Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Moim zdaniem Pani treść brzmi jak silny lęk związany ze zmianą i „opuszczeniem domu przez dziecko”, nawet jeśli syn jest już dorosły i wyjeżdża na swoją drogę. Takie momenty często uruchamiają smutek, pustkę, niepokój i poczucie utraty dotychczasowego rytmu życia. Te poranne stany lękowe mogą być reakcją organizmu na napięcie i wyobrażenia przyszłości („będzie pusto”, „już nie będzie jak dawniej”) a nie na realne/prawdziwe zagrożenie.
Kilka pytań do refleksji dla Pani:
Czego dokładnie najbardziej Pani się obawia w tej zmianie: samotności, pustki czy utraty sensu codzienności?
Jak wyglądałoby Pani życie w pierwszych tygodniach po wyjeździe syna, gdyby spróbowała Pani nadać mu nowy rytm? Co mogłoby stać się Pani „nowym punktem zaczepienia” poza rolą mamy na co dzień?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
















