Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zdradzany przez partnera - trudności z rozstaniem i wspólne mieszkanie

Mój partner mnie zdradzał notorycznie przed rok nie potrafię się rozstać z nim i gdy nie ma go w domu mam trudności ze snem i samopoczuciem rozstaliśmy się lecz mieszkamy razem ma kobietę śpimy w jednym łóżku z powodu trudnych warunków wieczorem tuli mnie caluje a w dzień gdy jest w pracy jest oschły i nieprzyjemny nie potrafię poradzić sobie z rostaniem i jego wyprowadzką
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, to trudna sytuacja emocjonalna, w której Pani system nerwowy jest poddawany ciągłej sprzeczności. Rozstanie przy jednoczesnym dzieleniu łóżka i doświadczaniu czułości wieczorem, a chłodu w dzień, sprawia, że proces domykania tej relacji jest właściwie niemożliwy. Pana zachowanie – tulenie i całowanie wieczorem – daje Pani złudną nadzieję, którą on brutalnie odbiera następnego dnia, co tylko potęguje Pani lęk przed samotnością i trudności ze snem.

Problemy z zasypianiem pod jego nieobecność wynikają z faktu, że Pani organizm przyzwyczaił się do szukania bezpieczeństwa u osoby, która jednocześnie Panią krzywdzi – to klasyczny mechanizm więzi traumatycznej. Aby zacząć odzyskiwać równowagę, konieczne jest fizyczne odseparowanie się, ponieważ obecna bliskość fizyczna przy jednoczesnej wiedzy o jego nowym związku działa na Panią niszcząco. Ma Pani pełne prawo czuć bezradność, ale proszę pamiętać, że to „uzależnienie” od jego obecności jest reakcją na przewlekły stres, a nie dowodem na to, że nie poradzi sobie Pani sama.

Warto w tej sytuacji poszukać wsparcia w najbliższym otoczeniu lub u specjalisty, aby przygotować realny plan fizycznej wyprowadzki, bo to jedyny sposób, by Pani układ nerwowy mógł w końcu zaznać spokoju. 

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i obciążające emocjonalnie. 

 

W takiej sytuacji bardzo pomocne byłoby wsparcie psychologiczne – rozmowa, która pomoże Pani uporządkować emocje, wzmocnić siebie.

 

Warto też rozważyć konsultację psychiatryczną, jeśli pojawiają się problemy ze snem i silne napięcie – to może przynieść ulgę. Nie musi Pani przez to przechodzić sama.

 

Wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

 

 

Piotr Kapera

Piotr Kapera

To, co Pani opisuje, brzmi naprawdę wyczerpująco. Rok zdrad to poważne obciążenie emocjonalne. Ta niejednoznaczność, którą Pani teraz przeżywa, czyli bliskość fizyczna wieczorem a dystans za dnia, potrafi być szczególnie dezorientująca. Utrudnia zmierzenie się ze stratą, bo relacja jakby trwała i kończyła się jednocześnie.

 

Kiedy ktoś bliski zachowuje się naprzemiennie — raz ciepło, raz odrzucająco — nasza psychika paradoksalnie przywiązuje się silniej, bo wciąż „czeka na dobre chwile". To dobrze opisany w literaturze psychologicznej wzorzec, który dotyka wielu osób w podobnych relacjach.

 

Trudności ze snem i pogorszenie samopoczucia w takiej sytuacji są zrozumiałe. Przewlekły stres relacyjny potrafi zaburzać zarówno ciało, jak i nastrój. To naturalna reakcja organizmu na chroniczne napięcie.

 

Pani sytuacja zasługuje na spokojne i indywidualne omówienie z kimś, kto pomoże uporządkować emocje i rozważyć realne opcje, bez nacisku na natychmiastowe decyzje.

 

Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że to musi być bardzo trudna i bolesna sytuacja, jest Pani jednocześnie blisko i w rozstaniu, co może nasilać przywiązanie, lęk i dezorientację.

To, że wieczorem partner jest czuły a w ciągu dnia chłodny, może podtrzymywać nadzieję i utrudniać odcięcie się emocjonalne. Nic dziwnego, że ciało i sen na to reagują.Warto łagodnie spojrzeć na jedno: czy ta relacja w obecnej formie Panią karmi, czy raczej rani...bo trwanie w takim układzie często przedłuża ból.

Na ten moment pomocne może być:

wprowadzanie małych granic (np. ograniczenie czułości, która daje sprzeczne sygnały), zadbanie o własną przestrzeń, na ile to możliwe, nawet symbolicznie

szukanie wsparcia na zewnątrz, żeby nie być z tym samej.Rozstanie to proces, nie jednorazowa decyzja ale żeby mógł się naprawdę zacząć, potrzebna jest choć odrobina oddzielenia.Pani trudność nie wynika ze słabości, tylko z więzi, która była ważna według mnie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Czy naprawdę rozważa Pani odejście od partnera, czy myśli w tym kierunku są z powodu tego "co się powinno zrobić" a nie tego co chce naprawdę? 

Jeśli zależy Pani na partnerze może wspólna terapia coś pomoże? 

Pytanie również czy jest Pani gotowa na ewentualne rozstanie, czy czuje się Pani dość uzależniona od obecności partnera? Te odpowiedzi mogą Pani pomóc wyjaśnić potrzebę bycia z kimś, kto Panią zdradza. 

 

Pozdrawiam,

Krystyna Szumiał, psycholog

Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Witam serdecznie , czytając opis widzę , że jednej strony jesteś w relacji, z drugiej – już jej nie ma. To trochę tak, jakbyś była cały czas „pomiędzy” – bez poczucia bezpieczeństwa, ale też bez możliwości zamknięcia tego rozdziału. To, że nie potrafisz się odciąć i że jest Ci trudno, kiedy go nie ma, jest bardzo zrozumiałe. Po takiej relacji ciało i emocje nadal są przywiązane – szczególnie jeśli pojawia się bliskość, jak przytulanie czy wspólne spanie. To daje chwilowe poczucie ulgi, ale jednocześnie może jeszcze bardziej utrudniać poradzenie sobie z rozstaniem. Nie wiesz co się dzieje , jak to interpretować , nic nie trzyma się „ kupy” . To bardzo dezorientuje i często sprawia, że trudno się „oderwać”, bo pojawia się nadzieja, że może jednak coś się zmieni. Tu ważna jest GRANICA. Twoja granica … Bo na ten moment to Ty jesteś w relacji, która daje dużo bólu i bardzo mało stabilności. 


Pozdrawiam 

Jadwiga Kolebuk 

Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

opisuje Pani bardzo bolesną i jednocześnie silnie wiążącą sytuację. Z jednej strony doświadcza Pani zdrady i odrzucenia, z drugiej — nadal jest obecna bliskość fizyczna, wspólna przestrzeń i sygnały czułości. Taki układ jest niezwykle trudny psychicznie, ponieważ wysyła sprzeczne komunikaty: nocą pojawia się bliskość i nadzieja, w ciągu dnia dystans i chłód. To naturalne, że w takich warunkach trudno się rozstać i „domknąć” tę relację.

To, że ma Pani trudności ze snem i pogorszone samopoczucie, kiedy partnera nie ma, nie oznacza, że „nie potrafi Pani odejść”, tylko że jest Pani w silnym związaniu emocjonalnym. Organizm przyzwyczaił się do jego obecności jako źródła regulacji napięcia, nawet jeśli ta relacja jednocześnie rani.

Jednocześnie warto zobaczyć bardzo jasno jedną rzecz: obecna sytuacja — wspólne spanie, przytulanie, a równolegle jego relacja z inną kobietą — podtrzymuje to związanie i utrudnia Pani odzyskanie równowagi. Te momenty czułości nie leczą tej relacji, tylko sprawiają, że trudniej się od niej oddzielić.

To, że nie potrafi Pani poradzić sobie z jego wyprowadzką, nie wynika z braku siły, lecz z tego, że rozstanie w takich warunkach właściwie jeszcze się nie wydarzyło. Ono jest „zawieszone” — między byciem razem a byciem osobno.

Na ten moment kluczowe byłoby stopniowe wprowadzanie granic, które pozwolą Pani odzyskać przestrzeń dla siebie. Nie musi to być od razu radykalna decyzja, ale ograniczenie fizycznej bliskości, która wzmacnia przywiązanie, może być pierwszym krokiem. Równolegle warto przyglądać się temu, co dokładnie pojawia się w momentach, gdy partnera nie ma — czy jest to lęk, pustka, napięcie — i próbować szukać innych sposobów regulowania tych stanów, choćby bardzo prostych i tymczasowych.

Najważniejsze, co chcę Pani powiedzieć: to, co Pani przeżywa, nie jest oznaką słabości. To jest efekt silnej więzi w sytuacji, która tę więź jednocześnie podtrzymuje i rani. Wyjście z tego zwykle nie polega na jednym zdecydowanym ruchu, tylko na stopniowym odzyskiwaniu siebie i własnych granic.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

Martyna Kamińska

Martyna Kamińska

Jesteś w bardzo trudnym punkcie. To, że o tym piszesz to pierwszy krok, że chcesz coś zmienić, że Ci to nie pasuje. To, że tkwisz w czymś, co Cię rani to poważna oznaka lęku, być może przed samotnością i radzeniem sobie samej. Warto zadbać tutaj o sieć znajomych i pracę, by móc się samej utrzymać. To podstawy, które dają ogromną sprawczość i łatwiej wtedy podejmować racjonalne decyzje. Po drugie warto zastanowić się i popracować nad poczuciem własnej wartości. Z tego co piszesz zakładam, że możesz nie wierzyć w to, że jesteś świetną kobietą (jak każda z nas!!!). Każdy z nas zasługuje na szacunek i spełnienie pragnienia o byciu kochanym. Uwierz, że na ten moment brzmi to jak ogromna tragedia i zmiana. I pewnie tak jest, bo to bardzo trudny moment, ale warto zadbać o siebie i o swoją przyszłość. Warto sięgnąć też po specjalistyczne wsparcie. 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To, co Pani opisała nosi znamiona żałoby i powinna Pani się skonsultować z psychologiem lub psychoterapeutą celem nakreślenia pomocy i podjęciem działań mających na celu zaakceptowanie tego stanu poprzez przepracowanie. Domyślam się, że aktualny stan jest dl pani mocno obciążający i bolesny, dlatego tym bardziej należy robić coś w tym kierunku, aby odzyskać sprawczość. 

 

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z brakiem wsparcia partnera w dążeniu do niezależności?

5 lat temu mąż miał kochankę ale nie o nią mi chodzi tylko o to że uczył ją jeździć autem i po tym jak ten romans się wydał obiecał że pomoże mi zrobić prawo jazdy i iść do pracy żebym mogła czuć się bezpiecznie w obawie ponownej takiej sytuacji ale przecież już jej nie będzie tylko ja już mąż atrakcji nie potrzebuje. Ale mąż mówi nie od razu poczekaj wszystko pomału. 2 lata później nigdy nie zrobisz prawo jazdy, za to jaka jesteś. Przez kolejny rok dwa wierzyłam po drodze były różne kłótnie z tego powodu rób sobie, ale dziecka do auta nie zabierzesz, ja mam to w dupie rób co chcesz ale do mnie nie przychodź i znowu kary milczenia aż sprawa ucichła i została przemilczana. Ostatnio mąż powiedział do mojego rodzica, że on mi nigdy przecież nie zabraniał mi zrobić prawo jazdy. Co do pracy nie jestem twoim sponsorem pójdziesz do roboty to zobaczysz ale ty chcesz iść do roboty tylko żeby się szlajać dla towarzystwa, a jak już miała bym iść do pracy to do jakiejś najcięższej. Jak coś próbuje robić to jest źle, ale jak się poddaje i nic nie robię też jest źle.

Stawianie granic po 30 i odzew otoczenia. Jak reagować na agresję?

Witam. Zaczęłam stawiać granice po 30. Wtedy wszyscy się ode mnie odwrócili i oczywiście wyzwali od psychicznych. Teraz przed 40 nie mam z tym żadnego problemu, ale ludzie mnie atakują. Za własne zdanie obrażają, dociskają i jeszcze swoje agresywne zachowania przypisują mi. Nie wiem, co wtedy robić. Załóżmy - w jakiejś dyskusji w czymś się nie zgadzam i ktoś narzuca mi swoje zdanie. Mam zawsze swoje argumenty i gdy ktoś się nie przebija albo nie podoba mu się, co mówię - następuje atak. Najpierw ocena typu "tylko nienormalni tak myślą", a potem po całości, że jestem nienormalna i sieje swój jad. Mam wrażenie, że ktoś mówi o sobie, gdzie ja zachowuje kulturę w dyskusji i trzymam przy swoim. Ludzie nie rozumieją nawet, że obrażają mnie zdaniami typu "życzę Ci najgorzej" lub "trzeba być idiotą, aby tak robić". To przykład oczywiście. Może ja przesadzam, ale moje ciało czuje dyskomfort. Powinnam tolerować takie zachowania? Poza tym co zrobić, gdy zazdrosna sąsiadka ciągle przypisuje mi najgorsze cechy? Jest sama znerwicowana i nieszczęśliwa i gdy widzi, że żyje wg własnych zasad (inaczej od innych, bo tak życie mi się ułożyło), to strasznie mnie krytykuje. Poza tym widzę również zazdrość odnośnie wyglądu, bo jest zaniedbana osoba i w tym jej nie pomogę. Nie czuję się dobrze, gdy ładnie się ubiorę i widzę na siebie wzrok jej rodziny. Słyszę wówczas zdania typu "leń", "pustak" itd. Oczywiście jestem ubrana elegancko i nie wyzywająco. Nogi mi się trzęsą, bo czuje się nękana. Skończyłam szkołę, mam pracę itd. , a ciągle mówi,że jestem nikim :/

Jak radzić sobie z wymaganiami teściów? Problemy z życiem w jednym domu
Dobry wieczór. Mam problem. Mieszkam z mężem i jego rodzicami. Niby mamy poprawnę relacje. czasem zdarzają się sytuacje że teść odbiera córkę ze szkoły. I to jest chyba jedyne o co że tak powiem prosimy teściów. Teściowa uważa że jako jej dzieci mamy obowiązek robić dla nich wszytsko. Poprostu przychodzi i mówi że trzeba obciąć jej paznokcie, umyć okna, odebrać leki,coś posprzątać. Ostatnio chciałam zrobić sobie wyniki musialam być w przychodzi dużo wcześniej niż o godzinie której zawożę córkę do szkoły. Zapytałam teściowej czy teść nie będzie jechał następnego dnia na zakupy. Oczywiście nie wiedziała. Zapyta. Później dostałam od niej wiadomość że może ja zawieść. Następnego dnia po wynikach teściowa zaczęła rozmowę że robię jakieś podchody zamiast powiedzieć ,,że chce zrobić wyniki i że muszą zawieść córkę.,, Wydaje mi się że jestem cierpliwa osoba. Mimo że naprawdę czasem nie mam ochoty czegoś robić nie odmawiam im. Zrobię to a później targają mną nerwy. Takich sytuacji jest dużo. Ja je w sobie trzymam. Aż wkońcu wybucham. Chciałbym wiedzieć czy ze mną jest naprawdę coś nie tak? Czy ja potrzebuję pomocy specjalisty? Bo taka radę dostałam od teściowej.
Czy warto dać ostatnią szansę toksycznemu związkowi z przemocą emocjonalną?
Witam, chciałabym się poradzić w kwestii związku. Byłam z chłopakiem prawie 3 lata, jednak z powodu jego zachowania postanowiłam z im zerwać. Często poza normalną relacją wyzywał mnie i raz zgniótł mi dłoń i zostawił na niej siniaka. Wiele razy też mnie okłamywał w sensie takim co robi i z kim jest (wiem, bo przyznał się do tego mojej mamie). Robił też rzeczy żeby mnie prowokować lub żebym była zazdrosna (np. dzień przed zerwaniem usunął mój inicjał ze swojego profilu i wpisał inny). Przez przemoc się go boje o czym on wie. Kilka dni temu przyjechał po rzeczy do pracy i płakał i przepraszał i mówił, że żałuje tego co zrobił. Obiecał, że się zmieni, jednak miałam i mam do tego obawy. Jak przyjechał to coś we mnie pękło i tuliłam go i całowałam. Pomimo wszystko ciężko mi jest się z nim rozstać po tylu latach i tylu chwilach spędzonych razem. Ten związek był dla mnie w większości powodem do stresu, ale nadal mi ciężko się rozstać. Dzisiaj stwierdziłam, że dam mu ostatnią szansę i najpierw było dobrze, jednak znowu zrobił to samo. Wysłał screenshot'a mojego profilu z wpisaną literką M i serduszkiem, chociaż nie miałam tego wpisanego. Stwierdził, że on się stara a ja co chwilę kogoś znajduje. Od razu zaczął boleć mnie żołądek i nie zjadłam obiadu, chociaż byłam głodna. Powiedziałam mu o tym i dałam mu do zrozumienia, że to sfałszował itp. Odpowiedział, że tylko żartował i ja doskonale wiem że to żart. Czy jest sens ratować taki związek?
Nie chce/ nie wiem po co żyję, mam trudności w funkcjonowaniu na studiach, nie interesują mnie ludzie.
Studiuję już parę miesięcy, ale mam wrażenie, że się nie nadaję do niczego i że sobie nie dam rady i przez moje lenistwo nic nie robiłam i oblałam i nawet do niektórych egzaminów nie podeszłam . Nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Po pracy zawsze mnie bolą plecy (pracuję w żabce) i przez to często też nie mam siły, żeby cokolwiek po niej robić, mam chęć jedynie chodzić na treningi, ale ostatnio nawet tego mi się powoli odechciewa, nie czuję sensu w tym co robię. Nie umiem się z nikim zaprzyjaźnić, bo inni ludzie przestali mnie interesować albo może nikim nigdy się nie interesowałam, zawsze to ktoś do mnie podchodził i chciał się zaprzyjaźnić. Mam dosyć tych wymuszonych znajomości, chociaż powinnam być wdzięczna, że ktoś chciał się zemną zaprzyjaźnić. Nie wiem czy nie chce mi się żyć, czy po prostu nie wiem po co żyć .
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.