Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zdradzany przez partnera - trudności z rozstaniem i wspólne mieszkanie

Mój partner mnie zdradzał notorycznie przed rok nie potrafię się rozstać z nim i gdy nie ma go w domu mam trudności ze snem i samopoczuciem rozstaliśmy się lecz mieszkamy razem ma kobietę śpimy w jednym łóżku z powodu trudnych warunków wieczorem tuli mnie caluje a w dzień gdy jest w pracy jest oschły i nieprzyjemny nie potrafię poradzić sobie z rostaniem i jego wyprowadzką
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, to trudna sytuacja emocjonalna, w której Pani system nerwowy jest poddawany ciągłej sprzeczności. Rozstanie przy jednoczesnym dzieleniu łóżka i doświadczaniu czułości wieczorem, a chłodu w dzień, sprawia, że proces domykania tej relacji jest właściwie niemożliwy. Pana zachowanie – tulenie i całowanie wieczorem – daje Pani złudną nadzieję, którą on brutalnie odbiera następnego dnia, co tylko potęguje Pani lęk przed samotnością i trudności ze snem.

Problemy z zasypianiem pod jego nieobecność wynikają z faktu, że Pani organizm przyzwyczaił się do szukania bezpieczeństwa u osoby, która jednocześnie Panią krzywdzi – to klasyczny mechanizm więzi traumatycznej. Aby zacząć odzyskiwać równowagę, konieczne jest fizyczne odseparowanie się, ponieważ obecna bliskość fizyczna przy jednoczesnej wiedzy o jego nowym związku działa na Panią niszcząco. Ma Pani pełne prawo czuć bezradność, ale proszę pamiętać, że to „uzależnienie” od jego obecności jest reakcją na przewlekły stres, a nie dowodem na to, że nie poradzi sobie Pani sama.

Warto w tej sytuacji poszukać wsparcia w najbliższym otoczeniu lub u specjalisty, aby przygotować realny plan fizycznej wyprowadzki, bo to jedyny sposób, by Pani układ nerwowy mógł w końcu zaznać spokoju. 

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i obciążające emocjonalnie. 

 

W takiej sytuacji bardzo pomocne byłoby wsparcie psychologiczne – rozmowa, która pomoże Pani uporządkować emocje, wzmocnić siebie.

 

Warto też rozważyć konsultację psychiatryczną, jeśli pojawiają się problemy ze snem i silne napięcie – to może przynieść ulgę. Nie musi Pani przez to przechodzić sama.

 

Wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

 

 

Piotr Kapera

Piotr Kapera

To, co Pani opisuje, brzmi naprawdę wyczerpująco. Rok zdrad to poważne obciążenie emocjonalne. Ta niejednoznaczność, którą Pani teraz przeżywa, czyli bliskość fizyczna wieczorem a dystans za dnia, potrafi być szczególnie dezorientująca. Utrudnia zmierzenie się ze stratą, bo relacja jakby trwała i kończyła się jednocześnie.

 

Kiedy ktoś bliski zachowuje się naprzemiennie — raz ciepło, raz odrzucająco — nasza psychika paradoksalnie przywiązuje się silniej, bo wciąż „czeka na dobre chwile". To dobrze opisany w literaturze psychologicznej wzorzec, który dotyka wielu osób w podobnych relacjach.

 

Trudności ze snem i pogorszenie samopoczucia w takiej sytuacji są zrozumiałe. Przewlekły stres relacyjny potrafi zaburzać zarówno ciało, jak i nastrój. To naturalna reakcja organizmu na chroniczne napięcie.

 

Pani sytuacja zasługuje na spokojne i indywidualne omówienie z kimś, kto pomoże uporządkować emocje i rozważyć realne opcje, bez nacisku na natychmiastowe decyzje.

 

Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że to musi być bardzo trudna i bolesna sytuacja, jest Pani jednocześnie blisko i w rozstaniu, co może nasilać przywiązanie, lęk i dezorientację.

To, że wieczorem partner jest czuły a w ciągu dnia chłodny, może podtrzymywać nadzieję i utrudniać odcięcie się emocjonalne. Nic dziwnego, że ciało i sen na to reagują.Warto łagodnie spojrzeć na jedno: czy ta relacja w obecnej formie Panią karmi, czy raczej rani...bo trwanie w takim układzie często przedłuża ból.

Na ten moment pomocne może być:

wprowadzanie małych granic (np. ograniczenie czułości, która daje sprzeczne sygnały), zadbanie o własną przestrzeń, na ile to możliwe, nawet symbolicznie

szukanie wsparcia na zewnątrz, żeby nie być z tym samej.Rozstanie to proces, nie jednorazowa decyzja ale żeby mógł się naprawdę zacząć, potrzebna jest choć odrobina oddzielenia.Pani trudność nie wynika ze słabości, tylko z więzi, która była ważna według mnie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Czy naprawdę rozważa Pani odejście od partnera, czy myśli w tym kierunku są z powodu tego "co się powinno zrobić" a nie tego co chce naprawdę? 

Jeśli zależy Pani na partnerze może wspólna terapia coś pomoże? 

Pytanie również czy jest Pani gotowa na ewentualne rozstanie, czy czuje się Pani dość uzależniona od obecności partnera? Te odpowiedzi mogą Pani pomóc wyjaśnić potrzebę bycia z kimś, kto Panią zdradza. 

 

Pozdrawiam,

Krystyna Szumiał, psycholog

Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Witam serdecznie , czytając opis widzę , że jednej strony jesteś w relacji, z drugiej – już jej nie ma. To trochę tak, jakbyś była cały czas „pomiędzy” – bez poczucia bezpieczeństwa, ale też bez możliwości zamknięcia tego rozdziału. To, że nie potrafisz się odciąć i że jest Ci trudno, kiedy go nie ma, jest bardzo zrozumiałe. Po takiej relacji ciało i emocje nadal są przywiązane – szczególnie jeśli pojawia się bliskość, jak przytulanie czy wspólne spanie. To daje chwilowe poczucie ulgi, ale jednocześnie może jeszcze bardziej utrudniać poradzenie sobie z rozstaniem. Nie wiesz co się dzieje , jak to interpretować , nic nie trzyma się „ kupy” . To bardzo dezorientuje i często sprawia, że trudno się „oderwać”, bo pojawia się nadzieja, że może jednak coś się zmieni. Tu ważna jest GRANICA. Twoja granica … Bo na ten moment to Ty jesteś w relacji, która daje dużo bólu i bardzo mało stabilności. 


Pozdrawiam 

Jadwiga Kolebuk 

Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

opisuje Pani bardzo bolesną i jednocześnie silnie wiążącą sytuację. Z jednej strony doświadcza Pani zdrady i odrzucenia, z drugiej — nadal jest obecna bliskość fizyczna, wspólna przestrzeń i sygnały czułości. Taki układ jest niezwykle trudny psychicznie, ponieważ wysyła sprzeczne komunikaty: nocą pojawia się bliskość i nadzieja, w ciągu dnia dystans i chłód. To naturalne, że w takich warunkach trudno się rozstać i „domknąć” tę relację.

To, że ma Pani trudności ze snem i pogorszone samopoczucie, kiedy partnera nie ma, nie oznacza, że „nie potrafi Pani odejść”, tylko że jest Pani w silnym związaniu emocjonalnym. Organizm przyzwyczaił się do jego obecności jako źródła regulacji napięcia, nawet jeśli ta relacja jednocześnie rani.

Jednocześnie warto zobaczyć bardzo jasno jedną rzecz: obecna sytuacja — wspólne spanie, przytulanie, a równolegle jego relacja z inną kobietą — podtrzymuje to związanie i utrudnia Pani odzyskanie równowagi. Te momenty czułości nie leczą tej relacji, tylko sprawiają, że trudniej się od niej oddzielić.

To, że nie potrafi Pani poradzić sobie z jego wyprowadzką, nie wynika z braku siły, lecz z tego, że rozstanie w takich warunkach właściwie jeszcze się nie wydarzyło. Ono jest „zawieszone” — między byciem razem a byciem osobno.

Na ten moment kluczowe byłoby stopniowe wprowadzanie granic, które pozwolą Pani odzyskać przestrzeń dla siebie. Nie musi to być od razu radykalna decyzja, ale ograniczenie fizycznej bliskości, która wzmacnia przywiązanie, może być pierwszym krokiem. Równolegle warto przyglądać się temu, co dokładnie pojawia się w momentach, gdy partnera nie ma — czy jest to lęk, pustka, napięcie — i próbować szukać innych sposobów regulowania tych stanów, choćby bardzo prostych i tymczasowych.

Najważniejsze, co chcę Pani powiedzieć: to, co Pani przeżywa, nie jest oznaką słabości. To jest efekt silnej więzi w sytuacji, która tę więź jednocześnie podtrzymuje i rani. Wyjście z tego zwykle nie polega na jednym zdecydowanym ruchu, tylko na stopniowym odzyskiwaniu siebie i własnych granic.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

Martyna Kamińska

Martyna Kamińska

Jesteś w bardzo trudnym punkcie. To, że o tym piszesz to pierwszy krok, że chcesz coś zmienić, że Ci to nie pasuje. To, że tkwisz w czymś, co Cię rani to poważna oznaka lęku, być może przed samotnością i radzeniem sobie samej. Warto zadbać tutaj o sieć znajomych i pracę, by móc się samej utrzymać. To podstawy, które dają ogromną sprawczość i łatwiej wtedy podejmować racjonalne decyzje. Po drugie warto zastanowić się i popracować nad poczuciem własnej wartości. Z tego co piszesz zakładam, że możesz nie wierzyć w to, że jesteś świetną kobietą (jak każda z nas!!!). Każdy z nas zasługuje na szacunek i spełnienie pragnienia o byciu kochanym. Uwierz, że na ten moment brzmi to jak ogromna tragedia i zmiana. I pewnie tak jest, bo to bardzo trudny moment, ale warto zadbać o siebie i o swoją przyszłość. Warto sięgnąć też po specjalistyczne wsparcie. 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To, co Pani opisała nosi znamiona żałoby i powinna Pani się skonsultować z psychologiem lub psychoterapeutą celem nakreślenia pomocy i podjęciem działań mających na celu zaakceptowanie tego stanu poprzez przepracowanie. Domyślam się, że aktualny stan jest dl pani mocno obciążający i bolesny, dlatego tym bardziej należy robić coś w tym kierunku, aby odzyskać sprawczość. 

 

 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mąż od dłuższego czasu zachowuje się skandalicznie. Jak opętany.
Mąż od dłuższego czasu zachowuje się skandalicznie. Jak opętany. Twierdzi, że ktoś mu zagraża, chce go zabić. Wmawia mi zdrady bezpodstawnie, kontroluje telefon, konta, kamerę samochodową i nawet sprawdza bieliznę. Ciężko mi zrozumieć jego zachowanie, nic nie dociera do niego. Twierdzi, że za jego plecami z kimś współpracuje przeciw niemu. Odciął mnie i dzieci od pieniędzy, zabrał auto, którym nie jeździ bo nie ma prawa jazdy i gdzieś je ukrywa. Przyjmował leki od psychiatry ale przestał. Jak mamy żyć, my się go boimy z dziećmi?
Czuję się wykończona brakiem komunikacji z partnerem, boję się, że dostanie napadu paniki.
Dzień dobry, mój partner się ode mnie oddala. Czuję się samotna w tym związku. Mój partner leczy się na nerwicę lękową i ataki paniki. Nie chce ze mną o tym rozmawiać. A mnie strasznie to męczy, bo chcę mu pomóc, ale nie wiem jak. Co w takim momencie powiedzieć, co zrobić... Czy złapać go za rękę czy przytulić? Przy próbie jakieś reakcji na atak on wybucha złością i to wcale nie pomaga. Strasznie mnie to męczy, że nie mogę mu pomóc. Uczęszcza na terapię, ale zabronił mnie pytać jak na niej było , co robili itp. Nie rozumiem tego. Czuję się wykończona psychicznie, ciągle płaczę tak, żeby nikt nie widział, udaję przed każdym, że jest wszystko w porządku. Partnerowi nie mówię jak coś mnie trapi, żeby nie dostał jakiegoś ataku. Jak wraca z terapii jest strasznie dziwnie do mnie nastawiony. Ja już jestem tak tym zmęczona, że naprawdę nie wiem co mam robić. Chcę mu bardzo pomóc i okazywać mu wsparcie. Ale jak ja mam to zrobić? Budzę się z bólem w klatce piersiowej, coraz ciężej mi się oddycha w ciągu dnia, bo ciągle szukam rozwiązania jak mu pomóc. A on nie chce i to mnie strasznie rani, jesteśmy ze sobą 6 lat. Planujemy ślub, rodzinę. Ale jak ja mam dalej o tym myśleć, jak nie rozmawiamy o naszych uczuciach, on woli pogadać o nich ze swoją terapeutką, a ja nie chcę go denerwować. Proszę o jakąś radę co dalej robić?
Jak odbudować relacje z żoną i synem po 3 latach konfliktów w rodzinie?

Od 23 lat jestem w związku, od 20 w małżeństwie. 

Mamy 19-letniego syna. Ostatnie 3 lata to rozmowy bardzo często przechodzące w ostre kłótnie moje z synem o szkołę, o nałogi, maturę, zaniedbywanie obowiązków domowych i szkolnych, w końcu o jego stosunek do mnie i żony. W końcu "przelało się". 

Nie umiałem odczytać bardzo mocnych sygnałów od żony, która nie mogła poradzić sobie z tym, jak wyglądają moje relacje z synem. Z jej perspektywy było w tej relacji bardzo dużo nienawiści. Sprowokowana przez te powtarzające się sytuacje żona zaczęła widzieć mocniej złe cechy, których było w naszym związku więcej. Chodzi o moje częste granie w piłkę, które wiązało się z zostawianiem żony na 2-3 godziny w domu dwa lub trzy razy w tygodniu, moje takie "wsobne" złości na naszych zajęciach z tańca, o niewykazywanie przeze mnie radości z każdego nawet najmniejszego sukcesu syna. 

Kocham syna i kocham żonę, której miłość chcę odzyskać. 

Pragnę również odbudować zdrową relację z synem. 

Żona twierdzi, że już nic nie da się zrobić. Od kilkunastu miesięcy nie ma między żoną i mną kontaktu cielesnego. Wspieram żonę w jej staraniach o większą niezależność. I jestem bezradny. Nie wiem, co robić...

Partnerka opowiedziała mi o swoim byłym, o którym cały czas myśli. Tak się starałem.
Wczoraj mieliśmy dość skomplikowaną rozmowę z moją dziewczyną, dowiedziałem się, że cały czas myśli o przyjacielu, z którym nie ma już kontaktu, krótko go opisując: ćpun, „babiarz”, manipulant, w którym się mocno zakochała. Najlepszy ich kontakt trwał ok. 2 tygodnie. Sytuacja miała miejsce rok temu, jesteśmy razem od około 4 miesięcy. W rozmowie wyjaśniła mi, że była to miłość jej życia, próbowała wytłumaczyć, że dużo jeszcze przede mną, że ja takiej miłości nie miałem. Powiedziała to będąc ze mną w związku mimo tego, że planowałem z nią daleką przyszłość, ona dobrze o tym wie. Zaczęła mnie porównywać do tego przyjaciela, cytując: „nikt nigdy w życiu nie traktował mnie tak dobrze jak on, zapytał się mnie jak się czuję i czy wszystko dobrze, bez powodu”. Mimo że mieszkamy kawałek od siebie, jest to ok 30 minut samochodem, przyjeżdżałem zawsze jak potrzebowała, czy była chora, czy miała zły chumor, zawsze potrafiłem poświęcić zajęcia, żeby się z nią zobaczyć, zawsze dostawała jakiś prezent jak przyjeżdżałem. Nigdy nie pomyślałbym, że jestem tak niewystarczający lub niedoceniany. Rozmowy z nią na tematy, które mi się nie podobają praktycznie nie istnieją, zawsze jest to moja wina, podczas wczorajszej rozmowy dowiedziałem się, że nawet jak jest ze mną nigdy mi się nie wyżali, bo nie chce. Nie umiem poznać jej języka miłości, nie lubi się całować, przytulić bez powodu, mówić i pisać miłych rzeczy, mimo tego, że wymaga tego ode mnie. Z drugiej strony, zachowania wskazują na sadyzm. Były dni, w których wracałem cały podrapany, bez powodu. Proszę kogoś o pomoc, co mam z tym zrobić, bardzo ją kocham, jednak jej poprzedni, toksyczny związek, w którym została zdradzona całkiem zmienił jej podejście do życia. Dziękuję.
Czy istnieje coś takiego jak obowiązek małżeński? Czasami moje libido jest równe zeru
Czy istnieje coś takiego jak obowiązek małżeński? Czasami moje libido jest równe zeru... Mąż ma większe potrzeby..
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.