
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Lęki związane z...
Lęki związane z wyjazdem syna i pustym gniazdem: Jak sobie radzić?
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Moim zdaniem Pani treść brzmi jak silny lęk związany ze zmianą i „opuszczeniem domu przez dziecko”, nawet jeśli syn jest już dorosły i wyjeżdża na swoją drogę. Takie momenty często uruchamiają smutek, pustkę, niepokój i poczucie utraty dotychczasowego rytmu życia. Te poranne stany lękowe mogą być reakcją organizmu na napięcie i wyobrażenia przyszłości („będzie pusto”, „już nie będzie jak dawniej”) a nie na realne/prawdziwe zagrożenie.
Kilka pytań do refleksji dla Pani:
Czego dokładnie najbardziej Pani się obawia w tej zmianie: samotności, pustki czy utraty sensu codzienności?
Jak wyglądałoby Pani życie w pierwszych tygodniach po wyjeździe syna, gdyby spróbowała Pani nadać mu nowy rytm? Co mogłoby stać się Pani „nowym punktem zaczepienia” poza rolą mamy na co dzień?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Doświadcza Pani prawdopodobnie syndromu opuszczonego gniazda, czyli lęku adaptacyjnego związanego z ogromną zmianą życiową, jaką jest usamodzielnienie się dziecka i zmiana dotychczasowej rutyny domowej. Silny niepokój tuż po przebudzeniu ma podłoże fizjologiczne, ponieważ rano poziom kortyzolu w organizmie jest naturalnie najwyższy, co nasila trudne emocje i karmi czarne scenariusze, jeśli zostaje Pani z nimi w łóżku. Aby przerwać ten stan, kluczowe jest natychmiastowe wstanie po przebudzeniu i zmiana porannej rutyny na aktywność fizyczną, taką jak kilka skłonów, szklanka wody czy krótki spacer, co da ciału sygnał bezpieczeństwa. Warto również otwarcie porozmawiać z mężem o obawach związanych z nową sytuacją oraz świadomie przekierować uwagę na osobiste plany, pasje lub relację partnerską, traktując ten etap nie jako koniec, lecz jako początek nowego rozdziału w życiu. Gdyby stany lękowe mocno utrudniały codzienne funkcjonowanie, bardzo skutecznym wsparciem będzie kilka konsultacji w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), który pomaga przeformułować lękowe myśli i łagodnie przejść przez ten kryzys rozwojowy.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Joanna Michałek
Dzień dobry,
a czy coś się wydarzyło u Pani po tej radości z wyjazdu syna?
To duża sprawa, zmiana dla całej trójki.
Pojawiają się nowe możliwości dla was.
Tak, nie będzie jak dawniej - ale kto powiedział, że będzie gorzej?
Często rodzice odkrywają na nowo siebie i partnera po wyprowadzce dziecka. Są w końcu dla siebie, są partnerami a nie tylko rodzicami. W końcu wracają do swojego hobby, a także odkrywają nowe!
Zaczynają podróżować! Mają czas dla siebie.
Tak, sytuacja będzie nowa, inna, ale to ja decyduję jak chcę żeby było, jak się rozgościć w niej aby było mi dobrze.
Może trzeba się zapytać siebie - czego ja się boję? O co chodzi w tych lękach? Co tam jest?
Powodzenia i wszystkiego dobrego na nowej drodze życia 😉
Karolina Kolwas
Dzień dobry,
Myślę, że tego typu zmiana w życiu rodziny może budzić lęk. Sytuacja, którą Pani opisuje wiąże się z koniecznością odnalezienia się w zupełnie nowej rzeczywistości. W takich sytuacjach często bywa tak, że po upływie określonego czasu człowiek adaptuje się do nowej sytuacji i uczy się funkcjonowania w niej.
Jeśli jednak opisywany przez Panią stan będzie się utrzymywać przez dłuższy czas po wyjeździe syna, warto sięgnąć po specjalistyczne wsparcie.
Pozdrawiam serdecznie,
Karolina Kolwas
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Jest Pani matką i uczucia do dziecka nie wygasają, ale kiedy jest się wiele lat w pewnym schemacie to nagła zmiana niesie za sobą róże skutki od tęsknoty aż po lęki, które będą się pogłębiały. Cierpi pani na tak zwany "syndrom opuszczonego gniazda". Co Pani robi, aby odsuwać te myśli od siebie? Ma Pani lęk, że w domu nie będzie jak dawniej. No, nie będzie, ale to nie znaczy, że będzie gorzej. Gdyby lęk się utrzymywał to warto udać się do specjalisty i tam o tym porozmawiać.

Zobacz podobne
Dzień dobry, postaram się szybko opisać swój obecny problem. W zeszłym roku pokonałam agorafobię, ale niestety jeszcze podczas wakacji zmagałam się z nią na zagranicznym wyjeździe. Po miesiącach terapii i lekach wreszcie byłam pewna, że mam to wszystko pod kontrolą; wyjścia na miasto, spacery gdziekolwiek mnie poniesie, a nawet krótkie wyjazdy przychodziły mi z łatwością i przyjemnością. Obecnie znowu jestem na urlopie i liczyłam, że po pracy, jaką włożyłam w wyleczenie lęku, to będzie normalny i spokojny wyjazd. Niestety, jak na razie czuję się totalnie odwrotnie. Umiem się tu jakoś zrelaksować, ale proste rzeczy, chociażby patrzenie na widok potrafią przywołać do mnie z powrotem dawne emocje i stany odrealnienia. Jestem tu przez 9 dni; z jednej strony chce je wykorzystać jak najlepiej na zwiedzanie i plażowanie, a z drugiej mam ochotę zarezerwować najbliższy lot powrotny do domu i zwinąć się w kłębek we własnym łóżku… Jestem bardzo sobą zawiedziona i zasmucona, nie ma opcji, że pozwolę sobie znowu na wakacje zepsute lękiem, zwłaszcza jak w Polsce albo i nawet na krótkich wypadach autem za granicę czułam się dobrze. Obecnie jedyne co czuję na wyjeździe to przygnębienie tymi myślami, to miał być perfekcyjny, albo chociaż spokojny jak dawniej wyjazd. Nie umiem przestać odliczać dni, a zwłaszcza nocy do końca wyjazdu,; przyznaję, że ostatnio cierpię na niewielką bezsenność i nawet we własnym domu po męczącym dniu nie umiem zasnąć przez ponad godzinę. Planuje każdy możliwy dzień pod względem atrakcji, którym nawet nie wiem, czy podołam, mimo, że zanim dojechałam na miejsce, wydawały mi się wspaniałe i warte odwiedzenia. Mam wrażenie, jakby to wszystko miało po prostu zniknąć, jak tylko nie będę czuć tego nagłego poddenerwowania, co kompletnie mnie przeraża. Dzięki wielu miesiącom pracy terapeutycznej na szczęście wiem, że to wszystko jest irracjonalne, ale obecnie wydaje się takie realne… Napisałabym z tym do terapeuty, bo zawsze miałam się odzywać z pytaniami, ale najzwyczajniej w świecie się wstydzę… To nie tak, że niczego się przez tę terapię nie nauczyłam, to wróciło tylko teraz, ale i tak traktuje to poważnie… Nawet nie wiem jakie pytanie zadać do mojego opisu, może najzwyczajniej; co mogę zrobić, by odrzucić dawne lęki i sprawić, że skorzystam z wakacji i pokażę sobie, że cały czas jestem na dobrej ścieżce.

