Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silny lęk społeczny w pracy w open space – czy psycholog pomoże mi normalnie rozmawiać z ludźmi?

Moja historia z tym lękiem ciągnie się od studiów, ale teraz w pierwszej poważnej pracy to już jest dramat. Dostałam biurko w open space i to jest dla mnie jak szafot. Każdy ruch, każde wyjście do łazienki wydaje mi się oceniane przez wszystkich. Ostatnio mieliśmy integrację, na którą oczywiście nie poszłam, bo wymyśliłam chorobę psa, a potem ryczałam cały wieczór, bo widziałam ich zdjęcia na Instagramie, jak się bawią. Czuję się potwornie samotna, ale lęk przed odrzuceniem i oceną jest silniejszy niż chęć bycia z ludźmi. Czy psycholog może mi pomóc nauczyć się "normalnie" rozmawiać bez tego paraliżu w gardle?
User Forum

Anonimowo

3 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Dzień dobry, 
To, co Pani opisuje, to klasyczny mechanizm lęku, w którym Pani umysł traktuje open space jak pole minowe, a wzrok współpracowników jak stały monitoring. W tym modelu Pani automatyczne myśli o byciu ocenianą napędzają paraliżujący lęk, co z kolei zmusza Panią do stosowania zachowań zabezpieczających, takich jak unikanie integracji. Choć wymyślona choroba psa przyniosła chwilową ulgę, w rzeczywistości podziałała jak paliwo dla Pani lęku, utwierdzając Panią w przekonaniu, że sytuacje społeczne są niebezpieczne i prowadząc do bolesnego poczucia izolacji.

Praca z terapeutą pozwoliłaby wspólnie namierzyć te zniekształcenia poznawcze, jak np. czytanie w myślach czy maksymalizację własnych potknięć, i powoli zastępować je bardziej realistycznym spojrzeniem. Zamiast walczyć z paraliżem w gardle siłą woli, uczymy się stopniowo wygaszać reakcję lękową poprzez bezpieczną ekspozycję i zmianę wewnętrznego dialogu. Taka zmiana jest możliwa, jednak wymaga Pani gotowości do podjęcia współpracy ze specjalistą, by nie musiała Pani przechodzić przez to osamotniona.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, to klasyczny mechanizm lęku społecznego, w którym open space staje się miejscem ciągłego zagrożenia zamiast pracy. Psycholog jak najbardziej może Pani pomóc poprzez techniki poznawczo-behawioralne, które uczą, jak stopniowo wyciszać ten paraliż w gardle i zmieniać katastroficzne myśli na temat oceny innych. Proces ten polega na powolnym oswajaniu sytuacji społecznych w bezpiecznym tempie, co pozwala odzyskać swobodę i przestać czuć się jak osoba obserwowana na szafocie. Samotność, którą Pani czuje, jest wynikiem lęku, a nie Pani charakteru, dlatego praca ze specjalistą może realnie pomóc Pani wyjść zza tej bariery i zacząć budować relacje bez poczucia bycia ocenianą.

 

Pomyślności

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

Czytając Pani słowa odnoszę wrażenie, że poczucie bycia na „szafocie” w zwykłym biurze pokazuje, jak bardzo Pani układ nerwowy interpretuje obecność innych jako bezpośrednie zagrożenie. To, co Pani przeżywa, to bolesny konflikt: serce chce przynależeć i bawić się tak jak inni na zdjęciach, ale lęk – jak surowy strażnik – zamyka Panią w bezpiecznej, choć potwornie samotnej izolacji.

 

Na openspace Pani umysł tworzy scenariusz, w którym jest Pani pod nieustanną obserwacją. To tak, jakby każdy Pani ruch był analizowany i krytykowany przez niewidzialne jury. Ten mechanizm sprawia, że nawet wyjście do łazienki staje się aktem odwagi, a nie zwykłą czynnością fizjologiczną. To wyczerpujące, ponieważ nie ma Pani ani chwili na „oddech” i bycie sobą – cały czas gra Pani rolę osoby, która stara się nie popełnić błędu.

 

Wymyślenie choroby psa i pozostanie w domu przyniosło Pani chwilową ulgę (uniknięcie stresu integracji), ale chwilę później zapłaciła Pani za to ogromną cenę w postaci płaczu i poczucia wykluczenia. To jest tragizm lęku społecznego: on obiecuje nam bezpieczeństwo w zamian za izolację, ale ta izolacja boli bardziej niż lęk. Widok zdjęć na Instagramie uświadamia Pani, co Pani traci, co z kolei pogłębia smutek i poczucie bycia „inną” czy „gorszą”.

 

Ten ścisk w gardle, o którym Pani pisze, to nie jest tylko metafora. To realna reakcja Pani ciała na stres. Kiedy czujemy się zagrożeni, mięśnie krtani i gardła napinają się w ramach ewolucyjnej reakcji „walcz lub uciekaj”. Trudno o lekką, swobodną rozmowę, gdy ciało przygotowuje się do przetrwania ataku.

 

Czy psycholog może pomóc?

Odpowiadając na Pani pytanie: tak, to jest dokładnie ten obszar, w którym psychoterapia odnosi bardzo duże sukcesy. Psychoterapeuta nie „nauczy” Pani formułek na rozmowę, ale pomoże Pani oswoić te krytyczne głosy w głowie, które mówią, że inni Panią oceniają. Zastosuje techniki pracy z ciałem, aby poluzować ten fizyczny „uścisk” w gardle. Pomoże Pani powoli, małymi krokami wychodzić z izolacji bez poczucia przerażenia.

 

Pani cierpienie nie wynika z braku umiejętności towarzyskich, ale z obecności paraliżującego lęku, który te umiejętności blokuje. To tak, jakby była Pani świetną pianistką, której ktoś związał dłonie – terapia pomaga te dłonie powoli rozwiązać.

Kiedy patrzy Pani na te zdjęcia z integracji, na których inni się bawią, co czuje Pani mocniej: złość na swój lęk, który Panią zatrzymał w domu, czy raczej głębokie przekonanie, że gdyby Pani tam była, to i tak nie potrafiłaby Pani poczuć się częścią tej grupy?

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Odpowiadam na Pani pytanie. Tak, jest to możliwe. Psycholog może pomóc w tej kwestii, stosując odpowiednie techniki z nurtu CBT czyli zmieniając Pani procesy poznawcze. Obawia się Pani oceny i odrzucenia, skupiając się na negatywach. Praca nad emocjami zmieni Pani zachowania i zastąpi pozytywnymi. 

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Psycholog może w takiej sytuacji realnie pomóc nauczyć się funkcjonować swobodniej w kontaktach z ludźmi. Praca zwykle polega na stopniowym oswajaniu sytuacji społecznych, ćwiczeniu konkretnych zachowań (np. krótkich rozmów, wychodzenia do kuchni, zadawania pytań) oraz zmianie sposobu interpretowania reakcji innych osób. To proces, który daje bardzo wymierne efekty, zwłaszcza gdy jest prowadzony systematycznie.

Na początek pomocne może być zwrócenie uwagi na małe kroki zamiast dużych wyzwań - na przykład krótkie odezwanie się do jednej osoby w pracy, wyjście na chwilę do wspólnej przestrzeni lub pozostanie na integracji przez określony, krótki czas. Celem nie jest natychmiastowe „bycie towarzyską”, lecz stopniowe zmniejszanie paraliżu i odzyskiwanie poczucia wpływu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

3 miesiące temu
Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry,
 

To, co Pani opisuje - lęk nasilający się w pracy, poczucie bycia obserwowaną przy każdym ruchu, unikanie integracji przy jednoczesnej samotności i płaczu nad tym, że nie jest się częścią grupy - to naprawdę bolesne doświadczenie. 
 

Tak, psycholog zdecydowanie może pomóc. Terapeuta pomoże stopniowo redukować lęk i budować pewność siebie w kontaktach z innymi. Np. w Terapii Akceptacji i Zaangażowania uczymy się funkcjonować pomimo lęku i w ten sposób stopniowo zmniejszać jego intensywność.
 

Terapia nie zmieni Pani z dnia na dzień, ale może nauczyć konkretnych narzędzi do radzenia sobie z paraliżującym strachem i pomoże zbudować życie, w którym lęk nie będzie decydował o każdym wyborze.
 

Bardzo zachęcam do zgłoszenia się do psychologa specjalizującego się w zaburzeniach lękowych. 
 

Życzę dużo siły,

Weronika Babiec, 
Psycholożka, Terapeutka ACT

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Witam, jestem mężczyzną mam 25 lat mieszkam z babcią.
Witam, jestem mężczyzną, mam 25 lat, mieszkam z babcią. Niestety przez przykre doświadczenia z przeszłości z nią czuję do niej dużą niechęć i ogromny strach bardzo się jej boję. Ona kiedyś mnie z kimś obgaduje, że do niczego się nie nadaje, że tylko na magazyn, bo nic nie umiem. Tamte słowa mnie bardzo zabolały, a było to ok. 6 lat temu. Niestety nie mam możliwości wyprowadzić się od niej, oczywiście ta obawa to nie wszystko, mam bardzo wiele przykrych wspomnień z nią związanych. Teraz ona z uwagi, że czuje się słabo, głównie leży całe dnie i patrzy się w ściany. Jej pokój jest bardzo blisko mojego, przez co jak zaczynam coś robić, to bardzo się boję, bo wiem, że ona słucha. W domu jest cicho, a ona tylko leży i słucha. Wiele rzeczy chciałbym zrobić, czy coś sobie obejrzeć, czy pouczyć się, ale nie mogę, strach mnie paraliżuje, bo skoro nadaje się tylko na magazyn, a ona ciągle leży i słucha to to jest silniejsze ode mnie. Nie potrafię poradzić sobie z tym strachem, proszę o pomoc, bo tak jak pisałem, wyprowadzić się nie mogę, a to z dnia na dzień się pogarsza, nie jestem w stanie nic zrobić, bo wiem, że ona leży i słucha, a to mnie paraliżuje i strasznie się boję. Proszę o poradę, bo to się pogarsza, a ja już nie mogę wytrzymać.
Często mam wahania nastroju, takie jak zrobię coś źle i ze szczęścia zmienia się w smutek i obwinianie się.
Witam, mam 16 lat, od 4 klasy podstawówki zmagam się z samookaleczaniem. Często mam wahania nastroju, takie jak zrobię coś źle i ze szczęścia zmienia się w smutek i obwinianie się. Najmniejsze sytuacje doprowadzają mnie do płaczu i braku chęci do życia. Zdarzają się też zmiany osobowości np. z nieśmiałej i pomocnej zmieniam się we wredną i niepomocną. Czasem tracę też chęci do życia, tak po prostu, myślę sobie, że to wszystko nie ma sensu i nic mi się nie uda. Nawet niewielkie słowa prowadzą do zmiany mojej własnej samooceny, także żarty. Co to może być, czy ktoś może mi pomóc?
Natrętne myśli na tle seksualnym, po traumie. Konsultowałam je już, ale boję się ich, obawiam się psychiatry.
Witam, zaznaczę na początku, że nigdy nie miałam takich problemów z natręctwem myślowym i lękowym. Gdy byłam w 27 tygodniu ciąży, straciłam bliską osobę nagle w wypadku i od tego czasu zaczęły się dziwne myśli na tle seksualnym(sny też)lęk przed myślami i ogólny niepokój w głowie, były one na temat bliskiej osoby, ale zaczęły się znowu na temat najbliższej(dlatego to takie trudne)są to myśli, których bym nigdy nie wcieliła w czyny, tylko po prostu pojawił się strach przed myślami. Staram się stosować mindfulness :) trochę pomaga, boję się, że mi to nigdy nie przejdzie, te myśli są tak ciężkie, bo właśnie dotyczą przemocy seksualnej. Jestem przerażona czy to mogą być hormony, trauma, czy kiedyś się uspokoi? Konsultowałam z wieloma psychologami, jestem trochę spokojniejsza, ale już sama nie wiem, podejrzewam, że będę potrzebować psychiatry i leczenia farmakologicznego :(
Czy mogłem nieświadomie zaszkodzić siostrom bliźniaczkom w łonie matki? Poczucie winy i adekwatność kary
Mam pewne przeświadczenie, że zrobiłem coś strasznego. Wydaje mi się, że miałem siostry bliźniaczki i w jeszcze w brzuchu matki zrobiłem im coś czego nie przeżyły. A teraz mam ponieść za to karę. Mianowicie moja świadomość ma zostać uwieczniona i ma mnie czekać wieczne cierpienie. I mam w związku z tym 2 pytania, po pierwsze czy to w ogóle możliwe, że coś takiego się mogło stać ? I drugie czy kara za coś takiego waszym zdaniem byłaby adekwatna ? Na swoją obronę muszę powiedzieć, że byłem wtedy przecież nieświadomy i nie kontrolowałem tego co robię. A przecież się zdarza, że dorosłe osoby popełniają straszne zbrodnie, nawet matki skazują swoje nowonarodzone dzieci na śmierć. Więc czemu mnie ma spotkać kara nieskończenie większa niż dorosłe osoby, które świadomie dokonują zbrodni ?
Jak opanować nagłe wybuchy złości i poprawić relacje w życiu prywatnym i zawodowym?
Cześć, jestem Facetem mam 38L, właśnie uczęszczam drugi raz na intensywną indywidualną psychoterapię(CBT + Schematy) uważam że mam świetnego terapeutę. Obecnie chodzę drugi miesiąc. Wcześniej, ponad 4 lata temu uczęszczałem na psychoterapię CBT przez 1,5 r. za krótko. Odtworzyłem schematy kilkakrotnie. Obecnie mam po prostu pytanie do osób, które będą w podobnym wieku do mnie, czy udało się komuś opanować. Nagłe wybuchy złości gdy ktoś nam coś karze, np w pracy i od razu się sprzeciwiam, chce konfrontacji. Ponadto czuje się niezrozumiany, mam ochotę uciec, opanowuje mnie ogromna złość. Często własnie te emocje które mnie opanowują rozwalają moje związki. Jestem załamany tym wszystkim, że nie umiem jak normalny człowiek się dogadać. Jestem po rozstaniu na kim bardzo mocno mi zależało, a dużo zniszczyłem w tej relacji i się posypało. Wiem że mam zdiagnozowaną Deprywacje emocjonalna, rys narcystyczny(u poprzedniej terapeutki) a jak się z kimś dla mnie ważnym rozstaje to mam takiego doła i depersję że najchętniej chcialbym żeby to się już skończyło. Przeżywam ogromny ból. Ja po prostu chciałbym być kochany, aby ktoś został ze mną i był mnie pewny i ja jego. Ponadto dochodzi do tego, niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w Siebie, bardzo mała cierpliwość, kiepska dyscyplina, przekraczanie granic, zakładanie apek randkowych nawet jak jestem z kimś związku, w zasadzie nawet nie wiem po co i dlaczego? Dochodzi dodatkowo w momencie napiecia stresowego, aby rozładować je (oglądanie p0rno + masturb@cja), Terapeutą uważa że to nie ma związku z problemami ;) Ja się zastanawiam czy jednak ma, dodatkowo dużo czasu spędzam w telefonie, brak znajomych - każdy ma swoje życie. Rodzice szkoda gadać relacje takie że ojciec był hazardzistą a jak nieuleczalnie zachorował to alkoholizm. :/
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.