Left ArrowWstecz

Zdradzany przez partnera - trudności z rozstaniem i wspólne mieszkanie

Mój partner mnie zdradzał notorycznie przed rok nie potrafię się rozstać z nim i gdy nie ma go w domu mam trudności ze snem i samopoczuciem rozstaliśmy się lecz mieszkamy razem ma kobietę śpimy w jednym łóżku z powodu trudnych warunków wieczorem tuli mnie caluje a w dzień gdy jest w pracy jest oschły i nieprzyjemny nie potrafię poradzić sobie z rostaniem i jego wyprowadzką
User Forum

O.Z

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, to trudna sytuacja emocjonalna, w której Pani system nerwowy jest poddawany ciągłej sprzeczności. Rozstanie przy jednoczesnym dzieleniu łóżka i doświadczaniu czułości wieczorem, a chłodu w dzień, sprawia, że proces domykania tej relacji jest właściwie niemożliwy. Pana zachowanie – tulenie i całowanie wieczorem – daje Pani złudną nadzieję, którą on brutalnie odbiera następnego dnia, co tylko potęguje Pani lęk przed samotnością i trudności ze snem.

Problemy z zasypianiem pod jego nieobecność wynikają z faktu, że Pani organizm przyzwyczaił się do szukania bezpieczeństwa u osoby, która jednocześnie Panią krzywdzi – to klasyczny mechanizm więzi traumatycznej. Aby zacząć odzyskiwać równowagę, konieczne jest fizyczne odseparowanie się, ponieważ obecna bliskość fizyczna przy jednoczesnej wiedzy o jego nowym związku działa na Panią niszcząco. Ma Pani pełne prawo czuć bezradność, ale proszę pamiętać, że to „uzależnienie” od jego obecności jest reakcją na przewlekły stres, a nie dowodem na to, że nie poradzi sobie Pani sama.

Warto w tej sytuacji poszukać wsparcia w najbliższym otoczeniu lub u specjalisty, aby przygotować realny plan fizycznej wyprowadzki, bo to jedyny sposób, by Pani układ nerwowy mógł w końcu zaznać spokoju. 

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i obciążające emocjonalnie. 

 

W takiej sytuacji bardzo pomocne byłoby wsparcie psychologiczne – rozmowa, która pomoże Pani uporządkować emocje, wzmocnić siebie.

 

Warto też rozważyć konsultację psychiatryczną, jeśli pojawiają się problemy ze snem i silne napięcie – to może przynieść ulgę. Nie musi Pani przez to przechodzić sama.

 

Wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

 

 

2 miesiące temu
Piotr Kapera

Piotr Kapera

To, co Pani opisuje, brzmi naprawdę wyczerpująco. Rok zdrad to poważne obciążenie emocjonalne. Ta niejednoznaczność, którą Pani teraz przeżywa, czyli bliskość fizyczna wieczorem a dystans za dnia, potrafi być szczególnie dezorientująca. Utrudnia zmierzenie się ze stratą, bo relacja jakby trwała i kończyła się jednocześnie.

 

Kiedy ktoś bliski zachowuje się naprzemiennie — raz ciepło, raz odrzucająco — nasza psychika paradoksalnie przywiązuje się silniej, bo wciąż „czeka na dobre chwile". To dobrze opisany w literaturze psychologicznej wzorzec, który dotyka wielu osób w podobnych relacjach.

 

Trudności ze snem i pogorszenie samopoczucia w takiej sytuacji są zrozumiałe. Przewlekły stres relacyjny potrafi zaburzać zarówno ciało, jak i nastrój. To naturalna reakcja organizmu na chroniczne napięcie.

 

Pani sytuacja zasługuje na spokojne i indywidualne omówienie z kimś, kto pomoże uporządkować emocje i rozważyć realne opcje, bez nacisku na natychmiastowe decyzje.

 

Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że to musi być bardzo trudna i bolesna sytuacja, jest Pani jednocześnie blisko i w rozstaniu, co może nasilać przywiązanie, lęk i dezorientację.

To, że wieczorem partner jest czuły a w ciągu dnia chłodny, może podtrzymywać nadzieję i utrudniać odcięcie się emocjonalne. Nic dziwnego, że ciało i sen na to reagują.Warto łagodnie spojrzeć na jedno: czy ta relacja w obecnej formie Panią karmi, czy raczej rani...bo trwanie w takim układzie często przedłuża ból.

Na ten moment pomocne może być:

wprowadzanie małych granic (np. ograniczenie czułości, która daje sprzeczne sygnały), zadbanie o własną przestrzeń, na ile to możliwe, nawet symbolicznie

szukanie wsparcia na zewnątrz, żeby nie być z tym samej.Rozstanie to proces, nie jednorazowa decyzja ale żeby mógł się naprawdę zacząć, potrzebna jest choć odrobina oddzielenia.Pani trudność nie wynika ze słabości, tylko z więzi, która była ważna według mnie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Czy naprawdę rozważa Pani odejście od partnera, czy myśli w tym kierunku są z powodu tego "co się powinno zrobić" a nie tego co chce naprawdę? 

Jeśli zależy Pani na partnerze może wspólna terapia coś pomoże? 

Pytanie również czy jest Pani gotowa na ewentualne rozstanie, czy czuje się Pani dość uzależniona od obecności partnera? Te odpowiedzi mogą Pani pomóc wyjaśnić potrzebę bycia z kimś, kto Panią zdradza. 

 

Pozdrawiam,

Krystyna Szumiał, psycholog

3 miesiące temu
Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Witam serdecznie , czytając opis widzę , że jednej strony jesteś w relacji, z drugiej – już jej nie ma. To trochę tak, jakbyś była cały czas „pomiędzy” – bez poczucia bezpieczeństwa, ale też bez możliwości zamknięcia tego rozdziału. To, że nie potrafisz się odciąć i że jest Ci trudno, kiedy go nie ma, jest bardzo zrozumiałe. Po takiej relacji ciało i emocje nadal są przywiązane – szczególnie jeśli pojawia się bliskość, jak przytulanie czy wspólne spanie. To daje chwilowe poczucie ulgi, ale jednocześnie może jeszcze bardziej utrudniać poradzenie sobie z rozstaniem. Nie wiesz co się dzieje , jak to interpretować , nic nie trzyma się „ kupy” . To bardzo dezorientuje i często sprawia, że trudno się „oderwać”, bo pojawia się nadzieja, że może jednak coś się zmieni. Tu ważna jest GRANICA. Twoja granica … Bo na ten moment to Ty jesteś w relacji, która daje dużo bólu i bardzo mało stabilności. 


Pozdrawiam 

Jadwiga Kolebuk 

3 miesiące temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

opisuje Pani bardzo bolesną i jednocześnie silnie wiążącą sytuację. Z jednej strony doświadcza Pani zdrady i odrzucenia, z drugiej — nadal jest obecna bliskość fizyczna, wspólna przestrzeń i sygnały czułości. Taki układ jest niezwykle trudny psychicznie, ponieważ wysyła sprzeczne komunikaty: nocą pojawia się bliskość i nadzieja, w ciągu dnia dystans i chłód. To naturalne, że w takich warunkach trudno się rozstać i „domknąć” tę relację.

To, że ma Pani trudności ze snem i pogorszone samopoczucie, kiedy partnera nie ma, nie oznacza, że „nie potrafi Pani odejść”, tylko że jest Pani w silnym związaniu emocjonalnym. Organizm przyzwyczaił się do jego obecności jako źródła regulacji napięcia, nawet jeśli ta relacja jednocześnie rani.

Jednocześnie warto zobaczyć bardzo jasno jedną rzecz: obecna sytuacja — wspólne spanie, przytulanie, a równolegle jego relacja z inną kobietą — podtrzymuje to związanie i utrudnia Pani odzyskanie równowagi. Te momenty czułości nie leczą tej relacji, tylko sprawiają, że trudniej się od niej oddzielić.

To, że nie potrafi Pani poradzić sobie z jego wyprowadzką, nie wynika z braku siły, lecz z tego, że rozstanie w takich warunkach właściwie jeszcze się nie wydarzyło. Ono jest „zawieszone” — między byciem razem a byciem osobno.

Na ten moment kluczowe byłoby stopniowe wprowadzanie granic, które pozwolą Pani odzyskać przestrzeń dla siebie. Nie musi to być od razu radykalna decyzja, ale ograniczenie fizycznej bliskości, która wzmacnia przywiązanie, może być pierwszym krokiem. Równolegle warto przyglądać się temu, co dokładnie pojawia się w momentach, gdy partnera nie ma — czy jest to lęk, pustka, napięcie — i próbować szukać innych sposobów regulowania tych stanów, choćby bardzo prostych i tymczasowych.

Najważniejsze, co chcę Pani powiedzieć: to, co Pani przeżywa, nie jest oznaką słabości. To jest efekt silnej więzi w sytuacji, która tę więź jednocześnie podtrzymuje i rani. Wyjście z tego zwykle nie polega na jednym zdecydowanym ruchu, tylko na stopniowym odzyskiwaniu siebie i własnych granic.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

3 miesiące temu
Martyna Kamińska

Martyna Kamińska

Jesteś w bardzo trudnym punkcie. To, że o tym piszesz to pierwszy krok, że chcesz coś zmienić, że Ci to nie pasuje. To, że tkwisz w czymś, co Cię rani to poważna oznaka lęku, być może przed samotnością i radzeniem sobie samej. Warto zadbać tutaj o sieć znajomych i pracę, by móc się samej utrzymać. To podstawy, które dają ogromną sprawczość i łatwiej wtedy podejmować racjonalne decyzje. Po drugie warto zastanowić się i popracować nad poczuciem własnej wartości. Z tego co piszesz zakładam, że możesz nie wierzyć w to, że jesteś świetną kobietą (jak każda z nas!!!). Każdy z nas zasługuje na szacunek i spełnienie pragnienia o byciu kochanym. Uwierz, że na ten moment brzmi to jak ogromna tragedia i zmiana. I pewnie tak jest, bo to bardzo trudny moment, ale warto zadbać o siebie i o swoją przyszłość. Warto sięgnąć też po specjalistyczne wsparcie. 

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To, co Pani opisała nosi znamiona żałoby i powinna Pani się skonsultować z psychologiem lub psychoterapeutą celem nakreślenia pomocy i podjęciem działań mających na celu zaakceptowanie tego stanu poprzez przepracowanie. Domyślam się, że aktualny stan jest dl pani mocno obciążający i bolesny, dlatego tym bardziej należy robić coś w tym kierunku, aby odzyskać sprawczość. 

 

 

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Okłamałem partnerkę, ona chce zakończyć związek.
Witam, mam kryzys w związku a chodzi o to, że okłamałem partnerkę - a chodzi o to, że przypadkiem wcisnąłem w aplikacji fryzjerkę, zamiast fryzjera i powiedziałem jej, że strzygł mnie fryzjer, a strzygła mnie fryzjerka, nie wiem dlaczego tak powiedziałem, bałem się reakcji, mogłem odrazu powiedzieć, że się pomyliłem, a teraz wyszło i jest zawiedziona, że ją okłamałem i chce zakończyć związek 😞co mam robić, już nie mam pojęcia - ona mówi, że już mi nie wierzy w żadne słowo, a nigdy jej nie okłamałem. Jesteśmy już trochę razem, mieszkamy wspólnie od roku.
Mój mąż ma bardzo krótką cierpliwość i podczas kłótni bardzo silną potrzebę wygrania jej
Witam. Jesteśmy małżeństwem z moim mężem już prawie 16 lat. Mój mąż jest ogólnie bardzo pozytywną, pomocną osobą. Ludzie go w otoczeniu bardzo lubią. Mamy dwójkę dzieci i zawsze chętnie pomaga w domu etc. Jest człowiekiem, który chętnie pomoże potrzebującym, gdy ktoś poprosi go o pomoc, to nigdy z niczym nie ma problemu. Zawsze z każdym zagada, ale i w domu potrafimy mieć naprawdę fajne rozmowy. Od początku naszego związku jeszcze przed małżeństwem wiedziałam o tym, iż jest on dość wybuchowym człowiekiem, ale jako 21 latka, gdy braliśmy ślub, myślałam, że to nic takiego. Mój mąż ma bardzo krótką cierpliwość i podczas kłótni bardzo silną potrzebę wygrania jej. I tu by nie było problemu, gdyby nie to jakich słów używa podczas takich sytuacji. Przeklinanie w moim kierunku, agresywna postawa ciała etc, brak możliwości przerwania kłótni pomimo moich starań. Kiedyś powiedział mi, że on tak zawsze miał problem z doborem słów i żebym nigdy do serca nie brała tego, co do mnie mówi… ale to nie jest łatwe… Przez 16 lat nigdy na mnie ręki tak naprawdę nie podniósł, ale na tyle lat razem wiele było sytuacji naprawdę kryzysowych. Wypowiadane są słowa typu: „Ty kurwo” „Wypierdalaj” „Jesteś popierdolona” I ja przez wiele lat naprawdę staram się z tym sobie radzić… wiem, że powinnam załagodzić sytuacje, nie odzywać się, ale nie zawsze mi to wychodzi… i niestety, kiedy stawiam się, na mojego męża to działa jak płachta na byka… Wtedy jego ulubionymi argumentami są to, że jestem gruba (tu raz schudłam, aby udowodnić, że nie to jest problemem) i że nie jestem tradycyjną gospodynią domową, czasami nie gotuje, tylko coś na szybko przygotuje. Mieszkaliśmy za granicą przez 16 lat i od dwóch lat ja z dziećmi wróciłam do Polski, a mąż został za granicą i przyjeżdża raz w miesiącu na kilka dni. Zapewne nasza rozłąka ma wpływ na jego zachowanie, ale sytuacje zdążały się, jak mieszkaliśmy razem i teraz tez jak mieszkamy osobno. W większości (choć nie zawsze) największe kłótnie czy sceny dzieją się po alkoholu, kiedy to już mój mąż traci kontrole nad słowami… niestety kilka razy już usłyszałam, że ma ochotę „mi przyjebać” i dwa razy niestety, że jakby mógł, to by mnie zabił… Ostatnio niestety zdarzyła się sytuacja gdzie na ognisku u mojego taty po kłótni na jakiś temat sytuacja wymknęła się z pod kontroli i mój tata na niego krzyknął w obronie mojej i jego żony…mój mąż po ostrej wymianie zdań uderzył pięścią mojego tatę w twarz… po tym powiedziałam do niego, że chce rozwodu, a on się zabrał i pojechał naszego domu. Na następny dzień wróciłam z dziećmi do domu i teraz nie wiem, co mam robić… za dwa dni mój mąż wraca za granice… po rozmowie powiedziałam mu, jak się czuje i on starał się tłumaczyć, że go mój tata sprowokował, ale czy to znaczy, że nikt z moim mężem nie może się kłócić z obawy o jego relacje… Jego argumenty to to że stresuje się finansami, że bardziej wspieramy moją rodzinę niż jego etc i ja to częściowo rozumiem, ale mam wrażenie, że nie dociera do niego to, że jego argumenty nie są na tym samym poziomie jak jego czyny czy słowa, jakie wypowiada. Powiedziałam mu, że ma iść na terapie i powiedział, że pójdzie, ale tak naprawdę zastanawiam się, czy to coś da… To jest ten sam człowiek, który obiera pomarańcze dla naszego dziecka… uśmiecha się i wita z ludźmi na ulicy i wstanie rano w niedziele, aby zrobić naleśniki a mi da dalej pospać…
Partner znalazł mój stary telefon z intymnymi zdjęciami z przeszłości – jak odbudować zaufanie w związku?
Witam mam problem, ostatnio moj partner znalazł moj stary telefon który nie używałam blisko 3 lat,niestety nie ma mnie teraz w domu ,znalazł całą zawartość w nim typu zdjęcia nawet te seksualne, zdjęcia z partnerami filmiki,smsy,to co mógł zobaczyć to wszystko widział. Jesteśmy w związku od 1.5 roku, ten tel leżał jako zapasowy w razie co,ale nie używany od 3 lat,nie pamiętam co bylo w nim dokładnie, teraz partner wszystko mi wygarnoł twierdzi ze mi nie ufa,ze byl mnie pewny a teraz ze jestem najgorsza ze kolekcjonuje penis swoich ex,ze zostawiłam na pamiątkę itd.za 10 dni wracam do domu jest mi ciężko przecież to bylo wszystko przed nim,kocham go i nigdy nie zdradziłam.on mysli ze jestem ta najgorsza, proszę pomóżcie mi jak z nim rozmawiać, boję się ze bede musiała sie wyprowadzić i ze go stracę
Jak radzić sobie z różnicami w podejściu do chorób dzieci w związku?
Mam nadzieje, ze przypadkiem nie duplikuje pytania - poprzednio chyba nie udalo sie go zamiescic. Moja dziewczyna ma dzieci. Kiedy jedno z nich jest chore - ma zwykle przeziebienie, bol gardla dla mnie nic szczegolnego sie nie dzieje - wlasciwie nic nadzwyczajnego - kazdy czasem jest chory. Myslalem, ze porada pod tytulem zrob herbate z cytryna, imbir… nie faszeruj jeszcze tabletkami bo nic sie nie dzieje - myslalem, ze to pomoze jednak odwrotnie ona sie doslownie wscieka na mnie i nie wiem co ja mam robic w takiej sytuacji - na pewno nie moge byc soba. Dla niej swiat sie wali a dla mnie jest to poprostu absurdalne. Nawet jak powiedzialem “milego wieczoru” uslyszalem w glosie “JAK NIBY MA BYC MILY SKORO wlasnie zawalil sie swiat. Nie rozumiem tego nie chce sie klocic ale nie chce tez sam siebie blokowac
Kryzys w małżeństwie - nie potrafię porozumieć się z mężem
Witam. Nie potrafię porozumieć się z mężem. Jesteśmy razem od 12 lat....Niedawno mieliśmy 7 rocznicę ślubu. Jestem samotna w małżeństwie. Mąż jest często w delegacji...Wiadomo pracuje, zarabia na rodzinę i szanuje to bardzo, tylko, że podczas pobytu w domu nie interesuje się mną i córka w ogóle...Ma tzw. swój świat, w którym odpoczywa. Czuję się jak samotna matka, bo mimo tego,że tata jest w domu to i tak nie czuje wsparcia z jego strony ani ja ani córka....Żyjemy swoim życiem...On mi opowiada o pracy o pasji i ja słucham i próbuje coś doradzić, pytam jak się czuje...A on mnie o nic nie pyta. Ewentualnie jak już drążę temat to mówi,że jest zmęczony, albo jak coś powiem, z czym mąż się nie zgadza, to że się wywyższam, wymądrzam. Zmęczony jest i idzie spać....Olewka totalna...Czuje się niezrozumiana, przybita i już nie wiem kim ja jestem dla niego. Rozmowa nic nie daje, próbowałam. Wspomniałam nawet kiedyś o terapii małżeńskiej to mnie wyśmiał....Nie wiem co robić dalej. W końcu go zostawię.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.