Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Diagnoza przez psychiatrę w trakcie specjalizacji- czy to wystarczające kwalifikacje?

Przeczytałam takie zdanie o lekarzu w trakcie specjalizacji z psychiatrii: "To ktoś bez doświadczenia, poszłabym z ciekawości, ale diagnozę bym skonsultowała z kimś znacznie mądrzejszym". Czy to prawda? Powinnam skonsultować diagnozę postawioną przez lekarkę w trakcie specjalizacji z psychiatrii z kimś innym? Np. z psychoterapeutką? Czy mam tej psychoterapeutce powiedzieć, że moja lekarka jest w trakcie specjalizacji? Mam objawy fobii społecznej, depresji i nerwicy lękowej.
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

lekarz w trakcie specjalizacji jak najbardziej jest kompetentną osobą do zalecania leczenia i prowadzenia pacjenta. Nie musi Pani dodatkowo konsultować z nikim diagnozy - oczywiście, jeśli jest Pani zadowolona z przebiegu wizyty, poczuła się Pani wysłuchana, a Pani zdrowie zostało w Pani ocenie zaopiekowane przez lekarza i jego proponowany sposób leczenia. 

Nie musi też Pani informować o tym fakcie psychoterapeuty, choć może Pani, jeśli postrzega Pani tę informację jako istotną. 

Wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z presją w pracy przy zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych i lękowych?

Cierpię na zaburzenie obsesyjno-kompulsywne i lękowe mieszane. Jak sobie poradzić z wewnętrzną presją dotyczącą wykonywania obowiązków służbowych? Chodzi o to, że muszę swoje obowiązki wykonać jak najlepiej, bo boję się krytyki ze strony przełożonych i innych pracowników. Czasami poświęcam czas przeznaczony na przerwę na dalszą pracę, bo boję się, że czegoś nie zdążę zrobić. Nie potrafię wyluzować. Gdy nie zdążę w danym dniu czegoś wykonać, czuje niedosyt i żal do siebie, że mogłem dać z siebie więcej. Męczy mnie to bo czuję się jak nakręcona zabawka. 

Ciągła presja wykańcza mnie bardziej niż sama praca.

Powiązałam serię bardzo przykrych zdarzeń z moim zachowaniem - słuchaniem muzyki. Przestałam to robić ze strachu.
Nie mogę się uczyć języka, który kocham. Wszystko zaczęło się w 2016 roku, kiedy wróciłam do oglądania serialu i słuchania zespołu w ukochanym języku. W mojej rodzinie zaczęła się wtedy seria śmierci. Dziadek, potem kilka osób zmarło na nowotwór. Skojarzyłam, że gdy poznałam ten język i go pokochałam w 2012 to zmarła ukochana osoba w mojej rodzinie. I zaczęłam wierzyć, że to ściąga na moją rodzinę i na mnie nieszczęścia. Do tego stopnia to doszło, że ilekroć coś się stanie ja doszukuje się drugiego dna w słuchanych piosenkach, oglądanych serialach. Przez to nie oglądam i nie słucham, oraz nie robię dużo rzeczy, które naprawdę kochałam. Niejednokrotnie chciałam wrócić do nauki, ale zawsze, naprawdę dzieje się coś złego. Mam żal, bo niewiele wchodzi mi do głowy , a ten cholerny język tak i jeśli bym go nie przerwała, to dziś byłabym na całkiem dobrym poziomie... A nie jestem. Straciłam lata i nie mogę się przełamać, bo tak się boje. Kiedyś na przykład usłyszałam w głowie w tym języku piosenkę, a kilka godzin potem ktoś z mojej rodziny zachorował. Ja wiem, jak to się czyta to trochę absurd. Sama sobie tłumaczę, że przecież nie możliwe. A i tak nie potrafię się z tego wygrzebać od lat. Wiem, że w moim otoczeniu są osoby, które dostrzegają coś takiego, ale nie w takim stopniu jak ja. Czy z tego można wyjść? Da się bez pomocy psychologa? Planuje iść w przyszłości na terapie, ale teraz nie mogę sobie jeszcze na to pozwolić. Dzisiaj znowu to samo. Zaczęłam sobie podśpiewywać piosenki bo nagle mi się przypomniały, a za kilka godzin wiadomośc, że nie żyje znajomy. Są oczywiście momenty gdzie gdzieś usłyszę i jest spokój, ale gdy zacznę myśleć intensywnie i nagle to potem jest to. Ja już zaczynam wierzyć w jakieś moce dziwne, a nie chce. Co mam zrobić? Słuchać i uczyć się na siłę? Unikać? Czy ja zwariowałam?
Jak zachęcić dorosłego do pójścia do lekarza? Choroba wydaje się być niebezpieczna dla jego zdrowia, ale on kategorycznie odmawia.
Co zrobić, jeżeli dorosły człowiek nie chce pójść się leczyć? Dolegliwości, które wykazuje moim zdaniem wymagają szybkiego rozpoznania, aby wykluczyć chorobę niebezpieczną dla życia, utrudniają też codziennie życie. Argumenty przeciw są takie: nie mam czasu, lekarze mi nigdy nie pomogli, już kiedyś byłem ( 20 lat temu) i nic konstruktywnego z tego nie wyszło... Dodam jeszcze, że we wszystkich rozmowach, które prowadzimy nie ma takiego argumentu, który został by wzięty pod uwagę, trafiłby. Obawiam się, że coś takiego jak racjonalny argument "za" w ogóle w tym przypadku nie istnieje.. Jeżeli on uważa inaczej to reszta nie ma znaczenia.
Jestem ciągle zmęczona, wstaje już zmęczona, prawie cały czas odczuwam dziwny niepokój.
Dzień dobry, jestem ciągle zmęczona, wstaje już zmęczona, prawie cały czas odczuwam dziwny niepokój. Do wielu rzeczy muszę się zmuszać choć bym wolała zostać w łóżku. Co to moze byc?
Mam 19 lat, jestem samotny i odrzucony przez ludzi - jak poradzic sobie z niesmialoscia i brakiem bliskich relacji?
Witam. Mam 19 lat i nie radzę sobie. Już od dziecka miałem duży problem z nawiązywaniem znajomości, byłem bardzo nieśmiały. Wielokrotnie mnie właśnie za to obmawiano, że jestem dziwny, mimo że raczej nie wykazywałem jakichś dziwnych zachowań, oprócz po prostu nieśmiałości. W podstawówce nie umiałem z siebie odlepić tej łatki "dziwaka", cokolwiek bym zrobił lub nie zrobił zawsze było źle, często spotykałem się z naśmiewaniem z mojej osoby tak naprawdę bez żadnego wyraźnego powodu. Kiedy już udało mi się z kimś dogadać i w miare zakolegować spotykałem się z wystawianiem, obgadywaniem i innymi tego typu przykrościami. Po wyjściu z podstawówki uznałem, że pora odciąć się od dawnych znajomych, zacząłem być bardziej śmiały, jednak problem z toksycznymi znajomościami się nie zmienił, zmienili się ludzie ale ich zachowania wobec mnie pozostały takie same. Mam niby kolegów, ale są to tylko znajomości szkolne, nikt mi nie proponuje żadnych spotkań po szkole, może z maksymalnie 5 razy gdzieś byliśmy przez tyle lat znajomości, oczywiście z mojej inicjatywy. Nie wspomnę już nawet o moim życiu miłosnym, nigdy w życiu się nie całowałem, nie trzymałem dziewczyny za rękę. Patrząc obiektywnie myślę, że nie jestem jakiś brzydki ani głupi, bo znam wiele osób, które wyglądem i inteligencją nie grzeszą, a i tak sobie kogoś znalazły. Mam wrażenie, że w tym wieku jest już za późno na pierwszą miłość. Nie ukrywam, że bardzo mnie to boli, że nigdzie nie mogę sobie znaleźć miejsca i każdy traktuje mnie jak traktuje. Bardzo chciałbym żeby ktoś w końcu mnie w jaki kolwiek sposób docenił, żeby ludzie mnie gdzieś zapraszali i cieszyli się moim towarzystwem, bardzo chciałbym również znaleźć dziewczynę i w końcu nie spędzać piątkowych wieczorów i weekendów sam w domu z filmami płacząc.
depresja poporodowa

Depresja poporodowa - objawy, leczenie i wsparcie dla młodych rodziców

Depresja poporodowa to stan, który może pojawić się w okresie po narodzinach dziecka. Gdy trudności emocjonalne utrzymują się dłużej lub są intensywne, odpowiednia pomoc specjalisty i wsparcie bliskich mogą być niezwykle cenne i potrzebne.