i czuję lęk kiedy wyzdrowieje, wtedy mam też somaty. Co jeśli będę starsza, będę odczuwać więcej objawów ze starości. Jak ignorować to? Psycholog i poprzedni psychoterapeuta nie potrafią się skupić i pomoc mi z pęcherzem. Bardzo dużo przez niego przeszłam, szpitale. Od tam tego czasu tak reaguje :( jak codziennie sobie radzić, jak nie tracić chęci gdy trzeba iść do pracy? Dlaczego tak się dzieje z pęcherzem. To bardzo męczące, robię wszystko żeby przeszło i nie mija
Niepotrzebny strach przed badaniami
Witam serdecznie, potrzebuje porady. Stresuje mnie wizyta u lekarza,badania okresowe. Mimo, że wiem, że nie jest to powód do strachu. Ale odczuwam lęk, strach niepotrzebnie. Zastanawiam się co można z tym zrobić bo to utrudnia. Nie chodzi mi o farmakologie. W jaki sposób można sobie z tym radzić?
Czy zaburzenia lękowe można całkowicie wyleczyć?

Dzień dobry Państwu, niedawno zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe (zaczęły się około miesiąca temu), ale takie lekkie bez jakiś silnych napadów paniki czy czegoś podobnego. Są jednak na tyle uciążliwe, np. obecnie wieczorem czuję ścisk w gardle, nieraz przeszkodę w gardle mimo, że nic tam nie ma. Nieraz odczuwam także wewnętrzny niepokój, lekki, ale wyraźnie jest (nie wiem z jakiego powodu). Psychiatra przepisał mi Trazodone neuraxpharm. Mam pytanie, czy takie zaburzenia lękowe można wyleczyć w pełni lub przynajmniej na długie lata się go pozbyć? Podejrzewam, że będę miał oprócz farmakologii także sesje psychoterapii (pani doktor wysłała mnie na diagnostykę psychologiczną do psychologa). Bardzo proszę o szczerą odpowiedź, ponieważ nie ukrywam, że mnie to nieco niepokoi i dokucza :(

śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.