
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, zaburzenia lękowe
- Silny lęk przed...
Silny lęk przed samodzielną jazdą samochodem po zdaniu prawa jazdy – jak go pokonać?
Mika
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, jest znacznie częstszym zjawiskiem, niż mogłoby się wydawać – to rodzaj blokady lękowej, która pojawia się właśnie wtedy, gdy znika bezpieczny parasol w postaci instruktora i dodatkowych pedałów po stronie pasażera. Fakt, że zdała Pani wszystko za pierwszym razem, jest obiektywnym dowodem na to, że posiada Pani niezbędne umiejętności techniczne, jednak Pani lęk nie dotyczy braku wiedzy, lecz ogromnej odpowiedzialności, którą poczuła Pani po wejściu w rolę samodzielnego kierowcy.
Presja otoczenia i pytania typu „kiedy zaczniesz jeździć?” tylko pogłębiają ten paraliż, bo sprawiają, że jazda samochodem przestaje być Pani osobistym celem, a staje się przykrym obowiązkiem, z którego jest Pani rozliczana. Strach, który Pani czuje, jest na tyle silny, że „odcina” logiczne myślenie – dlatego argumenty o tym, że auto się zastało lub że instruktor Panią chwalił, nie działają.
Warto spróbować podejścia, które nie zmusza Pani do „skoku na głęboką wodę”. Skoro siedzenie w aucie nie pomogło, być może dobrym krokiem byłoby wykupienie kilku jazd doszkalających z cierpliwym instruktorem, ale nie po to, by uczyć się przepisów, tylko po to, by oswoić się z własnym samochodem w bezpiecznych warunkach. Czasem zmiana auta na automat również potrafi zdjąć z głowy stres związany z biegami, który Panią wcześniej zawiódł. Proszę być dla siebie wyrozumiałą – płacz i poczucie braku niezależności są wynikiem tego, że bardzo Pani chce, a nie tego, że jest Pani niezdolna do jazdy. Zrozumienie, że ten strach ma prawo istnieć i że można go oswajać małymi dawkami, na przykład jeżdżąc wieczorami po pustym parkingu pod okiem kogoś, kto nie będzie Pani oceniał, jest kluczem do powolnego odzyskiwania wiary w siebie za kierownicą.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Janson
Dzień dobry, domyślam się, że musi być Pani bardzo ciężko z tą sytuacją. Widzę też, jak bardzo Pani zależy na odzyskaniu tej swobody w jeździe. Bardzo dobrze, że szuka Pani jakiś sposobów na to by z tym lękiem się uporać, proszę pamiętać, że każdy krok, nawet mały, odgrywa ważną rolę.
Być może pomocne byłoby przyjrzenie się temu bliżej podczas konsultacji z psychologiem, żeby zrozumieć, co dokładnie podtrzymuje ten lęk i jak go stopniowo oswajać.
Trzymam za Panią kciuki.
Pozdrawiam,
Karolina Janson
Urszula Sieńko
Zgadzam się z tym, co napisała Pani psycholog. Pani lęk nie wynika z braku umiejętności, tylko z poczucia odpowiedzialności i obawy przed popełnieniem błędu. Chciałabym dodać, że w takiej sytuacji często pojawia się też wewnętrzna krytyka czy obawa przed oceną samej siebie. Warto te emocje zauważać i nazywać („to jest lęk, a nie zagrożenie”), a jednocześnie wprowadzać małe, spokojne kroki: krótkie przejażdżki w bezpiecznych miejscach, wizualizacje jazdy czy ćwiczenia oddechowe. Każdy taki krok jest sukcesem i przybliża do poczucia niezależności.
Pozdrawiam
Urszula Sieńko
Marta Łuszczykiewicz
Dzień dobry,
zachęcam Panią do zgłoszenia się do psychologa w celu przyjrzenia się i przepracowania tego lęku.
Nie musiała Pani w przeszłości mieć żadnych traumatycznych wydarzeń związanych z samochodami żeby odczuwać w tej sytuacji lęk. Jest ona dla Pani nowa, wywołuje silny dyskomfort i zapewne fale negatywnych myśli, które trudno jest Pani samej powstrzymać - stąd może brać się rezygnacja z próby prowadzenia samochodu.
Możliwe, że występuje u Pani silna reakcja związana ze lękiem sytuacyjnym i wysokim stresem.
Rozmowa ze specjalistą może Pani pomóc i wzmocnić Panią na tyle, że stopniowo zacznie Pani robić postępy w samodzielnym prowadzeniu auta.
Na co dzień, jeżeli jest to możliwe, może Pani wykupić sobie jeszcze np. 2-3 lekcje z instruktorem żeby wzmocnić poczucie kompetencji lub spróbować spokojnie i cierpliwie jeździć w jakiejś bezpiecznej przestrzeni z kimś zaufanym np. na jakiejś mało uczęszczanej drodze. Chodzi o to aby Pani mózg zaczął interpretować jazdę autem jako sytuację, któa nie jest zagrażająca. Dlatego wyjechanie na drogę z dużym ruchem, jechanie w stresie z dzieckiem do lekarza może być w tym momencie za trudne. Ważne jest żeby przygotowała Pani sobie sprzyjające warunki, oswajające np. jedzie Pani spod domu Pani autem z kimś zaufanym - prowadzi ta osoba, dojeżdżacie Państwo do np. łąki, polnej drogi, miejsca, które jest bezpieczne i zmieniają się Państwo za kierownicą. Może na początku mówić Pani sobie w myślach lub głośno, po kolei co należy robić, jak uruchomić auto, jak włączyć światła, jak ruszyć itp.
Ma Pani wiedzę ale potrzbeuję Pani użyć jej w praktyce żeby układ nerwowy oswoił się z sytuacją.
Za nawet drobne postępy doceniać siebie, że jest Pani o krok dalej.
Łatwiej będzie też Pani to zrozumieć, ocenić i pracować nad tym lękiem razem z psychologiem/terapeutą.
Pozdrawiam serdecznie
Marta Łuszczykiewicz
Piotr Ziomber
Szanowna Pani
Warto jeździć z kimś na początku, ale aby ta osoba była z boku i asekurowała. Tego typu obawy są naturalne, szczególnie dotyczą początkujących kierowców. Z czasem te obawy miną i zyska Pani sprawność a biegi będzie Pani zmieniała automatycznie. Trening czyni mistrza.
Jakub Butkiewicz
Dzień dobry Pani.
Rozumiem, że ta sytuacja jest dla Pani źródłem dużego napięcia i frustracji, zwłaszcza że z jednej strony odczuwa Pani silną potrzebę niezależności, a z drugiej – ten trudny do opanowania paraliż.
Z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto byłoby przyjrzeć się temu, co dzieje się w Pani umyśle w tym konkretnym momencie, gdy pojawia się strach. Proszę spróbować zaobserwować: jakie konkretne myśli lub obrazy przemykają Pani przez głowę tuż przed tym, jak decyduje się Pani zrezygnować z jazdy (np. idąc na wspomniany autobus)? Czego najbardziej obawia się Pani, że mogłoby się stać w trakcie tej krótkiej drogi do sklepu?
To, co Pani opisuje – unikanie jazdy mimo posiadania umiejętności – jest mechanizmem, który paradoksalnie karmi Pani lęk. Każda decyzja o wyborze autobusu zamiast auta przynosi Pani chwilową ulgę, ale jednocześnie utwierdza Pani mózg w przekonaniu, że jazda samochodem jest realnym zagrożeniem, przed którym trzeba się chronić.
Internetowe porady bywają zbyt ogólne, ponieważ nie dotykają Pani indywidualnych przekonań na temat własnych kompetencji czy poczucia bezpieczeństwa. Praca z terapeutą pozwoliłaby Pani rozłożyć ten lęk na czynniki pierwsze i stworzyć bezpieczny plan powrotu za kierownicę, dostosowany do Pani tempa.
Czy brała Pani pod uwagę wsparcie psychologiczne, aby wspólnie z terapeutą przyjrzeć się tym blokującym myślom i powoli odzyskiwać tę upragnioną niezależność? Sytuacja, w której lęk ogranicza Pani codzienne funkcjonowanie i wywołuje płacz, jest wyraźnym sygnałem, że warto o siebie zadbać w profesjonalny sposób.
Pozdrawiam,
Adam Bogdański
Dzień dobry,
brzmi to jak bolesne zderzenie ogromnej potrzeby niezależności z paraliżującym lękiem, który pojawił się nagle i panią odcina od własnych zasobów. W tym co pani opisuje widać też sporo napięcia i być może wstydu, jakby coś w środku mówiło, że „powinna” pani móc, a jednocześnie inna część silnie chroni przed ruszeniem.
Taki lęk często nie dotyczy samej jazdy, tylko głębszego poczucia braku kontroli albo obawy przed oceną czy błędem. Można spokojnie przyjrzeć się temu, co dokładnie się w pani uruchamia i skąd ten mechanizm się bierze, to zwykle przynosi realną zmianę, nie tylko „próby przełamywania się” - tu bardzo pomocna jest psychoterapia. Jeżeli lęk ten pojawia się również w innych sytuacjach lub objawy są bardzo silne, że np. nie może pani swobodnie prowadzić samochodu warto również skonsultować swój stan zdrowia z lekarzem psychiatrą.
Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański Nowy Świat CPiP
Patrycja Wójcik
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje ma prawo być doświadczeniem niezwykle i frustrującym – ten moment, w którym ogromne pragnienie niezależności zderza się z murem lęku, którego nie da się sforsować samą siłą woli. Słyszę w Pani słowach duży smutek i bezsilność, zwłaszcza gdy wspomina Pani o tym, że płakać się chce przez ten brak samodzielności.
Z perspektywy terapeutycznej warto przyjrzeć się mechanizmom, które mogą stać za tym paraliżem.
Pani instruktor twierdził, że umie Pani jeździć, zdała Pani egzaminy za pierwszym razem – to są obiektywne fakty świadczące o Pani kompetencjach. Jednak lęk, który Pani czuje, nie dotyczy techniki jazdy, ale poczucia pełnej odpowiedzialności. Na kursie obok był instruktor z dodatkowym hamulcem; w wyobrażeniu o aucie męża to on był „głównym” kierowcą. W momencie, gdy usiadła Pani sama, ciężar odpowiedzialności za siebie, auto, a przede wszystkim za dziecko, mógł stać się przytłaczający. To nie jest strach przed autem, to może być lęk przed tym, że w sytuacji kryzysowej na drodze zostanie Pani „sama ze sobą”.
Słyszy Pani od bliskich: „kiedy zaczniesz?”, „auto się zastoi”. Choć płynie to z troski, dla Pani jest to dodatkowy ciężar. Każde takie pytanie wzmacnia w Pani poczucie winy i uświadamia Pani, czego „nie robi”. Ten nacisk sprawia, że każda próba podejścia do auta nie jest już radosnym odkrywaniem wolności, ale testem, który Pani oblewa. To może i najpewniej potęguje lęk przed kolejną porażką i sprawia, że łatwiej jest wybrać busa – tam odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na kimś innym.
Wspomniała Pani o tej jednej jeździe, gdy musiała Pani jechać na dwójce. Dla osoby zmagającej się z lękiem takie zdarzenie jest interpretowane jako „dowód” na to, że auto jest nieprzewidywalne, a Pani nie ma nad nim kontroli. To wzmacnia przekonanie, że jazda jest niebezpieczna. W Pani umyśle ta sytuacja mogła zapisać się jako mała trauma, mimo że wcześniej żadnych złych doświadczeń Pani nie miała.
Oglądanie filmików czy siedzenie w aucie to techniki behawioralne, które działają na objawy, a nie na przyczynę. Pani problemem nie jest brak wiedzy o silniku, ale głęboki, paraliżujący lęk przed utratą kontroli lub popełnieniem błędu, który miałby nieodwracalne skutki. Czytanie o tym, jak inni sobie radzą, może wręcz pogłębiać Pani smutek, bo widzi Pani, że „innym się udaje”, a Pani nadal stoi w miejscu – co buduje poczucie izolacji w tym problemie.
Ważne jest, aby uznała Pani, że ten strach jest realny i ma prawo istnieć, nawet jeśli nie ma Pani za sobą wypadku.Paraliż, o którym Pani pisze, to reakcja układu nerwowego, który z jakiegoś powodu interpretuje fotel kierowcy jako miejsce ekstremalnego zagrożenia.
W tej całej sytuacji, kiedy myśli Pani o tym stojącym pod domem aucie, co jest dla Pani trudniejsze do zniesienia: sam lęk przed jazdą, czy to poczucie zawodu, które czuje Pani względem siebie i swoich marzeń o niezależności?
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik

Zobacz podobne
Dzień dobry Państwu, niedawno zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe (zaczęły się około miesiąca temu), ale takie lekkie bez jakiś silnych napadów paniki czy czegoś podobnego. Są jednak na tyle uciążliwe, np. obecnie wieczorem czuję ścisk w gardle, nieraz przeszkodę w gardle mimo, że nic tam nie ma. Nieraz odczuwam także wewnętrzny niepokój, lekki, ale wyraźnie jest (nie wiem z jakiego powodu). Psychiatra przepisał mi Trazodone neuraxpharm. Mam pytanie, czy takie zaburzenia lękowe można wyleczyć w pełni lub przynajmniej na długie lata się go pozbyć? Podejrzewam, że będę miał oprócz farmakologii także sesje psychoterapii (pani doktor wysłała mnie na diagnostykę psychologiczną do psychologa). Bardzo proszę o szczerą odpowiedź, ponieważ nie ukrywam, że mnie to nieco niepokoi i dokucza :(

