Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, jest znacznie częstszym zjawiskiem, niż mogłoby się wydawać – to rodzaj blokady lękowej, która pojawia się właśnie wtedy, gdy znika bezpieczny parasol w postaci instruktora i dodatkowych pedałów po stronie pasażera. Fakt, że zdała Pani wszystko za pierwszym razem, jest obiektywnym dowodem na to, że posiada Pani niezbędne umiejętności techniczne, jednak Pani lęk nie dotyczy braku wiedzy, lecz ogromnej odpowiedzialności, którą poczuła Pani po wejściu w rolę samodzielnego kierowcy.
Presja otoczenia i pytania typu „kiedy zaczniesz jeździć?” tylko pogłębiają ten paraliż, bo sprawiają, że jazda samochodem przestaje być Pani osobistym celem, a staje się przykrym obowiązkiem, z którego jest Pani rozliczana. Strach, który Pani czuje, jest na tyle silny, że „odcina” logiczne myślenie – dlatego argumenty o tym, że auto się zastało lub że instruktor Panią chwalił, nie działają.
Warto spróbować podejścia, które nie zmusza Pani do „skoku na głęboką wodę”. Skoro siedzenie w aucie nie pomogło, być może dobrym krokiem byłoby wykupienie kilku jazd doszkalających z cierpliwym instruktorem, ale nie po to, by uczyć się przepisów, tylko po to, by oswoić się z własnym samochodem w bezpiecznych warunkach. Czasem zmiana auta na automat również potrafi zdjąć z głowy stres związany z biegami, który Panią wcześniej zawiódł. Proszę być dla siebie wyrozumiałą – płacz i poczucie braku niezależności są wynikiem tego, że bardzo Pani chce, a nie tego, że jest Pani niezdolna do jazdy. Zrozumienie, że ten strach ma prawo istnieć i że można go oswajać małymi dawkami, na przykład jeżdżąc wieczorami po pustym parkingu pod okiem kogoś, kto nie będzie Pani oceniał, jest kluczem do powolnego odzyskiwania wiary w siebie za kierownicą.
Powodzenia
Bożena Nagórska















